Marvel’s Wolverine zbiera oklep przed premierą. Wstrzymajcie się z preorderem

Marvel's Wolverine zbiera oklep przed premierą. Wstrzymajcie się z preorderem

Autor:

w

Marvel’s Wolverine miał być mocnym zakończeniem obecnej generacji konsol PlayStation, jednak w miarę zbliżania się premiery pojawia się coraz więcej sygnałów, które sugerują, że zamiast hitu otrzymamy solidnego średniaka.

Tegoroczne zainteresowanie graczy koncentruje się głównie na GTA VI, jednak osobiście w ostatnim artykule podkreśliłem, że bardziej emocjonuje mnie zbliżająca się premiera Wolverina od Insomniac Games. Po dwóch znakomitych częściach Spider-Mana, gra z Rosomakiem w roli głównej wydawała się autentycznym pewniakiem – wystarczyło połączyć charakter Logana z doskonałym systemem walki oraz dynamiczną akcją, które Insomniac dostarczało w nienagannej formie. Pierwsze zwiastuny rozbudziły ogromne nadzieje, lecz im więcej fragmentów rozgrywki wycieka do sieci, tym większe mam obawy, że twórcy mogą nie udźwignąć tego wyzwania. Potwierdza się stara zasada, że przed dokonaniem zamówienia preordera warto wyjść na spacer i dwa razy przemyśleć swoją decyzję.

Pierwsze opinie nie napawają optymizmem

Premiera Marvel’s Wolverine zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze za rok będziemy mówić tylko o nowej generacji konsol, więc w obliczu tego, gra o Rosomaku mogła być postrzegana jako ostatni taniec Sony w bieżącej generacji – kropka nad „i”, która przypieczętuje jego sukces nad konkurencją ze stajni Microsoftu. Dla PlayStation powinno to być formalnością, wszak Xbox na ostatniej prostej skręcił kostkę i ostro zderzył się z rzeczywistością. Wiele wskazuje jednak na to, że Marvel’s Wolverine nie okaże się takim hitem, na jaki liczyliśmy. Sprzedaż z pewnością będzie fantastyczna, bo Wolverine ma jedno z największych gron fanów zarówno wśród młodszych, jak i starszych entuzjastów – lecz czy gra ta przewyższy ostatniego Spider-Mana? To wątpliwe.

Choć do premiery pozostał jeszcze miesiąc, wielu testerów ma już możliwość rozgrywki w nową produkcję Insomniac. Wnioski są zaskakująco pesymistyczne, a najczęściej powtarzającymi się zarzutami są monotonia i stagnacja. Wolverine stracił to, co w Spider-Manie było najlepsze: swobodę eksploracji i możliwość poruszania się po mieście na pajęczych sieciach. To naturalne, biorąc pod uwagę zupełnie inny styl postaci, ale czynnik, który miał te braki zrównoważyć – mianowicie system walki – nie wydaje się tak widowiskowy, jak moglibyśmy oczekiwać.

Wykastrowany Wolverine – gra sprzed 17 lat robiła to lepiej?

Wolverine to postać brutalna, agresywna i porywcza. Rozdziera swoich wrogów bez litości, siekając ich za pomocą adamantowych pazurów. X-Men Origins: Wolverine sprzed 17 lat wykazał, jak zrealizować to zadanie całkiem przyzwoicie. Insomniac miał za zadanie zrobić to lepiej i dostosować do możliwości współczesnego sprzętu.

Czytaj dalej poniżej

To byłby mój wymarzony smartfon. Lepszy od iPhone'a i Androida

Z materiałów wideo dostępnych w sieci wynika, że twórcy podeszli do tematu z dużą ostrożnością. Mechaniki nie są tak zaawansowane, jak moglibyśmy oczekiwać po Wolverinie, a nawet finiszery, choć brutalne, sprawiają wrażenie bardziej przyjaznych dla rodzin niż w produkcji Activision sprzed lat. W Spider-Manie możliwości urozmaicania walki różnymi kombinacjami ciosów były stosunkowo obfite – w Wolverinie sprawiają wrażenie symulatora klikania jednego przycisku.

Pojawiają się również skargi na zbyt powtarzalne i niewyróżniające się lokacje, bierność wrogów, którzy czekają na ciosy jak treningowe kukły, oraz błędy techniczne, takie jak przenikanie przez tekstury. To są uwagi pochodzące z wersji przedpremierowej, ale trudno uwierzyć, że to problemy, które da się naprawić na miesiąc przed premierą.

Na koniec pojawia się także pytanie o to, jak Marvel’s Wolverine wygląda. Gra zdaje się być znacznie uboższa pod względem wizualnym w porównaniu do tego, co Sony pokazywało w oficjalnych materiałach. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, oczekiwania stają się zdecydowanie bardziej stonowane. Nowa produkcja Insomniac zapowiada się więc na solidnego średniaka, który z pewnością spotka się z krytycznymi uwagami ze strony recenzentów.