Autor: admin

  • Microsoft płaci użytkownikom za używanie Edge’a. Cóż za desperacja

    Microsoft płaci użytkownikom za używanie Edge’a. Cóż za desperacja

    W mobilnej wersji przeglądarki Edge, Microsoft uruchomił „program poleceń”, dzięki któremu nowi użytkownicy oraz osoby zapraszające mogą zyskać po 500 punktów w ramach programu Rewards. W Polsce dostępny jest także katalog nagród, obejmujący karty upominkowe do gier i sklepów, a także możliwość przekazania punktów dla organizacji dobroczynnych. Mimo tego pozytywnego aspektu, działania Microsoftu mogą sugerować pewną desperację.


    Równocześnie, pojawiają się doniesienia o aplikacji Microsoftu, która ustawia Binga jako domyślną wyszukiwarkę w kilku przeglądarkach. Widać, że firma stara się zająć silniejszą pozycję na rynku w erze dynamicznych zmian związanych z rozwojem sztucznej inteligencji oraz generatywnej AI: AEO/GEO. Wygląda na to, że Microsoft planuje mocniej powiązać Edge i Binga z programem Rewards, zamiast liczyć wyłącznie na ich zalety, które nie są tak oczywiste na polskim rynku.

    Na dowód, program ten skierowany jest do użytkowników mobilnej wersji przeglądarki Edge na systemy Android i iOS. Windows Latest wskazuje również na niewielką aplikację Microsoftu, umożliwiającą zmianę domyślnej wyszukiwarki na komputerze osobistym. Zarówno jedno, jak i drugie, koncentruje się na jednym celu: umocnieniu pozycji Edge’a i Binga. Zastanawiam się jednak, czy taka strategia ma sens. Na rynkach zagranicznych mogłoby to zadziałać, ale na rynku polskim… katalog nagród jest dość ograniczony, a zyskanie korzyści wymaga dodatkowego wysiłku i są one w zasadzie tylko symboliczne. W życiu nie ma nic za darmo.

    500 punktów za nowego użytkownika Edge’a

    Program poleceń, skierowany do wybranych użytkowników Edge’a na smartfonach, wyświetla komunikat zachęcający do udziału i umożliwia wygenerowanie specjalnego linku dla znajomego. Osoba, która wygeneruje zaproszenie, otrzymuje 500 punktów Rewards za skuteczne polecenie, a nowe zgłoszenie również przynosi 500 punktów. Miesięczny limit na takie polecenia wynosi 7500 punktów, co odpowiada 15 zrealizowanym zaproszeniom. Trzeba jednak znaleźć kogoś, kto nigdy wcześniej nie instalował mobilnej wersji Edge’a. Trudno stwierdzić, czy to w Polsce w ogóle działa, ponieważ brak informacji na ten temat. Można natomiast ocenić samą inicjatywę.

    „Pozyskany” użytkownik musi zalogować się w przeglądarce i aktywnie wyszukiwać przez co najmniej dwa dni w ciągu 14 dni od dołączenia. Oznacza to, że wymagane jest również korzystanie z Binga. Warto zauważyć, że oprócz samej promocji, istnieją dość istotne ograniczenia, o które powinien zadbać „pozyskujący”. To może budzić pewne wątpliwości i sugerować, że Microsoft jest w pewnym sensie zdesperowany.

    Czytaj dalej poniżej

    Microsoft pcha się w gips. Te komputery to nieśmieszny żart

    Przestaw się na Binga. Okej, ale po co?

    Microsoft wprowadza również program Microsoft Recommended Search Settings. Plik MicrosoftSettings.exe znajduje się na serwerach firmy, ale nie jest dostępny w Microsoft Store i nie jest dystrybuowany, na razie, przez system Windows Update. Po uruchomieniu, użytkownik otrzymuje prosty przełącznik, który pozwala ustawić Binga jako domyślną wyszukiwarkę w Edge, Chrome i Firefoxie. Po zaakceptowaniu ustawień, wszystkie konfiguracje są dostosowane do preferencji Microsoftu.

    Na chwilę obecną, trudno jasno określić, czy Microsoft Recommended Search Settings stanie się częścią Windows 11 lub czy zostanie automatycznie wprowadzone w ramach kolejnych aktualizacji. Co więcej, obecność tego mechanizmu na serwerach Microsoftu została odkryta przypadkowo przez entuzjastów i nikt nie mówił o tym publicznie. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że w tego typu sprawach nie ma przypadków, tylko pewne znaki.



    Widać wyraźnie, że Microsoft nadal szuka sposobów na promocję Edge’a oraz Binga: teraz poprzez nagrody oraz mniej subtelne propozycje zmiany ustawień. Moim zdaniem, agresywna promocja może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego i wzbudzić nieufność wobec przeglądarki. Szkoda, ponieważ Edge jest naprawdę dojrzałą i atrakcyjną przeglądarką, zwłaszcza na systemie Windows 11. Ciekawi mnie, jak nowe rozwiązanie, które obejmuje kilka przeglądarek, zostanie przyjęte przez użytkowników. Microsoft ma bowiem historię praktyk monopolistycznych. Z drugiej strony, nie jest monopolistą w obszarze wyszukiwarek ani przeglądarek, jednak to nie zwalnia go z odpowiedzialności, by unikać kontrowersyjnych praktyk wykorzystujących swoją dominującą pozycję w kontekście aktualizacji Windows 11.

    Czytaj również: Aplikacje nas podglądają. Nowa funkcja Windowsa je zablokuje

    Wszystko to może być postrzegane jako przejaw desperacji. Płacenie użytkownikom za korzystanie z Edge’a i Binga wydaje się być zbędne. Bing na rynku amerykańskim radzi sobie dość dobrze, posiadając około 8% udziału, podczas gdy w Polsce to około 7%. Google pozostaje jednak niekwestionowanym liderem z dominującym udziałem w rynku.

    Polecałbym Microsoftowi bardziej subtelną kampanię, koncentrującą się na zaletach obu rozwiązań, niż posuwanie się do „żebrania” o zainteresowanie w tak dosłowny sposób. Tego typu akcje zazwyczaj się nie udają i przypominają działania banków, które zapraszają do poleceń oferując znaczne kwoty. Rzeczywisty rozwój produktów, czasami wbrew trendom, może okazać się lepszą metodą od jakiejkolwiek kampanii. Niemniej jednak, nie spodziewam się, że Chrome i Google szybko stracą na znaczeniu. Uważam, że najbardziej prawdopodobnymi, śmiertelnymi konkurentami dla najważniejszej wyszukiwarki są obecnie wiodące chatboty oparte na LLM-ach, w szczególności Claude i ChatGPT, z prywatnym, silnym wskazaniem na tego drugiego.

  • Przeczytaj to, zanim znowu wejdziesz na TikToka. Naukowcy mają ważne ostrzeżenie

    Przeczytaj to, zanim znowu wejdziesz na TikToka. Naukowcy mają ważne ostrzeżenie

    TikTok może być kopalnią wiedzy, ale algorytm ma inny plan. Badacze ostrzegają

    TikTok jest zalany treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję, dezinformacją i innym bezwartościowym materiałem mogącym ogłupiać. Oznacza to jednak, że na platformie można znaleźć wartościowe treści – z odpowiednim algorytmem otaczamy się edukacyjnym contentem. Problem leży w tym, że nawet z pozoru wartościowe treści są trudne do przyswojenia dla młodych użytkowników. Mieszanie treści edukacyjnych z rozrywkowymi utrudnia zatrzymanie się i krytyczną ocenę informacji, a młodzi ludzie częściej ufają „relatable” influencerom niż ekspertom. Brytyjscy badacze potwierdzili to w badaniach przeprowadzonych na grupie nastolatków i młodych dorosłych.

    Nie tylko rozrywka – młodzi użytkownicy chętnie chłoną edukacyjny content

    Twierdzenie, że wszyscy młodzi ludzie korzystają z TikToka tylko dla odmóżdżającej rozrywki, jest nie tylko mylne, ale i szkodliwe. Na chińskiej platformie można znaleźć wielu wartościowych twórców, w tym specjalistów, którzy bezpłatnie dzielą się swoją wiedzą. Problem polega na tym, że na TikToku popularność często mylona jest z wiarygodnością, a sama platforma utrudnia krytyczne myślenie.

    W obliczu alarmujących raportów dotyczących wpływu mediów społecznościowych na psychikę, badacze z Uniwersytetu Birmingham postanowili przeanalizować tiktokowe porady dotyczące zdrowia psychicznego. W badaniu uczestniczyło 550 tysięcy osób w wieku od 16 do 25 lat, co obejmowało wywiady i grupowe dyskusje. Naukowcy chcieli zrozumieć, jak młodzi użytkownicy reagują na porady z zakresu zdrowia psychicznego – które z nich uważają za wartościowe, a które traktują jako formę rozrywki. Niepokojącym wnioskiem było stwierdzenie, że uczestnicy skłaniali się ku contentowi, z którym mogli się identyfikować, nawet gdy ten bazował na stereotypach i półprawdach.

    Wiarygodność przegrywa z zasięgami i autentycznością

    Określenie „relatable content” można zdefiniować jako treści, z którymi możemy się utożsamić, ponieważ twórca wykazuje podobieństwo do nas lub opisuje sytuacje, które są nam znane. To właśnie ci influencerzy, publikujący materiały dotyczące wellness, zdobyli największe uznanie w oczach badanych, nawet jeśli nie mieli odpowiedniego wykształcenia do udzielania porad z zakresu zdrowia psychicznego.

    Nudny, ale profesjonalny ekspert nie ma szans w konkurencji z dynamicznym influencerem, który omawia ten sam temat w „fajny” sposób. Wiarygodność schodzi na drugi plan, o ile twórca wydaje się autentyczny w oczach młodego widza. Badacze ostrzegają, że niesie to ze sobą ryzyko wprowadzenia w błąd lub zrozumienia zjawiska w sposób powierzchowny, co w kontekście tak istotnego zagadnienia jak zdrowie psychiczne może być niebezpieczne.

    W badaniu podkreślono, że młodzi ludzie są zainteresowani materiałami edukacyjnymi i chcą się uczyć, jednak mechanika samej platformy im w tym nie pomaga. Autorzy analizowali 27 tysięcy filmów na TikToku i nawet po skonfigurowaniu algorytmu, który sprzyjałby rozwojowym treściom, nieustannie napotykano filmy rozrywkowe, które skutecznie odciągały uwagę od kluczowych zagadnień. TikTok nie daje czasu na refleksję ani krytyczne myślenie; jego celem jest szybkie przekierowanie użytkownika do innej, potencjalnie bardziej wciągającej treści. To powoduje, że platforma sprzyja szybkiemu i pasywnemu konsumowaniu materiałów, osłabiając jednocześnie moc wartościowych treści.

    Badanie dotyczące młodych użytkowników powinno stanowić ważny sygnał dla wszystkich korzystających z TikToka. Możliwość mądrego wykorzystywania platformy jest realna, a jej używanie nie musi oznaczać jedynie zalewania umysłu informacyjnym fast foodem – wymaga to jednak uważności i odporności na algorytmowe pułapki.

  • Polacy pokochali tego Windowsa. Microsoft wyjaśnia sukces

    Polacy pokochali tego Windowsa. Microsoft wyjaśnia sukces

    Czy pamiętacie Windows 95? Microsoft postanowił przypomnieć jego sukces.

    Kto z Was jeszcze pamięta Windows 95? Kultowy system operacyjny właśnie obchodzi swoje 31. urodziny, a Microsoft postanowił wspomnieć ten czas i wyjaśnić fenomen z przeszłości. Jeśli w swoim portfolio macie korzystanie z niego wiele lat temu, z pewnością doświadczyliście czegoś nadzwyczajnego!


    Kolorowe lata 90.

    Wyobraźcie sobie taki scenariusz: przed sklepami z elektroniką ustawiają się długie kolejki, ponieważ miliony ludzi pragną już w pierwszym dniu zakupić nowy produkt technologicznego giganta. Firma notuje rekordową sprzedaż w dniu premiery oraz kolejnych. Klienci zakochali się w nowym oprogramowaniu, pragnąc być częścią technologicznej rewolucji i mieć nowinkę na swoich komputerach, bo była po prostu cool. A teraz niespodzianka – to nie chodzi o żaden produkt Apple ani nową konsolę do gier – opisywane sceny miały miejsce przy premierze systemu Windows 95. Tak, to prawda – Microsoft wywoływał kiedyś ogromne emocje, a były to emocje pozytywne.

    W związku z 31. urodzinami systemu operacyjnego, firma oraz osoby zaangażowane w jego rozwój postanowiły wspomnieć czasy jego premiery. Debiut na rynku odbył się w iście rockandrollowym stylu – do promocji systemu wykorzystano piosenkę zespołu The Rolling Stones. To dopiero początek fuzji Windowsa z muzyką, ponieważ na kupujących czekało wiele niespodzianek na płycie z systemem.

    Teledysk, gry i masa zabawy

    Dziś takie dodatki mogą zdziwić, a w latach 90. też robiły wrażenie. Okazuje się, że nabywcy wraz z Windows 95 otrzymywali na płycie m.in. nagrany teledysk do utworu „Buddy Holly” zespołu Weezer, zwiastun filmu „Rob Roy” oraz animację Billa Plymptona. Nie brakowało także gier – to właśnie wtedy zadebiutował kultowy Pinball oraz gra o pływaniu pontonem pod tytułem Hover!. Uzyskanie praw do omawianego teledysku nie było prostą sprawą, bowiem wystąpili w nim nie tylko muzycy, ale również aktorzy z serialu „Happy Days”. Prawnicy Microsoftu musieli skontaktować się z każdą z osób, aby uzyskać odpowiednią zgodę – na szczęście udało się.

    Czytaj dalej poniżej


    Był z nami od Windows 95, wkrótce odejdzie do lamusa

    Skąd pomysł, aby dodawać tak nietuzinkowe elementy do systemu operacyjnego? Raymond Chen, inżynier Microsoftu, odpowiada – ponieważ była to świetna zabawa! Czy trzeba uzasadniać zabawę? I trudno się z nim nie zgodzić – to było niezwykle ekscytujące. To zaskakujące, że dotarliśmy do czasów, w których… nie wyobrażamy sobie dzisiejszego Microsoftu wprowadzającego takie innowacje. Żeby być sprawiedliwym, w przypadku jakiejkolwiek korporacji coś takiego byłoby mało prawdopodobne. A szkoda, bo trochę luzu zdecydowanie by się przydało.

    Ciekawą rolę pełniły także wspomniane gry, do których później dołączył m.in. Tetris. Oprócz rozrywkowego charakteru, pomagały one użytkownikom w lepszym zaznajomieniu się z obsługą kursora oraz klawiatury. Umożliwiało to większe obycie z środowiskiem komputerowym, ale stanowiło również fundament dla zbudowania pozycji Windowsa jako hegemona rynku gier. System zaczynał kojarzyć się graczom (i nie tylko) z grami wideo, które w kolejnych latach nie mogły pozwolić sobie na pominięcie platformy Microsoftu. Komputer z Windowsem nie był przeznaczony wyłącznie do pracy czy nauki – można było na nim również świetnie się bawić. I to zostało z nami do dzisiaj – w tej kwestii nic się nie zmieniło, i to mi odpowiada.

  • Inteligentna rozdzielnica ostrzega w telefonie, zanim wybije korek

    Inteligentna rozdzielnica ostrzega w telefonie, zanim wybije korek

    Co powoduje przeciążenie i gdzie zlokalizować problem?

    Wyskakujące korki to zjawisko, które występuje sporadycznie, ale może powodować znaczną frustrację. Skąd bierze się przeciążenie? Gdzie mogło dojść do zwarcia? Inteligentne rozwiązania w świecie bezpieczników mogą dostarczyć wielu cennych informacji na temat prądu w naszym domu.

    Inteligentny dom – nie tylko żarówki i termostaty

    Inteligentny dom kojarzy się przede wszystkim z nowoczesnym oświetleniem, zaawansowanymi termostatami, systemami kamer i gniazdami sterowanymi z poziomu smartfona. Obejmuje także roboty sprzątające oraz różnego rodzaju AGD i akcesoria. Zaskakująco jednak, coraz więcej rozwiązań „smart” trafia również do obszarów, które odwiedzamy rzadziej – szczególnie w sytuacjach, gdy dochodzi do awarii zasilania. Inteligentne bezpieczniki i przekaźniki nie tylko odłączają obwód przeciążony, ale również informują nas na bieżąco o stanie instalacji.

    Najbardziej zaawansowane systemy łączą tradycyjne zabezpieczenia nadprądowe, które odcinają zasilanie po wykryciu nieprawidłowych wartości, z licznikami energii, oferującymi łączność WiFi lub ZigBee. Dzięki aplikacji na telefonie możemy monitorować aktualne napięcie, natężenie, pobieraną moc, zużycie energii, a w niektórych modelach również temperaturę modułu. W zależności od wybranego urządzenia, dane mogą być przechowywane w formie dziennej, miesięcznej lub rocznej, co ułatwia identyfikację obwodów odpowiadających za największe koszty energii.

    Monitorowanie problemów z zasilaniem

    Źródło: Unsplash

    Niektóre inteligentne bezpieczniki są tak zaawansowane, że pozwalają użytkownikowi ustawić maksymalne poziomy napięcia, natężenia, mocy czy temperatury, a także zadbać o to, co ma się wydarzyć po ich przekroczeniu: aplikacja może wysłać ostrzeżenie, a urządzenie samo odłączyć zasilanie. Taka funkcjonalność umożliwia reakcję jeszcze przed zadziałaniem głównego zabezpieczenia w przypadku długotrwałego przeciążenia. Warto jednak pamiętać, że powiadomienia na smartfonie nie zastąpią fizycznych zabezpieczeń elektrycznych. W sytuacjach nagłych, takich jak gwałtowne zwarcie, reakcja musi być natychmiastowa, co oznacza, że użytkownik może zobaczyć informację dopiero po odłączeniu danego obwodu.

    Źródło: tuya.eu

    Inteligentne bezpieczniki i przełączniki umożliwiają zdalne włączanie lub wyłączanie wybranego obwodu, programowanie harmonogramów, a także integrację z innymi elementami inteligentnego domu. W przypadku dłuższych wyjazdów, zasilanie wybranych gniazdek można odciąć jednym kliknięciem, a w instalacjach fotowoltaicznych można ustawić reakcję na zbyt wysokie napięcie. W ofercie dostępne są zarówno proste, jednofazowe moduły 16 A i 63 A, jak i rozwiązania trójfazowe, dedykowane do większych obciążeń. Wersje ZigBee wymagają dodatkowej bramki, podczas gdy modele WiFi łączą się bezpośrednio z domowym routerem i przesyłają dane do aplikacji bez potrzeby lokowania centrum dowodzenia urządzeniami bezprzewodowymi.

    Czytaj dalej poniżej

    Sprawdzasz godzinę na telefonie? Psychologia mówi, że inaczej odczuwasz czas

    Dla kogo przeznaczone są inteligentne bezpieczniki?

    Źródło: tuya.eu

    Czy każdy powinien wymienić bezpieczniki w swoim domu? Czy warto przebudować całą rozdzielnicę? Jeśli instalacja działa poprawnie, a jedynym celem jest monitorowanie zużycia energii przez kilka urządzeń, tańszym i prostszym rozwiązaniem mogą być inteligentne gniazdka z pomiarem prądu. Rozdzielnica z inteligentnymi elementami zyskuje znaczenie, gdy chcemy śledzić wydajność całych obwodów: kuchni, klimatyzacji, ogrzewania elektrycznego, warsztatu, instalacji fotowoltaicznej czy ładowania samochodu. Należy jednak pamiętać, że wymiany nie powinno dokonywać się samodzielnie. Montaż tego rodzaju urządzeń musi wykonać elektryk z odpowiednimi kwalifikacjami.

  • Garmin Fenix 9 w aż trzech wersjach. Ceny pozytywnie zaskakują

    Garmin Fenix 9 w aż trzech wersjach. Ceny pozytywnie zaskakują

    Premiera nowych zegarków z rodziny Garmin Fenix 9, na którą czekaliśmy, już za nami. Amerykański producent ponownie zaktualizował swoją flagową serię, lecz nie należy spodziewać się rewolucyjnych zmian.

    Nowa gama obejmuje modele Fenix 9, które można traktować jako nieco zaktualizowaną wersję Fenixa 8. Fenix 9 Pro wprowadza istotną zmianę w modelu 51 mm, wyposażonym w większy wyświetlacz AMOLED o przekątnej 1,5 cala. Dodatkowym wyróżnikiem nowej serii jest fakt, że łączność inReach/LTE jest dostępna wyłącznie w modelach Fenix 9 Pro inReach. Najważniejszą informacją jest jednak to, że ceny praktycznie nie uległy zmianie, co w obecnych czasach jest bardzo dobrą wiadomością.

    Ewolucja, a nie rewolucja – co zmienia seria Fenix 9?

    Osoby oczekujące ogromnego skoku technologicznego w porównaniu do serii Fenix 8 oraz 8 Pro mogą poczuć niewielki niedosyt. Garmin postawił na udoskonalenie sprawdzonej konstrukcji, koncentrując się na subtelnych usprawnieniach sprzętowych oraz programowych, zamiast wprowadzać radykalne zmiany. Fenix 9 Pro charakteryzuje się cieńszymi ramkami, nową tytanową obudową oraz odświeżonymi detalami. Wciąż są to niezwykle wytrzymałe zegarki z podwójnym systemem sterowania (ekran dotykowy + przyciski), wbudowaną latarką LED (z dodatkową, zieloną diodą), głośnikiem oraz mikrofonem do rozmów oraz zwiększoną do 64 GB pamięcią na mapy i muzykę.

    Najważniejsze warianty w nowej linii to:

    • Garmin Fenix 9 – podstawowy wariant dostępny w trzech rozmiarach, wyposażony jedynie w ekran AMOLED;
    • Garmin Fenix 9 Pro – nowa tytanowa koperta z ekranami AMOLED oraz MIP (tylko 47 i 51 mm);
    • Garmin Fenix 9 Pro inReach – wersja dla najbardziej wymagających użytkowników, z wbudowaną łącznością oraz ekranami AMOLED/MIP.

    Garmin Fenix 9, Fenix 9 Pro oraz Fenix 9 Pro inReach bez wątpienia wyznaczą nowe standardy w swojej kategorii. Mogą jednak okazać się troszkę rozczarowujące dla osób, które oczekiwały na przykład nowego czujnika tętna czy dodatkowych funkcji. Niewielki zakres zmian względem generacji Fenix 8 oznacza, że nowość zainteresuje przede wszystkim właścicieli starszych modeli (Fenix 6, Fenix 7) oraz osoby, dla których istotna jest integracja modułu satelitarnego inReach bezpośrednio w kopercie zegarka.

    Czytaj dalej poniżej


    Garmin Fenix 9 Pro na pierwszych zdjęciach. Tytanowa obudowa robi robotę

    Garmin Fenix 9 – ceny w Polsce

    Zegarki są już dostępne do zamówienia na stronie Garmina, a dostawy zaczną się w najbliższy piątek, 28 sierpnia. Polski cennik znajduje się w poniższej tabeli. W porównaniu do premierowych cen modelu Fenix 8, zmiany nie są znaczące, co należy uznać za pozytywną informację. Dopłata do wersji Pro również nie wydaje się duża, biorąc pod uwagę mniejsze rozmiary i wagę zegarka. Na szczegółowe porównanie poszczególnych modeli przyjdzie jeszcze czas.

    Model Rozmiar Cena
    Garmin Fenix 9 43 mm 4299 zł
    Garmin Fenix 9 47 mm 4299 zł
    Garmin Fenix 9 51 mm 4729 zł
    Garmin Fenix 9 Pro 43 mm 4729 zł
    Garmin Fenix 9 Pro 47 mm 4729 zł
    Garmin Fenix 9 Pro 51 mm 5159 zł
    Garmin Fenix 9 Pro Solar 47 mm 4729 zł
    Garmin Fenix 9 Pro Solar 51 mm 5159 zł
    Garmin Fenix 9 Pro inReach 43 mm 5809 zł
    Garmin Fenix 9 Pro inReach 47 mm 5589 zł
    Garmin Fenix 9 Pro inReach 51 mm 6019 zł
    Garmin Fenix 9 Pro Solar inReach 47 mm 5159 zł
    Garmin Fenix 9 Pro Solar inReach 51 mm 5589 zł
  • Tak wyglądają flagowe sklepy HONOR w Chinach. W Polsce takich nie zobaczysz

    Tak wyglądają flagowe sklepy HONOR w Chinach. W Polsce takich nie zobaczysz

    Na zaproszenie firmy HONOR miałem przyjemność odwiedzić dwa flagowe sklepy marki w Chengdu i Shenzhen, które ukazują wizję chińskiego producenta w zakresie sprzedaży oraz prezentacji swoich urządzeń elektronicznych.

    Moja wizyta w Chinach zorganizowana przez HONOR miała na celu przede wszystkim premierę Robot Phone, ale stanowiła też doskonałą okazję, aby z bliska przyjrzeć się nowoczesnej koncepcji sklepu z elektroniką. Odwiedziłem kluczowe salony marki: flagowy sklep przy Kuanzhai Alley w Chengdu oraz nowo otwarty Flagship Store w centrum handlowym MixC w Shenzhen. Oba miejsca skupiają się na prezentacji tego samego ekosystemu, ale różnią się od siebie w sposób znaczący, łącząc nowoczesność z tradycją.

    Sklep w Chengdu został otwarty w maju 2024 roku i zajmuje powierzchnię około 1000 metrów kwadratowych, mieszcząc się w kompleksie tradycyjnych budynków mającym około 300 lat. Zamiast maskować historyczną architekturę szklanymi dodatkami, projektanci zachowali tradycyjny układ dziedzińca, drewniane elementy oraz roślinność. Efekt jest zadziwiający: nowoczesne smartfony, tablety, laptopy i akcesoria prezentowane są w przestrzeni przypominającej galerię, nie zaś standardowy salon operatora, którego wszyscy dobrze znamy. HONOR informuje, że aż 60 proc. powierzchni sklepu poświęcone zostało sztuce oraz projektom artystycznym, w tym konkursem HONOR Talents, w ramach którego zdolni młodzi uczestnicy dzielą się swoją wizją świata.

    W HONOR Chengdu można nie tylko kupić nowy telefon. Sprzęty są wyeksponowane w sposób umożliwiający bezproblemowe sprawdzenie, porównanie i przetestowanie ich na żywo. Oprócz urządzeń mobilnych marki HONOR, można tam znaleźć także komputery, tablety oraz różnorodne akcesoria. W sklepie znajdują się również produkty partnerów współpracujących z marką, co doskonale ilustruje kierunek, w którym HONOR planuje rozwijać swoje środowisko urządzeń.

    Flagowe sklepy HONOR w Chinach. Nowoczesność połączona z tradycją

    W Shenzhen kontrast ten jest jeszcze bardziej wyraźny. Otwarty w 2025 roku sklep w centrum handlowym Shenzhen Bay MixC zachwyca futurystycznym designem. Dwukondygnacyjne wnętrze wyróżnia się 43-metrową, zakrzywioną szklaną fasadą, a w środku uwagę przyciągają spiralne schody, roślinność, wodospad oraz ogromne ekrany. To jednak nie tylko efektowna scenografia, ponieważ wszystko jest przemyślane pod kątem wystroju oraz funkcjonalności sklepu. Oba piętra zagospodarowane są z myślą o scenariuszach użycia, a nie tylko podziałach według kategorii produktowych. Można tam znaleźć inteligentne rozwiązania do domu, nietypowe akcesoria, instrumenty muzyczne oraz produkty innych firm doskonale pasujące do ekosystemu HONOR. Oferowane są między innymi słuchawki, masażery, elektryczne maszynki do golenia, drony, klawiatury oraz myszki. Szczególne miejsce zajmuje również sekcja gamingowa, w której można zrelaksować się i zagrać w popularne w Chinach gry online.

    Czytaj dalej poniżej

    Niemiecki dron bije rekord świata. A do tego przechwytuje rakiety

    Wyłączasz Wi-Fi na noc? Te trzy korzyści cię zaskoczą

    W sklepie znajduje się także strefa poświęcona sztucznej inteligencji, w której prezentowane są możliwości asystenta AI w codziennych zadaniach, tworzeniu treści oraz planowaniu. Jest tu również AI Inspiration Café – miejsce do spotkań, warsztatów i wydarzeń. Warto zwrócić uwagę na strefę obsługi posprzedażowej znajdującą się na pierwszym piętrze. Klienci mogą liczyć na diagnostykę, czyszczenie urządzeń, wymianę baterii oraz naprawy ekranów, a część procesu serwisowego można obserwować na żywo. Dodatkowo, oferowane jest bezpłatne naklejanie folii ochronnej na różne modele telefonów, niezależnie od marki.

    Obie placówki robią ogromne wrażenie, ale w zupełnie inny sposób. Chengdu to spokojna przestrzeń (jak na sąsiedztwo jednej z popularniejszych atrakcji turystycznych), łącząca nowoczesne technologie z lokalną architekturą i kulturą, podczas gdy Shenzhen zdecydowanie stawia na przyszłość i innowacyjne rozwiązania architektoniczne. Duża część przestrzeni sklepowej poświęcona została HONOR Robot Phone, który miał swoją premierę w Chinach dwa tygodnie temu. Smartfon cieszy się dużym zainteresowaniem, przyciągając klientów swoim wyglądem oraz działaniem robotycznego ramienia z aparatem. HONOR szczególnie dąży do tego, aby te miejsca stały się nie tylko punktami sprzedaży, ale przestrzeniami, w których technologię można zobaczyć na żywo, przetestować oraz przekonać się, jak firma zamierza rozwijać swój ekosystem w nadchodzących latach.

    Wyjazd redaktora Antyweb na premierę HONOR Robot Phone w Chinach oraz zwiedzanie sklepów odbył się na koszt i zaproszenie firmy, która nie miała wpływu na treść ani wcześniejszy wgląd w powyższy artykuł.
  • Polacy masowo sprawdzają to w mObywatelu. Wynik robi wrażenie

    Polacy masowo sprawdzają to w mObywatelu. Wynik robi wrażenie

    Ministerstwo Cyfryzacji dzieli się wakacyjnymi statystykami mObywatela. Liczby robią wrażenie.


    mObywatel ma powody do dumy. Aplikacja, która początkowo służyła jedynie do przechowywania cyfrowych dokumentów, stała się obecnie najwygodniejszym narzędziem do kontaktu z urzędami i załatwiania spraw obywatelskich. Z najnowszych statystyk Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że Polacy coraz chętniej korzystają z dostępnych usług bezpośrednio z poziomu swojego smartfona. Tylko podczas tegorocznych wakacji z aplikacji skorzystano ponad 5,5 mln razy.

    Wielu kierowców z pewnością pamięta, że jeszcze kilka lat temu, przed długą podróżą samochodem, należało upewnić się, że w portfelu znajduje się prawo jazdy oraz że w schowku są wszystkie potrzebne dokumenty. Dzisiaj część tych formalności można załatwić z poziomu smartfona. Funkcje takie jak mPrawo Jazdy, dane dotyczące samochodu, ważność ubezpieczenia, informacje o uprawnieniach, a także możliwość zgłoszenia drobnej kolizji przez mStłuczkę, sprawiają, że mObywatel stał się niezwykle użytecznym narzędziem dla kierowców. Widać, że użytkownicy pokochali tę aplikację. Potwierdzają to dane przedstawione przez Ministerstwo Cyfryzacji, które informuje, że w lipcu i sierpniu 2023 roku usługi związane z bezpieczeństwem, samochodami i ochroną danych były używane niemal 15 mln razy. Zdecydowanym liderem wśród tych usług jest funkcja, z której część kierowców z pewnością wolałaby nie korzystać zbyt często.

    mObywatel w liczbach. Wakacje z rekordem

    Mowa tu o usłudze Punkty karne. Tylko w czasie tegorocznych wakacji skorzystano z niej ponad 5,5 mln razy. Dzięki aplikacji użytkownicy mogą w zaledwie kilka sekund sprawdzić, ile punktów znajduje się na ich koncie, jak również zweryfikować punkty tymczasowe oraz szczegóły dotyczące konkretnych naruszeń, w tym daty, miejsca czy pojazdu, którym zostały popełnione. Dane o punktach karnych są aktualizowane codziennie wczesnym porankiem. Choć brak informacji o punktach oznacza zazwyczaj 'czyste’ konto, Ministerstwo Cyfryzacji zauważa, że przyczyną może być zarówno niewprowadzenie danych do systemu, przekroczenie limitu punktów, jak i brak uprawnień do prowadzenia pojazdów. W przypadku niezgodności kierowcy mogą zgłosić problem online. Kierowcy stanowią jedną z najbardziej aktywnych grup użytkowników mObywatela. Niedawno liczba cyfrowych mPraw Jazdy przekroczyła 7 mln, a z dokumentu Moje Pojazdy korzysta około 4,5 mln osób, które w aplikacji zarejestrowały ponad 9 mln samochodów.

    Nie tylko punkty. Polacy sprawdzają samochody i chronią PESEL

    Wakacyjnym hitem okazała się również usługa Historia pojazdu, z którą skorzystano 3,1 mln razy. Funkcja ta jest szczególnie cenna przy zakupie używanego samochodu. Po podaniu numeru VIN, numeru rejestracyjnego oraz daty pierwszej rejestracji, użytkownik może uzyskać ważne informacje o aucie i jego historii. W przypadku samochodów sprowadzonych z zagranicy aplikacja może również prezentować dane pochodzące z baz CARFAX i AutoDNA.

    Czytaj dalej poniżej


    Duże problemy w Erste Bank. Dotyczą wszystkich klientów

    Wakacje nie spowodowały również spadku zainteresowania ochroną przed cyberprzestępcami. Usługę Zastrzeż PESEL wykorzystano latem ponad 4,5 mln razy, a na tę liczbę z pewnością wpłynęły problemy związane z wyciekiem bazy danych medycznych z firmy myDr. Zastrzeżenie PESEL to jedna z funkcji, na którą warto zwrócić szczególną uwagę przed planowanym wyjazdem. Proces zastrzegania numeru trwa zaledwie kilkanaście sekund i może w znaczący sposób utrudnić przestępcy zaciągnięcie kredytu lub pożyczki na cudze dane, otworzenie rachunku bankowego czy wyrobienie duplikatu karty SIM.

  • Apple zmienia kultowy sprzęt. Będzie najmniejszy od lat

    Apple zmienia kultowy sprzęt. Będzie najmniejszy od lat

    Apple planuje wprowadzenie nowego Mac Mini, który najprawdopodobniej trafi na rynek w najbliższych dniach.


    Nowy Mac Mini może już niebawem zadebiutować w zupełnie nowej, odświeżonej formie. Apple planuje stworzenie swojego najmniejszego komputera od lat, co z pewnością ucieszy wielu entuzjastów tej wszechstronnej maszyny. Co dokładnie wiemy o nowym mini-komputerze?

    Nowy Mac Mini – na pewno bardzo… mini

    Amerykański gigant technologiczny może poszczycić się wieloma udanymi produktami, jednak dla wielu Mac Mini zajmuje szczególne miejsce w technologicznej historii. Relatywnie niewielkie urządzenie, oferujące przyzwoitą cenę, umożliwiało użytkownikom realizację wielu zadań. Wyposażone w autorskie układy Apple, zapewniało znaczną moc obliczeniową zarówno do codziennych zastosowań, jak i bardziej wymagających zadań. Nawet starsze wersje tego modelu pozostają w pełni użyteczne, jednak wielu klientów czeka z niecierpliwością na nowości. Wydaje się, że już wkrótce się ich doczekają, ponieważ najnowsze doniesienia mówią o nadchodzącej premierze.

    Według Marka Gurmana z Bloomberga, Apple szykuje się do szybkiego wprowadzenia nowego Mac Mini w ciągu najbliższych dni – jeszcze przed prezentacją nowych modeli iPhone’a. Podczas gdy iPhone ma tradycyjnie marketingową prezentację, premierowy Mac Mini najprawdopodobniej zostanie ogłoszony jedynie w formie komunikatu prasowego, po czym trafi do sprzedaży. Jest to szkoda, ponieważ firma zapowiada naprawdę interesujący redesign, pierwszy od kilku lat.

    Urządzenie ma być przede wszystkim znacznie mniejsze od swoich poprzedników. Może do złudzenia przypominać przystawkę Apple TV, co sugeruje niewielkie rozmiary. Nie oznacza to jednak, że sprzęt utraci na wydajności. Z doniesień wynika, że Apple testowało nowe chipy M5 i M6 w kontekście nowego urządzenia, aczkolwiek nie wiadomo, który z nich trafi do finalnej wersji. W obu przypadkach mowa o wysokiej wydajności, co tym bardziej zachwyci użytkowników, jeśli uda się utrzymać atrakcyjną cenę. Jednak w tym temacie mogą wystąpić poważne trudności. Problemy z dostawami komponentów dotyczą wszystkich, w tym największych producentów sprzętu. Apple nie jest wyjątkiem, a niektóre produkty w ofercie firmy mogą podrożeć już we wrześniu. Sytuacja nie jest prosta…

    Czytaj dalej poniżej

    Apple odświeży swój flagowy produkt jeszcze tej jesieni, ale to nieco za mało

    Dlaczego potrzebujemy nowego Mac Mini?

    Mac Mini to znakomita, wydajna, a jednocześnie niedroga brama do ekosystemu Apple i systemu iOS. W obliczu dostępności MacBooka Neo, ten mini-komputer może nie być najtańszą opcją, ale oferuje za to znaczną moc obliczeniową. Stawia go na równi z o wiele droższymi rozwiązaniami konkurencji, zwłaszcza w takich dziedzinach jak edycja wideo, obróbka zdjęć czy grafika. Stanowi również doskonałe stanowisko do uruchamiania lokalnych modeli sztucznej inteligencji, co przyczyniło się do wzrostu popularności urządzenia Apple.

    W swoich starszych wersjach (dostępnych na rynku wtórnym w atrakcyjnych cenach) stanowi znakomitą alternatywę dla biurowych komputerów stacjonarnych oraz domowych zestawów komputerowych. Umożliwia dostęp do wszystkich niezbędnych aplikacji z dużą mocą, oferując jednocześnie sprzęt wysokiej jakości, z niezawodnym systemem i gwarancją regularnych aktualizacji. Dodatkowo, jego rozmiar sprawia, że z łatwością zmieści się na biurku, w kąciku, a znalezienie konkurencyjnego rozwiązania o podobnych wymiarach i cenie może być zadaniem niełatwym.

  • Galaxy S27 Ultra zaoferuje coś specjalnego. Technologia niczym z filmów sci-fi

    Galaxy S27 Ultra zaoferuje coś specjalnego. Technologia niczym z filmów sci-fi

    Najdroższy flagowiec koreańskiego giganta, czyli Samsung Galaxy S27 Ultra, może otrzymać rozwiązanie, które jeszcze niedawno brzmiałoby jak technologia…


    Najdroższy flagowiec koreańskiego giganta, Samsung Galaxy S27 Ultra, może wkrótce zyskać rozwiązanie, które do niedawna wydawało się dostępne jedynie w science fiction. Z najnowszych doniesień wynika, że producent, we współpracy z firmą Corning, pracuje nad nową warstwą ochronną, zdolną do samoczynnego usuwania drobnych zarysowań. Jeśli technologia ta rzeczywiście zadebiutuje w smartfonie, może całkowicie odmienić nasze podejście do ochrony ekranów, a także znacznie wpłynąć na rynek akcesoriów.

    Samonaprawiające się szkło w Galaxy S27 Ultra

    Obecne generacje smartfonów wykorzystują coraz doskonalsze materiały o podwyższonej odporności na zarysowania. Niemniej jednak, żadne z nich nie jest w pełni zabezpieczone przed drobnymi uszkodzeniami. W miarę upływu czasu, na ekranie mogą pojawić się niewielkie ślady powstałe na skutek codziennego użytkowania, jak noszenie telefonu w kieszeni czy odkładanie go na różne powierzchnie.

    W przypadku Galaxy S27 Ultra, Samsung zamierza podejść do problemu z zupełnie innej perspektywy. Zamiast po prostu zwiększać odporność materiału, firma ma pracować nad innowacyjnym rozwiązaniem, które umożliwi powierzchni samodzielną regenerację niewielkich uszkodzeń. Wynika to z najnowszych przecieków dotyczących nadchodzącego flagowca.

    Termin „samonaprawiające się szkło” brzmi imponująco, ale warto pamiętać, że nie możemy oczekiwać rewolucyjnych efektów. Technologia ma być przede wszystkim skierowana na minimalizowanie drobnych, powierzchniowych zarysowań, które powstają podczas codziennego użytkowania. Nie oznacza to więc, że ekran, który ulegnie poważnemu uszkodzeniu, sam naprawi swoje uszkodzenia. Potencjalna warstwa regeneracyjna ma radzić sobie głównie z mikrouszkodzeniami, które z czasem wpływają na estetykę wyświetlacza.

    Czytaj dalej poniżej


    Samsung przygotowuje się do premiery nowych Galaxy. Jednego modelu ma zabraknąć

    Przyszłość szkieł ochronnych w obliczu nowej technologii

    Jeśli Samsung rzeczywiście zrealizuje to rozwiązanie, jedną z jego największych zalet może być możliwość korzystania z telefonu bez dodatkowego zabezpieczenia ekranu. Użytkownicy drogich smartfonów często decydują się na nakładanie szkła ochronnego lub folii nie tylko w obawie przed stłuczeniem wyświetlacza, ale również, aby uniknąć widocznych mikrorys na powierzchni.

    Jest to szczególnie istotne w kontekście serii Ultra, ponieważ Samsung od kilku generacji korzysta z innowacyjnego szkła Gorilla Armor, które łączy wysoką odporność z minimalizowaniem odblasków. Dodatkowa folia ochronna mogłaby ograniczać jedną z głównych zalet takiego ekranu.

    Galaxy S27 Ultra zapowiada się obiecująco

    Na premierę nowego flagowca będziemy musieli jeszcze poczekać. Galaxy S27 Ultra ma zadebiutować dopiero na początku 2027 roku, co daje Samsungowi sporo czasu na wprowadzenie ewentualnych zmian w specyfikacji lub rezygnację z tego rozwiązania, bądź też doszlifowanie go, aby zachwycił potencjalnych nabywców.

    Jeśli technologie ta zaraz zadebiutuje w modelu produkcyjnym, może okazać się jednym z najprzydatniejszych ulepszeń nowego Galaxy. Użytkownicy mogliby zamiast walczyć z mikrorysami przy pomocy akcesoriów, po prostu pozwolić, by sam telefon samodzielnie regenerował powierzchnię ekranu. Brzmi to niezwykle obiecująco, niemniej jednak nie takie cuda obserwowaliśmy już na rynku technologii w ostatnich latach.

  • Roboty sprzątające taniej o 64%. Rusza epicka wyprzedaż

    Roboty sprzątające taniej o 64%. Rusza epicka wyprzedaż

    Marka Roborock to jeden z najpopularniejszych producentów inteligentnych robotów sprzątających na rynku. Z okazji swoich 12. urodzin, firma postanowiła…

    Marka Roborock to jedna z wiodących firm na rynku inteligentnych robotów sprzątających. Z okazji swoich 12. urodzin, postanowiła zaoferować wyjątkowe promocje i obniżki – możliwość zakupu najlepszych modeli z jej portfolio z rabatem sięgającym aż 64%. Z pewnością jest w czym wybierać!

    Wielka promocja Roborock. Atrakcyjne ceny sprzętu

    W ramach obchodów 12-lecia działalności, firma Roborock zorganizowała wyjątkową promocję, oferując szereg obniżek na sprzęt dostępny w jej portfolio. Nowa kampania rozpoczęła się 20 sierpnia, w ramach której ceny kilku modeli zostały znacząco obniżone. Twarzą promocji został popularny twórca internetowy Rozkoszny, znany z pasji do kulinariów.

    Kampania koncentruje się na motywie wykorzystywania technologii w celu ułatwienia codziennego życia, a tym samym odzyskania czasu na przyjemności, zamiast spędzania go na obowiązkach. Warto zauważyć, że robot sprzątający stanowi idealne codzienne wsparcie, które przyda się w trakcie domowych eksperymentów kuchennych. Skoro kampania nosi nazwę „Rocking Life Delightfully”, przyjrzyjmy się dostępnym teraz modelom w obniżonych cenach.

    Promocja trwa do 30 września 2026 roku, a roboty sprzątające Roborock w atrakcyjnych cenach są dostępne w sklepach partnerskich, takich jak Media Expert, Allegro, RTV Euro AGD, x-kom, Neonet, Komputronik oraz Media Markt, a także w oficjalnym sklepie producenta. Oto kilka wybranych modeli z atrakcyjnymi rabatami:

    Czytaj dalej poniżej


    Roborock pozamiatał, umył i wyparował. Premierowe urządzenia ciekawsze niż nowy iPhone
    • Roborock Saros 20 – 3299 zł (zamiast 5699 zł)
    • Roborock Saros 10R – 2699 zł (zamiast 4399 zł)
    • Odkurzacz do sprzątania na mokro i na sucho Roborock F25 – 2099 zł (zamiast 3499 zł)
    • Roborock H60 Hub Ultra Odkurzacz bezprzewodowy – 1189 zł (zamiast 2399 zł)
    • Odkurzacz Roborock F25 ACE Pro – 899 zł (zamiast 2499 zł)

    O marce Roborock pisaliśmy już wielokrotnie, uznając ją za niezbędny element w arsenale domowych rozwiązań przeciwko brudnym podłogom. Na skorzystanie z promocji macie czas do końca września, jednak warto nie zwlekać, ponieważ najciekawsze modele mogą szybko zniknąć z oferty.