Uroczysta premiera nowych smartfonów od Apple zbliża się wielkimi krokami. Już teraz wiem, że w ofercie zabraknie sprzętów, na które czekam z niecierpliwością.
Będę szczery: naprawdę trudno mi się ekscytować nowymi modelami iPhone’a. Niezależnie od tego, czy mówimy o podstawowych wersjach, czy o serii Pro, które od kilku lat regularnie nabywam. Odczuwam, że rynek mobilny jest już wystarczająco dojrzały, a innowacje i emocje zaczynają zanikać. Szczerze mówiąc, nawet te potencjalnie interesujące urządzenia, jak HONOR Robot Phone, nie budzą we mnie entuzjazmu. Smartfon nie jest bowiem dla mnie substytutem aparatu fotograficznego czy kamery. Wolę korzystać z „klasycznych” bezlusterkowców w przypadku fotografii, natomiast w przypadku nagrywania wideo, urządzenia typu DJI Osmo Pocket 4P są dla mnie znacznie bardziej ekscytujące.
Dlatego prawdopodobnie, jak co roku, zamienię iPhone’a 17 Pro na model 18 Pro tej jesieni. Jednak z większym zniecierpliwieniem czekam na dwa modele iPhone’a, które nie będą zaprezentowane tej jesieni, przynajmniej według plotek i przecieków.
iPhone Air 2: z niecierpliwością czekam na udoskonalenia!
Od blisko roku korzystam na co dzień z iPhone’a Air pierwszej generacji. Przez pewien czas był moim podstawowym smartfonem, jednak na dłuższą metę trudno mi było zignorować jego braki w porównaniu do modeli z serii Pro czy nawet podstawowej. Najbardziej doskwierającym niedoborem okazał się ultraszerokokątny aparat, z którego korzystam najczęściej. Jego brak okazał się naprawdę irytujący i bolesny.
Drugim istotnym „ale” – oprócz wagi samego urządzenia – jest znaczny regres w jakości wbudowanych głośników. Jako użytkownik, który regularnie słucha podcastów i zostawia smartfon na blacie, to poważny mankament. Mimo to, samo urządzenie – pomimo upływu czasu – wciąż mnie zachwyca jak w dniu premiery. Bez wątpienia jest najmniej nudnym telefonem w ofercie Apple, oferującym więcej niż mniej, ale… nie bez powodu czekam na kolejną generację. Ta, według plotek, ma być zaprezentowana już wiosną!

Składany iPhone: Flip, a nie Fold
Drugim iPhonem, na który czekam z niecierpliwością, jest… smartfon składany. Choć już w środę spodziewamy się oficjalnej zapowiedzi pierwszego składane iPhone’a, nie jest to model, którym jestem szczególnie zainteresowany. Mężczyzna wdroży bowiem urządzenie typu „Fold”: typowe biurowe, z dużym ekranem, które będzie coś pomiędzy smartfonem a tabletem. Format znany ze świata Androida w końcu ma szansę na wejście do iOS.
Jednak, jeśli jest coś, co w ostatnich latach skłoniło mnie do rozważania przesiadki na iOS, to byłby to składany smartfon typu „Flip”: czyli klasyczny „telefon z klapką”. Uwielbiam ten format i doskonale sprawdza się w moim codziennym użytkowaniu, lecz niestety. Na tę chwilę taki iPhone nie istnieje nawet w plotkach na nadchodzące miesiące. Dlatego nie pozostaje mi nic innego, jak tylko mieć nadzieję, że w końcu coś się w tej kwestii wydarzy. To smartfon, na który czekam jak na żaden inny. I chociaż propozycje od różnych producentów, którzy już stosują ten format, są interesujące: brak łatwego dostępu do wielu usług, z których na co dzień korzystam (iCloud, FaceTime, iMessage, Pęk Kluczy, Home) czyni ich zakup naprawdę mało atrakcyjnym. To po prostu nie jest sprzęt dla mnie.
Może kiedyś się doczekam
Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że iPhone Air 2. generacji pojawi się w sklepach już niebawem i poprawi kilka mankamentów oznaczających obecny model. Natomiast składak, o którym marzę, wciąż pozostaje… no właśnie, w sferze marzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że Apple co jakiś czas potrafi zaskakiwać: więc kto wie, może tegoroczny składany iPhone odniesie sukces, a ja doczekam się także tego drugiego modelu. Póki co, pozostaje mi jedynie uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że dorosły już rynek smartfonów czymś pozytywnie zaskoczy i przestanie być nużący, co ma miejsce już od kilku lat.
