Autor: admin

  • Twój Android się przegrzewa? Ta prosta zmiana może pomóc

    Twój Android się przegrzewa? Ta prosta zmiana może pomóc

    Fala upałów wpływa nie tylko na nasze samopoczucie, ale także na działanie telefonów z systemem Android. Przegrzewanie się urządzenia może prowadzić do spowolnienia, przyciemnienia ekranu oraz szybszego rozładowania baterii. Jak zatem poradzić sobie z tym problemem? Oto kilka sprawdzonych rozwiązań.

    Telefon nagle zwolnił? Przyczyną może być wysoka temperatura

    Wysoka temperatura dotyka nie tylko ludzi, ale również smartfony. Ekspozycja na bezpośrednie światło słoneczne, szybkie ładowanie, działająca nawigacja GPS czy używanie wymagających aplikacji mogą znacząco przyczynić się do przegrzewania się telefonu. W rezultacie urządzenie może działać wolniej, automatycznie przyciemnić ekran, a w najgorszym przypadku – tymczasowo się wyłączyć.

    Na szczęście istnieje kilka prostych sposobów, które pozwolą zminimalizować przegrzewanie. Jednym z nich jest obniżenie jasności ekranu, szczególnie w sytuacji, gdy telefon jest używany w pełnym słońcu.

    Obniż jasność ekranu, gdy telefon jest na słońcu

    W słoneczne dni wiele smartfonów automatycznie zwiększa jasność wyświetlacza, aby poprawić jego czytelność. Choć to ułatwienie, skutkuje również większym zużyciem energii oraz dodatkowym wytwarzaniem ciepła.

    Jeśli zauważysz, że telefon przegrzewa się podczas korzystania na zewnątrz, warto na jakiś czas wyłączyć funkcję automatycznej regulacji jasności, a następnie ręcznie ustawić możliwie najniższy poziom podświetlenia. Wskazanym rozwiązaniem może być również przeniesienie urządzenia do cienia.

    Dlaczego telefon nagle zwalnia?

    Producenci ustalają określoną temperaturę, w której smartfony działają optymalnie. Kiedy telefon zaczyna się przegrzewać, system automatycznie obniża jego wydajność, aby chronić baterię, procesor i inne komponenty. Proces ten znany jest jako „thermal throttling”, polegający na redukcji mocy procesora, co pozwala na zmniejszenie generowanego ciepła. W tym czasie możemy zauważyć spadek wydajności, obniżenie jasności ekranu, a czasem także komunikat ostrzegający o zbyt wysokiej temperaturze.

    Zdejmij etui i przerwij intensywne zadania

    W przypadku gorącego telefonu, warto na chwilę zdjąć etui, które może utrudniać oddawanie ciepła do otoczenia. Będzie to szczególnie istotne, jeśli używamy pancernych etui, które skutecznie chronią przed upadkami. Gruba warstwa materiału niestety nie współpracuje z wysokimi temperaturami.

    Dobrym rozwiązaniem jest także przerwanie najbardziej wymagających działań, takich jak gry, nawigacja GPS, edycja zdjęć czy oglądanie filmów w wysokiej rozdzielczości, które intensywnie obciążają podzespoły. Jeśli to możliwe, odłóż telefon na kilka minut, pozwalając mu się schłodzić.

    Ładowanie również podwyższa temperaturę

    Ładowanie smartfona generuje wzrost temperatury urządzenia, dlatego podczas upałów zaleca się unikanie intensywnego korzystania z telefonu w trakcie ładowania.

    Jeśli nie musisz ładować telefonu natychmiast, lepiej zrobić to wieczorem lub w chłodniejszym pomieszczeniu. Warto także zainwestować w wysokiej jakości ładowarkę. Tanie urządzenia z niepewnych źródeł mogą prowadzić do problemów. Choć nie wszystko, co produkowane w Chinach jest złe, warto wybierać produkty z dobrymi opiniami i gwarancją serwisową.

    Oprócz tego, ładowanie bezprzewodowe może generować jeszcze więcej ciepła, zwłaszcza jeśli telefon jest źle umieszczony na ładowarce lub znajduje się w grubym etui. Jeśli urządzenie jest już mocno rozgrzane, lepiej skorzystać z ładowania przewodowego.

    Tych błędów lepiej unikać

    Pod żadnym pozorem nie zostawiaj telefonu na desce rozdzielczej samochodu ani w miejscu, które jest narażone na bezpośrednie działanie promieni słonecznych. W takich warunkach temperatura urządzenia może znacząco wzrosnąć w krótkim czasie.

    Nigdy nie próbuj schładzać smartfona w lodówce ani zamrażarce. Choć może to brzmieć absurdalnie, zdarza się, że takie pomysły przychodzą do głowy… 😉 Gwałtowna zmiana temperatury może prowadzić do kondensacji wilgoci wewnątrz urządzenia, co w konsekwencji może je uszkodzić.

    Jeżeli telefon jest bardzo gorący, najlepiej odłożyć go w zacienione i przewiewne miejsce, aby mógł ostygnąć w naturalny sposób.

  • Ptaki zaczynają znikać z Polski. Dlaczego odlatują, skoro wciąż jest lato?

    Ptaki zaczynają znikać z Polski. Dlaczego odlatują, skoro wciąż jest lato?

    Lato wciąż trwa, ale dla wielu ptaków nadszedł czas, by rozpocząć przygotowania do migracji trwającej tysiące kilometrów.

    Już od najmłodszych lat uczymy się, że niektóre ptaki odlatują na zimę do ciepłych krajów. Czy jednak wiemy, kiedy dokładnie ten moment następuje oraz jakie czynniki wpływają na decyzje ptaków o migracji? Wbrew pozorom, nie dzieje się to tuż przed zimą, lecz już teraz – na przełomie sierpnia i września. Wkrótce lasy, parki i sady opustoszeją, z uwagi na zmieniające się trzy kluczowe czynniki, które oznaczają dla ptaków czas wyruszenia w drogę.

    Skąd ptaki wiedzą, że nadszedł czas migracji?

    Niektóre ptaki owadożerne, takie jak muchołówka szara, rozpoczynają migrację już pod koniec lipca, a jerzyki opuszczają miasta w pierwszej połowie sierpnia, chociaż mało kto to zauważa. Kluczowa faza migracji przypada jednak na przełom sierpnia i września. Choć wciąż jest lato i nie brak słońca, dni stają się coraz krótsze – to jeden z głównych sygnałów, które gatunki migrujące doskonale rozpoznają.

    Organizm ptaka zauważa zmiany fotoperiodu, czyli długości dnia i nocy, dlatego nie musi czekać na pierwsze przymrozki. W tym procesie kluczową rolę odgrywają fotoreceptory zlokalizowane w mózgu ptaka, które odbierają światło przenikające przez pióra i czaszkę. Stąd sygnał trafia do układu hormonalnego i powoduje przestawienie całej gospodarki energetycznej organizmu, co można określić jako uruchomienie protokołu migracyjnego.

    Ptaki przechodzą wtedy w fazę hiperfagii, czyli intensywnego żerowania – niektóre gatunki potrafią niemal podwoić swoją masę ciała przed migracją. Pojawia się również zjawisko niepokoju wędrówkowego – ptaki trzymane w niewoli zaczynają nocą nerwowo skakać w kierunku, w którym poleciałyby na wolności. To udowadnia, że migracja to program wrodzony, a nie wyuczony.

    Czytaj dalej poniżej


    To pierwszy raz, gdy komputer kwantowy osiąga taki wynik. Święty Graal odnaleziony?

    Spadek liczby owadów jako istotny sygnał

    Wraz ze skracaniem się dnia zmniejsza się również sezonowa dostępność owadów – to dla owadożernych ptaków sygnał niemniej istotny, co zmniejszona ilość światła. Kolejnym czynnikiem wpływającym na decyzję o migracji jest pogoda, ponieważ sprzyjający wiatr zachęca do startu. Istnieje także aspekt społeczny, gdzie ptaki obserwują się nawzajem i podejmują decyzje w grupach. Samodzielnie jeden sygnał nie wystarczy do podjęcia decyzji o odlatu, ale ich kombinacja uruchamia proces migracyjny. Ornitholodzy najważniejszym czynnikiem wskazują mechanizm hormonalny.

    Migrujące ptaki opuszczają lasy i parki zazwyczaj nocą, w ciszy. W ciągu dnia w podróż wyruszają bociany oraz ptaki szponiaste, które potrzebują kominów termicznych – a te nie formują się nad wodą, dlatego ich trasy omijają morza. Z tego powodu występuje podział na szlak zachodni przez Gibraltar i wschodni przez Bosfor. Młode ptaki wielu gatunków wyruszają w tę podróż samodzielnie, odryglując się zgodnie z polem magnetycznym Ziemi, pozycją słońca oraz układem gwiazd. Część z nich wyrusza w migrację w towarzystwie naturalnych opiekunów, którzy pełnią rolę przewodników – młode muszą więc zapamiętać trasę i dostosować się do określonych zachowań.

    Nie wszystkie ptaki odlatują

    W czasie zimy można zaobserwować wiele wróbli czy sikorek, które radzą sobie dobrze dzięki pomocy człowieka. Migracja nie jest koniecznością – niektóre gatunki przystosowały się do trudnych warunków i ograniczonej dostępności pokarmu. Zdarzają się jednak migracje lokalne – w Polsce zimą pojawia się więcej gawronów oraz kawek z północno-wschodnich populacji. Coraz częściej zostają również gatunki, które kiedyś nieodmiennie odlatuły na zimę – w łagodne zimy w Europie można zaobserwować bociany białe i żurawie, które pozostają w miejscu.

  • Kto wykradł GTA VI? Rockstar i Take-Two na tropie hakerów

    Kto wykradł GTA VI? Rockstar i Take-Two na tropie hakerów

    Fragmenty rozgrywki GTA VI jasno wskazują, że gra trafiła w niepowołane ręce na kilka miesięcy przed premierą. Rockstar oraz Take-Two proszą sąd o pomoc w identyfikacji sprawców.

    W ostatnich dniach w sieci zapanowało poruszenie. Fragmenty rozgrywki GTA VI przyciągają uwagę mediów społecznościowych i graczy, którzy z niecierpliwością czekają na kolejne filmy i zrzuty. Twórcy oraz wydawca robią wszystko, co w ich mocy, by zgłaszać naruszenia praw autorskich, wzywając moderację platform takich jak X, Reddit, YouTube, Instagram i innych mediów społecznościowych do usuwania nieautoryzowanych materiałów. Niemniej jednak, wszystko co zostanie opublikowane w internecie pozostaje tam na zawsze, a odnalezienie nagrań udostępnianych przez tajemniczego osobnika (lub grupę osób?) posługującego się pseudonimem CyberLeek, nie wymaga wiele wysiłku. Wygląda na to, że posiada on grywalny build GTA VI, o czym świadczą m.in. fragmenty, w których – strzelając z karabinu – zostawia na ścianie podpis „LEEK”.

    Take-Two Interactive zwróciło się do federalnego sądu w Nowym Jorku o wydanie wezwań skierowanych do Microsoftu oraz Discorda. Dokumenty zostały złożone 20 sierpnia, a działania te są prowadzone na podstawie amerykańskiej ustawy Digital Millennium Copyright Act. Wydawca gry pragnie uzyskać informacje, które pozwolą zidentyfikować osoby bezprawnie publikujące chronione materiały dotyczące GTA VI. W sprawie Microsoftu chodzi o platformę GitHub, gdzie miały zostać opublikowane treści związane z grą. Discord z kolei dysponuje danymi kont, które były wykorzystywane do rozpowszechniania materiałów na różnych serwerach.

    Wydawca GTA VI idzie do sądu. Microsoft i Discord mają pomóc

    Zgodnie z publicznie dostępnymi dokumentami, wymienione firmy mają dostarczyć potrzebne informacje do 4 września. Jeszcze przed upływem tego terminu obie firmy odniosły się do sprawy. Discord potwierdził, że regularnie otrzymuje podobne wezwania związane z DMCA i stosuje się do tych, które są prawidłowo wystawione. Z kolei Scott Van Vliet, CTO działu Xbox, poinformował, że firma współpracuje z Take-Two i Rockstar Games oraz będzie wspierać działania mające na celu ochronę ich własności intelektualnej.

    Dla osoby lub osób stojących za CyberLeek mogą to być poważne kłopoty. Dotychczasowe wezwania do usunięcia filmów z internetu były jedynie podstawowym elementem walki z efektami przecieku. Teraz Take-Two stara się dotrzeć bezpośrednio do źródła problemu, wykorzystując w tym celu środki prawne i wszystkie dostępne mu możliwości. Można się spodziewać, że firma nie odpuści, dopóki nie uda się ustalić winnych przecieku.

    Czytaj dalej poniżej

    iPhone na abonament czy raty? Sprawdzamy, jak kupić telefon Apple

    Co ciekawe, Rockstar Games wciąż oficjalnie nie potwierdziło autentyczności najnowszych materiałów, jednak skala działań podjętych przez Take-Two pokazuje, że wydawca traktuje tę sprawę niezwykle poważnie i mamy do czynienia z realnymi fragmentami rozgrywki. Pytanie, do jakiej wersji gry dotarł CyberLeek. Czy jest to najnowszy build, czy wcześniejsza kompilacja? Raczej nie otrzymamy na to jednoznacznej odpowiedzi, ale już wkrótce będziemy mieli okazję porównać gameplay z internetu z tym „oficjalnym”. Już w przyszłym tygodniu na Netflix zadebiutuje Grand Theft Auto VI: Szersze spojrzenie, gdzie zostaną zaprezentowane pierwsze konkretne materiały z gry. Kilka godzin później materiał ma trafić na YouTube.

  • Fatalne wieści dla miłośników Yellowstone. Ten serial nigdy nie powstanie

    Fatalne wieści dla miłośników Yellowstone. Ten serial nigdy nie powstanie

    Uniwersum Yellowstone rozwija się, jednak spodziewany spin-off nigdy nie ujrzy światła dziennego. To rozczarowujące, zwłaszcza, że dla wielu fanów od lat był on obiektem ich oczekiwań.


    Fani uniwersum Yellowstone mogą czuć smutek. Okazuje się, że mimo wielu wcześniejszych spekulacji, jeden z najbardziej wyczekiwanych spin-offów nie powstanie. Taylor Sheridan, twórca serii, potwierdził, że serial 6666, mający przedstawiać losy słynnego rancza w Teksasie oraz postać Jimmy’ego Hurdstroma, nigdy nie zagości na ekranach. Sheridan wyjaśnił, dlaczego podjął tę decyzję. To niefortunne, ponieważ niewątpliwie wielu fanów będzie z tego powodu zawiedzionych.

    Spin-off, na który czekaliśmy, jednak nie powstanie

    Pomysł na 6666 zrodził się jeszcze w trakcie emisji czwartego sezonu Yellowstone. Wówczas postać Jimmy’ego, grana przez Jeffersona White’a, została wysłana na ranczo 6666 w Teksasie. Produkcja miała na celu rozszerzenie kowbojskiego uniwersum wykreowanego przez Sheridana oraz pokazanie życia ludzi związanych z jednym z najbardziej znanych rancz w Stanach Zjednoczonych, otwierając tym samym możliwości na szerszy świat przedstawiony. Niemniej jednak, seria doskonale poradziła sobie także bez opowiadania historii tego popularnego rancza.

    Dlaczego projekt 6666 został porzucony?

    Okazuje się, że problemy związane z realizacją nie wynikały jedynie z kwestii produkcyjnych czy obsady. Sheridan podkreślił, że nie chce fabularyzować historii prawdziwego miejsca, które jest związane z życiem konkretnych ludzi oraz ich rodzin.

    W podcaście Rodeo Time twórca wyjaśnił, że odczuwa odpowiedzialność za ochronę rancza 6666. Jego zdaniem, stworzenie fikcyjnej narracji mogłoby w nieuczciwy sposób przedstawić miejsce, w którym każdego dnia pracują autentyczni kowboje. W związku z tym, pomimo wcześniejszych zapowiedzi i lat spekulacji, projekt został ostatecznie skreślony, a decyzja ta wydaje się być nieodwracalna.

    Czytaj dalej poniżej

    Kultowe sci-fi powróci z nowym serialem. Wiemy już czy zobaczymy tam filmową ikonę

    Decyzja Sheridana może rozczarować wielu fanów, zwłaszcza że 6666 przez długi czas uchodził za jedno z najbardziej oczekiwanych rozszerzeń uniwersum Yellowstone, które mogłoby wprowadzić powiew świeżości. Spekulowano nawet o możliwości zaangażowania Matthew McConaugheya, który często pojawia się w kontekście nowości osadzonych w tym uniwersum.

    Pomimo braku 6666, uniwersum Yellowstone nadal ewoluuje

    Rezygnacja z projektu 6666 nie oznacza jednak końca historii związanych z rodziną Duttonów oraz światem stworzonym przez Sheridana. Autor wciąż rozwija kolejne produkcje. Wśród nadchodzących produkcji znajdują się między innymi Ranczo Duttonów oraz Marshals, które koncentrują się na innych bohaterach znanych z uniwersum Yellowstone.

    Szczególnie interesująco zapowiada się drugi sezon Marshals, w którym fabuła skupia się na Kayce’u Duttonie, granym przez Luke’a Grimesa. Sukces pierwszej serii był na tyle duży, że już na 4 października zaplanowano premierę kolejnych odcinków – wtedy drugi sezon oficjalnie zagości na antenie CBS. W Polsce prawdopodobnie będzie miał kilka dni opóźnienia.

    Choć ranczo 6666 nie doczeka się własnego serialu, decyzja Sheridana pokazuje, że twórca Yellowstone nie chce za wszelką cenę wykorzystywać popularnych miejsc i postaci. Choć dla niektórych widzów może to być rozczarowujące, trudno nie dostrzec konsekwencji tej decyzji. Nie każda historia musi być przekształcona w kolejny spin-off, nawet jeśli potencjalnie mogłaby przyciągnąć miliony widzów.

  • Google AI można mieć za darmo. 70% taniej w pakiecie z YouTube Premium

    Google AI można mieć za darmo. 70% taniej w pakiecie z YouTube Premium

    Rozpoczęcie nowego roku akademickiego często wiąże się z poszukiwaniem oszczędności, jak również narzędzi, które ułatwią codzienną naukę, pisanie prac czy analizę obszernych materiałów.

    Google postanowiło wyjść naprzeciw potrzebom społeczności akademickiej i przygotowało interesującą ofertę. Dla osób, które posiadają aktywny adres e-mail uczelni, technologiczny gigant opracował pakiety, które pod względem stosunku możliwości do ceny przewyższają dotychczasowe rozwiązania konkurencji.

    Pakiet Google AI Plus – bezpłatny start

    Najniższym i całkowicie darmowym progiem wejścia jest pakiet Google AI Plus. Wystarczy zweryfikować swój status studencki przy użyciu uczelnianej skrzynki pocztowej, aby uzyskać roczny, bezpłatny dostęp do usługi. W ramach tego planu użytkownicy zyskują wyższe limity korzystania z zaawansowanych modeli Gemini, co znacząco wspomaga codzienną naukę i generowanie treści. Dodatkowo Google oferuje 400 GB przestrzeni dyskowej na dane w chmurze, podzielonej między usługi Google Drive, Zdjęcia oraz Gmail. To idealny pakiet startowy dla każdego, kto pragnie wypróbować możliwości sztucznej inteligencji bez nadwyrężania studenckiego budżetu.

    Gemini i YouTube Premium w pakiecie

    Prawdziwa rewolucja cenowa zaczyna się jednak przy wyższym wariancie, czyli Google AI Pro, który oferuje do czterech lat zniżki na poziomie 75 procent. Za kwotę 23,99 zł miesięcznie studenci otrzymują zwiększone limity korzystania z sztucznej inteligencji oraz rozszerzone możliwości Gemini Notebook, umożliwiające analizę materiałów dydaktycznych o objętości nawet do 1500 stron. Plan ten zapewnia także 5 TB miejsca w chmurze na pliki i zdjęcia oraz dostęp do subskrypcji YouTube Premium Lite, co pozwala na oglądanie większości materiałów wideo bez męczących reklam. Dodatkowo, w pakiecie oferowane są rozszerzone narzędzia deweloperskie i programistyczne, co czyni go doskonałą opcją dla kierunków ścisłych i IT.

    Dla osób, które oprócz pracy naukowej cenią sobie również rozrywkę, przygotowano wariant Google AI Pro z pełnym pakietem YouTube Premium. W cenie 37,99 zł miesięcznie otrzymujemy dostęp do sztucznej inteligencji, 5 TB przestrzeni dyskowej oraz pełną wersję YouTube Premium bez jakichkolwiek reklam, a także dostęp do platformy YouTube Music. Biorąc pod uwagę fakt, że sam dostęp do sztucznej inteligencji tej klasy na rynku zazwyczaj kosztuje blisko sto złotych miesięcznie, oferta Google jest jedną z najbardziej opłacalnych możliwości na rynku i z pewnością powinna zainteresować każdego studenta.

    Czytaj dalej poniżej


    Google brzytwy się chwyta. Wypuszczają Gemini 3.7 Flash zaledwie 3 tygodnie po 3.6

    Kto może skorzystać i jak działają warunki promocji?

    Warto jednak pamiętać o kluczowych zasadach oraz kryteriach, które należy spełnić, aby aktywować promocyjny dostęp. Propozycja skierowana jest do osób, które ukończyły minimum 16 lat, posiadają osobiste (nienadzorowane) konto Google oraz aktywny, uczelniany adres e-mail do zweryfikowania statusu studenta. Z oferty wyłączone są osoby mające już aktywną subskrypcję Google One, członkowie grup rodzinnych, a także konta firmowe czy rozliczane przez podmioty trzecie. Podczas rejestracji należy podać odpowiednią metodę płatności. Użytkownicy powinni się pośpieszyć z decyzją, ponieważ oferta jest ograniczona czasowo i wymaga aktywacji najpóźniej do 31 grudnia 2026 roku. Promocyjny, darmowy okres trwa 12 miesięcy, po czym usługa automatycznie przechodzi w płatną subskrypcję odnawialną co miesiąc po standardowej stawce. Aby uniknąć powiększenia opłaty po zakończeniu darmowego roku, wystarczy anulować subskrypcję w dowolnym momencie przed końcem okresu promocyjnego, zachowując do niej dostęp aż do jego zakończenia.

  • Czy szybkie ładowanie niszczy baterię telefonu? Odpowiedź zaskakuje

    Czy szybkie ładowanie niszczy baterię telefonu? Odpowiedź zaskakuje

    Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak szybkie ładowanie wpływa na trwałość baterii w Waszych smartfonach?

    Szybkie ładowanie stało się jedną z kluczowych funkcji nowoczesnych smartfonów. Producenci rywalizują w oferowaniu coraz wyższych mocy, od kilkudziesięciu do nawet ponad 100 W. Nic więc dziwnego, że wielu użytkowników ma wątpliwości, czy intensywne ładowanie nie wpływa negatywnie na żywotność akumulatora. Jak jest w rzeczywistości?

    Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Szybkie ładowanie nie oznacza automatycznie szybszego zużycia baterii. Znacznie większe ryzyko stanowi temperatura, zwłaszcza gdy telefon przez dłuższy czas pozostaje nagrzany. Firma Apple również zwraca uwagę na to, że ciepło może skracać żywotność akumulatora.

    Co naprawdę dzieje się podczas szybkiego ładowania?

    Nowoczesne smartfony wykorzystują głównie akumulatory litowo-jonowe. Proces ładowania nie odbywa się ze stałą mocą. Na początku, przy niskim poziomie energii, telefon może przyjmować wysoką moc ładowania. W miarę wzrostu poziomu naładowania, system stopniowo ogranicza prąd, szczególnie w końcowej fazie ładowania. Jest to niezwykle istotne, ponieważ najwyższa moc nie jest dostarczana przez cały czas. Na przykład iPhone ładuje baterię do około 80%, a następnie zwalnia, by ograniczyć obciążenie i nagrzewanie akumulatora.

    Źródło: Depositphotos.com

    Największym wrogiem nie jest moc, lecz wysoka temperatura

    Problemy z akumulatorem zaczynają się wtedy, gdy intensywne ładowanie powoduje nadmierne nagrzewanie telefonu. Wysoka temperatura przyspiesza procesy chemiczne zachodzące w baterii, co może prowadzić do szybszego spadku jej maksymalnej pojemności.

    Czytaj dalej poniżej

    Twój telefon ładuje się zbyt wolno? Być może popełniasz ten prosty błąd

    W związku z tym nowoczesne smartfony są wyposażone w zaawansowane mechanizmy ochronne. Oprogramowanie może automatycznie ograniczać moc ładowania, gdy urządzenie zaczyna się przegrzewać. W przypadku iPhone’a ładowanie może być nawet tymczasowo wstrzymane do momentu, gdy temperatura wróci do bezpiecznego poziomu.

    Jak ładować telefon, aby bateria służyła dłużej?

    Kluczowe jest unikanie skrajnych warunków. Nie warto ładować mocno rozgrzanego smartfona, pozostawiać go na słońcu ani intensywnie korzystać z niego (np. edytując wideo lub grając w wymagające gry) podczas ładowania. Ważne jest także korzystanie z odpowiednich, certyfikowanych ładowarek i przewodów, aby zminimalizować ryzyko nieprzyjemnych niespodzianek.

    Przydatne są również funkcje inteligentnego ładowania. Współczesne smartfony potrafią ograniczać czas, jaki bateria spędza na poziomie 100%, a niektóre modele umożliwiają ustawienie maksymalnego poziomu naładowania. Apple, na przykład, stosuje zoptymalizowane ładowanie, które może zatrzymać proces na około 80% i uzupełnić resztę energii tuż przed rozpoczęciem typowego użytkowania.

    Warto pamiętać, że nie ma potrzeby rezygnować z szybkiego ładowania z obawy o kondycję baterii. Jeśli telefon i ładowarka dbają o odpowiednią kontrolę temperatury, technologia została zaprojektowana z myślą o połączeniu wysokiej szybkości ładowania z bezpieczeństwem. Znacznie większym problemem jest przegrzewanie się urządzenia, aniżeli sama moc ładowania określona na opakowaniu. Dlatego odpowiedź na pytanie brzmi… Tak, szybkie ładowanie smartfona jest bezpieczne, ale…

    Wniosek jest jasny: szybkie ładowanie nie jest automatycznie szkodliwe dla baterii. Jej kondycja jest w większym stopniu zależna od temperatury, liczby cykli ładowania i sposobu użytkowania telefonu. Technologia szybkiego ładowania jest dziś znacznie bardziej zaawansowana, niż sugerują powszechne ostrzeżenia w internecie.

  • Czy warto wyłączać telefon na noc? Oto odpowiedź

    Czy warto wyłączać telefon na noc? Oto odpowiedź

    Smartfon to jedno z niewielu urządzeń elektronicznych, które wiele osób trzyma włączone niemal przez całą dobę. Nocą leży na szafce nocnej, ładowany i stale podłączony do sieci. Nic więc dziwnego, że pojawia się pytanie, czy warto wyłączać telefon przed snem.


    Krótka odpowiedź brzmi: nie ma potrzeby codziennego wyłączania smartfona. Nowoczesne telefony i ich systemy operacyjne zostały zaprojektowane z myślą o ciągłej pracy. Automatyzują zarządzanie pamięcią, aplikacjami oraz zużyciem energii, co sprawia, że codzienne wyłączanie urządzenia jest zbędne.

    Czy ponowne uruchomienie telefonu ma sens?

    Nie oznacza to jednak, że restart jest całkowicie niepotrzebny. Wręcz przeciwnie: sporadyczne ponowne uruchomienie może być pomocne, gdy smartfon zaczyna działać niestabilnie. Przy dłuższym użytkowaniu aplikacje mogą ulegać zawieszeniu, system może działać wolniej, a funkcje, takie jak Wi-Fi, czy Bluetooth, mogą przestawać działać prawidłowo.

    Restart zamyka aktywne procesy i ponownie uruchamia system. W wielu przypadkach jest to jeden z najprostszych sposobów na rozwiązanie drobnych problemów z działaniem telefonu. Warto pamiętać, że nie dotyczy to tylko urządzeń z systemem Android; Apple również zaleca ponowne uruchomienie iPhone’a w sytuacjach, gdy urządzenie nie funkcjonuje tak, jak powinno.


    Wyłączanie telefonu nie przedłuży magicznie życia baterii

    Popularnym przekonaniem jest, że codzienne wyłączanie telefonu przyczynia się do lepszego stanu baterii. Jednak nie ma podstaw, aby traktować tę czynność jako skuteczną metodę wydłużania żywotności akumulatora. Na kondycję baterii znacznie większy wpływ mają temperatura, sposób ładowania oraz liczba cykli. Warto więc bardziej skupić się na unikaniu przegrzewania urządzenia oraz korzystaniu z funkcji ochrony baterii, aniżeli na codziennym wyłączaniu smartfona.

    Czytaj dalej poniżej


    Płacisz 1000 dolarów i zapominasz o komarach Hit TikToka stał się faktem

    Kiedy warto jednak wyłączyć telefon?

    Są sytuacje, w których całkowite wyłączenie urządzenia może być rozsądnym rozwiązaniem. Jeśli telefon zaczyna się przegrzewać, zachowuje się nietypowo lub występują problemy, których nie rozwiązuje zwykły restart, wyłączenie go na pewien czas może pomóc w diagnostyce problemu. W normalnym użytkowaniu nie ma jednak potrzeby wprowadzania takiego rytuału każdego wieczoru. Smartfon może bezpiecznie pracować przez całą noc, a jego system sam zarządza większością procesów w tle. Jeżeli zależy nam na spokojniejszym śnie, lepszym rozwiązaniem może być włączenie trybu „Nie przeszkadzać” lub, w skrajnych przypadkach, trybu samolotowego. Pozwoli to ograniczyć liczbę powiadomień bez konieczności całkowitego wyłączania telefonu.


    Nie trzeba wyłączać telefonu każdej nocy, ale warto dbać o higienę cyfrową

    Najważniejszy wniosek jest prosty! Nie musimy wyłączać smartfona każdej nocy; restart urządzenia warto traktować jako narzędzie do rozwiązywania problemów, a nie obowiązkowy element codziennej konserwacji. Wbrew zapewnieniom producentów, co kilkanaście miesięcy warto również „wyczyścić” smartfona do zera, tzn. przywrócić go do ustawień fabrycznych i „postawić” go na nowo. Zobaczycie, jak wiele szybsze stanie się wszystko na nowym systemie — jednak warto pamiętać, że wymaga to pewnego wysiłku, aby wszystko doprowadzić do stanu używalności.

  • IKEA zaskakuje – zupełnie nowe produkty trafiają do oferty

    IKEA zaskakuje – zupełnie nowe produkty trafiają do oferty

    Już wkrótce w sklepach IKEA zadebiutuje nowa kolekcja produktów gamingowych, inspirowana konsolami XBOX.

    IKEA może pochwalić się kilkoma interesującymi współpracami, które zaowocowały wprowadzeniem do oferty produktów, stanowiących coś więcej niż tylko standardowe wyposażenie domowe. Szwedzka marka współpracowała m.in. z technologią Sonos przy tworzeniu głośników, a także regularnie rozwija urządzenia smart home, które są kompatybilne z popularnymi ekosystemami. W ubiegłych latach IKEA zapowiedziała też kolekcję produktów współpracujących z LEGO. Choć po linii Bygglek produkcja została zatrzymana, różne partnerstwa pokazują, że marka nieustannie poszukuje sposobów na dotarcie do nowych klientów. Tak samo jest w przypadku ogłoszenia o wejściu w rynek gamingowy, oferując meble i akcesoria zaprojektowane z myślą o graczach.

    Źródło: Depositphotos

    Pierwszym istotnym partnerem Szwedów była firma ASUS ROG, uznawana za jedną z najbardziej rozpoznawalnych w obszarze sprzętu dla graczy. Efektem tej współpracy była nowa seria produktów, skierowana do osób, które oczekują od swojego miejsca do grania nie tylko funkcjonalności, ale także przemyślanego wzornictwa oraz większego komfortu. Pierwsze produkty IKEA w kooperacji z ASUS ROG trafiły do sklepów w 2021 roku, a w ofercie znalazły się m.in. biurka, krzesła, pojemne szuflady oraz różne akcesoria, jak uchwyt na kabel od myszy, poduszka na kark czy tablica na ścianę, na której można było zamieszczać niezbędne przedmioty.

    XBOX wkracza do IKEA. Nowe produkty już niebawem!

    Obecna oferta mebli gamingowych IKEA jest naprawdę rozbudowana, a już wkrótce ma szansę stać się jeszcze bardziej różnorodna. Dzięki współpracy z jedną z najważniejszych marek gamingowych na świecie, XBOX, kierowanej przez Ashę Sharmę, marka stara się ponownie zdobyć uznanie na rynku. W ciągu ostatnich miesięcy Sharma ogłosiła dużą rewolucję, mającą na celu przywrócenie XBOX do czołówki, po tym jak marka została w tyle za takimi konkurentami jak PlayStation i Nintendo.

    Obie firmy zaczęły wzmacniać napięcie w swoich mediach społecznościowych, publikując krótki materiał video, w którym można zobaczyć fragmenty produktów w charakterystycznej stylistyce XBOX. Na nagraniu pojawia się poduszka przypominająca krzyżak D-Pad kontrolera XBOX, a także tajemniczy przedmiot stylizowany na gałkę analogową, który prawdopodobnie jest niewielkim stolikiem, taboretem lub podstawką na konsolę oraz akcesoria. Na ten moment, ani IKEA, ani Microsoft nie ujawniają szczegółów dotyczących oferty ani cen.

    Czytaj dalej poniżej

    Padł ofiarą hakerów, a Microsoft kazał kupić mu wszystko od nowa. Sprawa trafiła do sądu

    Nieznana jest również data, w której nowe produkty trafią do sklepów. W sieci pojawiły się sugestie, że kolekcja może zostać oficjalnie zaprezentowana podczas targów Gamescom 2026, które zaczynają się już w przyszłym tygodniu. XBOX ma być obecny na tym wydarzeniu, które ma stanowić okazję do zaprezentowania wielu nowości. Należy jednak podchodzić do tych informacji z ostrożnością, ponieważ opierają się one na grafice stworzony przez AI. Ani IKEA, ani XBOX nie potwierdziły jeszcze tych doniesień, więc warto uzbroić się w cierpliwość i czekać na konkrety.

  • Trzymasz jajka na drzwiach lodówki? To ogromny błąd

    Trzymasz jajka na drzwiach lodówki? To ogromny błąd

    Jak przechowywać jajka? Naukowcy potwierdzają, że jest tylko jedna dobra metoda.

    Co robicie z wytłaczanką jajek po zakupie – wkładacie je do lodówki, czy zostawiacie na blacie? Ten dylemat dotyczy wielu z nas, ale naukowcy mają odpowiedź. Przeprowadzono badania, które wskazują, jak najlepiej przechowywać jajka, aby długo zachowały świeżość i nie sprawiły przykrych niespodzianek po rozbiciu.

    Gdzie trzymać jajka? Koniec dylematu

    Muszę przyznać, że odpowiedni sposób przechowywania jajek długo pozostawał dla mnie zagadką. Przez lata spotykałem się z różnymi praktykami – niektórzy trzymali je w lodówce, inni na blacie kuchennym lub w szafce. W moim domu zawsze odkładano je do specjalnej szuflady w lodówce, ale z drugiej strony zauważyłem, że w sklepach często są one wystawione na półkach, blisko mąki, oliwy czy soli. Dlaczego więc mielibyśmy umieszczać je w chłodnym miejscu po zakupie? Odpowiedzi dostarczyły badania naukowe, które zakończyły wszelkie dyskusje i wątpliwości.

    Optymalnym sposobem przechowywania jajek jest utrzymanie niskiej i stabilnej temperatury. Wahania temperatury to najgorsze, co może spotkać jajka, ponieważ prowadzą do powstania wilgoci, sprzyjającej rozwojowi bakterii. Niższa temperatura spowolni te procesy i pozwoli jajkom zachować świeżość przez dłuższy czas. Oczywiście, należy przestrzegać daty przydatności do spożycia, ale niewłaściwe przechowywanie skróci ten czas. Gdzie więc najlepiej trzymać jajka? Idealnym miejscem jest środkowa półka w lodówce, gdzie temperatura jest najbardziej stabilna. Ważne jest również, aby trzymać jajka w oryginalnym opakowaniu, co chroni je przed uszkodzeniami mechanicznymi oraz nieprzyjemnymi zapachami.

    Co ciekawe, trzymanie jajek w drzwiach lodówki, nawet w przystosowanych specjalnych pojemnikach, to zła decyzja. Zmiany temperatury podczas otwierania i zamykania drzwi przyspieszają proces psucia, co może prowadzić do nieprzyjemnych niespodzianek po rozbiciu skorupki.

    Jak sprawdzić, czy jajko jest świeże?

    Chociaż jajka mają naturalne zabezpieczenia przed psuciem (takie jak skorupka i błona ochronna), to nie są całkowicie odporne na pogarszanie się z czasem. Zawsze warto upewnić się, czy produkt jest nadal świeży. Weryfikacja jest bardzo prosta – wystarczy wrzucić jajka do naczynia z zimną wodą i obserwować ich zachowanie. Jeżeli:

    • Jajko opada na dno i leży na boku – jest bardzo świeże i nadaje się do spożycia.
    • Jajko opada na dno, ale staje niemal pionowo na czubku – jest starsze, należy spożyć je jak najszybciej.
    • Unosi się na powierzchni wody – jest zepsute i nie nadaje się do jedzenia.

    A co z myciem jajek? Bakterie są wszędzie, ale jajka należy myć dopiero przed użyciem, a nie tuż po zakupie. Optymalnie jest umyć skorupki w ciepłej wodzie tuż przed rozbiciem, zwłaszcza gdy planujemy używać ich na surowo, na przykład do tatara czy majonezu. Wtedy warto przepłukać skorupki gorącą wodą po umyciu mydłem, aby usunąć brud i bakterie z ich powierzchni.

  • Samsung aktualizuje smartfony z 2017 roku. Nietypowa poprawka już dostępna

    Samsung aktualizuje smartfony z 2017 roku. Nietypowa poprawka już dostępna

    Wyjątkowo rzadko zdarza się, że smartfony, które od dłuższego czasu nie są wspierane przez swojego producenta, otrzymują jakiekolwiek aktualizacje. Tymczasem w przypadku smartfonów Samsunga sprzedawanych 9 lat temu, sytuacja wygląda inaczej. Zachęcamy do sprawdzenia swoich starszych telefonów – być może również otrzymaliście tę aktualizację.

    Samsung Galaxy S8 i Note 8 z niespodziewanym uaktualnieniem – teraz globalnie

    Przed ponad dwoma miesiącami klienci Samsunga w Stanach Zjednoczonych zostali miło zaskoczeni. Użytkownicy modeli Galaxy S8 oraz Note 8 otrzymali powiadomienia dotyczące… aktualizacji oprogramowania. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że takie uaktualnienie pojawiło się po raz pierwszy od… 2021 roku. Samsung postanowił wprowadzić pewne zmiany w oprogramowaniu. Czym one są? Tego niestety nie możemy potwierdzić. Interesujące jest jednak to, że aktualizacja ta jest na tyle obszerna, że mimo iż zmiany mogą być niewidoczne, mogą być istotne.

    Dziewięcioletnie smartfony z aktualizacją – i to całkiem dużą

    Jak donosi serwis SamMobile, użytkownicy Galaxy S8 oraz Note 8 z całego świata zaczynają otrzymywać aktualizację, która zajmuje ponad 400 megabajtów. Niestety producent nie dołącza żadnego opisu zmian, co sprawia, że nie jest jasne, co tak naprawdę ulega poprawie. Wiemy jednak, że poprawki bezpieczeństwa pozostają na tym samym poziomie. Data wydania również pozostaje bez zmian: 1 kwietnia 2021 roku. Czego zatem dotyczyła ta aktualizacja? Prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Nie wskazuje także na to, by miała chodzić o krytyczne poprawki bezpieczeństwa – gdyby tak było, nie miałaby aż 400 megabajtów. Dodatkowo, producent z pewnością udostępniłby ją w tym samym czasie wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Aktualizację najpierw otrzymali użytkownicy z USA, a dopiero później reszta świata. To z pewnością wyjątkowa sytuacja.

    Źródło grafiki: nnpryh/Reddit

    Samsung Galaxy S8 i Note 8 to urządzenia, które w pamięci użytkowników zapisały się raczej pozytywnie. Wykonane z wysokiej jakości materiałów, pozbawione plastiku, wciąż oferowały niektóre rozwiązania sprzętowe, za którymi wielu z nas tęskni, takie jak ekrany wolne od otworów na przednią kamerę. Ciekawe, czy wśród naszych czytelników są jeszcze użytkownicy tych modeli.

    Czytaj dalej poniżej

    Samsung zapowiada ważną aktualizację. Padł konkretny termin

    Źródło: SamMobile