Bez agresywnej stylistyki, pragmatycznie i z dużą dozą spokoju – tak można krótko opisać Leapmotor B03X, nowego gracza na rynku miejskich samochodów elektrycznych. Producent sugeruje, że będzie to ciekawa alternatywa dla droższych crossoverów segmentu B, oferująca coś wyjątkowego. Jak sprawdza się w praktyce? Miałem okazję to sprawdzić podczas jazdy testowej.
Przyjazny gadżet zamiast agresywnego SUV-a
Leapmotor prezentuje nową propozycję dla kierowców, która stanowi samodzielną próbę zdefiniowania, czym powinno być miejskie auto segmentu B. Nie mamy tu do czynienia ani z agresywnym SUV-em, ani kolejnym crossoverem z kryzysem tożsamości – jedynym agresywnym aspektem jest tutaj cena. Nowy model Leapmotor B03X dostępny jest w przystępnej cenie poniżej 100 tysięcy złotych. Choć oferta dotyczy najtańszego wariantu, to nadal mamy do czynienia z ciekawym produktem, stworzonym z wysokiej jakości materiałów, z pomysłowym podejściem do swojej identyfikacji.
Trudno klasyfikować model B03X jako typowe auto miejskie z określonego segmentu – zrobił na mnie wrażenie jako fajny gadżet, który chciałbym mieć w swojej kolekcji, podobnie jak nowoczesny składany telefon czy inteligentny zegarek. W tym przypadku jednak użyteczność auta można zdecydowanie łatwiej uzasadnić, ponieważ mamy do czynienia z naprawdę solidnym środkiem do przemieszczania się. Zanim opowiem więcej o wrażeniach z pierwszej jazdy (testy miały miejsce w Hiszpanii, w okolicach Malagi), przyjrzyjmy się kilku danym dotyczącym modelu.
Rzut oka na dane i modele
Leapmotor w modelu B03X oferuje kompaktową sylwetkę o długości 4,27 metra, szerokości 1,81 metra i wysokości 1,63 metra, a także całkiem niezły rozstaw osi wynoszący 2,605 metra. Mamy zatem do czynienia z autem, które nie jest zbyt duże, ale jednocześnie zapewnia komfort pasażerom w środku. Potwierdzam – przy wzroście 188 cm czułem się wygodnie zarówno jako pasażer, jak i kierowca, choć pozycja za kierownicą mogłaby oferować nieco więcej regulacji – było mi nieco za wysoko. Ale do sedna – sprawdźmy wersje auta oraz ich ceny:
Life
- EV PRO (39,8 kWh, 177 KM, zasięg 292 km)
- Cena premierowa: 94 900 zł
Life z większym zasięgiem
- EV PROMAX (53,0 kWh, 197 KM, zasięg 382 km)
- Cena premierowa: 104 400 zł
Design
- EV PROMAX (53,0 kWh, 197 KM, zasięg 382 km)
- Cena premierowa: 112 900 zł
Co dostajemy w bazowej cenie, bez dodatkowych opłat? Lista elementów jest imponująca:
- Pompa ciepła oraz funkcja V2L (zasilanie urządzeń zewnętrznych do 3,3 kW)
- Pełny pakiet 21 asystentów jazdy ADAS poziomu 2
- 7 poduszek powietrznych (w tym centralna)
- Multimedia: centralny ekran dotykowy 14,6″ HD (Leap OS 4.0 Plus) + cyfrowe zegary 8,8″, bezprzewodowy Apple CarPlay / Android Auto, ładowarka indukcyjna 15W, nawigacja online, łączność 4G z OTA
- Reflektory i światła tylne LED, automatyczna klimatyzacja; kamera cofania oraz tylne czujniki parkowania
- Kabel do ładowania Typu 2 Tryb 3 (do Wallboxa / słupków AC)
- 18-calowe felgi stalowe (aluminiowe dostępne w wersji Life PROMAX oraz Design)
Podczas jazdy testowej miałem do dyspozycji wersję Design z napędem EV PROMAX (53,0 kWh). Ta oferta zawierała m.in. kamery 360 stopni, 12 głośników z efektem dźwięku 7.1 (w wersji Life 6 głośników) oraz fotele pokryte tapicerką z ekoskóry.
Plastik nie trzeszczy, wnętrze jest przyjemne
Wnętrze, jak na elektryka przystało, nie ciska w nas morzem przycisków ani szczelin. Jest stonowane, choć nie brakuje mu nowoczesnych akcentów. Panel przedni, prowadzący od jednych drzwi do drugich, ozdobiony jest charakterystycznym wzorem marki, co stanowi jedyną „ekstrawagancję”, obok znanej maskotki Leapmotor. Pośrodku znajduje się duży, 14,6-calowy tablet, a za kierownicą widoczny jest 8,8-calowy cyfrowy wskaźnik dla kierowcy, na którym znajdziemy standardowe informacje, takie jak prędkość czy położenie pojazdu. Fizyczne przyciski są zredukowane do minimum, można je znaleźć jedynie na kierownicy, służą one do regulacji głośności czy ustawienia lusterek bocznych. Pozostałe funkcje obsługiwane są za pomocą ekranu dotykowego.
Tablet nie zaskakuje oprogramowaniem, ale jego responsywność, czułość dotyku i szybkość działania są na wysokim poziomie. Na dotyk reaguje znakomicie, a jego faktura sprawia, że obsługa odbywa się komfortowo – chociaż osoba przyzwyczajona do tradycyjnych przycisków może mieć trudności z intuicyjną obsługą. To jednak nie jest krytyka wobec Leapmotor, a raczej cecha nowoczesnych samochodów elektrycznych. Pod środkowymi nawiewami znajdują się dwa uchwyty na kubki i ładowarka indukcyjna 15W, w której w moim przypadku wylądowała karta od pojazdu. Jeśli chodzi o łączność, mamy tu oczywiście bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto.
Dużym plusem jest jakość wykonania wnętrza. Pierwsze wrażenie z pojazdem sprawia wrażenie produktu premium, mimo że nie jest on szczególnie drogi. Materiały użyte do wykończenia kabiny są bardzo przyjemne w dotyku, a fotele są wygodne. Nic nie trzeszczy ani nie budzi wątpliwości co do jakości, co czasem ma miejsce nawet w droższych autach.
Leapmotor B03X na zakręcie i nie tylko
Już pierwsze metry za kółkiem Leapmotor B03X sprawiły, że w mojej głowie pojawił się tylko jeden komentarz – to auto prowadzi się dziwnie! Oferuje 3 tryby wspomagania kierownicy, a w najsilniejszym odczujemy dość dużą izolację od oporu drogi – nawet w najmocniejszym wspomaganiu trybu Sport, ta izolacja pozostaje odczuwalna. Można oczywiście przyzwyczaić się do tego sposobu prowadzenia, ale czułem pewne oddzielenie od drogi. Finalnie chciałbym lepiej czuć, co się dzieje pod kołami, a nie prowadzić auto jak w grze wideo. Nie zmienia to jednak faktu, że manewrowanie nowym Leapmotorem jest precyzyjne, co wspomaga średnica zawracania wynosząca 10 metrów. Producent może się tym pochwalić, ponieważ to rezultat zbliżony do znacznie mniejszych aut miejskich, podczas gdy B03X to 4,3-metrowy samochód, który świetnie skręca. Pomagają w tym również czujniki i kamery 360, zapewniające bardzo dobrą kontrolę nad położeniem auta, co ułatwia parkowanie w ciasnych miejscach.
Mimo że czujniki są bardzo dokładne, niektóre bywają… zbyt natarczywe, jak np. ten kontrolujący pas ruchu. Mimo regularnego trzymania się właściwej pozycji na drodze, samochód regularnie sygnalizował mi zbytnie zbliżenie się do linii pasa. To oczywiście element bezpieczeństwa, ale czułość była nieco zbyt mocna – warto dostosować te ustawienia przed dłuższą podróżą.
Jeśli chodzi o jazdę, możliwa jest obsługa „jednym pedałem”, co oznacza silne rekuperacje, którą możemy ustawić w 3 poziomach. Producent sugeruje również żeglowanie, czyli wolniejsze wytracanie prędkości po puszczeniu pedału gazu. A na pewno nie brakuje przyspieszenia – silnik o mocy 197 KM w wersji PROMAX generuje 200 Nm momentu obrotowego, co pozwala osiągnąć prędkość 100 km/h w 8,6 sekundy. To może nie jest wynik rajdowy, ale dla miejskiego auta jest to naprawdę imponujące osiągnięcie. Daje to również możliwość swobodnego wyprzedzania na trasie, do której warto pojechać z planem ładowania – szacowany zasięg w trybie mieszanym WLTP dla baterii 53,0 kWh (Life i Design) wynosi 382 km. Co ciekawe, średnie zużycie energii WLTP według producenta wynosi 15,7 kWh/100 km, podczas gdy na teście udało się zejść do mniej niż 13 kWh/100 km. Czyżby producent był wobec siebie zbyt surowy?
Jak sytuacja wygląda przy pokonywaniu zakrętów? Tego się nieco obawiałem, jednak na szczęście niepotrzebnie. Bateria umieszczona w podłodze skutecznie obniża środek ciężkości, co wpływa na stabilność pojazdu. Nawet przy przejeżdżaniu przez łuki z większą prędkością nie czułem wątpliwości co do kontroli nad autem.
Przestronność oraz inteligentne rozwiązania
Auta dość sprawnie wykorzystują swoje gabaryty, oferując przestronną przestrzeń bagażową. Producent deklaruje łączną pojemność na poziomie 510 litrów, ale uwaga – ta liczba obejmuje również schowek pod podłogą bagażnika.
Wspomniany schowek ma pojemność 105 litrów, jest wykonany z tworzywa sztucznego i wyposażony w zawór, dzięki któremu można go łatwo umyć – idealnie nadaje się do przewozu brudniejszych rzeczy, takich jak akcesoria dla zwierząt, sprzęt sportowy czy narzędzia. Rozwiązanie to jest naprawdę dobrze przemyślane.
Co z większymi przedmiotami? Rower czy zestaw instrumentów mogą się nie zmieścić do głównego bagażnika, ale eksperci podpowiadają, że tylna kanapa jest niezwykle funkcjonalna. Znajdziemy tam rozwiązanie strefy transportowej – podnoszone siedzenia, które zwalniają przestrzeń między przednimi fotelami a oparciem tylnej kanapy, oferując płaskie miejsce do przewozu nawet telewizora czy roweru.
Czy to się opłaca? Wrażenia po jeździe Leapmotor B03X
Moje wrażenia po jeździe testowej Leapmotorem B03X są zdecydowanie pozytywne – ale czy to auto się opłaca? Zastanówmy się: za mniej niż 100 tysięcy złotych mamy wersję Life PRO z silnikiem o mocy 177 KM i bogatym wyposażeniem, w tym pompę ciepła, pełen pakiet 21 asystentów, ładowanie 30–80% w 16–17 minut (moc do 100 kW) oraz elegancki, design z nutą nowoczesności. Wystarczy spojrzeć na oferty konkurencji, aby dostrzec, że Leapmotor ma do zaoferowania naprawdę korzystną opcję.
Nie jest to może samochód dla pasjonatów motoryzacji, który wywołuje dreszcz emocji, ale nie można zaprzeczyć, że może być ciekawym wyborem i dostarczyć radości z jazdy. Dla mnie to pojazd diametralnie różny od mojego „codziennego” auta – napęd na przód, silnik elektryczny, wolniejsze przyspieszenie oraz charakter nastawiony na bezproblemowe dotarcie z punktu A do B, w możliwie najbardziej komfortowy i praktyczny sposób. Zdecydowanie chciałbym mieć go u siebie, ponieważ w modelu B03X nic nie jest w stanie mnie zirytować.