Rynek składanych smartfonów osiągnął poziom dojrzałości, który sprawia, że sam fakt posiadania rozkładanego ekranu przestaje wystarczać do przyciągnięcia klientów. Vivo stara się zyskać uznanie nabywców poprzez dwie kluczowe cechy: wyjątkowo dużą baterię, która wyróżnia się w tej klasie, oraz aparat stworzony we współpracy z Zeiss. Model ten zadebiutował w Chinach w czerwcu, a do Europy dotarł po czterech miesiącach.
Vivo X Fold 6 – recenzja. Dla kogo ten składany telefon?
Vivo X Fold 6 to pierwszy składany smartfon tego producenta oficjalnie wprowadzony na polski rynek. Można by oczekiwać, że towarzyszyć mu będą wyjątkowe innowacje. W rzeczywistości, przyglądając się temu modelowi, można zauważyć, że dla wielu użytkowników jego cechy mogą być istotniejsze niż inne funkcjonalności. Warto jednak być świadomym pewnych kompromisów oraz oczekiwać konkretnych korzyści. Po pierwsze, cena. Jak w przypadku większości składanych smartfonów, nie będzie ona niska. Po drugie, możliwość rozkładania ekranu – to nie jest funkcjonalność, która będzie przydatna dla każdego.
Dwa ekrany, dwa zastosowania?
Zewnętrzny ekran Vivo X Fold 6 ma przekątną 6,51 cala (1120 na 2528 pikseli) i umożliwia standardowe korzystanie z telefonu bez potrzeby rozkładania. W złożonej formie telefon ma 9,4 mm grubości w wersji Prism Black oraz 9,9 mm w wersji Horizon Blue i waży odpowiednio 228 lub 235 g. Po otwarciu użytkownik uzyskuje niemal kwadratowy panel o przekątnej 8,02 cala i rozdzielczości 2504 × 2312 pikseli. Obydwa ekrany korzystają z technologii 8T-LTPO i oferują adaptacyjne odświeżanie od 1 do 120 Hz.
Wzrost popularności modeli telefonów o kształcie paszportu sprawia, że zewnętrzny ekran oferuje więcej przestrzeni w poziomie, a po rozłożeniu telefony lepiej nadają się do gier i oglądania filmów. Taki format, z wąskim ekranem na zewnątrz i kwadratowym w środku, sprawia, że Vivo X Fold 6 może lepiej spełniać oczekiwania osób, które szukają większej produktywności w swoim urządzeniu.

Kiedy naprawdę korzystam z większego ekranu?
Oprócz większej przestrzeni roboczej w każdej aplikacji, co może być znaczące, zwłaszcza podczas edytowania zdjęć, funkcjonalności tego kształtu telefonu pozwalają na efektywne organizowanie podzielonego ekranu pomiędzy dwie aplikacje, co odzwierciedla układ z tradycyjnego smartfona, a nawet umożliwiają korzystanie z czterech widoków z danymi, kontekstem rozmowy, odtwarzaczem audio itp. Użytkownik ma możliwość personalizacji układu w różnorodny sposób – to intuicyjne i praktyczne, ale dla gier i filmów, chociaż ekran ma nieco ponad 8 cali, nie będzie idealny.
Obecność czarnych pasów u góry i dołu ekranu może być irytująca, a sama powierzchnia wyświetlanych treści nie wzrasta znacząco. Osobiście korzystałem z trybu, w którym połowa ekranu była poświęcona na wyświetlanie danego wideo lub treści, podczas gdy dolna część (w poziomie) służyła jako panel dotykowy do sterowania kursorem. To naprawdę użyteczne rozwiązanie. W aspekcie wideo należy jednak zauważyć, że głośniki umieszczone są tylko w „górnej” części urządzenia, co skutkuje brakiem stereo przy oglądaniu filmów, ponieważ dźwięk prowadzi tylko z jednej strony. Można to poprawić obracając telefon, chociaż wolałbym uniknąć tej konieczności.
Czas z biegiem lat uwidocznił załamanie na ekranie, które zaczyna być dostrzegalne i wyczuwalne. Osobiście nie przeszkadza mi to zbytnio, ale wyobrażam sobie, że inni użytkownicy mogą być mniej zadowoleni z tego faktu. Choć w trakcie korzystania z ekranu rzadko dotyka się centralnej części, to wizualnie, zwłaszcza przy jasnym oświetleniu w pomieszczeniu lub na zewnątrz, może to niepokoić. Przykro to zauważyć szczególnie podczas czytania, choć tekst nie jest w żaden sposób zniekształcony. Mechanizm otwierania telefonu działa z przyjemnym oporem, a jego krawędzie są wygodne do uchwycenia. Posiada także charakterystyczne „kłapnięcie” przy zamykaniu. Użytkownik ma możliwość zmiany zachowania telefonu w ustawieniach – złożenie ekranu nie musi powodować jego zablokowania, co jest dla mnie bardzo wygodne, ponieważ pozwala uzyskać dostęp do widoku na przednim ekranie.
Aparaty? To największe atuty Vivo X Fold 6
Vivo X Fold 6 ma smukły design, a po prawej stronie obudowy znajduje się dobrze działający czytnik linii papilarnych (w przycisku blokady). Oprócz przełączników głośności dostępny jest dodatkowy przycisk, który można skonfigurować do jednej z kilku funkcji, na przykład podwójne wciśnięcie uruchomi aparat, umożliwiając szybkie robienie zdjęć.
W sferze fotografii i wideo aparaty stanowią jedną z najsilniejszych stron tego modelu. Główny aparat dysponuje 200-megapikselowym sensorem marki Samsung HPB o przekątnej 1/1,4 cala, jasnością obiektywu f/1.68 oraz optyczną stabilizacją obrazu. Soczewki pokryte są powłoką ZEISS T, a stabilizacja uzyskała certyfikat CIPA 4.5. Zdjęcia domyślnie zapisywane są w rozdzielczości 12,5 MP, jednak można wybrać 50 lub 200 MP dla nieco lepszej szczegółowości. Cyfrowy zoom 2x daje ekwiwalent 46 mm, przy zachowaniu rzeczywistych 12,5 MP, co okazuje się przydatne.
Teleobiektyw peryskopowy ma 50-megapikselowy sensor Sony LYT-602 o przekątnej 1/1,95 cala, ogniskową odpowiadającą 70 mm i trzykrotne przybliżenie optyczne. Jest to konstrukcja ZEISS APO, którą producent przedstawia jako pierwszy teleobiektyw w składanym smartfonie z takim certyfikatem. Umożliwia on ostre zdjęcia i działa bardzo sprawnie. Widać jednak, że pliki JPEG w rozdzielczości 12,5 MP bywają zbyt agresywnie wyostrzane, a pliki 50 MP mają bardziej naturalny wygląd. Najlepsze rezultaty osiąga się korzystając z plików RAW, co na szczęście jest dostępne dla każdego z obiektywów. Ujęcia z ultraszerokokątnym aparatem również bazują na 50-megapikselowym sensorze, chociaż jest on mniejszy (1/2,76 cala) i odpowiada ogniskowej 15 mm, z autofokusem.
Składana konstrukcja przynosi pewne korzyści przy robieniu zdjęć selfie, ponieważ istnieje możliwość korzystania z tylnych aparatów, wykorzystując przedni ekran jako wizjer. Jakość tych zdjęć jest znacznie lepsza niż z przedniego aparatu, którego z pewnością bym unikał. Wadą może być trudniejszy chwyt telefonu w złożonej formie – do tej pory nie znalazłem idealnego sposobu na wygodne trzymanie go. Niemniej jednak, możliwość robienia zdjęć i filmów z wyższą jakością z użyciem trzech lepszych obiektywów to niewątpliwy atut. Producent wymienia również funkcje takie jak Cover Screen Teleprompter, Interactive Cover Screen oraz Left-Screen Preview, które mają ułatwiać nagrywanie, fotografowanie i wybieranie najlepszych ujęć.
Wydajność, pamięć, ładowanie – wszystko jak potrzeba
Pod względem wydajności, Vivo X Fold 6 napędza układ MediaTek Dimensity 9500 w wersji Super Edition. W codziennym użytkowaniu, w grach, edycji zdjęć i filmów oraz podczas jednoczesnego uruchamiania wielu aplikacji, działa efektywnie. Urządzenie posiada 512 GB pamięci wewnętrznej oraz 12 GB pamięci RAM. Jednak zdecydowanym wyróżnikiem jest akumulator – X Fold 6 ma ogniwo o pojemności 6900 mAh z możliwością zastosowania dwóch ogniw. Producent deklaruje użycie anody krzemowej piątej generacji oraz półprzewodnikowej baterii trzeciej generacji. Telefon obsługuje szybkie ładowanie – przewodowe 80 W i bezprzewodowe 40 W. Jak wygląda czas ładowania? Około 50% mocy uzyskujemy już po 25 minutach, a pełne naładowanie zajmuje mniej niż godzinę. Dodatkowo, telefon wspiera bezprzewodowe ładowanie zwrotne. Vivo X Fold 6 ma odporność na wodę zgodnie z normami IPX8 i IPX9 oraz odporność na kurz na poziomie IP5X.
Dostępny jest również zestaw vivo Office Kit z trybem Desktop Mode, który po podłączeniu do kompatybilnego monitora lub telewizora umożliwia korzystanie z telefonu w trybie przypominającym działanie komputera. Vivo X Fold 6 w wersji 12 GB + 512 GB kosztuje w Polsce 9499 zł.
plusy
- Smukła i lekka konstrukcja
- Wysoka produktywność (głównie na wewnętrznym ekranie)
- Szybkie ładowanie
- Świetny zestaw aparatów
- Bardzo pojemna bateria
- Kompatybilność z telekonwerterem
- Odporność na wodę IPX8 i IPX9 oraz kurz IP5X
minusy
- Niewłaściwe usytuowanie głośników
- Widoczne i wyczuwalne załamanie ekranu
- Słabszy aparat ultraszerokokątny w porównaniu do pozostałych dwóch

