Autor: admin

  • Uratowałem kilka procent baterii wyłączając jedną rzecz. Tobie też może się przydać

    Uratowałem kilka procent baterii wyłączając jedną rzecz. Tobie też może się przydać

    Niepozorny widget piłkarski drenuje baterię mojego iPhone’a 17 Pro. Sprawdź to, jeśli go używasz.


    W lipcu pisałem o problemach z rozładowującą się nocą baterią w iPhone 17 Pro. Skuteczna okazała się procedura resetowania ustawień sieci komórkowej, które mogły błędnie skonfigurować się podczas przenoszenia danych ze starego modelu na nowy. Ostatecznie podjąłem decyzję o przywróceniu urządzenia do ustawień fabrycznych, aby sprawdzić, jak będzie funkcjonować „na czysto”. Dzięki temu rozładowanie baterii zmniejszyło się do rozsądnego poziomu, jednak problem powrócił – tym razem w nieco łagodniejszej formie. Co ciekawe, nastąpiło to w okresie rozpoczęcia sezonu piłkarskiego – ponownie zacząłem więc intensywnie poszukiwać przyczyny i odkryłem, że powodem była moja ulubiona aplikacja.

    Kilka procent baterii znikało bez wyraźnej przyczyny. Problem okazał się widgetem

    Problemy z baterią w iPhone 17 Pro przyzwyczaiły mnie do regularnego sprawdzania zużycia energii. Odtworzony telefon bez kopii zapasowej przez kilka tygodni nie wykazywał żadnych niepokojących objawów, ale ostatnio zauważyłem, że zużycie baterii wzrosło na Ekranie głównym/blokady – tym razem nie na poziomie kilkunastu, ale kilku procent. To wyraźny sygnał, że w tle zachodzą procesy drenujące baterię mimo bezczynności, więc postanowiłem znaleźć rozwiązanie.

    Nauczony wcześniejszymi doświadczeniami, sprawdziłem ustawienia odświeżania aplikacji w tle, ponieważ w międzyczasie zainstalowałem kilka nowych programów, jednak żaden z zielonych przycisków nie wzbudził moich wątpliwości. Skierowałem swoje podejrzenia ku aplikacji Pogoda, która jako jedna z nielicznych ma uprawnienia do stałego odświeżania i działa zarówno jako widget na ekranie głównym, jak i na ekranie blokady. Niestety, ich usunięcie nie przyniosło rezultatu, ponieważ iPhone nadal zużywał około 5% energii leżąc bezczynnie, a ustawienia wskazywały na Ekran główny/blokady. Przejrzałem więc tygodniowe zużycie i zauważyłem, że wzrost współczynnika zużycia miał miejsce mniej więcej w momencie rozpoczęcia sezonu piłkarskiego.

    Jako entuzjasta angielskiej Premier League korzystam z aplikacji FotMob, która umożliwia śledzenie wyników meczów. Aplikacja działa w tle poprzez widget na ekranie głównym, blokady oraz na Apple Watch i MacBooku. Ich usunięcie pozwoliło mi zaoszczędzić kilka procent energii – dlaczego tak się stało?

    Czytaj dalej poniżej

    Dla kogo jest szklana podkładka pod mysz? Sprawdziłem Corsair MM Glass Large

    FotMob wymusza na smartfonie odświeżanie dużej ilości danych

    FotMob to nie tylko terminarze nadchodzących spotkań, ale także wyniki na żywo, wiadomości i informacje o transferach. Aplikacja nieustannie aktualizuje dużą ilość danych – w moim przypadku z kilku lig piłkarskich, w tym z MLS, której mecze często odbywają się w nocy. Z teoretycznego punktu widzenia, oprogramowanie powinno być tak zoptymalizowane, aby nie drenuje energii iPhone’a. Nie przypominam sobie, aby w poprzednich sezonach występował podobny problem. Być może jednak w nowych aktualizacjach zaszły zmiany, które wcześniej mnie nie interesowały.

    Pragnę zaznaczyć, że nie chodzi o usunięcie całej aplikacji, ponieważ uważam, że jest to najlepsze rozwiązanie na rynku, jeśli chodzi o dokładność, przejrzystość, wygodę użytkowania i estetykę wizualną. Problem mogą stanowić jedynie widgety, które zmuszają smartfon do nieustannego odświeżania dużej ilości danych.

    Nie chcę zniechęcać Was do korzystania z FotMob, ale jeśli z tego powodu rozważacie przejście na inne aplikacje, zachęcam do zapoznania się z SofaScore, FlashScore oraz Apple Sports (jeśli jesteście użytkownikami urządzeń Apple). Pod względem UX/UI nie są one tak atrakcyjne jak FotMob, jednak oferują wiele podobnych funkcji.

  • Netflix szykuje wielką zmianę. Na celowniku są wielcy rywale

    Netflix szykuje wielką zmianę. Na celowniku są wielcy rywale

    To będzie największa zmiana na Netflix od początku istnienia serwisu VOD.


    Netflix przez lata budował swoją pozycję jako platformy, która stara się utrzymać widza wyłącznie w swoim katalogu, nie otwierając się na współprace – do tej pory nie był dostępny w hubie wszystkich aplikacji na Apple TV. Jednak ten model zaczyna się zmieniać, co jest ogromnym krokiem naprzód. Serwis uruchomił we Francji integrację z TF1+, co umożliwia dostęp do kanałów na żywo grupy TF1 oraz jej biblioteki programów na żądanie, bez konieczności opuszczania aplikacji Netflixa.

    Po tej zmianie nie poznacie Netflixa. Wielka przemiana nadchodzi

    Oznacza to, że treści będą trafiały do znanych elementów interfejsu, takich jak „Kontynuuj oglądanie”, „Moja lista” czy zestawienia Top 10. To pierwszy wyraźny sygnał, że największa platforma wideo w sieci planuje wprowadzenie programów innych stacji i serwisów do swojego katalogu. Ten ruch ma ogromne znaczenie i może być krokiem znacznie poważniejszym niż pojedyncza umowa na francuskim rynku. Netflix prowadzi rozmowy z NBCUniversal i Fox Corporation na temat potencjalnego włączenia do aplikacji usług Peacock oraz Fox One. Na chwilę obecną nie zapadły jeszcze żadne decyzje, a nie jest też jasne, czy ewentualny układ przyjmie formę sprzedaży subskrypcji partnerów, czy pełnej integracji ich biblioteki z ofertą Netflixa. Sama gotowość do rozmów świadczy jednak o zupełnie innym podejściu do rynku.

    Najlepszym przykładem takiego modelu jest Amazon, który w Polsce na Prime Video oferuje także pakiety do Apple TV oraz SkyShowtime, a także dostęp do kilku innych dodatkowych katalogów, które nie są odrębnymi serwisami. Gdyby Netflix był skłonny do działania według podobnej strategii, nie tylko w USA, ale i globalnie, rynek VOD, który przez długi czas był stagnujący, miałby szansę stać się znacznie bardziej interesujący.

    Źródło: NYTimes.

    Czytaj dalej poniżej


    Kulawe Konie wracają z 6. sezonem. Jest data premiery!

  • Świetna nowość na Spotify. Teraz już prawie każdy może skorzystać

    Świetna nowość na Spotify. Teraz już prawie każdy może skorzystać

    Nowość w końcu trafiła na Androida, podczas gdy od pewnego czasu była już dostępna na iOS. Niestety, są także złe wieści.

    Spotify wprowadziło na platformę Android tryb Running Mode, dedykowany do biegania – wcześniej dostępny jedynie na iOS. Nowa funkcjonalność, która generuje playlisty dopasowane do parametrów treningów biegowych przy pomocy sztucznej inteligencji, działa obecnie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii, Nowej Zelandii oraz Szwecji, ale wciąż nie jest dostępna w Polsce. To nie jest pierwszy krok firmy w tym kierunku; podobny pomysł był testowany już w 2018 roku, zanim został odłożony na czas nieokreślony. Obecnie wraca w bardziej rozwiniętej formie jako część szerszej strategii fitnessowej Spotify.

    Tryb do biegania w Spotify na Androida i iOS

    Running Mode można znaleźć w sekcji Fitness Hub aplikacji i oferuje 25 gotowych ustawień, które łączą różne typy treningów z konkretnymi gatunkami muzycznymi. Trening biegowy można dodatkowo dostosować do indywidualnych potrzeb: użytkownik ma możliwość ustawienia czasu trwania aktywności, włączenia synchronizacji tempa utworów z rytmem kroków, co jest przydatne przy utrzymywaniu określonego tempa, a także zdecydowania, czy chce usłyszeć głosowe podpowiedzi audio podczas treningu.

    Wprowadzenie tej funkcji oraz (opóźniona) ekspansja na Androidzie nie są przypadkowe. W styczniu 2026 roku Spotify zaprezentowało Prompted Playlists, które pozwalają użytkownikom opisać, jakiej muzyki szukają, a sztuczna inteligencja automatycznie tworzy odpowiednią listę. Dane z kwietnia pokazały, że zapytania o playlisty treningowe były jednym z najczęstszych działań podejmowanych w tej nowości, co bezpośrednio wpłynęło na rozwój trybu biegowego.

    Wielka szkoda, że funkcja ta nie jest jeszcze dostępna w Polsce, ponieważ chętnie przekonałbym się, jak sprawdza się podczas biegu i czy aplikacja potrafi nie tylko dobrać odpowiednią muzykę, ale również wyselekcjonować ją pod kątem tempa i rytmu. Przygotowanie playlisty na różne okazje potrafi być czasochłonne i kłopotliwe, dlatego skuteczny automat oparty na AI byłby bardzo pożądanym udogodnieniem.

    Czytaj dalej poniżej

    Koniec oszustw AI na Spotify. Ważna zmiana od września
  • Chcą zagrozić Sony i Canonowi. Nadchodzą dwa modele aparatów

    Chcą zagrozić Sony i Canonowi. Nadchodzą dwa modele aparatów

    Nie sądzilibyście, że ta firma podejmie wyzwanie walki z rynkowymi gigantami w branży foto i wideo, a jednak naprawdę jest do tego przygotowana.

    Insta360, znana dotychczas przede wszystkim z kamer 360 stopni, urządzeń sportowych oraz kompaktowych gimbali, przygotowuje się do wejścia na znacznie trudniejszy rynek. Firma potwierdziła, że pracuje nad dwoma modelami aparatów bezlusterkowych z wymienną optyką. Jeden z nich ma otrzymać konstrukcję, jakiej fotografowie jeszcze nie widzieli. Informacje o nowych aparatów krążyły w przeciekach już od kilku miesięcy. Ostatnio plany firmy potwierdził jej założyciel i dyrektor generalny, Jingkang JK Liu. Podczas rozmowy z japońskim serwisem Mynavi News ujawnił, że rozwijane są dwa różne modele aparatów z wymiennymi obiektywami.

    Insta360 przygotowuje bezlusterkowe aparaty. To ma być rewolucja na rynku

    Na obecnym etapie producent nie ujawnia szczegółowych specyfikacji, nazw ani przewidywanych cen. Najciekawsza zapowiedź dotyczy formy jednego z urządzeń. Liu poinformował, że aparat ma mieć kształt, którego użytkownicy „nawet sobie nie wyobrażali”. Oznacza to, że nie chodzi wyłącznie o zmianę wyglądu obudowy, ale prawdopodobnie o całkowicie odmienny sposób obsługi aparatu. Insta360 najwyraźniej chce wykorzystać doświadczenie zdobyte przy tworzeniu kamer z automatycznym kadrowaniem i stabilizacją. Celem jest ułatwienie korzystania z aparatu osobom, które dotąd odstraszała złożoność ustawień tradycyjnych bezlusterkowców.


    Co więcej, producent może wykorzystać sztuczną inteligencję do wsparcia w doborze parametrów ekspozycji, ustawianiu ostrości oraz śledzeniu obiektów, chociaż nie oznacza to całkowitej rezygnacji z manualnych ustawień. Bardziej prawdopodobne jest połączenie tradycyjnych możliwości aparatu z automatyzacją znaną ze smartfonów i kamer Insta360. Nieoficjalne zdjęcia sugerują, że przynajmniej jeden z modeli może korzystać z mocowania Micro 4/3. W przeciekach pojawia się także nazwa Z One oraz informacje o matrycy 4/3 o rozdzielczości około 20 megapikseli, jednak żadna z tych informacji nie została potwierdzona przez producenta.

    Pierwszego prototypu można spodziewać się najwcześniej podczas targów CP+ w Jokohamie, zaplanowanych na luty 2027 roku. Do premiery rynkowej pozostaje więc jeszcze sporo czasu.

    Czytaj dalej poniżej


    Dlaczego ludzie wracają do starych aparatów cyfrowych?

    Źródło, zdjęcie: Petapixel, dpreview.

  • Kierowcy mają powody do obaw. Mapy Google znów sprawiają problemy

    Kierowcy mają powody do obaw. Mapy Google znów sprawiają problemy

    Mapy Google zaliczają kolejną wpadkę. Kierowcy nie bez powodu są rozdrażnieni…


    Użytkownicy Map Google korzystający z Android Auto zgłaszają kolejne problemy z aplikacją. Tym razem chodzi o błędy związane z informacjami na temat natężenia ruchu. Usterka ta staje się szczególnie uciążliwa dla kierowców, ponieważ kolorowe oznaczenia na mapie umożliwiają szybką ocenę sytuacji na drodze oraz wybór najkorzystniejszej trasy. W obliczu bieżących problemów, użytkownicy zostają pozbawieni narzędzia, które znacznie zwiększa komfort podróży.

    Mapy Google w Android Auto z problemem kluczowej funkcji

    Mapy Google standardowo wykorzystują kolory do przedstawiania aktualnego natężenia ruchu. Zielony oznacza płynny przejazd, żółty sugeruje spowolnienia, natomiast czerwony wskazuje na duże korki lub niemal całkowicie wstrzymany ruch. Aktualnie u niektórej części użytkowników korzystających z Android Auto ta warstwa informacji nie jest wyświetlana prawidłowo.

    Co ciekawe, problem ten nie jest zupełnie nowy. Podobne zgłoszenia zaczęły się pojawiać już w lipcu, a Google pod koniec miesiąca wdrożyło poprawkę, która miała rozwiązać te trudności. Obecnie jednak błąd najwyraźniej powrócił, a problemy te występują głównie w Android Auto. Niektórzy użytkownicy nadal mogą widzieć dane o ruchu po zmianie odpowiednich ustawień mapy, jednak w domyślnym widoku podczas nawigacji informacje te mogą pozostać niedostępne.

    Problemy się kumulują. Google nie ma ostatnio najlepszej passy

    Należy podkreślić, że problem ten nie dotyczy wyłącznie Android Auto. Część użytkowników doświadcza go także bezpośrednio w aplikacji Mapy na telefonach, choć jest to zjawisko w mniejszej skali. Google nie potwierdziło jeszcze oficjalnie nowej fali zgłoszeń, więc na razie nie wiadomo, kiedy zostanie przygotowana kolejna poprawka.

    Czytaj dalej poniżej

    Kalendarz Google z turbodoładowaniem. Nowa opcja trafia do użytkowników

    Niektórzy użytkownicy, którzy zmagają się z tym problemem, twierdzą, że odinstalowanie aktualizacji Map Google tymczasowo przywraca prawidłowe wyświetlanie danych o korkach. Nie jest to jednak oficjalne rozwiązanie, a dodatkowo nie ma pewności, że zadziała na każdym urządzeniu, dlatego warto podejść do tej kwestii ostrożnie… i z nadzieją, że Google jak najszybciej wdroży odpowiednie poprawki.

  • Wiedźmin 4 z datą premiery. CD PROJEKT RED zdradza termin

    Wiedźmin 4 z datą premiery. CD PROJEKT RED zdradza termin

    Jeszcze przed Gamescomem studio podzieliło się informacją, na kiedy planowana jest premiera „Wiedźmina 4”.

    CD PROJEKT RED oficjalnie ogłosił rok, w którym zadebiutuje „Wiedźmin 4”. Gra ma trafić do sprzedaży w 2028 roku. To pierwsze tak konkretne potwierdzenie ze strony studia, chociaż nadal nie ujawniono dokładnego miesiąca ani dnia. Informację tę przekazał Michał Nowakowski, współprezes CD PROJEKT RED, w materiale opublikowanym tuż przed Gamescom 2026. Studio na razie nie precyzuje, czy premiera odbędzie się na początku, czy raczej pod koniec roku, jednak potwierdza, że obecny plan produkcji celuje w ten okres.

    Wiedźmin 4 – data premiery. Kiedy zagramy?

    Nowakowski zaznaczył, że nad „Wiedźminem 4” pracuje aktualnie ponad 500 deweloperów. Produkcja ma być największą i najbardziej ambitną grą w historii studia, oferującą rozległy, otwarty świat, rozbudowaną fabułę oraz intensywniejszą rozgrywkę. Główną bohaterką pozostaje Ciri, która przejmie pałeczkę od Geralta, rozpoczynając nową sagę w uniwersum. Fani mieli nadzieję na większe materiały związane z „Wiedźminem 4” podczas tegorocznego Gamescomu, jednak CD PROJEKT RED rozwiał te oczekiwania. Gra nie zostanie zaprezentowana na targach, a studio zachęca społeczność do odkrywania przyszłości marki poprzez inne projekty. Będzie zatem konieczność jeszcze poczekać na konkretną prezentację czwartej odsłony serii.

    Decyzja o braku pokazu „Wiedźmina 4” w 2026 roku nie jest zaskoczeniem – zespół koncentruje się na pełnoskalowej produkcji, a dodatkowe materiały marketingowe zostaną zaprezentowane, gdy studio będzie gotowe. Nowakowski przyznał, że oczekiwanie na 2028 rok może wydawać się długie, jednak zespół potrzebuje czasu, aby zrealizować swoje ambitne założenia. Przed rozpoczęciem przygody Ciri, fani uniwersum będą mieli jeszcze szansę na powrót do znanego świata. W 2027 roku ma ukazać się „Wiedźmin 3: Dziki Gon – Pieśni przeszłości”, trzecie pełnoprawne rozszerzenie do trzeciej części. Dodatek powstaje we współpracy ze studiem Fool’s Theory i ponownie umożliwi wcielenie się w Geralta z Rivii. „Pieśni przeszłości” mają trafić na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S.

    Czytaj dalej poniżej


    Wiedźmin 3: Dziki Gon – Pieśni przeszłości. Co wiemy o nowym dodatku?
  • W tym sprzęcie baterii nie będziesz musiał ładować. Testy na świni zadziwiły świat

    W tym sprzęcie baterii nie będziesz musiał ładować. Testy na świni zadziwiły świat

    Rozruszniki serca mają istotny problem związany z zasilaniem. Zespół naukowców z Uniwersytetu Wisconsin-Madison opracował innowacyjny nanogenerator, który jest częścią bezelektrodowego urządzenia, zdolnego do pozyskiwania energii bezpośrednio z uderzeń serca. Prototyp przeszedł miesięczny eksperyment na modelu świni, jednak droga do badań klinicznych na ludziach jest nadal pełna wyzwań.

    Rozruszniki są wprowadzane do serca przez żyłę udową bezpośrednio do prawej komory, co eliminuje konieczność chirurgicznego wytwarzania kieszeni pod skórą klatki piersiowej i stosowania przewodów, jak w przypadku starszych modeli. Problematycznym elementem pozostaje bateria, która stanowi ponad połowę objętości i masy urządzenia. Według badań wytrzymuje ona od 7 do 10 lat. Po jej wyczerpaniu lekarze często decydują się na pozostawienie wyczerpanego elementu w sercu, dodając nową jednostkę, ponieważ usunięcie starego wiąże się z większym ryzykiem. Dla młodszych pacjentów może to prowadzić do serii zabiegów chirurgicznych w ich całym życiu, co sprawia, że odzyskiwanie energii z ruchów serca staje się sensownym kierunkiem rozwoju długoterminowych rozwiązań.

    Produkcja prądu między warstwami

    Podstawą konstruktów opisanych w czasopiśmie Science Advances jest podwójny oscylacyjny generator tryboelektryczny. Każdy z jego segmentów zawiera pary płytek elektrodowych, z których jedna strona pokryta jest miedzią, a druga fluorowanym polimerem FEP. Ruch generowany przez uderzenia serca dociska te warstwy o przeciwnych ładunkach, umożliwiając ich rozdzielenie. Cykl kontaktu i rozdzielenia wytwarza ładunek elektryczny: podobnie jak w elektryczności statycznej, ale w kontrolowanym i miniaturowym układzie.

    Uzyskana w ten sposób energia może zasilać elektronikę rozrusznika lub być gromadzona w małym kondensatorze. Udowodnienie, że takie zasilanie jest możliwe, nie stanowiło żadnego problemu. Wyzwanie stanowi osiągnięcie równowagi między elastycznością a odpornością na miliony powtarzających się odkształceń, ponieważ serce pracuje nieprzerwanie. Zespół badawczy precyzyjnie dobierał grubość płytek, ich umiejscowienie oraz szerokość przewodów, aby zachować odpowiednią mechaniczną funkcjonalność. W efekcie, dwa moduły zmieściły się nad i pod centralnym pakietem elektroniki, zajmując przestrzeń, która normalnie zajmowana jest przez baterię rozrusznika Micra.

    Nowy generator osiąga 276,6 mikrowatów na centymetr sześcienny

    Warto podkreślić, że to właśnie ten parametr jest kluczowy, gdyż energia wewnętrzna w rozruszniku jest cenna względem objętości. Zgodnie z badaniami, uzyskana moc była wystarczająca do samodzielnego zasilenia stymulatora serca i przewyższała dotychczasowe modele, które próbowały rozwiązać ten problem- jednocześnie zachowując rozmiary umożliwiające integrację w standardowej architekturze urządzeń dostępnych na rynku.

    Czytaj dalej poniżej

    Jak sprawdzić pokój pod kątem ukrytej kamery bez sprzętu?

    Warto zaznaczyć, że przełomowe próby odbyły się w przypadku serca świni. Prototyp był wszczepiony przez miesiąc, a podczas testów funkcjonalnych zebrana energia umożliwiała normalną stymulację serca. Badacze nie odnotowali reakcji wykraczających poza to, co obserwuje się w klasycznych bezelektrodowych rozrusznikach. Ustalono jednak, że szczytowa moc generatora w tych warunkach była nieco niższa od przewidywań laboratoryjnych.

    Problem z prawdziwym sercem

    Podczas testów oscylator działał w uporządkowanym ruchu górnym i dolnym, dla którego został w pełni zoptymalizowany. Serce jednak kurczy się i rozkurcza w sposób nieregularny, dodatkowo skręca się, a tkanka miękka tłumi wychylenia mechanizmu. Badacze pracują nad skuteczniejszym przekształcaniem naturalnego ruchu mięśnia w powtarzalne oscylacje. Postawili sobie jasny cel: uzyskanie wystarczającej mocy w organizmie przez dłuższy czas, co umożliwiłoby stworzenie implantu na całe życie.

    Czytaj również: Ta bateria zrewolucjonizuje rynek? Ładuje się w 3 minuty

    W ten sposób wkraczamy w obszar medycyny translacyjnej oraz do świata zbliżonego do wizji futurystów. Mimo obiecujących wyników, komercjalizacja oraz badania kliniczne z udziałem ludzi mogą zająć jeszcze wiele lat. Próba z zastosowaniem serca świni miała ogromne znaczenie, ale musimy pamiętać, że u ludzi serce bije nieco inaczej. Dodatkowo, będzie to serce w pewien sposób osłabione, co może obniżyć jego wydajność. Wiemy, że taki rozrusznik ma potencjał, aby czerpać energię wyłącznie z bicia serca i wykorzystywać ją do stymulacji. Teraz kluczowe będzie rozwiązanie bieżących problemów oraz kontynuacja testów. Moim zdaniem, to tylko kwestia czasu, kiedy zobaczymy postępy w tej dziedzinie.

  • Biegnij do Biedronki po te narzędzia. Taniej niż zwykle

    Biegnij do Biedronki po te narzędzia. Taniej niż zwykle

    Biedronka zaprasza majsterkowiczów! W sklepach pojawiły się nowe narzędzia i akcesoria w atrakcyjnych cenach.

    Na półkach Biedronki nie brakuje szerokiego asortymentu narzędzi i akcesoriów dla pasjonatów majsterkowania. W ofercie znajdziemy bogaty wybór produktów marki Parkside, a tym razem dostępne są również narzędzia od Niteo. Oferują one różnorodne akcesoria oraz zestawy, które z pewnością przydadzą się podczas codziennych prac w domu oraz remontów.

    Tanie narzędzia i akcesoria w Biedronce

    Choć popularna marka Parkside króluje w polskich warsztatach, konkurencja w innych sklepach również ma wiele do zaoferowania. Już teraz w sieci sklepów Biedronka możemy znaleźć interesujące zestawy i pakiety firmy Niteo, które będą niezwykle przydatne w codziennych pracach domowych i remontowych. Przyjrzałem się aktualnej ofercie i wybrałem kilka atrakcyjnych propozycji. Co ważne, ceny są niezwykle korzystne – zwłaszcza jeśli chcemy wzbogacić naszą kolekcję narzędzi o prawdziwy niezbędnik każdego majsterkowicza. W tej sytuacji przydadzą się różnorodne akcesoria warsztatowe, a wybór jest naprawdę szeroki.

    W cenie 14,99 zł możemy nabyć (do wyboru):

    • frezy (1 szt. lub 5 elementów)
    • wiertła (4 lub 15 elementów)
    • wkrętaki (5 elementów)
    • otwornice (6 elementów)
    • uchwyt kątowy i bity (6 elementów)

    Dla bardziej wymagających klientów dostępne są również większe zestawy Niteo w cenie 59,90 zł, które mogą obejmować 6 dłut, 10 otwornic bimetalowych, 11 otwornic z węglika spiekanego lub 40 bitów. Wszystkie te produkty są dostępne do 2 września 2026 roku.

    Czytaj dalej poniżej


    Biedronka kusi promocjami. Przydatna elektronika Blaupunkt w dobrej cenie

    To jednak nie koniec oferty, ponieważ w Biedronce znajdziemy także inne zestawy narzędzi, w tym te najbardziej niezbędne do codziennych prac. Za 19,99 zł kupimy (do wyboru):

    • szczypce zaciskowe
    • narzędzia do prac ręcznych
    • miarka i bity z uchwytem
    • narzędzia do prac precyzyjnych
    • wkrętaki

    Natomiast za 24,99 zł dostępne są:

    • bity i nasadki (23, 24 lub 47 elementów)
    • narzędzia do prac precyzyjnych

    Ostrzałka i szlifierka w promocji

    Przechodzimy teraz do najciekawszych propozycji w ramach promocji Biedronki, które obejmują dwa wyjątkowe narzędzia. Pierwsze to wielofunkcyjna ostrzałka Niteo w cenie 79,90 zł. Urządzenie o mocy 65 W umożliwia ustawienie kąta ostrzenia w zakresie od 15 do 50 stopni i zawiera aż 3 wymienne moduły przeznaczone do ostrzenia noży, nożyczek, dłut oraz wierteł. W tej cenie to oferta marzeń. To jednak nie wszystko!

    Drugim interesującym produktem jest szlifierka stołowa z elastycznym wałkiem, również od Niteo, w cenie 129 zł. Sprzęt ma moc 120 W oraz osiąga maksymalną prędkość 11 500 obrotów na minutę (bez obciążenia). Średnica dysku to 75 mm, a w zestawie znajdują się akcesoria do tego urządzenia. Promocja na oba te produkty trwa do 2 września.

    W tej samej gazetce, także do 2 września, dostępne są inne produkty od Niteo. Ważnym elementem każdego warsztatu jest klucz dynamometryczny, który przyda się również w samochodzie. Dobry egzemplarz od Niteo kupimy już za 99 zł. W tej cenie otrzymujemy narzędzie z momentem obrotowym 210 Nm, przedłużkami i nasadkami oraz praktyczną walizką.

    Jak widać, oferta Biedronki jest naprawdę bogata w różnorodne narzędzia i akcesoria. Najtańsze pakiety zaczynają się już od kilkunastu złotych, co stanowi doskonałą okazję do uzupełnienia braków w warsztacie, na przykład w postaci różnych bitów, adapterów czy wkrętów. Promocja trwa do 2 września, więc mamy jeszcze trochę czasu, aby odwiedzić sklep. Warto jednak pamiętać, że oferta może się różnić w zależności od lokalizacji – być może będziemy musieli odwiedzić więcej niż jedną Biedronkę, aby znaleźć interesujący nas asortyment.

  • Lenovo osładza powrót do szkoły. 67 złotych za wydane 500

    Lenovo osładza powrót do szkoły. 67 złotych za wydane 500

    67 złotych za każde wydane 500 zł na laptopy i tablety Lenovo – brzmi dobrze? Sprawdź zasady promocji, dzięki której możesz zaoszczędzić nawet 2000 złotych.

    Druga połowa sierpnia to czas, gdy uczniowie zaczynają przygotowania do nadchodzącego roku szkolnego. Choć niechętnie, wiele z nich myśli już o powrocie do szkolnych ławek. Jak umilić te nieco trudne dni? Nowy laptop lub tablet to z pewnością świetny pomysł. Co więcej, można na tym jeszcze sporo zaoszczędzić. Lenovo zainaugurowało promocję, w ramach której przy zakupie produktów oferuje cashback w wysokości 67 złotych za każde wydane 500 zł. Czy to się opłaca? Sprawdźmy to.

    Anastazja Kuś w kampanii Lenovo: 67 złotych za każde 500 zł wydane

    Przyjrzyjmy się przykładowym produktom, które aktualnie promuje Lenovo we współpracy z Anastazją Kuś, świeżo upieczoną złotą medalistką mistrzostw świata juniorów w lekkiej atletyce. Na przykład, tablet Lenovo Tab Plus Gen 2 jest dostępny w cenie 1999 złotych. Dzięki cashbackowi cena ta zostanie obniżona o 201 złotych. Laptop Lenovo Yoga Slim 7 14 14AGP11 kosztuje 4299 złotych, co oznacza zwrot w wysokości 536 złotych. Dla miłośników gier, laptop Lenovo Legion 5 15 15AHP11, dostępny za 5649 złotych, objęty jest cashbackiem w wysokości 737 złotych.

    To tylko niektóre przykłady. W ramach promocji można zakupić sprzęt nawet o wartości 15 000 złotych, co pozwoli uzyskać maksymalny zwrot w wysokości 2000 złotych.

    Czytaj dalej poniżej


    Kup sprzęt Lenovo i odbierz zwrot pieniędzy. Mistrzowski Cashback trwa

    67 złotych od Lenovo. Jak otrzymać cashback?

    Zgodnie z informacjami zamieszczonymi na dedykowanej stronie internetowej, warunki promocji są bardzo przystępne. Aby uniknąć niejasności, cytujemy je w całości:

    Wystarczy dokonać zakupu produktów Lenovo objętych promocją w okresie od 17.08.2026 r. do 13.09.2026 r. oraz zachować dowód zakupu. Następnie, w ciągu 21 dni od daty zakupu, należy wypełnić formularz zgłoszeniowy. Po pomyślnej weryfikacji otrzymasz e-mail z formularzem, który umożliwi uzyskanie cashbacku. Po poprawnym uzupełnieniu danych, cashback w postaci przelewu na konto zostanie zrealizowany maksymalnie w ciągu 14 dni kalendarzowych. Lista produktów objętych promocją jest dostępna na stronie akcji, a numer seryjny można znaleźć na opakowaniu lub w ustawieniach systemu, zatem konieczne jest również przygotowanie zdjęcia dowodu zakupu oraz numeru seryjnego.

    Planowany zakup laptopa lub tabletu? Promocja Lenovo sprawia, że warto zwrócić uwagę na tę markę.

  • Jesteś w T-Mobile? Zgarnij darmowe bony na zakupy

    Jesteś w T-Mobile? Zgarnij darmowe bony na zakupy

    T-Mobile nie zwalnia tempa i kontynuuje swoją urodzinową loterię. Nadal możecie wziąć udział!


    Jeśli jesteście klientami T-Mobile i z jakiegoś powodu przegapiliście dotychczasowe świętowanie 30-lecia marki w Polsce, mamy dla Was dobre wieści. Wciąż macie szansę wziąć udział w loterii, w której do wygrania są m.in. bony na zakupy w Żabce oraz telefony. Warto się pospieszyć!



    Loteria T-Mobile nadal trwa

    W tym roku T-Mobile obchodzi swoje okrągłe, bo 30-lecie. Z tej okazji klienci sieci mogą liczyć na liczne promocje i oferty, w tym na urodzinową loterię. Chociaż rozpoczęła się ona już w maju, nie jest za późno na udział. Loteria trwać będzie aż do listopada, a uczestnicy mają szansę na atrakcyjne nagrody. Wśród nich znajdują się zarówno mniejsze, jak i większe wygrane, w tym samochody. Co konkretnego można zyskać w urodzinowej loterii od T-Mobile?

    • Samochód BMW X1 sDrive20i
    • Telefony Samsung Galaxy S26 Ultra
    • Zagraniczne wycieczki dla 2 osób
    • Codziennie 1000x bony do sklepów Żabka o wartości 10 zł

    Aby wziąć udział w loterii, musicie być klientami T-Mobile. Pierwszym krokiem jest wyrażenie zgody na pobieranie danych z profilu uczestnika w programie Magenta Moments. Możecie to zrobić za pomocą aplikacji mobilnej operatora, znajdując zakładkę Magenta Moments.

    Udział w loterii wymaga wypełnienia odpowiedniego formularza – każde zgłoszenie to przynajmniej 1 los biorący udział w codziennym losowaniu. Szczegółowe informacje można znaleźć w regulaminie promocji. Pamiętajcie, że czas na zgłoszenie się upływa 30 listopada 2026 roku.

    Czytaj dalej poniżej

    T-Mobile kupuje polskiego operatora. Co z jego klientami?


    Nowe promocje od T-Mobile

    To nie jedyna oferta, jaką T-Mobile przygotowało dla swoich klientów. Jeśli korzystacie z programu Magenta Moments, możecie nadal odebrać m.in. darmową nawigację po Polsce na dwa miesiące. Wakacje jeszcze trwają, więc solidne mapy z pewnością przydadzą się na niejednej wycieczce.