Kategoria: Wiadomości

  • Nie wylewaj wody z klimatyzacji. Eksperci radzą, jak ją wykorzystać

    Nie wylewaj wody z klimatyzacji. Eksperci radzą, jak ją wykorzystać

    Jeśli starasz się maksymalnie wykorzystać wszystko, co może być użyteczne, warto zwrócić uwagę na swoją klimatyzację. Generuje ona wodę, która doskonale nadaje się do wielu zastosowań.

    W te upalne lato temperatury osiągnęły wartości, których wiele osób w różnych częściach świata dawno nie doświadczyło. Tego rodzaju sytuacje sprawiają, że ci, którzy posiadają klimatyzację, korzystają z niej bez przerwy, a ci, którzy jej nie mają, rozważają jej zakup lub dzwonią po fachowców, by ją zainstalować. Warto jednak mieć świadomość, że z jednostki zewnętrznej regularnie kapie woda, która zazwyczaj ląduje na chodniku lub w studzience. Idąc przez miasto w upale, z pewnością trudno nie zauważyć, gdy coś na ciebie kapie.

    Jednak eksperci twierdzą, że ten „produkt uboczny” chłodzenia może z powodzeniem znaleźć zastosowanie w naszych domach i ogrodach, niekoniecznie kończąc na ulicy.

    Woda z klimatyzacji – możliwości wykorzystania

    Skąd pochodzi ta woda? To skroplona wilgoć z powietrza w pomieszczeniu. Gdy gorące powietrze styka się z zimnym parownikiem, para wodna zamienia się w krople. W ten sposób powstaje woda destylowana o bardzo niskiej mineralizacji. Choć nie nadaje się do picia, można ją wykorzystać w inny sposób, na przykład do domowych porządków.

    Woda z klimatyzacji świetnie sprawdzi się w myciu luster oraz kabin prysznicowych, dzięki brakowi kamienia. W przeciwieństwie do wody z kranu, po wyschnięciu nie pozostawia nieestetycznych, białych zacieków. Może być także używana w żelazkach z funkcją pary, gdzie niska mineralizacja spowolni osadzanie się kamienia wewnątrz urządzenia.

    Czytaj dalej poniżej


    4 urządzenia, których nie musisz wyłączać z gniazdka

    Idealnie, jeśli masz ogród. Woda z klimatyzacji to doskonałe rozwiązanie dla roślin kwasolubnych i o wrażliwych korzeniach, takich jak hortensje czy storczyki. Jeśli twoje rośliny nie tolerują twardej wody z kranu, podlewanie ich skroplinami może przynieść znakomite rezultaty.

    Warto jednak pamiętać, że woda ta może nie być całkowicie czysta, gdyż przepływa przez tackę i wężyk klimatyzatora, gdzie zbiera kurz, roztocza i bakterie. Dlatego nie zaleca się jej picia ani zbyt długiego przechowywania.

    Grafika: depositphotos.com

  • Na te 2 iPhone’y czekam najbardziej. Żadnego nie dostanę w tym roku

    Na te 2 iPhone’y czekam najbardziej. Żadnego nie dostanę w tym roku

    Uroczysta premiera nowych smartfonów od Apple zbliża się wielkimi krokami. Już teraz wiem, że w ofercie zabraknie sprzętów, na które czekam z niecierpliwością.


    Będę szczery: naprawdę trudno mi się ekscytować nowymi modelami iPhone’a. Niezależnie od tego, czy mówimy o podstawowych wersjach, czy o serii Pro, które od kilku lat regularnie nabywam. Odczuwam, że rynek mobilny jest już wystarczająco dojrzały, a innowacje i emocje zaczynają zanikać. Szczerze mówiąc, nawet te potencjalnie interesujące urządzenia, jak HONOR Robot Phone, nie budzą we mnie entuzjazmu. Smartfon nie jest bowiem dla mnie substytutem aparatu fotograficznego czy kamery. Wolę korzystać z „klasycznych” bezlusterkowców w przypadku fotografii, natomiast w przypadku nagrywania wideo, urządzenia typu DJI Osmo Pocket 4P są dla mnie znacznie bardziej ekscytujące.

    Dlatego prawdopodobnie, jak co roku, zamienię iPhone’a 17 Pro na model 18 Pro tej jesieni. Jednak z większym zniecierpliwieniem czekam na dwa modele iPhone’a, które nie będą zaprezentowane tej jesieni, przynajmniej według plotek i przecieków.

    iPhone Air 2: z niecierpliwością czekam na udoskonalenia!

    Od blisko roku korzystam na co dzień z iPhone’a Air pierwszej generacji. Przez pewien czas był moim podstawowym smartfonem, jednak na dłuższą metę trudno mi było zignorować jego braki w porównaniu do modeli z serii Pro czy nawet podstawowej. Najbardziej doskwierającym niedoborem okazał się ultraszerokokątny aparat, z którego korzystam najczęściej. Jego brak okazał się naprawdę irytujący i bolesny.

    Drugim istotnym „ale” – oprócz wagi samego urządzenia – jest znaczny regres w jakości wbudowanych głośników. Jako użytkownik, który regularnie słucha podcastów i zostawia smartfon na blacie, to poważny mankament. Mimo to, samo urządzenie – pomimo upływu czasu – wciąż mnie zachwyca jak w dniu premiery. Bez wątpienia jest najmniej nudnym telefonem w ofercie Apple, oferującym więcej niż mniej, ale… nie bez powodu czekam na kolejną generację. Ta, według plotek, ma być zaprezentowana już wiosną!

    Czytaj dalej poniżej

    EA przegina na maksa. Nie potrafią nawet naprawić swojej najważniejszej gry

    Składany iPhone: Flip, a nie Fold

    Drugim iPhonem, na który czekam z niecierpliwością, jest… smartfon składany. Choć już w środę spodziewamy się oficjalnej zapowiedzi pierwszego składane iPhone’a, nie jest to model, którym jestem szczególnie zainteresowany. Mężczyzna wdroży bowiem urządzenie typu „Fold”: typowe biurowe, z dużym ekranem, które będzie coś pomiędzy smartfonem a tabletem. Format znany ze świata Androida w końcu ma szansę na wejście do iOS.

    Jednak, jeśli jest coś, co w ostatnich latach skłoniło mnie do rozważania przesiadki na iOS, to byłby to składany smartfon typu „Flip”: czyli klasyczny „telefon z klapką”. Uwielbiam ten format i doskonale sprawdza się w moim codziennym użytkowaniu, lecz niestety. Na tę chwilę taki iPhone nie istnieje nawet w plotkach na nadchodzące miesiące. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak tylko mieć nadzieję, że w końcu coś się w tej kwestii wydarzy. To smartfon, na który czekam jak na żaden inny. I chociaż propozycje od różnych producentów, którzy już stosują ten format, są interesujące: brak łatwego dostępu do wielu usług, z których na co dzień korzystam (iCloud, FaceTime, iMessage, Pęk Kluczy, Home) czyni ich zakup naprawdę mało atrakcyjnym. To po prostu nie jest sprzęt dla mnie.

    Może kiedyś się doczekam

    Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że iPhone Air 2. generacji pojawi się w sklepach już niebawem i poprawi kilka mankamentów oznaczających obecny model. Natomiast składak, o którym marzę, wciąż pozostaje… no właśnie, w sferze marzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że Apple co jakiś czas potrafi zaskakiwać: więc kto wie, może tegoroczny składany iPhone odniesie sukces, a ja doczekam się także tego drugiego modelu. Póki co, pozostaje mi jedynie uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że dorosły już rynek smartfonów czymś pozytywnie zaskoczy i przestanie być nużący, co ma miejsce już od kilku lat.

  • Kalendarz Google w końcu dostaje funkcję, o którą prosili użytkownicy

    Kalendarz Google w końcu dostaje funkcję, o którą prosili użytkownicy

    Google nie spoczywa na laurach i nieustannie rozwija swoje usługi. Najnowsze zmiany w Kalendarzu Google doskonale to ilustrują.


    Google wprowadza do Kalendarza niewielką, aczkolwiek znaczącą zmianę, która może mieć ogromne znaczenie dla osób organizujących spotkania z większą liczbą uczestników. Chodzi o wprowadzenie automatycznych wiadomości e-mail informujących o odpowiedziach na zaproszenia. Od teraz organizator będzie miał możliwość zdecydowania, czy chce otrzymywać takie powiadomienia.

    Koniec z natłokiem wiadomości po wysłaniu zaproszenia

    Każdy, kto regularnie korzysta z Kalendarza Google w pracy, zapewne zna ten scenariusz. Tworzysz spotkanie, dodajesz kilkanaście bądź kilkadziesiąt osób, a następnie skrzynka odbiorcza zaczyna być zapełniana wiadomościami. Jedna osoba potwierdza obecność, kolejna odrzuca zaproszenie, inna ustawia automatyczną odpowiedź i… powstaje spory chaos.

    Dla mniejszych spotkań sytuacja ta nie jest aż tak problematyczna. W przypadku większych wydarzeń liczba takich wiadomości może szybko wymknąć się spod kontroli. Google postanowiło zatem dać użytkownikom większą kontrolę nad tym, jak Kalendarz przekazuje odpowiedzi uczestników.

    Nowa opcja rozszerza nasze możliwości wyboru

    Nowa funkcja nosi nazwę „Otrzymuj e-mail, gdy goście odpowiedzą” i pozwala organizatorowi zdecydować, czy automatyczne wiadomości mają nadal trafiać do jego skrzynki. Co istotne, nowa opcja jest domyślnie aktywna. Oznacza to, że jeśli użytkownik nie chce otrzymywać kolejnych potwierdzeń, musi samodzielnie wyłączyć odpowiednie ustawienie.

    Czytaj dalej poniżej


    Pixel 11 Pro (XL) nie jest dla każdego. Ten aparat mnie zadziwia

    Nie oznacza to jednak całkowitej utraty informacji o uczestnikach. Dla osób korzystających z Kalendarza Google, status ich obecności nadal będzie można sprawdzić bezpośrednio we wpisie związanym z wydarzeniem.

    Jest jednak jeden istotny wyjątek

    Google zwraca uwagę na różnicę dotyczącą osób korzystających z zewnętrznych aplikacji kalendarza, takich jak Microsoft Outlook. Po wyłączeniu wiadomości e-mail organizator nie otrzyma od nich ani automatycznego potwierdzenia, ani aktualizacji statusu uczestnictwa bezpośrednio przy wydarzeniu. Wyłączone zostaną również automatyczne odpowiedzi informujące o nieobecności, na przykład wiadomości typu „poza biurem”.

    Nie można zmienić ustawień dla pojedynczego spotkania

    Warto również zwrócić uwagę na jeszcze jedno ograniczenie. Jeśli mamy wydarzenie cykliczne, zmiana ustawienia dotyczy całej serii spotkań. Nie ma możliwości wyłączenia powiadomień tylko dla jednego, konkretnego terminu. To może być istotne w przypadku regularnych spotkań zespołu, dlatego przed zmianą ustawień warto upewnić się, że odpowiadają one naszym potrzebom.

    Funkcja jest już udostępniana użytkownikom

    Google rozpoczęło stopniowe udostępnianie nowej opcji użytkownikom. Jak wynika z oficjalnej komunikacji firmy, proces – tradycyjnie – może potrwać nawet do 15 dni. Funkcja ma trafić zarówno do klientów Google Workspace, użytkowników Workspace Individual, jak i osób korzystających z prywatnych, darmowych kont Google. Choć zmiana może wydawać się drobna, jest to bardzo praktyczne udoskonalenie. Google Kalendarz nie zmienia sposobu organizacji spotkań, ale pozwala wreszcie ograniczyć liczbę automatycznych wiadomości, które po prostu zaśmiecają skrzynkę odbiorczą. Dla osób regularnie organizujących duże wydarzenia może to być jedna z najbardziej użytecznych aktualizacji Kalendarza w ostatnich czasach.

  • Garmin wprowadza wyczekiwane nowości do swoich zegarków

    Garmin wprowadza wyczekiwane nowości do swoich zegarków

    Garmin wprowadził najnowszą, stabilną aktualizację oprogramowania dla swoich popularnych zegarków i komputerów rowerowych.

    Amerykański producent jest znany z regularnego wprowadzania nowych funkcji do istniejących już na rynku urządzeń, najczęściej co kwartał. Nowe narzędzia treningowe, funkcje bezpieczeństwa oraz udogodnienia w codziennym użytkowaniu są teraz dostępne dla użytkowników. Najnowsza, darmowa aktualizacja jest wdrażana stopniowo i w najbliższych tygodniach będzie mogła być zainstalowana automatycznie na urządzeniach użytkowników.

    Wprowadzone ulepszenia obejmują zarówno funkcje ogólnodostępne, jak i specjalistyczne tryby sportowe. Jedną z najbardziej zauważalnych zmian w codziennym użytkowaniu jest rozbudowa obsługi głosowej bez użycia rąk. Komenda „OK, Garmin” umożliwia błyskawiczne uruchomienie minutnika czy rozpoczęcie nowej aktywności. Dodatkowo, wywołanie asystenta telefonicznego pozwala na dostęp do wirtualnego asystenta, takiego jak Gemini czy Siri. Istotnym nowym elementem w zakresie bezpieczeństwa jest całodzienna detekcja upadków, która może być aktywowana podczas konkretnych aktywności. W sytuacji awaryjnej zegarek automatycznie przesyła wiadomość z lokalizacją do wcześniej określonych kontaktów. Niestety, ta funkcja będzie dostępna wyłącznie dla zegarka Garmin Venu 4.

    Inteligentny trening i specjalistyczne tryby sportowe

    Biegacze będą z pewnością zadowoleni z nowego planu Garmin Run Coach, zaprojektowanego z myślą o początkujących z mniejszą objętością treningową. Obejmuje on gotowe plany wprowadzające w marszo-biegi, idealne dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z bieganiem. Plany te są codziennie dostosowywane do aktualnego stanu regeneracji i ogólnych wskaźników zdrowotnych użytkownika. Dodatkowo, funkcja szybkiego treningu (Quick Workout) umożliwia natychmiastowe rozpoczęcie biegu, dostosowanego do formy, wystarczy wskazać preferowany czas trwania i poziom intensywności.

    Aktualizacja wprowadza również ciekawe usprawnienia dla miłośników bardziej niszowych form aktywności. Nurkowie mogą teraz bezprzewodowo udostępniać i synchronizować ustawienia nurkowe pomiędzy kompatybilnymi komputerami za pomocą funkcji Garmin Share. W profilu jazdy Enduro dodano automatyczne rozpoznawanie i przełączanie się między podjazdami a zjazdami, eliminując konieczność ręcznego wciskania przycisku okrążenia (funkcja przeznaczona dla komputerów rowerowych Edge MTB/550/850/1050). Dla osób trenujących w pomieszczeniach przygotowano nowy profil narciarstwa biegowego pod dachem (XC Ski Indoor), który współpracuje z kompatybilnymi trenażerami narciarskimi.

    Czytaj dalej poniżej


    Garmin Fenix 9 Pro ma o 50% więcej RAMu. Całe... 7,5 MB

    Niestety, nie wszystkie nowe funkcje są dostępne dla każdego zegarka. Garmin zdaje się zapominać o starszych modelach takich jak Fenix 7, Epix 2, Venu 3 czy Forerunner 965/955/265/255. Nowości będą dostępne przede wszystkim w najnowszej wersji oprogramowania, na której bazują modele takie jak Venu X1/4, Vivoactive 6, Forerunner 70/170/570/970 oraz platforma Fenix 8. Miejmy nadzieję, że dla tych urządzeń nie będzie to jedna z ostatnich aktualizacji, zwłaszcza po wprowadzeniu jeszcze nowszej wersji oprogramowania w modelu Fenix 9.

    źródło: Garmin

  • Ta marka chce konkurować z Parkside. Takie elektronarzędzia znajdziesz w ALDI

    Ta marka chce konkurować z Parkside. Takie elektronarzędzia znajdziesz w ALDI

    Dyskontowe elektronarzędzia znalazły swoje miejsce na polskim rynku. Dotychczasowy lider, marka Parkside, nie jest jedynym graczem w tej kategorii. Elektronarzędzia Ferrex, dostępne w sieci ALDI, oferują dwa akumulatorowe systemy – 12 V Compact Power oraz 20 V U-LED. Przyjrzeliśmy się ich różnicom, asortymentowi oraz które z rozwiązań będą najlepszym wyborem do domu, warsztatu lub ogrodu.

    Elektronarzędzia Ferrex – co oferuje ALDI?

    Ferrex to marka własna ALDI, która proponuje szeroką gamę narzędzi, elektronarzędzi oraz sprzętu ogrodowego. Kluczową część asortymentu stanowią urządzenia akumulatorowe, podzielone na dwa systemy: 12 V Compact Power oraz mocniejszy 20 V. Główna zasada jest prosta – jeden akumulator można użytkować z różnymi kompatybilnymi urządzeniami w obrębie danej rodziny.

    Warto zaznaczyć, że elektronarzędzia Ferrex pojawiają się w ALDI w ramach okresowych ofert. Katalog marki pozwala na zapoznanie się z urządzeniami należącymi do obu systemów, jednak nie oznacza to, że wszystkie są dostępne w danym momencie w polskich sklepach. Obecnie w aktualnych materiałach promocyjnych nie można znaleźć produktów Ferrex, dlatego jedyną opcją zakupu pozostaje sklep internetowy marki.

    Ferrex 12 V – kompaktowy system z akumulatorami USB-C

    Ferrex 12 V Compact Power to linia ponad 10 różnych narzędzi, które korzystają z tych samych baterii i ładowarek. Akumulator 12 V jest wymienny między kompatybilnymi urządzeniami, a jego istotną zaletą jest możliwość ładowania bezpośrednio przez gniazdo USB-C, co eliminuje potrzebę posiadania ładowarki. Producenci podają, że przy użyciu zasilacza o mocy co najmniej 10 W pełne ładowanie zajmuje około 144 minut.

    Oczywiście w sprzedaży dostępna jest także osobna ładowarka sieciowa, która naładowuje akumulator 2 Ah w ciągu godziny.

    Czytaj dalej poniżej


    Szaleństwo Parkside Performance w Lidlu. Potężne zestawy na mocnych obniżkach

    Jednym z podstawowych urządzeń w tej serii jest akumulatorowa wiertarka udarowa Ferrex FBT-CID004, która posiada dwubiegową przekładnię, maksymalny moment obrotowy wynoszący 28 Nm oraz metalowy uchwyt wiertarski o średnicy 10 mm. Wierci do maksymalnej średnicy 25 mm w drewnie, 8 mm w metalu i 6 mm w betonie. Jest to niewielkie, poręczne narzędzie, które przyda się podczas skręcania mebli, wiercenia i innych typowych prac w domu.

    W tej samej rodzinie znajduje się wyrzynarka Ferrex FBT-CJS004, która wykonuje do 2800 ruchów na minutę, umożliwiając cięcie drewna o grubości do 65 mm i ma regulowaną stopę do cięć pod kątem do 45 stopni. Akceptuje popularne brzeszczoty z chwytem typu T, a ich wymiana nie wymaga dodatkowych narzędzi.

    W katalogu 12 V znajdziemy także piłę tarczową Ferrex FBT-CCS008, która korzysta z niewielkiej tarczy o średnicy 85 mm, pozwalającej na cięcie drewna na głębokość do 26 mm przy kąt 90 stopni. Możliwe jest również cięcie pod kątem do 45 stopni. Ferrex sugeruje zastosowanie jej do pracy z laminatem, płytami OSB, sklejką i MDF.

    To jeszcze nie koniec. W systemie 12 V dostępna jest także piła szablasta, szlifierka kątowa, narzędzie wielofunkcyjne do cięcia, szlifowania i skrobania, narzędzie obrotowe do frezowania, wiercenia, polerowania, szlifowania, grzechotka oraz szlifierka oscylacyjna. Dla ogrodników przygotowano nożyce do trawy i żywopołotu Ferrex z wymiennymi ostrzami do przycinania trawy, krzewów i żywopłotów.

    Ciekawym dodatkiem jest również akumulatorowy kompresor 12 V, który pozwala na ustawienie docelowego ciśnienia i automatycznie kończy pompowanie po jego osiągnięciu. Można go używać do pompowania opon rowerowych, piłek i innych dmuchanych przedmiotów.

    Ferrex 20 V – większe elektronarzędzia i sprzęt ogrodowy

    Drugą rodziną urządzeń jest Ferrex 20 V. Obejmuje ona zarówno elektronarzędzia, jak i większy sprzęt do pracy w ogrodzie. Akumulatory wyposażono w ledowy pasek informujący o poziomie naładowania, widoczny z trzech stron obudowy. Jeśli energia spadnie poniżej 25 proc., wskaźnik zmienia kolor na czerwony.

    Nowe narzędzia Ferrex 20 V współpracują z akumulatorami U-LED, jednocześnie zachowując kompatybilność z wcześniejszym systemem Activ Energy 20 V. Producent jednak zastrzega, że w przypadku niektórych urządzeń z pierwszej generacji mogą wystąpić problemy z kompatybilnością z najnowszymi akumulatorami lub ładowarkami Ferrex z 2026 roku. Jeśli posiadamy w domu starszy zestaw, przed zakupem warto upewnić się o zgodności konkretnych modeli.

    Elektronarzędzia Ferrex 20 V

    Jednym z kluczowych elektronarzędzi tej serii jest akumulatorowa wiertarko-wkrętarka udarowa Ferrex FBT-CCD005. W ofercie znajduje się także wyrzynarka Ferrex FBT-CJS007 oraz szlifierka kątowa Ferrex FBT-CAG005, dedykowana do cięcia, szlifowania i polerowania.

    Ciekawą alternatywą jest szlifierka 3 w 1 Ferrex FBT-CDS006. Urządzenie z trzema wymiennymi stopami szlifierskimi – okrągłą, prostokątną i trójkątną – umożliwia zarówno obróbkę dużych powierzchni, jak i precyzyjne prace przy krawędziach i w narożnikach. Oferuje regulację prędkości oraz system odsysania pyłu.

    System 20 V nie ogranicza się jednak tylko do standardowych elektronarzędzi warsztatowych. Ferrex proponuje również kosiarkę, podkaszarkę, nożyce do żywopłotu oraz akumulatorową myjkę ciśnieniową Ferrex FBT-CVC003. Ta ostatnia charakteryzuje się możliwością pracy bez stałego podłączenia do sieci elektrycznej i wodociągu, co czyni ją idealnym rozwiązaniem dla obszarów oddalonych od domu.

    Ferrex 12 V czy 20 V – który system wybrać?

    Różnice pomiędzy obiema rodzinami urządzeń są wyraźne. Ferrex 12 V Compact Power to głównie niewielkie, poręczne narzędzia, idealne tam, gdzie kluczowymi aspektami są mobilność i komfort pracy. W skład tej rodziny wchodzą wiertarka, wyrzynarka, mała pilarka, grzechotka oraz kompaktowa szlifierka.

    Ferrex 20 V U-LED to z kolei większe elektronarzędzia i urządzenia ogrodowe. W tej kategorii znajdują się m.in. kosiarka, podkaszarka, szlifierka kątowa oraz myjka ciśnieniowa.

    Podczas zakupu warto skupić się nie tylko na konkretnej elektronarzędzi, ale również na całym systemie, który ma być później rozbudowywany. Sytuacja ta przypomina ofertę popularnej marki Parkside z Lidla.

    W obu przypadkach zasada jest podobna – nowe, kompatybilne urządzenia mogą korzystać z tych samych akumulatorów. Warto śledzić aktualne oferty ALDI, ponieważ dostępność wybranych modeli sprzętu Ferrex zmienia się w miarę postępu kampanii promocyjnych.

  • Orange rozdaje tak wiele gigabajtów, że straciłem rachubę

    Orange rozdaje tak wiele gigabajtów, że straciłem rachubę

    Nie setki, a tysiące gigabajtów internetu za darmo rozdaje Orange. Operator wydłużył swoją popularną promocję.

    W obliczu flagowej promocji od Orange, świadczenie kilku gigabajtów za darmo nie robi na nikim wrażenia. Operator zdecydował się na przedłużenie swojej oferty, w ramach której klienci mogą zyskać nie setki, a wręcz tysiące GB internetu bez opłat. Jest to absolutnie znakomita propozycja dla osób korzystających z telefonu na kartę.

    Orange bez limitu i 9900 GB internetu

    Każdy operator telekomunikacyjny oferuje różnorodne promocje, które w zależności od rodzaju usług mogą być mniejsze lub większe, z różnym stopniem korzyści dla klientów. Jednak z rzeczy, które są oferowane za darmo, korzystanie zasadniczo się opłaca. W przypadku niemal flagowej promocji Orange na kartę, faktycznie płacimy co miesiąc, ale oferta jest na tyle korzystna, że wiele rzeczy otrzymujemy de facto za darmo. To przede wszystkim dotyczy internetu, ponieważ roczny pakiet gigabajtów można liczyć w tysiącach. Co powiecie na aż 9900 gigabajtów za darmo?

    To możliwe dzięki promocji Orange bez limitu na kartę. Sieć zdecydowała się przedłużyć tę ofertę, która będzie aktywna do końca lutego 2027 roku. Przez pierwsze 30 dni koszt usługi wynosi zaledwie 0 zł (za darmo!), a następnie będziemy płacić 35 zł miesięcznie przy automatycznym odnawianiu pakietu. Co otrzymujemy w ramach tego pakietu? Oferta jest naprawdę imponująca:

    • Nielimitowane SMS-y
    • Nielimitowane MMS-y
    • Nielimitowane rozmowy
    • 25 GB transferu danych co miesiąc
    • Dodatkowa paczka 800 GB co miesiąc

    Łącznie w skali roku otrzymamy od operatora aż 9900 gigabajtów danych do wykorzystania. Jeśli nie korzystacie z Orange na kartę, warto zwrócić uwagę na tę wydłużoną promocję, ponieważ jest ona skierowana tylko do nowych użytkowników.

    Czytaj dalej poniżej


    Orange z abonamentem, za który nie trzeba płacić. Pospiesz się!

    Co ciekawe, to nie jedyna promocja, jaką przygotowało Orange. Operator postanowił również uczcić początek nowego roku szkolnego, oferując nową szansę na darmowe połączenia, SMS-y oraz kilka gigabajtów internetu. Jak odebrać powitalną paczkę? Wystarczy wysłać SMS o treści SZKOLA pod bezpłatny numer 364 (lub aktywować pakiet w aplikacji Mój Orange w zakładce Pakiety i Usługi). W zamian otrzymamy 3 dni rozmów i wiadomości bez limitu oraz paczkę 3 GB internetu do wykorzystania.

    A skoro mowa o interesujących promocjach, operator przygotował również coś dla miłośników abonamentów – macie szansę podpisać umowę i przez 7 miesięcy korzystać z abonamentu bez opłat – legalnie.

    Skąd tyle darmowych gigabajtów?

    Widząc ofertę Orange (i innych operatorów) można odnieść wrażenie, że gigabajty są rozdawane na prawo i lewo. Czy taka praktyka się opłaca? Zasadniczo tak, ponieważ… praktycznie nic nie kosztuje. Koszt pojedynczego gigabajta transferu jest znikomy, a infrastruktura operatora jest już w pełni uruchomiona. Nie ma znaczenia, czy otrzymamy i wykorzystamy 10 czy 50 gigabajtów, pod warunkiem, że sieć nie jest obciążona. Z perspektywy technicznej, dla sieci nie robi to różnicy, a my zyskujemy wartość dodaną w postaci darmowych danych.

    Dodatkowo, korzystanie z tych pakietów danych często wymaga posiadania aplikacji operatora, przez którą otrzymujemy wiele informacji marketingowych, w tym propozycje nowych ofert, możliwość przedłużania pakietów czy korzystania z nowych usług. Operator może więc swobodnie oferować darmowe gigabajty, aby jednocześnie promować inne usługi wśród klientów. Jest to w końcu wymiana korzystna dla obu stron – a dla nas, klientów, darmowe pakiety gigabajtów są bez wątpienia miłym dodatkiem, co możemy traktować jako uczciwą wymianę, prawda?

  • 4 urządzenia, których nie musisz wyłączać z gniazdka

    4 urządzenia, których nie musisz wyłączać z gniazdka

    Planujesz dłuższe wakacje i zastanawiasz się, które urządzenia warto wyłączyć? A może masz nawyk odłączania sprzętu za każdym razem, gdy wychodzisz z domu? Warto wiedzieć, że nie wszystkie urządzenia muszą być odłączane, a niektóre po prostu nie lubią być wyłączane.

    Wielu z nas ma w zwyczaju wyciąganie wtyczek z gniazdek po każdym użyciu sprzętu lub przed wyjściem z domu. Choć jest to praktyka, która często ma sens, nie zawsze jest konieczna. Istnieją urządzenia, które lepiej funkcjonują, gdy pozostają podłączone do prądu, a ich tryb czuwania jest w pełni bezpieczny i ekonomiczny. Poniżej przedstawiamy cztery przykłady takich urządzeń.

    Urządzenia, których nie trzeba odłączać od gniazdka

    Pierwszym przykładem jest telewizor. Nowoczesne modele w trybie standby zużywają minimalne ilości energii, co pozwala na łatwe włączenie ekranu za pomocą pilota, podczas gdy system aktualizuje się w tle. Codzienne wyciąganie wtyczki może być zbędne, o ile instalacja elektryczna jest sprawna. Wyjątek stanowią dłuższe wyjazdy lub sytuacje, w których zauważasz, że telewizor się nienaturalnie nagrzewa.

    Kolejnym urządzeniem, które warto pozostawić podłączone, jest router Wi-Fi. Jest to szczególnie ważne, gdy korzystasz z urządzeń Smart Home. Router stanowi serce inteligentnego domu – odpowiada za stałe połączenie z kamerami, czujnikami oraz systemem sterowania roletami. Regularne odłączanie routera odcina Cię od powiadomień i zdalnego dostępu do urządzeń. Krytyczne jest jednak, aby router był umiejscowiony w odpowiednim miejscu, co zapewni stabilne połączenie w całym domu.

    Na trzecim miejscu znajduje się kamera bezpieczeństwa. To oczywiste: kamera bez zasilania działa jedynie jako dekoracja. Monitoring powinien funkcjonować non-stop, zwłaszcza wtedy, gdy nie ma nikogo w domu. Przed wyjazdem upewnij się, że kamera ma odpowiedni zasięg Wi-Fi oraz wystarczającą ilość miejsca na karcie pamięci.

    Czytaj dalej poniżej


    Wykryje ukrytą kamerę w 5 sekund. Wydasz 28 zł

    Ostatnim na liście, choć nie mniej istotnym urządzeniem, jest oczyszczacz powietrza. Nowoczesne modele pobierają minimalną ilość energii w trybie czuwania i wiele z nich działa w trybie automatycznym, co pozwala im na zwiększenie mocy w odpowiedzi na wykrycie kurzu lub alergenów. Ciągłe wyłączanie i włączanie oczyszczacza nie przynosi korzyści, jeśli używasz go regularnie. Kluczowe jest natomiast dbanie o regularną wymianę filtrów, gdyż zatykanie filtra negatywnie wpływa na jego skuteczność.

    Grafika: depositphotos.com

  • Acer Predator Atlas 7: o tym sprzęcie do grania będzie głośno!

    Acer Predator Atlas 7: o tym sprzęcie do grania będzie głośno!

    Na rynku przenośnych komputerów do gier zrobiło się tłoczno już od jakiegoś czasu, a teraz firma Acer wprowadza kolejny produkt do tego segmentu!

    Acer pragnie mocniej zaznaczyć swoją obecność na rynku „kieszonkowych” komputerów do gier. Podczas targów IFA w Berlinie firma zaprezentowała Predator Atlas 7: kompaktową konsolę gamingową z 7-calowym ekranem, której sercem jest układ Intel Arc B390. To jednak nie wszystko, bowiem producent zaprezentował także inny intrygujący projekt: DualPlay Mini.

    Predator Atlas 7 – mały, ale wydajny

    Predator Atlas 7 został stworzony z myślą o graczach, którzy oczekują mobilności bez rezygnacji z wysokiej wydajności. Sercem urządzenia jest procesor Intel Arc G3 Extreme lub Intel Arc G3 oraz Intel Arc B390/B370. W zestawie znajduje się do 24 GB pamięci LPDDR5x oraz dysk SSD PCIe Gen4 NVMe o pojemności maksymalnej wynoszącej 1 TB.

    Acer zadbał również o odpowiednie chłodzenie tej maszyny. Za odprowadzanie ciepła odpowiadają dwa wentylatory, w tym metalowy Predator AeroBlade, wspierany przez drugi, wykonany z plastiku. Technologia Vortex Flow ma kierować gorące powietrze poza obudowę podczas intensywnego grania.

    Ekran, który robi wrażenie – 120 Hz i VRR

    Jednym z kluczowych elementów nowego handhelda jest 7-calowy ekran Full HD z odświeżaniem 120 Hz. Panel oferuje jasność do 500 nitów, obsługę VRR oraz 10-punktowy multi-touch. Przed zarysowaniami chronić go będzie szkło Corning Gorilla Glass Victus z powłoką DXC, która zadba o minimalizację odblasków.

    Czytaj dalej poniżej

    1666: Amsterdam - świetny pomysł, który dopiero szuka formy

    Konsola została zaprojektowana w taki sposób, aby zapewniać komfort podczas długich sesji z ulubionymi tytułami. Profilowane uchwyty, antypoślizgowa obudowa oraz analogowe triggery z efektem Halla mają poprawić precyzję sterowania i komfort użytkowania. Opcjonalne joysticki TMR dodatkowo zminimalizują ryzyko tzw. driftu.

    Co jeszcze oferuje konsola?

    Predator Atlas 7 wyposażony został w dwa porty Thunderbolt 4, czytnik kart microSD UHS-II, Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 5.4. Zarządzanie wszystkimi parametrami sprzętu możliwe będzie za pomocą aplikacji PredatorSense, w której znajdziemy między innymi ustawienia wydajności i personalizację funkcji gamingowych.

    Na pokładzie znalazły się także dwa głośniki 2 W, DTS Virtual:X Ultra oraz dwa mikrofony wspierane przez technologię Acer PurifiedVoice. Przycisk zasilania z czytnikiem linii papilarnych umożliwia natomiast szybkie logowanie za pomocą Windows Hello.

    Acer prezentuje nietypowy koncept – DualPlay Mini

    Na targach IFA producent zaprezentował również coś zupełnie nowego: DualPlay Mini. To 8-calowe urządzenie, które obecnie znajduje się wyłącznie w fazie koncepcyjnej, może pełnić funkcję handhelda lub niewielkiego komputera do pracy. Wbudowana podświetlana klawiatura pozwala na korzystanie z urządzenia w bardziej laptopowym stylu, a konstrukcja z możliwością odchylania i obrotu ułatwia zmianę sposobu użytkowania.

    DualPlay Mini pozostaje jednak na razie projektem koncepcyjnym. Predator Atlas 7 ma natomiast trafić do sprzedaży w Europie już wkrótce, bo w listopadzie. Dokładna cena produktu nie jest jeszcze znana.

  • Acer szaleje na IFA 2026. Producent pokazał masę nowości. Nie tylko laptopy!

    Acer szaleje na IFA 2026. Producent pokazał masę nowości. Nie tylko laptopy!

    Patrząc na nowości, które Acer zaprezentował podczas targów IFA 2026, można dojść do wniosku, że producent skutecznie rozwija swoją ofertę. Firma zaprezentowała sprzęt, który zaspokaja potrzeby zarówno graczy e-sportowych, jak i ekologów dążących do samodzielnej naprawy laptopów. Dokładnie przyjrzeliśmy się wszystkim nowościom, co nie było ani szybkie, ani proste.

    Laptopy 3D wracają do łask

    Największym zaskoczeniem jest Acer Aspire G 3D 16, 16-calowy laptop, który wprowadza z powrotem technologię SpatialLabs, oferując obraz 3D widoczny gołym okiem. Nie wymaga okularów ani specjalnych treści: podwójne kamery śledzą ruch gałek ocznych i przekształcają tradycyjne materiały 2D w trójwymiarowe obrazy. W jego wnętrzu znajduje się procesor AMD Ryzen AI Max+ 395 z grafiką Radeon 8060S, do 128 GB RAM LPDDR5x i do 2 TB SSD. Ekran to IPS WQXGA+ (3840 x 2400, w trybie 3D 1920 x 2400) z odświeżaniem 120 Hz oraz pełnym pokryciem DCI-P3.

    Dla tych, którzy preferują klasyczne rozwiązania, Acer przygotował odświeżone modele all-in-one: Aspire S 27 i Aspire S 24. Oba modele napędza Intel Core 7 350, obsługują do 16 GB RAM i 1 TB SSD. Większy wariant posiada ekran QHD 120 Hz lub FHD 144 Hz, mniejszy zaś wyłącznie FHD 144 Hz, ale oba oferują 90-procentowy stosunek ekranu do obudowy oraz opcjonalny dotyk z obsługą rysika. Planowana dostępność w naszym regionie to IV kwartał 2026 roku.

    Lekkie i mobilne nowości

    W kategorii ultraprzenośnych nowości znalazły się dwa modele. Acer Swift Blade 14 waży zaledwie 799 gramów przy grubości 12,9 mm, a pomimo to mieści w sobie Intel Core 7 350, 12 GB RAM oraz dysk do 1 TB. Oferuje również ekran OLED do 3K z DCI-P3, baterię 50 Wh i trzy porty USB-C. Z kolei Swift Air 16 jest propozycją dla tych, którzy preferują większy ekran (16 cali, OLED lub IPS, do WQXGA+ 120 Hz) nie rezygnując z mobilności. Urządzenie waży 1,5 kg i ma grubość 13,3 mm, a jego wnętrze kryje Intel Core 7 350 z NPU, do 16 GB RAM i 512 GB SSD. Oba modele trafią do Europy w grudniu 2026 roku.

    Ekologicznym akcentem jest Acer Vero 16, laptop czwartej generacji w serii, który stawia na naprawialność. Obudowa zawiera 50% aluminium z recyklingu oraz 60% tworzywa PCR w dolnej pokrywie, a nowością są rozwiązania konstrukcyjne, takie jak odłączane zawiasy, zdejmowane osłony portów, łatwy dostęp do baterii i dysku SSD oraz możliwość wymiany procesora na modele z dwóch kolejnych generacji. Specyfikacja obejmuje Intel Core Ultra X9 388H (180 TOPS), do 32 GB RAM, 512 GB SSD oraz 16-calowy ekran OLED 3K.

    Potężne nowe komputery

    Acer SFF RTX Spark to komputer, który ma dostarczyć moc obliczeniową AI do domowego biurka. W jego sercu znajduje się superchip NVIDIA RTX Spark, łączący GPU Blackwell RTX (do 6144 rdzeni) z CPU NVIDIA Grace (do 20 rdzeni) oraz do 128 GB zunifikowanej pamięci. Rezultatem jest 1 petaflop w obliczeniach AI.

    Dla sektora biznesowego Acer oferuje Veriton RI110 AI Mini Workstation, kompaktową stację roboczą z Intel Core Ultra X7 358H, grafiką Intel Arc B390, do 96 GB RAM oraz 4 TB SSD. Kluczowym atutem jest złącze OCuLink (PCIe 4.0 x4), które umożliwia podłączenie zewnętrznej karty graficznej z przepustowością 64 Gb/s.

    Monitor do gier, który zaskakuje

    Wśród nowości znalazło się również coś dla graczy. Predator XB253Q U1 to 24,5-calowy monitor Full HD z odświeżaniem 1000 Hz, pierwszy taki model w portfolio Acera. Technologia VRB Pro redukuje smużenie, a polaryzator kołowy ogranicza odblaski. Oferuje także zgodność z AMD FreeSync Premium i G-SYNC.

    Jeżeli natomiast stawiasz na jakość obrazu, a nie na szybkość, warto zwrócić uwagę na Predator X32 V3, który oferuje 31,5-calowy panel QD-OLED Penta Tandem w rozdzielczości UHD przy 180 Hz oraz certyfikat DisplayHDR True Black 400, zapewniający doskonałą dokładność barw.

    Ciekawym kompromisem jest Predator XB273K V7, 27-calowy monitor, standardowo pracujący w UHD 160 Hz, ale dzięki technologii DFR (Dynamic Frequency and Resolution) przełączający się na Full HD przy 500 Hz, gdy gra wymaga szybszej reakcji.

    W linii Nitro znajdują się cztery nowe modele. XV275X P to 27-calowy ekran 5K Mini LED z 2304 strefami podświetlenia i certyfikatem DisplayHDR 1400, który włącza się w trybie QHD 330 Hz po aktywacji DFR. XZ340CKR P to zakrzywiony 34-calowy ultrapanoramiczny monitor 5120 x 2160 przy 180 Hz, z trybem WFHD 360 Hz. XV275U Z2 i XV270U Z3 oferują trzy tryby pracy (QHD 275 Hz, Full HD 360 Hz, HD 520 Hz), z tańszym wariantem Z3 wyposażonym w HDR10 i 90% DCI-P3, oraz droższym Z2 z Mini LED i 1152 strefami oraz certyfikatem Acer HDR1000.

    Dla profesjonalistów stworzono ProDesigner PE270X P, będący 27-calowym monitorem 5K z fabryczną kalibracją Delta E.

    Zupełnie inną kategorią jest Acer EP130K, 13-calowy monitor-ePapier o rozdzielczości do 3200 x 2400, który ma zapewniać wrażenia jak z papieru. Jego funkcje obejmują dotyk i rysik, działa w trybie kolorowym oraz czarno-białym, a po odłączeniu zasilania obraz pozostaje na ekranie.

    Dla tych, którzy lubią tworzyć stację roboczą z wieloma monitorami, zainteresowaniem może się cieszyć potrójny ekran dodatkowy z trzema 15,6-calowymi panelami FHD IPS. Mowa tu o modelu PD163Q P3. Po podłączeniu do laptopa jednym kablem USB-C uzyskujemy cztery wyświetlacze, a składana konstrukcja ułatwia transport.

    Nowości w tabletach i akcesoriach

    Acer odświeża swoją linię tabletów. Iconia X16 (16 cali) i Iconia X14 (14 cali) to modele premium z ekranami OLED 1920 x 1200, procesorami MediaTek Helio G80 oraz metalową obudową. Oba modele posiadają po dwa porty USB-C (jeden do wideo) i wspierają przesyłanie obrazu na zewnętrzny ekran. Tańsze Iconia A16 i A14 różnią się ekranami IPS oraz obudową w kolorze Vapor Silver.

    W kategorii łączności nowością jest Acer Connect X6ES – router 5G CPE z Wi-Fi 6E, 4×4 MIMO oraz inteligentnym przełączaniem awaryjnym między 5G a WAN – oraz Acer Connect D5P, modem 5G plug-and-play z obsługą eSIM, nano SIM i vSIM.

    Na koniec warto wspomnieć o ciekawym produkcie, jakim jest Acer C350e, przenośny projektor LED Full HD z funkcją AI Badge, która wyświetla osobiste zdjęcia i widżety, gdy urządzenie nie projekuje obrazu. Oferuje obrotową podstawę (360 stopni), autofokus oraz korekcję trapezową.

  • Ten Samsung to potęga. Wyciekł nowy sprzęt

    Ten Samsung to potęga. Wyciekł nowy sprzęt

    W sieci pojawiły się przecieki dotyczące nowego urządzenia Samsunga. Galaxy Tab S12 Ultra ma w sobie zaskakującą poprawę wydajności.

    Wkrótce swoją premierę będzie miał nowy flagowiec Samsunga w segmencie tabletów. Jeśli nie spodziewacie się znaczących zmian w modelu Galaxy Tab S12 Ultra, możecie być mile zaskoczeni. Najnowsze przecieki sugerują, że czeka nas znaczący wzrost wydajności. Przyjrzyjmy się, co Samsung ma nam do zaoferowania.

    Nowy tablet Samsunga będzie niezwykle potężny

    Seria tabletów Galaxy Tab 12 jest już dobrze znana, jednak do tej pory nie mieliśmy pewności co do ich wydajności, szczególnie w odniesieniu do modelu Ultra. Wydaje się, że odkryto nieco tajemnicy dzięki wyciekom parametrów oraz testów wydajnościowych z platformy Geekbench. Zauważono tam wpisy dotyczące przewidywanej mocy urządzenia, co może niektórych z nas zaskoczyć. Choć początkowo nikt nie oczekiwał znaczących zmian, te będą miały miejsce – przynajmniej wewnętrznie, ponieważ zewnętrzna strona urządzenia pozostanie bez większych rewolucji.

    Wyniki testów opublikowane na Geekbench pochodzą z wcześniejszej wersji urządzenia, co oznacza, że sprzęt ten może być słabszy od ostatecznej wersji, która trafi do sklepów. Oznacza to, że możemy spodziewać się jeszcze większego skoku wydajności niż ten przedstawiony poniżej. Dla porównania, zestawimy wyniki z poprzednim modelem, Galaxy Tab 11 Ultra:

    Galaxy Tab 11 Ultra vs 12 – nadchodzi skok mocy

    Test jednego rdzenia:

    • Galaxy Tab S11 Ultra (Dimensity 9400 Plus) – 2 283 pkt
    • Galaxy Tab S12 Ultra (Dimensity 9500) – 2 760 pkt

    Wzrost wynosi około 20% w porównaniu do poprzedniej edycji urządzenia.

    Test wielordzeniowy:

    • Galaxy Tab S11 Ultra (Dimensity 9400 Plus) – 8 093 pkt
    • Galaxy Tab S12 Ultra (Dimensity 9500) – 9 291 pkt

    W przypadku testu wielordzeniowego wzrost wynosi 15%.

    Warto zauważyć interesującą zmianę. Podczas gdy ubiegłoroczny flagowy tablet Samsunga posiadał układ z Plusem, tym razem Galaxy Tab S12 Ultra otrzyma nowszy, ale podstawowy wariant Dimensity 9500 (model MediaTek Dimensity 9500, 8 rdzeni: 1x 4.21 GHz, 3x 3.50 GHz, 4x 2.70 GHz). Mimo to, w pierwszych testach udało się uzyskać realny wzrost wydajności w porównaniu do poprzednika. Tegoroczne urządzenie ma być również wyposażone w 12 GB pamięci RAM i działać na najnowszym systemie Android 17.

    Na pierwszy rzut oka bez rewolucji

    Jak wspomniałem, najważniejsze zmiany (i to naprawdę znaczące) dotyczą wnętrza, skupiając się na wydajności. W kwestii designu bez większych różnic – rozmiary urządzenia pozostaną niezmienne. Samsung Galaxy Tab S12 Ultra zachowa niemal identyczną obudowę oraz parametry wyświetlacza jak poprzednik (ekran o przekątnej 14,6 cala). Całość będzie zasilana baterią o pojemności 11 600 mAh i będzie wspierać szybkie ładowanie o mocy 45W. Kiedy możemy spodziewać się premiery? Oficjalną prezentację przewiduje się wkrótce, a urządzenie trafi na sklepowe półki już tej jesieni.

    Czy taki zestaw zmian jest dla was wystarczający? Biorąc pod uwagę zeszłoroczny model, rewolucji tu nie ma, jednak pamiętajmy, że tablet to urządzenie, które niekoniecznie wymienia się co roku – jego posiadacze zazwyczaj planują korzystać z niego znacznie dłużej niż w przypadku smartfonów. Z tego względu można stwierdzić, że sprzęt posiada wszystko, co powinien mieć. Mogę się założyć, że nowy właściciel Galaxy Tab S12 Ultra będzie zadowolony z mocy urządzenia, a brak zmian w designie względem poprzedniego modelu nie będzie mu przeszkadzał, ponieważ najprawdopodobniej wcześniej go nie posiadał.