Autor: admin

  • Pierwsza prywatna rakieta poleciała na orbitę z Europy. Spectrum pisze historię

    Pierwsza prywatna rakieta poleciała na orbitę z Europy. Spectrum pisze historię

    Europejski sektor kosmiczny osiągnął kamień milowy, otwierając nowy rozdział w historii prywatnych lotów orbitalnych na Starym Kontynencie.

    Niemiecki startup, Isar Aerospace, z sukcesem wystrzelił swoją dwustopniową rakietę Spectrum z norweskiego kosmodromu Andøya Spaceport, zlokalizowanego za kołem podbiegunowym. Start odbył się w minioną sobotę o godzinie 22:12 czasu polskiego, gdy niebo nad północną Norwegią ogarniał zmierzch. Już po siedmiu minutach od uruchomienia silników rakieta osiągnęła prędkość orbitalną, co czyni ją pierwszą w pełni komercyjną rakietą z kontynentalnej Europy, która dotarła na orbitę. Misja o wymownej nazwie „Onward and Upward” zakończyła się pełnym sukcesem.

    Był to drugi próba orbitalnego debiutu rakiety Spectrum, która w marcu 2025 roku uległa awarii kilkanaście sekund po starcie z powodu problemu z zaworem odpowietrzającym i utraty kontroli nad trajektorią. Tym razem inżynierowie wyeliminowali błędy, a dziewięć silników Aquila pierwszego stopnia, zasilanych mieszanką propanu i ciekłego tlenu, wygenerowało ponad 675 kN ciągu, precyzyjnie kierując rakietę na północ nad Morze Norweskie. Po odrzuceniu pierwszego członu, pojedynczy silnik drugiego stopnia wyniósł ładunek na planowaną wysokość około 500 kilometrów. W osłonie ładunku znajdowało się pięć miniaturowych satelitów CubeSat oraz eksperyment technologiczny. Nawiązanie kontaktu z co najmniej jednym z satelitów potwierdziło, że cele misji zostały w pełni zrealizowane.

    Spectrum jako nowa siła w segmencie lekkich rakiet

    Rakieta Spectrum, o wysokości 28 metrów, wypełnia istotną lukę na światowym rynku usług wynoszenia ładunków. Jest w stanie dostarczyć na niską orbitę okołoziemską do jednej tony ładunku, co czyni ją niezwykle atrakcyjną opcją. Jej udźwig przewyższa możliwości popularnej rakiety Electron od Rocket Lab, która dotychczas była standardem w przypadku dedykowanych misji małych satelitów, a równocześnie plasuje się tuż pod możliwościami włoskiej rakiety Vega-C. Wydajność Spectrum jest porównywalna z amerykańską rakietą Alpha stworzoną przez Firefly Aerospace. Zaawansowana konstrukcja i konkurencyjna cena za pojedynczy start, oszacowana na od 10 do 15 milionów dolarów, mają potencjał, by odciążyć globalne wąskie gardło, które od lat stanowi ograniczona dostępność rakiet nośnych.

    Sukces niemieckiego startupu, założonego w 2018 roku przez trzech studentów, przyciągnął znaczące wsparcie ze strony Europejskiej Agencji Kosmicznej. ESA przyznała firmie kontrakt o wartości 197,8 mln euro w ramach programu European Launcher Challenge, który wspiera komercyjne inicjatywy rakietowe. Isar Aerospace nie zamierza jednak spoczywać na laurach i koncentruje się na skalowaniu produkcji. Przedsiębiorstwo ma obecnie w budowie pięć kolejnych rakiet Spectrum, a nowo wybudowana fabryka pod Monachium, po osiągnięciu pełnej wydajności, ma produkować nawet do 40 egzemplarzy rocznie.

    Czytaj dalej poniżej


    Starship SN40 wróci do Teksasu. Wciągnięto go na pokład statku

    Dalszy rozwój firmy zakłada wyjście daleko poza kosmodrom w Norwegii. Isar Aerospace znajduje się we wczesnej fazie przygotowań do budowy drugiego stanowiska startowego w Kanadzie, a także rozważa wykorzystanie europejskiego portu kosmicznego w Gujanie Francuskiej w Kourou. W planach firmy znajduje się także rozbudowa samej rakiety Spectrum dla cięższych ładunków, a osobny zespół inżynierów pracuje już nad technologiami odzyskiwania pierwszego członu rakiety oraz projektem znacznie większego modelu, co może w przyszłości odmienić układ sił na globalnym rynku kosmicznym, w którym Europa dotychczas była traktowana marginalnie.

    źródło: Isar Aerospace

  • Smartwatche systematycznie kłamią o spalonych kaloriach

    Smartwatche systematycznie kłamią o spalonych kaloriach

    Na ile możemy ufać smartwatchom w ocenie spalania kalorii? Okazuje się, że… nie zbyt wiele.

    Smartwatche zyskują na popularności, pełniąc rolę osobistych trenerów. Mierzą kroki, monitorują tętno, analizują sen i informują, ile kalorii udało nam się spalić podczas aktywności fizycznej. Problem w tym, że ostatni z wymienionych parametrów może być znacznie mniej wiarygodny, niż sugeruje wyświetlacz zegarka. Nowe badania pokazują, że popularne smartwatche mogą systematycznie zawyżać szacowany wydatek energetyczny.

    Cztery popularne zegarki kontra aparatura laboratoryjna – jakie są wyniki badań?

    Naukowcy z Florida International University przeprowadzili badanie, w którym ocenili działanie czterech popularnych urządzeń: Apple Watcha Series 8, Fitbita Sense 2, Samsunga Galaxy Watch 5 oraz Garmina Forerunnera 955. W eksperymencie wzięło udział 58 dorosłych uczestników, którzy wykonywali trening na ergometrze poziomym, składający się zarówno z umiarkowanych, jak i intensywnych etapów wysiłku.

    Równocześnie rzeczywisty wydatek energetyczny mierzono za pomocą urządzenia COSMED K5, które analizuje gazy oddechowe, pozwalając na dokładniejsze określenie ilości energii zużywanej przez organizm. Wyniki zostały porównane z wartościami uzyskanymi z zegarków.

    Smartwatche zawyżają szacunek spalonych kalorii

    Różnice pomiędzy tymi urządzeniami okazały się znaczące. Typowe błędy pomiaru wynosiły od 15% do 25%, a niektóre z urządzeń wyraźnie zawyżały wyniki spalania kalorii. Najbliżej rzeczywistego pomiaru laboratoryjnego znalazł się Apple Watch, natomiast większe rozbieżności wystąpiły w przypadku zegarków Garmina i Samsunga.

    Czytaj dalej poniżej

    Tak wkrótce będzie wyglądać nowoczesna elektronika. Nie mogę się doczekać

    Dodatkowo, Fitbit Sense 2 nastręczył pewnych problemów metodologicznych. Urządzenie wielokrotnie raportowało skrajnie nieprawidłowe wartości, w jednym przypadku wskazując zaledwie jedną spaloną kalorię podczas całego treningu. Z tego powodu dane z Fitbita nie mogły zostać wiarygodnie porównane z wynikami pozostałych urządzeń.

    Więcej tkanki tłuszczowej, większy błąd pomiaru

    Jednym z ciekawszych wniosków płynących z badania nie jest jednak tylko różnica między poszczególnymi producentami. Naukowcy zauważyli istotną zależność pomiędzy poziomem tkanki tłuszczowej a dokładnością szacowania spalonych kalorii. Im wyższy udział tkanki tłuszczowej, tym większe stawały się rozbieżności między wskazaniami zegarka a wynikami pomiarów laboratoryjnych.

    To istotna kwestia, ponieważ osoby kontrolujące swoją masę ciała mogą szczególnie mocno opierać się na danych o spalonych kaloriach. Błąd rzędu kilkudziesięciu kalorii podczas pojedynczego treningu może wydawać się nieznaczący, jednak powtarzany przez wiele dni, może prowadzić do setek dodatkowych, pozornie spalonych kalorii.

    Traktuj wartości podawane przez smartwatcha jako orientacyjne

    Nie oznacza to, że smartwatche są całkowicie bezużyteczne. Ich pomiary mogą być wartościowe do obserwacji trendów oraz porównywania własnej aktywności w dłuższym okresie. Nie powinny jednak być traktowane jako laboratywnie dokładne liczniki kalorii.

    Warto również pamiętać, że dokładność pomiarów może zależeć od rodzaju aktywności. Badanie dotyczyło konkretnego treningu na ergometrze, dlatego wyniki mogą się różnić podczas biegania, spaceru czy treningu siłowego. Naukowcy planują analizować także tę ostatnią formę aktywności. Należy zachować ostrożność i traktować dane ze smartwatcha jako przybliżone oszacowania, a nie twarde fakty. Zegarek może być doskonałą motywacją do ruchu, ale liczba wyświetlona na ekranie nie powinna decydować o tym, ile dodatkowo możemy zjeść po treningu.

  • „Czwórka na dzielni”. Nowy cykl plenerowych audycji rusza 5 września – Czwórka

    „Czwórka na dzielni”. Nowy cykl plenerowych audycji rusza 5 września – Czwórka

    Czwórka na dzielni – nowy cykl audycji radiowej

    Radiowa Czwórka z radością ogłasza rozpoczęcie nowego cyklu audycji pod tytułem „Czwórka na dzielni”. W miesiącu wrześniu dziennikarze stacji będą nadawać plenerowo z różnych zakątków Warszawy, prowadząc rozmowy z mieszkańcami, lokalnymi twórcami oraz osobami aktywnie uczestniczącymi w życiu dzielnic. Premierowy odcinek zostanie wyemitowany 5 września o godzinie 15:00.

    Odkrywanie warszawskich dzielnic

    Nowy cykl audycji ma na celu przybliżenie warszawskich dzielnic poprzez lokalne historie, kulturę, wydarzenia, oraz ludzi, którzy nadają im unikalny charakter. Dziennikarze Czwórki będą przeprowadzać rozmowy z mieszkańcami poszczególnych części miasta, a także relacjonować wydarzenia mające miejsce w okolicach plenerowego studia.

    Pierwszy przystanek: Białołęka

    Pierwszy odcinek „Czwórki na dzielni” zostanie nadany z Parku Picassa na Białołęce. Audycję poprowadzi Katarzyna Dydo, która podejmie rozmowy z zaproszonymi gośćmi na temat historii i przemian tej dzielnicy, miejsc budujących jej tożsamość, lokalnej kultury oraz potrzeb młodych mieszkańców. Program poruszy również temat sztuki w przestrzeni publicznej, w tym muralach oraz innych projektach artystycznych, rozważając ich wpływ na charakter miejsca oraz na integrację mieszkańców.

    Goście premierowej audycji

    W premierowym odcinku udział wezmą:

    • Przemysław Ciunowicz, varsavianista i przewodnik po Warszawie
    • Karolina Adelt-Jóźwiak, dyrektorka Białołęckiego Ośrodka Kultury
    • Janusz Żak, przedstawiciel Fundacji Po Sąsiedzku
    • Bruno Althamer, autor muralu Czesława Niemena przy ul. Płytowej

    Kolejne dzielnice we wrześniu

    W kolejnych tygodniach ekipa radiowej Czwórki odwiedzi następne warszawskie dzielnice. 12 września audycja będzie realizowana na Żoliborzu, 19 września na Pradze, a 26 września na Powiślu. W następnych odcinkach zagości również Adam Smolarek oraz Marcin Jankowski Del-M.

    Nie przegap premierowego odcinka cyklu „Czwórka na dzielni”, który zostanie wyemitowany 5 września o godzinie 15:00 na antenie radiowej Czwórki.

  • Radio ESKA z nowym programem muzycznym. „Wszystkie hity zaczynają się w ESCE” w jesiennej ramówce – Radio Eska

    Radio ESKA z nowym programem muzycznym. „Wszystkie hity zaczynają się w ESCE” w jesiennej ramówce – Radio Eska

    Radio ESKA wprowadza nowe pasmo „Wszystkie hity zaczynają się w ESCE”

    Radio ESKA ogłasza wprowadzenie nowego programu „Wszystkie hity zaczynają się w ESCE” w swojej jesiennej ramówce. Audycję z premierami muzycznymi poprowadzi Mati Fuczyło, prezenter i dziennikarz muzyczny związany z radiem od ponad pięciu lat.

    Harmonogram nadawania audycji

    Program będzie emitowany w nocy z czwartku na piątek, w godzinach 23:00-1:00. Głównym celem audycji jest przedstawienie słuchaczom najnowszych muzycznych hitów, które zadebiutują na antenie Radia ESKA w nadchodzący weekend, a także rozmowy z artystami.

    Premiery muzyczne jako pierwsze w Radiu ESKA

    Nowe pasmo odzwierciedla rytm premier w branży muzycznej. Piątek to dzień, w którym artyści najczęściej wydają nowe single i albumy, dlatego audycja jest planowana tuż przed rozpoczęciem weekendu.

    „Piątek to tradycyjnie w branży muzycznej dzień premier, wtedy publikowane są nowości od największych gwiazd polskiej i światowej sceny muzycznej. Słuchacze Radia ESKA będą pierwszymi, którzy usłyszą je na antenie radiowej” – komentuje Paweł Karpiński, dyrektor muzyczny Radia ESKA.

    Mati Fuczyło jako prowadzący nowe pasmo

    Gospodarzem programu będzie Mati Fuczyło, który od ponad pięciu lat jest integralną częścią Radia ESKA.

    „Od zawsze noc z czwartku na piątek była dla mnie porą na odkrywanie nowej muzyki. Jestem zachwycony, że tym razem będę mógł odkrywać ją razem ze słuchaczami Radia ESKA. Przy okazji zadbam o to, by zawsze były to wyłącznie najlepsze nowości” – podkreśla Mati Fuczyło.

    Mati Fuczyło prowadzi także popularną cotygodniową listę „RAP 20”, pasmo „Weekend z hitami na czasie” oraz współorganizuje wiele wydarzeń stacji, w tym „ESKA Music Tour”. Był również odpowiedzialny za produkcję akcji „RÓB RAP”.

    Kolejna nowość w jesiennej ramówce

    „Wszystkie hity zaczynają się w ESCE” to nie jedyna zmiana w jesiennej ramówce Radia ESKA. Wprowadzono również popołudniowe pasmo „S-K w Radiu ESKA”, prowadzone przez Marcina Sońtę i Michała Korościela. Program będzie emitowany od poniedziałku do czwartku w godzinach 15:00-18:00, a w piątki od 14:00-17:00.

    W piątki na antenie zagości także audycja „Weekend zaczyna się w ESCE”, którą poprowadzą Kasia Węsierska i Michał Hanczak w godzinach 9:00-14:00.

    Radio ESKA z nową ramówką kontynuuje wprowadzanie innowacji i dostosowywanie swoich programów do potrzeb słuchaczy, dostarczając im świeże muzyczne doznania.

  • Wrześniowe premiery w Polsat Box Go. Wśród nowości „Robin Hood. Koniec legendy” i „Chcę więcej” – Polsat Box Go

    Wrześniowe premiery w Polsat Box Go. Wśród nowości „Robin Hood. Koniec legendy” i „Chcę więcej” – Polsat Box Go

    Wrzesień w Polsat Box Go: Filmowe Premiery

    Wrzesień w Polsat Box Go zapowiada się wyjątkowo, oferując szereg filmowych premier z różnych gatunków. Wśród nowości pojawią się m.in. „Robin Hood. Koniec legendy” z Hugh Jackmanem oraz Billem Skarsgardem, kryminał „Plan awaryjny” z Russellem Crowe’em i Lukiem Evansem oraz dramat „Chcę więcej” z Julią Wieniawą i Maciejem Musiałowskim.

    Filmowa Oferta Polsat Box Go

    Oferta filmowa Polsat Box Go we wrześniu obejmie produkcje akcji, dramaty, kryminały i komedie. Premiery będą miały miejsce od 3 do 18 września.

    „Robin Hood. Koniec legendy” od 3 września

    Pierwsza premiera we wrześniu to „Robin Hood. Koniec legendy”. Film przedstawia historię ciężko rannego Robin Hooda, granego przez Hugh Jackmana, który po ostatniej bitwie zostaje uratowany przez tajemniczą kobietę. Bohater otrzymuje szansę na wyzdrowienie oraz odkupienie swych win. W obsadzie znajduje się również Bill Skarsgard. Premiera filmu w Polsat Box Go zaplanowana jest na 3 września.

    Dramat, kryminał i komedia w połowie miesiąca

    Od 11 września w serwisie zadebiutuje film „Takie jest życie”. Inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia sardyńskiego pasterza i prezesa firmy deweloperskiej ukazuje ich spotkanie, kiedy przedsiębiorca składa farmerowi ofertę zakupu ziemi. Bohater staje przed dylematem wyboru między zachowaniem rodzinnego dziedzictwa a obietnicą lepszego życia.

    Na 17 września zaplanowano premierę kryminału „Plan awaryjny” („The Get Out”). Opowiada on o właścicielu klubu, który po kradzieży i groźbach ze strony kartelu walczy o uratowanie swoich marzeń o spokojnej emeryturze u boku ukochanej.

    Tego samego dnia w Polsat Box Go premierę będzie miało także „Zaproszenie” z Penelope Cruz i Edwardem Nortonem. Pozornie zwyczajna kolacja przeradza się w serię nieoczekiwanych zdarzeń, gdy Joe i Angela wpuszczają do swojego domu intrygujących sąsiadów.

    „Chcę więcej” z Julią Wieniawą i Maciejem Musiałowskim

    Kolejną wrześniową nowością będzie dramat „Chcę więcej”, dostępny od 18 września. Film opowiada o Marcinie, który w obliczu życiowych trudności decyduje się na ryzykowny przekręt, wciągając w cyberprzestępstwo swoich przyjaciół. Kiedy sytuacja wymyka się spod kontroli, chciwość, lojalność i miłość prowadzą bohaterów do dramatycznego finału. W rolach głównych występują Julia Wieniawa oraz Maciej Musiałowski.

    Polsat Box Go: Filmy, Sport i Dodatkowe Usługi

    Polsat Box Go oferuje dostęp do 200 kanałów telewizyjnych, wydarzeń sportowych na żywo, informacji, filmów, seriali, programów rozrywkowych oraz bajek. Użytkownicy mogą wybierać spośród trzech głównych pakietów: Polsat Lovers, Premium i Premium Sport.

    Pakiety można również rozszerzyć o dodatkowe usługi streamingowe, takie jak Disney+, HBO Max i SkyShowtime. Usługa umożliwia oglądanie na wybranym ekranie na trzech urządzeniach jednocześnie oraz umożliwia utworzenie pięciu profili w ramach jednego konta.

  • LEGO prezentuje pierwszy zestaw PlayStation. Kultowa konsola z lat 90. powstała z klocków – Playstation, lego

    LEGO prezentuje pierwszy zestaw PlayStation. Kultowa konsola z lat 90. powstała z klocków – Playstation, lego

    LEGO PlayStation – Pierwszy Zestaw LEGO dla Fanów PlayStation

    Grupa LEGO ogłosiła premierę swojego pierwszego zestawu LEGO inspirowanego konsolą PlayStation. Model składa się z 1911 elementów i dokładnie odwzorowuje oryginalną konsolę PlayStation oraz kontroler. Zestaw trafi do sprzedaży 1 października 2026 roku w ramach wcześniejszego dostępu dla członków programu LEGO Insiders, a od 4 października będzie dostępny dla wszystkich.

    Projekt dla Dorosłych Fanów Gier

    LEGO PlayStation to zestaw stworzony z myślą o dorosłych entuzjastach gier, sentymentalnych kolekcjonerstwie i atrakcyjnych modelach do ekspozycji. Konstrukcja stanowi hołd dla konsoli, która na początku lat 90. miała ogromny wpływ na rozwój rynku gier wideo. Model wiernie odzwierciedla charakterystyczną szarość pierwszej konsoli PlayStation oraz jej kultowy kontroler, a cały zestaw został zaprojektowany w skali niemal 1:1.

    Funkcjonalna Konsola z Działającymi Przyciskami

    Zestaw LEGO PlayStation ma wysokość ponad 6 cm, szerokość 26 cm i głębokość 19 cm. Wśród starannie odwzorowanych detali znajdują się działające przyciski Open i Power, które oddają rytuał korzystania z oryginalnej konsoli. Do modelu dołączono również kontroler zbudowany z klocków, który można podłączyć do konsoli. Projekt ma na celu przywołanie emocji, jakie towarzyszyły graczom podczas korzystania z pierwszego PlayStation, a także stanowić unikalną kolekcjonerską pamiątkę dla osób, które dorastały z grami lat 90.

    Inspirujące Dioramy z Gran Turismo i Ape Escape

    Jednym z kluczowych elementów zestawu są ukryte dioramy inspirowane kultowymi grami Gran Turismo oraz Ape Escape. Po otwarciu obudowy konsoli, konstruktorzy odkrywają miniaturowy tor z gry Gran Turismo, która pierwotnie zadebiutowała w 1997 roku. Wewnątrz znajdują się także małe samochody gotowe do wyścigu.

    Druga diorama nawiązuje do gry Ape Escape z 1999 roku i przedstawia charakterystyczny czerwoną lub niebieską hełm małpy. Obie dioramy można schować wewnątrz konsoli lub wystawić obok modelu, co daje dodatkowe możliwości ekspozycji.

    Dostępność i Cena Zestawu LEGO PlayStation

    Zestaw LEGO PlayStation o numerze katalogowym 72306 zostanie zaprezentowany podczas transmisji PlayStation State of Play. Od 1 października 2026 roku model będzie dostępny w ramach wcześniejszego dostępu dla uczestników programu LEGO Insiders, a od 4 października 2026 roku zostanie wprowadzony do regularnej sprzedaży.

    Sugerowana cena detaliczna zestawu wynosi 689,99 zł. LEGO PlayStation będzie można nabyć na stronie LEGO.com/PlayStation, w sklepach LEGO Store oraz u wybranych sprzedawców.

  • CANAL+ rusza z kampanią „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.” – CanalPlus

    CANAL+ rusza z kampanią „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.” – CanalPlus

    CANAL+ Rozpoczyna Nową Kampanię: „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.”

    CANAL+ zainaugurował nową kampanię reklamową pod hasłem „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.”. Marka zmienia dotychczasowy styl komunikacji, rezygnując z typowego podejścia serwisów streamingowych, które reklamują się obietnicą „wszystkiego dla wszystkich”. Skupia się zamiast tego na indywidualnych zainteresowaniach, wyborach oraz preferencjach widzów.

    Termin i Zakres Kampanii

    Nowa kampania CANAL+ rozpocznie się jesienią 2026 roku i będzie kontynuowana w 2027 roku. Będzie obejmować szeroki wachlarz działań, w tym reklamy OOH, digital, radio, kino, współpracę z ponad 100 influencerami, aktywacje RTM oraz różnego rodzaju wydarzenia.

    Kampania stanowi odpowiedź na zmieniające się nawyki odbiorców w zakresie wyboru treści. W dobie niemal nieograniczonego dostępu do filmów, seriali, sportu i programów, kluczowe stają się nie tylko liczby, ale także umiejętność znalezienia treści dopasowanych do własnych zainteresowań i stylu życia.

    „Nie dla każdego” Zamiast „wszystko dla wszystkich”

    W ramach kampanii, CANAL+ koncentruje się na indywidualnej perspektywie widza. Marka unika promowania swojej oferty za pomocą haseł takich jak „najwięcej treści”, skupiając się na osobistych wyborach swoich odbiorców.

    Hasło „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.” ma na celu podkreślenie, że wartościowa rozrywka nie musi być uniwersalna. W centralnym punkcie kampanii znajdują się widzowie, ich gust, potrzeby oraz sposoby korzystania z treści.

    W komunikacji uwzględnione będą zarówno produkcje serialowe i filmowe CANAL+, jak i treści sportowe, które wzajemnie się przenikają.

    Ewa Soroka, dyrektor marketingu CANAL+ Polska, podkreśla: „Przez ostatnie miesiące przyglądaliśmy się temu, co naprawdę angażuje naszych widzów. Od koncertu Quebonafide, przez „Eksperyment: Odsiadka”, aż po Ligę Darta. Te przykłady są bardzo różne i właśnie o to chodzi. Nie chcemy przekonywać odbiorców, że każdy powinien oglądać wszystko. Chcemy trafiać w ich konkretne gusty, zainteresowania i potrzeby. Dlatego w centrum tej kampanii stawiamy nie samą markę, ale widza i jego wybory.”

    Kampania w Digitalu, OOH, Radiu i Kinie

    Strategia kampanii zakłada wielokanałowe działania, które będą rozwijane w nadchodzących miesiącach.

    W obszarze digital, CANAL+ wykorzysta różnorakie formaty reklamowe oraz treści dostosowane do preferencji oraz sposobów korzystania z rozrywki przez różne grupy odbiorców.

    Kluczowym elementem kampanii będą działania z influencerami i twórcami internetowymi. W początkowej fazie kampanii marka zaangażuje ponad 100 twórców z różnych dziedzin – film, kultura, sport, lifestyle.

    Kampania obejmie także szeroki wachlarz działań OOH, a także reklamy radiowe i kinowe.

    Event w Arkadach Kubickiego i Akcje Specjalne

    Jeden z kluczowych, niestandardowych elementów kampanii to wydarzenie planowane na 5 września w Arkadach Kubickiego w Warszawie. Event ma na celu rozwój idei „NIE DLA KAŻDEGO. DLA MNIE.” oraz zaprezentowanie gościom nowego podejścia CANAL+ do rozrywki oraz komunikacji marki.

    Dodatkową aktywacją będzie akcja RTM OOH zaplanowana na 18 i 19 września w Warszawie, Krakowie oraz Wrocławiu. Na ekranach w Westfield Arkadia, Centrum Serenada oraz Alei Bielany odbiorcy będą mogli współtworzyć komunikację CANAL+. Po zeskanowaniu kodu QR użytkownicy wpiszą swoje przemyślenia, tworząc komunikat nawiązujący do kampanii „NIE KAŻDY… JA TAK”.

    „The Office PL” na Dniach Siedlec

    Kampania będzie także obecna podczas Dni Siedlec, które odbędą się 12 września. Sponsorem głównym wydarzenia jest Kropliczanka – marka wody mineralnej znana z serialu „The Office PL”.

    Goście zgromadzenia będą mieli szansę spotkać bohaterów ulubionego biura w Polsce oraz przedpremierowo obejrzeć dwa pierwsze odcinki najnowszego sezonu produkcji.

    Kontynuacja Kampanii w 2027 Roku

    Kampania CANAL+ rozpoczyna się jesienią 2026 roku, jednak nie kończy się na pierwszej odsłonie. Marka zapowiada kolejne aktywacje, współprace i formaty, które będą rozwijane również w 2027 roku.

    Za koncepcję kreatywną kampanii odpowiada dział marketingu CANAL+ Polska. Spoty reklamowe zostały opracowane przez agencję PRZESTRZEŃ, a reżyserią zajął się Igor Leśniewski. Produkcją zajmuje się OTO Film, natomiast działania media, OOH i reklama radiowa są realizowane przez Havas Media. Influencer marketing obsługuje Havas Play. Technologiczne aspekty RTM OOH zapewnia Rytm Digital, a event z 5 września organizuje Valkea. Działania podczas Dni Siedlec koordynuje firma Fire.

  • Firefox odpala petardę. Takiej funkcji się nie spodziewałeś

    Firefox odpala petardę. Takiej funkcji się nie spodziewałeś

    Korzystanie z Firefoksa na iPhonie stało się wygodniejsze dzięki natywnemu wsparciu dla blokowania reklam!

    Mozilla wprowadziła nową wersję przeglądarki Firefox dla urządzeń mobilnych Apple, która zawiera jedną z najbardziej wyczekiwanych funkcji przez użytkowników. Mamy na myśli wbudowane blokowanie reklam. Teraz użytkownicy iPhone’ów i iPadów nie muszą już instalować dodatkowych rozszerzeń, gdyż odpowiednie narzędzie zagościło bezpośrednio w aplikacji przeglądarki z ognistym liskiem.

    Nowy system blokowania reklam korzysta z technologii WebKit Content Blocker dostarczanej przez Apple oraz popularnej listy filtrów EasyList. Dzięki temu Firefox jest w stanie zablokować wiele reklam i związanych z nimi elementów śledzących jeszcze przed ich załadowaniem. Jakie są tego konsekwencje? Przede wszystkim użytkownicy mogą cieszyć się mniejszą ilością rozpraszających elementów na stronach internetowych oraz potencjalnie niższym zużyciem danych.

    Firefox na iOS z wbudowanym adblockiem. Co można zablokować?


    Twórcy przeglądarki podkreślają, że funkcja blokowania reklam nie jest w stanie usunąć wszystkich reklam. Niektóre materiały reklamowe, dostarczane bezpośrednio przez odwiedzaną stronę, a także reklamy wyświetlane w wynikach wyszukiwania Google, Bing czy DuckDuckGo mogą być nadal widoczne. Dodatkowo blokowane nie będą sponsorowane skróty i inne promocyjne materiały wyświetlane na stronie nowej karty Firefoksa.

    Warto zauważyć, że blokada reklam w aplikacji Firefox jest domyślnie wyłączona. Aby ją włączyć, należy przejść do ustawień przeglądarki, a następnie do sekcji „Przeglądanie” i aktywować opcję blokowania reklam. Użytkownicy mogą również szybko dostosować tę funkcję podczas przeglądania konkretnej witryny, korzystając z ikony menu głównego ⋯, która otworzy menu witryny, umożliwiając łatwe przełączanie blokady reklam. Jeżeli nie widzicie tych opcji, warto uzbroić się w cierpliwość, ponieważ aktualizacja jest realizowana po stronie serwera, co oznacza, że funkcja będzie udostępniana stopniowo.

    Czytaj dalej poniżej


    Nadchodzi iOS 27 z potężną sztuczną inteligencją. Takich przecieków jeszcze nie było

    Firefox na komputerach oraz urządzeniach z systemem Android od dawna umożliwia korzystanie z rozbudowanych rozszerzeń do blokowania reklam. Na iOS ograniczenia dotyczące dodatków są większe, dlatego Mozilla postanowiła wprowadzić to rozwiązanie bezpośrednio do aplikacji. To znakomity wybór dla tych, którzy nie chcą korzystać z zewnętrznych aplikacji do blokowania reklam, które nie zawsze działają zgodnie z oczekiwaniami…

  • Masz Maca i iPhone’a? Skaner nie będzie Ci już potrzebny

    Masz Maca i iPhone’a? Skaner nie będzie Ci już potrzebny

    Twój komputer z nadgryzionym jabłkiem ma wszystko, czego potrzebujesz do skanowania dokumentów bez instalowania dodatkowych programów. Zobacz, jak w systemie macOS skanować dokumenty do PDF, tworzyć pliki wielostronicowe, korzystać z OCR oraz użyć iPhone’a zamiast tradycyjnego skanera.

    Jak skanować dokumenty w macOS?

    Do skanowania dokumentów na Macu nie musisz instalować dodatkowego oprogramowania. macOS posiada wbudowane narzędzia, które współpracują z różnymi skanerami i urządzeniami wielofunkcyjnymi. Umożliwiają one zapis dokumentów bezpośrednio w formacie PDF, tworzenie plików wielostronicowych, a nawet rozpoznawanie tekstu dzięki technologii OCR.

    Skanowanie dokumentów można uruchomić na kilka sposobów. Najprościej jest to zrobić z poziomu Ustawień systemowych lub aplikacji Podgląd.

    Jak dodać skaner na Macu?

    Jeśli skaner lub urządzenie wielofunkcyjne jest już skonfigurowane, przejdź do menu Apple > „Ustawienia systemowe” > „Drukarki i skanery”.

    Jeżeli skaner nie widnieje na liście, w sekcji „Drukarki i skanery” wybierz „Dodaj drukarkę, skaner lub faks”, wskaż urządzenie i kliknij „Dodaj”. W przypadku niektórych modeli, konieczne może być zainstalowanie dodatkowego oprogramowania lub sterownika udostępnionego przez producenta.

    Czytaj dalej poniżej


    Ta drukarka z Action działa bez tuszu i kosztuje grosze

    Jak skanować w aplikacji Podgląd?

    Aby zeskanować dokumenty, wystarczy skorzystać z systemowej aplikacji Podgląd. Pamiętaj, by skaner był już dodany w Ustawieniach. Po uruchomieniu Podglądu, wybierz „Plik” > „Importuj ze skanera” > [nazwa skanera].

    Aplikacja wygeneruje podgląd skanowanej strony, a następnie umożliwi dostosowanie parametrów skanowania. Możesz określić m.in. źródło obrazu, rodzaj skanowanego materiału, rozdzielczość oraz format pliku.

    Podgląd przydaje się także po zakończeniu skanowania. Aplikacja pozwala na wyświetlanie stron PDF w formie miniaturek, zmianę ich kolejności, usuwanie niepotrzebnych stron oraz łączenie kilku dokumentów w jeden.

    Możesz również dodać nowy skan bezpośrednio do otwartego dokumentu. W tym celu wybierz „Edycja” > „Wstaw” > „Strona ze skanera”, a następnie zeskanuj kartkę, która zostanie dołączona do PDF-u.

    Problem z urządzeniem 2 w 1

    W przypadku standardowych skanerów, opisana powyżej procedura powinna bez problemu działać. Ja sam posiadam jednak urządzenie 2 w 1 – drukarkę ze skanerem – i tu pojawiają się trudności. System macOS rozpoznaje sprzęt jedynie jako drukarkę, co uniemożliwia korzystanie z powyższych funkcji. Menu skanowania nie jest dostępne ani w Ustawieniach („Drukarki i skanery”), ani w aplikacji Podgląd. W takiej sytuacji mamy do wyboru dwa alternatywne rozwiązania – skorzystać z oprogramowania udostępnionego przez producenta skanera lub sięgnąć po iPhone’a.

    Jak zeskanować dokument iPhonem bezpośrednio na Maca?

    Jeżeli nie posiadasz skanera lub napotkałeś opisany wyżej problem, możesz wykorzystać aparat swojego iPhone’a lub iPada. Umożliwia to funkcja Kamera Continuity, wbudowana w ekosystem Apple.

    W obsługiwanej aplikacji na Macu, np. w Podglądzie, wybierz „Plik” > „Importuj z: iPhone” > „Skanuj dokumenty”. Aparat telefonu automatycznie rozpozna krawędzie kartki i odpowiednio dostosuje obraz. Możesz zeskanować kolejne strony, a po zakończeniu wybrać „Zachowaj”. Skan zostanie przesłany bezpośrednio na Maca.

    Funkcja działa także z poziomu Findera. Kliknij prawym przyciskiem myszy w wolnym miejscu na Biurku lub w folderze, wybierz „Importuj z iPhone’a”, a następnie „Skanuj dokumenty”. Gotowy skan pojawi się w wybranym miejscu jako plik.

    Kamera Continuity wymaga zgodnych urządzeń zalogowanych na to samo konto Apple oraz włączonych Wi-Fi i Bluetooth. Co ważne, skany wykonywane w ten sposób nie są zapisywane na iPhonie lub iPadzie.

    Jaką rozdzielczość wybrać podczas skanowania?

    Powróćmy jednak do kwestii skanowania za pomocą skanera. Do większości dokumentów tekstowych wystarcza rozdzielczość 300 dpi. To typowa wartość punktów na cal wykorzystywana przy skanowaniu obrazów, zapewniająca dobrą czytelność bez niepotrzebnego zwiększania rozmiaru pliku. W przypadku plików z tekstem, które nie będą drukowane, rozdzielczość 150 dpi również będzie wystarczająca, jeśli chodzi o czytanie dokumentów na ekranie komputera. Wyższa rozdzielczość ma znaczenie głównie przy bardzo drobnym druku, zdjęciach, ilustracjach lub materiałach, które mają być później powiększane.

    Warto również dostosować tryb skanowania do rodzaju dokumentu. Dla czarno-białych materiałów o wysokim kontraście, takich jak zwykłe dokumenty tekstowe, macOS oferuje tryb „Tekst”. W przypadku obrazów w skali szarości można wybrać „Czarno-białe”, a dla materiałów kolorowych – „Kolor”.

    Czy warto instalować dodatkowy program do skanowania?

    Dla okazjonalnego skanowania wbudowane narzędzia macOS są w zupełności wystarczające. Umożliwiają zapis dokumentów jako PDF, tworzenie plików wielostronicowych oraz korzystanie z technologii OCR, podajnika dokumentów i skanowania dwustronnego – o ile odpowiednie funkcje obsługuje skaner.

    Instalacja dodatkowego oprogramowania ma sens przede wszystkim w przypadku, gdy skanujesz dużą ilość dokumentów lub potrzebujesz bardziej zaawansowanych narzędzi. Jedną z ciekawszych, darmowych alternatyw jest NAPS2. Program działa również na macOS i oferuje m.in. profile skanowania, OCR oraz rozbudowane możliwości porządkowania zeskanowanych stron.

    W większości domowych zastosowań warto jednak najpierw sprawdzić możliwości narzędzi dostępnych w systemie.

  • PlayStation: gracze są „dostatecznie mądrzy”, by wiedzieć, że nie posiadają „kupionych” gier

    PlayStation: gracze są „dostatecznie mądrzy”, by wiedzieć, że nie posiadają „kupionych” gier

    W ostatnich tygodniach Sony przyjęło podejście, które wielu uznaje za mocno antykonsumenckie. Wydaje się, że firma nie zamierza na razie zmienić swojego stanowiska.

    Sony znalazło się ponownie pod ostrzałem krytyki. Tym razem kontrowersje dotyczą stanowiska firmy w sprawie pozwu dotyczącego sprzedaży cyfrowych gier na konsolach PlayStation. Przedstawiciele Sony twierdzą, że rozsądny konsument powinien być świadomy, że kupując grę w PlayStation Store, nie nabywa jej na własność, a jedynie licencję umożliwiającą korzystanie z oprogramowania.

    „Kup grę” – czy to naprawdę oznacza to, co sugeruje?

    Główna kwestia dotyczy sposobu prezentowania zakupów cyfrowych. W sklepie PlayStation Store użytkownik widzi przyciski i komunikaty, które sugerują tradycyjny zakup. Jednak z perspektywy prawnej sytuacja jest inna. Sony podkreśla, że warunki korzystania z usługi oraz licencja oprogramowania informują o ograniczonym prawie do korzystania z zakupionego produktu. Sprawa zyskała na znaczeniu po złożeniu pozwu grupowego w Kalifornii, gdzie osoby pozwalające Sony podnoszą, że firma powinna wyraźniej informować klientów, iż cyfrowa transakcja nie oznacza nabycia gry na własność. W odpowiedzi Sony odrzuca te zarzuty, wskazując, że konsumenci są świadomi charakteru cyfrowych zakupów.

    To nie jest wyłącznie problem PlayStation – konkurencja również nie wypada lepiej

    Koncepcja licencji na cyfrowe oprogramowanie nie jest nowa; podobne rozwiązania istnieją w wielu cyfrowych sklepach i usługach. Jednak różnica polega na tym, że użytkownik płaci pełną cenę produktu, co rodzi naturalne oczekiwanie takich samych praw, jakie ma w przypadku fizycznej kopii. Tymczasem cyfrową grę nie można przekazać innej osobie, sprzedać ani przechowywać w sposób niezależny od infrastruktury dostawcy. W ekstremalnych przypadkach dostęp do produktu może być również ograniczony, gdy nie działają niezbędne usługi sieciowe lub gdy sklep zostanie zamknięty.

    Sony ilustruje swoje stanowisko na przykładzie dużej premiery. Gdyby rzeczywiście istniała możliwość zakupu cyfrowej kopii gry na własność, trudno byłoby wyjaśnić, w jaki sposób inny użytkownik mógłby nabyć identyczny produkt od Sony. Firma traktuje ten argument jako dowód, że określenie „zakup” w świecie cyfrowym nie powinno być utożsamiane z fizycznym posiadaniem konkretnego egzemplarza. Dla graczy problem jest jednak znacznie szerszy. Sony ogłosiło, że od stycznia 2028 roku nowe gry na PlayStation nie będą produkowane na fizycznych nośnikach, co dodatkowo podkreśla znaczenie cyfrowych licencji, zwłaszcza w kontekście testowanych przez firmę dynamicznych cen.

    Czytaj dalej poniżej

    Awaria PlayStation Network. Na razie nie zagrasz online

    Cyfrowa przyszłość jest niepewna. Dobrze, że gracze mają wątpliwości

    Cała sytuacja podkreśla, jak bardzo zmienił się model zakupu gier (i mediów w ogóle) w ostatnich latach. Coraz częściej nie nabywamy produktu, który możemy przechowywać wiecznie, lecz dostęp do usługi kontrolowanej przez producenta.

    Dla konsumentów oznacza to konieczność dokładniejszego zapoznania się z regulaminem. Dla branży jest to sygnał, że w miarę odejścia od fizycznych nośników, kwestie własności cyfrowych gier, ich odsprzedaży oraz zachowania dostępu będą się stawały coraz ważniejszymi tematami. Problem ten dotyczy nie tylko gier, ale również filmów i muzyki – chociaż ze względu na ich specyfikę, w pewnym sensie łatwiej będzie je zachować w oryginalnej formie. W przypadku gier sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana…