Autor: admin

  • iPhone 18 Pro ma duży problem z FaceID. Staje się nieużywalne

    iPhone 18 Pro ma duży problem z FaceID. Staje się nieużywalne

    Duże zmiany w projektowaniu smartfonów często niosą ze sobą niespodziewane wyzwania i nie inaczej jest w przypadku najnowszych flagowców od Apple.

    W najnowszych modelach iPhone 18 Pro oraz iPhone 18 Pro Max producent postanowił zrealizować długo zapowiadany krok, umieszczając sensor Face ID pod powierzchnią wyświetlacza OLED. Dzięki temu rozwiązaniu miejsce dotychczasowego wcięcia ogranicza się jedynie do małego otworu na aparat przedni. W codziennym użytkowaniu oraz w normalnych warunkach nowa technologia mapowania twarzy działa bez zarzutu, wykorzystując obszar ekranu o zmniejszonej gęstości pikseli, aby propagować promienie podczerwone. Problemy pojawiają się jednak, gdy zdecydujemy się na zastosowanie popularnych akcesoriów ochronnych. O tym zwrócił uwagę znany YouTuber, Dave2D, który dokładnie opisał, na czym polega problem.

    Zdjęcie przedstawiające zbliżenie ekranu nowego iPhone 18 Pro Max wyraźnie pokazuje, że w miejscu, gdzie znajduje się czujnik Face ID, gęstość pikseli jest znacznie niższa (po prawej stronie obrazka). Dzięki temu rozwiązanie to funkcjonuje bez większego uszczerbku dla jakości wyświetlacza. Aby jednak zachować jednolitość ekranu, piksele o mniejszej gęstości muszą świecić intensywniej. Istnieje zatem obawa, że po kilku latach miejsce, w którym znajduje się Face ID, może być wyraźniej widoczne z powodu wypalenia, co może wpłynąć na estetykę ekranu iPhone’a 18 Pro/Pro Max. Również inny problem został zauważony.

    Szkła ochronne stwarzają problemy

    Jak pokazują pierwsze testy, Face ID umieszczone pod ekranem wykazuje wysoką wrażliwość na materiał, z jakiego wykonano ochronę wyświetlacza. Kiedy na ekran iPhone’a 18 Pro lub Pro Max nałożone jest tradycyjne, przezroczyste szkło ochronne, system rozpoznawania twarzy działa stabilnie i bez zakłóceń. Sytuacja staje się jednak drastycznie gorsza po zastosowaniu szkła o matowym wykończeniu lub modelu z powłoką zabezpieczającą prywatność. Zmatowiona, chropowata powierzchnia takiej osłony rozprasza wiązkę światła podczerwonego, co uniemożliwia prawidłowe zmapowanie twarzy oraz skutkuje powracającymi błędami autoryzacji.

    Dla wielu użytkowników jest to spore rozczarowanie, ponieważ w nowej generacji iPhone’a brakuje systemowej funkcji ochrony prywatności ekranu, która występuje w konkurencyjnych modelach, jak na przykład Samsung Galaxy S26 Ultra. Zastosowanie specjalistycznego szkła prywatnościowego miałoby zatem pełne uzasadnienie, choć obecnie wiąże się z istotnymi ograniczeniami użytkowymi. Sytuacja ta przypomina dobrze znane problemy z urządzeniami Android, gdzie matowe folie lub nawet przezroczyste szkła zakłócały działanie optycznych czytników linii papilarnych umieszczonych pod ekranem.

    Czytaj dalej poniżej


    iPhone 18 Pro z dodatkowym ekranem E-ink. Wystarczy nowa obudowa

    Można się spodziewać, że producenci akcesoriów szybko zareagują na tę sytuację. Pojawienie się na rynku dedykowanych szkieł matowych i prywatyzujących, które będą miały precyzyjnie wycięty, przezroczysty fragment w miejscu ukrycia sensora Face ID, to tylko kwestia czasu. Do tego momentu wszystkim posiadaczom iPhone’a 18 Pro i Pro Max zaleca się korzystanie jedynie ze standardowych, przezroczystych szkieł ochronnych, aby uniknąć problemów z codziennym odblokowywaniem urządzenia.

  • WhatsApp rozpieszcza użytkowników. Mała zmiana, duża wygoda

    WhatsApp rozpieszcza użytkowników. Mała zmiana, duża wygoda

    WhatsApp nieustannie zaskakuje. Kolejna mała, lecz znacząca zmiana trafia do użytkowników.


    WhatsApp wprowadza nową funkcjonalność, która może okazać się niezwykle użyteczna dla wielu aktywnych użytkowników tego komunikatora, szczególnie w długich rozmowach. Użytkownicy iPhone’ów zyskają skrót do wyszukiwania wiadomości bezpośrednio z poziomu czatu, eliminując potrzebę przechodzenia do informacji o rozmowie, aby aktywować wyszukiwarkę. Funkcja ta obejmuje zarówno rozmowy prywatne, jak i kanały WhatsApp.

    Wyszukiwanie wiadomości: teraz wystarczy jedno kliknięcie

    Dotychczas, aby znaleźć konkretną wiadomość w rozmowie na iPhonie, użytkownik musiał przejść przez kilka kroków. Wymagało to otwarcia informacji o kontakcie lub grupie, wybrania opcji wyszukiwania, a następnie powrotu do konwersacji z aktywnym polem wyszukiwania. Choć nie jest to szczególnie uciążliwe, dla osób korzystających z narzędzia regularnie, proces ten mógł się wydawać zbędnym utrudnieniem. Nowy przycisk umożliwia rozpoczęcie wyszukiwania bez opuszczania rozmowy. Po naciśnięciu przycisku wystarczy wpisać słowo lub frazę, a WhatsApp wyświetli odpowiednie wiadomości, tak jak dotychczas.

    Przycisk pojawia się tylko podczas przewijania

    WhatsApp zdecydował się na umieszczenie nowego skrótu w interfejsie tylko w określonych warunkach. Przycisk pojawia się u góry ekranu jedynie podczas przewijania rozmowy w górę, co oznacza przeglądanie starszych wiadomości. Po powrocie na sam dół konwersacji, skrót znika. Takie podejście ma sens także w kontekście estetyki aplikacji, ponieważ WhatsApp może zaoferować wyszukiwanie w momencie, gdy użytkownik tego potrzebuje, bez dodawania kolejnego stałego elementu do interfejsu.

    Nowa funkcja nie ogranicza się jedynie do rozmów indywidualnych i grupowych. Skrót ten zostanie również wprowadzony w kanale WhatsApp, co może być szczególnie przydatne w przypadku profili publikujących regularnie wiele aktualizacji. Zamiast przeglądać kolejne posty lub otwierać informacje o kanale, użytkownik może natychmiast przejść do wyszukiwania. W dużych kanałach zyska to szczególne znaczenie, ponieważ odnalezienie konkretnej informacji opublikowanej kilka tygodni wcześniej stanie się znacznie łatwiejsze.

    Czytaj dalej poniżej

    Ustawienia WhatsAppa, które warto zmienić od razu. 5 rzeczy których nie wiedziałeś

    Funkcja dostępna na iPhone’y, ale jak zwykle: wdrożenie falowe

    Nowy skrót został zauważony w WhatsAppie dla iOS w wersji 26.36.74, która jest już dostępna w App Store. Nie oznacza to jednak, że każdy użytkownik zobaczy go od razu. Meta, jak to ma w zwyczaju, wprowadza funkcje falowo – dlatego użytkownicy będą otrzymywać nowość stopniowo w ciągu najbliższych kilku tygodni. To jedna z tych aktualizacji, które nie zmieniają zasadniczo sposobu korzystania z WhatsAppa, ale niezaprzeczalnie poprawiają komfort korzystania z komunikatora. Im dłuższe nasze rozmowy, tym bardziej docenimy możliwość uruchomienia wyszukiwarki jednym stuknięciem w ekran, bez konieczności przeszukiwania dodatkowych menu. I to właśnie takie innowacje cieszą najbardziej!

  • Gemini z fantastyczną nowością. Tego platformie brakowało

    Gemini z fantastyczną nowością. Tego platformie brakowało

    Ślady w kodzie sugerują, że Google pracuje nad istotnym usprawnieniem, które dotychczas brakowało w ich Gemini.

    Google może szykować jedną z najbardziej interesujących zmian w Gemini Live. W kodzie aplikacji na Androida odnaleziono odniesienia do funkcji nazwanej „Ephemeral Video Mode”, która umożliwi korzystanie z obrazu z kamery podczas rozmowy z Gemini, nie zapisując materiału do późniejszego wykorzystania. Na chwilę obecną nie jest znana ani data wprowadzenia tej opcji, ani to, czy trafi ona do użytkowników, jednak sam pomysł może być istotny dla tych, dla których prywatność rozmów z AI ma znaczenie.

    Gemini Live może zyskać własny „tryb incognito”

    Informacje te pochodzą z analizy wersji aplikacji Google o numerze 17.59.17.sa.arm64. W jej kodzie znaleziono dwa nowe ciągi tekstowe odnoszące się bezpośrednio do „Ephemeral Video Mode in Live” oraz możliwości aktywacji tego trybu podczas korzystania z wideo w sesji na żywo. Nie oznacza to jeszcze, że funkcja jest gotowa do wdrożenia. Analiza plików APK pozwala na identyfikację rozwiązań, nad którymi Google pracuje, jednak niektóre z nich nigdy nie trafiają do stabilnej wersji aplikacji.

    Grafika: depositphotos.com

    Co mogłoby się zmienić?

    Gemini Live umożliwia już korzystanie z kamery telefonu i pokazywanie sztucznej inteligencji tego, co znajduje się przed obiektywem. Dzięki temu można poprosić Gemini o opis przedmiotów, odczytanie drobnego tekstu czy pomoc w odnalezieniu konkretnego obiektu.

    Problem pojawia się jednak, gdy użytkownik woli, aby tego typu interakcje nie pozostawiały śladów w historii. Jak informuje redakcja Android Authority, materiały udostępniane Gemini Live są obecnie powiązane z aktywnością aplikacji w Gemini. Nowy tryb mógłby działać analogicznie do rozmowy incognito: AI analizowałoby obraz w czasie rzeczywistym, a po zakończeniu sesji dane nie byłyby przechowywane w historii.

    Czytaj dalej poniżej


    Google TV przygotowuje petardę. Tego jeszcze nie było!

    To nie musi być w pełni prywatny Gemini

    Należy jednak zachować ostrożność. Google nie przedstawiło jeszcze oficjalnych zasad działania Ephemeral Video Mode. Nie jest jasne, czy tryb ten usunie wszystkie dane po zakończeniu rozmowy, czy tylko zablokuje ich zapisywanie w historii aktywności. Obecnie platforma oferuje tymczasowe czaty, lecz to rozwiązanie nie obsługuje sesji Live. Nowa funkcja mogłaby więc zająć się załatawaniem tych braków.

    Rozwój Gemini Live pokazuje kierunek, w którym zmierzają mobilni asystenci. Sztuczna inteligencja nie ogranicza się już tylko do odpowiadania na pytania tekstowe lub głosowe. Coraz częściej potrafi jednocześnie analizować obraz, dźwięk i zawartość ekranu, reagując na sytuacje wokół użytkownika. W takim modelu prywatność staje się jeszcze ważniejsza. Możliwość pokazania Gemini czegoś na chwilę, uzyskania odpowiedzi, a następnie automatycznego „zapomnienia” całej sesji byłoby zatem niezwykle przydatnym rozwiązaniem.

    Na tę chwilę jednak Ephemeral Video Mode pozostaje funkcją, której ślady znaleziono w kodzie, a nie oficjalnie ogłoszoną nowością. Jeśli Google zdecyduje się na jej wdrożenie, Gemini Live może zyskać naprawdę znaczące usprawnienie, które może okazać się niezwykle przydatne dla milionów użytkowników na całym świecie.

  • Marzyliście o pokoju jak z Pinteresta? Popularna aplikacja testuje intrygującą funkcję

    Marzyliście o pokoju jak z Pinteresta? Popularna aplikacja testuje intrygującą funkcję

    Pokój jak z Pinteresta przestaje być tylko powiedzeniem – nowa funkcja Restyle umożliwia przeniesienie znalezionych inspiracji bezpośrednio do wnętrza użytkownika.

    Nie można znaleźć lepszego źródła inspiracji niż Pinterest. Korzystają z niego zarówno twórcy i artyści, jak i zwykli ludzie poszukujący pomysłów na tatuaż, modowy look czy wystrój wnętrz. Kategoria dekoratorska cieszy się na Pintereście szczególną popularnością. Nic dziwnego, że powstało powiedzenie „pokój jak z Pinteresta”, odnoszące się do tysięcy estetycznych wizualizacji i zdjęć dostępnych na tej platformie. Już wkrótce będziemy mogli niemal dosłownie ożywić swój pokój w pinterestowy sposób, dzięki nowej funkcji, która trafi do aplikacji.

    Przeniesienie pinterestowych inspiracji do naszych domów – wszystko dzięki sztucznej inteligencji

    Pinterest zapowiedział nową funkcję o nazwie „Restyle”, która jest wirtualnym edytorem pomieszczeń napędzanym sztuczną inteligencją. Wyobraźcie sobie, że znalazłyście na Pintereście zdjęcie idealnej kanapy, ustawionej na tle ściany w kolorze, który doskonale pasowałby do Waszego salonu. Dzięki „Restyle” będzie możliwe „nałożenie” tych inspiracji na Wasze własne wnętrze przy użyciu AI.

    Źródło: TechCrunch

    Rozwiązanie wykorzystuje Pinterest Intelligence, technologię opartą na Nvidia Dynamo oraz układach GPU Nvidia Blackwell, w połączeniu z modelami open source. Jest to zatem nic nowego, ponieważ podobne efekty można osiągnąć przy pomocy ChatGPT czy Gemini. Jednak Pinterest posiada ogromną bazę danych, co sprawia, że wyniki generowane przez ich AI mogą być bardziej wciągające i immersyjne.

    Oprócz możliwości wymiany poszczególnych przedmiotów, użytkownicy będą mogli nałożyć na swoje pomieszczenia konkretne style, takie jak boho czy industrial. Osoby, które mają talent do dekoracji wnętrz, będą miały szerokie pole do popisu. Funkcja „Restyle” w wersji beta już teraz jest uruchomiona w USA i Kanadzie – obecnie brak jest szczegółowych informacji na temat daty premiery tej innowacji w innych krajach.

    Czytaj dalej poniżej

    Elektryka podładujesz u sąsiada. Plughome zmienia reguły gry
  • Orange Market nabiera rozpędu. To nie jest kolejny sklep ze smartfonami

    Orange Market nabiera rozpędu. To nie jest kolejny sklep ze smartfonami

    Orange Market: Nowa jakość w codziennych zakupach

    Marka Orange, znana przede wszystkim z usług telekomunikacyjnych oraz urządzeń mobilnych, wprowadza na rynek Orange Market – platformę, która dowodzi, że chce być obecna także w obszarze codziennych zakupów. Oferta obejmuje szeroki wachlarz produktów, od sprzętu domowego, przez akcesoria dla graczy, aż po rowery i zabawki oraz artykuły dla zwierząt.

    Marketplace – nowy wymiar zakupów

    Orange Market zadebiutował na początku lipca bieżącego roku, a pomysł na tę usługę z pewnością zaskoczył niejednego klienta. Platforma nie jest bowiem jedynie kolejną stroną operatora do sprzedaży telefonów czy tabletów z abonamentem. Jest to zupełnie oddzielny marketplace, który łączy oferty różnych sprzedawców w jednym miejscu.

    W ten sposób klienci zyskują znaczną wygodę, realizując zamówienia bez potrzeby przeszukiwania internetu. Zamiast odwiedzać wiele sklepów, mogą przeglądać produkty z różnych kategorii w jednym serwisie, porównywać oferty oraz dokonywać zakupów zawierających zarówno elektronikę, jak i wyposażenie domu czy sprzęt sportowy. Orange odpowiedzialne jest za działanie platformy oraz weryfikację sprzedawców, podczas gdy partnerzy handlowi zajmują się konkretnymi produktami, ofertą, realizacją zamówień, dostawą oraz obsługą klienta.

    Orange wchodzi w e-commerce. Wygoda na pierwszym planie

    Najciekawszym aspektem Orange Market jest to, jak oferta platformy wykracza poza obszar, z którym kojarzony był operator przez wiele lat. Choć smartfony wciąż pozostają istotnym elementem działalności, nowy marketplace został stworzony z zupełnie innym zamysłem. Klienci mogą tu znaleźć wszystko, czego potrzebują: pralki, telewizory, słuchawki, fotele do komputerów, klocki LEGO, sprzęt sportowy oraz akcesoria do ogrodu czy dla psów.

    Rozbudowana oferta w Orange Market

    Od uruchomienia platformy minęło zaledwie kilka miesięcy, a obecnie swoje produkty oferuje na niej dziewięciu sprzedających, w tym znaczący dystrybutorzy sprzętu elektronicznego i gamingowego w Polsce. Kluczowym elementem modelu, w jakim działa Orange Market, jest wybór zaufanych partnerów. W serwisie dostępnych jest już ponad 8000 produktów podzielonych na niemal 90 kategorii, obejmujących ponad 50 znanych marek.

    Tak bogaty katalog produktów świadczy o dynamicznym rozwoju Orange Market, który ukazuje ogromny potencjał tkwiący w tego typu rozwiązaniach. Oferta obejmuje zarówno komputery, akcesoria, sprzęt audio, jak i lodówki, pralki, drobne AGD, urządzenia typu smart home, rowery, sprzęt fitness, zabawki oraz artykuły dla zwierząt. Platforma stanowi stale rozwijające się centrum zakupowe, w którym klienci mogą znaleźć wiele różnych produktów pod jednym adresem.

    Dostępność dla wszystkich – bez względu na operatora

    Co równie istotne, z Orange Market może korzystać każdy, niezależnie od tego, czy jest klientem sieci Orange. Posiadanie abonamentu komórkowego, internetu czy innej usługi nie jest warunkiem, by móc dokonywać zakupów na platformie. Operator umożliwia także składanie zamówień bez rejestracji, choć posiadanie konta ułatwia późniejsze monitorowanie zamówień oraz zapewnia dostęp do historii zakupów.

    Zaufanie do marki jako przewaga konkurencyjna

    Platformy sprzedażowe typu marketplace nie są nowością, jednak w przypadku Orange Market kluczowe pytanie brzmi: co Orange może wnieść do takiego modelu? Okazuje się, że sporo, albowiem to przede wszystkim zaufanie do marki oraz staranny dobór partnerów, którzy oferują swoje produkty klientom.

    Cena to tylko jeden z wielu czynników wpływających na decyzje zakupowe. Równie istotne jest to, od kogo kupujemy towar, kto odpowiada za wysyłkę oraz gdzie zwrócimy się w przypadku problemów. Sprzedawcy na Orange Market są weryfikowani przez operatora, a informacje o odpowiedzialnym partnerze można znaleźć na karcie produktu, obok danych dotyczących ceny, dostępności, wariantu, najważniejszych parametrów oraz warunków dostawy i gwarancji.

    Rozległa oferta produktowa w Orange Market

    Możliwości, jakie oferuje Orange Market, można zobrazować na przykładach. Klienci urządzający swoje mieszkania mogą znaleźć tu zarówno duże AGD, jak lodówki, pralki i suszarki, jak i mniejsze urządzenia kuchenne oraz sprzęt do sprzątania. W sekcji dla biur można z kolei znaleźć komputery, monitory i różnorodne akcesoria do pracy zdalnej. Oferta obejmuje również telewizory, urządzenia audio, rozwiązania smart home oraz elektronikę mobilną.

    Warto zaznaczyć, że oferta gamingowa jest szczególnie rozbudowana. Gracze znajdą tu myszki, klawiatury mechaniczne, słuchawki, mikrofony, monitory, fotele oraz zestawy komputerowe, a także specjalistyczne akcesoria dla entuzjastów symulatorów wyścigowych. To doskonały przykład na to, że platforma stara się zaspokoić nawet najbardziej wyspecjalizowane potrzeby graczy.

    Jednak oferta Orange Market nie kończy się na elektronice. Znaleźć tu można również rowery (tradycyjne i elektryczne), hulajnogi, sprzęt fitness, artykuły ogrodowe, walizki, produkty dla dzieci oraz akcesoria dla zwierząt. Dzięki temu klienci mogą trafić tu zarówno podczas poszukiwań drogiego urządzenia do domu, jak i przy zakupach upominków dla najbliższych.

    Promocje i raty jako atrakcyjne opcje zakupowe

    Sam bogaty katalog nie wystarczy, jeżeli ceny nie będą konkurencyjne. Dlatego istotnym elementem Orange Market są promocje, z przecenami sięgającymi różnych półek cenowych. Aktualnie w ofertach promocyjnych można znaleźć między innymi fotele gamingowe, słuchawki, smartwatche, myszki dla graczy oraz roboty sprzątające, na których można oszczędzić kilkaset złotych. Tak duże różnice w cenie mają realne znaczenie, zwłaszcza w przypadku droższych urządzeń, co sprawia, że warto sprawdzać także ofertę pod kątem promocji.

    Kolejną istotną opcją są raty, które można zrealizować przy zakupach wynoszących przynajmniej 300 zł. To szczególnie przydatne rozwiązanie dla klientów decydujących się na zakup dużego AGD, komputerów czy droższej elektroniki. Progi rat są na tyle niskie, że obejmują również zestawy kilku tańszych produktów.

    Orange Market w fazie dynamicznego rozwoju

    Dynamiczny start Orange Market to dopiero początek. Obecnie na platformie znajduje się ponad 8000 ofert, dziewięciu sprzedających, niemal 90 kategorii oraz ponad 50 różnych marek. Tak szybkie rozszerzenie katalogu w niezwykle krótkim czasie świadczy o tym, że Orange Market nie jest jedynie eksperymentem, lecz projektem, który operator zamierza rozwijać i stale udoskonalać.

    Orange Market może stać się miejscem zakupu nowego wyposażenia kuchni, sprzętu do grania, słuchawek, zegarka, roweru czy prezentów dla najbliższych. Wszystko to bez konieczności bycia klientem Orange i bez ograniczeń do produktów telekomunikacyjnych. Operator skutecznie wykorzystuje rozpoznawalność swojej marki oraz dąży do poszerzenia oferty o różnorodne kategorie produktów. Jeśli platforma będzie nadal zwiększać liczbę sprzedawców, kategorii oraz atrakcyjnych promocji, z pewnością stanie się jednym z miejsc, które warto odwiedzać przed planowanymi zakupami online.

    Wpis powstał we współpracy z Orange

  • Nielimitowany internet w T-Mobile dla każdego. Jak włączyć?

    Nielimitowany internet w T-Mobile dla każdego. Jak włączyć?

    T-Mobile rozdaje darmowy internet dla wszystkich klientów.


    T-Mobile nie ustaje w celebracji swoich 30. urodzin. To właśnie użytkownicy sieci, a nie sama firma, otrzymują prawdziwe prezenty – tym razem wszyscy klienci mają szansę na zupełnie darmowy internet. Jak aktywować ten wyjątkowy pakiet i jakie inne darmowe dodatki można uzyskać? Oto pełny poradnik.

    Dusseldorf, Niemcy – 18 lutego 2020: Logo T-Mobile nad wejściem do jednego z ich sklepów w mieście Düsseldorf, Niemcy.

    Darmowy internet od T-Mobile z okazji urodzin

    Kto z Was pamięta początek sieci Era na polskim rynku? Operator rozpoczął działalność we wrześniu 1996 roku, a po latach został przemianowany na T-Mobile. Obecnie, sieć o magentowym kolorze postanowiła uczcić ten kawałek historii organizując huczne obchody swoich 30. urodzin. O licznych promocjach i prezentach informujemy już od dłuższego czasu, a teraz do tej oferty dołącza zupełnie darmowy internet dla wszystkich klientów – nielimitowany i dostępny niezależnie od posiadanego pakietu. Jak go aktywować? Wystarczy wejść do aplikacji Mój T-Mobile, w której znajdziemy informacje na temat możliwości aktywacji tego pakietu. Oferta będzie dostępna do 10 października, więc nie warto zwlekać, by nie zapomnieć.

    Dziś, nawet najnowszy smartfon nie pokaże pełni swoich możliwości bez szybkiego i niezawodnego dostępu do sieci. Dlatego wszyscy aktywni klienci mobilni T-Mobile otrzymają możliwość aktywacji 30 dni nielimitowanego internetu.

    Informacja prasowa T-Mobile

    Czytaj dalej poniżej


    Doładuj T-Mobile i zgarnij hot-doga za darmo

    To jednak nie wszystko, ponieważ inną, być może jeszcze ciekawszą ofertą jest… specjalna, urodzinowa maskotka o nazwie Fonuś. To wyjątkowy prezent dla członków programu Magenta Moments, który jest nawiązaniem do urodzinowej kampanii „Zadzwoń do mamy”. Jej celem jest zachęcanie do pielęgnowania relacji z najważniejszymi osobami w naszym życiu. Jak można otrzymać taki podarunek? Aby zdobyć maskotkę, należy zrealizować dowolną transakcję, udać się do stacjonarnego salonu T-Mobile i okazać swój kod z Magenta Moments – wówczas pluszak staje się nasz. To naprawdę uroczy pomysł, który stanowi ukłon w stronę „weteranów” sieci, pamiętających czasy Ery i jej niezwykłe kampanie.

    W ramach urodzinowych promocji, T-Mobile przygotowało również zniżki na smartfony – do końca września możemy zakupić Samsung Galaxy S25 z rabatem 700 zł oraz Samsung Galaxy A57 z rabatem 400 zł. Jeżeli natomiast posiadacie ofertę dla biznesu, przysługuje Wam pakiet 30 dni darmowego internetu bez limitu oraz zniżki na sprzęt i usługi ICT, sięgające nawet do 1000 zł dla stałych klientów biznesowych.

    T-Mobile i coś na ząb

    Warto przypomnieć, że w ramach urodzinowych prezentów od T-Mobile można wciąż odebrać hot-doga w Żabce. Choć pakiety internetu są świetne, czasami warto sięgnąć po coś do przegryzienia, a taka parówka w bułce sprawdzi się idealnie. Promocja ma proste zasady – należy udać się do sklepu tej popularnej sieci i zakupić doładowanie konta w T-Mobile lub Heyah za minimum 30 złotych. Na paragonie zostanie wydrukowany specjalny kod, który upoważni nas do odebrania hot-doga w jednym ze sklepów Żabka. Uwaga, liczba sztuk jest ograniczona – operator przewidział 100 tysięcy takich ciepłych upominków, więc pomimo dużej liczby, warto się pospieszyć. Promocja potrwa maksymalnie do 6 października 2026 roku.

    Czy udało Wam się już zdobyć jakieś fanty od T-Mobile, np. darmowy pakiet internetu lub inne dodatki? Należy przyznać, że operator bardzo rzetelnie podszedł do świętowania swoich 30. urodzin – jest sporo promocji, które trwają już od dłuższego czasu, więc klienci sieci na pewno nie mogą narzekać na nudę.

  • Tę nowość w Claude docenicie. Anthropic zapowiada wielkie zmiany

    Tę nowość w Claude docenicie. Anthropic zapowiada wielkie zmiany

    Anthropic przenosi funkcjonalności Coworka do Claude’a, wzbogacając je o narzędzia do tworzenia dokumentów i prezentacji. Zmiany te z pewnością uproszczą korzystanie z rozwiązania, aczkolwiek mogą także wiązać się z pewnymi niedogodnościami.

    Claude Cowork łączy się teraz z tradycyjnym czatem. Cowork to narzędzie dedykowane zadaniom wymagającym wieloetapowego podejścia oraz zastosowania różnych narzędzi, podobne do trybu ChatGPT Work oferowanego przez głównego konkurenta Anthropica. Użytkownik ma teraz możliwość opisania oczekiwanego rezultatu, a Claude dostosuje odpowiednią metodę działania. Proces wdrażania zajmie kilka tygodni i obejmie aplikacje webowe, desktopowe oraz mobilne.

    Wielofunkcyjność w jednej rozmowie

    Najprostsze pytania, które wymagają krótkiej odpowiedzi, pozostaną bez zmian. W przypadku bardziej złożonych zadań, Claude będzie w stanie przeszukać internet, analizować przesłane pliki i dokumenty oraz uruchamiać kod do bieżącej analizy. Niezwykle istotne jest to, że użytkownik nie musi z góry decydować, czy jego prośba ma charakter prostego zapytania do chatbota, czy też stanowi bardziej skomplikowane zadanie.

    Dodatkowo, kilka zadań może być realizowanych równolegle, a ich postępy będą łatwe do monitorowania z poziomu telefonu. Oczywiście, gdy Claude korzysta z plików lub aplikacji na komputerze użytkownika, należy upewnić się, że urządzenie nie przełączy się w tryb uśpienia oraz że aplikacja Claude’a pozostaje aktywna. Mimo to, koordynowanie działań oraz kontrola nad ich postępem będą możliwe z telefonu.

    Claude Docs i Slides dołączają do rozmowy

    Integracja z debiutującymi narzędziami Claude Docs oraz Claude Slides zbiegła się z aktualizacją istniejącego narzędzia Claude Design, które zyska bezpośrednią integrację z czatem. Claude Docs, jak sama nazwa wskazuje, służy do wspólnej pracy nad dokumentami, a Slides jest dedykowane do tworzenia prezentacji. Narzędzie designowe, które ma już swoją reputację na rynku, jest przeznaczone do realizacji wszelkich zadań związanych z elementami wizualnymi, na przykład w zakresie identyfikacji marki. Użytkownicy będą mogli samodzielnie edytować później stworzony materiał lub przekazać asystentowi zlecenie wprowadzenia pożądanych zmian.

    Czytaj dalej poniżej

    Wkrótce drogie mogą okazać się nie tylko pamięci. Branża AI ostrzy sobie zęby również na inne rzeczy

    Wszystkie trzy narzędzia są obecnie w fazie beta i wymagają opłacenia subskrypcji. Otrzymano jednak informacje, że użytkownicy darmowego planu będą mogli (w przyszłości) skorzystać z tych narzędzi, najprawdopodobniej w bardzo ograniczonym zakresie.

    Czego zabraknie w „nowym” Coworku?

    Anthropic podkreśla, że oprócz nowych zadań i projektów, zintegrowany Claude Cowork będzie dostępny w standardowym widoku czatu, uwzględniającym również: integracje, umiejętności, artefakty oraz pliki. Niestety, może pojawić się problem z wyszukiwaniem, które nie obejmuje starszych zadań w Coworku. Te ostatnie można znaleźć jedynie po nazwie na liście ostatniej aktywności, a najlepiej zarządzać nimi poprzez przypinanie najistotniejszych zadań.

    Z przykrością informujemy, że obecnie brak będzie również opcji dodawania materiałów z GitHuba. Nie będzie możliwości „rozgałęziania” rozmowy z konkretnego miejsca, co mogłoby okazać się przydatne przy sprawdzaniu alternatywnych wariantów odpowiedzi. Zintegrowany Cowork oraz czat będą miały także kilka innych, mniejszych kompromisów, na przykład w odniesieniu do Dispatchem. Pragnę także zaznaczyć, że nie będzie możliwości powrotu do oddzielnych trybów Chat i Cowork po migracji, co może zniechęcić niektóre osoby.

    Czytaj również: Waszyngton nienawidzi twórcy Claude’a. Kolejny cios dla Anthropica

    Pro i Max na początek

    Anthropic planuje stopniowe wdrożenie zmiany, które może potrwać nawet kilka tygodni. Plany Pro i Max skorzystają z tej aktualizacji jako pierwsze, bez konieczności ręcznej aktywacji nowej funkcji. Wersje darmowe i dla zespołów mają również wkrótce zyskać dostęp do tych zmian, jednak nie podano jeszcze konkretnej daty. Organizacje korzystające z wersji Enterprise otrzymają powiadomienie z co najmniej 30-dniowym wyprzedzeniem o nadchodzącej migracji, aby mogły się odpowiednio przygotować.

  • Koniec ery pendrive’ów. Oto lepsze alternatywy

    Koniec ery pendrive’ów. Oto lepsze alternatywy

    Zepsuł Ci się pendrive i myślisz o zakupie nowego? Może warto się wstrzymać, ponieważ na rynku dostępnych jest kilka, być może bardziej wygodnych, alternatyw.

    Jeśli potrzebujesz przenieść pliki, pendrive od dekady jest podstawowym nośnikiem. Wystarczy podłączyć go do komputera, zgrać swoje dane, schować do kieszeni lub plecaka i mieć wszystkie niezbędne pliki przy sobie. Obecnie jednak pendrive coraz częściej leży zapomniany w szufladzie, a przyczyna niekoniecznie tkwi w jego uszkodzeniu. Użytkownicy komputerów osobistych mają dziś inne potrzeby. Oto alternatywy, z których można skorzystać zamiast pendrive’a.

    Pendrive odchodzi do lamusa? Oto alternatywy

    Istnieje kilka powodów, dla których pendrive zaczyna tracić sens. Pierwszym z nich jest pojemność. Większość modeli dostępnych w sklepach ma pojemność maksymalną na poziomie 256 lub 512 GB. Taka pojemność jest niewystarczająca przy archiwizowaniu zdjęć, filmów w jakości 4K, a tym bardziej 8K, czy pełnych kopiach zapasowych systemów. Chociaż dostępne są pendrive’y o pojemności do 2 TB, to w tej samej cenie użytkownicy często wybierają dyski SSD. I słusznie, ponieważ SSD oferują lepsze kości pamięci, wyższe prędkości transferu i dłuższą żywotność.

    Kolejnym powodem są złącza. Pendrive’y zazwyczaj korzystają z portu USB-A, który staje się coraz mniej kompatybilny z nowoczesnymi urządzeniami, ponieważ producenci przechodzą na USB-C. Dotyczy to nie tylko smartfonów, ale również laptopów.

    Dysk, karta pamięci lub chmura

    Najbardziej oczywistą alternatywą jest dysk zewnętrzny. Klasyczny dysk HDD może mieć pojemność nawet do 4 TB i więcej w stosunkowo niskiej cenie. Z kolei SSD oferuje przewagę w postaci szybkości transferu dzięki złączu USB-C lub Thunderbolt oraz większą odporność na wstrząsy, a przy większych pojemnościach może nie być droższy od porównywalnego pendrive’a. Minusem jest jednak rozmiar i waga – taki dysk nie zmieści się tak łatwo w kieszeni.

    Karty SD oraz microSD to kolejna opcja. Są kompaktowe, lekkie, a przy standardzie UHS-II osiągają prędkości odczytu do 300 MB/s. Wiele urządzeń, takich jak aparaty, drony czy laptopy z czytnikiem kart, działa z nimi od razu, bez konieczności korzystania z dodatkowych akcesoriów. Cena za gigabajt często jest niższa niż w przypadku pendrive’ów. Należy jednak pamiętać, że łatwo je zgubić lub uszkodzić, a do komputera zwykle potrzebny jest czytnik kart. Warto też zapoznać się z oznaczeniami, zanim podejmiemy decyzję o zakupie.

    Najnowocześniejszą alternatywą jest chmura. Usługi takie jak Google Drive, Dropbox, iCloud czy OneDrive pozwalają na dostęp do plików z każdego urządzenia, bez konieczności ręcznego kopiowania. Oferują również współpracę w czasie rzeczywistym, historię wersji oraz synchronizację. Pod względem bezpieczeństwa nowoczesne usługi również poszły naprzód: szyfrowanie, uwierzytelnianie dwuskładnikowe oraz kopie zapasowe w wielu centrach danych są standardem. Jednak korzystanie z chmury wiąże się z kosztami – większe pakiety wymagają subskrypcji, a bez stabilnego połączenia internetowego dostęp do danych może być ograniczony lub niemożliwy.

    Warto zaznaczyć, że pendrive wciąż nie znika z rynku, więc jeśli jest to preferowany przez Ciebie nośnik danych, nic nie stoi na przeszkodzie, by nadal z niego korzystać. Niemniej jednak, jako codzienne rozwiązanie, jego sens staje się coraz mniejszy. Ograniczona pojemność, malejąca kompatybilność oraz rosnące wymagania użytkowników przyczyniły się do jego spadku popularności.

    Grafika: depositphotos.com

  • Erste pozwoli sfinansować zakupy po fakcie. Rusza pilotaż ciekawej usługi

    Erste pozwoli sfinansować zakupy po fakcie. Rusza pilotaż ciekawej usługi

    Banki przyzwyczaiły nas do tego, że kredyt musimy zaciągnąć przed zakupem, natomiast Erste testuje innowacyjne rozwiązanie, które pozwala podjąć decyzję o finansowaniu już po dokonaniu transakcji.


    Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam zakupić produkt, a po fakcie zorientować się, że transakcja przekracza możliwości budżetowe? W przypadku możliwości zwrotu problem znika, ale co w sytuacji, gdy sklep odmawia przyjęcia zwrotu? Erste wprowadza nową usługę, która umożliwia klientom podjęcie decyzji o zaciągnięciu kredytu ratalnego aż do 30 dni po dokonaniu zakupu.

    Raty>Po, czyli kredyt z mocą wsteczną

    W odpowiedzi na rosnące potrzeby klientów, do tradycyjnych płatności ratalnych, odroczonych i kart kredytowych dołącza nowa forma finansowania. Usługa ta, określana jako Raty>Po, aktualnie dostępna jest jedynie dla wybranej grupy użytkowników w ramach programu pilotażowego. Proces odbywa się w aplikacji mobilnej, gdzie można wskazać transakcje dokonane kartą debetową lub BLIKIEM w ciągu ostatnich 30 dni i złożyć wniosek o sfinansowanie tych wydatków. W przypadku pozytywnej decyzji kredytowej, a po podpisaniu umowy, środki wracają na konto, a kwota kredytu może wynosić od 300 do 4000 zł.

    W pierwszym miesiącu możliwe jest zwrócenie całej kwoty bez naliczania odsetek ani dodatkowych opłat, co przypomina standardowe odroczenie. Po upływie tego okresu, dług jest spłacany w formie 6, 12 lub 24 rat z stałym oprocentowaniem. Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania (RRSO) wynosi 12,95%, z oprocentowaniem na poziomie 14,49% w skali roku oraz prowizją wynoszącą 0 zł. W przypadku reprezentatywnym, kwota 500 zł rozłożona na rok to 533,70 zł do spłaty. Odsetki zaczynają być naliczane od 31. dnia po wypłacie.

    Warto jednak pamiętać, że nie wszystkie wnioski zostaną automatycznie zatwierdzone, gdyż każdy z nich przechodzi przez ocenę zdolności kredytowej. Erste planuje rozszerzyć dostępność usługi Raty>Po po zakończeniu fazy testowej, o ile wyniki będą pomyślne.

    Czytaj dalej poniżej

    PKO wprowadza ważną funkcję. Skorzystają z niej także osoby bez konta
  • Z takim kablem HDMI można robić prawdziwe cuda. Sprawdź, czy wykorzystasz jego możliwości

    Z takim kablem HDMI można robić prawdziwe cuda. Sprawdź, czy wykorzystasz jego możliwości

    Silkland rozpoczyna przyjmowanie zamówień na kable HDMI Ultra96, które podwajają maksymalną przepustowość w porównaniu do przewodów Ultra High Speed HDMI. Te innowacyjne kable są w stanie przesyłać obraz 4K przy 240 Hz bez jakiejkolwiek kompresji. Aby jednak w pełni wykorzystać te możliwości, każdy element w łańcuchu przesyłu obrazu musi być zgodny z tym standardem.


    H96 to pierwszy zersztyof certyfikowanych kabli Ultra96, dostępnych do zamówienia dla konsumentów. Silkland przygotował wersje o długości dwóch i trzech metrów, przystosowane do maksymalnej przepustowości w standardzie HDMI 2.2. Wprowadzenie tych przewodów przybliża wdrożenie nowego standardu w domach zarówno Smithów, Mullerów, jak i Kowalskich, o ile oczywiście posiadają odpowiednie karty graficzne oraz zgodne telewizory lub monitory.

    4K przy 240 Hz bez kompresji i redukcji koloru

    HDMI 2.2 podwaja maksymalną przepustowość z 48 do 96 Gb/s, znacząco zwiększając ilość danych, które można przesłać w ciągu sekundy. Dodatkowe pasmo umożliwia przesyłanie większej liczby pikseli w każdej klatce, zwiększenie częstotliwości odświeżania oraz wierniejsze odwzorowanie odcieni kolorów. Jak wskazuje dokumentacja standardu HDMI, obsługiwane są w nim nieskompresowane sygnały 4K przy 240 Hz oraz 8K przy 60 Hz z próbkowaniem 4:4:4 oraz 10- lub 12-bitową głębią koloru. Co oznacza oznaczenie „4:4:4”? Umożliwia to pełne zachowanie rozdzielczości przestrzennej informacji o kolorze, a większa głębia koloru przekłada się na większą liczbę dostępnych odcieni, co jest istotne zarówno dla grafików, jak i graczy przy wyświetlaniu płynnych przejść tonalnych.

    Należy jednak pamiętać, że pewne ograniczenia wynikają z kompatybilności dotychczasowych urządzeń: tryby takie jak 8K przy 240 Hz czy 16K przy 60 Hz korzystają z DSC, czyli kompresji strumienia obrazu. VESA definiuje to jako wizualnie bezstratną kompresję, zaprojektowaną w celu ograniczenia ilości przesyłanych danych bez dostrzegalnego pogorszenia jakości obrazu. Warto jednak zaznaczyć, że redukcja próbkowania chrominancji, która zmniejsza szczegółowość informacji o kolorze, może towarzyszyć kompresji, ale nie musi.

    Ultra96 na kablu i urządzeniu nie oznacza dokładnie tego samego

    Zgodnie z zasadami HDMI, oznaczenie Ultra96 na urządzeniu może dotyczyć maksymalnej przepustowości wynoszącej 64, 80 lub nawet 96 Gb/s. Certyfikowany kabel Ultra96 jest jednak przygotowany na pełne 96 Gb/s i wszystkie zastosowania przewidziane przez standard HDMI 2.2. Warto więc mieć na uwadze, że nawet dwa urządzenia reklamowane jako Ultra96 niekoniecznie będą komunikować się z maksymalną przepustowością.

    Czytaj dalej poniżej


    Dreame prezentuje zestaw wspaniałych nowości, które zadbają o to, by żyło nam się wygodniej!


    Punktem odniesienia dla poprawnej identyfikacji odpowiedniego przewodu jest oficjalna etykieta Ultra96 HDMI Cable. Certyfikacja zgodna ze standardem wymaga przeprowadzenia badań w autoryzowanym laboratorium, obejmujących także emisję zakłóceń elektromagnetycznych. W przypadku dwumetrowego przewodu Silklanda, baza HDMI potwierdza certyfikację modelu S2705, co dostarcza konkretnej informacji na temat typu kabla.

    Karta graficzna nie jest bez znaczenia

    Przy podłączeniu kabla takiego typu do starszych urządzeń, nie oznacza to, że nie będzie on działał: jest on kompatybilny wstecznie, jednak nie wykorzysta wszystkich swoich możliwości. Takie połączenie będzie funkcjonować w granicach obsługiwanych przez daną elektronikę. Dla zobrazowania postępu, nawet GeForce RTX 5090 oraz Radeon RX 9070 XT korzystają z HDMI 2.1b. Jeśli planujecie zainwestować w sprzęt zgodny z tym standardem, pamiętajcie, że również amplituner musi obsługiwać HDMI 2.2.

    Czytaj również: Zgrabny hub USB z HDMI 2.1 i szybkim złączem sieciowym! Recenzja LINQ ProStudio 8 in 1

    Czy warto kupić taki kabel już teraz? W zasadzie nie, ponieważ nikt na „chłopski rozum” nie będzie w stanie wykorzystać pełni jego możliwości: tym bardziej, że producent żąda 33 dolarów za wariant dwumetrowy. Na początku skorzystają na tym pasjonaci i profesjonaliści z odpowiednim sprzętem, a technologia wkrótce dotrze do szerszej publiczności. Wiele zmieni premiera nowych układów graficznych oraz wyświetlaczy, które będą już zgodne z tym standardem.