Beyerdynamic DJ 300 Pro X – te słuchawki mają zastąpić DJ-owi dwie pary, ale jest jeden problem

Beyerdynamic DJ 300 Pro X – te słuchawki mają zastąpić DJ-owi dwie pary, ale jest jeden problem

Autor:

w

Beyerdynamic DJ 300 Pro X oferują doskonałą jakość dźwięku, jednak po godzinie użytkowania odczułem chęć ich ściągnięcia. Konstrukcja tych słuchawek wymaga przemyślenia.


Beyerdynamic dostarczyło nam do testów słuchawki zaprojektowane z myślą o DJ-ach. To model przewodowy, więc brak tu dedykowanej aplikacji, a bez kontrolera raczej nie znajdą uznania. Na szczęście, mam pod ręką Alpha Theta DDJ-GRV6 i posiadam pewne doświadczenie w DJ-owaniu, co pozwala mi ocenić te słuchawki z punktu widzenia ich docelowej grupy użytkowników. Jak zwykle, Beyerdynamic oferuje wysoką jakość audio, jednak pod względem komfortu, niestety, ponownie zawodzi.

Design i wykonanie

Beyerdynamic DJ 300 Pro X doskonale spełniają rolę dwóch par słuchawek w jednym. W moim domowym zestawie posiadam wokółuszne słuchawki DT 770 Pro, które są świetne do budowania setów i odsłuchów, lecz z ich dużymi rozmiarami mniej wygodnie gra się na scenie. W tej roli bardziej kompaktowe i lekkie Sennheiser HD 25 zapewniają większą swobodę, łatwiej je zakładać i ściągać, a dodatkowo nie obciążają szyi.

Beyerdynamic DJ 300 Pro X są dostępne w wersji nausznej, ale w zestawie znajdują się również większe pianki, które czynią je bardziej stacjonarnymi, co może być korzystne dla użytkowników o większych uszach.

Jakość wykonania zasługuje na uznanie – metalowy szkielet pałąka jest uzupełniony przyjemnym w dotyku tworzywem sztucznym, które nie sprawia wrażenia tandetnego i nie trzeszczy przy zginaniu. Ekoskórzane gąbki delikatnie odbijają się na boki, co ułatwia odsłuch jednego ucha – to istotne w trakcie gry na żywo. Muszle można również odchylić do wewnątrz, co ułatwia transport.

Czytaj dalej poniżej

Liberty Buds - półdouszne słuchawki z ANC i tłumaczem AI

Interesującym rozwiązaniem jest obecność złącza jack 3,5 mm umieszczonego zarówno w lewej, jak i prawej muszli – to nie jest oczywiste w przypadku konkurencyjnych modeli, ani nawet u innych produktów tego producenta, co zapewnia większą swobodę w trakcie grania.

Wersja On-Ear waży 288 gramów, natomiast z większymi gąbkami Over-Ear – 315 gramów. Słuchawki są lekkie i nie obciążają głowy, jednak nie można ich określić mianem wygodnych. Czas wytłumaczyć dlaczego.

Wygoda użytkowania – a raczej jej brak

Niestety, ponownie napotkałem problem związany z komfortem w słuchawkach Beyerdynamic – DJ 300 Pro X wyraźnie uciskają w okolicach skroni. Nie rozumiem, jak i dlaczego producent zdecydował się na takie rozwiązanie, ale metalowe szyny w pałąku są ostro ścięte do wewnątrz, przez co te słuchawki zbyt mocno przylegają do głowy. Posiadając 6 innych nausznych modeli – nie tylko dedykowanych DJ-om – żadne z nich nie powodują tak intensywnego ucisku. Przypuszczam, że miało to na celu poprawić pasywne wygłuszenie, ale efekt ten jest praktycznie niewyczuwalny.

Już wcześniej zwracałem na to uwagę w recenzji modelu Beyerdynamic Aventho 100. Warto podkreślić, że sety potrafią trwać wiele godzin – nie można pozwolić sobie na taką niedogodność, zwłaszcza w przypadku grania w okularach. Przy większych gąbkach można jakoś znieść dyskomfort, jednak przy mniejszych najpierw odczuwam ból w uchu, a następnie w głowie. Z większymi gąbkami mam natomiast problem, gdyż w niekomfortowy sposób ocierają się o brodę, a dodatkowo górna część gąbki deformuje się na uchu, co jest efektem całej twardej konstrukcji. Nie wiem, dla jakiego kształtu głowy zostały zaprojektowane DJ 300 Pro X, ale z pewnością nie dla mojej.

Przyjmijmy jednak, że DJ 300 Pro X pasują wygodnie na Twojej głowie. Czego można się spodziewać pod względem jakości dźwięku?

Jakość dźwięku

W słuchawkach zainstalowany jest dynamiczny przetwornik o średnicy 45 mm, co – jak zaznacza producent – jest więcej niż w standardowych modelach DJ-skich. Większa membrana oznacza więcej powietrza do przepchnięcia przy tej samej wychyłce, co ma przełożyć się na głębszy bas i mniejsze zniekształcenia przy wyższych poziomach głośności. Pasmo przenoszenia wynosi 5–35 000 Hz, co wykracza poza zakres słyszalności dla człowieka, a impedancja wynosi 48 omów. Ta wartość jest na tyle niska, że słuchawki można z powodzeniem podłączyć do każdego kontrolera, miksera czy laptopa, nie wymagając dodatkowego wzmacniacza.

Ważniejszym parametrem jest jednak maksymalny poziom ciśnienia akustycznego, który wynosi 115 dB w wersji nausznej i 109 dB w modelu Over-Ear. W praktyce oznacza to, że są wystarczająco głośne, aby przetrwać nawet w hałaśliwym klubie. To tyle w teorii – jak brzmią w praktyce?

Pierwszym, co rzuca się w uszy, jest intensywny, mięsisty i głęboki bas. Jest na tyle mocny, że zbliża się do granicy, która może zaburzyć równowagę brzmienia pomiędzy niskimi a wysokimi tonami – co jest kluczowe przy przygotowywaniu przejść.

Średnie tony przy intensywnym basie bronią się nieźle. Wokale oraz werble mają swoje miejsce w miksie i nie giną w tle. Ogólny dźwięk jest ciepły, otulający i spójny. Gorzej, jeśli chciałbyś na DJ 300 Pro X posłuchać muzyki gitarowej – gęstsze aranżacje mogą zlewać się w jedną masę.

Górne tony nie są tak wyraziste, jak w modelach studyjnych Beyerdynamic. Talerze czy hi-haty bez problemu przebijają się przez miks, nie są jednak irytujące nawet przy podkręceniu poziomu na kontrolerze. W kontekście brzmienia i grania trudno przyczepić się do tej konstrukcji.

Podsumowanie

Beyerdynamic DJ 300 Pro X to solidnie wykonane słuchawki, które oferują pewną elastyczność dzięki różnym rozmiarom gąbek, ale niestety są irytująco niewygodne. W mniejszym wariancie ucisk na ucho jest nie do zniesienia przy dłuższym użytkowaniu, a w większym gąbki źle leżą na szyi i deformują się. Dodatkowo, są sztywne, a regulacja pałąka jest oporna, co sprawia, że z pewnością nie byłyby moim pierwszym wyborem do grania setów. Szkoda, ponieważ jakość dźwięku w kontekście brzmień house i techno jest naprawdę świetna.