Recenzja Ninja Crispi Pro. Zaskakująco wszechstronny szklany air fryer

Recenzja Ninja Crispi Pro. Zaskakująco wszechstronny szklany air fryer

Autor:

w

Pierwszy model Ninja Crispi, który testowałem rok temu, był unikalnym i bardzo oryginalnym urządzeniem w swoim segmencie. Zamiast standardowej szuflady z koszem, producent zdecydował się na użycie szklanych pojemników, które współpracowały z modułem z grzałką i wentylatorem. Pomysł był praktyczny, jednak miał swoje ograniczenia, w tym brak ręcznej regulacji temperatury oraz dodatkowych trybów pracy. Miałem również pewne obawy przed odkładaniem rozgrzanego modułu na blacie.

Ninja Crispi Pro to większy i wyraźnie droższy model, wyceniony w Polsce na około 900 zł. Choć wciąż korzystamy ze szklanych pojemników, struktura urządzenia uległa zmianie, a regulacja temperatury została wprowadzona. Czy te zmiany są wystarczające?

Stacja zamiast nakładanego modułu

W zestawie otrzymujemy stację z grzałką, dwa pojemniki wykonane ze szkła borokrzemowego o pojemności 5,7 oraz 2,3 l, dwie ceramiczne płytki, dwie plastikowe pokrywki oraz książkę z przepisami. Możemy również dokupić trzeci pojemnik o pojemności 3,8 l. Wszystkie pojemniki mają tę samą długość i szerokość, co oznacza, że powierzchnia smażenia pozostaje niezmienna, a różnica sprowadza się jedynie do głębokości.

Producent zapewnia, że większy pojemnik ma wystarczać do przygotowywania potraw dla nawet 6 osób. W praktyce jednak myślę, że maksymalnie zmieści się tu jedzenie dla 3-4-osobowej rodziny.

Czytaj dalej poniżej


Roborock ogarnie dom, ogród i basen. Oto wszystkie nowości

Najważniejsza zmiana dotyczy samej grzałki, która została umieszczona na stałe w górnej części stacji na metalowym pałąku, a pojemnik wsuwany jest pod nią. Dzięki temu nie musimy już zdejmować gorącego modułu przy każdym zajrzeniu do potrawy, a wysunięcie naczynia automatycznie wstrzymuje pracę urządzenia.

Pojemnik umieszczany jest na wyjmowanej półce, którą można zainstalować na trzech różnych wysokościach. Im większe naczynie, tym niżej musi być umieszczone. Środkowa pozycja jest dedykowana dla pojemnika o pojemności 3,8 l, więc bez dodatkowego zakupu pozostaje bezużyteczna.

Nowa konstrukcja zajmuje więcej miejsca niż poprzednik. Stacja waży ponad 5 kg i ma wymiary 31 x 30 x 28 cm. Dodatkowo dwa pojemniki również zajmują sporo miejsca w kuchennych szafkach, a większy z nich waży ponad dwa kilogramy nawet bez zawartości. Pierwszy model Crispi mógł być schowany po zakończonej pracy, podczas gdy wersja Pro wymaga stałego miejsca na blacie (należy też pamiętać o bliskości gniazdka, ponieważ długość przewodu zasilającego wynosi zaledwie 80 cm).

Same pojemniki zostały skonstruowane podobnie jak w poprzednim modelu, mają trwałe podstawki z uchwytami i nóżkami, co pozwala na natychmiastowe postawienie gorącego naczynia na stole. Niestety, nadal pozostała szczelina pomiędzy szkłem a plastikową podstawką. W poprzednim modelu podczas mycia dostawały się do niej woda i resztki jedzenia. Już rok temu narzekałem na to w recenzji pierwszego Crispi, szkoda, że producent nie wprowadził żadnych ulepszeń w tej kwestii.

Pokrywki również uległy zmianie. W pierwszym modelu mniejsza z nich miała uszczelkę i boczne zaczepy. W nowym modelu żadna z pokrywek nie ma zatrzasków. Choć nadają się do przykrycia jedzenia w lodówce, przy przenoszeniu pojemnika z płynnej zawartością kompletnie się nie sprawdzą. Oczywiście wszystkie szklane pojemniki, płytki i pokrywki można bez przeszkód myć w zmywarce.

Programy i regulacja temperatury

Panel sterujący został umieszczony na froncie, tuż przy górnej krawędzi stacji. Znajduje się tu wyświetlacz, kilka przycisków oraz pokrętło do ustawiania czasu i temperatury. To największa różnica w porównaniu z poprzednim modelem, gdzie można było wybierać tylko jeden z czterech trybów. W Crispi Pro temperaturę można ustawić w zakresie od 40 do 240 stopni Celsjusza (co pięć stopni).

Do dyspozycji mamy siedem programów: max crisp (najwyższa temperatura, idealna do mrożonek), air fry, roast (pieczenie mięs i warzyw), bake (wypieki), prove (wyrastanie ciasta), dehydrate (suszenie) oraz re-crisp, który służy do odświeżania wczorajszego obiadu. Moc grzałki wzrosła z 1700 do 2050 W, a producent zapewnia, że urządzenie nie wymaga wstępnego nagrzewania. Niestety, nie znajdziemy tutaj funkcji Wi-Fi ani aplikacji, więc wszystkie ustawienia dokonujemy manualnie.

W pierwszym Crispi zapiekanki i lazania zbyt mocno przypiekały się z wierzchu, a użytkownik nie miał wpływu na temperaturę. W nowym modelu możemy ją obniżyć. Najniższe ustawienia pozwalają również suszyć owoce czy przyspieszać wyrastanie ciasta drożdżowego. Poprzedni model nie miał takich funkcji, co sprawia, że nowa wersja jest zdecydowanie bardziej uniwersalna.

Charakterystyka działania pozostaje jednak taka sama. Grzałka znajduje się tylko w górnej części, więc aby równomiernie przyrumienić składniki, nadal musimy je obracać lub potrząsać pojemnikiem. Urządzenie nie przypomina o tym sygnałem w połowie pieczenia. W obu przypadkach trzeba zdjąć całe szklane naczynie, które w połączeniu z zawartością znacznie cięższe. Ważne jest, aby uważać, żeby się nie poparzyć.

Mimo wszystko w porównaniu z poprzednim modelem widoczny jest znaczny postęp w równomierności pieczenia. Szczególnie duży pojemnik z metalową wkładką okazał się doskonały do mrożonych frytek czy warzyw. Kluczowym jest jednak, aby nie wkładać zbyt dużo składników i pozwolić na swobodną cyrkulację powietrza – w przeciwnym razie mamy do czynienia z przypalonym wierzchem i zimnym spodem.

Szklane naczynia mają dodatkową zaletę – podczas pracy możemy na bieżąco obserwować potrawy i ich stan upieczenia. Po zakończeniu pracy nic nie stoi na przeszkodzie, by takie naczynie postawić bezpośrednio na stole – jest na tyle estetyczne i funkcjonalne. Po posiłku wystarczy dołożyć pokrywkę i schować resztki do lodówki, skąd można je później wyjąć i odgrzać. Producent zapewnia, że zastosowane szkło jest odporne na nagłe zmiany temperatury, co sprawia, że Crispi Pro jest bardzo praktycznym rozwiązaniem.

Dla kogo jest Crispi Pro?

Ninja Crispi Pro eliminuje najpoważniejsze ograniczenia pierwszego modelu. Oferuje ręczną regulację temperatury, siedem programów, większy pojemnik oraz grzałkę zamocowaną na stałe w stacji. Pozostają również zalety szklanych naczyń, w których można przygotować składniki, upiec danie i podać je na stół. Resztki wystarczy przykryć pokrywką i schować do lodówki.

Jednak kilka wad z poprzedniego modelu pozostaje: szczelina pomiędzy szkłem a podstawką oraz krótki przewód zasilający. Ponadto nadal musimy sami pamiętać o obracaniu składników. Urządzenie nie jest również tanie i zajmuje sporo miejsca.

Jeśli posiadacie pierwszy model Crispi i gotujecie dla jednej lub dwóch osób, wymiana ma sens jedynie w przypadku braku kontroli nad temperaturą. Jeśli dopiero rozważacie zakup frytkownicy beztlenowej bez teflonowego kosza i macie dla niej stałe miejsce na blacie, warto rozważyć model Crispi Pro, głównie ze względu na regulację temperatury i innowacyjny (a przy tym bardzo praktyczny i wygodny) system wymiennych naczyń.

Ninja Crispi Pro



plusy

  • Dwa szklane pojemniki w zestawie…
  • …bardzo praktyczne i wszechstronne
  • Wygodny panel z regulacją temperatury
  • Szeroki wachlarz trybów pracy


minusy

  • Zajmuje sporo miejsca i musi stać na blacie
  • Odsłonięte nagrzewające się elementy grożą poparzeniem
  • Kabel zasilający mógłby być trochę dłuższy

Urządzenie do testów udostępnił producent. Firma nie miała wglądu ani wpływu na treść artykułu przed publikacją.