Apple stworzyło Fitness+ z rozmachem, inwestując znaczne fundusze w trenerów, studio i produkcję setek treningów. Dziś jednak usługa ta jest jednym z najsłabszych produktów cyfrowych firmy, stojącym przed poważną reorganizacją.
Pamiętacie polską premierę Apple Fitness+ w grudniu ubiegłego roku? Jeśli nie, to nie jest to nic dziwnego – niewielu ludzi jeszcze pamięta o tej sportowej subskrypcji. To smutne, ponieważ zapowiadało się na naprawdę interesującą usługę, jednak zespół z Cupertino najwyraźniej nie ma pomysłu na dalszy rozwój Fitness+. Już zaczęły się zwolnienia, a w powietrzu unosi się widmo reorganizacji. Apple znów powtarza ten sam błąd.
Brak pomysłu na Fitness+
W ubiegłym tygodniu Apple mogło świętować szóstą rocznicę wprowadzenia Fitness+, jednak niewielu było w nastroju do radosnych obchodów, ponieważ usługa oferująca treningi na życzenie radzi sobie najsłabiej. Apple zainwestowało znaczne sumy w studio nagraniowe, specjalistów z branży treningowej, dedykowaną sekcję w aplikacji Fitness oraz w celebrytów uczestniczących w nagraniach Time to Walk. Wszystko to w obliczu umiarkowanego zainteresowania i spadku liczby użytkowników.
Nie dziwi mnie więc, że Fitness+ tak kiepsko sobie radzi. Sam subskrybowałem usługę przez kilka miesięcy i korzystałem z treningów oferowanych przez trenerów Apple, ale z biegiem czasu usługa straciła na atrakcyjności. Brak nowości i zdefiniowanej ścieżki rozwoju, monotonia treningów oraz brak polskich napisów. Apple, podobnie jak w przypadku Arcade i News+, wzbudziło spore zainteresowanie przy premierze, stworzyło wizję ambitnego projektu, a potem zaniechało jego dalszego rozwoju. Ekscytacja nowością szybko ustąpiła miejsca rozczarowaniu, a kiedy nadszedł czas na wprowadzenie zmian, Apple było zajęte innymi projektami, podczas gdy Tim Cook, specjalista od wdrażania usług, był już na skraju opuszczenia pozycji CEO.
Obecnie funkcjonuje pakiet usług Apple One, który chociaż atrakcyjny, wydaje się nie spełniać wszystkich oczekiwań. Ceny abonamentów rosną, nie przynosząc użytkownikom nic w zamian. Utrzymuje się to głównie z dzięki Apple TV i dodatkowej przestrzeni w iCloud. Reorganizacja jest więc nieunikniona, co Apple zdaje się dostrzegać. Na celowniku znajduję się Fitness+, który według Marka Gurmana musi przejść poważne zmiany, być może nawet całkowite zamknięcie.

Zwolnienia i dalsze cięcia
Fitness+ generuje znikome przychody, co jest sporym zaskoczeniem, ponieważ pozostałe usługi Apple przynoszą znaczne dochody. Sytuacja ta nie jest nowa; już w listopadzie Mark Gurman zwracał uwagę, że subskrypcja sportowa to najsłabszy produkt cyfrowy Apple. Firma od dłuższego czasu debatowała nad stanem usługi, a w ramach wewnętrznych procesów zwolniono część zespołu odpowiedzialnego za Fitness+. To jednak nie koniec zmian – w nadchodzących miesiącach Apple planuje skoncentrować się na cięciach kosztów oraz wprowadzeniu innych istotnych reform.
Jedna z teorii sugeruje, że Fitness+ może zostać zintegrowany z aplikacją Zdrowie, jednak w obecnym stanie usługi trudno ocenić, czy to właśnie ta droga zostanie obrana przez Apple. Oczywiście w tej chwili nie ma mowy o całkowitym zakończeniu działalności Fitness+, ale jeśli zespół odpowiedzialny za ten dział, z Eddym Cue na czele, nie znajdzie sposobu na przyciągnięcie nowych klientów, dla Apple usługa ta stanie się zbędnym obciążeniem i w końcu może zostać zlikwidowana.
