Roboty rolnicze zamiast pomagać, stały się ciężarem

Roboty rolnicze zamiast pomagać, stały się ciężarem

Autor:

w

To miała być wielka rewolucja i ogromne ułatwienie. Życie jednak pokazało, że nie jest to takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać.


Japonia od lat boryka się z jednym z największych wyzwań współczesnego rolnictwa: niedoborem rąk do pracy i szybko starzejącą się populacją rolników. Technologia miała stanowić rozwiązanie tego kryzysu. Władze oraz lokalne samorządy zaczęły inwestować w autonomiczne maszyny, które miały przejąć najbardziej pracochłonne zadania. Okazuje się jednak, że sam zakup zaawansowanego robota nie rozwiązuje problemu — przynajmniej nie w stopniu, którego wielu się spodziewało.

Robot miał zastąpić człowieka, ale…

Jednym z regionów, który próbuje wykorzystać automatyzację, jest prefektura Yamagata. W obliczu malejącej liczby pracowników rolnych zainwestowano w kosztowne maszyny oraz współpracę z uczelniami, licząc na stworzenie nowocześniejszego modelu upraw.

Założenie wydawało się proste: jeśli ludzi do pracy jest coraz mniej, część ich obowiązków powinny przejąć roboty. Maszyny mogą pracować dłużej, nie wymagają przerw i potencjalnie pozwalają ograniczyć zależność gospodarstw od sezonowych pracowników. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy technologia nie jest dostosowana do rzeczywistych warunków panujących na polu.

Rolnictwo to nie fabryka; warunki tam nie są łatwe do kontrolowania

Automatyzacja procesów przemysłowych jest stosunkowo prosta, ponieważ środowisko fabryczne można kontrolować. W rolnictwie sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Maszyna musi radzić sobie ze zmienną pogodą, nierównym terenem, błotem, różnorodnymi kształtami roślin oraz przeszkodami, których nie da się przewidzieć. Robot, który działa świetnie podczas demonstracji, może napotkać trudności w normalnych warunkach pracy, gdzie zmiennych jest znacznie więcej niż w przypadku przygotowanego pokazu.

Czytaj dalej poniżej

Chciał ograć sąd sztuczną inteligencją. Sąd zrobił mu psikusa i ograł jego

Do powyższego dochodzą również koszty. Zaawansowane maszyny rolnicze są drogie, a ich zakup ma sens przede wszystkim wtedy, gdy będą rzeczywiście intensywnie wykorzystywane. Dla mniejszych gospodarstw taka inwestycja może być trudna do uzasadnienia ekonomicznego.

Japoński przykład ujawnia również znacznie szerszy problem związany z automatyzacją. Sama obecność technologii zdolnej do realizacji określonego zadania nie oznacza jeszcze, że jej wdrożenie będzie opłacalne ani że w ogóle ma sens. Roboty mogą zmniejszyć zapotrzebowanie na pracowników, ale jednocześnie wymagają serwisowania, konserwacji, aktualizacji oprogramowania oraz odpowiednio przeszkolonych operatorów. W ten sposób człowiek znika z pola, ale niekoniecznie z całego procesu związanego z uprawą, co jest trudne do policzenia.

Czy rolnictwo bez ludzi jest możliwe?

Japonia może stać się jednym z najważniejszych, nomen omen, poligonów doświadczalnych dla robotyki rolniczej. Starzejące się społeczeństwo oraz kurcząca się liczba pracowników sprawiają, że automatyzacja nie jest jedynie ciekawostką technologiczną, lecz koniecznością.

Jednocześnie bieżące doświadczenia pokazują, że roboty nie są magicznym rozwiązaniem problemu demograficznego. Największym wyzwaniem będzie stworzenie maszyn wystarczająco tanich, odpornych i uniwersalnych, aby rzeczywiście opłacało się ich używanie w codziennej pracy – zwłaszcza na większą skalę.

Japoński eksperyment może więc okazać się cenną lekcją także dla innych krajów: przyszłość rolnictwa prawdopodobnie będzie coraz bardziej zautomatyzowana, ale droga do tego celu będzie znacznie trudniejsza, niż sugerują efektowne prezentacje robotów na targach technologicznych.

Źródło