Ninja poszerzyło swoją ofertę o nowoczesne urządzenie do filtrowania wody, które zamiast tradycyjnego dzbanka stawia na innowacyjną, nablatową konstrukcję oraz szybki, ciśnieniowy przepływ.
Jednym z moich przyzwyczajeń jest unikanie plastiku; nigdy nie korzystałem z automatów kaucyjnych – wystarczy mi woda z kranu. Od lat korzystam z dzbanków filtrujących i uważam je za ogromne udogodnienie, choć muszę przyznać, że mają swoje wady. Ich niska pojemność, konieczność częstego napełniania oraz trudności z osadzającym się kamieniem to wystarczający powód, aby poszukiwać alternatywy w postaci większego systemu oczyszczania wody, który można ustawić na blacie. Nowy produkt Ninja, HydraSense, wydaje się spełniać wszystkie moje oczekiwania w atrakcyjnej cenie. Mam nadzieję, że wkrótce będzie dostępny w Polsce.
Ninja HydraSense usuwa do 99% zanieczyszczeń
Nie musimy ograniczać się jedynie do dzbanka filtrującego czy plastikowej butelki. Alternatywą są filtry nakranowe czy systemy montowane pod zlewem, jednak mam do nich mieszane uczucia, bazując na wcześniejszych doświadczeniach. Zastanawiałem się nad dyspenserem stojącym na blacie, ale te warte uwagi kosztują znacząco ponad tysiąc złotych, natomiast tańsze modele wiążą się z kompromisami, na które wielu użytkowników narzeka. Ninja HydraSense wydaje się być właściwym kompromisem, który łączy w sobie estetykę, funkcjonalność i jakość.
Ninja deklaruje, że filtr jest w stanie usunąć do 99% zanieczyszczeń, takich jak chlor, metale ciężkie, mikroplastik czy resztki leków. Co istotne, nie eliminuje naturalnych minerałów i elektrolitów z wody – producent chętnie dzieli się wynikami filtracji.
Jeden filtr wystarcza na oczyszczenie około 454 litrów wody i według szacunków producenta powinien wystarczyć na około sześć miesięcy, co jest przyzwoitym wynikiem, biorąc pod uwagę, że koszt jednego filtra wynosi około 150 zł.

Sześć razy szybszy niż Brita – bez skomplikowanej instalacji hydrauliczej
Urządzenie charakteryzuje się minimalistycznym wyglądem i jest dostępne w czterech kolorach. Na górze znajduje się ekran, za pomocą którego użytkownik może dozować ilość wody oraz monitorować żywotność filtra. Proces filtracji ma przebiegać nawet sześć razy szybciej niż w tradycyjnych dzbankach, co w obliczu ich zbyt długiego czasu filtracji stanowi istotny atut.
HydraSense wymaga podłączenia do źródła energii, ale to wszystko – nie ma potrzeby ingerencji w hydraulikę. Zasilanie jest kluczowe, ponieważ woda nie sączy się grawitacyjnie jak w dzbanku, lecz jest przetłaczana pod ciśnieniem przez bardzo drobną siatkę, co tłumaczy wspomnianą szybkość. Producent podkreśla, że urządzenie nie marnuje wody – co odróżnia je od systemów osmozy, które mogą odprowadzać do kanalizacji znacznie więcej wody, niż przefiltrują.
Zbiornik ma pojemność około 2,8 litra, co jest odpowiednie dla jednej osoby dorosłej, ale dla większej rodziny może być to zbyt mało. Szkoda, że producent nie zdecydował się na większy zbiornik – na rynku dostępne są dzbanki XL od Brita o pojemności 3,6 litra.
Cena i dostępność
Ninja HydraSense została wyceniona na 199 dolarów, co przekłada się na około 730 zł. W tej kategorii cenowej producent może konkurować z markami takimi jak Xiaomi czy Philips, które oferują podobne rozwiązania. Obecnie jednak produkt nie jest dostępny w Polsce – można go zakupić jedynie na oficjalnej stronie lub na amerykańskim Amazonie. Urządzenia Ninja są dostępne w polskich sklepach, ale HydraSense na chwilę obecną nie jest w ofercie.
