Kategoria: Wiadomości

  • Windows w końcu dogadania macOS. Dostał wyczekiwane wsparcie od Google

    Windows w końcu dogadania macOS. Dostał wyczekiwane wsparcie od Google

    Prawie pół roku po premierze wersji macOS, Google w końcu oddaje w ręce użytkowników Windowsa natywną aplikację Gemini.


    W kwietniu bieżącego roku Google wprowadziło na rynek natywną aplikację Gemini dla komputerów Mac, co spowodowało, że posiadacze urządzeń z systemem Windows musieli czekać niemal pół roku dłużej na swoją wersję. Obecnie jednak użytkownicy Windows mogą już pobrać aplikację Gemini, która została stworzona z myślą o współpracy z najpopularniejszymi narzędziami.

    Windows dogonił Maca – w końcu otrzymał natywną aplikację Gemini

    Gemini może obecnie ustępować w wyścigu AI takim narzędziom jak ChatGPT czy Claude, lecz mimo to ponad miliard użytkowników korzysta z tego produktu Google co miesiąc. Dzięki nowo wydanej wersji, ta olbrzymia grupa użytkowników będzie mogła zyskać do niej dostęp na platformie Windows, co zostało ogłoszone na oficjalnym blogu Google.

    Źródło: Google

    Z ogłoszenia dowiadujemy się, że aplikację uruchomimy skrótem klawiszowym Alt+Spacja, a okno Gemini wyświetli się nad aktualnie otwartymi oknami, co przypomina działanie na Macu. Wewnątrz znajdziemy wszystkie funkcje znane z wersji webowej oraz mobilnej – zadania wieloetapowe będą realizowane przez agenta Gemini Spark, a podsumowanie projektów utworzy się na podstawie danych pobranych z Gmaila i Dysku Google. Dodatkowo, użytkownicy będą mogli korzystać z generowania obrazów przez Nano Banana oraz tworzenia materiałów wideo poprzez Gemini Omni.

    Google zapewnia, że aplikacja działa w tle, nie obciążając przy tym systemu, a kolejne natywne funkcje będą dodawane w miarę upływu czasu. Aplikację można pobrać ze strony gemini.google/desktop dla systemów Windows 10 oraz 11.

    Czytaj dalej poniżej

    Rok Google AI Plus za darmo. Wystarczy spełnić kilka warunków

    A skoro już poruszamy temat Gemini, zachęcamy do zapoznania się z artykułem na temat limitów w tym narzędziu od Google. Dowiecie się, jak je sprawdzić, co wpływa na tempo ich zużycia oraz ile czasu trzeba czekać na ich odnowienie.

  • Już wiem, co będzie lepsze od iPhone Duo. Ten składak też wchodzi do Polski

    Już wiem, co będzie lepsze od iPhone Duo. Ten składak też wchodzi do Polski

    Czy iPhone Duo rozczarowuje, czy zachwyca? W Polsce nadchodzi jego interesująca alternatywa.

    Apple właśnie zadebiutowało w świecie składanych smartfonów, prezentując model iPhone Duo. Jednak konkurencja na tym rynku jest już obecna od pewnego czasu i nie zamierza czekać na rozwój sytuacji. Vivo X Fold6, który zadebiutuje w Europie (w tym w Polsce) 1 października, oferuje konstrukcję, która w wielu aspektach przewyższa najnowszy produkt z Cupertino. Wydaje się, że to w pełni dopracowany flagowiec, który może zdobyć uznanie nawet wśród zapalonych fanów marki Apple.

    Dlaczego Vivo X Fold6 ma przewagę nad iPhone Duo?

    Kluczowa różnica tkwi w aparatach. Podczas gdy iPhone Duo dysponuje dwoma modułami fotograficznymi o rozdzielczości 48 Mpix (głównym oraz ultraszerokokątnym), Vivo X Fold6 oferuje zestaw trzech obiektywów sygnowanych przez firmę ZEISS: główny 200 Mpix, ultraszerokokątny 50 Mpix oraz teleobiektyw peryskopowy 50 Mpix z trzykrotnym zoomem optycznym. To oznacza, że składany smartfon Vivo może nie tylko lepiej radzić sobie z codziennymi zdjęciami, ale także oferuje funkcje, których iPhone Duo nie posiada – teleobiektyw jest dla wielu użytkowników kluczowy, a w pierwszej generacji składanego iPhone’a zabrakło go.

    Konstrukcyjnie oba urządzenia idą w różnych kierunkach. iPhone Duo ma formę „paszportową” (bardziej kwadratowa), z mniejszymi ekranami: 5,4 cala na zewnątrz i 7,6 cala w środku. Z kolei Vivo X Fold6 zachowuje klasyczne proporcje smartfona po złożeniu (6,5 cala na zewnątrz), a po rozłożeniu oferuje aż 8 cali przestrzeni roboczej. Co więcej, Vivo jest cieńsze (4,8 mm po rozłożeniu w porównaniu do 5,4 mm iPhone’a) i lżejsze (228–245 g w zależności od wersji, w porównaniu do 254 g Apple).

    Kiedy i za ile w Polsce?

    Pod maską Vivo X Fold6 kryje się potężny akumulator o pojemności 6900–7000 mAh (europejska wersja ma nieco mniejszą pojemność niż chińska). Smartfon napędza procesor MediaTek Dimensity 9500 Super, 12–16 GB pamięci RAM oraz do 1 TB przestrzeni na dane. Europejska premiera Vivo X Fold6 odbędzie się 1 października 2026 roku, a z dużym prawdopodobieństwem tego samego dnia smartfon zadebiutuje również w polskich sklepach. Cena nie została jeszcze ujawniona, ale biorąc pod uwagę specyfikację i pozycjonowanie, można się spodziewać kwoty zbliżonej do innych flagowych składaków. Warto dodać, że w pudełku znajdziemy etui, kabel USB-C oraz igłę do tacki SIM, jednak ładowarki najprawdopodobniej nie będzie.

    Czytaj dalej poniżej

    To dlatego Google instaluje bez pytania nową aplikację na każdym Androidzie

    Skąd moja ekscytacja tym telefonem? Przywykliśmy do tego, że zdjęcia z smartfonów reprezentują wysoki poziom, jednak pojawienie się składanych modeli zaczęło wprowadzać niepokojący trend: forma ponad użyteczność. Oczywiście, rozumiem, że nie każdy z pasją robi zdjęcia lub potrzebuje bardzo rozbudowanego zestawu obiektywów, ale skoro technologia została opracowana, to dlaczego większy (rozkładany) ekran ma oznaczać rezygnację z lepszych aparatów? Dodatkowo, dobieranie obiektywów stało się normą: szeroki i ultraszeroki kąt to obecnie standard, mimo że w początkowych modelach (np. w iPhonie X) obecność dwóch obiektywów oznaczała posiadanie szerokiego oraz teleobiektywu. Uważam, że to bardziej użyteczny duet, ponieważ oprócz trybu makro, ultraszeroki obiektyw nie daje tyle korzyści, co zoom optyczny.

    Dlatego cieszy mnie nadejście Vivo X Fold6 – nareszcie nie trzeba wybierać pomiędzy nowoczesnym projektowaniem z rozkładanym ekranem a solidnym zestawem aparatów. Jak w praktyce poradzi sobie Vivo X Fold6? O tym przekonam się niebawem.

  • Ten Segway dokosi każdy skrawek trawnika. I ochroni jeże

    Ten Segway dokosi każdy skrawek trawnika. I ochroni jeże

    Każdy właściciel ogrodu doskonale zna problem: robot koszący wykonuje doskonałą pracę na środku trawnika, lecz pozostawia nieestetyczny, niedocięty pas trawy przy płocie, wokół rabat kwiatowych czy krawężników. Na szczęście, ten problem staje się przeszłością.

    Segway postanowił raz na zawsze rozwiązać ten problem i zaprezentował na targach IFA nową kosiarkę automatyczną Navimow H5 Pro. Model ten wyposażony jest w wysuwane ramię EdgeMaestro, które wychyla się na 7,7 cm, co pozwala na precyzyjne docinanie trawy wzdłuż krawędzi. Dzięki zastosowaniu wielokierunkowego pływającego ramienia oraz modułu Rake Module, urządzenie sprawnie prowadzi trawę w stronę ostrza i stabilnie dostosowuje się do nierówności terenu. Dodatkowo, zaawansowany algorytm EdgeSense 2.0 skutecznie rozpoznaje przejścia między trawnikiem a ścieżkami czy rabatami. Wszystko to sprawia, że trawnik jest równo przycięty w całej powierzchni, a poziom hałasu podczas koszenia krawędzi wynosi jedynie 58 dB(A).



    Również trudny i zróżnicowany teren nie stanowi dla nowego modelu żadnej przeszkody. Navimow H5 Pro napędzany jest systemem Xero-Turn All-Wheel Drive (AWD), w którym każde z czterech kół napędzane jest niezależnie. To pozwala robotowi pokonywać zbocza o nachyleniu sięgającym nawet 80% (38,6°), pokonywać przeszkody o wysokości do 6 cm oraz sprawnie manewrować bez ryzyka utknięcia czy uszkodzenia darni. Sercem systemu nawigacji jest zaawansowana technologia EFLS Tri-fusion, która łączy nawigację satelitarną NRTK, czujniki wizyjne oraz LiDAR. Wspierająca ją sztuczna inteligencja na bieżąco dobiera optymalny sposób orientacji w przestrzeni w zależności od otoczenia.

    Inteligentna technologia w służbie naturze

    Inżynierowie Segway zadbali nie tylko o znakomite efekty koszenia, ale również o bezpieczeństwo małych mieszkańców naszych ogrodów. System 360° VisionFence wzbogacono o wbudowany czujnik termiczny, co ma kluczowe znaczenie po zmroku lub przy słabym oświetleniu, kiedy z ukrycia wychodzą m.in. jeże. Te zwierzęta, w obliczu zagrożenia, nie uciekają, lecz kurczą się w kulkę, co czyni je szczególnie narażonymi na potrącenia. Gdy czujniki termiczne i kamery AI wykryją obecność żywego stworzenia, kosiarka niezwłocznie zatrzymuje ostrza i zmienia trasę.



    Troska o środowisko wykracza poza samą technologię. Producent nawiązał oficjalną współpracę z niemiecką organizacją Igelhilfe Schulzendorf e.V., wspierając finansowo i organizacyjnie ratowanie oraz rehabilitację jeży. W ramach tej inicjatywy technologia wykrywania zwierząt jest testowana i doskonalona we współpracy z ekspertami. Dodatkowo, w aplikacji mobilnej Navimow, użytkownicy mogą łatwo wyznaczyć tzw. „dziki zakątek” – strefę wyłączoną z koszenia, w której gęstsza trawa stanowi naturalne schronienie dla lokalnej fauny. W ten sposób nowa generacja robotów Segway pokazuje, że bezobsługowa pielęgnacja ogrodu może iść w parze z odpowiedzialnością i szacunkiem dla natury.

    Czytaj dalej poniżej


    Smartfony znów mogą być interesujące. HONOR Robot Phone pokazuje zupełnie nowy kierunek
  • Tego Apple nie powiedziało o iPhonie Duo. A warto o tym wiedzieć

    Tego Apple nie powiedziało o iPhonie Duo. A warto o tym wiedzieć

    Premiera pierwszego składanego iPhone’a w Polsce

    Pierwszy składany iPhone trafi do sprzedaży w przyszłym miesiącu. iPhone Duo zaskakuje na wielu poziomach, jednak Apple nie powiedziało nam o wszystkim.

    iPhone Duo od kilkunastu godzin wzbudza zainteresowanie na całym świecie. To pierwszy składany smartfon z logo nadgryzionego jabłka, który Apple wprowadza na rynek, starając się zdobyć część segmentu zajmowanego przez Samsunga oraz wielu chińskich producentów, którzy od lat rywalizują o miano najlepszego składaka. Debiut iPhone’a Duo na polskim rynku zaplanowano na 23 października, a tydzień wcześniej ruszy jego przedsprzedaż. Za podstawową wersję z 256 GB pamięci użytkownik będzie musiał zapłacić 9999 zł. Najdroższy wariant, oferujący 2 TB, na polskim rynku będzie kosztować 15999 zł. Do wyboru są dwie wersje kolorystyczne: gwiezdna biel oraz nocne niebo. Więcej szczegółów na temat samego iPhone’a Duo można znaleźć w naszym podsumowaniu konferencji.

    Bezprzewodowe ładowanie MagSafe i iPhone Duo

    Tuż po konferencji w sieci zaczęły pojawiać się pytania dotyczące obecności jednej z najpopularniejszych funkcji iPhone’ów, z której użytkownicy korzystają od lat. Mowa o wsparciu dla technologii MagSafe oraz bezprzewodowego ładowania. Apple informuje, że bezprzewodowe ładowanie MagSafe oferuje:

    optymalne wyrównanie magnetyczne, dzięki czemu ładowanie jest szybsze i bardziej wydajne. Wykorzystuje również technologie, które zmniejszają zużycie energii w porównaniu do innych metod ładowania bezprzewodowego.

    MagSafe to bardzo wygodne rozwiązanie, a wstępne obawy o brak wsparcia dla tej technologii w iPhonie Duo, które pojawiły się w mediach społecznościowych, zyskały na znaczeniu. Apple w trakcie wczorajszej konferencji nie udzieliło informacji o bezprzewodowych możliwościach składaka. Jednak po ukazaniu się karty produktu oraz pełnych danych technicznych okazuje się, że iPhone Duo obsługuje MagSafe i jest zgodny z dostępnymi na rynku ładowarkami bezprzewodowymi, które oferują MagSafe oraz Qi2 o mocy do 25 W.

    iPhone Duo – Akcesoria od Apple

    iPhone Duo doczeka się także własnej linii akcesoriów stworzonych przez Apple. Na pierwszy ogień trafił Etui Folio z podpórką, które w oficjalnym sklepie kosztuje 629 zł. Etui, dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych (granat i jasny beż), wykonane jest z tkaniny TechWoven i ma wbudowaną podpórkę z regulacją kąta nachylenia. Ułatwia to oglądanie filmów, prowadzenie rozmów FaceTime i czytanie. Wbudowane magnesy zapewniają idealne dopasowanie do telefonu oraz obsługę ładowania MagSafe, Qi2 25 W oraz Qi, bez konieczności zdejmowania etui.

    W sprzedaży dostępne jest również bardziej klasyczne, dwuczęściowe etui do iPhone’a Duo, które kosztuje 399 zł. Jego zadaniem jest ochrona obu części urządzenia przed upadkami i zarysowaniami. Wykonano je z poliwęglanu z matowym wykończeniem, a dzięki wbudowanym magnesom obsługuje MagSafe oraz ładowanie Qi2 25 W i Qi, bez potrzeby zdejmowania etui. Akcesorium to dostępne jest w dwóch wersjach kolorystycznych: granat i piasek.

    Co ciekawe, w sieci pojawiają się już komentarze dotyczące niekompatybilności iPhone’a Duo z niektórymi akcesoriami MagSafe oferowanymi przez Apple. Jednym z nich jest portfel wykonany z tkaniny FineWoven, który pomieści do trzech kart i obsługuje sieć „Znajdź”. Niestety, portfel jest zbyt duży, aby można go było komfortowo umieścić na tylnej obudowie iPhone’a Duo.

  • Chiński humanoid Iron wchodzi do masowej produkcji i podbija rynek

    Chiński humanoid Iron wchodzi do masowej produkcji i podbija rynek

    Jeśli rozważasz zakup robotycznego pomocnika domowego, wkrótce będzie to możliwe. Robot IRON firmy Xpeng przeszedł właśnie do etapu masowej produkcji.


    Rynek humanoidalnych robotów rozwija się w zastraszającym tempie. Jeszcze niedawno byliśmy świadkami prezentacji niezdarnych konstrukcji, które miały trudności z równowagą i wykonywaniem nawet najprostszych czynności. Obecnie mamy do czynienia z coraz bardziej zaawansowanymi maszynami, które nie tylko przypominają wyglądem ludzi, ale również poruszają się z gracją. Ostatnio firma Xpeng ogłosiła, że ich robot Iron o własnych nogach zszedł z linii produkcyjnej. Rozpoczęto masową produkcję.

    Robot Iron wchodzi w etap masowej produkcji

    Robot IRON zaskakuje swoją ludzką sylwetką. Ma 173 cm wzrostu, waży 65 kg i porusza się z prędkością 2 m/s, co odpowiada szybkiemu kroku. Robot będzie dostępny w dwóch wersjach płciowych oraz w różnych sylwetkach. Jego ciało oferuje 76 stopni swobody, a każda ręka dysponuje 21 stopniami swobody.

    Najprościej mówiąc, stopnie swobody oznaczają niezależnie sterowalne ruchy tułowia, głowy, ramion, nóg itp. Dzięki temu robot może poruszać się płynnie i naturalnie, a nie jak sztywna maszyna. O jego inteligencji odpowiadają trzy chipy Turing o łącznej mocy 2250 TOPS. Robot ma zdolność samodzielnego planowania zadań, omijania przeszkód oraz ładowania baterii, gdy jej poziom staje się niski.

    Xpeng twierdzi, że Iron to pierwszy humanoidalny robot o wysokim poziomie ogólności i wszechstronności. Oznacza to, że w przyszłości trafi on do domów, będąc w stanie sprzątać, składać pranie i pomagać w codziennych obowiązkach. Producent porównuje przyszłość robotów do smartfonów z początku lat 2000. Jednak zanim Iron trafi do domów użytkowników, najpierw będzie dostępny w salonach i kampusach Xpeng. Masowa produkcja ma rozpocząć się do końca roku, a sprzedaż w Chinach oraz za granicą przewidziana jest na rok 2027.

    Czytaj dalej poniżej

    Nie wylewaj wody z klimatyzacji. Eksperci radzą, jak ją wykorzystać

    Grafika: Xpeng

  • Dopłacisz do każdej paczki z Temu. Już od listopada

    Dopłacisz do każdej paczki z Temu. Już od listopada

    Złe wieści dla osób kupujących na Temu i podobnych platformach. W życie wejdzie nowa opłata.

    Czy robisz zakupy na Temu, Shein lub innych podobnych platformach? Przygotuj się na nową opłatę, która wejdzie w życie jeszcze w tym roku i będzie dotyczyć wszystkich zamówień przeznaczonych do Europy. Ta symboliczna kwota stanowi kolejne obciążenie zwiększające finalny koszt zakupów z Azji.

    Stuttgart, Niemcy – 1 maja 2024: Logo Temu na telefonie i komputerze w Stuttgarcie, Niemcy.

    Nowa opłata na zakupy z Temu i Shein

    Unia Europejska planuje wprowadzenie nowej opłaty manipulacyjnej, która dotknie wszystkie paczki przybywające do europejskich konsumentów z Chin. Niezależnie od tego, czy zamawiasz przez AliExpress, Temu, Shein czy inne platformy, każda przesyłka będzie objęta stałą opłatą w wysokości 2 euro. Co istotne, ta opłata nie będzie uzależniona od wartości zamówienia, ale od faktu jej otrzymania. Nowy przepis ma wejść w życie w listopadzie i będzie stanowił dodatkowe obciążenie dla osób zamawiających z Chin, które z kolei może wzrosnąć w 2026 roku.

    W ostatnich miesiącach (od lipca tego roku) wprowadzono również nowe zmiany celne, które zniosły zwolnienie z cła dla przesyłek o wartości poniżej 150 euro. Wprowadzono zryczałtowaną stawkę w wysokości 3 euro na kategorię produktów. Oznacza to, że zamawiając w jednej paczce cztery różne produkty (na przykład czapkę, etui na telefon, kabel, portfel), trzeba będzie uiścić łączne cło w wysokości 12 euro, bez względu na to, że wszystkie te przedmioty są wysyłane w jednej przesyłce. Dobrą wiadomością jest to, że platformy e-commerce same doliczają cła i koszty do finalnej ceny produktów, co oznacza, że nie musimy martwić się o to, w jaki sposób i gdzie dokonać odpowiednich płatności.

    Kupowanie z Chin się zmienia – to zrozumiałe

    Co stoi za tymi zmianami wprowadzanymi przez Unię Europejską? Istnieje wiele powodów, ale jednym z najważniejszych jest rosnący koszt obsługi milionów przesyłek, które trafiają do Europy. Paczki te często paraliżują europejskie centra logistyczne, dlatego dodatkowa opłata w wysokości 2 euro ma na celu pokrycie rosnących kosztów ich funkcjonowania. Równocześnie może ona zmniejszyć liczbę drobnych przedmiotów kupowanych z Chin. Małe gadżety czy tanie akcesoria mogą stać się mniej opłacalne i istnieje szansa, że konsumenci zaczynają robić zakupy bezpośrednio w Europie, wspierając lokalnych sprzedawców oraz ograniczając liczbę paczek przychodzących z Chin na nasz kontynent.

    Czytaj dalej poniżej

    Wiemy już ile i na co wydajecie na AliExpress, Shein czy Temu

    Kupowanie drobiazgów za 5 czy 10 zł z Chin do tej pory finansowo się opłacało, ale nowe opłaty mogą to zmienić. Na to również liczą lokalni sprzedawcy i producenci, którzy do tej pory nie mieli szans na rywalizowanie z niezmiernie niskimi cenami sprzedawców z Azji. Gdy ich dotychczas bardzo tanie produkty podrożeją przez dodatkowe opłaty, europejski konsument z pewnością zacznie poszukiwać interesujących towarów na rodzimym rynku – taki jest przynajmniej cel.

    Szczerze mówiąc, mimo kontrowersji związanych z wprowadzaniem nowych opłat, trudno mi się dziwić. Jako konsumenci zbyt szybko przeszliśmy do masowego sprowadzania towarów z Chin, często odbierając paczki z drobnostkami, które za kilka złotych były przesyłane z drugiego końca świata. Może warto byłoby poszukać więcej produktów na lokalnych rynkach?

  • Po pięciu latach Windows 11 przywraca uwielbianą funkcję z dziesiątki

    Po pięciu latach Windows 11 przywraca uwielbianą funkcję z dziesiątki

    Wielu użytkowników uważa, że Windows 10 był najlepszym systemem operacyjnym stworzonym przez Microsoft. Po premierze Windows 11 wiele funkcji, które były standardem w poprzedniej wersji, okazało się niedostępnych. Sytuacja powoli się zmienia. Po pięciu latach od debiutu, Microsoft w końcu wprowadził możliwość zmiany położenia paska zadań.

    Windows 11 wreszcie realizuje jedno z najczęściej zgłaszanych przez użytkowników postulatów. Po pięciu latach od wprowadzenia systemu, Microsoft umożliwia przenoszenie paska zadań na dowolną krawędź ekranu. Choć brzmi to jak drobna zmiana, użytkownicy od lat domagali się jej wprowadzenia.

    Windows 11 z możliwością personalizacji paska zadań

    Nowa funkcjonalność pojawia się dzięki wrześniowej aktualizacji KB5124008. Po zainstalowaniu tej aktualizacji w ustawieniach znajdziemy opcję wyboru pozycji paska: lewy, górny, prawy lub dolny. Użytkownicy od dawna zabiegali o tę zmianę, jednak często spotykali się z wymówkami w stylu „nie da się”. Jedynym rozwiązaniem było edytowanie rejestru lub korzystanie z narzędzi takich jak ExplorerPatcher czy StartAllBack.

    Microsoft wprowadza tę funkcję stopniowo, więc sama aktualizacja nie gwarantuje, że opcja będzie dostępna od razu. Użytkownicy, którzy chcą przyspieszyć ten proces, mogą wymusić jej aktywację za pomocą narzędzia ViVeTool. Po restarcie w menu Ustawienia > Personalizacja > Pasek zadań > Zachowania paska zadań, znajdziemy nowy wybór pozycji. Menu Start oraz wyszukiwanie dostosowują się do wybranego ustawienia, a ikony automatycznie się wyrównują.

    Należy jednak zauważyć, że nie jest to idealna wersja. Paska zadań nie można przeciągnąć myszką; konieczne jest skorzystanie z ustawień. Opcja automatycznego ukrywania działa jedynie na dolnej krawędzi, podobnie jak tryb optymalizacji dla tabletów. Ponadto w pionowym ustawieniu nie pojawia się pole wyszukiwania. Mniejszy pasek zadań ograniczono jedynie do dolnej i górnej krawędzi, chociaż ikony zmniejszają się niezależnie od orientacji.

    Czytaj dalej poniżej

    Dramat w Windows 11 nie ma końca. To zdumiewające, co dzieje się z tym systemem

    Mimo tych ograniczeń trudno nie odczuwać satysfakcji. Po latach zapewnień, że to niemożliwe i zbędne, Microsoft w końcu postanowił wysłuchać prośby użytkowników.

    Grafika: depositphotos.com

  • PlayStation podjęło zaskakującą decyzję. XBOX wkracza do akcji

    PlayStation podjęło zaskakującą decyzję. XBOX wkracza do akcji

    PlayStation ponownie znajduje się w ogniu krytyki ze strony graczy. Tym razem powodem jest nagłe anulowanie projektu, który był rozwijany przez Hideo Kojimę.

    Hideo Kojima od lat współpracuje z PlayStation. To właśnie na tej platformie zadebiutowały gry z serii Death Stranding, tworzone przez Kojima Productions. Kojima wielokrotnie podkreślał, że partnerstwo z PlayStation pozwala mu realizować swoje ambitne projekty. Wygląda jednak na to, że te relacje właśnie uległy pogorszeniu. PHYSINT, najnowsza produkcja studia, została niespodziewanie odrzucona przez Sony. Twórca serii Metal Gear Solid szybko znalazł nowego partnera — projekt będzie kontynuowany z wsparciem XBOX.


    Sony Interactive Entertainment ogłosiło na mediach społecznościowych, że po dokładnej analizie sytuacji podjęło „trudną decyzję” o zakończeniu współpracy z Kojima Productions przy PHYSINT. Równocześnie firma podkreśliła, że nadal darzy wizję Hideo Kojimy dużym uznaniem oraz że relacje z Kojima Productions pozostają pozytywne. Problem w tym, że z informacji samego Kojimy wynika, że już kilka miesięcy wcześniej PlayStation dało mu jasno do zrozumienia, że wycofuje się z dalszego rozwoju jego nowej gry, a projekt został całkowicie anulowany. Miał to być ambitny projekt, powracający do gatunku szpiegowskich gier akcji, znanych z serii Metal Gear. Twórca zapowiadał wykorzystanie nowoczesnych technologii oraz połączenie świata gier z filmem.

    PlayStation rezygnuje, XBOX przejmuje projekt


    Według legendarnego twórcy, w połowie czerwca jego studio otrzymało niespodziewaną informację o anulowaniu projektu od PlayStation Studios. Kojima jednak nie zamierzał rezygnować z PHYSINT. Przez około trzy miesiące studio poszukiwało nowego partnera, który umożliwiłby kontynuację produkcji. Ostatecznie wybór padł na XBOX. Microsoft oficjalnie potwierdził, że będzie wydawcą PHYSINT, co stanowi jednocześnie rozszerzenie bieżącej współpracy z Kojima Productions, która obejmuje także powstający projekt OD. Co więcej, porozumienie ma obejmować nie tylko gry, ale także wspólne prace nad projektami filmowymi i telewizyjnymi.

    Krytyka pod adresem PlayStation związana z komunikacją w tej sprawie narasta. Fani zarzucają firmie manipulacje i próbę „wybielania się” w kwestii decyzji o anulowaniu projektu PHYSINT. Na chwilę obecną nie ma informacji, czy gra Hideo Kojimy będzie tytułem ekskluzywnym dla XBOX. Niemniej jednak wiele wskazuje na to, że Sony ponownie popełniło błąd, rozczarowując swoich fanów, którzy nie zostawiają na firmie suchej nitki…

    Czytaj dalej poniżej


    PlayStation nie ugnie się przed graczami i nie cofnie kontrowersyjnej decyzji

  • Sprawdź, zanim kupisz iPhone’a Duo. Oto, dlaczego powinieneś się zastanowić

    Sprawdź, zanim kupisz iPhone’a Duo. Oto, dlaczego powinieneś się zastanowić

    I oto jest. Za iPhone’a Duo Apple życzy sobie w Polsce „tylko” (choć pesymistyczne prognozy były wyższe) 9999 zł, co potrafi rozbudzić nasze pragnienia zmiany telefonu. Mnie jednak bardziej od premiery i pierwszych recenzji (sprzęt oceniam na zasadzie: podoba mi się) interesuje, jak pierwszy składany iPhone będzie działać po roku użytkowania, gdy rozpocznie się prawdziwa, być może trudna rzeczywistość jego posiadania.

    Spodziewałem się, że Apple zażąda za swojego składaka jeszcze więcej. 9999 zł za wersję 256 GB zatrzymuje licznik tuż przed psychologiczną granicą kwoty składającej się z pięciu cyfr. Co istotne, potwierdzają się diagnozy, że między najdroższymi urządzeniami na rynku nie istnieje już przepaść cenowa: Apple nie jest już wyraźnie droższym producentem od reszty. Cena jednak nie determinuje tego, że dzisiaj chciałbym wydawać niemal 10 tysięcy złotych na składany telefon. Wam również radzę wstrzymać się z zakupem.

    Pierwszą generację warto sobie odpuścić: „na zaś”

    Składane telefony to dziś „nihil novi”, ale Apple tutaj, oficjalnie, dopiero zaczyna. Nawet dekada projektowania nie zamienia pierwszej generacji w konstrukcję sprawdzoną przez miliony użytkowników. Recenzja tuż po wyjęciu z pudełka pokaże co najwyżej ekran, aparaty i działanie aplikacji, ale nie wskaże, jak to urządzenie będzie się starzało, a każde urządzenie się starzeje: lepiej lub gorzej. Ekstremalne wyginanie i testy na wytrzymałość wyświetlaczy będą analizować konkretne, nieprzystające do codziennego życia scenariusze. Umówmy się: recenzje powiedzą Wam tylko część prawdy. Chcąc wydać niemal 10 tysięcy na telefon, chcę mieć pełną informację, nie tylko jej fragment.

    Interesuje mnie przede wszystkim stan rozkładanego ekranu, połączeń między połówkami i zawiasu po miesiącach noszenia, ładowania i użytkowania. Pierwsi klienci będą mimowolnymi beta-testerami (za które to grzecznie zapłacą) problemów, które nawet rygorystyczne ewaluacje Apple’a mogły pominąć. Ale to nic nadzwyczajnego. To całkowicie normalne w przypadku smartfonów.

    Umówmy się: to ryzyko każdej nowej konstrukcji, a nie moja magiczna wiedza o Duo. Może się okazać, że zawias ma jakieś wady, które przyspieszają jego zużycie. Może ktoś zauważyć problemy z ekranem. Ciasne upakowanie podzespołów i niewielka „grubość” obudowy mogą stanowić problem. Zwyczajnie chcę zobaczyć recenzje po przynajmniej roku, a zakup rozważać najwcześniej po debiucie drugiej generacji, również dając jej kilka miesięcy na obserwację rynku. Kochani, 10 tysięcy złotych (bez złotówki) to znacznie więcej od średniej krajowej netto, która obecnie wynosi 6800 – 6900 zł na rękę. Bez względu na to, ile zarabiam, takie pieniądze uważam za na tyle duże, że zastanowię się nad nimi nie raz i nie dwa, zanim je wydam.

    Czytaj dalej poniżej

    Mortal Shell 2 naprawił dwa kluczowe problemy gatunku soulslike

    MagSafe jest, ale Pro Max zostawia w kieszeni 3200 zł

    Byłem niemal pewien, że Duo nie zaoferuje MagSafe’a, którego bardzo lubię. A tymczasem specyfikacja potwierdza magnetyczne ładowanie do 25 W. To dobra wiadomość dla każdego, kto korzysta z tego systemu akcesoriów. Niemniej, to nie jest dla mnie wystarczający powód, by wydać dziesięć tysięcy. Jest też ważniejsza sprawa: według cennika Apple, iPhone 18 Pro startuje od 6299 zł, a Pro Max od 6799 zł, także za 256 GB. Dopłata do Duo w stosunku do Pro Maksa wynosi zatem 3200 zł. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach.

    Wszystkie trzy modele mają układ A20 Pro: przewaga modeli Pro nie polega na nowszym procesorze. Modele Pro i Pro Max oferują jednak teleobiektyw 48 MP, zmienną przysłonę aparatu głównego oraz uwielbiane przeze mnie Face ID, podczas gdy Duo ma dwa tylne aparaty (wciąż dobre, ale…) i Touch ID w przycisku bocznym. To ostatnie rozwiązanie nie jest złe, jednak nie chciałbym zamieniać mojego ulubionego rozwiązania na inne, jedynie w imię posiadania opcji rozłożenia urządzenia do formy tabletu.

    iPhone Duo w tym trybie oferuje matowy ekran o przekątnej 7,6 cala, umożliwiając jednoczesne wyświetlanie dwóch aplikacji, a także pozwala na rysowanie Apple Pencilem. To rzeczywiście fajne i słuszne rozwiązanie, które z pewnością znajdzie swoich zwolenników. Nie wiem jednak, czy to w pełni usprawiedliwia tak dużą dopłatę.

    Co z temperaturami?

    Mój iPhone 15 Pro Max potrafi się niemiłosiernie nagrzewać, więc na hasło „tytan” nie wyrażam entuzjazmu. Tytan przewodzi ciepło gorzej niż aluminium, ale wiadomo: wszystko zależy od całego układu odprowadzania ciepła. Apple już w przypadku „piętnastek” poprawiało nadmierne nagrzewanie za pomocą aktualizacji iOS 17.0.3, bo problem był poważny: cierpiała kultura pracy oraz żywotność baterii. Duo ma po rozłożeniu 5,2 mm grubości oraz system chłodzenia z komorą parową: ale jak będzie z jego „grzaniem się”, dopiero się przekonamy.

    Jeśli komponenty odpowiedzialne za ciepło nie zdadzą egzaminu, użytkownicy Duo będą narzekać na throttling. A jeśli problem będzie poważny, to bateria w drogim i innowacyjnym urządzeniu Apple’а, zestarzeje się źle. Już w deklaracjach Apple widać pewne kompromisy: Duo ma odtwarzać wideo do 44 godzin na zewnętrznym wyświetlaczu i do 31 godzin na wewnętrznym. W przypadku Pro Maksa Apple podaje czas do 43 godzin, więc przy wyborze Duo musisz zwrócić uwagę na sposób użytkowania telefonu; porównania jabłek do jabłek oraz gruszek do gruszek mogą okazać się niewłaściwe. Codzienne użytkowanie zweryfikuje to najlepiej.

    Duo jest dziś symbolem statusu w rodzinie Apple

    Zazwyczaj to powtarzam i rzadko się mylę w kwestii Apple: ta firma ponownie zarobi ogromne pieniądze. Duo sprzeda się świetnie i firma będzie musiała „doprodukować” kolejne egzemplarze tego modelu. Lojalność klientów, gotowość do wydania większej kwoty i przywiązanie do ekosystemu dają mu mocny start, a składana konstrukcja podkreśla jeszcze jeden, mocny w technologiach aspekt: „mam nowego, drogiego iPhone’a”. iPhone 18 Pro Max nie różni się już tak mocno od 17 Pro Maksa: chyba, że kolorem (o ile ktoś wybierze burgundowy). Docelowo, to właśnie Duo może stać się najbardziej rozpoznawalnym symbolem statusu w ofercie Apple.

    Czytaj również: iPhone Duo: cena smartfona mnie nie zaskoczyła. Ale inne koszty: owszem.

    Na razie pozostaję przy 15 Pro Maxie i z nadzieją spoglądam na rok 2027, kiedy iPhone skończy dwadzieścia lat. Pominiecie numeru 19 i jubileuszowy iPhone 20 wydaje mi się sensownym scenariuszem (tak jak miało to miejsce dekadę temu), ale wiele może się jeszcze zmienić. Liczę zarówno na zmiany w użyteczności, jak i designie, lecz również i tu występuje pułapka „wieku dziecięcego”: mogłaby to być całkowicie nowa konstrukcja, która także może okazać się problematyczna. Warto zaznaczyć, że „jednobryłowiec” nie posiada zawiasu ani regularnie zginanego ekranu, co zmniejsza ryzyko awarii. Pamiętajcie jednak: to nie musi się zdarzyć.

    Dlatego jeśli Twój telefon nadal spełnia Twoje oczekiwania, bateria działa bez zarzutu i masz aktualne oprogramowanie, daj Duo jeszcze trochę czasu: przy wydatku na poziomie dziesięciu tysięcy złotych nie widzę powodu, by płacić podatek od nowości za wszelką cenę.

  • Świat ma pół roku na przygotowania. Po tym eksperci wieszczą katastrofę

    Świat ma pół roku na przygotowania. Po tym eksperci wieszczą katastrofę

    Najpotężniejsze obecnie modele: Mythos oraz Astra, mają zdolność samodzielnego przeprowadzania pełnej ścieżki ataku cybernetycznego w skontrastowanym środowisku testowym, które odwzorowuje strukturę firmowej sieci. Wydaje się, że w obliczu rosnących możliwości sztucznej inteligencji, czas na przeciwdziałanie staje się coraz bardziej ograniczony. Zabezpieczenia nie nadążają za dynamicznym rozwojem zdolności ofensywnych w cyberprzestrzeni.

    Booz Allen niedawno ogłosił, że model Anthropic jest w stanie autonomicznie przełamać zabezpieczenia sieci symulującej infrastrukturę typowej firmy. Analiza obejmowała 18 modeli, które poddano testom w kontrolowanym środowisku. Badania koncentrowały się na identyfikacji i wykorzystywaniu podatności, a także na realizacji kolejnych etapów ataku: od rozpoznania po uzyskanie dostępu do różnych zasobów. Wyniki weryfikowano na podstawie analizy ruchu sieciowego i logów.

    Niezawodność nie pochodzi z umiejętności obsługi pełnego łańcucha ataku

    Początkowo jedynym modelem, który ukończył testowy scenariusz, był Mythos. Po premierze produktu OpenAI, dołączył także GPT-6 Astra. Badacze analizowali m.in. zdobywanie uprawnień i przechodzenie między kolejnymi w punktami infrastruktury. Ważne jest, aby zrozumieć, że 80 punktów nie oznacza 80% skuteczności. Kryteria oceny są znacznie bardziej złożone.

    Warto przywołać dane z AI Security Institute. W 32-etapowej symulacji The Last Ones, Mythos Preview ukończył scenariusz w 3 z 10 prób, podczas gdy GPT-5.5 zdołał zrealizować 2 udane próby na 10. W testowanym środowisku nie zastosowano jednak symulowanej kontrofensywy ani kar za działania mogące włączyć mechanizmy alarmowe. Agent miał także fizyczny dostęp do podatnej sieci, co należy wziąć pod uwagę przy ocenie wyników. Warto zaznaczyć, że większość użytkowników nie będzie miała możliwości przeprowadzenia takiego ataku, korzystając z Claude czy ChatGPT na własną rękę.

    Cztery dni ataku

    W sierpniu firma Tenable opisała operację z lipca skierowaną przeciwko tajwańskiej infrastrukturze rządowej. W ciągu czterech dni agenci AI zidentyfikowali 21 wzajemnie powiązanych systemów oraz przejęli 85 kont. Miały one możliwość samodzielnego wyboru metod działania, aczkolwiek to ludzie wyznaczali cele i tworzyli odpowiednie środowisko, co sprawia, że określenie „pełna autonomia” może być nieco na wyrost.

    Czytaj dalej poniżej


    Twój telewizor cię podsłuchuje. Może to robić nawet przy wyłączonym ekranie

    Jednakże eksperci ostrzegają, że reakcja na atak, nawet jeśli zajmie to cztery godziny od momentu jego wykrycia, może być zbyt późna: tego dowodzi opisany wyżej atak, który miał miejsce na terenie Chin. Agenci AI dysponują znaczną ilością czasu, zasobów i możliwości testowania alternatywnych podejść w równoległych sceneriach. Sytuacja zespołów zajmujących się zabezpieczeniami staje się zatem trudna do zaakceptowania. Ostateczna przewaga zależy od tego, kto dysponuje większą ilością zasobów, musi wykonać więcej działań manualnych i kto ma więcej czasu.

    Model to jedno

    Ale każdy model potrzebuje odpowiedniego oprogramowania „sterującego”, które reguluje realizację zadań i komunikację z narzędziami, jednocześnie przekazując wyniki wykonanych działań do dalszej analizy. W opisanych powyżej przypadkach korzystano ze standardowych modeli, specjalnie przygotowanego środowiska wykonawczego oraz wiedzy ekspertów do znalezienia sześciu luk w Chrome, które zostały połączone w jeden, spójny łańcuch ataku.

    W obiegu znajdują się również modele z udostępnionymi wagami i parametrami, które można uruchamiać w własnej infrastrukturze. W wielu sytuacjach jest to korzystne, ponieważ może to obniżać zarówno koszty, jak i dostępność automatyzacji, zarówno w firmach, jak i w działaniach ofensywnych. Pewną nadzieję stanowi fakt, że współczesne modele wykonują wiele działań, które pozostawiają wyraźne ślady. Dzięki temu możemy być zorientowani na to, że coś się dzieje i w miarę szybko zareagować. Niemniej jednak, walka wciąż jest nierówna.

    Honeypoty dla agentów i presja

    Eksperci sugerują, aby stosować techniki nękania agentów, np. poprzez podsyłanie fałszywych tropów i ślepych uliczek. W takich warunkach modele mogą nieprzyjemnie zawodzić, nawet w 9 przypadkach na 10. Jednakże… takie pułapki mogą gorzej działać w przypadku ataków przeprowadzanych przez ludzi. I tak źle, i tak niedobrze.

    Czytaj również: Agent OpenAI opuścił firmę i zaatakował Hugging Face. To mogło być GPT-6

    W branży mówi się, że mamy obecnie pół roku na przygotowanie się do fali zautomatyzowanych, szybkich i brutalnych ataków. Po tym czasie możemy doświadczyć znacznej katastrofy, która zagraża dostępności wielu usług: od finansów, przez energetykę, aż po usługi publiczne. Niestety, rozwój sztucznej inteligencji to miecz obosieczny, o czym warto pamiętać. A przestępcy nie śpią, zdecydowanie. I będą wykorzystywali wszelkie dostępne narzędzia, by osiągać swoje niecne cele.