Kategoria: Wiadomości

  • Apple przygotowuje sprzęt dla graczy. Tego się nie spodziewaliśmy

    Apple przygotowuje sprzęt dla graczy. Tego się nie spodziewaliśmy

    Ślady w kodzie najnowszego systemu macOS 26.7 sugerują, że Apple przygotowuje produkt, który będzie zupełną nowością w ich ofercie. Mowa o kontrolerze do gier.

    Apple od lat stara się przekonywać nas, że ich urządzenia są idealnym miejscem do grania. Na wielu konferencjach firma prezentuje gamingowe możliwości swoich komputerów, smartfonów, tabletów, a nawet przystawek Apple TV, która, poza wsparciem dla aplikacji VOD, oferuje dostęp do bogatego katalogu gier, w tym tytułów dostępnych w ramach abonamentu Apple Arcade. Najnowsze informacje zawarte w kodzie systemu macOS sugerują, że firma z Cupertino szykuje interesującą niespodziankę. W oprogramowaniu odnotowano odniesienia do dwóch niezapowiedzianych kontrolerów do gier, które mogą wprowadzać zupełnie różne podejścia do rozgrywki.

    Dwa kontrolery, dwa różne pomysły, jedno Apple

    Pojawienie się nowych oznaczeń w kodzie nie oznacza, że Apple wprowadzi te urządzenia do sprzedaży. W przeszłości wielokrotnie informowaliśmy o tego typu sytuacjach, w których w kodzie systemów operacyjnych Apple pojawiały się ślady dotyczące produktów z logo nadgryzionego jabłka, które nigdy nie trafiły na półki sklepowe. Interesujący jest jednak fakt, że tym razem chodzi o dwa zupełnie różne kontrolery. Pierwszy może być klasycznym padem, przeznaczonym do współpracy z Apple TV, komputerami Mac oraz iPadem. Drugi natomiast może innowacyjnie podchodzić do sterowania, co doskonale wpisuje się w strategię Apple, polegającą na eksperymentowaniu z interfejsami.

    Skąd jednak nagle kontrolery z logo Apple? Ekosystem firmy staje się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem dla graczy. Apple rozwija narzędzia, które ułatwiają przenoszenie dużych produkcji na platformę macOS, a jednocześnie oferuje sprzęt z układami Apple Silicon, które zapewniają wysoką wydajność. Firma oficjalnie wspiera także kontrolery innych producentów poprzez framework Game Controller. Oznacza to, że własny pad mógłby być częścią szerszej strategii związanej z grami w ich ekosystemie.

    Czy Apple stworzy własną konsolę?

    W tym miejscu zaczynają się najbardziej interesujące spekulacje. Własny kontroler może być jedynie akcesorium dla już istniejących urządzeń, ale równie dobrze może być częścią większego planu związane z rynkiem gier wideo. Nie ma co zakładać, że Apple zamierza konkurować z PlayStation, Xboxem czy sprzętem Nintendo. Od dłuższego czasu mówi się, że gigant planuje wprowadzenie nowej kategorii produktów oraz dalsze wykorzystywanie Apple TV, Maca i iPhone’a jako platform do gier wideo. Autorski kontroler miałby zapewnić spójne doświadczenie na wszystkich tych urządzeniach.

    Czytaj dalej poniżej

    Apple odświeży swój wspaniały produkt. Zmieni się nie do poznania jeszcze tej jesieni!

    Jednak poza samymi wzmianek dotyczących kontrolerów, niewiele o nich wiemy. Nie znamy ich funkcji, wyglądu ani możliwości. O dacie premiery potencjalnych akcesoriów również nie ma żadnych informacji. Jeśli Apple zdecyduje się na wprowadzenie na rynek tego typu urządzeń, może to być jeden z najbardziej intrygujących ruchów firmy w obszarze gamingu od wielu lat. Czy okaże się on na tyle mocny, aby wstrząsnąć rynkiem graczy? Szczerze wątpię, jednak biorąc pod uwagę rosnącą popularność gier w chmurze oraz coraz śmielejsze podejście Apple do rynku gier, może okazać się to bardziej istotne, niż na pierwszy rzut oka się wydaje.

  • Dzwonili do ludzi bez zgody. Skończyło się potężną karą

    Dzwonili do ludzi bez zgody. Skończyło się potężną karą

    UOKiK podejmuje działania przeciwko telemarketerom. Jeśli dzwonili do Ciebie w sprawie instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła, innych źródeł ciepła lub termomodernizacji, teraz będą musieli ponieść odpowiednie konsekwencje finansowe.

    Temat niechcianych telefonów od firm oferujących dofinansowania do fotowoltaiki wraca na czoło dyskusji społecznej, a przypomina on o problemach, które jeszcze kilka lat temu nękały wielu konsumentów. Już w 2023 roku UOKiK informował o zarzutach wobec różnych przedsiębiorstw oraz o trwających postępowaniach wyjaśniających. Ostatni przypadek pokazuje, że prowadzenie telemarketingu bez wcześniejszej zgody konsumentów może skutkować karami sięgającymi setek tysięcy złotych.

    Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów ogłosił zakończenie postępowania dotyczącego firmy Centrum Dotacji OZE, wcześniej działającej pod nazwą Eko Centrum. Przedsiębiorstwo prowadziło telemarketing dla Energia Plus Gaz, w ramach którego konsultanci poszukiwali potencjalnych klientów, kontaktowali się z nimi telefonicznie, a następnie próbowali umówić spotkania z przedstawicielami handlowymi.

    W trakcie tych rozmów omawiano m.in. możliwość uzyskania dofinansowania na wymianę źródła ciepła. Konsultanci zadawali pytania dotyczące sposobu ogrzewania domu, zainteresowania fotowoltaiką, magazynami energii oraz innymi rozwiązaniami związanymi z termomodernizacją.
    Problem w tym, że według UOKiK, taka rozmowa była już formą marketingu bezpośredniego. Bez znaczenia jest fakt, że szczegóły oferty czy ceny miały być przedstawione dopiero podczas późniejszego spotkania z handlowcem.

    „Przedsiębiorca nie może wprowadzać konsumentów w błąd i stwierdzać, że 'tylko umawia spotkanie’. Jeśli telefon ma na celu zainteresowanie konsumenta ofertą, rozpoznanie jego potrzeb i doprowadzenie do spotkania z handlowcem, to jest to marketing bezpośredni. Nie ma znaczenia, że cena czy pełna oferta pojawią się dopiero później. Kolejność jest prosta: najpierw zgoda konsumenta, potem telefon, nigdy odwrotnie.”

    Czytaj dalej poniżej

    Pekao wprowadza nowe opłaty. Wchodzą w życie od września

    — mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

    Dzwonili do Ciebie w sprawie fotowoltaiki? Teraz zapłacą karę

    W trakcie postępowania ustalono również, w jaki sposób firma pozyskiwała numery potencjalnych klientów. Część z nich pochodziła z baz danych zakupionych od zewnętrznych podmiotów, a niektóre informacje datowały się nawet na lata 2017–2019, czyli okres przed powstaniem spółki. Tym samym konsumenci nie mogli wówczas wyrazić zgody na kontakt marketingowy. To jednak nie koniec sprawy. Niektóre numery telefonów były generowane automatycznie przez algorytm, którego działania odpowiadały formatowi polskich numerów. W takim wypadku również trudno mówić o wcześniejszej zgodzie właściciela numeru na otrzymywanie ofert.

    UOKiK postawił sprawę jasno, a przepisy są w tym zakresie wyraźne. Posiadanie numeru telefonu, niezależnie od tego, czy pochodzi on z zakupionej bazy czy został wygenerowany automatycznie, nie oznacza zgody jego właściciela na telemarketing. Zgoda musi być udzielona przed kontaktem i musi być dobrowolna, świadoma, konkretna oraz jednoznaczna. Konsument powinien także wiedzieć, kto chce się z nim skontaktować, w jakim celu oraz za pośrednictwem jakiego kanału.

    Konsekwencje dla firmy są poważne. Na Centrum Dotacji OZE nałożono karę w wysokości 308 728 zł. To jednak nie koniec problemów. Ówczesny prezes spółki został ukarany sumą 100 tys. zł za umyślne dopuszczenie do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów. W sumie mowa więc o kwocie przekraczającej 408 tys. zł. Decyzja ta nie jest jeszcze prawomocna, a zarówno spółka, jak i były prezes mogą odwołać się do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w ciągu miesiąca od jej doręczenia.

  • Nie męcz się ze skanowaniem w Windows. Jest prostszy sposób

    Nie męcz się ze skanowaniem w Windows. Jest prostszy sposób

    Skanowanie dokumentów w systemie Windows 11 nie musi wiązać się z trudną konfiguracją ani z koniecznością korzystania z płatnych programów. Przekonaj się, jak uniezależnić się od natywnych rozwiązań Microsoftu, podłączyć skaner, tworzyć wielostronicowe pliki PDF oraz korzystać z funkcji OCR.

    Windows 11 zawiera swoją własną aplikację do skanowania dokumentów, ale jej możliwości są dość ograniczone. Jeśli zależy Ci na wygodnym tworzeniu plików PDF, skanowaniu dokumentów składających się z wielu stron, czy korzystaniu z rozpoznawania tekstu (OCR), warto zainteresować się innymi oprogramowaniami.

    Jedną z najlepszych darmowych opcji jest NAPS2. Możesz również skorzystać z oprogramowania udostępnionego przez producenta skanera lub urządzenia wielofunkcyjnego.

    Jak dodać skaner w Windows 11?

    W większości przypadków Windows automatycznie wykrywa i instaluje skaner. W przypadku urządzeń podłączonych przez USB wystarczy podłączyć kabel i włączyć sprzęt. System potrafi także automatycznie wykrywać skanery dostępne w sieci.

    Jeśli urządzenie nie pojawi się automatycznie, otwórz „Ustawienia” > „Bluetooth i urządzenia” > „Drukarki i skanery” i wybierz „Dodaj urządzenie”. Windows rozpocznie wyszukiwanie dostępnych drukarek i skanerów.

    Czytaj dalej poniżej


    Dramat w Windows 11 nie ma końca. To zdumiewające, co dzieje się z tym systemem

    W przypadku urządzeń wielofunkcyjnych sytuacja może być nieco myląca. Sprzęt łączący drukarkę i skaner może być widoczny na liście jako drukarka. Nie oznacza to jednak, że Windows nie wykrył funkcji skanowania. Kliknij urządzenie na liście. Jeśli system rozpoznał również skaner, w ustawieniach powinna pojawić się opcja „Ustawienia skanera”.

    Jak skanować dokumenty za pomocą NAPS2?

    NAPS2, czyli Not Another PDF Scanner 2, to darmowy program typu open source dostępny na systemy Windows, macOS oraz Linux. Nie zawiera reklam ani ograniczeń płatnych i można z niego korzystać zarówno w domu, jak i w firmie.

    Podczas pierwszego skanowania kliknij „Scan”. NAPS2 poprosi o utworzenie profilu, w którym wybierzesz urządzenie oraz określisz parametry skanowania. Program w Windows obsługuje m.in. WIA i TWAIN, czyli dwa popularne interfejsy, które umożliwiają aplikacjom komunikację ze skanerem, a także eSCL w przypadku kompatybilnych skanerów sieciowych.

    Możesz ustawić m.in. źródło obrazu, rozmiar strony, rozdzielczość oraz głębię kolorów. NAPS2 współpracuje zarówno ze skanerami płaskimi, jak i urządzeniami wyposażonymi w automatyczny podajnik dokumentów.

    Po skonfigurowaniu profilu rozpocznij skanowanie. Gotowe strony pojawią się jako miniaturki w głównym oknie programu.

    Jak zeskanować kilka stron do jednego PDF-u?

    To jedno z zadań, w którym NAPS2 sprawdza się szczególnie dobrze. Możesz kolejno skanować następne kartki, a wszystkie pojawią się w jednym oknie. Przed zapisaniem dokumentu można zmienić ich kolejność, obrócić je, przyciąć lub usunąć niepotrzebne strony.

    Jeśli skaner ma automatyczny podajnik dokumentów (ADF), możesz umieścić w nim cały zestaw kartek. Urządzenie pobierze je kolejno, bez potrzeby ręcznego układania każdej strony na szybie.

    Po zakończeniu skanowania wybierz „Save PDF”, a następnie podaj nazwę pliku i miejsce jego zapisu. Wszystkie strony zostaną zapisane jako jeden, wielostronicowy dokument PDF.

    NAPS2 oferuje również funkcję przeplatania stron, która przydaje się podczas ręcznego skanowania dwustronnego. Możesz najpierw zeskanować jedną stronę wszystkich kartek, następnie odwrócić cały dokument i zeskanować drugą. Program pomoże później ułożyć strony we właściwej kolejności.

    Jak zrobić PDF, w którym można wyszukiwać tekst?

    Zwykły skan dokumentu jest w praktyce obrazem kartki. Komputer nie rozpoznaje znajdujących się na niej liter jako tekstu, który można wyszukiwać lub kopiować. Rozwiązuje to OCR, czyli optyczne rozpoznawanie znaków.

    NAPS2 obsługuje OCR dla ponad 100 języków. Po pobraniu odpowiedniego języka można włączyć tworzenie przeszukiwalnych plików PDF. Program rozpozna tekst na zeskanowanych stronach i doda do dokumentu warstwę tekstową. Dzięki temu w gotowym PDF-ie można później wyszukiwać konkretne słowa, a także zaznaczać i kopiować jego treść.

    Jaką rozdzielczość ustawić podczas skanowania?

    Dobór rozdzielczości powinien być uzależniony od rodzaju dokumentu. Jeśli skanujesz zwykłą fakturę lub umowę jedynie w celu przechowywania jej w wersji cyfrowej i wyświetlenia na ekranie, rozdzielczość 150 dpi może być wystarczająca. Pozwoli to również uzyskać mniejszy plik w porównaniu do skanu o wyższej rozdzielczości.

    Wartość 300 dpi będzie lepszym wyborem, jeśli dokument ma być później drukowany lub jeśli zależy Ci na skutecznym rozpoznawaniu tekstu za pomocą OCR. Wyższe wartości, takie jak 600 dpi, przydają się przede wszystkim w przypadku drobnego druku, fotografii, ilustracji lub materiałów przeznaczonych do powiększania. W przypadku zwykłych dokumentów tekstowych najczęściej nie ma potrzeby stosowania tak wysokiej rozdzielczości.

    Możesz też użyć programu producenta skanera

    NAPS2 nie jest jedynym rozwiązaniem. W przypadku skanerów i urządzeń wielofunkcyjnych warto również sprawdzić aplikację lub pakiet sterowników udostępnianych przez producenta konkretnego modelu urządzenia.

    Takie oprogramowanie może zapewniać dodatkowe funkcje, przygotowane z myślą o danym sprzęcie, np. obsługę automatycznego podajnika dokumentów, korekcję obrazu czy zapis do PDF. Dostępne możliwości zależą jednak od konkretnego modelu i używanej aplikacji.

  • Finałowy sezon kultowego sci-fi powróci szybciej niż myślisz! Padła data, jest też zwiastun!

    Finałowy sezon kultowego sci-fi powróci szybciej niż myślisz! Padła data, jest też zwiastun!

    Wielki finał 3. sezonu „Silosa” już za nami, ale mamy dobre wieści. Kolejny, finałowy sezon jest w drodze i Apple podzieliło się konkretnymi informacjami!

    Fani dystopijnego science fiction mogą już zaznaczyć istotną datę w swoim kalendarzu. Apple oficjalnie potwierdziło datę premiery czwartego sezonu „Silosa”, a wraz z nią udostępniło pierwszy zwiastun finałowej odsłony serialu. To bardzo dobra wiadomość, ponieważ nadchodzący sezon ma na celu zamknięcie historii, która po raz pierwszy zadebiutowała na ekranach telewizorów w 2023 roku.

    Kiedy premiera 4. sezonu „Silosa”?

    Czwarty sezon „Silosa” zadebiutuje 9 lipca przyszłego roku. Choć na nowe odcinki będziemy musieli poczekać blisko rok, przerwa nie będzie trwała tak długo, jak początkowo się wydawało. Apple podjęło decyzję o kontynuacji produkcji serialu z wyprzedzeniem, dzięki czemu finałowa część historii może zadebiutować na platformie stosunkowo szybko po zakończeniu trzeciego sezonu – bowiem 3. i 4. sezon były nagrywane równocześnie, więc teraz wszystko jest w rękach postprodukcji.

    Dla użytkowników Apple TV+ oznacza to jednak coś więcej niż tylko kolejną premierę popularnego serialu. Sezon 4 będzie ostatnim rozdziałem „Silosa”, a twórcy zamierzają doprowadzić historię do zakończenia zgodnego z literackim pierwowzorem autorstwa Hugh Howeya.

    Pierwszy zwiastun już dostępny!

    Apple na zaostrzenie apetytu już teraz zaprezentowało pierwszy trailer czwartego sezonu. Jeżeli jeszcze nie widzieliście ostatniego odcinka, radzimy zachować ostrożność – zwiastun zawiera istotne informacje dotyczące wydarzeń z trzeciego sezonu, co może zepsuć zabawę bardziej wrażliwym na spoilery.

    Czytaj dalej poniżej

    Na Netflix wraca uwielbiany serial, a Disney+ ma ekstra niespodziankę

    Sam kierunek fabuły sugeruje, że finał ma na celu nie tylko rozwiązanie najważniejszych zagadek świata „Silosa”, ale także domknięcie historii jego mieszkańców. Serial od początku budował napięcie wokół tajemnic podziemnej społeczności, ograniczonego dostępu do informacji oraz pytania, co naprawdę znajduje się poza strukturą silosu. Mimo że w porównaniu do książek udaje mu się to nieco nieudolnie, zgromadził wokół siebie spore grono fanów.

    Apple stawia na mocne zakończenie

    „Silos” stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych seriali sci-fi dostępnych w ofercie Apple TV. Drugi sezon zyskał tak dużą popularność, że znalazł się w zestawieniu 10 najchętniej oglądanych produkcji według Nielsena, co pokazuje, że dystopijna historia Juliette Nichols ma znaczący potencjał także poza bazą użytkowników Apple. Co ciekawe, trzeci i czwarty sezon były przygotowywane równolegle i realizowane jeden po drugim. Takie podejście powinno pomóc zachować ciągłość produkcji oraz ograniczyć ryzyko kolejnej długotrwałej przerwy między sezonami, co cieszy zwłaszcza w kontekście przygotowywania się do finału serii.

    Na zakończenie „Silosa” trzeba jeszcze poczekać, ale dobre wiadomości są takie, że nie będzie to czekanie tak długie, jak wielu się obawiało. Dla widzów, którzy od początku próbują odkryć prawdę kryjącą się za murami silosu, będzie to bez wątpienia jeden z najbardziej oczekiwanych finałów współczesnego science fiction – chociaż ci, którzy jeszcze nie mieli okazji, powinni czym prędzej sięgnąć po powieść!

  • Cieknący kran i zatkany odpływ? Parkside ma na to sposób

    Cieknący kran i zatkany odpływ? Parkside ma na to sposób

    W ofercie marki Parkside znajdują się nie tylko narzędzia do warsztatu i ogrodu, ale także sprzęt przydatny w pracach hydraulicznych. W Lidlu możemy znaleźć obcinaki i giętarki do rur, szczypce sanitarne oraz urządzenia do udrażniania odpływów. Ceny zaczynają się już od 30,99 zł, co czyni je atrakcyjną opcją dla każdego, kto poszukuje narzędzi hydraulicznych – zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów.


    Hydraulika z Parkside: Narzędzia, które przydadzą się w Twoim domu

    Cieknący kran, zatkany odpływ czy konieczność wymiany fragmentu instalacji nie zawsze wymagają wizyty hydraulika. W Internecie jest mnóstwo filmów instruktażowych – wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednie narzędzia. Przy prostszych pracach często wystarczą niedrogie akcesoria, a Parkside oferuje ich szeroki wybór.

    Cięcie, gięcie i przygotowywanie rur

    Jedną z grup produktów dostępnych na stronie Lidla są akcesoria hydrauliczne Parkside w cenie 38,99 zł za sztukę. Ta oferta obejmuje kilka narzędzi do różnorodnych prac przy rurach.

    Wśród dostępnych produktów znajduje się obcinak do rur z tworzywa sztucznego, przeznaczony dla rur o średnicy od 5 do 42 mm. Mechanizm grzechotkowy umożliwia stopniowe przecinanie materiału. Oddzielny model dedykowany jest dla rur z miękkiego metalu o średnicy od 3 do 35 mm, przy maksymalnej grubości ścianki wynoszącej 1 mm.

    Parkside oferuje także giętarkę do rur miedzianych i mosiężnych o średnicy 6, 8 lub 10 mm, która pozwala na wyginanie ich w zakresie od 0 do 180 stopni, co ułatwia dopasowywanie instalacji bez stosowania kształtek przy każdej zmianie kierunku.

    Czytaj dalej poniżej

    Szaleństwo Parkside Performance w Lidlu. Potężne zestawy na mocnych obniżkach

    Kolejny produkt w tym przedziale cenowym, za 38,99 zł, to zestaw do zarabiania podwójnych obrzeży rur z miękkiego metalu. To bardziej wyspecjalizowane narzędzie, które zapewnia odpowiednie przygotowanie końcówek rur przed wykonaniem połączenia.

    Bardzo podobne narzędzia Parkside dostępne są także w ofercie oznaczonej jako narzędzia do instalacji wodno-kanalizacyjnych za 35,99 zł. Oferowane są tam obcinaki, giętarka oraz zestaw do wywijania obrzeży. Warto porównać oba warianty, aby wybrać rozwiązanie najlepiej dostosowane do naszych potrzeb.

    Osobno dostępny jest zestaw do wywijania obrzeży za 30,99 zł, przeznaczony do obrzeży i rozszerzania rur z miękkiego metalu o średnicach od 5 do 16 mm, przy zachowaniu maksymalnej grubości ścianki wynoszącej 1 mm.

    Szczypce, które pomogą w instalacji

    Do chwytania i odkręcania elementów instalacji, Parkside oferuje zestaw trzech szczypiec sanitarnych lub pojedyncze szczypce do rur – oba rozwiązania za 44,99 zł.

    W pierwszym wariancie otrzymujemy trzy różne narzędzia: szczypce do rur typu S o zakresie do 1 cala, szczypce do syfonów z nakładkami chroniącymi powierzchnię armatury oraz szczypce nastawne. Taki zestaw może okazać się nieoceniony podczas pracy przy syfonach, rurach, złączkach i armaturze.

    Alternatywą są większe szczypce do rur narożnych typu S, przeznaczone do elementów o średnicy do 2 cali. To prosty przykład narzędzia, które, choć może nie jest stosowane na co dzień, może znacznie ułatwić naprawy instalacji w porównaniu do tradycyjnego klucza.

    Zatkany odpływ? Proste rozwiązanie za 49,99 zł

    Nie wszystkie problemy z instalacją wymagają jej demontażu. Dla typowych zatorów, Parkside oferuje urządzenie do udrażniania rur na sprężone powietrze za 49,99 zł.

    Ciśnienie generowane jest ręcznie za pomocą pompy, a następnie zgromadzone powietrze zostaje gwałtownie uwolnione do odpływu. Powstały impuls pomaga usunąć zator. Dołączone końcówki umożliwiają korzystanie z urządzenia w przypadku zlewów, umywalek, wanien, pryszniców i WC. To rozwiązanie mechaniczne, które nie wymaga stosowania chemicznych środków do udrażniania rur.

    Myjka ciśnieniowa – skuteczny sposób na czyszczenie rur

    Inaczej działa zestaw Parkside PRRS 15 B3 za 69,90 zł, zaprojektowany do współpracy z myjką wysokociśnieniową. Umożliwia on zastosowanie elastycznego węża o długości około 15 m zakończonego mosiężną głowicą.

    Dysza kieruje strumień wody w tył, co sprawia, że podczas pracy wąż automatycznie przesuwa się w głąb rury. Pozwala to na usuwanie zatorów i osadów bez użycia chemicznych środków czyszczących. Oznaczenia na przewodzie pomagają kontrolować, jak daleko został wprowadzony.

    Zestaw PRRS 15 B3 przeznaczony jest do myjek o ciśnieniu roboczym lub znamionowym do 150 barów i współpracuje z wieloma urządzeniami Parkside. Dołączony adapter pozwala na podłączenie również do wybranych myjek innych marek. Przed zakupem warto sprawdzić kompatybilność z danym modelem.

    Akumulatorowa spirala do bardziej skomplikowanych zatorów

    Najbardziej zaawansowanym urządzeniem w tej ofercie jest akumulatorowe urządzenie do czyszczenia rur Parkside PARRW 20-Li A1 za 239 zł. Należy ono do systemu X 20 V Team i jest sprzedawane bez akumulatora oraz ładowarki.

    Urządzenie przeznaczone jest do rur o średnicy od 19 do 51 mm i pracuje z prędkością do 620 obr./min. Mechanizm pozwala na automatyczne wysuwanie i cofanie spirali, a także jej obracanie bez zmiany położenia. Możliwa jest również zmiana kierunku obrotów.

    W przypadku trudniejszych zatorów, przydatna jest blokada, która umożliwia utrzymanie spirali w wybranej pozycji. Urządzenie wyposażone jest również w lampkę roboczą LED oraz odpływ, który pozwala na usunięcie brudnej wody zgromadzonej w bębnie.

    Nie każdy problem wymaga hydraulika

    Oferta Parkside pokazuje, że domowy zestaw do prostych prac hydraulicznych nie kończy się na szczypcach do rur. Za niewielkie pieniądze można zakupić narzędzia do cięcia, gięcia i przygotowywania rur, a także do mechanicznego udrażniania odpływów. W przypadku powtarzających się zatorów, można rozważyć zestaw współpracujący z myjką wysokociśnieniową lub akumulatorowe urządzenie ze spiralą.

    Należy jednak pamiętać, gdzie kończy się zakres domowych napraw hydraulicznych. Wymiana syfonu, udrożnienie odpływu czy dokręcenie połączenia to zupełnie inna skala prac niż poważna ingerencja w instalację. Dlatego warto ocenić swoje umiejętności i w razie wątpliwości rozważyć wezwanie profesjonalnego hydraulika.

  • Masz telewizor od TCL? Szykuj się na fenomenalną nowość!

    Masz telewizor od TCL? Szykuj się na fenomenalną nowość!

    Dobre wieści dla właścicieli telewizorów TCL. Już wkrótce będą mogli korzystać z gier w chmurze od Microsoftu.


    Microsoft oficjalnie potwierdził, że aplikacja Xbox Game Passunie wkrótce trafi na telewizory TCL z systemem Google TV. To pierwsze stanowisko firmy po styczniowej zapowiedzi TCL podczas targów CES, która dotychczas nie doczekała się komentarza ze strony Microsoftu.

    Jak to będzie wyglądać w praktyce? Wszystko, co wiemy dotychczas

    W oficjalnym komunikacie Microsoft nie odnosi się bezpośrednio do Google TV, co sugeruje, że rozwiązanie będzie dostępne wyłącznie dla telewizorów TCL, a nie dla całej platformy Google TV. TCL jest największym partnerem Google TV i choć produkuje również urządzenia z Roku oraz Fire TV, to Google TV dominuje w jego ofercie, zwłaszcza w przypadku flagowych modeli, dla których pierwotnie zapowiedziano aplikację Xbox.


    Użytkownicy subskrypcji Game Pass zyskają dostęp do Xbox Cloud Gaming bezpośrednio z poziomu telewizora, co oznacza natychmiastowe uruchamianie gier z biblioteki chmurowej – od głośnych hitów po tytuły niezależne. Warto jednak pamiętać, że Microsoft ogłosił niedawno istotne zmiany dotyczące tej usługi – niestety, na gorsze. Mowa o miesięcznym limicie czasu gry w chmurze, który wynosi jedynie 15 godzin w najdroższym pakiecie. Po przekroczeniu tego czasu będzie konieczna dodatkowa opłata, której wysokość wciąż nie jest znana.

    Dla graczy to jasny sygnał, że cloud gaming coraz bardziej integruje się z ekosystemem domowej rozrywki, eliminując potrzebę posiadania konsoli. Jednak ograniczenie czasowe może wpływać na komfort korzystania z usługi, szczególnie biorąc pod uwagę rosnącą popularność gier AAA w chmurze. Dla casualowych graczy z dostępem do odpowiednio szybkie infrastruktury sieciowej może to jednak być strzał w dziesiątkę, a zyskanie dostępu do gier mimo limitów, które prawdopodobnie i tak nie zostaną przekroczone, może przynieść realne korzyści.

    Czytaj dalej poniżej


    Zrób to w swoim telewizorze. Ustawienia, za które mi podziękujesz

  • Belkin ma pierwszy powerbank z bezpiecznymi ogniwami Semi-Solid-State

    Belkin ma pierwszy powerbank z bezpiecznymi ogniwami Semi-Solid-State

    Belkin zaprezentował swoje najnowsze portfolio akcesoriów, które mają na celu idealne dopasowanie do nowoczesnego stylu życia.

    Wśród szerokiej gamy zaprezentowanych produktów i rozwiązań, które ułatwiają codzienne życie, szczególną uwagę zwraca nowy powerbank z ogniwami półstałymi oraz nowe propozycje z kategorii audio, które łączą wysoką funkcjonalność z przystępnymi cenami.

    Nowa era ładowania dzięki technologii półstałej

    Premiera nowej generacji powerbanków z linii UltraCharge Pro to prawdziwa rewolucja, która wykorzystuje innowacyjną technologię ogniw półstałych o nazwie BoostSolid Cell. W przeciwieństwie do tradycyjnych baterii z płynnymi elektrolitami, te modele zawierają dodatkową warstwę żelową, co pozwala na stworzenie znacznie smuklejszych i bardziej kompaktowych urządzeń, bez obniżenia wydajności. Co więcej, nowe baterie zostały zaprojektowane tak, aby charakteryzować się nawet trzykrotnie dłuższą żywotnością w porównaniu do innych powerbanków, oferując stabilne ładowanie oraz zwiększone bezpieczeństwo dzięki zaawansowanemu zarządzaniu termicznemu.

    Reprezentatywnym modelem tej technologii jest niesamowicie poręczny UltraCharge Pro 5K. Urządzenie ma zaledwie 8,8 milimetra grubości, nie przekracza rozmiarów standardowej karty kredytowej i oferuje bezprzewodowe ładowanie magnetyczne z certyfikatem Qi2. Dla tych, którzy wymagają większego zapasu energii podczas podróży, firma przygotowała wariant UltraCharge Pro 10K. Model ten wyposażony jest w inteligentny wyświetlacz dostarczający informacji w czasie rzeczywistym oraz złącze USB-C o mocy 60 W, które bez problemu naładować smartfona, tablet, a nawet laptopa.

    Dźwięk bez zakłóceń dla każdego użytkownika

    Belkin rozszerzył swoją ofertę słuchawek SoundForm, wprowadzając funkcje takie jak aktywna redukcja szumów (ANC), długi czas pracy na baterii oraz łączność Bluetooth Multipoint w bardziej przystępnych cenach. Z myślą o osobach poszukujących maksymalnego skupienia, zaprojektowano flagowe douszne słuchawki SoundForm Isolate Buds. Dzięki hybrydowej technologii ANC, model ten potrafi zredukować hałasy z otoczenia nawet o 45 decybeli, a ich bezpieczne dopasowanie zapewniają specjalne skrzydełka. Łączny czas pracy tego modelu wraz z etui ładującym wynosi 32 godziny.

    Czytaj dalej poniżej


    Belkin masowo odwołuje urządzenia. Natychmiast przestań z nich korzystać

    W portfolio nie zapomniano również o najmłodszych miłośnikach muzyki i gier. Nauszne słuchawki SoundForm Play zostały stworzone specjalnie dla dzieci od piątego roku życia i charakteryzują się konstrukcją przetestowaną pod kątem trwałości. Model ten nie tylko chroni delikatny słuch dzięki opcjonalnemu limiterowi głośności do 85 decybeli, ale także posiada innowacyjną funkcję Focus Boost. Wbudowane pejzaże dźwiękowe, obejmujące między innymi szum różowy czy odgłosy wybrzeża morskiego, mają na celu stworzenie atmosfery sprzyjającej nauce, czytaniu i odrabianiu prac domowych.

  • Kolorowa drukarka – laser ma sens tylko w konkretnych sytuacjach

    Kolorowa drukarka – laser ma sens tylko w konkretnych sytuacjach

    Czy zakup kolorowej drukarki laserowej się opłaca? W małym biurze może tak być, ale nie zawsze. Sprawdź, kiedy warto zainwestować w kolorową drukarkę laserową, jakie są rzeczywiste koszty jej eksploatacji oraz kiedy lepiej wybrać inny typ urządzenia.


    Kolorowa drukarka laserowa – czy to się w ogóle opłaca, a jeśli tak, to komu?

    Kolorowe drukarki laserowe charakteryzują się szybkim czasem druku, brakiem problemów z zasychającym atramentem oraz możliwością drukowania w kolorze. Jednakże nie jest to jedyny aspekt, który należy wziąć pod uwagę. Tego typu urządzenia są droższe niż monochromatyczne drukarki laserowe, a koszt kompletu tonerów również może być znaczny. Czy warto więc zainwestować pieniądze? A może lepiej poszukać innej opcji? Przyjrzyjmy się tej kwestii bliżej.

    Kolorowy laser ma sens przede wszystkim do dokumentów

    Kluczowe jest zdefiniowanie, co dokładnie oznacza „drukowanie w kolorze”. W przypadku prezentacji, wykresów, raportów, ofert handlowych, instrukcji oraz materiałów szkoleniowych, kolorowa drukarka laserowa to rzeczywiście rozsądny wybór.

    Nie należy jej jednak traktować jako zamiennika drukarki do zdjęć. Kolorowy laser radzi sobie z grafiką i zdjęciami, ale jego głównymi atutami są wyraźny tekst, kolorowe elementy dokumentów oraz szybkie drukowanie dużych ilości stron. Jeśli Twoim priorytetem są fotografie, lepszej jakości wydruki uzyskasz dzięki drukarce atramentowej.

    Małe biuro – naturalne środowisko dla kolorowej drukarki laserowej

    Kolorowa drukarka laserowa sprawdzi się doskonale, gdy kilka osób regularnie z niej korzysta. Nowoczesne modele biurowe często osiągają prędkość 25–35 stron A4 na minutę. W tej kategorii urządzeń popularne są również podajniki na 250 lub więcej arkuszy, automatyczny druk dwustronny oraz łączność sieciowa, zarówno Wi-Fi, jak i przewodowa. W urządzeniach wielofunkcyjnych dostępne są także skanery i automatyczne podajniki dokumentów (ADF).

    Czytaj dalej poniżej

    Ta drukarka z Action działa bez tuszu i kosztuje grosze

    Dzięki tym funkcjom, jedna drukarka może być umieszczona w centralnym miejscu biura, obsługując wiele stanowisk. Nie ma potrzeby łączenia jej z konkretnym komputerem kablem USB, a duży podajnik ogranicza konieczność częstego uzupełniania papieru.

    W firmie przydatne mogą być także funkcje bezpieczeństwa. Niektóre modele umożliwiają zabezpieczenie dokumentów kodem PIN. Wydruk rozpoczyna się dopiero po wpisaniu kodu na urządzeniu, co pozwala uniknąć pozostawiania poufnych dokumentów bez nadzoru.

    Jednakże, wszystkie wymienione powyżej funkcje mogą zaoferować także inne typy drukarek, co prowadzi nas do najważniejszego pytania.

    Największy problem? Cztery tonery

    W monochromatycznej drukarce laserowej najważniejszy jest jeden czarny toner. Natomiast kolorowy laser korzysta zazwyczaj z czterech tonerów: czarnego, błękitnego, purpurowego i żółtego.

    To właśnie w tym miejscu pojawiają się koszty. Przy zakupie drukarki należy zwrócić uwagę nie tylko na cenę jednego tonera, ale także na koszt wszystkich czterech oraz ich wydajność.

    Wydajność tonera czarnego i kolorowych może się różnić. Nie oznacza to jednak, że wszystkie muszą być wymieniane jednocześnie. Przy regularnym drukowaniu w kolorze prędzej czy później każdy z nich będzie musiał zostać zakupiony.

    Dlatego bardzo tania kolorowa drukarka laserowa niekoniecznie w praktyce będzie tania w użytkowaniu. Przed zakupem warto dokładnie porównać ceny tonerów oraz ich deklarowaną wydajność. Na tej podstawie można sensownie ocenić koszty eksploatacji interesujących nas modeli.

    Kolorowy laser czy drukarka atramentowa?

    Jeśli małe biuro drukuje dużo w kolorze, alternatywą dla drukarki laserowej może być model atramentowy z kartridżami lub urządzenie ze zbiornikami na dolewany tusz.

    Tego typu sprzęt może zapewniać niski koszt pojedynczej strony, szczególnie w przypadku modeli wyposażonych w efektywne systemy zasilania atramentem. Współczesne drukarki potrafią również osiągać szybkości porównywalne z niektórymi kolorowymi laserami, oferując jednocześnie automatyczne drukowanie dwustronne (dupleks), duże podajniki papieru oraz obsługę sieci.

    Jednakże drukarka laserowa ma swoje unikalne zalety. Toner w formie proszku nie wysycha podczas dłuższych przerw w pracy. Kolorowy laser jest także sprawdzonym rozwiązaniem do regularnego drukowania dużych ilości dokumentów tekstowych, wykresów, prezentacji oraz innych materiałów biurowych.

    Nie ma więc prostych zasad, które wskazywałyby, że laser zawsze będzie tańszy lub lepszy od drukarki atramentowej. Przy większych nakładach warto porównać koszty materiałów eksploatacyjnych dla konkretnych modeli.

    Kiedy kolorowa drukarka laserowa się opłaca?

    Kolorowa drukarka laserowa ma największy sens w małym biurze, w którym kilka osób regularnie drukuje zarówno dokumenty czarno-białe, jak i kolorowe. Przykładem mogą być działy handlowe czy niewielkie firmy, w których codziennie drukowane są oferty, raporty, prezentacje oraz materiały dla klientów.

    Jeśli jednak większość wydruków stanowią czarno-białe faktury, umowy i inne dokumenty tekstowe, rozsądniejszym wyborem może być monochromatyczna drukarka laserowa. Kolorowy model z całą pewnością bowiem wiąże się z dodatkowymi kosztami na funkcje, które są używane sporadycznie.

    Kiedy lepiej wybrać drukarkę atramentową?

    Jeśli drukujesz dużo w kolorze i najważniejszy jest niski koszt strony, koniecznie porównaj kolorową drukarkę laserową z atramentowymi modelami przeznaczonymi do zastosowań biznesowych.

    Atrament będzie także lepszym wyborem, jeśli planujesz drukować głównie fotografie lub wysokiej jakości obrazy na papierze fotograficznym.

    W małym biurze, które regularnie drukuje prezentacje, oferty i inne kolorowe dokumenty, kolorowa drukarka laserowa może okazać się doskonałym rozwiązaniem. Jeśli jednak kolor jest potrzebny tylko dwa razy w roku, a jedynie do zdjęć, ciężko uzasadnić dodatkowe koszty związane z jej zakupem.

  • Dreame prezentuje zestaw wspaniałych nowości, które zadbają o to, by żyło nam się wygodniej!

    Dreame prezentuje zestaw wspaniałych nowości, które zadbają o to, by żyło nam się wygodniej!

    Dreame na targach IFA 2026 zaskakuje bogactwem nowości. Firma zaprezentowała innowacyjne rozwiązania w różnych kategoriach: od robotów sprzątających, przez odkurzacze pionowe, aż po urządzenia do pielęgnacji urody i inteligentne kosiarki. Nuda nie ma tu miejsca! Skala prezentowanych nowości jednoznacznie pokazuje, jak dynamicznie marka rozwija swoje portfolio.

    Roboty sprzątające wchodzą na nowy poziom

    Jednym z najważniejszych premierowych produktów jest bez wątpienia robot sprzątający Aqua20 Pro Ultra Roller S Complete. Następca modelu Aqua10 Roller Complete zyskuje nową moc dzięki wykorzystaniu pary o temperaturze dochodzącej do 180 stopni Celsjusza, co ma znacznie ułatwić usuwanie tłustych i zaschniętych zabrudzeń. Producent zapewnia również, że skuteczność w usuwaniu bakterii wynosi aż 99,999%, co robi ogromne wrażenie. Na tym jednak nie kończą się nowinki. Robot został wyposażony w udoskonalony mechanizm wysuwania rolki, która może sięgać do 8 cm poza obrys urządzenia, co sprawia, że maszyna skuteczniej dociera pod meble, w narożniki i wzdłuż krawędzi.

    Jeszcze większe możliwości oferuje seria Dreame X60 Pro. Dreame zaprezentowało modele Ultra Complete, Master oraz Matrix. Wszystkie z nich są wyposażone w system ssący o mocy 42 000 Pa, szczotki HyperStream Detangling 2.0 oraz technologię Dual UltraExtend, która pozwala na wysunięcie szczotki bocznej nawet o 12 cm oraz mopa o 18 cm (!) poza obrys robota.

    Odkurzacz pionowy, który jest naprawdę lekki

    Oferta Dreame nie kończy się na robotach sprzątających; doskonałym przykładem jest seria Dreame Air.

    Wśród ciekawych modeli wyróżnia się Dreame Air Station. Urządzenie waży zaledwie 1,1 kg, umożliwia obsługę jedną ręką i pozwala na manewrowanie w zakresie 360 stopni. Mimo kompaktowej budowy oferuje moc 100 AW oraz siłę ssania sięgającą 24 000 Pa. Producent zapewnia, że akumulator pozwoli na nawet 40 minut nieprzerwanej pracy.

    Czytaj dalej poniżej

    Twój laptop może nagrzewać się mniej. Nauka rozwiązuje kolejny problem

    Jeśli zależy państwu na hybrydowym urządzeniu, warto zwrócić uwagę na Dreame Air AquaCycle Pro, odkurzacz umożliwiający także czyszczenie podłóg na mokro.

    Dreame coraz mocniej wkracza do segmentu beauty

    IFA 2026 to znakomita okazja, aby zaprezentować portfolio marki w zakresie urządzeń do pielęgnacji ciała. Firma może pochwalić się sprzedażą ponad 15 mln urządzeń w tej kategorii, a znaczącą część tego wyniku stanowią kompaktowe produkty z serii Pocket.

    Nie mogło zatem zabraknąć prezentacji w Berlinie, gdzie zaprezentowano m.in. Dreame Pocket Aura – lekką suszarkę z inteligentną kontrolą temperatury oraz technologią plazmowej jonizacji. Na wydarzeniu pokazano także Dreame AirAuto: automatyczną lokówkę wykorzystującą strumień powietrza do nawijania pasm oraz Dreame Chrona LED, bezprzewodową maskę do pielęgnacji twarzy, wyposażoną w 280 diod LED oraz pięć zakresów długości fal.

    Robot skosi trawę nawet na bardzo stromym terenie

    Jedną z najbardziej interesujących premier jest także Dreame A4 AWD Pro. Marka wykorzystuje doświadczenie zdobyte przy projektowaniu robotów sprzątających do rozwijania linii autonomicznych kosiarek.

    Model korzysta z systemu OmniSense 4.0, który integruje pomiary laserowe otoczenia, dwie kamery analizujące obraz za pomocą AI oraz dodatkowe czujniki boczne. Ma to na celu poprawę orientacji robota na dużych i złożonych terenach.

    A4 AWD Pro został wzbogacony o system EdgeMaster 4.0 z robotycznym ramieniem oraz modułem tnącym, dedykowanym do pracy przy ścianach, ogrodzeniach oraz rabatach. Napęd na cztery koła pozwala mu pokonywać wzniesienia o nachyleniu do 90%, a aktywny układ AeroTurn ułatwia precyzyjne manewrowanie.

    Dreame rozwija skrzydła. Widać, że firma jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa

    Wydarzenie IFA 2026 jednoznacznie pokazuje, że Dreame przestaje być kojarzone wyłącznie z robotami odkurzającymi. Firma buduje szeroki ekosystem urządzeń, w którym sztuczna inteligencja, automatyzacja oraz miniaturyzacja mają wspólny cel: przejęcie coraz większej liczby codziennych obowiązków użytkowników. Portfolio staje się coraz ciekawsze, a warto pamiętać, że wszystkie urządzenia marki łączy jeden kluczowy element: wysoka jakość. Nic dziwnego, że firma zdobyła serca użytkowników na całym świecie.

  • Zdjęcia Google dostaną wspaniałą nowość. Zachwyci wielu użytkowników

    Zdjęcia Google dostaną wspaniałą nowość. Zachwyci wielu użytkowników

    Google coraz bardziej integruje Gemini z własnymi usługami. Teraz sztuczna inteligencja ma zyskać na znaczeniu w kontekście Zdjęć Google.

    Google rozwija integrację Gemini z kolejnymi elementami swojego ekosystemu. Jednym z nich są Zdjęcia Google, które już teraz umożliwiają korzystanie ze sztucznej inteligencji do wyszukiwania zdjęć, zadawania pytań o zawartość biblioteki oraz edytowania materiałów. Nowe kierunki rozwoju sugerują jednak, że Gemini stanie się znacznie bardziej aktywnym asystentem naszej kolekcji fotografii.

    To kolejny krok w strategii Google, w ramach której Gemini przestaje być jedynie chatbotem odpowiadającym na pytania. Firma z coraz większą częstotliwością wykorzystuje AI jako warstwę łączącą użytkownika z jego danymi i aplikacjami.

    Gemini lepiej zrozumie twoją bibliotekę zdjęć

    Dotychczas, aby znaleźć konkretne zdjęcie w obszernej bibliotece Zdjęć Google, często konieczne było sformułowanie odpowiedniego zapytania w wyszukiwarce. Gemini może podejść do tego zadania w sposób bardziej naturalny.

    Użytkownik będzie mógł opisać, czego szuka, zamiast musieć pamiętać o konkretnych nazwach, datach czy lokalizacjach. System ten potrafi bowiem analizować zawartość zdjęć i odpowiadać na pytania dotyczące zgromadzonych materiałów. Google rozwija tę funkcję pod nazwą Ask Photos, wykorzystując Gemini do przeszukiwania biblioteki, odpowiadania na pytania oraz wykonywania wybranych edycji.

    Czytaj dalej poniżej


    Najlepsza przystawka z Google TV drożeje o połowę. To szaleństwo

    W praktyce oznacza to możliwość „rozmowy” ze zdjęciami. Zamiast przeszukiwać setki czy tysiące fotografii, użytkownik będzie mógł opisowo wskazać wydarzenie, osobę lub konkretną sytuację, którą pragnie odnaleźć.



    To już nie tylko wyszukiwarka

    Najciekawsza zmiana dotyczy jednak funkcjonalności AI. Google zmierza w kierunku stworzenia asystenta, który nie tylko lokalizuje odpowiednie fotografie, ale także potrafi wykorzystać informacje zgromadzone w całej bibliotece. Możliwość zadawania pytań dotyczących zdjęć sprawia, że Zdjęcia Google stają się czymś więcej niż tradycyjną chmurą do przechowywania fotografii. Gemini może analizować kontekst wielu zdjęć i pomagać użytkownikowi w wyciąganiu z nich informacji.

    To jest szczególnie istotne dla osób, które przez lata zgromadziły ogromne zbiory zdjęć. Po kilku latach liczba zgromadzonych materiałów może sięgać dziesiątek tysięcy, a ręczne wyszukiwanie konkretnych ujęć staje się coraz trudniejsze – zwłaszcza jeśli nie są odpowiednio skatalogowane.

    Kierunek, który obrał Google, doskonale wpisuje się w szerszą ekspansję Gemini. Firma stopniowo wykorzystuje AI w kolejnych aplikacjach, aby asystent mógł pracować nie tylko na ogólnodostępnych informacjach, ale także na danych użytkownika — oczywiście w zakresie wynikającym z przyznanych uprawnień.

    Podobne podejście można zauważyć w innych usługach Google. Gemini może być integrowane między innymi z Gmailem, Kalendarzem oraz innymi aplikacjami, co pozwala na uwzględnienie osobistego kontekstu w odpowiedziach.



    Jest jednak druga strona medalu

    Im większy dostęp Gemini otrzymuje do prywatnych danych, tym istotniejsze stają się kwestie ochrony prywatności. Biblioteka zdjęć może zawierać znacznie więcej osobistych informacji niż historia wyszukiwania czy lista wydarzeń w kalendarzu.

    Dlatego rozwój takich funkcji będzie wymagał od Google nie tylko coraz lepszych modeli AI, ale także przejrzystych zasad dotyczących dostępu do danych. Użytkownik powinien mieć pełną świadomość, jakie informacje analizuje Gemini i jakie działania może podejmować w jego imieniu.

    Kierunek jest wyraźny. Zdjęcia Google przestają być wyłącznie miejscem przechowywania zdjęć, a zaczynają przypominać inteligentną bazę osobistych wspomnień. Jeśli Google będzie kontynuować rozwijanie możliwości Gemini, rozmowa z własną biblioteką fotografii może wkrótce stać się znacznie bardziej naturalna. Czy to znacząco wpłynie na komfort korzystania z platformy?