Dramat w Windows 11 nie ma końca. To zdumiewające, co dzieje się z tym systemem

Dramat w Windows 11 nie ma końca. To zdumiewające, co dzieje się z tym systemem

Autor:

w

Nie zrozumcie mnie źle: to nie tak, że po przejściu z Windows 11 na macOS, nagle zmieniam front i teraz będę bezwzględnie krytykował produkt Microsoftu, „bo tak”. Redmond, niejako, podkłada się samo, ponieważ Windows 11 po najnowszych aktualizacjach potrafi alarmować o… wyłączonym Defenderze (choć ten w rzeczywistości działa), a opcjonalny pakiet KB5120998 wprowadza zamieszanie w ustawieniach wskaźnika myszy. Czasami cieszę się, że nie muszę pływać na łajbie, której naprawa kotwicy kończy się nieoczekiwanym przebiciem kadłuba.

Zabrzmi to być może nieco „filozoficznie”, ale gdyby zedrzeć z systemu operacyjnego techniczne aspekty, to dla mnie jest on swego rodzaju umową społeczną między producentem a użytkownikiem: „używasz mnie rozsądnie, a ja realizuję to, co chcesz zrobić i nie psuję Twojej pracy”. Kiedy więc Windows informuje o wyłączonej ochronie antywirusowej, użytkownik powinien reagować natychmiast, a nie zastanawiać się nad źródłem alarmu. Kiedy Windows generuje fałszywe alarmy, to burzy tę umowę.

A gdy aktualizacja potrafi jednocześnie ignorować zapisane ustawienia kursora, dochodzi do wręcz ontologicznego konfliktu. Zabrzmiało to zapewne nieco dziwnie, ponieważ moi koledzy piszą o takich rzeczach inaczej. W ogóle nie pisze się o oprogramowaniu i systemach w ten sposób. A jednak wszystko sprowadza się do właśnie tego kontraktu i ostatecznie: do zaufania, które Windows w ostatnich latach podważa. Przestałem ufać Windowsowi i dlatego swoje pieniądze zainwestowałem nie znów w Lenovo kupując kolejnego ThinkPada, ale w Apple: z wiarą, że nikt nie podważy mojego zaufania. Na razie nie jestem zawiedziony.

Spokojnie. Defender działa

Po zainstalowaniu najnowszych aktualizacji dla Defendera, na część urządzeń pojawia się komunikat o wyłączonej ochronie antywirusowej. Ostrzeżenie to pojawia się przy uruchamianiu Windowsa, a następnie może wracać w nieregularnych odstępach. Nie znika nawet po wyłączeniu powiadomień, zaś aplikacja Zabezpieczenia Windows namawia do ponownego włączenia mechanizmu. Microsoft wskazuje, że Defender działa prawidłowo i urządzenia są zabezpieczone. Ale ile użytkowników dotrze do tych wyjaśnień Microsoftu? Głównie do tych, którzy się tym interesują. Cała reszta będzie przez jakiś czas żyć w mylnym przeświadczeniu, że ich komputer jest narażony na atak w każdej chwili.

Skala problemu jest, niestety, szeroka, ponieważ obejmuje różne kompilacje Windows 11. Wśród „poszkodowanych” są: 23H2, 24H2, 25H2 i 26H1, a także wspierane wydania Windowsa 10 oraz systemy serwerowe od Windows Server 2012 po Windows Server 2025. Warunkiem jest korzystanie z Microsoft Defender Antivirusa z najnowszymi aktualizacjami. Gigant technologiczny pracuje nad rozwiązaniem, które ma trafić do użytkowników w przyszłej aktualizacji, ale na razie brak konkretnych terminów. Do tego czasu, system stawia użytkowników w absurdalnej sytuacji: każe ignorować ostrzeżenie dotyczące funkcji, której nie można ignorować, jeśli ma się resztki zdrowego rozsądku. Czy to nie jest jakieś nieśmieszne kuriozum?!

Po paczce KB5120998 użytkownicy tracą ustawienia kursora

Druga kwestia dotyczy aktualizacji KB5120998 dla Windows 11 24H2 i 25H2. Zgłoszenia opisują zmianę lub przywrócenie standardowych ustawień kursora bez zgody użytkownika. Wskaźniki, które były przygotowane na przykład dla ekranów o wysokiej gęstości pikseli, bywają zastępowane większymi, białymi wersjami, a niestandardowe animacje wracają do standardowych wariantów. Próby przywrócenia wcześniejszej konfiguracji mogą, niestety, zakończyć się niepowodzeniem. Microsoft obecnie ustala, czy aktualizacja rzeczywiście ponosi winę, ale werdykt wydaje się oczywisty.

Wszyscy wiedzą o problemie, a Microsoft twierdzi, że problemu nie ma, a później gdzie indziej mówi coś zupełnie innego. Gdzie tu sens? Gdzie logika?

KB5120998 jest natomiast opcjonalnym pakietem podglądowym, który nie zawiera poprawek bezpieczeństwa. Dotarł do Windows Update jako zestaw zmian między innymi dla: menu Start, paska zadań, wyszukiwarki, Eksploratora plików oraz obsługi touchpada. Absurd polega na tym, że strona samego pakietu poprawek nadal informuje o braku znanych problemów, podczas gdy panel dotyczący kondycji wydań odnotowuje już skargi na awarie kursora. (polecam zapoznać się z tym linkiem) Ci, którzy nie zainstalowali pakietu, mogą spokojnie poczekać na wynik dochodzenia, ponieważ nie jest to wydanie zawierające aktualizacje zabezpieczeń. Można również odinstalować ten pakiet lub po prostu nic nie robić. Microsoft w końcu to naprawi.

To nawet gorsze, niż unieruchomienie Windowsa

Microsoft w ostatnich latach znacząco obniżył standardy: cała konstrukcja Windows as a Service, moim skromnym zdaniem, zaczyna się rozpadać. Aktualizacja środowiska odzyskiwania Windows z kwietnia 2025 roku potrafiła wyświetlić błędy, chociaż instalacja WinRE po ponownym uruchomieniu zwykle kończyła się sukcesem. Z kolei czerwcowe pakiety poglądowe z 2025 roku generowały niegroźny błąd zapory systemu Windows w Podglądzie zdarzeń. Miesiąc później kolejna aktualizacja podglądowa Windows 11 24H2 zaczęła dodawać fałszywe wpisy CertificateServicesClient z identyfikatorem 57. Czujecie ten schemat, prawda?

Czytaj również: Nowa wersja Windows 11 jest już dostępna. Oto jak ją zainstalować już teraz.

Fałszywe komunikaty wprowadzają zamęt w systemach diagnostycznych w środowisku firmowym, ale tam jest administrator, który może sam ocenić fałszywy alarm. Użytkownik tymczasem widzi jasny komunikat o tym, że Defender nie działa. Jeżeli system operacyjny wielokrotnie ostrzega bez powodu, w końcu, gdy przyjdzie prawdziwy pożar, użytkownik może machnąć ręką i powiedzieć, że „Windows tak ma”. Przecież to przepis na katastrofę, która prędzej czy później może się wydarzyć. Dlatego nie dziwi mnie, że Linux zyskuje na popularności. Nie dziwi mnie także, że wielu moich znajomych, gdy się spotykamy, mówi mi: „kupiłem MacBooka i nie żałuję”.

Windows ma tak fatalny czas, że jest to zarówno komiczne, jak i smutne. Choć ja więcej czuję współczucia dla tego systemu, który sam w sobie nie jest zły. Jego obecny kształt, jego jakość… nie pasują do obrazu dojrzałego i ugruntowanego na rynku systemu operacyjnego.