Tej alternatywy dla Microsoft Office pewnie nie znasz. A powinieneś poznać

Tej alternatywy dla Microsoft Office pewnie nie znasz. A powinieneś poznać

Autor:

w

Euro-Office, dotychczas pakiet biurowy dostępny jedynie w przeglądarce, wkrótce zyska dedykowane aplikacje. Nextcloud zapowiedział osobny program dla komputerów, który umożliwi lokalną pracę z dokumentami oraz współpracę poprzez serwery Nextcloud. Zdecydowanie warto go poznać.

Euro-Office to otwartoźródłowy pakiet biurowy przeznaczony do tworzenia i wspólnej edycji dokumentów. W jego portfolio znajdują się edytory tekstów, arkuszy kalkulacyjnych, prezentacji oraz plików PDF, rozwijany przez europejską koalicję firm i organizacji, w tym Nextcloud, IONOS, Open-Xchange oraz Office.eu. Projekt jest stosunkowo nowy, jego rozpoczęcie ogłoszono w I kwartale 2026 roku, a już w czerwcu stał się jedną z technologii dostępnych w Nextcloud Office obok Collabora Online. Do tej pory korzystanie z Euro-Office było głównie możliwe przez przeglądarkę, co ograniczało jego rolę jako zamiennika tradycyjnych pakietów biurowych, takich jak Microsoft Office czy LibreOffice.

Euro-Office trafi na Windowsa, Linuxa i macOS

Z dedykowanymi aplikacjami użytkownicy będą mogli edytować pliki bezpośrednio na komputerze, a następnie zapisywać je lokalnie lub na serwerach Nextcloud. Praca na plikach powinna przypominać to, co znamy z klasycznych pakietów biurowych. Aby umożliwić wspólną edycję jednego dokumentu, wystarczy otworzyć go w aplikacji i rozpocząć sesję z wykorzystaniem serwerów Nextclouda.

W przygotowaniu są wersje dla systemów Windows x64 oraz Arm64, a także dla Linuksa na te same architektury. W przypadku macOS wybór jest ograniczony ze względu na brak wsparcia dla układów Intel w nowszych wersjach systemu; pozostają tylko komputery z układami Apple Silicon w architekturze Arm64. Premiera ma odbyć się w ciągu kilku najbliższych tygodni, ale konkretny termin nie jest jeszcze znany.

Czytaj dalej poniżej


Nowe przepisy o AI już działają w Unii Europejskiej. Sprawdź, co zmieni się dla Ciebie

Wyjście poza przeglądarkę jako krok w dobrym kierunku

Są ludzie, którzy z różnych względów nie chcą wykonywać pracy biurowej wyłącznie w przeglądarkach. Taka decyzja może znacząco poszerzyć potencjalną grupę odbiorców pakietu, zwłaszcza wśród osób mniej zaznajomionych z technologią, które są przyzwyczajone do klikania w ikony aplikacji. W kontekście prezentacji Euro-Office jako elementu europejskiej suwerenności cyfrowej, powstanie własnych aplikacji było nieuniknione.

Co istotne, Euro-Office można również uruchomić na prywatnym serwerze lub w chmurze u wybranego dostawcy, co pozwala na pełną kontrolę nad danymi. Jednak aby wspólnie edytować pliki, program będzie musiał być połączony z instancją Nextclouda, nawet gdy plik jest zapisywany lokalnie. Cały projekt Euro-Office powstał w kontekście krytyki sytuacji Europy na rynku technologicznym, gdzie mamy stosunkowo niewiele własnych, czołowych rozwiązań. Większość narzędzi, z których korzystamy, to produkty amerykańskie, co budzi obawy twórców projektu.

Dwa kontrowersje związane z europejskim projektem

Euro-Office wywodzi się z kodu OnlyOffice. Niedługo po ogłoszeniu jego powstania pojawił się głośny konflikt dotyczący licencji w środowisku open-source. Twórcy OnlyOffice oskarżyli projekt o naruszenie warunków AGPLv3 w związku z usunięciem niektórych zapisów związanych z oryginalnym brandingiem. Druga strona uznała te wymagania za nieobowiązujące i kontynuowała rozwój swojego forka.

Interesującym zwrotem akcji jest także fakt, że zastrzeżenia zgłosiła The Document Foundation, organizacja stojąca za popularnym LibreOffice. Krytyka ich dotyczy głównie domyślnego korzystania przez Euro-Office z formatów OOXML, znanych z Worda, Excela i PowerPointa, zamiast otwartego formatu ODF. Pełna zgodność z pakietem Microsoft Office to niewątpliwy atut, gdyż LibreOffice ma z tym często problemy, ale powoduje również, że Euro-Office staje się częściowo zależny od formatu wywodzącego się z ekosystemu Microsoftu.

Czytaj również: Edytory tekstu na Linuksie: świat nie kończy się na LibreOffice

Pojawia się więc paradox: Euro-Office ma być elementem europejskiej emancypacji technologicznej, ale jednocześnie jest zależny od największych graczy na rynku poprzez wykorzystanie najbardziej kompatybilnego z popularnym formatem zapisu. Czy jest to dobre czy złe? Dla użytkowników to pozytywna wiadomość, ponieważ nie będą musieli się martwić, że pliki zapisane w Office’ie nie będą działać w Euro-Office. Co do przyszłości projektu, wiele będzie zależało od postawy Microsoftu wobec konkurencji.