Autor: admin

  • Fizyk bada, dlaczego czas biegnie „do przodu”. To, co mówi jest niesamowite

    Fizyk bada, dlaczego czas biegnie „do przodu”. To, co mówi jest niesamowite

    Czy oznacza to, że oszalałem? Dlaczego czas zdaje się płynąć „do przodu”? Niektórzy mogliby odpowiedzieć, że upuszczona szklanka musi się stłuc, a nie dążyć do uporządkowania, opierając się na zasadzie wzrostu entropii. Oczywiście mają rację, ale jednocześnie… prawa fizyki nie definiują kierunku upływu czasu. Jest jeden naukowiec, który podjął te zagadnienia i zamierza badać je dalej.


    Jim Al-Khalili sugeruje, że odpowiedzią mogą być zjawiska splątania kwantowego oraz nieodwracalna utrata możliwości na poziomie kwantowym. Najczęściej kierunek czasu tłumaczy się drugą zasadą termodynamiki, mówiącą, że entropia w izolowanym układzie nie maleje. Jednak Al-Khalili proponuje w swojej książce „On Time”, aby podejść do tej kwestii z perspektywy mechaniki kwantowej. W takim ujęciu kierunek „strzałki” czasu może być fundamentalną cechą Wszechświata, której źródłem jest rosnące splątanie i dekoherencja.

    Entropia mówi o kierunku czasu, ale czy jest jego przyczyną?

    Powracając do nieszczęsnej szklanki: przecież nie złoży się ona sama, mimo że teoretycznie taka możliwość istnieje. Oczywiście jest niezwykle mało prawdopodobne, że stłuczona szklanka samorzutnie osiągnie stan sprzed upadku, ale prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest skrajnie niskie i, w praktyce, praktycznie niemożliwe.

    Wszystko to odnosi się do termodynamicznej strzałki czasu, która wskazuje na wzrost entropii (chaosu), rozumianej w uproszczeniu jako liczba możliwych mikroskopowych konfiguracji układu. Cofnięcie procesu wymagałoby niezwykle precyzyjnego odtworzenia ruchu wszystkich cząstek biorących udział w procesie, co czyni to zadanie skrajnie trudnym i same w sobie wskazuje na kierunek upływu czasu. Druga zasada termodynamiki, w związku z tym, wprost informuje nas o tym, jak czas płynie. Jednak Al-Khalili wskazuje, że za tym może kryć się coś bardziej „fundamentalnego” w obszarze kwantów.

    Możliwe, że odpowiedzią na jego wątpliwości jest splątanie kwantowe – zjawisko, w którym stany oddziałujących ze sobą obiektów są ze sobą związane. W takim stanie cząstka lub układ nie funkcjonuje jako całkowicie niezależna jednostka, ponieważ informacje o jej stanie nie mogą być wyodrębnione z reszty układu. W miarę kolejnych interakcji, sieć takich zależności obejmuje coraz większą część otaczającego środowiska. Dla obserwatora wewnątrz Wszechświata splątanie tylko wzrasta. Tak właśnie, według Al-Khaliliego, może być nadajne fizycznym zdarzeniom pewne uporządkowanie, które odczuwamy jako upływ czasu.

    Czytaj dalej poniżej

    Coś zepsuło GPS-a. Odpowiedzi przyszły do nas dopiero teraz

    Dekoherencja jako niewykorzystane możliwości

    Układ kwantowy może istnieć w superpozycji, co oznacza, że może reprezentować kombinację kilku możliwych stanów, dopóki nie dojdzie do interakcji z otoczeniem, co prowadzi do dekoherencji. Pomiar dokonuje splątania z detektorem, promieniowaniem, a nawet cząstkami powietrza: są to elementy świata makro. W ten sposób powstaje dekoherencja: zależności między składnikami superpozycji rozpraszają się w środowisku i stają się niedostępne dla obserwatora. Nie jest tak, że po otwarciu pudełka z martwym kotem Schrödingera, można je z powrotem zamknąć i ożywić to zwierzę. Informacje o wyniku zostały już zapisane w ogromnej liczbie stopni swobody otoczenia.



    Warto jednak zaznaczyć, że „obserwacja” wcale nie oznacza, że musi w niej uczestniczyć człowiek; nasze rozumienie tego terminu jest silnie związane z „obserwatorem”, który spogląda na układ i stwierdza, że wygląda on w określony sposób. Dekoherencja nie wymaga obecności człowieka, aparatury ani nawet intencji przeprowadzenia „pomiaru”. Rolę środowiska mogą pełnić nawet cząsteczki powietrza, które wchodzą w interakcję z elementami układu. Ich stan zaczyna przechowywać informacje o tej interakcji, chociaż nikt nie będzie w stanie ich wydobyć czy odczytać. Kontakt fizyczny sprawia, że kwantowe alternatywy stają się dla „obserwatora” niedostępne, gdyż zostały już zapisane w splątaniu.

    Co z wieloświatem i innymi rzeczywistościami?

    To wszystko ma ważne implikacje dla interpretacji idei wieloświatu, którą można zdefiniować jako koncepcję mówiącą, że wszystkie dopuszczalne wyniki zdarzenia kwantowego realizują się w oddzielnych gałęziach rzeczywistości, które mogą istnieć pomiędzy różnymi wersjami. Al-Khalili odcina się od fantazji o swobodnym przeskakiwaniu między wersjami tego samego życia. Człowiek, jego ciało oraz otoczenie są już splątane z własną historią w niewyobrażalnie dużej liczbie interakcji, co czyni odizolowanie układu od każdej z nich niemożliwym. Fizyka, zgodnie z obowiązującymi zasadami, nie przewiduje takiego scenariusza.

    Czytaj również: Tego o Słońcu dotychczas nie wiedzieliśmy. LOFAR dostarcza nam istotnych danych

    Inaczej wygląda sytuacja z podróżami w czasie. Ogólna teoria względności pozwala na istnienie m.in. tuneli czasoprzestrzennych oraz krzywych czasopodobnych: trajektorii w czasoprzestrzeni prowadzących obiekt z powrotem do jego przeszłości. Stworzenie takiej pętli mogłoby wymagać tunelu czasoprzestrzennego, ujemnej energii oraz opanowania teorii grawitacji kwantowej, o której niewiele do tej pory wiemy. Fizycy sądzą, że jeszcze nieodkryte właściwości tych zjawisk ostatecznie zablokują taką możliwość, aczkolwiek, jak na razie, równania uznawane w nauce tego nie wykluczają.

    Może się jednak zdarzyć, że Al-Khalili się myli, a istnieje coś, co zmieni nasze pojmowanie kierunku czasu: w obecnej sytuacji jest to tak samo prawdopodobne jak to, że ma rację. Dopóki tego nie sprawdzimy, znajduje się to w formie naukowego kota Schrödingera. Ironiczne, ale ładne porównanie!

  • Stary telefon ma ukrytą funkcję. Wykorzystaj go, zamiast wyrzucać

    Stary telefon ma ukrytą funkcję. Wykorzystaj go, zamiast wyrzucać

    Stary telefon skrywa w sobie doskonałą funkcję. Wykorzystaj go zamiast wyrzucać!

    Warto rozejrzeć się po szufladach i szafkach, ponieważ mogą się tam ukrywać stare telefony z systemem Android. Te wiekowe urządzenia nie muszą kończyć na śmietniku – zamiast tego można je wykorzystać jako praktyczny gadżet. Możecie je przemienić w darmowy wzmacniacz WiFi.

    Darmowy wzmacniacz WiFi? To proste, wystarczy stary telefon

    Z pewnością w waszych zbiorach możecie znaleźć jakiś stary telefon z Androidem. Może to być kultowy model sprzed lat, który w pewnym momencie był niezwykle popularny. Czas jednak płynie, jego wydajność maleje, a w końcu bardziej nowoczesne modele zastępują go, co sprawia, że trafił do szuflady, a świat oraz jego właściciel o nim zapomnieli. To nie oznacza jednak końca kariery takiego urządzenia. Stary telefon może bowiem zyskać nowe życie… jako zupełnie nowy rodzaj urządzenia. Co powiecie na darmowy wzmacniacz WiFi do waszego mieszkania? Niewielki, poręczny, który sprawi, że sygnał internetu sięgnie jeszcze dalej.

    Telefon z systemem Android ma bowiem wbudowaną funkcję, która umożliwia rozszerzenie sygnału – to właśnie hotspot WiFi, który połączy się z naszym routerem i pozwoli innym urządzeniom połączyć się z nim jako pośrednikiem internetu. To doskonały sposób na wyeliminowanie martwych stref w naszym mieszkaniu oraz poprawę jakości sygnału w pomieszczeniach oddalonych od routera. Co najważniejsze, nie wymaga od nas wydawania pieniędzy na dedykowany wzmacniacz sygnału.

    Jak przekształcić stary telefon z Androidem w wzmacniacz WiFi

    Jak zamienić nasz stary telefon w nowoczesny wzmacniacz sieci WiFi? Po pierwsze, urządzenie musi być sprawne i naładowane. Warto również zaktualizować oprogramowanie do najnowszej wersji, o ile producent to przewidział. Unikniemy w ten sposób problemów z oprogramowaniem oraz blokady niektórych funkcji. Kolejnym krokiem jest aktywacja hotspotu. Wchodzimy w ustawienia, wybieramy opcję sieci i internetu, a następnie Hotspot. Tutaj musimy ustalić nazwę naszej sieci oraz stworzyć silne hasło, aby zadbać o bezpieczeństwo naszej sieci.

    Możliwe, że nasz telefon umożliwi nam wybór pasma. Zazwyczaj dostępne będzie tylko 2,4 GHz, ale warto sprawdzić, czy pojawi się również opcja szybszego 5 GHz. Wybierzmy to, które jest dostępne. Gdzie umieścić nasz nowy wzmacniacz sygnału WiFi? Najlepiej w miejscu znajdującym się w połowie drogi między routerem a strefą bez sygnału w naszym mieszkaniu. Na koniec warto podłączyć telefon – przepraszam, wzmacniacz – do prądu za pomocą ładowarki, ponieważ korzystanie z tej funkcji znacząco wpłynie na zużycie baterii, a starsze smartfony z pewnością nie mają perfekcyjnych ogniw.

    To opcja alternatywna, nie pełnoprawne rozwiązanie

    Pamiętajmy, że wykorzystanie starego telefonu z Androidem jako wzmacniacza WiFi jest funkcjonalne, ale nie zastąpi dedykowanego sprzętu, o sieci mesh nie wspominając. Chcąc zapewnić odpowiednią jakość sieci, należy zaopatrzyć się w:

    • Wysokiej jakości router z kilkoma antenami
    • Dedykowane wzmacniacze

    Tylko w ten sposób zapewnimy odpowiednią jakość internetu w każdym pomieszczeniu. Dodam również, że niektóre urządzenia warto podłączyć kablem Ethernet. Laptop, PC czy telewizor naprawdę skorzystają na przewodowym dostępie do sieci, zwłaszcza podczas streamingu gier lub materiałów wideo w wysokiej rozdzielczości. WiFi jest świetne, jednak co kabel to jednak kabel.

  • Czy Leapmotor B05 zdefiniuje na nowo polski rynek EV?

    Czy Leapmotor B05 zdefiniuje na nowo polski rynek EV?

    Rynek pojazdów elektrycznych przez lata przyzwyczaił nas do pewnego utartego schematu. Z jednej strony otrzymywaliśmy rozsądne, lecz nieco nudne miejskie wózki zakupowe, z drugiej zaś potężne, ociężałe SUV-y naszpikowane technologią, za które trzeba było zapłacić równowartość sporego mieszkania.

    Od dłuższego czasu brakowało mi dynamicznego, nowoczesnego technologicznie oraz przystępnego cenowo samochodu, który potrafiłby wywołać uśmiech na twarzy kierowcy, nie obciążając przy tym portfela. Moje poszukiwania idealnego kompromisu zaprowadziły mnie do marki Leapmotor, a dokładniej do najnowszego modelu B05.

    Dylemat współczesnego kierowcy

    Wybór nowego samochodu w dobie rewolucji elektromobilnej przypomina czasami spacer po polu minowym wypełnionym skrajnościami. Przeglądając oferty w salonach, można odnieść wrażenie, że producenci zapomnieli o kierowcach, dla których prowadzenie samochodu to coś więcej niż tylko pragmatyczna czynność przemieszczania się z punktu A do punktu B. Tradycyjne kompakty spalinowe powoli odchodzą do lamusa, a proponowane w ich miejsce elektryczne odpowiedniki często borykają się z nijakim układem jezdnym, wysokim środkiem ciężkości oraz zaporowymi cenami. Poszukując auta do codziennej jazdy miejskiej, które jednocześnie bez problemu zabierze nas w dłuższą trasę i dostarczy prawdziwych emocji na krętych drogach, do niedawna trzeba było podejmować poważne kompromisy.

    Właśnie w tym momencie na scenę wkracza Leapmotor – marka, która w ścisłej współpracy z koncernem Stellantis postanowiła rzucić wyzwanie dotychczasowemu status quo w Europie. Ich odpowiedź na rynek debiutuje właśnie w polskich salonach po oficjalnej prezentacji na targach Poznań Motor Show. Model B05 nie próbuje być kolejnym podwyższonym, typowym crossoverem. To przemyślany, usportowiony hatchback segmentu C, który powstał od podstaw z myślą o kierowcach ceniących wyrazisty styl, nowoczesną cyfrową technologię oraz bezkompromisową dynamikę jazdy.

    Sylwetka z pazurem

    Pierwszy kontakt wzrokowy z Leapmotorem B05 nie pozostawia wątpliwości, że projektanci postawili na elegancję i wyrazistość. Proporcje inspirowane eleganckimi liniami coupé, szeroka sylwetka wynosząca aż 1880 mm na wysokości barków oraz stosunkowo niska linia dachu nadają mu masywny, pewny charakter na drodze. Największe wrażenie w tej klasie cenowej robią detale akcentujące sportowy sznyt: bezramkowe drzwi, ukryte w płaszczyźnie nadwozia klamki oraz agresywna sygnatura świetlna z przednimi reflektorami LED w kształcie ostrza i pełnowymiarową listwą świetlną z tyłu. Całość dopełniają 19-calowe, aerodynamiczne felgi aluminiowe Swift-Wing oraz fascynująca paleta barw, w tym przykuwający wzrok lakier Lightning Yellow czy elegancki Starry Night Blue.

    Czytaj dalej poniżej

    Więcej funkcji, więcej możliwości. iRobot Roomba Plus 575 Combo

    Warto jednak podkreślić, że atrakcyjny wygląd w przypadku B05 idzie w parze z inżynieryjną precyzją. Inżynierowie spędzili setki godzin na optymalizacji przepływu powietrza wokół karoserii. Zastosowanie aktywnej przesłony chłodnicy, specjalnie wyprofilowanych przednich kurtyn powietrznych oraz bocznych deflektorów pozwoliło osiągnąć imponująco niski współczynnik oporu powietrza wynoszący zaledwie Cx = 0,26. W świecie samochodów elektrycznych każdy ułamek współczynnika oporu przekłada się bezpośrednio na ciszę w kabinie podczas jazdy autostradowej oraz wyższą efektywność energetyczną. A to z kolei oznacza zauważalne wydłużenie realnego zasięgu.

    Klasyczna frajda z jazdy w nowej, elektrycznej odsłonie

    To, co najmocniej przyciąga uwagę entuzjastów motoryzacji w specyfikacji Leapmotora B05, to jego architektura napędowa. W czasach, gdy wiele popularnych aut elektrycznych stawia na napęd na przód, B05 konsekwentnie wybiera klasyczny układ z silnikiem umieszczonym z tyłu i napędem na tylne koła. Generowana moc 218 KM (160 kW) oraz natychmiastowo dostępny moment obrotowy na poziomie 240 Nm trafiają wprost na tylną oś, co w połączeniu z idealnym rozkładem masy w proporcji 50:50 gwarantuje niezrównaną neutralność w zakrętach i autentyczną radość z jazdy.

    Za zestrojenie podwozia opartego na przednim zawieszeniu typu McPherson oraz wielowahaczowej konstrukcji z tyłu odpowiedzialni byli m.in. eksperci z globalnego zespołu Stellantis. Efekt? Auto prowadzi się niezwykle precyzyjnie, bez zbędnych przechyłów nadwozia, świetnie reagując na każdy ruch kierownicy. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 6,7 sekundy, a do dyspozycji kierowcy oddano również dedykowany tryb Launch Control, który pozwala na błyskawiczne i maksymalnie efektywne ruszenie z miejsca. B05 udowadnia, że niedroga elektromobilność nie musi być nudna – potrafi dostarczyć autentycznych zastrzyków adrenaliny podczas codziennych dojazdów do pracy.

    Sercem B05 jest zaawansowana architektura akumulatora wykonana w technologii Cell-to-Chassis (CTC). W tradycyjnych pojazdach elektrycznych ogniwa baterii pakowane są w moduły, te zaś umieszcza się w ciężkiej obudowie montowanej do podwozia. Leapmotor rezygnuje z tych zbędnych warstw – ogniwa są zintegrowane bezpośrednio ze strukturą nośną samochodu. Taka konstrukcja sprawia, że akumulator staje się aktywnym elementem usztywniającym całe nadwozie.

    Korzyści płynące z technologii CTC są wielopłaszczyznowe. Przede wszystkim sztywność skrętna nadwozia sięga imponujących 34 500 Nm/°, co wpływa pozytywnie na bezpieczeństwo pasywne oraz pewność prowadzenia auta na wybojach i w szybkich łukach. Ponadto gęstość energii wzrosła o 13%, zredukowano masę własną pojazdu oraz obniżono środek ciężkości. Zyskali na tym również pasażerowie – brak grubej obudowy baterii pod podłogą pozwolił wygospodarować zauważalnie więcej przestrzeni na nogi i nad głowami w kabinie.

    Klienci w Polsce mają do wyboru dwa warianty baterii trakcyjnej. Podstawowy akumulator Pro wykonany w technologii LFP o pojemności 56,2 kWh oferuje w cyklu mieszanym WLTP bardzo solidne 401 km zasięgu. Z kolei wyższa wersja Pro Max z ogniwami o pojemności 67,1 kWh (również LFP) pozwala na pokonanie do 482 km na jednym ładowaniu. Istotnym atutem w trasie jest obsługa szybkiego ładowania prądem stałym (DC) z mocą sięgającą aż 174 kW. W praktyce oznacza to, że uzupełnienie energii od 30% do 80% zajmuje zaledwie około 17 minut – to dokładnie tyle, ile potrzeba na krótką kawę na stacji.

    Cyfrowy kokpit i absolutne połączenie ze światem

    Wnętrze B05 reprezentuje filozofię minimalistycznej elegancji połączonej z nowoczesną technologią. Dominującym punktem deski rozdzielczej jest pokaźny, centralnie umiejscowiony ekran dotykowy o przekątnej 14,6 cala i wysokiej rozdzielczości 2.5K. Przed kierowcą znajduje się czytelny, 8,8-calowy wyświetlacz wskaźników cyfrowych. Za płynne działanie systemu informacyjno-rozrywkowego odpowiada autorskie oprogramowanie Leap OS 4.0 Plus. Całość działa niezwykle intuicyjnie, reagując na komendy bez jakichkolwiek opóźnień.

    Co kluczowe dla współczesnego kierowcy, system fabrycznie oferuje bezprzewodową obsługę interfejsów Apple CarPlay oraz Android Auto. Auto wspiera również bezprzewodowe aktualizacje Over-The-Air (OTA), dzięki czemu oprogramowanie samochodu, systemy zarządzania baterią oraz funkcja multimedialna mogą się rozwijać i zyskiwać nowe możliwości wraz z upływem czasu. Za pomocą dedykowanej aplikacji Leapmotor App na smartfona można zdalnie przygotować kabinę – włączyć ogrzewanie lub klimatyzację, zaplanować harmonogram ładowania, sprawdzić stan naładowania baterii, a także użyć telefonu jako cyfrowego kluczyka. O miłe doznania słuchowe dba zaawansowany system audio Leap Sound składający się z 12 głośników pracujących w układzie przestrzennym 7.1.

    Komfort premium i kompleksowe bezpieczeństwo w standardzie

    Wnętrze Leapmotora B05 wykończono materiałami wysokiej jakości. Przyjazna dla skóry, ekologiczna tapicerka spełnia surowe normy OEKO-TEX, co czyni ją całkowicie bezpieczną dla alergików oraz niezwykle łatwą w pielęgnacji. Fotele są doskonale wyprofilowane i podgrzewane, a tylna kanapa ma oparcie ustawione pod kątem 27 stopni, co docenią pasażerowie podczas dalszych wyjazdów. Poczucie przestrzeni potęguje spektakularny panoramiczny, szklany dach z elektrycznie sterowaną roletą. Do dyspozycji użytkowników oddano aż 25 przemyślanych schowków oraz bagażnik, którego pojemność po złożeniu oparć wzrasta do imponujących 1400 litrów.

    Pod względem ochrony pasażerów Leapmotor nie poszedł na żadne ustępstwa. Samochód został zaprojektowany z myślą o zdobyciu najwyższej oceny 5 gwiazdek w rygorystycznych testach Euro NCAP. Na pokładzie znajdziemy 7 poduszek powietrznych (w tym poduszkę centralną między przednimi fotelami) oraz rozbudowany pakiet 21 zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy (ADAS). Zestaw 14 czujników i kamer stale monitoruje otoczenie pojazdu, zapewniając wsparcie w autonomicznym prowadzeniu na poziomie 2, adaptacyjny tempomat, asystenta pasa ruchu oraz automatyczne hamowanie awaryjne.

    Cenowa rewolucja na polskim rynku

    Jednym z najmocniejszych atutów modelu Leapmotor B05 jest cena, po jakiej jest dostępny na polskim rynku. Oficjalna promocyjna cena wersji bazowej LIFE rozpoczyna się od pułapu 106 900 zł. Biorąc pod uwagę, że mówimy o pełnowymiarowym, usportowionym hatchbacku segmentu C o mocy 218 KM i bogatym wyposażeniu standardowym, kwota ta brzmi jak absolutny przełom. Topowa odmiana DESIGN z większym akumulatorem 67,1 kWh oraz flagowym systemem audio została wyceniona w ofercie premierowej na 122 700 zł.

    Patrząc na całość oferty, Leapmotor B05 udanie łączy dynamikę napędu na tylną oś z funkcjonalnością codziennego auta kompaktowego. Dzięki współpracy z koncernem Stellantis, polscy klienci otrzymują dopracowany, bezpieczny i wyjątkowo atrakcyjny cenowo samochód elektryczny. Jeśli poszukujecie auta, które wyróżnia się z tłumu, oferuje świetne właściwości jezdne i nowoczesny cyfrowy kokpit, B05 z pewnością powinien znaleźć się na Waszej liście do odbycia jazdy próbnej.

    Artykuł powstał przy współpracy z marką Leapmotor.

  • W tej koszulce będziesz „niewidzialny” dla sztucznej inteligencji. Proste, jak drut

    W tej koszulce będziesz „niewidzialny” dla sztucznej inteligencji. Proste, jak drut

    Artyści wyrażają swoje obawy dotyczące inwigilacji opartej na sztucznej inteligencji. Berlinowski artysta Simon Weckert opracował wzór, który potrafi zmylić system rozpoznawania obiektów i usunąć etykietę „osoba” z obrazu. To nic innego jak cyberkamuflaż; jednak nie myślcie, że będziecie niewidoczni. System nie będzie w stanie Was oznaczyć ani sprofilować, mimo że nadal będziecie widoczni na nagraniu.


    Demonstracja wykazuje, że system działa bardzo efektywnie, o ile w kadrze nie pojawi się koszula w rozmyte, zielono-różowe plamy. Możliwość detekcji nagle zanika, mimo że dla obserwatora nic się nie zmienia: człowiek nadal jest widoczny, a osoba patrząca w ekran rozpozna go bez trudu. Autorem projektu Digital Camouflage jest berliński artysta Simon Weckert, który wcześniej zasłynął z wywołania fikcyjnego korka w Mapach Google za pomocą wózka pełnego telefonów. Tym razem postanowił oszukać automatyczny monitoring analizujący ludzi i ich zachowania.

    Wzór uderza w mechanizm rozpoznawania sylwetki

    Zastrzegam, że koszula nie uczyni Was absolutnie niewidzialnymi. Jednak wykorzystuje technikę zakłócania działania modelu, co narusza istotne aspekty dotyczące sztucznej inteligencji. Weckert testował różne losowe wzory przy użyciu własnej kamery z systemem YOLO, rodziną algorytmów przeznaczonych do wykrywania obiektów w czasie rzeczywistym, które są stosowane w wielu rozwiązaniach monitorujących. Sprawdzał poziom pewności klasyfikacji, a następnie zmieniał kolory, obracał i odwracał fragmenty grafiki. Im bardziej wzór oddalał obiekt od uznania za człowieka, tym lepszy był jego efekt.

    Warto jednak podkreślić: demonstracja dotyczy popularnego, publicznie dostępnego systemu YOLO; nie wiadomo, jak zachowają się inne systemy wizyjne. Trudno ocenić, jak nadruk będzie funkcjonować przy odmiennym oświetleniu, kącie kamery, odległości czy częściowym zasłonięciu, zwłaszcza w tłumie, gdzie o zasłonięcie jest bardzo łatwo. Nie znajdziecie w tym anonimowości – lepiej traktować to jako artystyczny performance, a nie metodę na uzyskanie niewidzialności w erze powszechnego monitoringu.

    Kamery widzą więcej, niż Ci się wydaje

    Systemy wizyjne mogą obecnie klasyfikować nie tylko ludzi, ale również pojazdy i zwierzęta, a bardziej zaawansowane instalacje mogą próbować wykrywać takie zjawiska jak bójki, dziwne zachowania, osoby nieprzytomne czy podejrzane pakunki. Dla służb oznacza to szybsze wychwytywanie zagrożeń bez konieczności stałego monitorowania każdego obrazu przez operatora. Niemniej jednak taki monitoring, zgodny z duchem prewencji poprzez predykcję, obejmuje również osoby, które nie mają złych intencji. Takie osoby mogą stać się ofiarą fałszywego alarmu, co może zakończyć się niepożądanymi konsekwencjami.

    Czytaj dalej poniżej


    Ta drukarka z Action działa bez tuszu i kosztuje grosze

    Inspiracją dla artysty były wzmocnienia monitoringu w rejonie Kottbusser Tor w Berlinie. Nieco ponad tydzień temu niemiecki portal Netzpolitik informował, że w tym miejscu berlińska policja zainstalowała około 30 kamer, które po kalibracji będą połączone z oprogramowaniem od firmy Adesso. System ma analizować zachowania widoczne w transmisjach i alarmować operatorów o podejrzanych zdarzeniach, jednak według zapowiedzi nie będzie rozpoznawał twarzy. Trudno ocenić, czy koszula będzie w stanie oszukać ten konkretny model; nie zdziwiłbym się, gdyby okazała się nieskuteczna. Jednak wydźwięk całej akcji jest ważniejszy niż konkretny rezultat.

    Cyfrowy kamuflaż będzie coraz bardziej popularny?

    Pomysł Weckerta nie jest nowością. Powstawały już makijaże i ubrania dezorientujące systemy rozpoznawania twarzy, a także nadruki z fikcyjnymi tablicami rejestracyjnymi, mające przeciwdziałać automatycznym skanowaniu. Wszystko zmienia się dynamicznie wraz z rozwojem modeli, większymi zbiorami danych do trenowania i modyfikacjami oprogramowania: stare metody przestają działać, ponieważ twórcy rozwiązań wprowadzają aktualizacje w odpowiedzi na metody ataku. To samo ograniczenie dotyczy koszuli Digital Camouflage. Nowe wersje nadruku mają regularnie pojawiać się wraz z nowymi generacjami YOLO; według artysty, może to prowadzić do pewnego rodzaju trendów, które będą tworzone… algorytmicznie.

    Czytaj również: Policjanci przebrani za krzaki łapali kierowców korzystających z telefonu. Przesada?

    W tym wszystkim można dostrzec istotny spór: artyści zauważyli problem i rozwiązali go na swój sposób. Nieco w opozycji, nieco dekadencko, ale w sposób ciekawy. Skorzystali z faktu, że modele AI mają swoje podatności, co pozwala je oszukiwać i prowadzić do ich awarii. Z drugiej strony istnieje pewna asymetria: każda metoda ataku wiąże się z aktualizacją modelu, co prowadzi do nieustannej gry w kotka i myszkę. Człowiek jest pomysłowym stworzeniem, ale model AI ma nieograniczony czas, ogrom zasobów i niemal nieskończone możliwości iteracji.

  • Konkurent ChatGPT pozwany. W grę wchodzą miliardy dolarów

    Konkurent ChatGPT pozwany. W grę wchodzą miliardy dolarów

    Anthropic boryka się z poważnymi problemami. Sony Music Publishing oraz Warner Chappell oskarżają firmę o wykorzystanie bez licencji dziesiątek tysięcy utworów muzycznych podczas rozwijania modeli dostępnych w Claude. Pozew dotyka przede wszystkim kwestii dotyczących danych treningowych oraz odpowiedzi chatbota, ale nie tylko.

    Jak zapewne zauważyliście, systemy takie jak ChatGPT przestały cytować teksty piosenek, i nie jest to przypadek: choć to nie do końca temat pozwu. Wydawcy twierdzą, że Anthropic najpierw pozyskało materiały chronione prawem autorskim z pirackich bibliotek oraz stron internetowych, następnie wykorzystało je do trenowania swoich modeli, a później umożliwiło ich reprodukcję w ramach odpowiedzi: dowody na to zostały dołączone do pozwu. Dokument zawiera także zarzut, że firma zmieniała lub usuwała informacje umożliwiające identyfikację właścicieli praw autorskich.

    Od siedmiu milionów książek do zbiorów muzycznych

    Wszystko dotyczy zbioru danych, który był gromadzony jeszcze przed uruchomieniem Claude’a. Zgodnie z pozwem, osoba o nazwisku Benjamin Mann, działająca na rzecz Anthropic na polecenie Daria Amodeiego, pobrała w 2021 roku co najmniej pięć milionów książek z bazy LibGen, a w 2022 roku kolejne dwa miliony z Pirate Library Mirror. W takim zbiorze miały znajdować się publikacje zawierające teksty i nuty utworów należących do powodów. Wśród wymienianych tytułów znajdują się między innymi „Hallelujah” Leonarda Cohena, „Livin’ on a Prayer” zespołu Bon Jovi oraz „September” zespołu Earth, Wind & Fire: utwory, które stały się kultowe. Informacja o pobraniu siedmiu milionów książek pochodzi z wcześniejszego sporu Anthropic, który zakończył się w sądzie.

    Jednak rajdy na torrenty miały być tylko jednym z wielu nielegalnych działań. Wydawcy zarzucają Anthropic automatyczne zbieranie tekstów z Musixmatch i LyricFind, skanowanie książek z rynku dzieł używanych, a także korzystanie z zbiorów takich jak Common Crawl, The Pile i Books3. Niektóre z tych serwisów działają w pełni legalnie, jednak to nie oznacza zgody na masowe kopiowanie ich treści do komercyjnego zbioru danych do nauki. Pełny zakres działań związanych z pozyskiwaniem danych zostanie ustalony dopiero podczas postępowania sądowego i ujawniania dokumentów.

    Pozew dotyczy zarówno treningu, jak i odpowiedzi modeli

    Druga kwestia dotyczy sposobu, w jaki Anthropic wykorzystało pozyskane materiały. Wydawcy argumentują, że np. teksty piosenek były kopiowane podczas przygotowywania danych treningowych, a modele zapamiętywały fragmenty na tyle dobrze, aby później generować ich dosłowne lub niemal dosłowne wersje. Przykłady takie jak „Ain’t No Mountain High Enough”, „Uptown Funk” oraz „California Gurls” były podawane jako dowody. Pozew twierdzi również, że generowane przez Claude’a nowe teksty mogą konkurować z utworami tworzonymi przez ludzi, co wiąże się z potrzebą wykazania szkody… a to z pewnością stanowi pole do popisu dla najlepszych amerykańskich prawników. W kontekście tego sprawy mogą dziać się rzeczy, które są oszałamiające.

    Czytaj dalej poniżej

    OpenClaw 2.0 już jest. Co nowego w najpopularniejszym agencie AI na świecie?

    Inny zarzut dotyczy informacji związanych z prawami autorskimi. Podczas przetwarzania danych, Anthropic miało intencjonalnie usuwać elementy uznane za powtarzalne lub zbędne, wśród których, według pozwu, znajdowały się oznaczenia umożliwiające przypisanie dzieł do właścicieli praw. Prowadziło to do braku odpowiedniej atrybucji, zwłaszcza gdy Claude reprodukował fragmenty tych dzieł bez wskazania ich źródła.

    Nic nie jest przesądzone

    Pozew przewiduje maksymalne odszkodowanie w wysokości 150 tysięcy dolarów za każde umyślne naruszenie praw autorskich. Przy dziesiątkach tysięcy kompozycji należących do tych wydawców, potencjalna suma może sięgać miliardów dolarów. Wydawcy domagają się również do 25 tysięcy dolarów za każde bezprawne usunięcie lub zmianę informacji dotyczących autorstwa. Sąd nie musi jednak przyznać tej kwoty, a strona powodowa może zamiast tego wybrać odszkodowanie odpowiadające rzeczywistej stracie oraz zyskom Anthropica.

    Czytaj również: Zniszczyli miliony książek, aby „nakarmić” AI. Nastały smutne czasy

    Wnioskują także o środki niepieniężne. Wydawcy żądają nakazu zaprzestania naruszeń, ujawnienia danych i metod treningowych (co mogłoby być szczególnie kłopotliwe dla Anthropic), a także zniszczenia nielegalnych kopii znajdujących się pod kontrolą firmy. Producent Claude’a odrzuca te zarzuty i zapowiada zdecydowaną obronę przed sądem. Warto zauważyć, że niedawno zawarta została ugoda na kwotę 1,5 miliarda dolarów z grupą autorów książek: czy tak samo będzie w tej sprawie?

    Sąd będzie musiał ocenić oddzielnie sposób pozyskiwania materiałów, ich wykorzystanie podczas treningu oraz to, czy odpowiedzi Claude’a naruszały chronione prawa. To może oznaczać skomplikowany, wielowątkowy proces, który zwróci uwagę na kunszt wynajętych prawników. Zakładam jednak, że ostatecznie dojdzie do ugody i zmian, które będą wymuszone przez stronę powodową.

  • Nowoczesny telewizor bez kompromisów. Haier pokazuje, jak dobrać model do swoich potrzeb

    Nowoczesny telewizor bez kompromisów. Haier pokazuje, jak dobrać model do swoich potrzeb

    Rynek telewizorów stał się na tyle złożony, że dwa modele o tej samej przekątnej ekranu mogą być skierowane do zupełnie różnych grup użytkowników. Jedna osoba szuka przede wszystkim doskonałej jakości obrazu do filmów, inna podłącza PlayStation 5, XBOX-a lub komputer, a jeszcze inna pragnie dużego ekranu z niezawodnym systemem Smart TV bez przepłacania za zbędne funkcje. W odpowiedzi na te różnorodne potrzeby, firma Haier przygotowała ofertę telewizorów, która umożliwia każdemu klientowi dokonanie najlepszego wyboru: od przystępnej serii S80, przez S85 i mocno gamingową S90, aż po zaawansowaną M92.

    Wszystkie modele łączą rozdzielczość 4K oraz system Google TV, który zapewnia dostęp do popularnych serwisów streamingowych, sklepu z aplikacjami, Chromecasta i rekomendacji treści. Należy jednak zauważyć, że różnice zaczynają się już przy technologii obrazu. S80, S85 i standardowe warianty S90G korzystają z technologii QLED, podczas gdy M92 oraz imponujący, 100-calowy S90F oferują jeszcze bardziej zaawansowane rozwiązanie w postaci technologii QLED Mini LED Ultra. Wraz z wyższą numeracją serii rosną także możliwości związane z odświeżaniem, dźwiękiem, funkcjami dla graczy oraz przetwarzaniem obrazu.

    Haier M92. Telewizor pełniący rolę centrum domowej rozrywki

    Seria telewizorów Haier M92 to propozycja dla tych, którzy pragną połączyć domowe kino z centrum rozrywki. Model 65-calowy H65M92FUX łączy panel QLED Mini LED Ultra z natywnym odświeżaniem 144 Hz. Miniaturowe diody podświetlenia umożliwiają precyzyjne sterowanie jasnością poszczególnych fragmentów ekranu, co przekłada się na lepszy kontrast oraz detale, szczególnie podczas oglądania treści HDR. Telewizor obsługuje Dolby Vision, HDR10+ oraz MEMC, co poprawia płynność dynamicznych scen. Idealnie sprawdzi się zarówno podczas wieczornego seansu filmowego, jak i przy transmisjach sportowych.

    W tym modelu szczególnie nacisk położono na technologię przetwarzania obrazu i dźwięku: UltraSense AI. Sercem tej technologii jest procesor Haier SR UltraSense, opracowany we współpracy z MediaTek, który odpowiedzialny jest za inteligentną optymalizację obrazu, dźwięku i rozgrywki. W przypadku obrazu, system AI Cinema analizuje wyświetlane treści w czasie rzeczywistym, rozpoznając sceny oraz poprawiając kolory, kontrast, ostrość, HDR, głębię i płynność ruchu. Gwarantuje to bardziej naturalny, szczegółowy i kinowy obraz. Natomiast technologia AI Sound koncentruje się na jakości dźwięku, automatycznie poprawiając jakość dialogów oraz wzbogacając przestrzenność brzmienia.

    Czytaj dalej poniżej


    Gracz PC: ‘Położenie komputera to prawdziwy pro-move’ - internet oszalał

    Dla graczy przygotowano pakiet AI Game, który obejmuje m.in. tryb gry, FreeSync Premium, VRR, ALLM oraz Gaming MEMC. Te rozwiązania redukują opóźnienia, zacięcia oraz problemy z płynnością obrazu. Dodatkowym atutem jest funkcja AI Eye Caring, która dostosowuje parametry ekranu do warunków oświetleniowych, zmniejszając emisję niebieskiego światła, co zwiększa komfort podczas długiego oglądania.

    Haier M92 wyróżnia się także technologią KEF Certified Sound Studio z Dolby Atmos, oferującą wysoką jakość dźwięku bezpośrednio z głośników telewizora. Jest to szczególnie istotne dla osób, które oczekują doskonałego brzmienia z wbudowanych głośników, bez konieczności inwestowania w dodatkowy system audio. Dla graczy przewidziano zaawansowane złącza HDMI 2.1, obsługę 4K przy 144 Hz oraz tryb 240 Hz DLG w rozdzielczości 2K. Model M92 to naturalny wybór dla wymagających użytkowników, którzy pragną jednego telewizora do oglądania tradycyjnej telewizji, VOD w najwyższej jakości oraz grania na ulubionej platformie. Dodatkowym atutem jest smukła konstrukcja oraz dołączony uchwyt Zero Gap, pozwalający na powieszenie telewizora na ścianie.

    Haier S90. Telewizor dla graczy i fanów wielkich ekranów

    Przy Haier S90 klienci stają przed istotnym wyborem. Modele S90G o przekątnych 55, 65 i 75 cali korzystają z paneli QLED. Natomiast 100-calowy H100S90FUX otrzymał technologię QLED Mini LED Ultra. Ten wariant to idealna propozycja dla osób, które pragną w salonie stworzyć namiastkę prywatnej sali kinowej i szukają ekranu, który w wielu zastosowaniach może zastąpić projektor.

    Mimo różnic w technologii obrazu, wszystkie telewizory z serii S90 oferują doskonałą płynność. S90G pracuje natywnie z częstotliwością 144 Hz, a technologia Gaming Accelerator pozwala osiągnąć 240 Hz DLG przy rozdzielczości 2K. Oprócz tego, dostępne są złącza HDMI 2.1 oraz pełne wsparcie dla VRR, ALLM, MEMC i AMD FreeSync Premium. Taki zestaw staje się szczególnie interesujący dla właścicieli zaawansowanych komputerów gamingowych oraz konsol obecnej i przyszłej generacji.

    Seria Haier S90 nie jest przeznaczona wyłącznie dla graczy. Modele z tej serii także korzystają z technologii UltraSense AI i oferują wsparcie dla Dolby Vision IQ oraz HDR10+. Oferują również KEF Certified Sound Studio z Dolby Atmos. Wersje S90G dysponują także 4 GB RAM oraz 64 GB pamięci wewnętrznej oraz Wi-Fi 6, co wspomaga sprawne działanie Google TV i strumieniowanie filmów oraz seriali w najwyższej jakości 4K. 100-calowy S90F dodatkowo oferuje matową powłokę, która ogranicza refleksy, co jest przydatne w dużych, mocno doświetlonych pomieszczeniach. To seria dla tych, którzy cenią gaming na najwyższym poziomie, ale również oczekują doskonałej jakości obrazu i dźwięku, odpowiedniej do oglądania filmów.

    Haier S85. Złoty środek: do konsoli i VOD

    Nie każdy potrzebuje wyświetlaczy Mini LED czy odświeżania na poziomie 240 Hz. Dla wielu osób rozsądniejszym krokiem w stronę nowoczesnych telewizorów może być seria Haier S85, dostępna w wariantach 55 i 65 cali. Oferuje ona QLED oraz rozdzielczość 4K, szeroką paletę kolorów, a także Dolby Vision i Dolby Atmos. Funkcja AIPQ (AI Picture Quality) analizuje obraz i automatycznie dostosowuje kontrast, ostrość oraz barwy, co oznacza, że użytkownik nie musi stale przełączać ustawień zależnie od oglądanej treści.

    Haier S85 jest również interesujący dla graczy, choć trzeba zauważyć różnicę w porównaniu do S90. Panel ma natywne odświeżanie 60 Hz, a technologia DLG pozwala osiągnąć 120 Hz przy rozdzielczości 2K. Telewizor jest wyposażony w cztery złącza HDMI 2.1 zgodne z VRR, ALLM i eARC. To świetne rozwiązanie dla osób grających na konsoli, które nie potrzebują wysokich parametrów oferowanych przez bardziej gamingową serię S90. Model ten stanowi doskonały kompromis pomiędzy funkcjami kinowymi, gamingiem a ceną. Szczególnie znajdzie zastosowanie w typowym salonie, gdzie 55 lub 65 cali to najbardziej uniwersalny wybór.

    Haier S80. Szerokie możliwości i największy wybór przekątnych

    Najbardziej przystępna cenowo oraz rozbudowana pod względem rozmiarów seria telewizorów Haier to S80G. W ofercie znajdują się warianty od 43 aż do 85 cali, co ułatwia dobór telewizora do sypialni, pokoju gracza czy przestronnego salonu. Mimo niższej pozycji w ofercie, seria ta może się pochwalić ekranami QLED, rozdzielczością 4K, HDR10, MEMC, wsparciem AIPQ oraz działaniem pod kontrolą Google TV z dostępem do bogatej biblioteki aplikacji. W przypadku modeli 50-cali i większych pojawiają się dodatkowe możliwości, takie jak odświeżanie 120 Hz DLG w rozdzielczości 2K. Oferowane są także złącza HDMI 2.1 z wsparciem dla VRR, ALLM i eARC.

    Warto jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do modeli S85, w serii S80 brak jest Dolby Vision i Dolby Atmos. Dźwięk zapewnia Dolby Audio, a natywne odświeżanie panelu wynosi 60 Hz. To jednak pewne kompromisy, dzięki którym S80 może zainteresować osoby poszukujące głównie dużego ekranu QLED, dobrego Smart TV oraz podstawowych funkcji gamingowych, bez wchodzenia w wyższy segment cenowy.

    Który telewizor Haier wybrać?

    Podział poszczególnych telewizorów w ofercie Haier jest jasny i zrozumiały, co pozwala na prostą orientację w możliwościach każdego modelu. Model S80 sprawdzi się u osób, którym zależy na dużych przekątnych ekranu, technologii QLED i korzystnej relacji funkcji do ceny. Seria S85 oferuje Dolby Vision, Dolby Atmos i ciekawsze propozycje dla posiadaczy konsol dzięki dodatkowym funkcjom dla graczy. Model S90 jest skierowany do zapalonych graczy, oferując natywne odświeżanie 144 Hz, 240 Hz DLG, wsparcie FreeSync Premium oraz KEF Certified Sound Studio z Dolby Atmos, a także opcję 100-calowych telewizorów QLED Mini LED. Seria M92 łączy najbardziej zaawansowane rozwiązania w zakresie obrazu, rozbudowane funkcje UltraSense AI, potężny pakiet gamingowy, KEF Certified Sound Studio z Dolby Atmos oraz przemyślaną konstrukcję, która zadowoli każdego wymagającego użytkownika.

    Przed podjęciem decyzji warto jednak zadać sobie kilka kluczowych pytań: jak duży ekran zmieści się w pomieszczeniu, ile czasu spędzamy na graniu, czy zależy nam na Dolby Vision i lepszym systemie audio oraz czy w pełni wykorzystamy potencjał odświeżania 144 Hz. Haier ma odpowiedź na wszystkie te potrzeby, a oferta ich telewizorów daje możliwość wyboru modelu dostosowanego do konkretnych oczekiwań, unikając dopłat za funkcje, które później mogą pozostać niewykorzystane.

    Wpis powstał we współpracy z marką Haier.

  • Microsoft pompuje zabezpieczenia w Windows 11. To największa zmiana od lat

    Microsoft pompuje zabezpieczenia w Windows 11. To największa zmiana od lat

    Październik 2023 stanowi ważny moment dla użytkowników systemu Windows 11. Od tego czasu Microsoft zacznie automatycznie aktywować integralność pamięci na kolejnych zgodnych komputerach. Celem giganta technologicznego jest skuteczne ograniczenie możliwości ataków wykorzystujących sterowniki działające na poziomie systemu operacyjnego, jednocześnie nie ignorując dotychczasowych decyzji użytkowników i administratorów.

    Mechanizm integralności pamięci w Windows 11 jest już dostępny, jednak Microsoft planuje wprowadzenie istotnych zmian. Zgodnie z oficjalnym komunikatem na Windows Message Center, od października aktualizacje jakościowe rozpoczną aktywację integralności pamięci na szerszej liczbie zgodnych urządzeń. Wdrożenie będzie przebiegać stopniowo, co oznacza, że funkcja nie będzie dostępna jednocześnie na wszystkich komputerach. Użytkownicy nie będą musieli aktywować jej ręcznie.

    Integralność pamięci jako zaawansowany mechanizm zabezpieczeń

    Integralność pamięci to termin, który w rzeczywistości odnosi się do Hypervisor-protected Code Integrity (HVCI). Mechanizm ten wykorzystuje warstwę VBS (zabezpieczeń opartych na wirtualizacji), aby stworzyć chronione środowisko, oddzielające je od standardowego działania systemu operacyjnego, co przypomina funkcję sandboxa. W tym wypadku Windows dokonuje weryfikacji integralności kodu działającego w trybie jądra, zanim da mu pozwolenie na uruchomienie. W systemowym jądrze mogą znaleźć się jedynie bezpieczne i zaufane komponenty. Ten proces weryfikacji znacząco zmniejsza ryzyko wystąpienia zagrożeń, nawet w przypadku, gdy intruz zdoła zaatakować inne elementy środowiska.

    Stanowi to istotne wzmocnienie zabezpieczeń, bowiem przejęcie kontroli nad podatnym lub złośliwym sterownikiem otwiera przed napastnikiem szereg możliwości. Kod działający w trybie jądra ma potencjał do ingerencji w kluczowe mechanizmy systemu, co umożliwia omijanie zabezpieczeń na wyższych poziomach oraz skuteczne ukrycie się przed wykryciem. HVCI izoluje natomiast proces weryfikacji kodu od obszaru, który może być celem ataku, co stanowi istotne wzmocnienie dla systemu Windows: choć nie jest to całkowita ochrona przed wszystkimi zagrożeniami, to skutecznie eliminacje wiele poważnych ataków.

    Jak Windows oceni kompatybilność przed aktywacją mechanizmu

    System Windows dokona własnej oceny, aby ustalić, czy HVCI można włączyć bez przeszkód. Ocena ta będzie uwzględniać m.in. możliwości sprzętowe, zgodność oprogramowania z systemem oraz wymagania Windows 11, a także wpływ funkcji na wydajność. Pozytywny wynik tej ewaluacji umożliwi aktualizacji zmianę ustawienia: sam fakt zainstalowania październikowej aktualizacji nie gwarantuje, że HVCI natychmiast zacznie działać na Twoim komputerze.

    Czytaj dalej poniżej


    Nowa wersja Windows 11 jest już dostępna. Oto jak ją zainstalować już teraz


    Czemu tak się dzieje? Przyczyną są niektóre sterowniki, szczególnie te starsze lub te, które nie zostały opracowane zgodnie z aktualnymi wymogami bezpieczeństwa. Gdy Windows wykryje taką niezgodność, integralność pamięci może nie zostać aktywowana bez uprzedniej aktualizacji lub usunięcia problematycznego sterownika. Dodatkowym czynnikiem jest narzut związany z wirtualizacją, który w niektórych konfiguracjach oraz w konkretnych zastosowaniach może wpływać na wydajność komputerów, szczególnie tych o słabszych parametrach. Co ciekawe, nie ma jednoznacznej listy modeli procesorów czy gotowych konfiguracji, które zapewniłyby udział w pierwszej fazie wdrożenia. Ocena będzie dokonywana na podstawie konkretnej konfiguracji, przy czym zakres wdrożenia ma być stopniowo rozszerzany z każdą aktualizacją.

    Administratorzy będą mieli pełną kontrolę nad ustawieniami

    Administratorzy IT będą mieli możliwość podejmowania decyzji w zakresie aktywacji HVCI w środowiskach firmowych, bez przymusu ze strony systemu. Jeśli integralność pamięci została wcześniej świadomie wyłączona, Windows Update nie zmieni tej decyzji automatycznie. Organizacje będą mogły najpierw ocenić zgodność swoich aplikacji (wiele z nich to oprogramowanie customowe) i sterowników, a dopiero potem zdecydować o aktywacji mechanizmu na szerszą skalę.

    Czytaj również: Dramat Windows 11 trwa. To zdumiewające, co dzieje się z tym systemem.

    Warto jednak pamiętać, że włączenie tego mechanizmu to nie tylko prosta zmiana ustawień. Funkcja istnieje w Windows od lat, ale jej obecność nie gwarantowała, że działa. Od października to system weźmie na siebie większą odpowiedzialność: o ile komputer zostanie uznany za „gotowy”.

    Microsoft stawia na globalne wzmocnienie zabezpieczeń Windowsa, jednocześnie nie wymuszając tej zmiany: tego rodzaju działania byłyby niewłaściwe. Mogłoby to spowodować poważne problemy na niektórych maszynach, a firma już zmaga się z kryzysem związanym z jakością aktualizacji do Windows 11.

  • Blackview MP100 Pro: wydajny gigant zamknięty w miniaturowej obudowie

    Blackview MP100 Pro: wydajny gigant zamknięty w miniaturowej obudowie

    Przez całe dekady tradycyjne komputery stacjonarne były synonimem dużych, ciężkich obudów znajdujących się pod biurkiem, gromadzących kurz, hałasujących i zajmujących znaczną przestrzeń. Rozwój technologii litografii półprzewodnikowej oraz znaczący postęp w efektywności energetycznej współczesnych procesorów doprowadziły jednak do wielkiej rewolucji.

    Dziś kompaktowe komputery Mini PC wyznaczają nowe standardy w zakresie wygody, minimalistycznego designu i funkcjonalności. Urządzenia o wymiarach niewiele większych od talerzyka deserowego oferują moc obliczeniową, która jeszcze niedawno wymagała pełnowymiarowej obudowy ATX. Takie rozwiązanie doskonale wpisuje się w nowoczesne trendy aranżacji wnętrz oraz w rosnące wymagania użytkowników, którzy cenią sobie porządek i ergonomię swojej pracy.

    Możliwości zastosowania małych komputerów są niezwykle szerokie. Doskonale sprawdzają się one jako nowoczesne centra pracy biurowej, gdzie cicha praca i niezawodność są kluczowe. Mini PC to także wspaniała baza pod domowe centrum rozrywki multimedialnej, podłączone bezpośrednio do telewizora w salonie, zdolne do płynnego odtwarzania materiałów wideo w wysokiej rozdzielczości oraz obsługi popularnych platform streamingowych. Dzięki minimalnemu poborowi energii, sprzęt tej klasy doskonale spełnia rolę domowego serwera plików, kontrolera dla urządzeń domowej automatyki oraz stabilnego środowiska do programowania i nauki. Osoby poszukujące mobilności docenią fakt, że taki komputer łatwo spakować do plecaka i zabrać ze sobą w podróż służbową lub na wypoczynek, utrzymując pełny dostęp do swoich danych i oprogramowania. Jednym z bardziej interesujących modeli pod względem stosunku ceny do możliwości jest Blackview MP100 Pro.

    Blackview MP100 Pro – Specyfikacja techniczna

    Zanim przejdziemy do szczegółowych wrażeń z użytkowania i opisu konstrukcji tego urządzenia, przyjrzyjmy się jego specyfikacji. W ofercie dostępne są komputery oparte zarówno na procesorach Intela, jak i AMD; ja jednak miałem okazję pracować z modelem opartym na procesorze AMD.

    • Procesor: AMD Ryzen 5 7530U (6 rdzeni, 12 wątków, 4,55 GHz)
    • Układ graficzny: Zintegrowana karta graficzna AMD Radeon Vega
    • Pamięć RAM: 16 GB pamięci LPDDR4
    • Pamięć masowa: Dwa sloty M.2 2280 PCIe (512 GB w standardzie)
    • Łączność: Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, karta sieciowa 1 Gbps LAN
    • Wymiary: 147,5 x 147,5 x 41,8 mm
    • Waga: 0,49 kg
    • Porty: 1x USB-C, 6x USB-A 3.2, 1x HDMI, 1x DisplayPort, 1x RJ45 1Gbps, 1x audio
    • Inne: Podświetlane logo na obudowie (RGB), możliwość montażu na uchwycie VESA
    • Cena: ~1900 zł

    Kompaktowy design i przemyślana konstrukcja

    Blackview MP100 Pro przyciąga uwagę już od pierwszego kontaktu wizualnego. Inżynierom marki udało się stworzyć formę, która łączy minimalistyczną elegancję z pełną funkcjonalnością techniczną. Obudowa w formie zwartej kostki o ciemnym, matowym wykończeniu doskonale prezentuje się na każdym biurku, nie przyciągając nadmiernie uwagi i nie będąc podatną na zbieranie odcisków palców. Przemyślane rozmieszczenie portów sprawia, że cała konstrukcja sprawia wrażenie produktu z wyższej półki, gdzie każdy centymetr sześcienny wewnętrznej przestrzeni został wykorzystany.

    Czytaj dalej poniżej


    Niski jitter, wysoka prędkość przesyłania i brak utraty pakietów, czyli trzy cechy idealnego internetu

    Aby osiągnąć wysoką wydajność w tak niepozornej obudowie, zastosowano innowacyjne podejście do ułożenia podzespołów oraz systemu chłodzenia. Sercem urządzenia jest procesor AMD Ryzen 5 7530U, który charakteryzuje się energooszczędną architekturą oraz wskaźnikiem TDP wynoszącym zaledwie 15 W. Dzięki tak niskiej emisji ciepła, zastosowany tutaj miedziany radiator z rurką cieplną w połączeniu z cichym wentylatorem promieniowym działa niezwykle efektywnie, a co najważniejsze — cicho. Nawet pod dużym obciążeniem wentylator nie wpada w nadmierne warkot, a cała konstrukcja pozostaje chłodna. Duży wpływ na to ma przemyślane rozmieszczenie otworów wentylacyjnych, które zapewnia stabilną cyrkulację powietrza.

    Integracja płyty głównej została dopracowana w każdym szczególe. Wszechstronność zastosowanych modułów pamięci RAM LPDDR4, które działają w trybie dwukanałowym, pozwoliła zaoszczędzić cenne miejsce, które tradycyjnie zajmują gniazda SO-DIMM, przy jednoczesnym zapewnieniu świetnej przepustowości dla zintegrowanego układu graficznego AMD Radeon korzystającego z 4 GB pamięci. Dysk SSD NVMe zajmuje jeden slot M.2, pozostawiając drugi do ewentualnego rozszerzenia dostępnej przestrzeni. Wszystkie te zabiegi inżynieryjne sprawiają, że MP100 Pro pozostaje wyjątkowo chłodny i cichy w codziennym użytkowaniu, nie wykazując symptomów throttlingu termicznego. Maksymalna temperatura procesora nie przekracza 83 stopni nawet pod długotrwałym obciążeniem, a taktowanie poszczególnych rdzeni wynosi ponad 4,5 GHz zgodnie z danymi w specyfikacji.

    Warto także zwrócić uwagę na bogaty zestaw portów wejścia i wyjścia wkomponowanych w panel obudowy. Mimo niewielkich rozmiarów, użytkownik otrzymuje pełny zestaw nowoczesnych interfejsów komunikacyjnych, obejmujących szybkie porty USB, wyjścia wideo umożliwiające wygodne podłączenie wielu monitorów jednocześnie oraz port LAN. Konstrukcja umożliwia także łatwy montaż urządzenia z tyłu monitora przy użyciu uchwytu VESA, co pozwala na całkowite ukrycie komputera i stworzenie zintegrowanego, niezwykle estetycznego stanowiska typu All-in-One.

    Zbalansowane wnętrze i wysoka kultura pracy

    Wybór procesora AMD Ryzen 5 7530U opartego na sprawdzonej architekturze okazał się strzałem w dziesiątkę. Obecność 6 fizycznych rdzeni i 12 wątków logicznych zapewnia doskonałą responsywność systemu Windows 11 w codziennych zastosowaniach wielozadaniowych. Urządzenie bez problemu radzi sobie z jednoczesnym otwieraniem wielu kart w przeglądarkach, odtwarzaniem wideo w wysokiej rozdzielczości, edytowaniem złożonych dokumentów oraz pracą w aplikacjach graficznych. Dwukanałowa pamięć RAM o pojemności 16 GB gwarantuje płynne przełączanie się między programami bez zauważalnych opóźnień.

    Zintegrowana grafika AMD Radeon z architekturą Vega doskonale uzupełnia całość, oferując wydajność wystarczającą do płynnej obsługi multimediów oraz okazjonalnej rozrywki w mniej wymagających grach e-sportowych czy starszych tytułach.

    Dysk NVMe SSD o pojemności 512 GB zapewnia błyskawiczny start systemu operacyjnego i szybkie ładowanie aplikacji. Dużą zaletą komputera jest fabrycznie zainstalowane i skonfigurowane środowisko Windows 11 Professional z aktywnymi mechanizmami bezpieczeństwa (hardware TPM oraz Secure Boot), co czyni sprzęt gotowym do pracy natychmiast po wyjęciu z pudełka.

    Podsumowanie

    Blackview MP100 Pro to niezwykle udany model, który udowadnia, jak bezkompromisowe i wszechstronne mogą być nowoczesne komputery typu Mini PC. Połączenie 6-rdzeniowego procesora AMD Ryzen 5 7530U, 16 GB pamięci RAM oraz szybkiego dysku SSD NVMe w tak kompaktowej i estetycznej obudowie daje urządzenie o ogromnym potencjale. To idealny wybór dla osób poszukujących cichego, energooszczędnego i eleganckiego sprzętu do pracy biurowej, nauki, tworzenia treści czy domowej rozrywki. Przemyślana konstrukcja chłodzenia, bogaty zestaw portów oraz wysoka kultura pracy sprawiają, że MP100 Pro zasługuje na najwyższe noty i szczerą rekomendację dla każdego entuzjasty nowoczesnych technologii.

    Obecnie komputer ten można nabyć w promocji „Back to School” w sieci marketów Media Markt, w atrakcyjnej cenie – 1489 zł.

    Artykuł powstał przy współpracy z marką Blackview.

  • Ulubieniec fanów Gwiezdnych Wojen wraca do Disney+. Nowy Mandalorian już dostępny

    Ulubieniec fanów Gwiezdnych Wojen wraca do Disney+. Nowy Mandalorian już dostępny

    Nowa produkcja w uniwersum Gwiezdnych Wojen zadebiutowała właśnie na platformie Disney+. Jeśli jesteście ciekawi dalszych przygód Dina Djarina i Grogu, możecie teraz śledzić ich losy w komfortowych warunkach swojego domu.


    Fani Gwiezdnych Wojen od lat wyrażają swoje niezadowolenie z jakości najnowszych produkcji z tego uniwersum. Krytyka nasiliła się po przejęciu marki przez Disney, który rozpoczął produkcję filmów znacznie odbiegających od klasycznych realizacji. W obliczu tych problemów pojawił się jednak „Mandalorian”. Pierwszy sezon zadebiutował w 2019 roku, a Pedro Pascal oraz „Baby Yoda” od razu zyskali sympatię widzów. Do tej pory powstały trzy sezony tej historii, a mimo pierwotnych planów dotyczących czwartego sezonu, studio zdecydowało się na kontynuację w formie filmu. W ten sposób na światło dzienne wydany został film „Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu”, który właśnie trafił na Disney+.

    „Gwiezdne Wojny: Mandalorian i Grogu” zadebiutował na Disney+

    Po upadku mrocznego Imperium, imperialni oficerowie wciąż pozostają rozproszeni po całej galaktyce. Rebelianci nie mają jednak łatwego zadania. Aby utrzymać zdobycze, nowo powstała Republika potrzebuje wsparcia legendarnego mandaloriańskiego łowcy nagród, Dina Djarina, oraz jego młodego ucznia, Grogu.

    Reżyserią filmu zajął się Jon Favreau, doskonale znany fanom serii. To również pierwszy raz, kiedy ta para bohaterów została przeniesiona na duży ekran.

    W rolach głównych ponownie wystąpi Pedro Pascal jako utalentowany łowca nagród. Do jego obsady dołączą Sigourney Weaver oraz Jeremy Allen White. Scenariusz został napisany przez Jonathana Favreau, Dave’a Filoniego i Noaha Kloor, a wśród producentów znajdują się Kathleen Kennedy, Ian Bryce, Jon Favreau oraz Dave Filoni. Producentami wykonawczymi są Karen Gilchrist, John Bartnicki i Carrie Beck, a muzykę skomponował Ludwig Göransson.

    Czytaj dalej poniżej

    Nie tylko „Stranger Things”. Najlepsze seriale sci-fi na Netflixie

    Film jest dostępny na platformie Disney+.

  • Action rozpieszcza fanów taniej elektroniki. Hity w świetnych cenach

    Action rozpieszcza fanów taniej elektroniki. Hity w świetnych cenach

    Ten tydzień w Action dedykowany jest miłośnikom nowoczesnej elektroniki. Tak atrakcyjnych cen nie widzieliśmy od dawna.

    Action już dawno przestało pełnić rolę sklepu tylko dla majsterkowiczów. Oczywiście, na półkach wciąż dostępne są przystępne cenowo śrubokręty, młotki, zestawy bitów, wkrętów i gwoździ, a także elektronarzędzia renomowanych marek, takich jak Werckmann i FERM. Dla osób poszukujących sprzętu do domowych napraw, nie wydając dużych sum, mogą stanowić ciekawą alternatywę dla popularnych produktów marki Parkside.

    Jednak oferta Action nie kończy się na narzędziach. W ostatnich latach sieć znacząco rozwinęła swoją gamę taniej elektroniki oraz praktycznych gadżetów, których ceny często są znacząco niższe niż w dużych sklepach z asortymentem RTV i AGD. Ładowarki, przewody, powerbanki, słuchawki, głośniki Bluetooth oraz różnorodne akcesoria do smartfonów, tabletów i komputerów sprawiły, że Action zdobyło serca entuzjastów nowoczesnej elektroniki. To właśnie te produkty warto szczególnie sprawdzić w trakcie aktualnej Promocji Tygodnia. Action ponownie obniżyło ceny na kilka interesujących urządzeń i akcesoriów, a niektóre z nich można nabyć za naprawdę niewielkie pieniądze.

    Action ma coś dla fanów elektroniki. Tych okazji nie możesz przegapić

    Na początek proponujemy ładowarkę ścienną USB-C marki Sologic o mocy 10 watów, która doskonale sprawdzi się w codziennym użytkowaniu. Uzupełni ją kabel do szybkiego ładowania i przesyłania danych Sologic USB-C do USB-C w cenie 4,95 zł. Dla osób korzystających z klasycznych ładowarek USB-A lub potrzebujących kabla z takim złączem, Action oferuje kabel do ładowania i przesyłania danych Sologic USB-A do USB-C w oplocie tekstylnym za 4,95 zł, jak również kabel do ładowania i przesyłania danych Sologic 8-pinowy (Lightning) w tej samej cenie.

    Kto przegapił weekendową promocję na zestaw trzech lokalizatorów Fresh ’n Rebel, ma jeszcze szansę na nadrobienie zaległości w tym tygodniu. Pojedynczy lokalizator w kolorze czarnym, niebieskim, różowym, fioletowym i białym dostępny jest obecnie za 24,95 zł. To nieco drożej niż zakup zestawu trzech, ale dla osób potrzebujących tylko jednego gadżetu, to doskonała okazja, aby wyposażyć się w urządzenie, które może uratować niejedną sytuację.

    Czytaj dalej poniżej


    Biedronka rozpieszcza survivalowców. Bez tego nie wychodź poza szlak

    Znajdź swoje rzeczy w mgnieniu oka dzięki inteligentnemu lokalizatorowi. Przymocuj go do kluczy, torebki lub walizki, a nigdy już ich nie zgubisz.

    Lokalizator Fresh ’n Rebel jest uniwersalny i działa zarówno z smartfonami z Androidem oraz aplikacją Google „Znajdź moje urządzenie”, jak i z iOS oraz aplikacją Apple „Znajdź”.

    W tym tygodniu Action oferuje także szereg produktów Fresh ’n Rebel w niższych cenach. Warto zwrócić uwagę na słuchawki douszne z USB-C i wbudowanym mikrofonem za 14,95 zł. Natomiast słuchawki bezprzewodowe Fresh ’n Rebel Kids w kolorze niebieskim, fioletowym lub czarnym dostępne są za 38,95 zł. Charakteryzują się one stosunkowo długim czasem pracy na jednym ładowaniu (do 35 godzin) oraz automatycznym ograniczeniem głośności do 85 dB.

    Promocja Tygodnia trwa do 8 września w stacjonarnych sklepach Action.