Autor: admin

  • Oddajesz krew? Grasz za darmo! Świetna akcja twórców Vampire Survivors

    Oddajesz krew? Grasz za darmo! Świetna akcja twórców Vampire Survivors

    Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zagrać w Vampire Survivors (ani w najnowszy dodatek do tej gry), teraz możecie to zrobić zupełnie za darmo. Wystarczy udać się do najbliższej stacji krwiodawstwa i ofiarować ten cenny dar. Jest to fantastyczna inicjatywa twórców gry, na którą mamy nadzieję, że wkrótce odpowiedzą inni twórcy.

    Krew – substancja kluczowa dla życia, bez której funkcjonowanie organizmu ludzkiego jest niemożliwe. W chwili obecnej nie mamy możliwości pozyskania jej z zewnątrz, dlatego polegamy wyłącznie na ludziach o dużym sercu: honorowych dawcach krwi. Ich hojność oraz zaangażowanie są nagradzane różnymi, w pełni zasłużonymi przywilejami. Teraz do grona tych, którzy wyrażają wdzięczność dla krwiodawców, dołączyli twórcy gry Vampire Survivors. Z okazji premiery najnowszego dodatku do gry, można zdobyć ją zupełnie za darmo. Zasady są bardzo proste.

    Jak zdobyć Vampire Survivors i dodatek Legacy of the Bloodmoon za darmo?

    Pierwszy krok jest kluczowy. Należy udać się do stacji krwiodawstwa w dniach od 2 do 30 września i oddać krew. Następnie należy zarejestrować się na dedykowanej stronie internetowej i to w zasadzie wszystko. Można czekać na klucze aktywacyjne do gry oraz dodatku. Jeśli z jakiegoś powodu nie możesz oddać krwi, możesz wesprzeć zbiórkę, która odbywa się pod wyżej podanym adresem. W ten sposób również można otrzymać kopię gry, choć oczywiście zachęcamy wszystkich do podzielenia się tym najcenniejszym darem.

    Ile można zyskać oddając krew zamiast płacąc za grę? Prawdę mówiąc: niewiele, jednak cała ta akcja nie opiera się na konkretnej wartości. Gra oraz dodatek to koszt niecałych 20 złotych, jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że rozgrywka będzie przyjemniejsza, gdy zapłacimy za nią… własną krwią.

    Czytaj dalej poniżej

    MSI rozdaje darmowe gry na Gamesplanet. Oto, co zrobić, aby ją otrzymać
  • Jak grać w GTA VI, to tylko na tym padzie. Limitowana edycja wygląda obłędnie

    Jak grać w GTA VI, to tylko na tym padzie. Limitowana edycja wygląda obłędnie

    Dzisiejsze wydarzenie State of Play z pewnością nie będzie przez Sony wspominane jako udane. Rozgoryczeni gracze wciąż nie mogą zapomnieć o decyzji japońskiego giganta o rezygnacji z fizycznych nośników, co podkreślają na każdym kroku. Wśród nowości pojawiło się jednak coś, co przyciąga uwagę każdego entuzjasty czekającego na premierę GTA VI.

    Limitowane edycje kontrolerów to obecnie nieodłączny element każdej głośnej premiery gry, a GTA VI nie jest wyjątkiem. Sony zaprezentowało swoje pady z limitowanej edycji, inspirowane premierą najnowszej gry od Rockstar Games. Krótko mówiąc, prezentują się one po prostu fenomenalnie. Szkoda tylko, że ich zdobycie będzie prawdopodobnie niezwykle trudne.

    Vice City za dnia i w nocy, czyli nowe DualSense na premierę GTA VI

    Na rynek trafią dwa pady, różniące się kolorystyką. Pierwszy z nich, jasny, ma oddawać atmosferę znanego z gry miasta Vice City za dnia, natomiast drugi nawiązuje do jego wyglądu po zachodzie słońca. Już na pierwszy rzut oka widać, że Sony trafiło w dziesiątkę. Oto, jak prezentuje się czarna wersja:

    Motyw palm w logo szóstej edycji gry, czerń imitująca nocne niebo oraz kolorowe akcenty przypominające neony i oświetlenie parkietu w klubach sprawiają, że projekt jest niezwykle atrakcyjny. Skojarzenia są oczywiste, a wszystkie elementy zostały zaprojektowane, aby prezentować się jak najlepiej. Muszę przyznać, że to jedna z najciekawszych limitowanych edycji padów, jakie kiedykolwiek trafiły do sprzedaży.

    Czytaj dalej poniżej

    ULT TOWER 5 –  Sony zrobiło głośnik, który potrafi zatrząść całym pokojem

    Przedsprzedaż jeszcze w tym miesiącu. O zakup może być trudno

    Limitowana edycja pada do konsoli Sony PlayStation 5, która uświetnia premierę gry Grand Theft Auto VI, wystartuje z przedsprzedażą 10 września. Regularna sprzedaż ma rozpocząć się w dniu premiery gry, czyli 19 listopada. Cena wyniesie 84,99 dolarów amerykańskich plus lokalne podatki. Wersja czarna będzie dostępna w sklepie direct.playstation.com, a w krajach, gdzie ten sklep nie jest dostępny (w tym w Polsce) u wybranych partnerów handlowych. Wersja biała pojawi się zarówno w sklepie direct.playstation.com, jak i w wybranych sklepach.

    Muszę przyznać, że Sony skutecznie podgrzało atmosferę przed premierą. Niemniej jednak, czy to wystarczy, aby złagodzić gniew graczy względem ich decyzji o fizycznych nośnikach? Mam co do tego poważne wątpliwości.

  • Użytkownicy kart Nvidii mają problem. Nowy sterownik powoduje ogromne kłopoty

    Użytkownicy kart Nvidii mają problem. Nowy sterownik powoduje ogromne kłopoty

    Tym razem na pewno nie można obwiniać Microsoftu. Po zainstalowaniu najnowszego sterownika GeForce, część użytkowników doświadcza czarnych i białych migotania w trakcie grania, korzystania z przeglądarki, a nawet na pulpicie. Wbrew początkowym przypuszczeniom, problem nie dotyczy jedynie serii RTX 50XX. Data wydania poprawki? Na ten moment jest nieznana.

    Problem dotyczy sterownika GeForce Game Ready 616.56 z 26 sierpnia: u niektórych użytkowników obraz zaczyna losowo migotać, na chwilę staje się czarny lub biały, a czasem na ekranie pojawiają się krótkie błyski z zniekształconymi kolorami. Firma już prowadzi testy nad rozwiązaniem, aczkolwiek nie ma jeszcze informacji, kiedy pojawi się hotfix.

    Dyskoteka na pulpicie

    Początkowo podejrzewano, że problemy dotyczą jedynie wybranych gier, jednak szybko okazało się, że sytuacja jest znacznie poważniejsza. Użytkownicy zgłaszają problemy nie tylko w takich grach jak The Last of Us czy Minecraft, ale również podczas codziennej pracy na pulpicie systemu Windows. Inni użytkownicy dostrzegają migotania w przeglądarkach oraz podczas odtwarzania materiałów w serwisie YouTube. Jak dotąd Nvidia nie skomentowała przyczyn tego stanu rzeczy.

    Na podstawie zebranych relacji, migotanie występuje również na starszych modelach kart graficznych, sięgających serii GeForce RTX 20XX. Oczywiście nie każdy sprzęt z takim układem i sterownikiem 616.56 ma ten problem: wielu użytkowników korzysta z nich bez żadnych zakłóceń. Wspólną cechą osób z problemami jest jednak 8-bitowa głębia kolorów: nieoficjalne zalecenia sugerują przejście na 10 bitów.

    Niektórzy już znaleźli obejścia

    Prostym, ale skutecznym obejściem problemu może być przełączenie na 10-bitową głębię kolorów. Opcję tę można znaleźć w aplikacji Nvidia lub Panelu sterowania Nvidia, pod warunkiem że monitor oraz inne używane urządzenia obsługują wyższy tryb. Należy jednak pamiętać, że przy wysokich rozdzielczościach oraz częstotliwości odświeżania może brakować przepustowości na 10 bitów, co czasami wymaga obniżenia częstotliwości odświeżania.

    Czytaj dalej poniżej


    NVIDIA szykuje przewrót na rynku PC. Tego nikt się nie spodziewał

    Innym rozwiązaniem jest włączenie automatycznego zarządzania kolorami, czyli funkcji dostępnej w systemie Windows, znanej jako ACM. Jeśli to działa, możliwe, że problem dotyczy obsługi kolorów lub ścieżki przedstawiania obrazu.

    Najlepszym rozwiązaniem jest jednak downgrade wersji sterownika

    Niekiedy pomocne okazuje się również przejście z DisplayPortu na HDMI oraz wyłączenie mechanizmu Multi-Plane Overlay w Windows 11. Mechanizm ten pozwala systemowi na składanie kilku warstw obrazu z wykorzystaniem sprzętowych nakładek, jednak wcześniej powodował podobne problemy. Nvidia na tę okazję udostępnia pliki rejestru, które służą do dezaktywacji oraz reaktywacji tej funkcji. Jest to jednak dość kontrowersyjne rozwiązanie, raczej niezalecane dla mniej zaawansowanych użytkowników, ponieważ manipulowanie rejestrem ZAWSZE niesie ze sobą ryzyko.

    Czytaj również: NVIDIA zmienia zasady gry. To może być początek graficznej rewolucji.

    Najprostszym rozwiązaniem może być powrót do wcześniejszej wersji sterownika. Wiele relacji, w tym na Reddicie, wskazuje, że przywrócenie starszego wydania rozwiązuje problemy, nie wprowadzając żadnych kompromisów w ustawieniach. Trzeba jednak pamiętać, że wada tego podejścia polega na braku poprawek i optymalizacji pod nowsze gry. Niestety, wygląda na to, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie poczekanie, aż Nvidia naprawi sterownik i przywróci jego pełną funkcjonalność.

  • Gigantyczna awaria AI. Nie działa mnóstwo popularnych usług

    Gigantyczna awaria AI. Nie działa mnóstwo popularnych usług

    W ostatnich dniach w sieci pojawiła się lawina informacji dotyczących awarii popularnych usług korzystających z sztucznej inteligencji. Wiele komentarzy wskazuje na humorystyczny aspekt zdarzenia, zauważając, że przerwa w działaniu miała miejsce dopiero po godzinie 17:00, co pozwoliło pracownikom na niezakłócone korzystanie z tych narzędzi przez cały dzień pracy.

    Serwis Downdetector świeci na czerwono. Pod wieloma znanymi logotypami pojawiły się czerwone wykresy, sygnalizujące problemy z konkretnymi usługami. Wspólnym mianownikiem wszystkich awarii jest sztuczna inteligencja, która odgrywa kluczową rolę w wielu projektach, programowaniu i innych aplikacjach. Jakie usługi konkretnie przestały działać? Oto najnowsze informacje.

    Wielka awaria generatywnej sztucznej inteligencji. Nie działa ChatGPT, Gemini, Claude i Grok

    Zgodnie z napływającymi raportami, następujące serwisy oferujące generatywną sztuczną inteligencję przestały działać: ChatGPT, dobrze znany użytkownikom, Gemini od Google, frequently wykorzystywany przez programistów Claude oraz Grok, stworzony przez firmę xAI, której założycielem jest Elon Musk.

    Co więcej, pojawiły się również doniesienia o utrudnieniach związanych z dostępem do witryn internetowych, które opierają się na jednym z wiodących rozwiązań chmurowych – Amazon Web Services. Użytkownicy Downdetector wskazują również na problemy z Cloudflare. Gdy Cloudflare przestaje działać, można odnieść wrażenie, że połowa internetu utraciła zasilanie, co wywołuje poważne perturbacje w sieci.

    Czytaj dalej poniżej

    Sztuczna inteligencja pisze do filozofów. Zasypuje naukowców mailami o "świadomości"

    Jakie są konkretną przyczyny tej awarii? Prawdopodobnie odpowiedzi na te pytania otrzymamy za kilka godzin.

  • Bateria na 21 dni i złoto na obudowie. Oto Huawei Watch 6

    Bateria na 21 dni i złoto na obudowie. Oto Huawei Watch 6

    Huawei wprowadza nową linię urządzeń ubieralnych z eleganckim designem i wydajną baterią.

    Huawei zaprezentował dzisiaj szeroką gamę nowych produktów, w tym kilka imponujących zegarków. Szczególną uwagę zwraca wyczekiwany model Huawei Watch 6 Pro, który oprócz potężnej baterii, charakteryzuje się również luksusowym wyglądem. W obudowie zastosowano 18-karatowe złoto, co nadaje mu wyjątkowego prestiżu.

    Huawei Watch 6 i Watch 6 Pro – atrakcyjna specyfikacja i nie tylko

    Huawei zdecydowanie wzbogaca rynek o nową gamę urządzeń noszonych, wśród których wyróżniają się zegarki. Szczególne zainteresowanie wzbudzają modele z serii Watch – Watch 6 oraz Watch 6 Pro. Podstawowy model dostępny jest w dwóch rozmiarach kopert: 42 mm i 46 mm. Charakteryzuje się niską wagą (38 g, 10,2 mm grubości) oraz elegancką stylistyką Arcglow. Model Watch 6 Pro to z kolei pierwszy 43-milimetrowy zegarek w ofercie marki wykonany z ceramiki z elementami 18-karatowego złota, co nadaje mu wyjątkowy i prestiżowy wygląd. Wprowadzono również wersję Space Edition, z czarną ceramiką i złotymi akcentami. Dodatkowo, zegarki te wspierają obsługę gestów nadgarstka, eSIM oraz zaawansowany zestaw czujników X-Tap, analizujących 11 parametrów zdrowotnych.

    Na tym jednak nie koniec nowości. Firma zaprezentowała także zegarki Huawei Watch GT 7 oraz GT 7 Pro, przeznaczone dla aktywnych użytkowników. Wersja Pro oferuje tytanową kopertę, ceramiczny bezel oraz do 21 dni pracy na jednym ładowaniu. Zegarki z tej serii dysponują zaawansowanym trybem sportów zimowych, automatyczną analizą jazdy na nartach i snowboardzie, obliczaniem obciążeń G-Force oraz mapami ponad 3000 kurortów. Z pewnością ucieszy również nowa funkcjonalność dla miłośników kolarstwa. Niezwykle imponująca jest żywotność baterii – 21 dni, co oznacza, że możemy ładować zegarek zaledwie kilkanaście razy w roku. To znacząca przewaga nad konkurencją.

    To jednak nie wszystkie zmiany, jakie wprowadził Huawei. Prezentacja nowych słuchawek Huawei FreeBuds Neo, które charakteryzują się niezwykle niską wagą (4,8 g na słuchawkę), również z pewnością przyciągnie uwagę. Słuchawki te oferują dynamiczne, adaptacyjne tłumienie hałasu (do 30 dB), wsparcie dla bezstratnego audio oraz precyzyjne sterowanie za pomocą zegarka.

    Czytaj dalej poniżej


    Huawei zagrozi Apple i Google. Znamy plany

    Kiedy odbędą się premiery? Huawei Watch 6 i 6 Pro oraz nowe słuchawki zadebiutują 23 września. Wcześniej na polskiej stronie Huawei dostępne będą zegarki z serii GT, które można już nabyć – standardowy model GT 7 rozpoczyna się od ceny 999 zł, a GT 7 Pro od 1499 zł.

  • Smartwatch męski – ranking modeli dla wymagających użytkowników

    Smartwatch męski – ranking modeli dla wymagających użytkowników

    Wybór najlepszego męskiego smartwatcha jest uzależniony od tego, czy poszukujesz modelu spełniającego konkretne funkcje, czy może uniwersalnego dodatku. Odpowiedź na te pytania sprowadza się do oceny takich aspektów jak czas pracy baterii, wodoszczelność, czujniki biometryczne oraz jakość wykonania obudowy. W poniższym zestawieniu przedstawiamy urządzenia sportowe o wzmocnionej konstrukcji, warianty miejskie z bogatymi funkcjami oraz wersje biznesowe na stalowej bransolecie. Dopasowanie parametrów smartwatcha do własnego rytmu dnia zapewnia maksymalny komfort użytkowania oraz niezawodne wsparcie w pracy oraz podczas treningu.

    Modele sportowe – maksymalna trwałość i zaawansowane pomiary

    Dla mężczyzn regularnie trenujących, kluczowe znaczenie mają solidna koperta, wodoszczelność oraz precyzja sensorów biometrycznych. W segmencie sportowym dominują urządzenia o podwyższonej odporności na wstrząsy, wyposażone w elastyczne paski silikonowe. Nowoczesne smartwatche męskie dostępne w Apart oferują funkcje niezbędne podczas aktywności:

    • Rozbudowane tryby treningowe – profile sportowe do biegania, jazdy na rowerze, ćwiczeń na siłowni oraz pływania, które precyzyjnie zliczają spalone kalorie oraz tempo.
    • Całodobowy monitoring organizmu – zaawansowane czujniki tętna, natlenienia krwi (SpO2), analizy poziomu stresu oraz regeneracji po wysiłku.
    • Klasa szczelności IP68 lub 5 ATM – zapewnienie ochrony przed potem, ulewnym deszczem oraz możliwość swobodnego użytkowania podczas pływania.

    Urządzenia z tej grupy charakteryzują się doskonałą czytelnością ekranu w pełnym słońcu, co ułatwia śledzenie wyników podczas biegu.

    Wytrzymały smartwatch sportowy stanowi niezastąpionego asystenta każdego aktywnego mężczyzny, pozwalając na stałe monitorowanie postępów treningowych.

    Warianty miejskie i biznesowe – styl garniturowy i wygoda komunikacji

    Jeśli inteligentny zegarek ma służyć przede wszystkim w pracy, podczas spotkań biznesowych oraz w podróży, warto postawić na elegancki design. Wiele nowoczesnych modeli łączy cyfrowe możliwości ze stylem tradycyjnego czasomierza. W ofercie Apart znajdziemy urządzenia z kopertami ze szczotkowanej stali szlachetnej, umieszczone na eleganckich paskach z naturalnej skóry lub bransoletach typu mesh. Taki zegarek doskonale komponuje się z koszulą czy marynarką. Umożliwia szybki podgląd powiadomień o wiadomościach, e-mailach oraz połączeniach przychodzących, bez potrzeby wyciągania telefonu. Dodatkowo, możliwość personalizacji cyfrowej tarczy pozwala na zmianę jej wyglądu z klasycznego cyferblatu na nowoczesny panel informacyjny.

    Męski smartwatch o biznesowym wykończeniu łączy elegancję tradycyjnego zegarka z praktycznymi funkcjami, które ułatwiają organizację dnia.

    Kluczowe kryteria wyboru – bateria, kompatybilność i wyświetlacz

    Podczas porównywania konkretnych wariantów w ofercie warto zwrócić uwagę na detale techniczne, które decydują o komforcie codziennego użytkowania. Sprzęt powinien działać płynnie i bezproblemowo współpracować z Twoim telefonem. Przed zakupem warto przeanalizować następujące elementy:

    • Bateria i czas pracy – dobrej jakości urządzenie powinno działać od 5 do nawet kilkunastu dni bez ładowania przy standardowym użytkowaniu.
    • Kompatybilność z systemami Android oraz iOS – zapobiega problemom z synchronizacją danych z dedykowaną aplikacją w smartfonie.
    • Jakość wyświetlacza – ekrany AMOLED lub IPS o wysokiej rozdzielczości oferują głębokie kolory, doskonałe kąty widzenia i szybką reakcję na dotyk.

    Dzięki temu inteligentny zegarek działa stabilnie i nie wymaga ciągłego podłączania do ładowarki podczas intensywnego tygodnia pracy.

    Wybór modelu o długiej żywotności baterii oraz wyraźnym ekranie zapewnia bezproblemowe działanie w każdych warunkach.

    Jak dopasować idealny smartwatch do swoich potrzeb?

    Ostateczna decyzja zakupowa powinna uwzględniać, w jakich sytuacjach zegarek będzie najczęściej noszony. W ofercie Apart można łatwo znaleźć modele w zróżnicowanych przedziałach cenowych, które spełniają konkretne oczekiwania użytkowe. Zakup w ogólnopolskiej sieci stacjonarnych salonów umożliwia przymierzenie zegarka, ocenę wagi koperty na nadgarstku oraz sprawdzenie wygody zapięcia paska przed podjęciem decyzji. Rozbudowany sklep internetowy natomiast ułatwia szybkie porównanie specyfikacji technicznych oraz oferuje możliwość dostawy do domu.

    Przemyślana selekcja parametrów oraz możliwość przymierzenia zegarka w salonie gwarantują, że zakupiony model będzie idealnie skrojony na Twoje wymagania.

  • Żabka rozdaje bony 100 zł na premierę The Blood of Dawnwalker

    Żabka rozdaje bony 100 zł na premierę The Blood of Dawnwalker

    Żabka wprowadza nową promocję. Wystarczy kupić grę The Blood of Dawnwalker, aby odebrać bon o wartości 100 zł do wykorzystania w sklepach.

    Żabka uruchomiła atrakcyjną ofertę dla miłośników gier wideo. Z okazji dzisiejszej premiery krajowej produkcji The Blood of Dawnwalker, możecie zgarnąć aż 100 zł do wykorzystania w sklepach sieci. Wystarczy nabyć kod na grę, który dostępny jest w korzystnej cenie.

    Kup The Blood of Dawnwalker i zgarnij 100 zł do Żabki

    Gra The Blood of Dawnwalker to nie tylko krajowa produkcja, w której tworzeniu uczestniczyli twórcy legendarnych gier, jak Wiedźmin, ale również jedna z najbardziej wyczekiwanych premier nadchodzących miesięcy. Nowe RPG powstało dzięki doświadczonemu zespołowi deweloperów i, mimo wysoko postawionej poprzeczki, recenzje sugerują raczej sukces polskiego studia. Gra zachwyca wizualnie, oferuje interesujące podejście do rozgrywki, a wiele jej elementów zostało zrealizowanych niezwykle sprawnie. Szczegółową recenzję znajdziecie w naszym artykule. Jeśli planujecie zakupić grę na PC, mamy dla Was doskonałe wieści. Właśnie wystartowała promocja w sieci sklepów Żabka, w której kupując grę The Blood of Dawnwalker, możecie ją nabyć taniej i zyskać bon na zakupy o wartości 100 zł.

    W Żabce dostępne są obecnie dwa warianty gry w postaci kluczy na platformę Steam. Podstawowa edycja gry kosztuje 263 zł, co stanowi najniższą cenę w Polsce spośród oficjalnych kanałów dystrybucji (na Steam cena wynosi 289 zł). Można również nabyć Edycję Krwawego Księżyca za 300 zł, która oprócz samej gry oferuje dodatkowo:

    • Cyfrowe kompendium świata
    • Cyfrową ścieżkę dźwiękową
    • Cyfrowy komiks

    Jak działa promocja Żabki? Otóż pierwsze 800 osób, które zakupią kod Steam z grą w jednym z lokali sieci, otrzyma bon na zakupy w Żabce o wartości 100 zł, który można wykorzystać dowolnie. To oznacza, że możecie nabyć podstawową wersję gry za 263 zł i „odzyskać” stówkę, którą później wydacie w pobliskim sklepie Żabka. To naprawdę świetna oferta, biorąc pod uwagę, że aktualna cena gry na Steam jest wyższa o ponad 20 zł.

    Czytaj dalej poniżej


    Żabka zrobiła z kapsla kontroler do gier – sprawdziłem, ile w tym zabawy, a ile walki o zniżki

    Jak można nabyć grę The Blood of Dawnwalker w Żabce? Na półkach sklepowych nie znajdziecie pudełkowych wersji, niemniej jednak konieczna będzie aplikacja sieci sklepów. Wystarczy znaleźć grę w sekcji Gaming i odebrać jej kod, a potem zeskanować go przy kasie, pamiętając również o zeskanowaniu własnej aplikacji. Wszystkie aktualne promocje zostaną naliczone, a sam kod zostanie wydrukowany na paragonie otrzymanym od sprzedawcy. Trzeba go następnie aktywować na platformie Steam. Jeżeli znajdziemy się wśród 800 osób, to skorzystamy z promocji i otrzymamy również bon na zakupy.

    Czy warto? Gra zbiera pozytywne opinie, a choć jest to debiutancki projekt studia Rebel Wolves, zdecydowanie nie odbiega jakością od innych gier RPG. To pełnowartościowe, krwawe i emocjonujące RPG z licznymi interesującymi rozwiązaniami i mechanikami. Najciekawszym z nich jest wykorzystanie czasu jako zasobu. Jest on ograniczony i wpływa na naszą strategię gry. Nie każdy quest jest wykonalny, a nie każdy zasługuje na nasz czas. To znacząco wpływa na rozgrywkę i choć nie wywołuje napięcia czy pośpiechu, to zmienia nasze podejście do treści oraz dróg oferowanych przez świat gry. Jeżeli brakowało Wam RPG z nietypowym podejściem, na pewno docenicie The Blood of Dawnwalker.

  • Roborock ogarnie dom, ogród i basen. Oto wszystkie nowości

    Roborock ogarnie dom, ogród i basen. Oto wszystkie nowości

    Jeden wspólny ekosystem do sprzątania domu, ogrodu i basenu? Roborock zaprezentował nowości na IFA 2026.

    W Berlinie Roborock przedstawił nową gamę produktów, w tym nowe roboty sprzątające, sprzęt do mycia na mokro i sucho, autonomiczną kosiarkę oraz pierwszego w ofercie robota do czyszczenia basenów. Najciekawszą premierą był Saros Rover, innowacyjne urządzenie wyposażone w koła oraz ruchome „nogi”, zaprojektowane do pokonywania schodów.

    Robot sprzątający poradzi sobie z progami

    Jedną z kluczowych premier Roborock na IFA 2026 był model Saros 20 Flow Complete. To pierwszy flagowy model marki wykorzystujący mop rolkowy, a jego wysokość wynosi 8,98 cm, co umożliwia dostosowanie się do niskich mebli, nie rezygnując równocześnie z zaawansowanego systemu nawigacji.

    Saros 20 Flow Complete oferuje moc ssania na poziomie 36 000 Pa. Odpowiedzialny za mapowanie przestrzeni jest system Retract Sense LiDAR Navigation, natomiast technologia Reactive AI rozpoznaje ponad 300 rodzajów przeszkód – zarówno przy świetle dziennym, jak i w ciemności. Kluczowym elementem jest także system AdaptiLift Traverse 3.0, umożliwiający pokonywanie progów o wysokości do 8,8 cm.

    Czytaj dalej poniżej

    Nowy air fryer upiecze pizzę i zrobi obiad naraz. Zapomnisz o piekarniku

    Za mopowanie odpowiada system SpiraFlow 2.0 Self-Cleaning Mop, w którym rolka pracuje z naciskiem 15 N i prędkością 240 obrotów na minutę, a 16 dysz dostarcza wodę pod ciśnieniem. Stacja dokująca automatycznie pierze mop wodą o temperaturze 100°C i dozując detergent, znacznie ograniczając potrzebę ręcznej obsługi.

    Również w tej samej kategorii zaprezentowano model Roborock Qrevo Edge 2 Flow, który przenosi mopowanie rolkowe do popularniejszej serii Qrevo. Z zachowaniem smukłej obudowy o wysokości 8,98 cm, urządzenie zapewnia moc ssania 35 000 Pa, system ograniczający plątanie włosów oraz nawigację Reactive AI rozpoznającą ponad 280 typów przeszkód. Stacja dokująca suszy mop w temperaturze 63°C i zapewnia do 65 dni pracy bez konieczności częstej obsługi.

    Saros Rover chce wchodzić na schody

    Najbardziej eksperymentalnym urządzeniem zaprezentowanym w Berlinie był Saros Rover. To robot sprzątający o konstrukcji „wheel-leg”, łączącej koła z ruchomymi elementami przypominającymi nogi. Ten mechanizm pozwala na niezależne unoszenie i opuszczanie modułów jezdnych, wykonywanie niewielkich podskoków oraz pokonywanie przeszkód i nachyleń.

    Saros Rover jest zaprojektowany do poruszania się między kondygnacjami i czyszczenia schodów. Robot korzysta z czujników ruchu oraz map 3D do rozpoznawania kolejnych stopni, co może stanowić odpowiedź na jedno z najważniejszych ograniczeń tradycyjnych robotów sprzątających, które zazwyczaj działają tylko na jednej kondygnacji.

    W przeciwieństwie do Saros 20 Flow Complete i Qrevo Edge 2 Flow, producent nie podał jeszcze informacji o planowanym terminie sprzedaży tego modelu.

    RockAqua P1 przenosi automatyzację do basenu

    Roborock wykorzystał targi do wprowadzenia nowej kategorii produktowej – RockAqua P1, pierwszego robota marki przeznaczonego do czyszczenia basenów. Urządzenie jest zdolne do pracy na dnie i ścianach, przy linii wody oraz na płytkich platformach o głębokości od 15 cm. Producent zapewnia, że robot jest przystosowany do różnych kształtów basenów, w tym z odpływami i schodkami.

    RockAqua P1 korzysta z systemu nawigacji analizującego obraz i rozpoznającego przeszkody. Jego przepływ wynosi 6800 GPH, co odpowiada około 25 738 litrów na godzinę. Za filtrowanie zabrudzeń odpowiada podwójny system filtrów o dokładności 180 i 70 μm, a czterolitrowy kosz zmniejsza częstotliwość opróżniania. Robot jest w stanie usuwać zarówno piasek i drobne zanieczyszczenia, jak i większe liście. System ClearVision Smart Patrol Cleaning kieruje pracę w kierunku bardziej zabrudzonych fragmentów basenu. Maksymalny czas działania wynosi 3,5 godziny.

    Po zakończeniu cyklu lub przy krytycznie niskim poziomie baterii, RockAqua P1 podpływa do linii wody i pozostaje tam do momentu wyjęcia. Podczas podnoszenia urządzenia odprowadzana jest woda, co ułatwia przeniesienie do stacji ładującej. Obsługę można kontrolować z poziomu aplikacji, która umożliwia również planowanie harmonogramów pracy.

    Nowe urządzenia do mycia podłóg

    Podczas targów w Berlinie zaprezentowano także dwa modele z serii F25. F25 Ultra Steam Gen 2 łączy czyszczenie parą z myciem podłóg gorącą wodą. W trybie Turbo Steam Mode może wytwarzać do 2,5 razy więcej pary niż poprzednia generacja, a stabilna para o temperaturze 180°C jest dostępna po około 30 sekundach od uruchomienia. Urządzenie automatycznie dostosowuje intensywność pracy do stanu podłogi.

    Płaska konstrukcja ułatwia sprzątanie pod niskimi meblami, natomiast uchwyt SensEdge Robotic Arm pomaga prowadzić głowicę przy ścianach i krawędziach. Po zakończeniu pracy sprzęt automatycznie czyści i suszy swoje elementy robocze.

    F25 Pro Turbo Combo to bardziej uniwersalne rozwiązanie typu 5 w 1. Dzięki odłączanemu modułowi napędowemu i wymiennym końcówkom może działać jako odkurzacz do pracy na mokro i sucho, a po zmianie konfiguracji także jako bezprzewodowy odkurzacz do dywanów, mebli oraz trudno dostępnych miejsc.

    Technologia HyperScrub zwiększa przepływ wody, intensywność szorowania oraz moc ssania, która wynosi do 25 000 Pa. Prowadzenie zapewniają wspomagane napędem koła SlideTech 2.0, a konstrukcja JawScrapers ogranicza gromadzenie się włosów na szczotce.

    Kiedy nowe modele trafią do Polski?

    Roborock Saros 20 Flow Complete oraz Qrevo Edge 2 Flow mają zadebiutować na polskim rynku w czwartym kwartale 2026 roku. Producent nie ujawnil jeszcze sugerowanych cen ani listy sprzedawców. Modele F25 Ultra Steam Gen 2 oraz F25 Pro Turbo Combo mają być dostępne w Polsce od października. W przypadku tych modeli również szczegóły dotyczące cen i kanałów sprzedaży będą ogłoszone bliżej premiery.

    Na stoisku można było również zobaczyć kosiarkę RockNeo Q2 LiDAR, która korzysta z nawigacji LiDAR, nie wymaga przewodów ograniczających ani stacji RTK, obsługuje trawniki do 800 m² i może pracować na nachyleniach do 45 procent.

  • Recenzja Beyerdynamic Aventho Y. Do tańca i do… komputera

    Recenzja Beyerdynamic Aventho Y. Do tańca i do… komputera

    W segmencie słuchawek nausznych z aktywną redukcją hałasu (ANC) w cenie poniżej tysiąca złotych można znaleźć wiele ciekawych modeli. Do tej pory marka Beyerdynamic, która dynamicznie rozwija swoje portfolio, nie miała mocnych reprezentantów w tej kategorii. Jednak teraz to się zmienia. Model Aventho Y ma być odpowiedzią na oczekiwania przeciętnych użytkowników względem słuchawek.

    Pomysł na ten model wydaje się prosty – w konstrukcji, która nie odbiega znacząco jakością od topowych słuchawek, zamknięto potencjał audio w ramach przystępnego budżetu. Cena 649 złotych sugeruje, że nie można się spodziewać nieskończonej doskonałości. Jak wielkie są kompromisy?

    Prostota i elegancja

    Słuchawki zapakowane są w solidne pudełko z grubego kartonu. Wewnątrz znajdziemy także materiałowy woreczek oraz 2-metrowy przewód USB-C – USB-C.

    Na pierwszy rzut oka, te słuchawki zdecydowanie nie wyglądają na swoją półkę cenową. Konstrukcja jest elegancka, choć prosta. Testowany model w kolorze czarnym z szarymi akcentami będzie dostępny również w wersjach Blue Fusion, Soft Jade i Pech Blush.

    Pałąk obszyty jest tworzywem sztucznym z dużym napisem Beyerdynamic. Od wewnątrz znajdziemy ekoskórę wypełnioną pianką. Zastosowane zostało dziwne wgłębienie, którego rola pozostaje niejasna, ale prawdopodobnie ma związek z trwałością całej konstrukcji.

    Idąc niżej, zauważamy, że pałąk jest aluminiowy. Zastosowano przednią regulację ząbkową. Po bokach umieszczono stalowe zawiasy, do których przymocowano plastikowe uchwyty muszli – niestety wydają się one najsłabszym elementem całej konstrukcji. Regulacja pozwala na rotację muszli o 100 stopni oraz ich składanie do wewnątrz.

    Muszle – również z tworzywa sztucznego – mają zamkniętą konstrukcję i zdobi je duże, błyszczące logo Beyerdynamic. Sposób ich wkomponowania w konstrukcję słuchawek jest estetyczny.

    Nauszniki wykonane są z ekoskóry i wypełnione pianką z pamięcią, w znacznie większej ilości niż pałąk. Ciekawym rozwiązaniem jest to, że mocowane są na magnesy. Producent planuje wprowadzenie welurowej wersji w dwóch kolorach (szarym i czarnym), co umożliwi łatwą wymianę. Co więcej, po zdjęciu prawego nausznika uzyskujemy dostęp do wnęki, w której można ukryć dongle USB-C (sprzedawany oddzielnie), a po zdjęciu lewego – do wymiennej baterii (na razie brak informacji na temat możliwości zakupu zapasowego ogniwa). To z pewnością ciekawy aspekt, z którym się dotąd nie spotkałem.

    Na prawej muszli umieszczono trzy przyciski – do regulacji głośności (wypukły) oraz sterowania odtwarzaniem (płaski, pomiędzy nimi). Na lewej stronie znajduje się suwak do włączania oraz parowania Bluetooth oraz osobny przycisk do przełączania trybów ANC. Poniżej umieszczono złącze USB-C oraz minijack. Ostatnie służy jedynie do… podłączenia mikrofonu na ramieniu – również sprzedawanego oddzielnie (w zestawie z dongle’m USB-C).

    Dlaczego dodano opcję podłączenia mikrofonu? Otóż Aventho Y mają dużą zaletę – działają przewodowo przez USB-C. Dołączony przewód umożliwia podłączenie ich do komputera, konsoli czy urządzenia mobilnego, co czyni je wszechstronnym headsetem do pracy oraz grania.

    Wszystko to idzie w parze z wysoką ergonomią. Słuchawki nie są najlżejsze – waga 316 g czyni je jednymi z cięższych w tej kategorii – ale są bardzo komfortowe. Duże nauszniki nie uciskają uszu, a pałąk jest wystarczająco elastyczny, by uniknąć nieprzyjemnego ucisku na głowę. Po kilku godzinach użytkowania w Aventho Y nie występuje dyskomfort ani ból, co jest dobrym świadectwem jakości konstrukcji.

    Brzmienie i możliwości

    Sercem headsetu są 45-milimetrowe przetworniki o paśmie przenoszenia 20 – 20 000 Hz. W tej kategorii cenowej są jednymi z największych, ale, jak wiadomo, rozmiar nie zawsze ma znaczenie. Brzmienie warto ocenić z dwóch lub nawet trzech perspektyw…

    Bezprzewodowe połączenie bazuje na Bluetooth 6.0 (z funkcją multipoint), ale dostępne są jedynie kodeki SBC i AAC. Połączenie z iPhone 17 Pro Max przyniosło średnie rezultaty. Dźwięk był szczegółowy, ale zbyt syczący w górze, podczas gdy dolne pasmo brzmiało ciepło i przyjemnie. Było także wyczuwalne pewne głębi – typowe dla słuchawek Beyerdynamic. Najbardziej doskwierał mi jednak brak klarowności i przejrzystości, które są dla mnie kluczowe w słuchawkach. Zaskakująco, te cechy częściowo wróciły po sparowaniu headsetu z Pixelem 11. Teoretycznie to nie powinno się wydarzyć, ponieważ nie mamy bardziej zaawansowanych kodeków, z których Android mógłby skorzystać, a jednak Aventho Y grały w moim odczuciu znacznie przyjemniej.

    Pełne możliwości headset ujawniają się jednak dopiero przy połączeniu przewodowym. Na systemie Windows Aventho Y zgłaszają się jako urządzenie 16 bit / 48 kHz i brzmią naprawdę dobrze. Klarowność wraca, detale są wyraźniejsze, a balans pomiędzy pasmami staje się lepszy. Bas zyskuje na cieple i głębi. Wciąż problematyczne są wysokie rejestry, gdzie występuje nadmiar syku i gubiona jest szczegółowość – nie polecałbym tych słuchawek miłośnikom rocka i muzyki gitarowej. O wiele lepiej prezentują się w muzyce elektronicznej i popie, gdzie dolne pasmo odgrywa kluczową rolę.

    Dodatkowym atutem jest aktywna redukcja hałasu (ANC), której intensywność regulujemy za pomocą dedykowanej aplikacji (3 poziomy). Przyciskiem na lewej muszli możemy ją włączyć lub całkowicie wyłączyć, a także aktywować tryb transparentny. Tłumienie działa bardzo dobrze, skutecznie eliminując hałas miejski, przejeżdżające samochody czy szum biurowy. Przepuszcza jednak rozmowy odbywające się w tym samym pomieszczeniu, więc nie można liczyć na pełną izolację.

    Wbudowany podwójny mikrofon jest średniej jakości, ale wystarczający do prowadzenia rozmów w komfortowych warunkach. W głośnym otoczeniu nie sprawdza się zbytnio.

    Aplikacja do zarządzania headsetem jest wystarczająca. To ten sam program, co w przypadku innych słuchawek Beyerdynamic wydanych w ostatnich latach. Interfejs jest znajomy. Można w niej regulować ANC, korzystać z korektora z predefiniowanymi ustawieniami (i możliwością dodawania własnych) oraz konfigurować dodatkowe opcje.

    Wymienna bateria ma pojemność 650 mAh. Producent deklaruje imponujący czas pracy wynoszący 90 godzin bez ANC lub 60 godzin z aktywną redukcją. Po kilku tygodniach intensywnego użytkowania headsetu, jestem skłonny uwierzyć w te deklaracje, choć nie mierzyłem ich dokładnie. Ważne jest szybkie ładowanie, które zajmuje zaledwie godzinę. Po pięciu minutach ładowania poprzez kabel zyskujemy dodatkowe 6 godzin słuchania, co powinno być wystarczające w sytuacjach awaryjnych.

    Czy w tej cenie to łakomy kąsek?

    Beyerdynamic Aventho Y oferują wiele solidnych powodów do zainteresowania się nimi. Długi czas pracy na baterii, łatwo wymienne nauszniki oraz komunikacja po USB-C to z pewnością ich główne atuty. Same słuchawki są wygodne, dobrze skonstruowane i brzmią całkiem nieźle – zwłaszcza przy połączeniu kablowym.

    Największym minusem jest ograniczone wsparcie dla zaawansowanych kodeków Bluetooth. W tej samej kategorii cenowej znajdziemy na przykład Baseus XH1 czy Soundcore Space 2 – oba z obsługą hi-res audio i kosztujące o 200-250 zł mniej. Testowałem pierwszy model i byłem zaskoczony jego wysoką jakością dźwięku. W przypadku Aventho Y nie miałem tak pozytywnych odczuć.

    Z drugiej strony, propozycja Beyerdynamic jest bardziej wszechstronna. Headset może być używany w podróży, a po dodaniu mikrofonu na ramieniu przekształca się w narzędzie do pracy przy komputerze oraz gier wieloosobowych.

    Beyerdynamic Aventho Y



    plusy

    • Świetne wykonanie i stylistyka
    • Łatwo wymienne nauszniki
    • Opcjonalny mikrofon na ramieniu i dongle USB
    • Łączność przewodowa przez USB-C
    • Długi czas pracy na baterii


    minusy

    • Obsługuje tylko kodeki SBC i AAC
    • Brak hi-res audio
    • Wyższa cena niż konkurencja w tej samej klasie

    Urządzenie do recenzji zostało udostępnione przez producenta. Firma nie miała wglądu ani wpływu na treść artykułu przed jego publikacją.

  • Od zabawy do budowania przyszłości. Ruszają zajęcia dla przyszłych bohaterów

    Od zabawy do budowania przyszłości. Ruszają zajęcia dla przyszłych bohaterów

    Czy nauka programowania musi być nudna? Absolutnie nie! Czy każda osoba, która kiedykolwiek programowała, będzie to robić do końca życia? Tylko wówczas, gdy będzie miała na to chęć. Warto jednak dać sobie szansę i zmierzyć się z czymś zupełnie nowym. Warsztaty clickON to idealne miejsce, aby stawić czoła wyzwaniom przyszłości.

    Jeśli ktokolwiek uważa, że wie, co wydarzy się w nadchodzących latach w branży IT, jest w błędzie. Przez ostatnie kilkanaście lat nikt nie przewidywał, że rewolucja AI nadchodzi tak szybko i w tak dużej skali. Jeszcze kilka lat temu z dobrodziejstw sztucznej inteligencji korzystały jedynie nieliczne osoby, a teraz zagościła w przeciętnym domu. To dopiero początek. Sztuczna inteligencja wpływa na to, jak korzystamy z komputerów, a także zmienia wymagania wobec wielu zawodów w branży IT. Dziś specjalista AI lub inżynier machine learning to umiejętności niezwykle cenne na rynku pracy. Bez względu na to, co przyszłość przyniesie, warto już teraz być przygotowanym i zdobywać umiejętności, które mogą okazać się kluczowe.

    Z tego właśnie założenia wyszła szkoła Giganci Programowania, która ponownie organizuje cykl bezpłatnych warsztatów dla najmłodszych. To zajęcia, w trakcie których każdy uczestnik może przekonać się, jak radzi sobie z najnowszymi technologiami. Udział w nich nie determinuję przyszłości, ale daje szansę na odkrycie nowego hobby, które pewnego dnia może przerodzić się w pełnoprawny zawód. Badania pokazują, że dzieci zajmujące się programowaniem stają się lepszymi uczniami również w innych dziedzinach naukowych. Może warto to spróbować?

    Stwórz swojego dziecka bohatera przyszłości – wrześniowe warsztaty dla najmłodszych już wkrótce

    Seria warsztatów, które odbędą się zarówno w formie stacjonarnej, jak i online, nosi nazwę clickON – Stwórz swojego dziecka bohatera przyszłości. Celem jest podkreślenie, że umiejętności zdobyte dzisiaj mogą zdecydować o tym, jak dziecko poradzi sobie w przyszłych wyzwaniach, zwłaszcza zawodowych. Warsztaty mają na celu nie tylko naukę programowania, ale także sprawdzenie, czy nowe technologie mogą być na tyle interesujące, aby poświęcić im więcej czasu. Przy okazji uczestnicy zdobędą istotne umiejętności z zakresu programowania oraz, co może najważniejsze, rozwiną się w dziedzinie logicznego, kreatywnego myślenia oraz rozwiązywania problemów.

    Czytaj dalej poniżej


    Jedna komenda i posprzątane. iRobot Roomba Max 775 Combo

    Dostosowano różne formy zajęć do wieku dzieci. Najmłodsza grupa, w przedziale wiekowym od 6 do 12 lat, uczy się przez zabawę, gdyż łączenie wiedzy z przyjemnością jest najefektywniejszą metodą w tym okresie. Młodzi adepci nowych technologii będą mogli sprawdzić swoje umiejętności w ulubionych platformach, takich jak Minecraft, Roblox i Scratch. Warsztaty mają im uzmysłowić, że zamiast grać w gotowe gry, mogą spróbować stworzyć je samodzielnie, przekraczając granicę między konsumowaniem treści a ich tworzeniem.

    Z perspektywy rodzica najważniejsze jest, aby dziecko zrozumiało, że coś, co dotąd było jedynie rozrywką, może stać się cenną formą nauki. Najmłodsi uczestnicy warsztatów clickON – Stwórz swojego dziecka bohatera przyszłości mogą odkryć, że to oni mogą być twórcami interesujących treści dla innych.

    Umiejętności przydatne na egzaminie państwowym

    Trochę bardziej zaawansowane, ale równie kreatywne formy przybierają warsztaty clickON dla starszej grupy wiekowej. Uczniowie w wieku od 13 do 18 lat mogą wybierać spośród zajęć z programowania, grafiki komputerowej, a nawet zajęć przygotowujących do egzaminu ósmoklasisty z matematyki. W trakcie zajęć wykorzystywane są różnorodne środowiska programistyczne (Python, C#), a także narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji. Wszystko po to, aby od najmłodszych lat uczyć się kreatywnego i odpowiedzialnego korzystania z potężnych technologii, traktując je jako narzędzia, które należy umiejętnie wykorzystać. Dlatego istotne jest, aby dziecko przeżyło przygodę z programowaniem, niezależnie od tego, czy planuje kontynuować karierę w tym obszarze.

    Jak zarejestrować się na bezpłatne warsztaty z programowania?

    Warsztaty clickON – Stwórz swojego dziecka bohatera przyszłości będą prowadzone od 24 sierpnia do 15 września w formie stacjonarnej oraz do końca września online. Odbędą się w ponad 100 lokalizacjach w trybie stacjonarnym, jak i zdalnie. Rejestracja możliwa jest poprzez wypełnienie formularza na dedykowanej stronie internetowej, gdzie znajdują się również dodatkowe informacje dotyczące warsztatów oraz oczekiwań względem uczestników.

    Co dalej po warsztatach?

    Oczywiście, wszystko zależy od odczuć uczestnika i jego chęci kontynuowania nauki programowania. Jeżeli nie, będzie to po prostu interesująca przygoda, która zasługiwała na poświęcenie 1,5 godziny. Jeśli tak, warto kontynuować naukę pod okiem doświadczonych instruktorów i pedagogów. Giganci Programowania oferują szeroką gamę kursów dla dzieci i młodzieży, które mogą być interesującą kontynuacją. Więcej informacji na temat szkoły i oferowanych przez nią umiejętności można znaleźć tutaj.

    Inicjatywa szkoły Giganci Programowania ma patronat medialny Antyweb.

    Materiał opracowany we współpracy ze szkołą Giganci Programowania