Autor: admin

  • Garmin zagrożony? Ten smartwatch ma działać do 180 dni bez ładowania

    Garmin zagrożony? Ten smartwatch ma działać do 180 dni bez ładowania

    Amazfit zaprezentował smartwatch, który może przyciągnąć uwagę osób zmęczonych częstym ładowaniem. Model T-Rex Dual Solar został wyposażony w dwa panele słoneczne, ekran AMOLED oraz funkcję GPS. W odpowiednich warunkach producent deklaruje nawet 180 dni działania bez potrzeby korzystania z tradycyjnej ładowarki.

    Amazfit T-Rex Dual Solar to sportowy zegarek z ekranem AMOLED o przekątnej 1,32 cala i jasności dochodzącej do 3000 nitów. Wyświetlacz został zintegrowany z jednym panelem solarnym, natomiast drugi, większy, znajduje się na tylnej części obudowy. Dzięki temu zegarek może pozyskiwać energię zarówno podczas noszenia, jak i w czasie postoju, kiedy użytkownik skieruje tył urządzenia w stronę słońca.

    Amazfit T-Rex Dual Solar – 180 dni bez ładowania. Co na to Garmin?

    Według deklaracji Amazfit, trzy godziny ekspozycji na światło o natężeniu 50 000 luksów dziennie mogą znacznie wydłużyć czas pracy zegarka. Przy typowym użytkowaniu przedni panel zwiększa czas działania z 25 do 34 dni, a tylny panel może wydłużyć go nawet do 51 dni. W przypadku intensywnego użytkowania te wartości wynoszą odpowiednio 15 i 18 dni. Najbardziej efektowne wyniki osiągane są w przypadku korzystania z funkcji GPS w ultraoszczędnym trybie. Standardowo T-Rex Dual Solar ma działać przez 40 dni. Przy użyciu przedniego panelu czas ten wydłuża się do 47 dni, natomiast tylny panel przy ciągłej ekspozycji na światło o natężeniu 50 000 luksów może zapewnić nawet 180 dni pracy. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to wynik osiągany podczas normalnego noszenia zegarka, lecz w ściśle określonych warunkach testowych.

    Obudowę zegarka wykonano z materiałów stworzonych z myślą o wymagającym terenie. Tylny panel wykonany jest ze szkła ceramicznego, ramka oraz przyciski powstały z tytanu klasy 5, a ekran chroni szkło szafirowe. Smartwatch działa w temperaturach od -30 do 70 stopni Celsjusza. T-Rex Dual Solar oferuje mapy topograficzne z poziomicami, mapy narciarskie, nawigację zakręt po zakręcie oraz pozycjonowanie z wykorzystaniem sześciu systemów satelitarnych, w tym GPS i Galileo. W wyposażeniu znalazła się także latarka o jasności 200 luksów oraz tryb Boost, zwiększający moc do 300 luksów, a także funkcje monitorowania tętna, zmęczenia oraz natlenienia krwi.

    Amazfit T-Rex Dual Solar trafi do sprzedaży w październiku. Zegarek będzie dostępny na stronie amazfitpolska.pl oraz w Media Expert, a jego sugerowana cena wyniesie 2799 zł. W europejskiej wersji urządzenie obsłuży również płatności NFC.

    Czytaj dalej poniżej

    Garmin ma się czego obawiać. Ten zegarek jest tańszy i lepszy niż Forerunner
  • Lidl nokautuje konkurencję. Kultowy sprzęt w promocji

    Lidl nokautuje konkurencję. Kultowy sprzęt w promocji

    Lidl wdraża znakomitą promocję na popularny frytkownicę beztłuszczową. Konkurencja nie ma szans!

    Lidl nie zamierza trzymać się w cieniu i swoją nadchodzącą promocją znacząco wpłynie na rynek urządzeń kuchennych. Już w najbliższą sobotę, na stronie internetowej oraz w sklepach sieci, będzie można kupić frytkownicę beztłuszczową w rekordowo niskiej cenie.

    Rewelacyjna oferta w Lidlu. Tylko 249 zł!

    Trudno dziś wyobrazić sobie polską kuchnię bez popularnej frytkownicy beztłuszczowej. Te relatywnie kompaktowe urządzenia szybko zyskały nasze uznanie i nie ma w tym nic dziwnego. Frytkownice te potrafią skutecznie zastąpić piekarnik, oferując jednocześnie smażenie bez zbędnych tłuszczów. Tak szybko się nagrzewają, że pozwalają zaoszczędzić czas i energię – czego można pragnąć więcej? To naprawdę doskonały dodatek do każdego domu, w którym przygotowuje się posiłki. Problem stanowi jednak wybór odpowiedniego urządzenia, gdyż na rynku dostępny jest ogromny wybór w różnych przedziałach cenowych. Jeśli szukacie sprzętu, który jest solidny, a przy tym przystępny cenowo, Lidl ma dla Was idealne rozwiązanie. Już wkrótce będzie można nabyć kultowy air fryer za jedyne 249 zł.

    Promocja na frytkownicę beztłuszczową marki Silvercrest rozpoczyna się w najbliższą sobotę, 26 września. W tym dniu zarówno w sklepach, jak i na stronie internetowej sieci, cena urządzenia spadnie z 349 na 249 zł. Czy warto? Sprawdźmy, co dokładnie oferuje te urządzenie. Jego największą zaletą jest nie tylko wysoka moc (2600 W), ale również podział na dwie niezależne komory. Dwie strefy pieczenia mają łącznie aż 7 litrów pojemności, co sprawia, że przygotowanie posiłku z kilku samodzielnie pieczonych elementów będzie jeszcze prostsze. Ja rozważyłem paluszki rybne z frytkami, ale polecam Wam pomyśleć o zdrowszej opcji warzywnej. Również ja powinienem to zrobić.

    Funkcjonalność frytkownicy z Lidla

    Frytkownica z Lidla jest wyposażona w specjalną funkcję synchronizacji pieczenia, co pozwala na ustawienie różnych parametrów (temperatury i czasu) dla obu komór, a urządzenie automatycznie zsynhronizuje ich zakończenie, aby wszystko było gotowe w tym samym momencie. To znakomite rozwiązanie, gdy jedna potrawa może być gotowa znacznie wcześniej niż dodatki – brzmi świetnie, a według opinii użytkowników, działa naprawdę dobrze. Oczywiście, dostępna jest również możliwość sklonowania parametrów dla obu komór, a także 7 gotowych programów, których wybór możliwy jest za pomocą dotykowego ekranu. Mówimy przecież o frytkownicy o mocy 2600 W, więc jeśli chodzi o siłę do pieczenia, nie ma się czego obawiać.

    Air Fryer za 249 zł dostępny od soboty

    W porównaniu do konkurencji, mowa o rzeczywiście atrakcyjnej ofercie. Nadchodząca promocja w Lidlu znacząco przewyższa wiele wyższych cen na rynku, gdzie urządzenia o podobnych parametrach potrafią kosztować nawet 1000 zł. Obecnie ten air fryer kosztuje 349 zł (co samo w sobie nie jest złą ofertą), ale już od 26 września, w najbliższą sobotę, cena obniży się o równą stówkę. Warto więc już teraz planować zakupy na rano lub zamówić swój egzemplarz online z dostawą do domu, co jest oferowane przez Lidla bez opłat i powinno zająć kilka dni. W obliczu możliwości, jaką stanowi ta oferta, nie zdziwiłbym się, gdyby sprzęt stacjonarnie wyprzedał się w błyskawicznym tempie – sam byłbym skłonny do zakupu, aczkolwiek obecnie mój air fryer sprawuje się dobrze.

  • Oto sieć WiFi rodem z przyszłości. ASUS ROG Rapture GT-BN98 wyprzedza swoje czasy

    Oto sieć WiFi rodem z przyszłości. ASUS ROG Rapture GT-BN98 wyprzedza swoje czasy

    Pisząc o nowych technologiach, czasem trafiam na sprzęt, którego czas na rynku dopiero nadejdzie. Takim urządzeniem jest router ASUS ROG Rapture GT-BN98, oferujący szereg technologii przyszłości, w tym Wi-Fi 8.

    Czy wyobrażacie sobie mieszkanie lub dom, w którym nie ma szybkiej i stabilnej sieci bezprzewodowej? W 2026 roku takie miejsca w Polsce staną się już rzadkością. Technologia światłowodowa znacznie przyspieszyła internet w naszych domach, wprowadzając prędkości osiągające 1, 2, a nawet 8 Gb/s, co nikogo już nie dziwi. Operatorzy sukcesywnie rozbudowują swoją infrastrukturę, aby uczynić ją jeszcze lepszą.

    Obecnie przestają to być parametry połączenia, które ograniczają nasz dostęp do szybkiego internetu. Nie są nim również codzienne urządzenia, z których korzystamy, które potrafią szybko łączyć się z siecią, mimo iż często z tego nie korzystamy. Dlaczego? Najczęściej wąskim gardłem staje się router oferowany przez dostawcę internetu. Choć niektórzy operatorzy mają w ofercie ciekawe propozycje, to w przeważającej większości przypadków są to urządzenia o przeciętnych parametrach. A można inaczej – i to w wyraźny sposób.

    Jak w pełni wykorzystać parametry połączenia internetowego, za które płacimy? Co zrobić, aby sieć Wi-Fi w naszym domu stała się jeszcze szybsza i stabilniejsza? Rozwiązaniem jest nowoczesny router. Oto ASUS ROG Rapture GT-BN98, który przyczyni się do znacznej zmiany w jakości naszej domowej sieci. Pełnię jego możliwości dopiero przyjdzie nam odkryć.

    Czytaj dalej poniżej


    ASUS ZenBook A16 ze Snapdragonem X2: żarty się skończyły

    ASUS ROG Rapture GT-BN98 – router z Wi-Fi 8 wprost z przyszłości

    Czym różni się ASUS ROG Rapture GT-BN98 od typowego routera, który instalowany jest przez dostawcę internetu? Różnicę widać już na pierwszy rzut oka. Zamiast niewielkiej, nudnej skrzynki, mamy do czynienia z atrakcyjnym sprzętem, który doskonale komponuje się w pokoju gracza. Masywna konstrukcja z aż 8 antenami sugeruje, że mamy do czynienia z wyjątkowym urządzeniem. Takim, którego raczej nie schowamy do szafy, lecz umieścimy w pobliżu komputera, aby mogło cieszyć oko i zapewnić jak najlepsze parametry połączenia, z myślą o graczach.

    Swiadczy o tym także liczba oraz parametry złączy na tylnym panelu. Gniazdo WAN/LAN o prędkości 10 Gb/s, kolejne o prędkości 2,5 Gb/s, a także 3 gniazda LAN o prędkości 2,5 Gb/s, jedno 1 Gb/s oraz port dedykowany dla gamingowej maszyny. Gniazdo o prędkości do 10 Gb/s z priorytetyzacją ruchu, by zminimalizować opóźnienia podczas wirtualnych rozgrywek. Router ma również dwa gniazda USB do podłączenia drukarki lub routera mobilnego, co zapewnia zapasowe połączenie. W skrócie, router jest gotowy na lepsze parametry połączenia, niż te obecnie oferowane przez naszych operatorów, co oznacza, że pełnię jego możliwości dopiero odkryjemy. To jednak czyni go inwestycją na wiele lat.

    Sieć bezprzewodowa, która sprawi, że zapomnimy o kablach

    Choć parametry połączeń kablowych mogą imponować, prawdziwą perełką routera ASUS ROG Rapture GT-BN98 jest sieć bezprzewodowa. Router jest gotowy na obsługę standardu Wi-Fi 8, jak tylko w naszym domu pojawią się urządzenia, które z niego skorzystają. Jakie zmiany nas czekają? Nasza domowa sieć będzie tym samym jeszcze szybsza, co jest oczywiste. Jednak to nie tylko szybkość ma znaczenie. Standard Wi-Fi 8 zapewnia utrzymanie lepszych parametrów połączenia na dłuższych dystansach w porównaniu do Wi-Fi 7 i starszych wersji. Dodatkowo routery obsługujące Wi-Fi 8, takie jak ASUS ROG Rapture GT-BN98, lepiej radzą sobie w miejscach o intensywnej eksploatacji pasma, jak w budynkach wielorodzinnych.

    Obecnie sieć Wi-Fi jest dostępna niemal w każdym mieszkaniu, i niewiele możemy w tej kwestii zmienić. Możemy jednak zainwestować w przyszłość i jak najszybciej przejść na nowoczesne standardy, takie jak nadchodzące Wi-Fi 8. Gdy urządzenia wspierające tę technologię pojawią się w naszych domach, sieć będzie już gotowa.

    Router dla graczy, który zadziwia wszechstronnością

    ASUS ROG Rapture GT-BN98, choć skierowany głównie do graczy, to również użytkownicy domowej sieci odczują korzyści płynące z jego użycia. Większa prędkość dostępu do internetu oraz szybszą transmisję danych w sieci lokalnej. Oglądanie filmu z domowego serwera czy zgrywanie zdjęć z weekendowego wyjazdu na domowy dysk sieciowy stanie się szybsze i sprawniejsze.

    Router ten oferuje wiele funkcji, które zwiększają funkcjonalność domowej sieci. Umożliwia rozszerzone wsparcie dla urządzeń IoT, dzięki czemu połączenie z kamerami, oświetleniem czy innymi urządzeniami działa stabilniej. Można również stworzyć dedykowaną sieć dla najmłodszych domowników, z ustalonymi przez dorosłych zasadami dostępu do internetu, w tym czasem i długością korzystania z sieci.

    ASUS ROG Rapture GT-BN98 to także większe bezpieczeństwo lokalnych zasobów i połączenia z internetem dzięki technologii AiProtection. Z jednej strony jest to router dla graczy o imponujących parametrach, a z drugiej – sprzęt, który zapewni sprawną i stabilną sieć internetową dla wszystkich domowników oraz podłączonych urządzeń IoT. Wszystko to w jednym urządzeniu.

    Dlaczego warto przygotować się na przyszłość już teraz?

    Jak wspomniałem wcześniej, czasy, w których ASUS ROG Rapture GT-BN98 zabłyśnie pełnią swoich możliwości, dopiero nadchodzą. Stanie się to, gdy dostawcy internetu zaczną oferować szersze łącza, a w naszych domach pojawią się urządzenia wykorzystujące standard Wi-Fi 8. Co jednak możemy zyskać już teraz? Przede wszystkim solidny sprzęt sieciowy, na który możemy liczyć.

    Szybkość, stabilność połączenia oraz wszechstronne funkcje zarządzania siecią domową to to, co otrzymujemy od razu po wyjęciu z pudełka. Jeśli więc zastanawiasz się nad zakupem najwyższej klasy routera i jesteś gotowy przeznaczyć na ten cel kwotę ponad 2000 złotych, ASUS ROG Rapture GT-BN98 to bardzo interesująca propozycja.

    Materiał opracowany we współpracy z marką ASUS

  • Mars jednak nie taki czerwony. W tym miejscu dominuje inny kolor

    Mars jednak nie taki czerwony. W tym miejscu dominuje inny kolor

    Mars od dekad kojarzy się nam z kolorem czerwonym. Jednak najnowsze zdjęcia potwierdzają, że miejscami jest o wiele bardziej różnorodny.


    Czerwona Planeta to najpopularniejszy i najbardziej trafny pseudonim w Układzie Słonecznym. Rdzawe tlenki żelaza, ochry, brązy i piaski od dziesięcioleci sprzedają nam wizję Marsa jako pustynnej, czerwonej kuli. Nowe zdjęcia południowego regionu polarnego pokazują jednak, że paleta barw jest znacznie bogatsza, z odcieniami różu, fioletu i purpury.

    Czerwona Planeta nie taka czerwona? Mars to cała paleta barw

    Za charakterystyczny kolor Marsa odpowiada przede wszystkim utlenione żelazo, które pokrywa jego powierzchnię. To właśnie ono nadaje planetarnemu pyłowi charakterystyczną rdzawą barwę. Obrazki z południowego regionu pokazują, że na Marsie istnieją również inne materiały, które mogą diametralnie zmienić wygląd krajobrazu.

    Obszar wokół formacji Thyles Rupes szczególnie zwraca uwagę. To lodowe urwisko, które ciągnie się przez setki kilometrów, gdzie klify osiągają wysokość ponad kilometra. Nazwa „Rupes” pochodzi z łaciny i oznacza klif, natomiast „Thyles” odwołuje się do mitycznej krainy znanej już w starożytności.

    Różnorodność barw widocznych na zdjęciach nie jest przypadkowa. Ciemniejszy materiał związany jest między innymi z działalnością wulkaniczną i zawiera minerały, takie jak oliwin oraz piroksen, które są dobrze znane również na Ziemi, występując w dużych ilościach w jej płaszczu.

    Czytaj dalej poniżej


    Ziemia zmienia swój kształt. I to w iście absurdalny sposób

    Pojawiają się również jaśniejsze, niebieskawe fragmenty. W tym przypadku za nietypowy kolor odpowiada zamarznięty dwutlenek węgla. W pobliżu marsjańskiego bieguna południowego taki lód może utrzymywać się nawet wiosną, kiedy wykonano prezentowane zdjęcia. Główna czapa polarna nie znika wraz ze zmianą pory roku, jednak dodatkowa, sezonowa warstwa szronu z dwutlenku węgla zmienia swoją objętość w zależności od sezony.

  • Sony rozpieszcza graczy. Nowy program lojalnościowy dla posiadaczy PlayStation

    Sony rozpieszcza graczy. Nowy program lojalnościowy dla posiadaczy PlayStation

    Sony podejmuje kroki mające na celu załagodzenie nastrojów wśród graczy, wprowadzając nowy program lojalnościowy. Na razie dotyczy on jedynie wybranych użytkowników, ale w przyszłości możliwe jest jego rozszerzenie na szerszą grupę.


    Sony i PlayStation zmagają się ostatnio z trudnościami wizerunkowymi. Wystarczy spojrzeć na dowolny z nowszych postów w mediach społecznościowych, aby zobaczyć liczne grafiki z płytami, komentarze wyrażające niezadowolenie, a nawet obelgi. Przesłanką tego stanu rzeczy są ostatnie decyzje podjęte przez japońską firmę, w szczególności zapowiedź odejścia od fizycznych nośników oraz rosnący nacisk na cyfrową dystrybucję.

    Sony kusi graczy: nowy program lojalnościowy

    W tym kontekście pojawia się może pierwszy promyk nadziei. Sony rozpoczęło testowanie nowego programu nagród. Choć nie ma jeszcze oficjalnego ogłoszenia, niektórzy użytkownicy PlayStation otrzymują 10 dolarów kredytu w PlayStation Store po zakupie wybranych tytułów cyfrowych. Informacja została opisana przez serwis PlayStation Lifestyle. Oferta ma charakter ograniczonego czasowo i obowiązuje do 29 września.



    Grafika: Reddit

    Lista gier objętych promocją jest konkretna: Hot Wheels Infinite Rush, Halloween: The Game, Onimusha: Way of the Sword, The Blood of Dawnwalker, Star Wars Zero Company, Mortal Shell II, Resonance: A Plague Tale Legacy oraz Metal Gear Solid: Master Collection Vol.2. Wszystkie te tytuły to świeże premiery, które zadebiutowały w ostatnim miesiącu.

    Czy to reakcja na zamknięcie programu PlayStation Stars w 2025 roku? Program lojalnościowy zapowiedziany w 2022 roku umożliwiał zdobywanie punktów za zakupy, osiągnięcia oraz wyzwania. Sony zamknęło ten program, tłumacząc, że „będzie nadal oceniać kluczowe wnioski z programu i szukać sposobów na rozwijanie tych doświadczeń”. Teraz mamy coś zdecydowanie prostszego i bardziej namacalnego: wydając pieniądze, otrzymujesz swego rodzaju cashback, aczkolwiek w ograniczonym zakresie czasowym.

    Czytaj dalej poniżej


    PlayStation żegna wakacje w kiepskim stylu. Nowe gry w PS+ rozczarowują
  • To pierwszy taki lot w historii. Pilot nawet nie dotknął sterów

    To pierwszy taki lot w historii. Pilot nawet nie dotknął sterów

    Niepowtarzalne osiągnięcie Joby Aviation

    Firma Joby Aviation dokonała czegoś, co jeszcze nigdy nie udało się innym. Ich innowacyjny samolot z sukcesem przeleciał z jednego wybrzeża Stanów Zjednoczonych na drugie, i to bez jakiejkolwiek ingerencji pilota.

    Joby Aviation staje się pionierem w dziedzinie autonomicznych lotów, co otwiera nowe możliwości w transporcie lotniczym i może zrewolucjonizować sposób, w jaki podróżujemy. To przełomowe wydarzenie nie tylko podkreśla ich zaawansowaną technologię, ale również potwierdza rosnące zainteresowanie i inwestycje w lotnictwo bezzałogowe.

    Ich osiągnięcie ma potencjał, aby zmienić przyszłość podróży powietrznych, oferując bardziej efektywne i bezpieczne opcje transportu dla osób w całym kraju. Joby Aviation staje się liderem w branży, a kolejne innowacje z pewnością przyciągną uwagę i wytyczą nowe kierunki rozwoju w lotnictwie.

  • Apple potrafi zaskoczyć. Te nowe słuchawki zrywają z tradycją

    Apple potrafi zaskoczyć. Te nowe słuchawki zrywają z tradycją

    Apple prezentuje nowy model słuchawek Beats 360 – zmiany, których się nie spodziewaliście.

    Beats 360 – Nowe Słuchawki Apple: Personalizacja na Wyższym Poziomie

    Nowy model wprowadza szereg istotnych zmian w porównaniu do wcześniejszych słuchawek marki. Kluczową nowością jest możliwość wymiany poduszek na pałąku, co dotychczas nie było typowe dla słuchawek Beats. Beats 360 umożliwia użytkownikowi personalizację zarówno nauszników, jak i poduszek na pałąku. Dostępne są dwa warianty materiałowe: Performance Knit, wykonany z dzianiny składającej się z wielu mikrowłókien, oraz ekologiczna skóra UltraPlush, znana już z modeli Studio Pro i Solo 4. Takie podejście rewolucjonizuje dotychczasową ofertę słuchawek, pozwalając na dostosowanie ich wyglądu i wykończenia według indywidualnych preferencji użytkownika.

    Nowoczesne Podzespoły Audio i Zaawansowana Redukcja Hałasu

    Model Beats 360 korzysta z nowoczesnej konstrukcji przetworników, która obejmuje trójwarstwowe membrany oraz podwójne magnesy neodymowe. Producent zapewnia, że aktywna redukcja szumów działa efektywniej niż w modelu Studio Pro, osiągając większe tłumienie o współczynniku 1,75. Dodatkowo, Adaptive EQ dostosowuje brzmienie w zależności od ułożenia słuchawek na głowie. Słuchawki obsługują również dźwięk przestrzenny Dolby Atmos, co jest umożliwione dzięki akcelerometrowi i żyroskopowi w lewej słuchawce.

    Beats 360 to pierwszy nauszny model marki z certyfikatem IPX4, co oznacza odporność na pot i zachlapania. Bateria słuchawek ma zapewniać do 32 godzin pracy, a zaledwie pięć minut ładowania przez USB-C wystarczy na godzinę odtwarzania dzięki funkcji Fast Fuel. W konstrukcji użyto w 80% materiałów z recyklingu, a magnesy wyprodukowano z odzyskanych metali ziem rzadkich.

    Słuchawki będą dostępne w sprzedaży w cenie 1499 zł w czterech kolorach: czarnym, Cloud, Pink oraz Sky. Zestaw zamiennych poduszek jest wyceniony na 249,99 zł. Premiera sprzedaży przewidziana jest na 24 września 2026 roku.

    Czytaj dalej poniżej

    Potwór, a nie komputer. Ale Mac Studio ma nadal wady
  • Tak wkrótce zmieni się Windows 11. Warto zaczekać

    Tak wkrótce zmieni się Windows 11. Warto zaczekać

    Wreszcie. Windows 11 zrywa z elementami przeszłości. Microsoft zapowiada stopniowe, lecz zdecydowane porządki, które obejmą również rzadko wykorzystywane funkcje systemu.

    March Rogers, dyrektor ds. projektowania w Microsofcie, potwierdził zmiany w serwisie X. Zespół odpowiedzialny za integrację designu z funkcjami systemowymi zaczyna przechodzić przez listę starszych okien dialowych, pracując nad ich nowymi wersjami. Co ciekawe, w maju otrzymaliśmy pierwsze informacje o tych „porządkach”, które będą realizowane z wykorzystaniem WinUI 3. Teraz wiadomo, że tego rodzaju modernizacje będą dotyczyć niemal wszystkich aspektów systemu, w tym funkcji, które na co dzień łatwo jest pominąć.

    Wystarczy wejść w Ustawienia…

    Weźmy chociażby moduł dotyczący „Mowy”. Można tam zobaczyć okno z polami wyboru oraz listą głosów, które nie posiada nawet zaokrąglonych narożników, pasujących do obecnego wyglądu Windowsa. Co istotne, nie jest to opcja głęboko schowana w narzędziach administracyjnych ani funkcja związana z kompatybilnością wsteczną systemu.

    Właśnie to okno znajduje się na liście modernizacji. Firma pracuje także nad odświeżeniem funkcji resetowania do stanu początkowego. Obecnie ten widok przypomina czasy Windowsa 8.1.

    Motyw ciemny i WinUI 3

    Modernizacja odbywa się dwojako. W niektórych istniejących oknach dodawana jest obsługa ciemnego motywu, przy zachowaniu dotychczasowej infrastruktury technicznej. W innych miejscach interfejs jest budowany od nowa przy użyciu WinUI 3 – natywnego zestawu narzędzi do tworzenia interfejsów aplikacji Windows. Pozwala to na implementację współczesnych kontrolek i wzornictwa Fluent w aplikacjach pisanych w C# lub C++.

    Czytaj dalej poniżej


    Microsoft zepsuł podstawową funkcję w Excelu. Ostatnia aktualizacja to katastrofa

    Taką modernizację zastosowano przykładowo w oknie właściwości pliku. Zespoły dokładnie ważą każdą zmianę i oceniają, jak duże ryzyko wiąże się z jej wprowadzeniem, aby nie zaszkodzić niczemu innemu, ani nie pogorszyć kompatybilności wstecznej. Przykładowo, dodanie obsługi ciemnego motywu przedstawiane jest przez Rogersa jako operacja „niskiego ryzyka”. Wśród kolejnych planowanych zmian znajduje się interfejs Autoodtwarzania, umożliwiający określenie działań po włożeniu dowolnego nośnika do systemu.

    Okienko „Uruchom” jako najlepszy przykład

    Skrót Windows + R otwiera okienko „Uruchamiania”, w którym można „na szybko” zainicjować działanie dowolnej komendy lub modułu w systemie. Microsoft przygotował je z myślą o technologii C# i WinUI 3, dodając ciemny motyw oraz szereg innych funkcji.

    Mediana czasu wyświetlenia nowego okna wynosi 94 milisekundy – wcześniej było to 103 milisekundy. Różnica może być niewielka, ale w skali większych komponentów może dawać zauważalne rezultaty: prosta arytmetyka wskazuje na 9-procentowy przyrost efektywności.

    Komunikaty straszące starszymi Windowsami

    Niektóre pozostałości po starszych wersjach Windows potrafią znacznie utrudniać interpretację komunikatów systemowych. Daje to wyraźnie do zrozumienia, że Windows 10 i 11 przypominają jeden, wielki plac budowy. Problem w tym, że Windows 10 został już „porzucony”, podczas gdy w „jedenastce” trwają intensywne prace nad nowościami. Doceniam jednak, że Microsoft zajmuje się tym problemem i aktywnie go rozwiązuje. Powoli, ale skutecznie.

    Czytaj również: Microsoft naprawił właśnie jeden z najbardziej irytujących błędów Windowsa 11.

    A co z panelem sterowania? To pytanie pozostaje częściowo otwarte, ponieważ wiadomo, że jego czas w końcu dobiega końca. Nie ma jednak konkretnej daty jego „śmierci”. Należy liczyć się z dalszym współistnieniem różnych generacji interfejsu. Przyczyną jest potrzebna kompatybilność wsteczna, która w kontekście firm musi być zachowana w jak największym stopniu. Tworząc nowe rozwiązania, Microsoft musi mieć pewność, że nie zaburzy funkcjonalności systemu, co mogłoby prowadzić do poważnych problemów u klientów korzystających z jego usług. Ta strategia wiąże się z wieloma pułapkami, jednak gigant nie ma wyboru. Dlatego cały proces trwa tak długo.

  • Chcą pobić iPhone’a. Ten smartfon ma nagrywać najlepsze wideo

    Chcą pobić iPhone’a. Ten smartfon ma nagrywać najlepsze wideo

    Honor nie ukrywa swoich ambicji: seria Magic 9 ma wprowadzić mobilne nagrywanie na poziomie… kinowym.


    Kluczowe znaczenie ma współpraca z ARRI – legendarnym producentem kamer filmowych, której efekty zobaczymy także w trybie ARRI Cinema z obsługą transmisji na żywo w proporcjach 2,39:1. W zapowiedziach producenta czytamy, że nowa seria „kontynuuje dziedzictwo zaawansowanych technologii kamer ARRI”, które wcześniej wprowadzono w modelu ROBOT PHONE. Teraz firma idzie o krok dalej, oferując tryb ARRI Cinema Live Streaming, który w czasie rzeczywistym nakłada na transmisję charakterystyczną kolorystykę oraz proporcje obrazu znane z wielkiego ekranu. Tryb obsługuje nagrywanie w 4K, klasyczne 16:9 oraz szerokie 2,39:1, co w świecie smartfonów jest rzadkością. Honor podkreśla, że rozwiązanie jest prostsze w użyciu niż kiedykolwiek wcześniej i nie wymaga zaawansowanej wiedzy filmowej.

    Honor Magic 9 (Pro Max) w starciu z iPhone’em: Współpraca z ARRI przy nagrywaniu wideo

    Za kinowym obrazem stoi nie tylko oprogramowanie. Zgodnie z nieoficjalnymi specyfikacjami, oba główne modele serii – Magic 9 i Magic 9 Pro Max – mają otrzymać podwójne matryce 200 MP, współpracujące z optyką ARRI. Wersja Pro Max może dysponować głównym sensorem 1/1,28″ z jasnym obiektywem f/1,57 oraz peryskopowym teleobiektywem 200 MP o dużym sensorze 1/1,14″. Standardowy model również będzie mieć matrycę 200 MP, ale z nieco mniejszą matrycą i przysłoną f/1,9.

    Różnice dotyczą także procesorów i baterii. Mniejszy Magic 9 ma pracować na Snapdragonie 8 Elite Gen 5 i zmieścić ogniwo 8000 mAh, podczas gdy Pro Max jako jeden z pierwszych smartfonów otrzyma 2-nanometrowy Snapdragon 8 Elite Gen 6 i baterię 8800 mAh z szybszym ładowaniem. Pojawią się także dodatkowe przyciski fizyczne – dedykowany klawisz AI oraz osobny spust migawki – co sugeruje, że Honor traktuje tworzenie treści jako priorytet. iPhone od lat wyznacza standardy w mobilnym wideo, a do dziś żaden inny smartfon nie nagrywa filmów przy tak doskonałych parametrach i jakości, ale Honor stara się to zmienić. Jak możemy zobaczyć powyżej, planowane są również dodatkowe akcesoria, takie jak teleobiektywy oraz klatki – szczegóły poznamy 28 września. Może wtedy dowiemy się również, czy i kiedy Honor zamierza wprowadzić telefon do Europy, w tym do Polski.

    Czytaj dalej poniżej


    iPhone 18 Pro z dodatkowym ekranem E-ink. Wystarczy nowa obudowa

  • ChatGPT „pamięta” Twoje rozmowy i uczy się na nich. Jak to wyłączyć w 2 minuty?

    ChatGPT „pamięta” Twoje rozmowy i uczy się na nich. Jak to wyłączyć w 2 minuty?

    ChatGPT pamięta, o czym rozmawialiście, a te informacje mogą być wykorzystywane do trenowania modeli OpenAI. Jeśli te opcje nie są dla Was komfortowe, możecie je wyłączyć w ustawieniach w mgnieniu oka, jednak usunięcie wcześniej udostępnionych danych to zupełnie inna sprawa.

    Chatboty stają się coraz bardziej zaawansowane, a my oddajemy im coraz więcej naszej prywatności. Pamięć chatbota zapewnia kontekst do udzielanych odpowiedzi i sprawia, że zapamiętuje, jak nazywa się Wasz pies, jak wygląda oraz jakie smakołyki lubi. Trening modeli to osobny proces, ale jeśli nie chcecie, aby Wasze rozmowy były wykorzystywane do rozwijania kolejnych wersji modelu, możecie to wyłączyć.

    Jak wyłączyć trenowanie ChatGPT na własnych rozmowach?

    W przeglądarce wystarczy kliknąć na swój profil (dolny, lewy róg), przejść do Ustawień i sekcji Kontrola danych. Następnie wystarczy wyłączyć przełącznik „Ulepszaj model dla wszystkich”. Na urządzeniach z systemem Android i iPhone warto zacząć od bocznego menu oraz ikony profilu, a potem wybrać tę samą sekcję. Ta zmiana jest globalna i dotyczy całego konta, a nie tylko konkretnego urządzenia.

    Jednak ta zmiana nie wpłynie na wcześniejsze wykorzystanie danych. Wszystko, co wysłaliście do OpenAI, zostanie tam, a te informacje posłużą do trenowania kolejnych modeli. Z wyłączonym ustawieniem istnieje jednak jeden wyjątek: jeśli prześlesz ocenę zakończonej odpowiedzi kciukiem w górę lub w dół, cała rozmowa może zostać przesłana na serwery OpenAI. Firma jasno to podkreśla w swojej dokumentacji, dlatego w przypadku bardziej poufnych rozmów zalecam unikanie „dawania kciuków”. Warto również dodać, że w planach: Business, Enterprise i Edu OpenAI deklaruje domyślny brak treningu na treściach użytkowników.

    Jak wyłączyć pamięć i odwoływanie się do historii rozmów?

    Aby to zrobić, wchodzimy ponownie w Ustawienia, a następnie: Personalizacja, a następnie Pamięć. Jeśli widzisz przełącznik „Włącz pamięć”, wystarczy go wyłączyć. Możliwe, że widzisz inny przełącznik: „Odwołuj się do zapisanych wspomnień”, ale sprawdź również, czy masz wyłączony przełącznik: „Odwołuj się do historii czatów”. To, co zobaczysz, zależy od konta i regionu, ale zazwyczaj pojawi się opcja pierwsza.

    Czytaj dalej poniżej


    OpenAI bierze się za prawników. ChatGPT for Law został ogłoszony

    Warto pamiętać, że wyłączenie pamięci nie usuwa jej zawartości. Zapisane wspomnienia należy usunąć osobno w sekcji „Zarządzaj” lub „Zapisane wspomnienia”. Jeśli masz już pamięć w postaci „podsumowań”, kliknij w trzy kropki, a następnie wybierz opcję „Usuń i wyłącz pamięć”. Wyłączenie odwołań do historii uruchamia proces usuwania zapisanych informacji w ciągu 30 dni.

    Jak usunąć stare rozmowy i inne dane?

    Jeśli chcesz usunąć konkretne informacje, skasuj zarówno zapisane wspomnienie, jak i rozmowy, w których się ono pojawia. Wystarczy kliknąć na „trzy kropki” obok nazwy czatu, a następnie wybrać „Usuń”. Jeśli chcesz usunąć wszystko, wróć do Ustawień, a potem do sekcji Kontrola danych i wybierz „Usuń wszystkie czaty”. Uwaga, tej operacji nie da się cofnąć!

    Należy jednak pamiętać, że związane z usuniętymi rozmowami pliki w Bibliotece, takie jak grafiki i dokumenty, pozostaną tam. Trwałe usunięcie tych elementów z systemów trwa 30 dni. W tym przypadku istnieją pewne wyjątki, na przykład związane z obowiązkami prawnymi oraz względy bezpieczeństwa oraz dane, które wcześniej zostały pozbawione identyfikatorów i odłączone od kont.


    Czat tymczasowy włączamy przyciskiem w górnym prawym rogu – ikonką „chmurki” narysowaną przerywaną linią.

    Czat tymczasowy jak „tryb incognito”

    Jeśli nie chcecie przeszukiwać Ustawień, możecie skorzystać z czatów tymczasowych, które pozwalają na pisanie bez obaw o prywatność. Wystarczy otworzyć nowy czat i wybrać opcję „Czat tymczasowy”, a przed wysłaniem pierwszej wiadomości warto ustawić tryb na „Niespersonalizowany”. W tym przypadku chatbot nie korzysta z kontekstu, instrukcji ani wtyczek: spersonalizowana wersja może korzystać z już istniejących informacji w ChatGPT. W razie potrzeby możecie również zapisać taki czat, w przypadku gdyby okazał się dla Was przydatny.


    Każdy czat tymczasowy można zapisać, co, jak informuje sam ChatGPT, można zrobić zarówno w aplikacjach, jak i w przeglądarce.

    OpenAI może przechowywać tymczasowe rozmowy maksymalnie przez 30 dni w celach bezpieczeństwa. W wyjątkowych przypadkach (np. względy bezpieczeństwa) OpenAI może powiązać je z ograniczonym kontekstem, jednak w większości przypadków są one masowo usuwane przed upływem tego czasu.

    Czytaj również: ChatGPT odpala petardę. Te nowe funkcje to prawdziwy hit.

    Jeżeli macie jakiekolwiek obawy dotyczące prywatności w ChatGPT, możecie kontrolować swoje ustawienia prywatności, a warto wiedzieć, jak to zrobić i w razie potrzeby dostosować je do swoich potrzeb.