Kategoria: Wiadomości

  • Nowe PSP 3 zawstydzi PS5? Wyciekły informacje o szybkim dysku

    Nowe PSP 3 zawstydzi PS5? Wyciekły informacje o szybkim dysku

    Nowe PSP może zawstydzić duże konsole. Przeciek sugeruje dysk o niesamowitej szybkości.

    W sieci pojawiły się nowe informacje na temat jeszcze nieogłoszonej przenośnej konsoli od Sony. Urządzenie, roboczo nazywane PSP 3, może być wyposażone w tak szybki dysk SSD, że nawet obecna generacja konsol wydaje się przy nim wolna. Czyżby Japończycy planowali powrót do łask graczy?

    PSP 3 z rewolucyjną pamięcią. Szybsza od dużych konsol

    Nie przesadzam mówiąc o tym powrocie do łask graczy – Sony i marka PlayStation obecnie przeżywają trudny okres, w dużej mierze z powodu swoich decyzji. Rezygnacja z wydawania gier na fizycznych nośnikach to tylko jeden z przykładów działań, które nie przysporzyły im sympatii wśród konsumentów. Może nowa konsola, na którą czeka miliony, okaże się remedium? To mogłoby być bardzo rozsądne posunięcie, szczególnie w kontekście PSP. Legendarna konsola nie doczekała się następcy od ponad dekady, a tymczasem rynek oraz zachowania graczy znacznie się zmieniły. Handheldy zyskały na popularności (choćby dzięki Nintendo Switch czy Steam Deckowi), dlatego najwyższy czas, aby Sony wprowadziło coś nowego do swojego portfolio. Wiele wskazuje na to, że będzie to PSP – i to w mocniejszej formie, niż można by oczekiwać. Nadchodzące przecieki sugerują, że przenośna konsola ma być wyposażona w ultra-szybki dysk SSD.

    Domniemana prędkość odczytu w zakresie od 5,5 GB/s do nawet 7,5 GB/s robi ogromne wrażenie. Dla porównania, nawet podstawowe PS5 nie jest w stanie osiągnąć takich wyników. Przyjrzyjmy się, jak te prędkości prezentują się w innych urządzeniach, w tym również konkurencji:

    • PS5: surowy odczyt 5,5 GB/s
    • Xbox Series X: surowy odczyt 2,4 GB/s
    • Pecetowa konkurencja (Steam Deck, ROG Ally): zazwyczaj od 3,5 do 5,0 GB/s
    • PS6: szacuje się, że konsola osiągnie prędkość odczytu do 14,9 GB/s

    Takie parametry dysku w nadchodzącym handheldzie od Sony pozwolą na natywne uruchamianie gier z PS5, co w pewnym sensie przedłuży generację na nowym urządzeniu, umożliwiając zachowanie ogromnej biblioteki gier, a jednocześnie otworzy drogę dla całkowicie nowej konsoli. A jak wygląda kwestia pojemności? Plotki sugerują, że nowe PSP ma być wyposażone w dysk o pojemności 512 GB. Może to wydawać się niewiele, biorąc pod uwagę rozmiary gier z obecnej generacji. Na szczęście zastosowana będzie specjalna kompresja AI z wykorzystaniem Neural Texture Compression (NTC) od AMD. Na przykład, tekstury w wysokiej rozdzielczości będą kompresowane przez sieć neuronową, a następnie w trakcie gry będą dekompresowane przez dedykowany blok GPU. Szacuje się, że rozmiar tekstur dzięki temu może zmniejszyć się o aż 85%.

    Czytaj dalej poniżej

    Aplikacja Schrony PSP – Gdzie szukać schronienia w sytuacjach kryzysowych?


    Czekam na nowe PSP i ufam Sony

    Tak, ufam Japończykom, mimo że to już nie ta sama pro-konsumencka korporacja, co za czasów PS3 i PS4. Niemniej, cieszy mnie zapowiedź, że nowe PSP ma być „prawdziwą” konsolą, a nie tylko maszynką do streamowania gier z chmury czy stacjonarnej konsoli, jak PS Portal. To oczywiście również ciekawe rozwiązanie, które ma swoich zwolenników, ale ja po prostu czekam na rzeczywistego następcę oryginalnego PSP oraz niedocenianej PS Vity. Może tym razem Sony zaproponuje lepszą wizję całego cyklu życia urządzenia i nie porzuci go po kilku latach bezowocnych prób zjednania sobie graczy – tak, uważam, że PS Vita była genialnym sprzętem, który został niesłusznie potraktowany!

  • Grzybiarzu, weź telefon do lasu: jak nie zabłądzić, rozpoznać grzyby i wezwać pomoc

    Grzybiarzu, weź telefon do lasu: jak nie zabłądzić, rozpoznać grzyby i wezwać pomoc

    Planujesz wyprawę na grzyby i zastanawiasz się, czy zostawić smartfona w domu? Lepiej weź go ze sobą, ponieważ w wielu sytuacjach może okazać się niezwykle przydatny.

    Sezon grzybowy w pełni, a jak co roku, pojawia się dylemat: zabrać ze sobą koszyk czy telefon? Odpowiedź brzmi: najlepszym rozwiązaniem jest zabranie obu! Odpowiednio przygotowany smartfon może być w lesie równie nieoceniony jak nóż czy mapa. Co więcej, w niektórych sytuacjach może stać się nawet naszym ratunkiem.

    Smartfon w lesie – niezastąpione narzędzie, nawet bez zasięgu

    Warto zrozumieć, że GPS i dostęp do internetu to dwie odrębne kwestie. GPS ustala naszą lokalizację na podstawie sygnałów satelitarnych i nie wymaga dostępu do sieci. Problemy mogą wystąpić, gdy aplikacja nawigacyjna próbuje wyświetlić mapę, której nie mamy zapisanej w pamięci telefonu. Dlatego zaleca się przed wyruszeniem do lasu pobranie mapy wybranego obszaru do użytku offline. Dzięki temu nawigacja będzie funkcjonować również w miejscach, gdzie zasięg jest słaby lub nie ma go wcale.

    W ten sposób, nawet bez dostępu do internetu, będziemy mogli zaznaczyć miejsce parkingowe, zapisać punkt docelowy czy monitorować przebytą trasę. Pomaga to znacznie zmniejszyć ryzyko zgubienia się.

    Każdy doświadczony grzybiarz wie, że znalezienie dobrego miejsca do zbierania grzybów to tylko połowa sukcesu. Kluczowe jest zapamiętanie lokalizacji, aby w przyszłości móc tam wrócić. Jak wiadomo, pamięć bywa zawodna. Lepiej nie polegać na tym, że za rok przypomnimy sobie, przy którym drzewie rosły prawdziwki. Warto zanotować współrzędne GPS, zrobić zdjęcie okolicy oraz dodać notatkę o dacie, pogodzie i gatunkach, które tam znaleźliśmy.

    Czytaj dalej poniżej


    Ukryta funkcja pilota telewizora zmieni sposób, w jaki oglądasz filmy

    Nie można także zapominać o aplikacjach stworzonych z myślą o grzybiarzach. Szczególnie mniej doświadczeni miłośnicy zbierania grzybów mogą skorzystać z ich wsparcia. Programy oparte na sztucznej inteligencji, takie jak Picture Mushroom, iNaturalist, ShroomID czy Google Lens, mogą po przesłaniu zdjęcia określić potencjalny gatunek. To niezwykle przydatne, zwłaszcza kiedy chcemy szybko zawęzić poszukiwania. Należy jednak pamiętać, że wyniki tych analiz nie powinny być traktowane jako ostateczne, lecz jedynie jako wskazówka. Dwa grzyby, które na zdjęciu wyglądają podobnie, mogą reprezentować zupełnie różne gatunki, a niektóre z nich mają trujące odpowiedniki.

    Grafika: depositphotos.com

  • Nowe słuchawki HyperX. Uszy dziękują, domownicy nie

    Nowe słuchawki HyperX. Uszy dziękują, domownicy nie

    Nowe słuchawki HyperX Cloud Alpha Air to wyjątkowy model, który zapewnia ogromny komfort oraz znakomity dźwięk.

    Firma HyperX z ogromnym zaangażowaniem podjęła krok w nieznane. Słuchawki Cloud Alpha Air wyróżniają się otwartą konstrukcją oraz przewodowym modelem, co pozwala na uzyskanie dźwięku znacznie lepszego niż w tradycyjnych headsetach gamingowych.

    Co wyróżnia HyperX Cloud Alpha Air?

    HyperX już od lat dostarcza graczom doskonałe headsety, które charakteryzują się nie tylko wysoką jakością dźwięku, ale także stonowanym, niemal eleganckim designem, pozbawionym zbędnych udziwnień. Wersje bezprzewodowe oferują natomiast wytrzymałe akumulatory zapewniające długotrwałą pracę bez ładowania. Osobiście korzystam z modeli tej firmy od lat i mogę śmiało stwierdzić, że są to jedne z najlepszych i moich ulubionych słuchawek, które wykorzystuję nie tylko do grania. Dlatego też z zainteresowaniem przyjąłem nowość zaprezentowaną na Gamescomie – model HyperX Cloud Alpha Air, który ma na celu zdobycie nowego terytorium. Mamy tu do czynienia z ich pierwszym modelem o otwartej konstrukcji, typu open-back. Czym to różni się od standardowych modeli?

    W słuchawkach open-back tylna część muszli nie jest szczelnie zamknięta, a ich obudowa jest wykonana z perforowanej siatki lub otworów wentylacyjnych. Dzięki temu powietrze i fale dźwiękowe mogą swobodnie przepływać w obie strony, co ma ogromny wpływ na brzmienie oraz komfort użytkowania. Przede wszystkim, nasza „scena akustyczna” jest otwarta, co sprawia, że dźwięk jest bardziej naturalny. Dzięki temu łatwiej lokalizujemy źródło dźwięku, nie czując się przytłoczeni przez dźwięk zamkniętych przestrzeni. Brak tzw. ciśnienia akustycznego, które kumuluje się w zamkniętych słuchawkach, znacznie podnosi komfort długotrwałego użytkowania, redukując zmęczenie uszu podczas wielogodzinnych sesji. Również nasze własne brzmienie jest naturalne, ponieważ nie jesteśmy odizolowani od dźwięków otoczenia. Rozmawiając, słyszymy siebie wyraźnie i nie potrzebujemy cyfrowego odsłuchu w komunikatorze. Jeśli macie wątpliwości, spróbujcie rozmawiać, mając uszy zasłonięte.

    Niestety, otwarta konstrukcja HyperX Cloud Alpha Air ma swoje negatywne aspekty. Pierwszym jest ucieczka basu, który podczas słuchania muzyki może być nieco osłabiony – brzmienie wydaje się być „suche”. Nieco ratuje to zastosowanie Bass Tube (czerwonej tulei znajdującej się w obrębie 40-milimetrowego przetwornika dynamicznego), aczkolwiek wciąż nie osiągniemy poziomu głębokiego basu znanego z modeli zamkniętych – to kwestia wyboru. Oczywiście bas nie zniknął całkowicie. Dla większości użytkowników, ze względu na brak doświadczenia z wieloma innymi słuchawkami, różnica może być znikoma, jednak dla osób obeznanych z innymi produktami HyperX, brzmienie w tym modelu wyda się specyficzne w porównaniu do zamkniętych słuchawek i nie każdemu przypadnie do gustu.

    Czytaj dalej poniżej


    Brzmij i słysz jak pro – HyperX SoloCast 2 i Cloud Alpha 2 Wireless to idealny zestaw dla twórców i graczy 

    Dodatkowym efektem otwartej konstrukcji jest to, że słyszymy wszystko, co dzieje się wokół (np. stukanie w klawiaturę, hałasy otoczenia), a nasze otoczenie (np. domownicy) doskonale zdaje sobie sprawę z tego, o czym rozmawiamy. Po każdej sesji w słuchawkach moja partnerka była w stanie podsumować tematy rozmów z moją ekipą, chociaż znajdowała się w innym pokoju.

    Specyficzny, ale bardzo wygodny dźwięk

    Podczas rozgrywki szczególnością jest komfort brzmienia, wynikający z połączenia jakości 40 mm neodymowych przetworników oraz otwartej konstrukcji. Dla mnie to doświadczenie łączące mocne uderzenie słuchawek z zachowaniem zdrowego podejścia do mojego aparatu słuchowego. Po kilku godzinach na polu bitwy uszy nie odczuwały zmęczenia, a lekki ból głowy, który czasami towarzyszy używaniu bardziej intensywnych słuchawek, tym razem mnie nie dotknął. Te słuchawki są nie tylko wygodne, ale też zdrowe w dłuższej perspektywie (oczywiście w odpowiedniej skali). Konstrukcja sprzyja również komfortowi, z piankowymi poduszkami nauszników wykończonymi eleganckim materiałem Ultrasuede, które są niezwykle wygodne, nawet na dużych głowach.

    W górnej części znajduje się miękka poduszka, a rozsuwany pałąk pozwala na wygodne dopasowanie do indywidualnych preferencji użytkownika. Nowe słuchawki od HyperX są wykonane z trwałych materiałów, co czyni je solidnymi i wytrzymałymi, a jednocześnie o relatywnie niskiej wadze, wynoszącej 275 gramów (bez mikrofonu) + 12 gramów mikrofonu, który precyzyjnie zbiera dźwięk – nie szumi, a jego działanie zapewnia kapsuła elektretowa o charakterystyce jednokierunkowej. Mikrofon jest odłączany, a na obudowie jednej z muszli znajduje się przycisk do jego wyciszenia, natomiast na drugiej umieszczono pokrętło regulacji dźwięku, które jest delikatnie chropowate, ale działa gładko – może nawet zbyt gładko, przez co momentami nie czułem pełnej kontroli nad jego obrotem, co bywało nieco niewygodne.

    Przewód – świadoma decyzja

    Decyzja o zastosowaniu połączenia przewodowego była świadoma i przemyślana, co dla wielu użytkowników może być zaskoczeniem. HyperX zdecydowało się skoncentrować w modelu Cloud Alpha Air na doznaniach dźwiękowych oraz jakości brzmienia w połączeniu z komfortem użytkowania, co w praktyce kazało zrezygnować z przechowywania akumulatorów, co wpływa na wydajność oraz wagę sprzętu. Na szczęście producent proponuje kilka opcji łączności. Możemy korzystać z przewodu jack 3,5 mm lub specjalnego przedłużacza USB-C, co jest dużym udogodnieniem dla użytkowników laptopów.

    Chociaż osobiście jestem przyzwyczajony do słuchawek bezprzewodowych, nie mam zastrzeżeń do decyzji twórców HyperX Cloud Alpha Air. Ostateczna długość kabla jest wystarczająca, a materiałowy oplot wzbudza wrażenie wysokiej trwałości. Choć dodatkowy kabel może wymagać organizacji na biurku, otrzymujemy w zamian niezwykle ciekawe doświadczenia, które rzadko spotykane w świecie gamingowych słuchawek.

    HyperX Cloud Alpha Air – dla zdecydowanych użytkowników

    Słuchawki Cloud Alpha Air od HyperX są w Polsce dostępne w cenie 639 zł. W tej cenie otrzymujemy otwartą konstrukcję z jej zaletami i wadami – nasze uszy z pewnością będą zadowolone z tego headsetu, ale już domownicy mogą nie podzielać tego entuzjazmu. Moje doświadczenie z tymi słuchawkami było niezwykle komfortowe; doskonale bawiłem się zarówno w grach, jak i korzystając z aplikacji Discord. Jednak nie wszystko brzmiało tak bogato, jak w zamkniętych słuchawkach. To nie jest wada czy błąd tego modelu – to cecha wynika z jego konstrukcji. Dlatego mogę stwierdzić, że to idealny wybór dla tych, którzy poszukują otwartej konstrukcji i rozumieją jej charakterystykę. Przypadkowy zakup Cloud Alpha Air jako „słuchawek do gier” może okazać się nietrafioną decyzją.

  • Na tym filmie będziecie wstrzymywać oddech. Genialni aktorzy w hołdzie poległym

    Na tym filmie będziecie wstrzymywać oddech. Genialni aktorzy w hołdzie poległym

    Ekstremalne oblicze himalaizmu na wielkim ekranie

    Najbardziej ekstremalne oblicze himalaizmu powraca na wielki ekran, a nowy film Apple o pierwszym zdobyciu Mount Everestu może być jednym z najmocniejszych górskich dramatów ostatnich lat.

    Wzbudzający emocje i pełen napięcia, film ten z pewnością przyciągnie uwagę zarówno miłośników gór, jak i pasjonatów kinematografii. Oświetlając niebezpieczeństwa i wyzwania związane z wspinaczką na najwyższą górę świata, twórcy filmu przeniosą widzów w niezwykłą podróż, która zdefiniuje pojęcie odwagi i determinacji.

    Z niecierpliwością czekamy na ten wyjątkowy projekt, który obiecuje ukazać nie tylko fizyczne zmagania wspinaczy, ale także ich wewnętrzne zmagania oraz relacje międzyludzkie, które nadają sens tej niebezpiecznej pasji.

  • Action rozpieszcza fanów elektroniki. Super produkty w niskich cenach

    Action rozpieszcza fanów elektroniki. Super produkty w niskich cenach

    Action w tym tygodniu przygotowało prawdziwą gratkę dla fanów taniej elektroniki. Tak niskich cen dawno nie było.

    Promocja Tygodnia w Action

    W trwającej właśnie Promocji Tygodnia w sklepach Action, największym hitem może okazać się kompaktowa drukarka etykiet Fichero w cenie 44,95 zł. Ta praktyczna urządzenie umożliwia uporządkowanie dokumentów oraz różnorodnych akcesoriów. Drukarka łączy się ze smartfonem przez Bluetooth, a za pomocą aplikacji można przygotować własne projekty etykiet i szybko je wydrukować. Idealnie sprawdzi się do oznaczania słoików z przyprawami, segregatorów, pudełek, szuflad czy przedmiotów znajdujących się na biurku. Urządzenie jest bezprzewodowe i wyposażone w akumulator, który można ładować przez USB-C – odpowiedni przewód znajduje się w zestawie. Dodatkowo, producent dołącza zainstalowaną rolkę etykiet, co pozwala na natychmiastowe korzystanie z urządzenia po wyjęciu z opakowania.

    Do drukarki Fichero dostępne są także przystępne cenowo rolki uzupełniające, które w promocji kosztują 9,95 zł. Pozwalają one na przygotowanie kolejnych etykiet bez konieczności wymiany urządzenia czy zakupu dodatkowych materiałów eksploatacyjnych. W zestawie znajduje się trzy rolki, z których każda zawiera 210 etykiet o wymiarach 30 × 14 mm, co łącznie daje 630 etykiet.

    Action kusi przecenami. Co w tym tygodniu?

    W niższych cenach dostępne są także baterie. Cztery sztuki Panasonic AA kosztują 3,99 zł w promocji, co w prostych obliczeniach daje mniej niż złotówkę za sztukę. Podobna oferta dotyczy czterech baterii Panasonic AAA, które również kosztują 3,99 zł. Z kolei zestaw 10 baterii Varta AA albo Varta AAA można zakupić za 9,49 zł, co pozwala na nabycie każdej sztuki za 95 groszy. Dla bardziej wymagających użytkowników dostępne są cztery wielokrotne baterie GP AA w cenie 13,95 zł oraz cztery baterie GP AAA w tej samej cenie.

    Fani nastrojowego oświetlenia powinni zwrócić uwagę na inteligentną lampę podłogową RGB LSC Smart Connect, dostępną za 59,99 zł. Dzięki aplikacji mobilnej można regulować jasność, wybierać różne kolory oraz dostosować oświetlenie do aktualnej sytuacji – od wieczornego relaksu na kanapie po spotkanie z przyjaciółmi. Lampą można sterować nie tylko z poziomu smartfona, ale również głosowo przy użyciu Asystenta Google, Amazon Alexa lub Siri. Dodatkową atrakcją jest funkcja timera, która pozwala na automatyczne włączanie lub wyłączanie oświetlenia o wyznaczonej porze.

    Czytaj dalej poniżej


    Szaleństwo Parkside w Lidlu. Na półki wracają akumulatory i sprzęt na jesień

    W sprzedaży dostępny jest również Powerbank Xtorm w cenie 44,95 zł, dostępny w różnych kolorach. To niewielkie i poręczne źródło dodatkowej energii dla smartfona lub innego urządzenia, które szczególnie dobrze sprawdzi się poza domem. Powerbank ma pojemność 5000 mAh i umożliwia szybkie ładowanie. Jego największym atutem jest wbudowane, rozkładane złącze USB-C, dzięki któremu można podłączyć smartfon bez potrzeby zabierania ze sobą dodatkowego przewodu.

    W promocyjnej cenie dostępne są również bezprzewodowe słuchawki douszne Solix SL-300, które kosztują 22,95 zł. Pracują do 28 godzin słuchania (z pełnym etui), co sprawia, że idealnie nadają się zarówno do codziennego użytku, jak i na podróże. Dotykowe sterowanie pozwala na komfortowe obsługiwanie najważniejszych funkcji bez potrzeby sięgania po telefon, a pełne naładowanie zestawu zajmuje około 3 godzin.

    Promocja Tygodnia w Action trwa do 22.09

  • Takich aparatów jeszcze w smartfonie nie było. Znamy datę polskiej premiery

    Takich aparatów jeszcze w smartfonie nie było. Znamy datę polskiej premiery

    To jeden z kandydatów do tytułu najlepszego foto-smartfona roku, który zadebiutuje w Polsce.

    Wyścig na megapiksele w świecie smartfonów trwa w najlepsze. OPPO Find X10 Pro Max ma się stać pierwszym telefonem z trzema aparatami o rozdzielczości 200 MP. Producent zapowiedział już globalny debiut tego urządzenia, a polska premiera planowana jest jeszcze przed końcem 2026 roku. Konkretna data rozpoczęcia sprzedaży w Polsce nie została jednak ujawniona.

    Oppo Find X10 – możliwości aparatów

    Oppo Find X10 Pro Max (po lewej) i Find X10 (po prawej)

    Kluczowym elementem zestawu fotograficznego będzie główny sensor 200 MP z jasnym obiektywem o przysłonie f/1.5. Towarzyszyć mu będą ultraszerokokątny aparat 200 MP oraz peryskopowy teleobiektyw o tej samej rozdzielczości. Zaletą tego ostatniego ma być również możliwość wykonywania zdjęć makro z odległości około 10 cm. Za kalibrację i dodatkowe opcje funkcji fotograficznych telefonu ponownie odpowiada renomowana marka Hasselblad.

    Warto jednak zaznaczyć, że sama liczba megapikseli nie jest wyznacznikiem jakości zdjęć. Istotne są także rozmiar matrycy, optyka, stabilizacja, przetwarzanie obrazu oraz oprogramowanie. OPPO Find X10 Pro Max wyróżnia się tym, że wysoka rozdzielczość dotyczy nie tylko głównego aparatu, ale również fotografowania szerokich kadrów oraz odległych obiektów.

    Telefon zostanie wyposażony w procesor MediaTek Dimensity 9600 Pro, który będzie wykonany w technologii 2 nm, oraz akumulator o pojemności sięgającej 8000 mAh. Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami, przewidziano ładowanie przewodowe o mocy 80 W oraz bezprzewodowe 50 W. Taki zestaw sprawi, że OPPO Find X10 Pro Max będzie zaliczał się do segmentu premium, a jego cena w Polsce prawdopodobnie zbliży się do kosztów najdroższych modeli Ultra innych marek.

    Czytaj dalej poniżej

    Samsung namieszał w składakach. Flip8, Fold8 i Fold8 Ultra pod lupą

    Premiera Oppo Find X10 już niedługo

    Chińska premiera serii OPPO Find X10 została zaplanowana na 22 września 2026 roku. Model Pro Max ma później trafić na rynki międzynarodowe, w tym do Polski. W sprzedaży krajowej można się spodziewać tego urządzenia przed końcem roku – konkretne daty oraz ceny zostaną ujawnione wkrótce.

  • Ten tani Samsung ma już Androida 17, a mój Galaxy S25 jeszcze nie

    Ten tani Samsung ma już Androida 17, a mój Galaxy S25 jeszcze nie

    Samsung oficjalnie wprowadził do sprzedaży swój najnowszy budżetowy smartfon z serii A – model Galaxy A18 4G.

    Urządzenie przyciąga uwagę estetycznym, nowoczesnym designem z zaokrąglonymi krawędziami oraz potrójnym aparatem na pleckach, przypominającym bardziej zaawansowane modele z tej samej rodziny. Sercem smartfona jest procesor Exynos 1610, wspierany przez 4 GB pamięci RAM oraz 128 GB przestrzeni na dane. Czas pracy zapewnia pojemne ogniwo 5000 mAh z obsługą ładowania 25 W, co pozwala na naładowanie baterii do 50% w około pół godziny. Użytkownicy mogą także cieszyć się 6,7-calowym ekranem Super AMOLED z odświeżaniem 90 Hz, głównym aparatem o rozdzielczości 50 MP, obiektywem do selfie 13 MP oraz certyfikatem odporności na wodę IP64. Dodatkowo, smartfon oferuje inteligentne funkcje wyszukiwania, takie jak „Zaznacz, aby wyszukać”, dostępne dzięki współpracy z Google.

    Premiera pełna paradoksów

    Najbardziej zaskakującym elementem specyfikacji jest oprogramowanie. Galaxy A18 4G debiutuje na rynku z fabrycznie zainstalowanym systemem One UI 9 opartym na Androidzie 17. Producent obiecuje aż 6 lat aktualizacji systemu operacyjnego oraz łatek bezpieczeństwa. Tworzy to nieco absurdalną sytuację w portfolio południowokoreańskiego giganta. Podczas gdy zeszłoroczny flagowy model Galaxy S25 wciąż oczekuje na aktualizację do najnowszego Androida, wydanego przez Google na początku wakacji, użytkownicy budżetowca mogą korzystać z nowoczesnych rozwiązań oprogramowania od pierwszego dnia po wyjęciu telefonu z pudełka.

    Z drugiej strony, ta programowa nowoczesność zderza się z wyraźnymi kompromisami sprzętowymi. Największym z nich jest brak wsparcia dla łączności 5G, co sprawia, że smartfon wydaje się technologicznie przestarzały już w momencie debiutu. Biorąc pod uwagę cenę 280 euro za wersję 4/128 GB, trudno oprzeć się wrażeniu, że kwota ta jest zbyt wysoka dla urządzenia bez łączności nowej generacji. Galaxy A18 4G stanowi więc interesujący zestaw sprzeczności – z jednej strony wzorowo wspierany i świeży programowo, z drugiej zaś ograniczony przez standardy sieciowe z przeszłości.

    Urządzenie zadebiutowało we Francji, Norwegii oraz Szwecji, nie wiadomo natomiast czy i kiedy trafi do Polski. Obawiam się, że w tej cenie i specyfikacji nie zdobędzie zbyt dużej popularności. Nie zmienia to jednak faktu, że posiada najnowszego Androida. Ciekawi mnie jak będą wyglądały aktualizacje w przyszłości, skoro Samsung po macoszemu traktuje nawet swoje topowe modele.

    Czytaj dalej poniżej


    Masz Samsunga? Za kilka dni czeka Cię ogromna zmiana

    źródło: Samsung

  • Nie masz Nintendo? To najlepsze „pokemony”, w jakie możesz dziś zagrać

    Nie masz Nintendo? To najlepsze „pokemony”, w jakie możesz dziś zagrać

    Aniimo, gra duchowo nawiązująca do konwencji znanej z Pokemonów, zadebiutowała dzisiaj na komputerach PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X i S. Tytuł stworzony przez Pawprint Studio pozwala graczom na łapanie i stawianie do walki ponad 200 stworzeń, a także wykorzystywanie ich unikalnych zdolności w grze.

    To RPG akcji z otwartym światem o nazwie Idyll, w którym poszukiwanie i trenowanie towarzyszy łączy się z eksploracją oraz walką w czasie rzeczywistym. Podstawowa wersja gry jest dostępna za darmo, a można ją pobrać m.in. ze Steama i Epic Games Store. Wkrótce gra zadebiutuje również na systemach Android i iOS, a premiera zaplanowana jest na 23 września.

    Aniimo pozwala na pełne doświadczenie ze schwytanym stworem

    Mechanizm Twining umożliwia połączenie postaci gracza z wybranym Aniimo, co pozwala na przejęcie nad nim kontroli. Zdolności towarzysza służą do poruszania się po lokacjach, pokonywania przeszkód i prowadzenia walk. W rezultacie istotne staje się zdobywanie kolejnych stworów — każde z nich poszerza możliwości działania podczas eksploracji. W grze uwzględniono także mechaniki pozwalające na wykorzystanie umiejętności stworków do rozwiązywania różnorodnych zagadek.

    W grze premierowe stwory to Squarrel oraz jego ewolucja, Squashel. Przypominający wiewiórkę stwór stacza się ze zboczy i znany jest ze swojego wyjątkowo sprawnego ogona, którym wykonuje serie ataków. Poza wyprawami, Aniimo może również wspierać graczy w uprawie roślin i zbieraniu surowców w Homeland, czyli przestrzeni gracza, która może być aktywnie rozbudowywana i urządzana. Ten aspekt ma przeciwdziałać bardziej „akcyjnej” i RPG-owej części gry, uzupełniając kolekcjonowanie stworów oraz starcia.

    Twórcy skoncentrowali się na treningu i istotnych spotkaniach

    Punkty widzenia uczestników beta-testów wykorzystano do przekształcenia dwóch kluczowych systemów gry. Uproszczono m.in. mechanikę przedmiotów przypisanych do stworów, zwiększono częstotliwość zdobywania Star Dust, a limity rozwoju związano z poziomem Aniimo. Zmieniono także przebieg spotkania z legendarnym Irisalisem, w tym proces jego schwytania oraz związany z tym rytuał.

    Czytaj dalej poniżej


    Ta gra pokazuje wady i zalety całej branży. A to nieoczywisty przykład

    Czytaj także: Nowe, interaktywne LEGO Pokemon. Fani zachwyceni

    Poprawki objęły również sterowanie na kontrolerach i urządzeniach mobilnych. Warto jednak pamiętać, że „gra do pobrania za darmo” oznacza, że dostępne są płatne dodatki: przed premierą na konsolach sprzedawano opcjonalne pakiety. Jeżeli planujecie instalację Aniimo na komputerach, upewnijcie się, że macie przynajmniej 40 GB wolnego miejsca i koniecznie przeprowadźcie instalację na dysku SSD.

    Sprawdź Aniimo w sklepie Microsoft

  • Canon wskrzesza legendę. Nowy sprzęt wygląda jak aparat z PRL-u, ale potrafi znacznie więcej

    Canon wskrzesza legendę. Nowy sprzęt wygląda jak aparat z PRL-u, ale potrafi znacznie więcej

    Czy pomylimy go z wcześniejszymi modelami?

    Chyba nie, ale trzeba przyznać, że wygląd nowego Canon EOS R8 Mark II zaskakuje.

    Specyfikacja Canon R8 Mark II

    Najpierw konkretne informacje: R8 Mark II to kompaktowy aparat pełnoklatkowy z matrycą 24,2 MP, stabilizacją obrazu, szybkim autofokusem oraz trybem seryjnym, który z łatwością radzi sobie z dynamicznymi akcjami. Canon wraca z korpusem, który łączy dobrze znany, retro-inspirowany wygląd z nowoczesnymi rozwiązaniami o wyższej jakości.

    Co potrafi nowy aparat Canon R8 II?

    Sercem modelu jest matryca CMOS pełnoklatkowa o rozdzielczości 24,2 MP, współpracująca z procesorem DIGIC X, co zapewnia doskonałą szczegółowość, realistyczne kolory oraz szeroki zakres dynamiczny. Największą nowością w stosunku do swojego poprzednika jest stabilizacja obrazu w korpusie, której efektywność osiąga 7,5 stopnia, co ułatwia robienie zdjęć z ręki, szczególnie w słabszym oświetleniu. Canon zapewnia również wysoką czułość autofokusa, który działa nawet przy -7,5 EV.

    EOS R8 Mark II został zaprojektowany z myślą o fotografowaniu ruchu, oferując zdjęcia seryjne do 40 kl./s oraz bufor na 73 pliki RAW. W odpowiedzi na potrzeby użytkowników zastosowano funkcję Pre Capture, która zaczyna zapisywać obraz około pół sekundy przed pełnym wciśnięciem spustu migawki. System Dual Pixel CMOS AF II potrafi wykrywać ludzi, zwierzęta oraz pojazdy, śledząc oczy, twarz, głowę i sylwetkę, a funkcja priorytetu wybranych osób daje możliwość wskazania ważniejszych twarzy.

    Filmowanie w najwyższej jakości

    Nowy Canon to nie tylko aparat do fotografii – potrafi także nagrywać w jakości 4K 60p z nadpróbkowaniem z 6K oraz Full HD do 180 kl./s. Producent dodał profile Canon Log 3 i HLG, a także tryb Cinema View w proporcjach 2,35:1, co ułatwia uzyskanie filmowego charakteru obrazu. W praktyce sprzęt obsługuje Wi-Fi, Bluetooth 5.3 oraz USB-C z ładowaniem i transmisją na żywo, co pozwala na szybkie przesyłanie lub natychmiastowe udostępnianie materiałów po ich zarejestrowaniu.

    Czytaj dalej poniżej


    Nowy model, ważne zmiany. DJI ulepsza swoją popularną kamerkę!

    Styl retro? Nawiązanie do klasyków lat 80.

    A wygląd? Na pierwszy rzut oka nowy Canon rzeczywiście wywołuje skojarzenia z dawnymi lustrzankami, gdyż producent świadomie sięgnął po wzornictwo inspirowane aparatami z lat 80. Jednak ten kierunek nie jest jedynie zabiegiem estetycznym: korpus został zaprojektowany z myślą o poręczności podczas pracy z ręki, a nowe elementy obsługi, w tym joystick AF, poprawiają codzienne korzystanie z aparatu. Canon podkreśla również, że całkowita waga sprzętu wynosi około 499 g, a z kartą i akumulatorem 546 g, co czyni go odpowiednim do podróży.

    Cena Canona R8 Mark II

    Ile będziemy musieli zapłacić? Cena samego korpusu wynosi 7890 zł, a zestawu z obiektywem RF 24-105 mm f/4-7.1 IS STM to 9650 zł.

  • iPhone 18 Pro z dodatkowym ekranem E-ink. Wystarczy nowa obudowa

    iPhone 18 Pro z dodatkowym ekranem E-ink. Wystarczy nowa obudowa

    Dodatkowe ekrany umieszczane z tyłu obudowy smartfona zyskują w ostatnim czasie coraz większą popularność.

    Choć specyfikacja flagowych modeli, takich jak iPhone 18 Pro, nie przewiduje fabrycznie takiego rozwiązania, znana firma Ugreen postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom użytkowników. Ich najnowsze akcesorium, obudowa Magic E-ink Screen Case, pozwala nie tylko skutecznie zabezpieczyć cenny telefon przed upadkami, ale także nadaje mu unikalny charakter każdego dnia.

    Kolorowy ekran E-ink na pleckach iPhone’a

    Głównym atutem etui od Ugreen jest wbudowany w tylnej części kolorowy wyświetlacz wykonany w technologii E-ink. Zapewnia on nie tylko wyjątkowy wygląd, ale również nie wpływa negatywnie na żywotność baterii telefonu. Nowe etui przekształca tył smartfona w cyfrową ramkę na zdjęcia, na której można codziennie wyświetlać inną grafikę lub fotografię. Zarządzanie obrazami odbywa się w niesamowicie prosty sposób dzięki dedykowanej aplikacji mobilnej. Nie jest do końca jasne, jak cała konstrukcja jest zasilana, ale prawdopodobnie korzysta z zasilania zwrotnego przez MagSafe, skutecznie blokując jednocześnie możliwość bezprzewodowego ładowania smartfona.


    Oprócz funkcji wizualnej, akcesorium spełnia również swoją podstawową rolę ochrony urządzenia. Konstrukcja oferuje solidne zabezpieczenie przed uderzeniami, wyposażono ją w podwyższone krawędzie wokół modułu aparatów oraz wzmocnione narożniki z poduszkami powietrznymi, które chronią smartfona przy ewentualnym upadku. Etui zostało przygotowane w wariantach kolorystycznych dopasowanych do obudowy iPhone’a 18 Pro oraz Pro Max, w tym w kolorze burgundowym, który z pewnością stanie się hitem tej jesieni.

    Na ten moment etui zadebiutowało na rynku chińskim i wciąż nie wiadomo, czy oraz kiedy trafi do oficjalnej dystrybucji poza Azją. Producent nie ujawnił także oficjalnej ceny urządzenia. Niezależnie od tego, połączenie estetyki, wysokiego poziomu ochrony i cyfrowej personalizacji sprawia, że Magic E-ink Screen Case ma ogromny potencjał, by stać się jednym z najciekawszych hitów tego roku wśród akcesoriów dla smartfonów.

    Czytaj dalej poniżej


    iPhone 18 Pro w Orange. Znamy ceny

    źródło: Weibo