Autor: admin

  • PlayStation żegna wakacje w kiepskim stylu. Nowe gry w PS+ rozczarowują

    PlayStation żegna wakacje w kiepskim stylu. Nowe gry w PS+ rozczarowują

    Po podwyżkach cen PlayStation Plus, gracze oczekiwali na bardziej atrakcyjną ofertę gier. Wrześniowe wydanie PS+ Essential przynosi jednak znaczne rozczarowanie.


    PlayStation od dłuższego czasu znajduje się pod rosnącą presją ze strony społeczności graczy, jednak firma zdaje się ignorować te krytyczne głosy. Kontrowersyjne decyzje oraz brak zrozumienia dla potrzeb użytkowników doprowadziły do tego, że część graczy otwarcie nawołuje do bojkotu marki. Akcja ta skupia się na wylogowywaniu się z PlayStation Network oraz rezygnacji z grania na konsoli PS5, co z pewnością nie wpłynie korzystnie na wizerunek firmy. Dodatkowo, zapowiedź rezygnacji ze wsparcia dla fizycznych wydań gier na płytach tylko spotęgowała niezadowolenie. W połowie maja Sony znacznie podniosło ceny poszczególnych wariantów abonamentu PlayStation Plus, co sprawiło, że korzystanie z tej usługi stało się znacznie droższe. Oto aktualny cennik PS+:

    PlayStation Plus Essential

    • 1 miesiąc: 41 zł
    • 3 miesiące: 110 zł
    • 1 rok: 295 zł

    PlayStation Plus Extra

    • 1 miesiąc: 65 zł
    • 3 miesiące: 180 zł
    • 1 rok: 520 zł

    PlayStation Plus Premium

    • 1 miesiąc: 77 zł
    • 3 miesiące: 220 zł
    • 1 rok: 639 zł

    Na pocieszenie można stwierdzić, że roczne ceny abonamentów nie zostały zwiększone. Pytanie tylko, czy jest to wystarczające, biorąc pod uwagę, że za PS+ Premium trzeba będzie zapłacić aż 639 zł. Gracze mieli nadzieję, że wyższe ceny będą wiązały się z lepszą jakością gier. Choć w sierpniu podstawowy abonament zaoferował kilka ciekawych tytułów, wrześniowa oferta PS+ Essential nie spełnia oczekiwań, pokazując, że wyższa cena nie zawsze idzie w parze z lepszą jakością.

    PS+ we wrześniu. Znaczne rozczarowanie…

    1 września w PlayStation Plus Essential zadebiutują następujące tytuły:

    • Sniper Elite: Resistance (PS4, PS5) – w emocjonującej fabule, rozgrywającej się równolegle do wydarzeń z Sniper Elite 5, gracz wciela się w Harry’ego Hawkera, agenta SOE, który ma za zadanie zniszczyć nową, niebezpieczną Wunderwaffe, mogącą przynieść zwycięstwo nazistom.
    • MLB The Show 26 (PS5) – stwórz swoją legendę w najbardziej emocjonującej wersji gry MLB. Przeżyj realistyczną rozgrywkę z nowymi trybami i rozszerzonymi funkcjami.
    • Wobbly Life (PS4, PS5) – pomóż swojemu bohaterowi znaleźć pracę i zbudować życie w otwartym świecie wypełnionym minigrami i zadaniami. Gra oferuje tryb współpracy online i lokalnej dla 1 do 4 graczy.
    • Chained Echoes (PS4) – JRPG, w którym grupa bohaterów przemierza kontynent Valandis, stawiając czoła wojnie między trzema królestwami, odkrywając liczne lokacje i tajemnice.
  • Twórcy GTA VI przerywają milczenie. Chodzi o wielki wyciek informacji

    Twórcy GTA VI przerywają milczenie. Chodzi o wielki wyciek informacji

    Rockstar Games zabiera głos w sprawie poważnego wycieku fragmentów rozgrywki z GTA VI.

    Od ponad tygodnia w sieci krążą materiały wideo z rozgrywki w GTA VI – najbardziej oczekiwanej gry ostatnich lat. Na kilka miesięcy przed premierą, produkcja studia Rockstar Games znalazła się w niepowołanych rękach. Nagrania są publikowane przez tajemniczego użytkownika, ukrywającego się pod pseudonimem CyberLeek, który regularnie pokazuje kilka minut z działającej gry. Choć CyberLeek grozi, że w razie jego aresztowania natychmiast opublikuje całą grę w Internecie, do tej pory nie zaobserwowano żadnych sygnałów, wskazujących na to, że tak się stanie.

    W miniony weekend w sieci pojawiły się torrenty z niepotwierdzonymi plikami ISO rzekomo dotyczących gry, jednak szybko okazało się, że to jedynie nieudany żart ze strony internautów. Mimo to, działanie firmy Take-Two, właściciela Rockstar Games, nie ustaje. W odpowiedzi na ten wyciek, podjęto kroki prawne, które mają na celu zidentyfikowanie osoby (osób) odpowiedzialnych za ujawnienie materiałów. Wspierają ich w tym nakazy sądowe skierowane do Microsoftu i Discorda, gdzie prawnicy wydawcy badają źródła wycieku. Czy uda się wskazać winnych? To możliwe, ale na ten moment możemy obserwować grę w kota i myszkę, podczas gdy CyberLeek kontynuuje publikowanie fragmentów rozgrywki.

    Rockstar Games zabiera głos: Trwają bowiem największe wycieki w historii branży gier wideo

    W końcu do sytuacji odniosło się samo studio Rockstar Games, które na swoich profilach społecznościowych opublikowało krótkie oświadczenie, w którym wyraża żal z powodu zajścia. Ekipa artystów jest jednak przekonana, że fani wytrzymają do połowy listopada, gdy gra oficjalnie zadebiutuje na konsolach PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. W oświadczeniu możemy przeczytać:

    Drodzy wszyscy,

    wiemy, że wielu z Was czekało na nasze oświadczenie dotyczące wydarzeń z ostatniego tygodnia. Powiedzenie, że wyciek filmów przedstawiających rozgrywkę w Grand Theft Auto VI był dla naszego zespołu bolesnym ciosem, to za mało – z pewnością nie w taki sposób chcieliśmy, abyście po tak długim czasie zapoznali się z naszą grą. Jest nam bardzo przykro, że proces ten trwał tak długo – od ukończenia gry (już prawie gotowej!) po udostępnienie dalszych szczegółów oraz oficjalnych materiałów z rozgrywki, a także przekazanie społeczności informacji, na które czekaliście.

    Czytaj dalej poniżej

    Wiedźmin 4 z datą premiery. CD PROJEKT RED zdradza termin

    Nie możemy się doczekać, aż wszyscy, jutro, będą mogli obejrzeć ten obszerny materiał. Przygotowanie go zajęło nam więcej czasu, niż byśmy chcieli, ale tak jak w przypadku wszystkiego, co robimy, zdajemy sobie sprawę, że musimy przekraczać Wasze oczekiwania, a także jesteśmy zdeterminowani, by dostarczyć produkt na poziomie, na który zasługujecie. Choć szkoda, że na zaplanowane wrażenia z rozgrywki mogą wpłynąć pewne spoilery, mamy nadzieję, że wszyscy poczekają jeszcze chwilę, aby osobiście doświadczyć gry 19 listopada.

    Chcielibyśmy podziękować wszystkim członkom społeczności, którzy w minionym tygodniu przesłali nam wiadomości z wyrazami wsparcia – Wasze słowa były dla naszego zespołu nieocenione. Ostatecznie tworzymy tę grę dla Was, a bez Was nie mielibyśmy przywileju ich tworzenia.

    Nie możemy się doczekać, aby wkrótce podzielić się z Wami kolejnymi informacjami.

    Z poważaniem, Rockstar Games

    Komunikat jest jednak nieco rozczarowujący, gdyż nie wnosi wiele nowego. Informuje natomiast, że już jutro na Netflix zostanie pokazany Grand Theft Auto VI: Szersze spojrzenie, w którym zostaną ujawnione pierwsze konkretne materiały z gry. Kilka godzin później ten sam materiał będzie dostępny na YouTube. Premiera materiału nastąpi o godz. 21:00 czasu polskiego, a w Polsce na YouTube będzie dostępny w piątek o godz. 3:00.

  • Pracujesz na Windows 11? Na tę funkcję czekałeś

    Pracujesz na Windows 11? Na tę funkcję czekałeś

    Microsoft testuje nową funkcję Windows 11, która ma na celu ułatwienie naszej pracy i zapowiada się obiecująco.

    Praca z systemem Windows 11, jak i każdym innym systemem operacyjnym, może być czasami kłopotliwa, szczególnie w obliczu licznych otwartych okien naraz. W odpowiedzi na te wyzwania, Microsoft podjął kroki w celu opracowania funkcji, która pomoże zapanować nad chaosem. Chociaż jest to wciąż rozwiązanie w fazie testów, już teraz wydaje się bardzo obiecujące.

    Nowa funkcja ułatwiająca pracę w Windows 11

    Praca na komputerze to codzienność dla wielu z nas i niesie ze sobą liczne wyzwania, w tym problem z zarządzaniem otwartymi aplikacjami. Chaos, który powstaje, gdy mamy do czynienia z dziesiątkami okienek – dokumentów, arkuszy, folderów czy przeglądarek – może być przytłaczający. Microsoft zdaje sobie z tego sprawę i wprowadza nową, niezwykle pomocną funkcjonalność.

    Nowa funkcja, nazwana Windows Hopper, umożliwia nie tylko przełączanie się między aplikacjami (za pomocą skrótu Alt + Tab), lecz także łatwe i intuicyjne przechodzenie pomiędzy różnymi oknami w obrębie jednej aplikacji. Działa to w ten sposób, że podczas pracy z wieloma oknami np. terminala i przeglądarki, możemy szybko przełączać się nie tylko między tymi dwoma aplikacjami, ale także pomiędzy poszczególnymi oknami terminala. Funkcja ta nie jest zwykłym, chaotycznym przełączaniem — modyfikuje działanie skrótu Alt + Tab, by umożliwić dostęp do zgrupowanego zbioru okien danej aplikacji, co pozwala na wybór najbardziej odpowiedniego okna w danym momencie.

    Aby zacząć korzystać z nowej funkcji Windows Hopper, wystarczy pobrać i zainstalować PowerToys ze sklepu Microsoft Store. Po instalacji przejdź do sekcji Windowing & Layout i włącz funkcję Windows Hopper. Następnie użyj skrótu Alt + Backstack, aby szybko przełączać się między oknami danej aplikacji. Skrót można dostosować do własnych preferencji, a jego używanie odbywa się w oknach, a nie kartach, co wydaje się być odpowiedzią na potrzeby wielu użytkowników Windows.

    Microsoft wspiera nie tylko Windows

    W kontekście nowinek ze świata Microsoftu warto również wspomnieć o ostatnich informacjach dotyczących przeglądarki Microsoft Edge. Pomimo braku uznania, firma nie poddaje się i wprowadza program rekomendacyjny, w ramach którego użytkownicy mogą zdobywać punkty za polecanie Edge swoim znajomym. To nietypowe podejście może sugerować niewielkie zainteresowanie tą przeglądarką.

    Warto zadać sobie pytanie — czy rzeczywiście sytuacja z Edge jest aż tak trudna, że wymaga takich działań? Czy użytkownicy powinni zwrócić uwagę na tę przeglądarkę, czy może lepiej poszukać alternatyw?

  • Klasyka sci-fi powróci jeszcze w tym roku! Tego się nie spodziewałeś

    Klasyka sci-fi powróci jeszcze w tym roku! Tego się nie spodziewałeś

    Jeden z tych powrotów, których nikt się nie spodziewał! Donnie Darko po 25 latach wraca: i to (przynajmniej na ten moment) w zupełnie innej formie, niż większość by się spodziewała!

    Fani Donniego Darko czekali na ten moment ćwierć wieku. Richard Kelly, scenarzysta i reżyser kultowego filmu z 2001 roku, przygotował oficjalną kontynuację tej historii, jednak tym razem nie w formie filmu. „The Philosophy of Time Travel” będzie ogromną, liczącą ponad 800 stron powieścią, która ma być pierwszym elementem znacznie większego planu.

    Co wydarzyło się po śmierci Donniego?

    Nowa historia rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z kultowego filmu: w 1988 roku. Kelly przez około dekadę pracował nad książką, jednocześnie próbując znaleźć sposób na przeniesienie rozbudowanej wizji kontynuacji na ekran. Ostatecznie uznał, że historia stała się zbyt obszerna, aby zamknąć ją w jednym filmie.

    Powieść skupi się na rodzicach Donniego. Rose i Eddie Darko próbują zrozumieć, dlaczego ich syn zginął i co tak naprawdę wydarzyło się tamtej nocy. Ich osobne śledztwa prowadzą do znacznie większej tajemnicy, obejmującej m.in. rządowe spiski, tajemnicze artefakty oraz słynną „The Philosophy of Time Travel”. To oznacza, że Kelly nie zamierza po prostu powtórzyć schematu znanego z pierwszego filmu. Nowa opowieść ma rozbudować mitologię uniwersum Donniego Darko, w tym koncepcje alternatywnych rzeczywistości, Tangent Universe oraz osoby uwikłane w wydarzenia, których znaczenie widzowie próbowali rozszyfrować przez lata.


    To dopiero początek większej historii

    Najciekawsze jest to, że książka nie ma być końcem historii: wręcz przeciwnie. Kelly traktuje ją jako pierwszy krok do realizacji znacznie większego projektu. Kolejnym etapem miałaby być animowana produkcja wykorzystująca technologię motion capture, a później historia miałaby przeskoczyć około 28 lat w przyszłość i powrócić do formy filmu aktorskiego. Twórca chciałby ponownie zgromadzić obsadę, którą widzowie pokochali dwie i pół dekady temu na ekranach. Na tę chwilę jednak nie rozpoczął oficjalnych rozmów z aktorami. Książka ma być sposobem na przedstawienie im kompletnej wizji dalszej historii.

    Czytaj dalej poniżej

    Netflix szykuje wielką zmianę. Na celowniku są wielcy rywale

    Kiedy premiera powieści Donnie Darko?

    „The Philosophy of Time Travel” ma trafić do księgarni już 15 grudnia – tak, by przynajmniej rocznicowo można było świętować 25-lecie Donniego Darko. Na chwilę obecną polska data premiery nie jest jeszcze znana, ale biorąc pod uwagę, że polscy widzowie również pokochali tę historię, raczej nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ta powieść ominęłaby nasz rynek.


    Źródło: https://www.instagram.com/p/DceQkQcT1Ou/

    To szczególnie interesujący powrót, ponieważ Kelly od lat nie nakręcił nowego filmu. Jego ostatnim pełnometrażowym dziełem pozostaje „The Box. Pułapka” z 2009 roku. Teraz reżyser wraca do świata, który zapewnił mu status twórcy jednego z najbardziej charakterystycznych filmów science fiction XXI wieku.

    Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, to Donnie Darko dostanie nie tylko sequel, ale również początek całej nowej historii. Książka może być zaledwie pierwszym elementem znacznie większego powrotu do świata królików, podróży w czasie i alternatywnych rzeczywistości. Szczerze? Nie spodziewałem się tego powrotu, ale nie ukrywam, że chętnie zagłębię się w tę filozofię podróży w czasie…

  • Chcę to mieć w domu. Brita czy Dafi mogą się schować

    Chcę to mieć w domu. Brita czy Dafi mogą się schować

    Ninja poszerzyło swoją ofertę o nowoczesne urządzenie do filtrowania wody, które zamiast tradycyjnego dzbanka stawia na innowacyjną, nablatową konstrukcję oraz szybki, ciśnieniowy przepływ.

    Jednym z moich przyzwyczajeń jest unikanie plastiku; nigdy nie korzystałem z automatów kaucyjnych – wystarczy mi woda z kranu. Od lat korzystam z dzbanków filtrujących i uważam je za ogromne udogodnienie, choć muszę przyznać, że mają swoje wady. Ich niska pojemność, konieczność częstego napełniania oraz trudności z osadzającym się kamieniem to wystarczający powód, aby poszukiwać alternatywy w postaci większego systemu oczyszczania wody, który można ustawić na blacie. Nowy produkt Ninja, HydraSense, wydaje się spełniać wszystkie moje oczekiwania w atrakcyjnej cenie. Mam nadzieję, że wkrótce będzie dostępny w Polsce.

    Ninja HydraSense usuwa do 99% zanieczyszczeń

    Nie musimy ograniczać się jedynie do dzbanka filtrującego czy plastikowej butelki. Alternatywą są filtry nakranowe czy systemy montowane pod zlewem, jednak mam do nich mieszane uczucia, bazując na wcześniejszych doświadczeniach. Zastanawiałem się nad dyspenserem stojącym na blacie, ale te warte uwagi kosztują znacząco ponad tysiąc złotych, natomiast tańsze modele wiążą się z kompromisami, na które wielu użytkowników narzeka. Ninja HydraSense wydaje się być właściwym kompromisem, który łączy w sobie estetykę, funkcjonalność i jakość.

    Ninja deklaruje, że filtr jest w stanie usunąć do 99% zanieczyszczeń, takich jak chlor, metale ciężkie, mikroplastik czy resztki leków. Co istotne, nie eliminuje naturalnych minerałów i elektrolitów z wody – producent chętnie dzieli się wynikami filtracji.

    Jeden filtr wystarcza na oczyszczenie około 454 litrów wody i według szacunków producenta powinien wystarczyć na około sześć miesięcy, co jest przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę, że koszt jednego filtra wynosi około 150 zł.

    Czytaj dalej poniżej

    Tak wyglądają flagowe sklepy HONOR w Chinach. W Polsce takich nie zobaczysz

    Sześć razy szybszy niż Brita – bez skomplikowanej instalacji hydrauliczej

    Urządzenie charakteryzuje się minimalistycznym wyglądem i jest dostępne w czterech kolorach. Na górze znajduje się ekran, za pomocą którego użytkownik może dozować ilość wody oraz monitorować żywotność filtra. Proces filtracji ma przebiegać nawet sześć razy szybciej niż w tradycyjnych dzbankach, co w obliczu ich zbyt długiego czasu filtracji stanowi istotny atut.

    HydraSense wymaga podłączenia do źródła energii, ale to wszystko – nie ma potrzeby ingerencji w hydraulikę. Zasilanie jest kluczowe, ponieważ woda nie sączy się grawitacyjnie jak w dzbanku, lecz jest przetłaczana pod ciśnieniem przez bardzo drobną siatkę, co tłumaczy wspomnianą szybkość. Producent podkreśla, że urządzenie nie marnuje wody – co odróżnia je od systemów osmozy, które mogą odprowadzać do kanalizacji znacznie więcej wody, niż przefiltrują.

    Zbiornik ma pojemność około 2,8 litra, co jest odpowiednie dla jednej osoby dorosłej, ale dla większej rodziny może być to zbyt mało. Szkoda, że producent nie zdecydował się na większy zbiornik – na rynku dostępne są dzbanki XL od Brita o pojemności 3,6 litra.

    Cena i dostępność

    Ninja HydraSense została wyceniona na 199 dolarów, co przekłada się na około 730 zł. W tej kategorii cenowej producent może konkurować z markami takimi jak Xiaomi czy Philips, które oferują podobne rozwiązania. Obecnie jednak produkt nie jest dostępny w Polsce – można go zakupić jedynie na oficjalnej stronie lub na amerykańskim Amazonie. Urządzenia Ninja są dostępne w polskich sklepach, ale HydraSense na chwilę obecną nie jest w ofercie.

  • Commodore powraca. Na pokładzie… Cyberpunk

    Commodore powraca. Na pokładzie… Cyberpunk

    Kultowe Commodore powraca, tym razem inspirowane grą, która zdobyła serca wielu graczy w Polsce – Cyberpunk 2077.

    Co powstanie z połączenia legendarnego Commodore 64 i jednej z najwybitniejszych polskich gier wideo? Przedstawiamy Commodore 77 – nową odsłonę kultowego sprzętu, inspirowaną polskim Cyberpunk 2077. Ten unikatowy komputer trafi na rynek z dedykowanym demem gry, które przeniesie graczy w atmosferę stworzoną przez CD Projekt RED.

    CD Projekt RED i Commodore łączą siły

    W ostatnim czasie CD Projekt RED cieszy się dużym sukcesem, co potwierdzają newsy związane z ich obecnością na targach Gamescom. Ostatnio zaprezentowano nowe informacje dotyczące nadchodzącego dodatku do Wiedźmina 3 oraz ogłoszono premierę remastera tej ikonicznej gry. Co więcej, wszyscy dotychczasowi posiadacze Wiedźmina 3 mogą liczyć na darmowy upgrade, co w dzisiejszych czasach stanowi niezwykle uczciwe podejście do graczy i jest ciekawym krokiem wobec konkurencji, która często decyduje się na sprzedaż remasterów za znaczne sumy. Polscy deweloperzy pokazują, że są w stanie reagować na potrzeby swoich fanów, ale nie tylko Wiedźmin jest ich atutem – w grze jest także Cyberpunk 2077.

    W kontekście tej ostatniej produkcji również dzieje się sporo, a tym razem mamy do czynienia z osiągnięciem sprzętowym. Polskie studio ogłosiło współpracę z Commodore, której efektem ma być nowa wersja retro-komputera, inspirowana wspomnianym Cyberpunk 2077. Choć na tym sprzęcie nie uruchomimy tego genialnego RPG (nawet w okrojonej wersji), to będziemy mieli okazję zagrać w dedykowane demo inspirowane dystopijnym światem gry. Oto trailer urządzenia:

    Obudowa to prawdziwe dzieło cyberpunkowej sztuki, które zachwyca klimatem Night City. Taki komputer spokojnie mógłby znaleźć się w dowolnej produkcji osadzonej w tym uniwersum. Charakterystyczna żółta obudowa zdobiona jest logotypami oraz elementami sugerującymi zużycie, a także podświetleniem LED oraz dedykowanymi przyciskami, w tym metalową płytką z logotypem gry. Po uruchomieniu użytkownicy mogą podziwiać specjalnie przygotowany ekran startowy utrzymany w klimacie Cyberpunka. A co kryje się pod obudową?

    Czytaj dalej poniżej


    Apple, Commodore, Tandy... czyli jak komputery trafiły na domowe biurka

    Sercem komputera jest zaawansowany procesor FPGA AMD Artix XC7A100T, który umożliwia pracę z częstotliwością 77 Mhz – w porównaniu do oryginalnego 1 Mhz. Twórcy sprzętu zadbali o kompatybilność z niemal wszystkimi grami z Commodore 64, zapewniając 99,9% pokrycia klasycznych tytułów. Dzięki temu posiadacze imponujących kolekcji retro mogą śmiało rozważyć zakup nowego Commodore 77. W zestawie znalazł się kartridż z wymienionym już demem oraz podręcznik z lore świata Cyberpunk, a także zestaw pinów i naklejek.

    Cena dla największych fanów

    Za prawdziwe retro czasami trzeba słono zapłacić, szczególnie gdy mamy do czynienia z reedycją kultowego sprzętu i współpracy z rozpoznawalną marką. Dlatego trzymajcie się mocno, bo nowy Commodore 77 wyceniono na 377 dolarów amerykańskich, co przekłada się na około 1400 złotych. To sprawia, że zakup będzie atrakcyjny przede wszystkim dla największych kolekcjonerów i entuzjastów zarówno retro klasyków, jak i polskiej gry. Przedsprzedaż już ruszyła, a wysyłka planowana jest na początek 2027 roku. Mimo to można mówić o prawdziwej gratce, ponieważ Commodore nigdy wcześniej nie oferowało urządzeń stworzonych ściśle we współpracy z konkretną grą wideo. Tak dedykowany i unikatowy sprzęt jest zatem niezwykły – przynajmniej na razie. Kto z Was planuje zakup?

  • Xiaomi 18 Fold pozuje na zdjęciach. Premiera blisko

    Xiaomi 18 Fold pozuje na zdjęciach. Premiera blisko

    Do sieci wyciekły zdjęcia prezentujące nowy smartfon Xiaomi 18 Fold.


    Na światło dzienne wyszły zdjęcia przedstawiające nadchodzący składany smartfon od chińskiego producenta – Xiaomi 18 Fold. Urządzenie wyróżnia się eleganckim odcieniem czerwieni, ale prawdziwa magia kryje się w jego wnętrzu – model ten ustanowił właśnie nowy rekord wydajności.

    Składany smartfon Xiaomi nadchodzi

    Wszechobecne znaki wskazują, że już niebawem będziemy świadkami oficjalnej premiery nowego składanego telefonu Xiaomi, modelu 18 Fold. Prezentacja tego modelu zaplanowana jest na wrzesień, a tymczasem możemy przyjrzeć się zdjęciom, które wyciekły do sieci. Na pierwszy rzut oka uwagę przyciąga zdecydowanie kolor – telefon mieni się subtelną, ale elegancką czerwienią, co niewątpliwie przyciągnie uwagę użytkowników.

    Podobny odcień pojawił się wcześniej w modelu Redmi K100 Pro, który zdobył uznanie fanów Androida dzięki potężnej specyfikacji, zostając jednym z najbardziej wydajnych telefonów z systemem Google. Co więcej, 18 Fold od Xiaomi ma być napędzany przez autorski procesor XRING O3, co również wzbudza duże zainteresowanie.

    Pora zatrzymać się na chwilę przy tym innowacyjnym układzie. Wstępne benchmarki sugerują, że XRING O3 osiągnął w testach AnTuTu imponujące 5,22 miliona punktów, co czyni go pierwszym układem w historii, który dokonał tego wyczynu. Możemy być pewni, że moc tego urządzenia nie pozostawi nas w niedosycie. Przyjrzyjmy się pierwszym zdjęciom przedstawiającym telefon:

    Wracając do tematu wzornictwa, czy tylko mnie plecki tego telefonu przypominają urządzenia Pixel od Google? Pozioma i zaokrąglona wyspa aparatów z lampą LED kojarzy mi się z produktami stworzonymi przez twórców Androida. Przyznam, że w kontekście estetyki Xiaomi nie można nic zarzucić – telefon prezentuje się bardzo atrakcyjnie. A co z grubością urządzenia? Z doniesień wynika, że nowy model 18 Fold ma być nieco cieńszy niż Galaxy Z Fold 8, który rozłożony osiąga grubość 4,5 mm.

    Prawdziwa moc autorskiego układu

    Najciekawszym aspektem nadchodzącego Xiaomi 18 Fold pozostaje jednak nie tylko design, ale głównie procesor. XRING O3 wykorzystuje 10-rdzeniową architekturę równorzędnych rdzeni, oferując wydajność na poziomie 15 000 punktów w testach wielordzeniowych, według danych producenta. Ciekawie prezentuje się także procesor graficzny. Zastosowano nowy układ G2-Ultra NX, który rzekomo ma zapewnić wzrost wydajności o 85% przy jednoczesnym obniżeniu zapotrzebowania na energię o ponad 60% w porównaniu do wcześniejszych rozwiązań stosowanych przez Xiaomi.

    XRING O3 ma korzystać z pamięci operacyjnej LPDDR6 z przepustowością 113,8 GB/s, co stanowi prawie 50% wzrost w porównaniu do starszego XRING O1. Xiaomi chwali się również wysoką jakością zastosowanych komponentów, co wpływa pozytywnie na wydajność i responsywność urządzenia.

    Wśród innych informacji dotyczących 18 Fold warto wspomnieć o baterii oraz aparacie. Smartfon będzie zasilany ogniwem o pojemności 6000 mAh, obsługującym również ładowanie bezprzewodowe, a za zdjęcia odpowiadać będzie główny aparat o rozdzielczości 200 megapikseli. Kiedy możemy spodziewać się premiery? Xiaomi planuje ujawnienie wszystkich szczegółów już we wrześniu, jednak jak dotąd nie poznaliśmy dokładnej daty debiutu ani sugerowanej ceny – jedno jest pewne, nie będzie to model budżetowy.

  • Starlinki już nie polecą z Florydy na pokładzie Falcona 9. To koniec!

    Starlinki już nie polecą z Florydy na pokładzie Falcona 9. To koniec!

    Wczorajszy lot rakiety Falcon 9 z Florydy, na pokładzie której znalazło się 29 satelitów systemu Starlink, nie był kolejnym rutynowym przedsięwzięciem, lecz formalnym zakończeniem fascynującego rozdziału w historii podboju kosmosu.

    Wiceprezes SpaceX ds. startów, Kiko Dontchev, oficjalnie potwierdził koniec pewnej epoki na wschodnim wybrzeżu USA. Ponad 260 dedykowanych misji Starlink, które wystartowały z Florydy, umożliwiło stworzenie największej konstelacji satelitarnej w historii i dowiodło, że wielokrotne użycie rakiet to nie wizja z filmów science fiction, lecz codzienna praktyka. To już jednak koniec – Falcon 9 wkrótce ustąpi miejsca znacznie większemu Starshipowi.

    Decyzja o wycofaniu Falcona 9 z misji Starlink na Florydzie jednoznacznie sygnalizuje, że amerykański gigant kosmiczny zmienia priorytety produkcyjne i zasoby inżynieryjne w kierunku znacznie ambitniejszego projektu. Wschodnia infrastruktura kosmiczna SpaceX jest teraz w pełni dostosowywana do obsługi systemu Starship. Oprócz bazy Starbase w Teksasie, SpaceX wkrótce zyska kolejne stanowisko startowe na Florydzie i wygląda na to, że zamierza aktywnie z niego korzystać. Warto jednak zauważyć, że zasłużona rakieta nie znika całkowicie z kosmicznego krajobrazu. Satelity Starlink drugiej generacji wciąż będą wynoszone na orbitę z zachodniego wybrzeża, z bazy Vandenberg w Kalifornii, a sam Falcon 9 pozostanie na Florydzie do realizacji misji załogowych, komercyjnych oraz kontraktów rządowych.

    Wielka zmiana architektury i nowa skala kosmicznego internetu

    Przeniesienie ciężaru budowy konstelacji Starlink na Starshipa to przemyślana decyzja zarówno pod względem ekonomicznym, jak i technologicznym. Pojedynczy Falcon 9 był w stanie pomieścić na pokładzie początkowo 60 satelitów systemu Starlink, jednak w miarę rozbudowy tej sieci liczba ta spadła poniżej 30 na jeden lot. Starship jest projektowany z myślą o wynoszeniu bardziej efektywnych i znacznie cięższych jednostek V3 o wielokrotnie większej przepustowości. Jeden start nowej rakiety pozwoli umieścić na orbicie około 60 satelitów nowej generacji, które po prostu nie zmieściłyby się w owiewkach rakiety Falcon 9, nie wspominając o wadze.

    Przejście na nowy system na Florydzie jasno wskazuje, że komercyjne i regularne loty orbitalne Starshipa są znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać. SpaceX po raz kolejny udowadnia, że nie boi się rezygnować z dojrzałych, niezawodnych rozwiązań, aby zainwestować w nową generację technologii, gdy tylko jest ona gotowa do przejęcia pałeczki. Obserwujemy moment, w którym budowa orbitalnej infrastruktury przechodzi z etapu pionierskiego do industrialnego. Nawet jeśli początkowa kadencja Starshipa będzie niska, to już teraz widać przyspieszenie całego procesu produkcji i składania rakiet. Kolejny testowy lot ma mieć miejsce już w połowie września i nie wykluczamy, że będzie to pierwszy raz, gdy Starship wyniesie na orbitę satelity systemu Starlink.

    Czytaj dalej poniżej


    Starship wraca do domu. Niezwykła podróż przez ocean

  • Właściciele popularnych modeli będą zachwyceni. Aktualizacja do Androida 17 na ich smartfonach zabłyśnie jak nigdy

    Właściciele popularnych modeli będą zachwyceni. Aktualizacja do Androida 17 na ich smartfonach zabłyśnie jak nigdy

    Firma Nothing zaprezentowała najnowszą wersję swojego systemu operacyjnego: Nothing OS 5.0, bazującą na Androidzie 17. Co nowego w tej aktualizacji?


    Nothing oficjalnie wprowadziło Nothing OS 5.0, będący kolejną dużą wersją systemu opartego na Androidzie 17. Nowa aktualizacja nie ogranicza się do kosmetycznych poprawek. Producent zaoferował odświeżony interfejs, nowe opcje personalizacji, rozwinięte funkcje związane ze sztuczną inteligencją oraz zmiany mające na celu poprawę codziennego użytkowania smartfonów.

    Nothing OS 5.0 całkowicie zmienia wygląd telefonu

    Jednym z najbardziej widocznych elementów nowości jest przeprojektowany interfejs. Nothing wprowadza nowy krój pisma o nazwie Geist, półprzezroczyste elementy oraz efekty rozmycia, które nadają systemowi więcej głębi. Użytkownicy będą mieli możliwość korzystania z dotychczasowego stylu Nothing OS, ale obok niego pojawi się także nowy wizualny wariant ekranu głównego. Interesująco prezentuje się system adaptacyjnych kolorów, który potrafi pobierać dominujący kolor z tapety i wykorzystywać go w ikonach, widżetach i elementach ekranu blokady. To oznacza, że wygląd telefonu będzie automatycznie dopasowywał się do wybranej tapety.

    Nowe widżety i ekran blokady

    Nothing przygotowało również nowe elementy personalizacji. Pojawiają się dwa nowe style zegara na ekranie blokady: Gooey oraz Micrographics. Drugi z nich może wyświetlać w jednym miejscu między innymi godzinę, datę, pogodę oraz nadchodzące spotkania. Dodano także widżety Collector i Away Time. Pierwszy pozwala tworzyć wizualną kolekcję ulubionych obiektów uchwyconych aparatem, natomiast drugi pokazuje, ile czasu użytkownik spędził z dala od telefonu. To ciekawe połączenie personalizacji z cyfrową higieną.

    Sztuczna inteligencja ma być bardziej praktyczna

    Nothing rozwija także swoje narzędzia AI. Essential Voice ma zapewniać szybszą i dokładniejszą transkrypcję nagrań, a system lepiej rozpoznaje, czy wypowiedź powinna być zapisana jako lista, czy jako zwykły tekst. Essential Space zyska funkcję Smart Collections, która ułatwi automatyczne porządkowanie zgromadzonych materiałów. Ważnym dodatkiem będzie także obsługa Model Context Protocol (MCP), co umożliwi wybranym narzędziom AI wyszukiwanie i odczytywanie danych przechowywanych w Essential Space.

    Czytaj dalej poniżej

    Obowiązkowa aktualizacja Android Auto. Rozwiązuje irytujący problem

    Kiedy Nothing OS 5.0 trafi na telefony?

    Otwarta beta nowego systemu rozpoczyna się już dziś. W pierwszej kolejności ma trafić na Nothing Phone (3). Stabilna wersja planowana jest do wydania w połowie października, a kolejne kompatybilne modele będą aktualizowane etapowo aż do połowy stycznia.

    Niestety, nie wszystkie starsze modele Nothinga otrzymają nowy system. Nothing Phone (1), Phone (2) oraz CMF Phone 1 zakończyły przewidziany okres głównych aktualizacji i nie znalazły się w zestawieniu urządzeń obsługujących Nothing OS 5.0. Dla pozostałych użytkowników będzie to jedna z największych aktualizacji Nothing od dłuższego czasu – Android 17 dostaje nie tylko nową wersję systemu, ale również znacznie bardziej rozbudowaną warstwę interfejsu stworzoną przez producenta. Zapowiada się solidna aktualizacja, na którą właściciele urządzeń Nothing z niecierpliwością będą czekać.

  • „Zwiastun nowej ery” – do nowego komputera Apple podłączysz 8 monitorów!

    „Zwiastun nowej ery” – do nowego komputera Apple podłączysz 8 monitorów!

    Apple zaprezentowało nowego Maca Studio z procesorami M5 Max i M5 Ultra. Najmocniejszy komputer w ofercie firmy może mieć nawet 80-rdzeniowe GPU!


    Apple prezentuje najmocniejszego Maca w historii

    Apple odświeżyło model Mac Studio. Komputer zachował charakterystyczną obudowę, jednak znaczące zmiany zaszły wewnątrz. W ofercie pojawiły się nowe układy M5 Max oraz najpotężniejszy M5 Ultra w historii marki. Najmocniejsza konfiguracja oferuje 36-rdzeniowe CPU, 80-rdzeniowe GPU oraz aż 512 GB pamięci zunifikowanej. To jednak nie wszystko. Nowością są także m.in. złącza Thunderbolt 5, Wi-Fi 7, Bluetooth 6, a także dwukrotnie szybszy SSD.

    M5 Ultra – nowy potwór Apple

    Kluczowym elementem nowości jest procesor M5 Ultra, który w najmocniejszej konfiguracji oferuje 36-rdzeniowe CPU. Aspekty graficzne również robią wrażenie. GPU może czasami mieć aż 80 rdzeni, z każdym wyposażonym w akcelerator Neural Accelerator mający na celu przyspieszenie zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Apple informuje o nawet 4,5-krotnym zwiększeniu wydajności szczytowej GPU w zadaniach AI w porównaniu do M3 Ultra, oraz ponad sześciokrotnym w porównaniu do M1 Ultra.

    Nowa architektura GPU zyskała również silnik ray tracingu trzeciej generacji, co, według producenta, może zapewnić nawet 40% lepszą wydajność graficzną niż w M3 Ultra. Na razie to jedynie dane przekazane przez Apple, a na niezależne testy nowego Maca Studio trzeba będzie jeszcze poczekać.

    Jakie są ceny? Koszt komputera z układem M5 Ultra zaczyna się od 27 999 zł. Przeszedłem przez proces zakupu, wybierając najwyższe opcje, aby sprawdzić ile kosztuje najlepsza wersja Maca Studio. Wyszło mi 91 999 zł, więc bariera 100 tysięcy jeszcze nie została przekroczona… 😉

    Czytaj dalej poniżej

    Apple odświeża legendarny produkt. Jest przeszło 50% taniej!

    512 GB RAM. Mac Studio zdecydowanie stawia na lokalne AI

    M5 Ultra umożliwia skonfigurowanie Maca Studio z maksymalnie 512 GB zunifikowanej pamięci RAM. Przepustowość tej pamięci osiąga imponujące 1,2 TB/s.

    Taka konfiguracja zdecydowanie nie powstała, aby otworzyć kilka dodatkowych kart w Safari. Apple intensywnie promuje nowego Maca Studio jako maszynę do pracy z sztuczną inteligencją. Producent wyraźnie zaznacza, że komputer może lokalnie uruchamiać zaawansowane modele AI bez konieczności korzystania z chmury.

    Ogromna ilość pamięci RAM pozwala na przechowywanie dużych modeli i zbiorów danych, a wysoka przepustowość przyspiesza wykonywanie związanych z nimi obliczeń. Sztuczna inteligencja to jeden z obszarów, w którym możliwości nowego Maca Studio mają być szczególnie zauważalne.

    Mac Studio z M5 Max

    Nie wszyscy jednak potrzebują komputera o specyfikacji zbliżonej do małej stacji roboczej do obsługi modeli AI. Tańsza wersja Maca Studio korzysta z chipu M5 Max.

    Układ ten oferuje 18-rdzeniowe CPU oraz maksymalnie 40 rdzeni GPU, a ilość zunifikowanej pamięci RAM wynosi 128 GB. Przepustowość RAM sięga 614 GB/s. W zestawie znajduje się również 16-rdzeniowy system Neural Engine.

    Apple chwali się przede wszystkim znacznym wzrostem wydajności w porównaniu do pierwszego Maca Studio z M1 Max. CPU ma być nawet 2,5 raza szybsze, GPU – 4,9 raza, a zadania związane z AI mogą być realizowane nawet 10,7 raza szybciej.

    Mac Studio z M5 Max można skonfigurować z dyskiem SSD o pojemności do 8 TB, podczas gdy wersja z M5 Ultra pozwala na 16 TB.

    Najtańsza wersja Maca Studio z chipem M5 Max kosztuje 12 499 zł. Najdroższa konfiguracja (18-rdzeniowe CPU, 40-rdzeniowe GPU, 128 GB RAM, 8 TB) to koszt 44 499 zł.

    Nawet dwukrotnie szybszy dysk SSD oraz nowoczesne złącze Thunderbolt 5

    Nowe procesory to jedynie część aktualizacji. Mac Studio zyskał nową architekturę pamięci masowej, co pozwala na działanie dysku SSD nawet dwukrotnie szybciej w porównaniu do poprzedniej generacji. Dodatkowo, znalazł się port Thunderbolt 5, który oferuje przepustowość sięgającą 120 Gb/s. To istotna zmiana, zwłaszcza dla profesjonalistów korzystających z szybkich zewnętrznych dysków i innych urządzeń wymagających dużej przepustowości.

    Nowy Mac Studio obsługuje także Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 6. W najpotężniejszej konfiguracji może jednocześnie współpracować z maksymalnie ośmioma wyświetlaczami, podczas gdy wariant z M5 Max obsługuje maksimum pięć.

    Z zewnątrz nie wprowadzono rewolucji. Apple postawiło na klasyczną, kompaktową aluminiową obudowę znaną z poprzednich generacji Maca Studio.

    Nowy Mac Studio – data premiery

    Nowy Mac Studio trafi do sprzedaży 22 września 2026 roku, z wyjątkiem najmocniejszej konfiguracji z 512 GB zunifikowanej pamięci RAM, która zadebiutuje pod koniec października.

    Nowy Mac Studio wyraźnie pokazuje, w jakim kierunku Apple rozwija swoje najmocniejsze komputery. Sprzęt staje się coraz bardziej uniwersalny, wychodząc poza tradycyjne zastosowania związane z montażem wideo, grafiką czy muzyką.

    Najmocniejsze konfiguracje mają być teraz małymi stacjami roboczymi zdolnymi uruchamiać ogromne modele AI bezpośrednio na biurku. Dla tych, którzy potrzebują tylko kilku otwartych kart w Safari, bardziej odpowiednie mogą okazać się nowe modele Mac Mini.