Unia Europejska dąży do tego, aby uszkodzone smartfony, pralki czy telewizory były częściej naprawiane niż trafiały na wysypiska elektrośmieci. W Polsce jednak na pełne wdrożenie nowych przepisów będziemy musieli jeszcze poczekać.
Prawo do naprawy stanowi kluczowy element unijnej polityki mającej na celu wydłużenie żywotności elektroniki oraz sprzętu AGD. Bruksela podkreśla, że przedwczesne pozbywanie się elektroniki, która nadaje się do naprawy, generuje miliony ton odpadów, prowadzi do niepotrzebnego zużycia surowców oraz zwiększa emisje, co negatywnie wpływa na środowisko. Dyrektywa weszła w życie 30 lipca 2024 roku, jednak państwa członkowskie miały czas do 31 lipca tego roku na implementację przepisów w krajowym prawodawstwie. Z informacji wynika, że Polska do tego terminu nie zdążyła. Projekt nowelizacji ustawy o prawach konsumenta, przygotowany przez UOKiK, wciąż oczekuje na zatwierdzenie przez Radę Ministrów, które planowane jest dopiero na III kwartał 2026 roku. Dopiero po tym projektem będzie mógł przejść dalszą drogę legislacyjną.
Naprawa musi być bardziej opłacalna
Nowe przepisy mają na celu wyeliminowanie jednej z głównych bolączek współczesnej elektroniki, czyli sytuacji, w której naprawa po okresie gwarancyjnym jest na tyle kosztowna lub skomplikowana, że bardziej opłaca się kupić nowe urządzenie, a stare wyrzucić. Z unijnej dyrektywy wynika, że producenci objęci regulacjami muszą umożliwiać naprawę w rozsądnym czasie i za rozsądne pieniądze oraz zapewniać dostęp do części zamiennych i informacji niezbędnych do serwisowania. Niektóre firmy, takie jak Apple, Samsung czy Google, już zaczęły udostępniać części zamienne w ramach „prawa do naprawy”.
Co istotne, nowe przepisy zakładają, że wymogi te dotyczą nie tylko napraw w pierwszych latach od zakupu. Obowiązek naprawy dotyczy określonych urządzeń, które według unijnych norm technicznych nadają się do naprawy, również po zakończeniu okresu odpowiedzialności sprzedawcy. Jeśli konsument zdecyduje się na naprawę, okres odpowiedzialności sprzedawcy zostanie przedłużony co najmniej o 12 miesięcy od momentu naprawy.
Prawo do naprawy już obowiązuje. Polska musi nadrobić zaległości
Lista urządzeń objętych nowymi przepisami obejmuje m.in. smartfony, tablety, telewizory i monitory, pralki, pralko-suszarki, suszarki bębnowe, zmywarki, lodówki, zamrażarki oraz odkurzacze. Regulacje dotyczą także serwerów, zewnętrznych nośników danych oraz akumulatorów używanych w rowerach i hulajnogach elektrycznych. Przepisy mają także poprawić sytuację niezależnych serwisów. Ułatwienie dostępu do części, narzędzi i odpowiednich informacji ma zwiększyć konkurencję i dać klientom większy wybór, gdzie naprawić urządzenie – nie tylko w autoryzowanych punktach. W zależności od sprzętu części mają być dostępne przez wiele lat; dla niektórych pralek i lodówek nawet przez 10 lat, a dla smartfonów przez siedem lat po zakończeniu sprzedaży danej serii na rynku UE.

Pomocna ma być także europejska platforma napraw, której uruchomienie jest planowane na 2027 rok. Wprowadzony zostanie również ujednolicony formularz informacji o naprawie, co ma ułatwić klientom porównanie cen, zakresu prac oraz przewidywanego czasu realizacji usługi. Niedotrzymanie terminu 31 lipca nie oznacza jednak automatycznego wprowadzenia nowych zasad w Polsce. Obecnie nie wiadomo, kiedy przepisy wejdą w życie. Wszystko zależy od tempa, w jakim rządzący przeprowadzą nowelizację przez wszystkie etapy legislacyjne.
Stock image from Depositphotos
