Autor: admin

  • Samsung Galaxy S27 Ultra zmieni się nie do poznania. Zobacz jak dobrze będzie wyglądał!

    Samsung Galaxy S27 Ultra zmieni się nie do poznania. Zobacz jak dobrze będzie wyglądał!

    Samsung przygotowuje zupełnie nowego flagowca. Jakie zmiany czekają na Galaxy S27 Ultra?

    Premiera flagowców z serii Galaxy S7 planowana jest nie wcześniej niż na początku przyszłego roku, jednak już teraz zaczynają pojawiać się pierwsze informacje na temat potencjalnych zmian w wyglądzie modelu Galaxy S27 Ultra. Ostatni przeciek jest szczególnie interesujący, ponieważ wskazuje zwrot w kierunku designu całego urządzenia. Jeśli doniesienia te okażą się prawdziwe, Samsung ma zamiar znacząco zmodyfikować wygląd swojego flagowca.

    Najwięcej uwagi zwraca tylna część urządzenia. Z ostatnich informacji wynika, że Galaxy S27 Ultra może otrzymać dużą, poziomą, prostokątną wyspę, na której umieszczone zostaną trzy aparaty. Dwa obiektywy mają być osadzone w oddzielnych pierścieniach, natomiast trzeci z nich znajdzie się w podłużnym module razem z autofokusem i diodą LED. To istotna zmiana w porównaniu do dotychczasowego wzornictwa flagowych modeli Galaxy S Ultra. Interesujący jest również fakt, że nowy układ może przypominać rozwiązanie używane przez Apple w iPhone’ach, co rodzi pytania o kierunek, w którym Samsung rozwija stylistykę swoich najbardziej zaawansowanych smartfonów.

    Samsung w końcu wprowadza element, o który użytkownicy proszą od lat

    Z dostępnych materiałów wynika, że nowy Samsung będzie miał wbudowany okrągły pierścień magnetyczny. Oznacza to, że Galaxy S27 Ultra uzyska pełne wsparcie dla ładowania bezprzewodowego Qi2. Dotychczas użytkownicy smartfonów z logo koreańskiej firmy, którzy chcieli korzystać z magnetycznych akcesoriów, musieli zaopatrywać się w dedykowane etui. Natywne rozwiązanie ułatwi korzystanie z magnetycznych ładowarek, uchwytów samochodowych i innych kompatybilnych akcesoriów, co było oczekiwane przez wielu użytkowników, zwłaszcza że wiele z tych akcesoriów stało się standardem w ostatnich latach.

    Zmiany również w aparatach

    Z poprzednich spekulacji i przecieków wynika, że Galaxy S27 Ultra będzie mógł pochwalić się potrójnym zestawem aparatów. Główny sensor może mieć rozdzielczość 200 Mpix, a obok niego znajdzie się 50 Mpix aparat ultraszerokokątny z autofokusem oraz 50 Mpix teleobiektyw z pięciokrotnym zoomem optycznym i optyczną stabilizacją obrazu. Samsung rzekomo pracuje również nad cieńszymi konstrukcjami modułów optycznych. W Galaxy S27 Ultra firma planuje szerzej wykorzystać nową technologię, która ma zminimalizować efekty odblasków i zwolnić miejsca dla większych podzespołów.

    Czytaj dalej poniżej

    Jeszcze w sierpniu Samsung pokaże nowego Galaxy. Wiemy, kiedy

    Kiedy odbędzie się premiera Samsunga Galaxy S27 Ultra?

    Na oficjalne potwierdzenie tych informacji będziemy musieli jednak jeszcze poczekać. Galaxy S27 Ultra powinien zadebiutować dopiero na początku 2027 roku. Jeśli Samsung rzeczywiście zdecyduje się na odświeżony wygląd, Galaxy S27 Ultra może stać się jednym z najbardziej charakterystycznych stylistycznie flagowców firmy od wielu lat. Nowa wyspa aparatów oraz natywna obsługa magnetycznych akcesoriów Qi2 to elementy, na które użytkownicy Samsungów czekali od kilku generacji. Szczególnie cieszy ostatnia zmiana dotycząca designu, ponieważ dotychczas Koreańczycy podchodzili do tego zagadnienia ostrożnie, oferując jedynie etui z magnesem do bezprzewodowego ładowania i mocowania zewnętrznych akcesoriów.

  • Android Auto ciągle się rozłącza? Ta jedna zmiana rozwiązała problem

    Android Auto ciągle się rozłącza? Ta jedna zmiana rozwiązała problem

    Android Auto to doskonały towarzysz podróży – przynajmniej gdy działa bez zarzutu. A co w sytuacji, gdy napotykamy problemy?

    Android Auto to jedna z tych innowacji, które podnoszą nawigację samochodową na nowy poziom, umożliwiając jednocześnie wygodne korzystanie z wielu funkcji smartfona w trakcie jazdy, bez potrzeby sięgania po urządzenie. Nawigacja, muzyka i rozmowy telefoniczne są przesyłane bezpośrednio na ekran samochodu, co pozwala kierowcy skupić się na drodze. Problemy pojawiają się, gdy połączenie niespodziewanie zanika, a w ostatnich miesiącach wiele osób zgłasza takie trudności. Okazuje się jednak, że rozwiązanie problemu może być prostsze, niż się wydaje.

    Jednym z potencjalnych powodów problemów z połączeniem jest optymalizacja baterii w smartfonie. System Android stosuje ją w celu ograniczenia aktywności aplikacji działających w tle. Choć mechanizm ten jest pomocny w oszczędzaniu energii, może jednocześnie negatywnie wpływać na działanie Android Auto. Użytkownicy wielokrotnie zgłaszali, że wyłączenie optymalizacji dla aplikacji znacząco poprawia stabilność połączenia.

    Wystarczy zmiana dosłownie jednego ustawienia

    Aby rozwiązać problem, można ustawić dla Android Auto tryb baterii, który umożliwia aplikacji działanie bez surowych ograniczeń systemowych. W zależności od producenta urządzenia, odpowiednia opcja może znajdować się w ustawieniach baterii, zarządzaniu aplikacjami lub sekcji dotyczącej zużycia energii. Zazwyczaj wystarczy otworzyć ustawienia zużycia baterii w aplikacji Android Auto i wybrać opcję zezwalającą na nieograniczone działanie aplikacji. Nazwy poszczególnych ustawień mogą różnić się w zależności od modelu smartfona, na przykład Samsungów, Pixelów czy innych producentów. Po dokonaniu zmian warto dla pewności zrestartować zarówno smartfon, jak i system multimedialny w samochodzie. Następnie można nawiązać ponowne połączenie z Android Auto; jeśli problem wynikał z ograniczeń aktywności aplikacji w tle, połączenie powinno być teraz stabilne.

    Nie zawsze winny jest telefon

    Problemy z Android Auto mogą mieć wiele przyczyn, a ograniczenia na poziomie zarządzania baterią to tylko jedna z nich. Użytkownicy zgłaszają rozłączenia zarówno podczas korzystania z połączenia bezprzewodowego, jak i przewodowego. Co więcej, różnorodność problemów występuje na różnych telefonach oraz w różnych systemach multimedialnych. Od wielu miesięcy rozczarowani użytkownicy Android Auto zgłaszają kolejne trudności związane ze stabilnością połączeń. Niedawna aktualizacja aplikacji wprowadziła u niektórych użytkowników przypadkowe problemy z połączeniem, nad którymi Google intensywnie pracowało. Najnowsza wersja Android Auto 17.4 ma na celu eliminację tych problemów oraz poprawę stabilności połączenia, ale wciąż mogą występować niedociągnięcia.

    Co zrobić, jeśli Android Auto nadal się rozłącza?

    Jeżeli zmiana ustawień baterii nie przyniosła rezultatów, warto upewnić się, że aplikacja jest zaktualizowana do najnowszej wersji. Można także wyczyścić pamięć podręczną Android Auto, ponownie sparować telefon z samochodem oraz sprawdzić działanie przy użyciu innego kabla USB w przypadku połączenia przewodowego. Nie należy od razu zakładać, że problem leży po stronie sprzętu. Trudności z Android Auto zazwyczaj są wynikiem błędów w oprogramowaniu, a nie uszkodzenia samego sprzętu. Zanim więc zaczniemy przeszukiwać kable, resetować system multimedialny czy szukać bardziej skomplikowanych rozwiązań, warto najpierw zweryfikować proste ustawienie dotyczące zarządzania baterią aplikacji. Być może to wystarczy, aby rozwiązać problem, który wydaje się błahy…

  • Używasz Gemini i ChatGPT? Pora na zmianę, to AI jest lepsze

    Używasz Gemini i ChatGPT? Pora na zmianę, to AI jest lepsze

    Gemini i ChatGPT to popularne modele językowe, ale istnieje inny model, który zdobywa najlepsze opinie. Czas na zmianę!


    W dobie sztucznej inteligencji mamy dostęp do wielu modeli językowych, a wśród najpopularniejszych wymienia się takie jak Gemini od Google czy ChatGPT od OpenAI. Mimo ich dominującej pozycji, oba te LLM-y nie cieszą się tak najwyższym uznaniem jak ich konkurent. Claude, stworzony przez Anthropic, zdobywa najwięcej pochwał od użytkowników AI.

    Jakie AI wybierasz? Nadszedł czas na Claude

    Jakiego LLM-a używasz? Przypuszczam, że odpowiedziami będą głównie ChatGPT lub Gemini. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ są to potężne narzędzia, które zapewniają łatwy dostęp do zaawansowanych rozwiązań. Warto jednak zauważyć, że w tej konkurencyjnej stawce znajduje się również Claude od Anthropic, który, jak pokazuje badanie YouGov, zdobywa najwięcej pochwał wśród użytkowników. Nowe badanie ujawnia, że to nie Google ani OpenAI są liderami w klasyfikacji zadowolenia.

    Badanie trwało około 5 miesięcy i pozwoliło na utworzenie dwóch zestawów danych: „10 najlepszych asystentów AI według poziomu zadowolenia obecnych i byłych użytkowników” oraz „Satysfakcja asystentów AI: obecni i byli użytkownicy”. Claude zajął pierwsze miejsce z wynikiem 56,2, znacznie przewyższając Gemini od Google (46,5) oraz ChatGPT (46,0). Wyniki Alexy i Copilota plasują się na poziomie 42,6 i 37,2, co również pokazuje ich odstęp od lidera.

    Co sprawia, że Claude zyskuje tak pozytywne opinie? W dużej mierze wpływ mają na to relatywnie niskie skłonności do halucynacji oraz umiejętność dostarczania odpowiedzi w logicznej i dobrze zorganizowanej formie. Oprogramowanie od Anthropic doskonale formułuje wypowiedzi i skutecznie radzi sobie ze złożonymi analizami, które potrafi przedstawić w postaci rozbudowanych, profesjonalnie wyglądających dokumentów. Claude często dostarcza konkretne pliki, które w dużym stopniu odpowiadają potrzebom użytkowników, wystarczy jedynie dostarczyć odpowiedni kontekst i dane. Dla zaawansowanych użytkowników jest to niemalże kombajn AI, który nie tylko spełnia rolę modelu językowego, ale także wspiera w kodowaniu oraz tworzeniu aplikacji. Warto dodać, że popularna w Polsce gra – Polski Piłkarz Symulator – powstała przy pomocy Claude.

    Czytaj dalej poniżej

    Gdyby nie Claude, musiałbym oddać komputer do serwisu. MacBook uratowany w jeden poranek

    AI czeka wiele pracy

    Claude nie jest narzędziem idealnym i nie sprawdzi się u każdego. Przede wszystkim, może szybko wykorzystać limity tokenów użytkownika, szczególnie jeśli nie jest on precyzyjny w promptowaniu. Dlatego nowi użytkownicy powinni rozważyć korzystanie z takich narzędzi jak Gemini, zanim podejmą się pracy z Claudem. Może się okazać, że w ich przypadku brak tokenów po dwóch promptach spowoduje nieuzasadnioną frustrację.

    Ciekawym aspektem badania jest także to, że wielu użytkowników nie jest zadowolonych z Groka. AI, które zdobyło popularność na portalu X, często boryka się z problemami w postaci halucynacji czy nieprawidłowego działania. Liczni byli użytkownicy decydują się na „przesiadkę” z różnych powodów. Jednak okazuje się, że narzędzie, które miało być potężną alternatywą dla konkurencji, w rzeczywistości nie przynosi oczekiwanych rezultatów i zostaje w tyle za liderami rynku. Krytyka dotycząca braku stabilności Groka oraz niskiego poziomu merytorycznego nie są bezpodstawne. Osobiście miałem okazję wielokrotnie testować to narzędzie i za każdym razem byłem rozczarowany, zwłaszcza gdy dostępne były lepsze alternatywy.

  • Parkside to nie tylko narzędzia! Kompletujemy zestaw odzieży roboczej

    Parkside to nie tylko narzędzia! Kompletujemy zestaw odzieży roboczej

    Odpowiednio dobrana odzież robocza znacznie podnosi komfort pracy w garażu, warsztacie czy ogrodzie. A kiedy strój roboczy jest szczególnie doceniany przez majsterkowiczów? Oczywiście, gdy jest przystępny cenowo. Dlatego sprawdziliśmy, które elementy garderoby marki Parkside warto rozważyć podczas zakupów w Lidlu.

    Odzież Parkside – idealny strój do warsztatu?

    Tworząc wyposażenie domowego warsztatu, łatwo skupić się wyłącznie na narzędziach. Jednak odpowiednio dobrana odzież robocza ma kluczowy wpływ na komfort wykonywanych prac. Wytrzymalsze materiały lepiej znoszą zabrudzenia i otarcia, a dodatkowe kieszenie ułatwiają organizację. Dobrze dobrane obuwie i rękawice podnoszą wygodę podczas codziennego użytkowania. Oczywiście, można sięgnąć po stare, znoszone ubrania, ale można również skorzystać z atrakcyjnych cen ciuchów Parkside w Lidlu.

    Długie spodnie robocze – podstawowy element wyposażenia

    Jeżeli większość swoich prac wykonujesz w garażu, warsztacie lub podczas remontów, klasyczne długie spodnie robocze będą uniwersalnym wyborem. Model Parkside Performance wykonano z wytrzymałej tkaniny z dodatkiem bawełny. Wzmocnienia z materiału CORDURA® w okolicy kolan zwiększają odporność na przetarcia, a hydrofobowe wykończenie BIONIC-FINISH® ECO PLUS ogranicza wchłanianie wilgoci. Liczne kieszenie na narzędzia i telefon oraz częściowo elastyczny pas jeszcze bardziej podnoszą komfort podczas pracy.

    Robocze jeansy – bardziej elastyczny wybór

    Nie każdy preferuje noszenie typowych spodni roboczych przez cały dzień. Jeansy Parkside Performance łączą w sobie codzienny wygląd i praktyczność odzieży do majsterkowania. Zachowują klasyczny fason, a jednocześnie oferują dodatkowe kieszenie oraz rozwiązania przydatne podczas drobnych napraw czy prac montażowych. To doskonały wybór do lżejszych zadań w domu, garażu lub ogrodzie.

    Czytaj dalej poniżej


    Lidl kokietuje majsterkowiczów. Tak dobrych promocji na sprzęt Parkside dawno nie było

    Szorty robocze – idealne na ciepłe dni

    Latem długie spodnie mogą stać się uciążliwe. W takich warunkach znacznie lepiej sprawdzą się robocze szorty Parkside. Hydrofobowy materiał minimalizuje nasiąkanie wodą, a liczne kieszenie pozwalają mieć pod ręką najpotrzebniejsze narzędzia i akcesoria. Należy pamiętać, że krótkie nogawki zapewniają mniejszą ochronę przed otarciami i przypadkowym kontaktem z ostrymi elementami.

    Kurtko-koszula – klasyka, nie tylko dla drwali

    Kurtko-koszula Parkside będzie doskonałym rozwiązaniem podczas pracy w chłodniejsze dni, gdy t-shirt to za mało, a klasyczna kurtka zbyt ciepła. To praktyczna warstwa pośrednia, idealnie nadająca się do garażu, warsztatu i pracy na zewnątrz.

    Kurtka softshell – na zmienne warunki pogodowe

    Jeśli część prac wykonujesz na zewnątrz, warto rozważyć kurtkę softshell. Model Parkside został zaprojektowany z trójwarstwowego materiału, który jest wiatroszczelny, oddychający i posiada hydrofobową impregnację BIONIC-FINISH® ECO PLUS. Dodatkowo ma przedłużony tył, liczne kieszenie oraz elementy odblaskowe zwiększające widoczność. Dzięki tym cechom kurtka sprawdzi się w zmiennych warunkach pogodowych.

    Buty robocze – kluczowy element wyposażenia

    Odpowiednie obuwie robocze ma równie duże znaczenie jak wygodne spodnie. Model Parkside został stworzony z myślą o pracy w warsztacie i podczas remontów, dzięki czemu lepiej znosi intensywne użytkowanie niż zwykłe buty sportowe. Jeżeli spędzasz wiele godzin na nogach lub często przenosisz cięższe przedmioty, warto potraktować obuwie jako kluczowy element całego zestawu.

    Tani 3-pak skarpet to zawsze dobry wybór

    Komfort pracy zależy także od pozornie drobnych szczegółów. Robocze skarpety Caterpillar zostały zaprojektowane z myślą o wielogodzinnym noszeniu w cięższym obuwiu. Wzmocnienia w miejscach najbardziej narażonych na zużycie oraz odpowiednia konstrukcja znacząco poprawiają komfort. Należy jednak pamiętać, że to dość krótkie skarpetki, co może nie każdemu odpowiadać. W pracy warsztatowej niektórzy preferują dodatkową warstwę ochrony dla łydek, ale w cieplejsze dni krótkie skarpetki są najlepszym wyborem.

    Rękawice robocze – lepszy chwyt i większy komfort

    Hybrydowe rękawice Parkside poprawiają chwyt i chronią dłonie przed otarciami, zabrudzeniami oraz drobnymi urazami mechanicznymi. Choć nie zastąpią specjalistycznych rękawic ochronnych przeznaczonych do konkretnych zadań, powinny wystarczyć podczas codziennych prac warsztatowych i ogrodniczych.

    Jak skompletować taki zestaw?

    Gdybym dziś kompletował odzież do domowego warsztatu, zacząłbym od długich spodni roboczych, wygodnych butów oraz rękawic. Na lato dokupiłbym szorty, a na chłodniejsze dni kurtkę softshell. Kurtko-koszula byłaby świetnym dodatkiem na wiosnę i jesień, natomiast pas na plecy traktowałbym jako opcjonalny element do bardziej wymagających prac.

    Taki zestaw sprawdzi się podczas większości domowych napraw, majsterkowania oraz prac w garażu i ogrodzie. Nie trzeba kupować wszystkiego od razu — podobnie jak w przypadku narzędzi, garderobę roboczą najlepiej kompletować stopniowo, dostosowując ją do własnych potrzeb.

  • Garmin Fenix 9 już w tym tygodniu. Będzie na bogato

    Garmin Fenix 9 już w tym tygodniu. Będzie na bogato

    Garmin rzadko organizuje konferencje, na których prezentuje swoje nowe produkty. Wyjątek miał miejsce dwa lata temu podczas premiery Fenixa 8. Wygląda na to, że już w najbliższy wtorek możemy spodziewać się podobnego wydarzenia.

    Na kanale YouTube Garmina opublikowano zapowiedź wydarzenia „Play Harder”, które odbędzie się we wtorek, 25 sierpnia o godzinie 13:00 czasu polskiego. Dziwnym zbiegiem okoliczności, data ta jest niemal dokładnie dwie lata po premierze zegarków Fenix 8. Wydaje się, że podczas kilkudziesięciominutowej konferencji Garmin zaprezentuje nam swoje najnowsze produkty.

    Fenix 9, Enduro 4, a może coś więcej?

    Wideokonferencje organizowane przez Garmina to rzadkość – firma zazwyczaj ogłasza nowe produkty w krótkich informacjach prasowych zamieszczanych na swojej stronie internetowej. Dlatego możemy być pewni, że wtorkowe wydarzenie będzie miało znaczenie dla firmy, co sugeruje historia i premierowe produkty. Plotki na temat Fenixa 9 krążą od kilku miesięcy, lecz konkretne informacje wciąż są niedostępne. Wygląda na to, że we wtorek zadebiutuje szeroka gama zegarków, w tym modele w trzech różnych rozmiarach (43, 47 i 51 mm) oraz w różnych wersjach. Z pewnością zobaczymy całą serię z wyświetlaczami AMOLED, a prawdopodobnie także MIP. Istnieje również zagadnienie, czy Garmin ponownie wprowadzi model z ekranem MicroLED. Kolejną niewiadomą jest to, do jakich zegarków trafi łączność LTE/inReach, ponieważ plotki sugerują jednoczesną premierę modeli podstawowych i z dopiskiem Pro. Cała oferta może zatem być dość skomplikowana, ale wszystko wyjaśni się w wtorek.

    Warto zauważyć, że Fenix 9 to prawdopodobnie nie jedyny model, który zadebiutuje w nadchodzącym tygodniu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że podobnie jak dwa lata temu, do oferty trafi również nowa wersja modelu Enduro. Ten zegarek stworzony jest do pracy przez długie tygodnie bez konieczności ładowania, dzięki dużej baterii, ekranowi MIP oraz funkcji ładowania solarnego. Wersja oznaczona numerem 4 może wprowadzić kolejne udoskonalenia dla najbardziej wymagających użytkowników. Istnieje także możliwość wprowadzenia modelu Fenix E2, bardziej budżetowego, który będzie miał ekran AMOLED i starszy czujnik. Wydaje się, że Garmin nie planuje w tym zakresie żadnych rewolucji – czujnik Elevate 5 najprawdopodobniej pozostanie w Fenixach 9, a wszelkie przełomy będą wymagały jeszcze nieco czasu. O wszystkim dowiemy się za nieco ponad 2 dni.

    Aktualizacja – 23/08/2026, 12:50:

    Wygląda na to, że najbliższe godziny mogą przynieść jeszcze więcej przecieków przed faktyczną premierą. Na stronie jednego z czeskich sprzedawców pojawiła się lista 18 nowych modeli zegarków z serii Fenix 9. Ignorując różne wersje kolorystyczne, wydaje się, że dostępnych będzie przynajmniej 8 różnych modeli. Bazowy Fenix 9 ma być dostępny wyłącznie z ekranem AMOLED i w rozmiarach 43, 47 oraz 51 mm. Równocześnie pojawi się wersja Pro z łącznością LTE/inReach, dostępna zarówno w wariancie AMOLED, jak i MIP, z ładowaniem solarnym. W przypadku wersji MIP brak będzie najmniejszego rozmiaru 43 mm. Nie ma jednak pewności, że to wszystkie modele, które zadebiutują we wtorek. Zastanawiający jest brak bazowego Fenixa bez wersji Solar, a także brak Enduro 4 i Fenixa E2. Jedno jest już prawie pewne – we wtorek Garmin zasypie nas nowościami.

  • Masz w domu stary pilot? To prawdziwy skarb: zobacz, do czego się przyda!

    Masz w domu stary pilot? To prawdziwy skarb: zobacz, do czego się przyda!

    Co można zrobić ze starym, walającym się po szufladzie pilotem? Zaskakująco wiele!

    Stare piloty od telewizorów, dekoderów, wieży stereo czy odtwarzaczy DVD zazwyczaj lądują w szufladzie, gdy przestają być potrzebne na co dzień. Często zostawiamy je jednak na wszelki wypadek. Fakty są jednak takie, że po pewnym czasie całkowicie zapominamy o ich istnieniu, a tym bardziej o ich funkcjach. Okazuje się, że taki niepozorny gadżet może nadal mieć kilka interesujących zastosowań, i to nawet po wielu latach zapomnienia.

    Kluczowym elementem większości klasycznych pilotów jest dioda podczerwieni. To właśnie ona wysyła do urządzenia odpowiednio zakodowane impulsy, pozwalające na zmianę kanału, zwiększenie głośności, czy włączenie konkretnej funkcji. Technologia ta jest stosunkowo prosta, dlatego można ją wykorzystać również w innych, nietypowych zastosowaniach.

    Stary pilot jako narzędzie edukacyjne

    Jeżeli pilot nadal działa, można wykorzystać go do nauki podstaw elektroniki oraz komunikacji w podczerwieni. Dzięki odpowiednim narzędziom można zbadać, jakie sygnały wysyła po naciśnięciu poszczególnych przycisków. Dla osób zainteresowanych elektroniką może to być interesujący, niedrogi i dostępny eksperyment. Używając aparatu w smartfonie, można sprawdzić, czy dioda podczerwieni w pilocie emituje światło. Wystarczy skierować ją w stronę obiektywu i nacisnąć przycisk – w zależności od użytego aparatu można zobaczyć migające światło, którego ludzkie oko normalnie nie dostrzega.

    Realizacja domowego projektu

    Stary pilot może stać się elementem prostego projektu elektronicznego. Po odpowiednim zaprogramowaniu odbiornika podczerwieni, można stworzyć urządzenie reagujące na konkretne przyciski. To otwiera przed majsterkowiczami możliwość eksperymentowania z mikrokontrolerami, automatyką domową czy własnymi projektami typu „zrób to sam”.

    Czytaj dalej poniżej


    Ten jeden przycisk na klawiaturze potrafi więcej niż Ci się wydaje!


    Źródło: Depositphotos

    Eksperymentowanie z pilotami nie oznacza jednak, że każdy stary pilot można po prostu podłączyć do nowoczesnego sprzętu. Piloty wykorzystują różne protokoły komunikacyjne, a ich możliwości zależą od zastosowanej elektroniki. Dlatego warto najpierw sprawdzić model urządzenia i działanie jego nadajnika. Często zapomina się, albo nawet nie zdajemy sobie sprawy z tej możliwości. Dlatego warto mieć to na uwadze, gdy natkniemy się na stare akcesorium, myśląc, że nie ma przed nim już przyszłości, a jedyne, co możemy ze sobą zrobić, to spakować je do kontenera na śmieci.

    A może po prostu… warto jednak zachować piloty?

    Jeżeli pilot pochodzi od starszego telewizora lub innego urządzenia, z którego nadal korzystasz, jego zatrzymanie na później może być bardziej praktyczne, niż się wydaje. Zapasowy pilot może okazać się przydatny np. po zalaniu, czy innym uszkodzeniu. W wielu przypadkach nie trzeba od razu wyrzucać starego. Niewielki pilot może być jednocześnie częścią domowego zestawu „części zapasowych” oraz zachętą do eksperymentowania z elektroniką. Zanim trafi do elektroodpadów, warto sprawdzić, czy można nadać mu drugie życie.

  • Sprawdzasz godzinę na telefonie? Psychologia mówi, że inaczej odczuwasz czas

    Sprawdzasz godzinę na telefonie? Psychologia mówi, że inaczej odczuwasz czas

    Sprawdzanie godziny często wydaje się czynnością rutynową. Wystarczy rzucić okiem na zegarek lub sięgnąć po smartfon. Na pierwszy rzut oka informacja jest ta sama. Jednak psychologia wskazuje na istotne różnice między tymi dwoma działaniami, ponieważ używanie telefonu stymuluje nasz mózg znacznie intensywniej niż „tradycyjny” zegarek.

    Zegarek jako urządzenie pokazujące (niemal) wyłącznie czas

    Klasyczny zegarek na rękę pełni jedną z podstawowych funkcji – wskazuje czas. Spoglądamy na tarczę, odczytujemy godzinę i wracamy do naszych zajęć. Nasza koncentracja na upływie czasu trwa jedynie chwilę i nie zostaje rozproszona przez inne bodźce.

    W przeciwieństwie do zegarka, smartfon operuje w zupełnie inny sposób. Po odblokowaniu ekranu widzimy nie tylko czas, ale także wiadomości, maile, powiadomienia czy aktualizacje z mediów społecznościowych. Z tego powodu niewinny rzut oka na zegar może szybko przekształcić się w kilka minut przeglądania treści, co prowadzi do dekoncentracji.

    W trybie AoD zegarek Huawei Watch GT 4 wygląda niemal jak klasyczny

    Dlaczego sprawdzanie godziny na smartfonie powoduje „ucieczkę” czasu?

    Psychologowie zauważają, że nasze subiektywne odczucie czasu jest zależne od tego, na czym koncentrujemy naszą uwagę, jakie bodźce odbieramy oraz czy sytuacja jest nam znana, czy też nowa. Pięć minut oczekiwania może wydawać się wiecznością, podczas gdy pięć minut ciekawej rozmowy mija niemal niezauważalnie. Podobny mechanizm działa podczas korzystania ze smartfona. Jeśli sięgamy po niego tylko po to, aby sprawdzić godzinę, powinno to trwać zaledwie kilka sekund. Problemy zaczynają się, gdy inne bodźce zaczynają przyciągać naszą uwagę.

    Media społecznościowe jako czynnik zniekształcający odczuwanie czasu

    Badania opisane w czasopiśmie Focus pokazują, że aktywne przeglądanie treści może prowadzić do subiektywnego odczucia, że czas upływa „szybciej” niż w rzeczywistości. W jednym z eksperymentów uczestnicy mierzyli czas 40-sekundowej ekspozycji na treści. Osoby aktywnie przewijające materiały oceniały te 40 sekund średnio na około 27 sekund.

    Czytaj dalej poniżej

    Czy warto wyłączać telefon na noc? Oto odpowiedź

    Nie zmienia to jednak faktu, że smartfon nie modyfikuje naszych biologicznych mechanizmów pomiaru czasu. Zmienia raczej sposób, w jaki kierujemy swoją uwagę i jak później odczuwamy upływ czasu.

    Apple Watch – obecnie nie wyobrażam sobie mojego nadgarstka bez tego zegarka

    Czy warto wrócić do klasycznego zegarka?

    Jeżeli masz wrażenie, że często sięgasz po telefon, aby sprawdzić godzinę, a wkrótce potem zagłębiasz się w mediach społecznościowych, zwykły zegarek może okazać się zaskakująco skutecznym rozwiązaniem.

    Nie chodzi o całkowitą rezygnację ze smartfona – wystarczy oddzielić funkcję zegara od urządzenia, które nieustannie stara się przyciągnąć naszą uwagę. Dzięki temu sprawdzenie godziny pozostaje tym, czym powinno być: krótką informacją, a nie początkiem kolejnej sesji przed ekranem. Jednak z każdym rokiem coraz więcej elementów rywalizuje o naszą uwagę, a nam coraz trudniej się skupić. Czasami nawet tak proste czynności jak sprawdzenie godziny mogą stać się wyzwaniem, by nie powiedzieć, że problematyczne i niebezpieczne dla naszej koncentracji…

  • Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini 65% 8KHz

    Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini 65% 8KHz

    Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini 65% 8KHz to kompaktowa klawiatura gamingowa stworzona z myślą o graczach, którzy oczekują nie tylko intensywnego podświetlenia RGB, ale przede wszystkim szybkiej reakcji oraz szerokich możliwości personalizacji, przy jednoczesnym zachowaniu oszczędności miejsca na biurku.

    Ten model korzysta z magnetycznych przełączników Hall Effect, częstotliwości 8000 Hz oraz funkcji stworzonych z myślą o grach FPS, takich jak Rapid Trigger i Snap Tap, dzięki czemu jest idealnym wyborem dla nawet najbardziej zaawansowanych graczy!

    Magnetyczna precyzja w formacie 65%: co należy wiedzieć

    Kluczowym elementem Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini są magnetyczne przełączniki Razer Hall Effect. W przeciwieństwie do konwencjonalnych przełączników mechanicznych, nie opierają się one na tradycyjnych stykach elektrycznych. Rejestrują one położenie klawisza za pomocą pola magnetycznego, co umożliwia precyzyjne ustalanie momentu aktywacji.

    W praktyce możemy dostosować punkt aktywacji każdego klawisza w zakresie od 0,1 do 4,0 mm. Możemy ustawić klawisz W tak, aby reagował prawie natychmiast na lekki dotyk, a klawisze używane do pisania skonfigurować głębiej, aby ograniczyć przypadkowe naciśnięcia. Jest to niezwykle przydatne dla graczy, którzy korzystają z jednego stanowiska zarówno do grania, jak i szeroko pojętej pracy z tekstem, wideo, zdjęciami czy kodem.

    Producent zapewnia, że trwałość przełączników wynosi około 100 milionów naciśnięć. Charakterystyka liniowa sprawia, że ruch klawisza jest płynny, bez wyraźnego oporu znanego z przełączników typu tactile lub clicky. Dla graczy jest to zdecydowana zaleta, ponieważ liniowa charakterystyka sprzyja szybkim, powtarzalnym ruchom. Osoby przyzwyczajone do wyczuwalnego punktu aktywacji powinny jednak najpierw zaznajomić się z tym typem przełączników w praktyce, gdyż może okazać się, że nie spełni ich oczekiwań.

    Czytaj dalej poniżej

    Ciężka i jakby luksusowa: czy ładowarka Nomad Stand One Max jest warta swojej ceny?

    Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini korzysta z technologii True 8000 Hz HyperPolling. Oznacza to, że klawiatura może przekazywać dane do komputera nawet 8000 razy na sekundę, w porównaniu do standardowych 1000 Hz, jakie oferuje wiele klawiatur gamingowych. Z danych Razera wynika, że średnie opóźnienie wejściowe wynosi około 0,60 ms przy ustawieniach maksymalizujących szybkość.

    Czy różnicę w odczuciach można zauważyć? Dla użytkownika piszącego artykuły czy przeglądającego internet, raczej nie będzie ona rewolucyjna. Natomiast w szybkich grach FPS, grach rytmicznych czy tytułach e-sportowych, w których każdy szczegół ma znaczenie, to odczucie może być bardziej wyraźne, zwłaszcza na poziomie rywalizacyjnym. W połączeniu z monitorem o wysokim odświeżaniu oraz wydajnym komputerem, 8KHz tworzy środowisko, w którym klawiatura nie staje się ograniczeniem dla reakcji gracza.

    Warto pamiętać, że maksymalna częstotliwość może zwiększać obciążenie zasobów systemowych. Dla większości nowoczesnych komputerów nie będzie to problem, ale warto mieć na uwadze, że nie każdy użytkownik musi korzystać z trybu 8000 Hz na co dzień. Rozsądne jest utworzenie oddzielnego profilu do gier turniejowych, a drugiego, bardziej uniwersalnego, do codziennego użytku.

    Rapid Trigger i Snap Tap w praktyce

    Największą przewagą technologii Hall Effect nad tradycyjnymi konstrukcjami jest możliwość dynamicznego monitorowania ruchu klawisza. Funkcja Rapid Trigger umożliwia resetowanie aktywacji podczas zwolnienia przycisku, bez konieczności powrotu do pełnej pozycji spoczynkowej. Klawisz może więc zareagować praktycznie natychmiast, gdy palec zaczyna się unoszyć: to daje nam dużą przewagę w grach, szczególnie w trybach wieloosobowych.

    Dobrym przykładem może być poruszanie się w grach strzelankowych. Podczas szybkiej zmiany kierunku możemy sprawniej realizować wszystkie komendy, ponieważ klawiatura lepiej rozpoznaje zwolnienie jednego kierunku oraz ponowne naciśnięcie drugiego. Razer pozwala na ustawienie czułości Rapid Trigger na poziomie nawet 0,1 mm, ale bardzo agresywna konfiguracja może być trudna do obsługi i wymagać wyrobienia odpowiednich nawyków. Zbyt niskie wartości mogą prowadzić do niezamierzonych aktywacji, co może być bardzo irytujące.

    Inną technologią, obok której trudno przejść obojętnie, jest Snap Tap. Funkcja ta nadaje priorytet ostatnio naciśniętemu klawiszowi w przypisanej parze kierunków. Na przykład, kiedy trzymamy klawisz A, a następnie naciśniemy D, urządzenie priorytetowo traktuje nowsze wejście, bez konieczności pełnego zwolnienia pierwszego klawisza. Domyślnie sparowane są A i D, ale możemy w ustawieniach klawiatury zapisać do czterech takich par. Należy również pamiętać, że choć funkcje te brzmią fenomenalnie, warto sprawdzić zasady konkretnej gry i ligi, ponieważ zasady dotyczące automatyzacji, makr oraz funkcji wspierających ruch mogą się różnić i nie wszędzie będziemy mogli z nich korzystać.

    Konstrukcja, keycapy i ergonomia: klawiatura w praktyce

    Format Mini 65% rezygnuje z bloku numerycznego oraz części klawiszy funkcyjnych, ale zachowuje oddzielne strzałki. Dzięki temu jest znacznie bardziej praktyczny niż układ 60% dla osób, które na co dzień pracują z tekstem, poruszają się po osi czasu w programie do montażu lub spędzają dużo czasu z kodem na ekranie. Mniejsza szerokość klawiatury daje więcej miejsca na ruchy myszką oraz praktyczniejsze rozłożenie klawiatury i gładzika na biurku.

    Obudowa jest wykonana z aluminium, a klawiatura wyposażona jest w nakładki Doubleshot PBT. PBT jest bardziej odporny na codzienne użytkowanie i rzadziej zyskuje błyszczącą powierzchnię niż tańszy ABS. Klawiatura ma również podświetlenie Razer Chroma RGB dla każdego klawisza, funkcję anti-ghosting oraz N-key rollover. Jest to klawiatura przewodowa z odłączanym kablem USB typu C. Brakuje w niej łączności Bluetooth oraz opcji 2,4 GHz,a w zestawie nie ma podpórki pod nadgarstki. To istotny kompromis: przewód jest uzasadniony dążeniem do szybkości, ale osoby budujące minimalistyczne stanowisko lub często przenoszące klawiaturę mogą odczuć brak trybu bezprzewodowego, nawet jeśli byłaby to opcja użytkowana na co dzień.

    Oprogramowanie: pięta Achillesowa każdej klawiatury Razera

    Dedykowane oprogramowanie Razer Synapse 4 pozwala na ustawienie punktu aktywacji dla pojedynczych klawiszy, zarządzanie Rapid Trigger, tworzenie makr, personalizację RGB oraz przełączanie profili. Klawiatura obsługuje hybrydową pamięć pokładową dla maksymalnie sześciu profili, co pozwala na zachowanie podstawowych ustawień nawet po podłączeniu sprzętu do innego komputera. I… prawdopodobnie, gdy działa, to działa znakomicie. U mnie, jak to zwykle bywa w przypadku oprogramowania Razera, wystąpiły problemy – dlatego trudno mi się z nim zaprzyjaźnić mimo upływu lat. Aplikacja na Maca działała w taki sposób, że nie działała (tzn. aplikacja sama w sobie działała, problemem było wykrywanie klawiatury). Na szczęście nie było problemu z wersją webową, która mimo że wciąż jest w fazie beta, działała bez zarzutu. Okazało się, że problemy z oprogramowaniem Razera to nie jest tylko mój przypadek – to kwestia, na którą narzekało wiele osób, bowiem każdy, kto miał z nim styczność, napotkał mniejsze lub większe trudności.

    Klawiatura przede wszystkim dla graczy

    Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini 65% 8KHz to bardzo rozsądna propozycja, ukierunkowana przede wszystkim na zaawansowanych graczy. To idealny wybór dla tych, którzy chcą odkryć świat magnetycznych przełączników bez konieczności zakupu najdroższego modelu e-sportowego. Należy jednak pamiętać, że nie będzie to akcesorium idealne dla każdego. Brak możliwości połączenia bezprzewodowego, liniowe przełączniki oraz brak podpórki pod nadgarstki w zestawie to elementy, które mogą skutecznie zniechęcić, jednak jeżeli priorytetami są szybkość, kompaktowy układ oraz możliwość precyzyjnego dostosowania reakcji klawiszy, Huntsman V3 HE Magnetic Mini ma argumenty, które trudno zignorować w tej klasie cenowej.

    Razer Huntsman V3 HE Magnetic Mini 65% 8KHz



    Plusy

    • Bardzo szybki czas reakcji;
    • Przełączniki Hall Effect;
    • Regulowany punkt aktywacji;
    • Rapid Trigger;
    • Funkcja Snap Tap;
    • Rozbudowana personalizacja.


    Minusy

    • Brak łączności bezprzewodowej;
    • Problematyczne oprogramowanie.

  • 6 rzeczy, które możesz podłączyć do portu USB w PlayStation 5

    6 rzeczy, które możesz podłączyć do portu USB w PlayStation 5

    Porty USB w PlayStation 5 to więcej niż tylko miejsce do ładowania kontrolera DualSense. Dzięki nim można podłączyć różne urządzenia, co znacznie zwiększa komfort korzystania z konsoli.

    Konsola PlayStation 5 dysponuje łącznie czterema portami USB, których rozmieszczenie oraz typ różnią się w zależności od modelu. W nowszych wersjach CFI-2000 i CFI-7000 z przodu znajdują się dwa porty USB-C (jeden Hi-Speed USB, drugi SuperSpeed USB 10 Gb/s), a z tyłu dwa porty USB-A (SuperSpeed USB 10 Gb/s). W starszych modelach z przodu mamy jeden port USB-A (Hi-Speed USB), jeden port USB-C (SuperSpeed USB 10 Gb/s) oraz dwa porty USB-A (SuperSpeed USB 10 Gb/s) z tyłu. Użytkownicy mogą korzystać z tych portów, aby podłączyć zewnętrzne urządzenia i akcesoria kompatybilne z konsolą.

    Zewnętrzny dysk USB

    Jednym z najpraktyczniejszych dodatków do konsoli jest zewnętrzny HDD lub SSD. PS5 obsługuje rozszerzoną pamięć USB o pojemności od 250 GB do 8 TB, podłączaną bezpośrednio do portu SuperSpeed USB. Należy jednak pamiętać o pewnych ograniczeniach: gry przeznaczone na PS5 można jedynie przechowywać na takim nośniku. Aby je uruchomić, trzeba je przenieść z powrotem do pamięci wewnętrznej konsoli. W przypadku tytułów z PS4 problem ten nie występuje — można grać bezpośrednio z dysku zewnętrznego. To wygodny sposób na zwolnienie miejsca na wewnętrznej pamięci bez konieczności ciągłego pobierania dużych gier z internetu oraz alternatywa dla coraz droższych dysków SSD M.2 NVMe (Key M) z obsługą PCI-Express Gen4x4 o minimalnej prędkości odczytu 5500 MB/s.

    Słuchawki i zestawy gamingowe

    Porty USB w konsoli PS5 mogą także służyć do podłączenia słuchawek oraz zestawów gamingowych. Urządzenie współpracuje z różnorodnymi przewodowymi zestawami słuchawkowymi USB oraz bezprzewodowymi słuchawkami znajdującymi się w ofercie, które korzystają ze specjalnego nadajnika podłączanego do portu konsoli. Sony potwierdza, że adapter bezprzewodowego zestawu słuchawkowego można podłączyć do dowolnego portu USB w PS5, co umożliwia wygodne ukrycie adaptera korzystając z tylnych złączy.

    Klawiatura, mysz i hub USB

    W wielu przypadkach PS5 może być tak samo wygodna w obsłudze jak stacjonarny komputer. Umożliwia podłączenie przewodowej klawiatury oraz myszki, a producent oferuje nawet opcje regulacji działania tych urządzeń w ustawieniach systemowych. Trzeba jednak pamiętać, że możliwość sterowania nimi podczas gry jest uzależniona od danej produkcji. Nie wszystkie tytuły pozwalają na zastąpienie kontrolera DualSense zestawem znanym z PC. Gry kompatybilne z myszą i klawiaturą to między innymi: Age of Empires 2: Definitive Edition, tytuły z serii Call of Duty, Cities: Skylines – Remastered, Final Fantasy XIV, Fortnite, Diablo 4 oraz Minecraft.

    Czytaj dalej poniżej


    Nintendo miesza w ofercie. Switche znikają z oferty, jednego zastąpi dużo lepsza wersja!

    W przypadku większej liczby akcesoriów, pomocny może być również hub USB. Umożliwia on podłączenie kilku mniej wymagających urządzeń do jednego portu, takich jak klawiatura, mysz czy odbiornik słuchawek. Należy jednak pamiętać, że zewnętrzny dysk pełniący funkcję rozszerzonej pamięci musi być bezpośrednio podłączony do konsoli, a nie przez hub.

    PlayStation VR i PS VR2

    Port USB jest także kluczowy dla użytkowników zainteresowanych rozgrywką w wirtualnej rzeczywistości. Pierwsza generacja PlayStation VR nadal działa na nowej konsoli, chociaż korzystanie ze starszego zestawu wymaga odpowiedniej konfiguracji i dodatkowego urządzenia w postaci adaptera PlayStation Camera, który od 2024 roku został wycofany ze sprzedaży. W przypadku zestawu PS VR2 sytuacja jest dużo prostsza — wystarczy podłączyć go do szybkiego portu USB-C z przodu konsoli.

    Kontrolery podłączane przewodowo

    Porty USB są również użyteczne dla kontrolerów, nie tylko w kontekście ich ładowania. Wśród urządzeń zgodnych z portami PS5 znajdują się między innymi DualSense, DualSense Edge z dedykowanym przewodem i zaczepem, DUALSHOCK 4, kontrolery PlayStation VR2 Sense oraz Access Controller. To praktyczne rozwiązanie, które można wykorzystać, gdy nie chcemy martwić się o poziom naładowania kontrolera podczas długiej sesji gier lub korzystamy z kontrolera zaprojektowanego głównie do pracy stacjonarnej.

    Kierownica, joystick i kontrolery specjalistyczne

    Możliwości portów USB w PlayStation 5 są naprawdę szerokie. Konsolę można podłączyć do oficjalnie licencjonowanych specjalistycznych urządzeń peryferyjnych, takich jak kierownice z pedałami, kontrolery arcade czy joysticki HOTAS, dedykowane do symulatorów lotniczych. Warto też wspomnieć o Access Controller, który został zaprojektowany przez Sony z myślą o osobach z niepełnosprawnościami oraz specjalnymi potrzebami ruchowymi. Jego konstrukcję można dodatkowo rozbudować o zewnętrzne przyciski i przełączniki.

  • Niemiecki dron bije rekord świata. A do tego przechwytuje rakiety

    Niemiecki dron bije rekord świata. A do tego przechwytuje rakiety

    Elektryczny napęd lotniczy, dotychczas traktowany jako ciekawostka, zyskuje na znaczeniu dzięki rosnącym potrzebom nowoczesnego pola walki. Współczesne konflikty zbrojne coraz częściej angażują drony, które odgrywają kluczową rolę w działaniach wojskowych.

    Eksperymentalny oddział N3XT, działający w ramach niemieckiej firmy Quantum Systems, zaprezentował niedawno prototyp drona o nazwie Apex Recordhunter. Podczas oficjalnego testu lotu poziomego, ten bezzałogowiec osiągnął prędkość 699 km/h, ustanawiając nowy światowy rekord dla bezzałogowych statków powietrznych zasilanych bateryjnie. To osiągnięcie otwiera nowy rozdział w obszarze obrony powietrznej oraz przechwytywania dynamicznych celów.

    Wyścig o granice napędu elektrycznego

    Rekordowy przelot z 26 czerwca oczekuje obecnie na formalną certyfikację przez Księgę Rekordów Guinnessa. Osiągnięcie Apex Recordhuntera pobiło dotychczasowy oficjalny rekord dla samolotów elektrycznych, który wynosił 657,59 km/h. Wydarzenie to dobitnie pokazuje ogromny potencjał, jaki kryje się w połączeniu czysto bateryjnych układów zasilania z zaawansowaną aerodynamiką oraz ultralekkimi materiałami kompozytowymi. Inżynierowie N3XT nie traktują swojego projektu wyłącznie jako sposobu na zdobycie prestiżowego dyplomu; ich głównym celem jest przeniesienie wypracowanych rozwiązań w zakresie napędu oraz sterowania do obronnych systemów wojskowych. Powstaje w ten sposób powietrzny strażnik, zdolny do błyskawicznego wykrywania i neutralizowania zagrożeń.

    Dynamiczny rozwój technologii elektrycznych ma również swoje odbicie w środowisku cywilnym. Założyciele popularnego australijskiego kanału Drone Pro Hub skonstruowali drona „Blackbird”, który osiągnął nieoficjalną prędkość 730 km/h. Choć sam autorzy przyznali, że sukces ten był częściowo uzależniony od sprzyjających warunków wiatrowych, a rzeczywista prędkość powietrzna wyniosła około 674 km/h, a średnia oficjalna utrzymuje się na poziomie 685 km/h, wyścig ten dowodzi ogromnego zainteresowania przekraczaniem kolejnych barier.



    Konstrukcja oparta na czterech wirnikach oraz brak potrzeby uwzględniania ograniczeń fizjologicznych ludzkiego pilota pozwala projektantom efektywnie wykorzystać moment obrotowy silników elektrycznych, natychmiastowe rozładowania wysokoprądowe z akumulatorów oraz optymalne kąty natarcia śmigieł. Mimo że tradycyjne, spalinowe drony wojskowe, takie jak odrzutowy X-47B, osiągający niemal Mach 0,9, czy zwiadowczy RQ-170 Sentinel, rozwijający około 925 km/h, wciąż dominują w zakresie zasięgu i udźwigu, systemy elektryczne, takie jak Apex, oferują niezrównane przyspieszenie oraz znacznie niższe koszty produkcji. Prototyp Apex stanowi platformę testową do weryfikacji wytrzymałości konstrukcji w ekstremalnych obciążeniach oraz dynamicznego sterowania.

    Czytaj dalej poniżej

    Gigantyczny zbiornik i noktowizja. Ten dron-strażak ma zrewolucjonizować gaszenie pożarów

    Przejście od osiągnięć w środowisku testowym do realnych zastosowań militarnych następuje znacznie szybciej, niż przewidywano. W Kijowie powstaje spółka joint venture Quantum WIY Industries, która integruje te superszybkie napędy z dronami FPV, wykorzystywanymi do obrony ukraińskiej przestrzeni powietrznej przed dronami kamikadze oraz pociskami manewrującymi. W ramach tych działań opracowywane są dwie specjalistyczne konstrukcje: ultraszybki dron „Spys”, osiągający 600 km/h, zaprojektowany do pościgu za odrzutowymi wersjami maszyn typu Shahed, oraz dron „Strila”, zdolny do transportu ładunku 0,5 kg. W ulepszonej wersji „Strila 2 LR” prędkość maksymalna została zwiększona do 310 km/h, co umożliwia osiągnięcie nawet 30 minut patrolu powietrznego.

    Projekt zyskał już solidne wsparcie finansowe oraz realne zamówienia rynkowe. Quantum Systems zabezpieczyło kontrakt z Ukraińską Gwardią Narodową na dostawę aż 15 000 dronów przechwytujących. Taki wysoki wolumen produkcji jest dowodem na to, że wyścig po rekordy prędkości stał się dojrzałym technologicznie rozwiązaniem na wyzwania współczesnej obrony powietrznej.