Kategoria: Wiadomości

  • Ceny telewizorów w górę? To wszystko przez podatki…

    Ceny telewizorów w górę? To wszystko przez podatki…

    Skarbówka prześwietla Samsunga i LG. Trwa spór o stawkę podatkową na ich ekrany.


    Indyjski fiskus podejrzewa, że LG Electronics oraz Samsung mogły celowo zaniżać cła importowe na komponenty do telewizorów OLED, które mogły nie zostać opłacone.

    Samsung i LG pod lupą skarbówki. Poszło o cła na telewizory OLED

    Indie to jeden z najważniejszych, a jednocześnie najtrudniejszych rynków zbytu dla producentów elektroniki. Mimo że kraj ten dysponuje ogromną liczbą potencjalnych konsumentów, system podatkowy bywa skomplikowany, co stanowi wyzwanie dla wielu firm. Zróżnicowane stawki, ulgi podatkowe, czy też różne zasady klasifikacji – wszystko to stwarza pole do nadużyć, ale także ryzyko nałożenia kar w przypadku błędnych interpretacji. Teraz indyjska skarbówka koncentruje się na dwóch koreańskich gigantach – Samsungu i LG, w kontekście rozliczeń celnych na telewizory OLED, które mogą być niezgodne z rzeczywistym stanem faktycznym.

    Problem dotyczy interpretacji technologicznej oraz klasyfikacji celnej tzw. open cells, czyli podstawowych szklanych paneli wyświetlaczy, które są montowane w lokalnych fabrykach w Indiach. Producenci mogą korzystać z preferencyjnej stawki celnej wynoszącej 5%, mającej na celu wsparcie masowej produkcji sprzętu. Urzędnicy jednak twierdzą, że stawka ta dotyczy starszych technologii, takich jak LED czy LCD, podczas gdy OLED powinien być traktowany jako kategoria luksusowa z cłem wynoszącym 15%. Samsung i LG argumentują, że OLED to zaawansowana forma LED, co uprawnia ich do korzystania z niższej stawki.

    Już rozpoczęły się przesłuchania pracowników centrali Samsunga w Nowym Delhi, a LG otrzymało kwestionariusz do wypełnienia. Co ciekawe, LG stworzyło nieujawnioną rezerwę finansową, która może zostać użyta na ewentualne kary, które w przypadku ich nałożenia mogą osiągnąć nawet 100% niezapłaconych ceł.

    Czytaj dalej poniżej


    Nadchodzi najlepszy OLED? LG ma coś, czego potrzebujecie



    Micro RGB R95H

    Co może wyniknąć z tego sporu? Przede wszystkim możliwa jest zmiana statusu prawnego ekranów OLED w Indiach, gdzie kilka organizacji lobbuje za wprowadzeniem 5-procentowej stawki celnej. Taki krok może doprowadzić do odejścia od promowania przestarzałych technologii LED i LCD, zachęcając tym samym producentów do zwiększenia lokalnej produkcji. W przeciwnym razie koreańskie firmy mogą napotkać poważne problemy na tak dużym rynku, jakim są Indie.

    Czy sytuacja ta może wpływać na globalne rynki, w tym również Polskę? Choć mało prawdopodobne, aby miała bezpośredni wpływ, interesujące jest, jak inne urzędy skarbowe w krajach, gdzie obecni są producenci elektroniki, podejdą do podobnych kwestii. Spór o cła może stanowić impuls do rozpoczęcia kontroli podatkowych w innych lokalizacjach. Takie działania mogą być sposobem na podreperowanie budżetu, a w efekcie mogą uwidocznić, że niektóre składniki czy elementy urządzeń są nieprawidłowo opodatkowane. Jeśli natomiast chodzi o globalne ceny i łańcuch dostaw, sytuacja w Indiach nie stanowi zagrożenia dla dostępności ani cen w Polsce.

  • Laser prosto z Ziemi zasili drony 24/7

    Laser prosto z Ziemi zasili drony 24/7

    Brytyjski koncern BAE Systems prowadzi eksperymenty z technologią laserową, aby umożliwić dronom długotrwałe latanie bez konieczności lądowania. Inicjatywa ta realizowana jest w ramach kontraktu o wartości prawie 80 milionów złotych.

    Drony są niezwykle wszechstronnymi maszynami. Umożliwiają one łatwe uzyskanie zdjęć z lotu ptaka, skuteczne monitorowanie pożarów leśnych oraz szybszą pomoc w ratownictwie medycznym. Co więcej, ich wykorzystanie eliminuje ryzyko dla operatora – chociaż dron może zostać utracony, pilot pozostaje bezpieczny. Głównym ograniczeniem użytkowania dronów jest jednak ich potrzeba lądowania w celu naładowania baterii. Bez względu na to, czy dysponujemy modelem elektrycznym, czy spalinowym, przychodzi czas, gdy dron musi się zatrzymać.

    Brytyjska firma BAE Systems stara się zmienić ten stan rzeczy. Ich misją jest stworzenie drona, który będzie mógł latać bez przerwy, nie wymagając lądowania. Kluczowym elementem tej innowacyjnej koncepcji jest technologia laserowa.

    Dron latający bez przerwy

    BAE Systems oraz ich spółka Prismatic rozpoczęły projekt mający na celu umożliwienie dronowi PHASA-35 nieprzerwanego lotu dzięki energii przesyłanej z powierzchni Ziemi, niezależnie od pory dnia i nocy czy pory roku. PHASA-35 posiada 35 metrów rozpiętości, waży zaledwie 150 kg i operuje na wysokości około 20 kilometrów. Jest to przykład HAPS, czyli High Altitude Pseudo Satellite, czyli pseudosatelity. Dron napędzany energią słoneczną mógłby pełnić rolę platformy komunikacyjnej, obserwacyjnej lub szpiegowskiej. Problem polega na tym, że w nocy oraz w sezonie zimowym dostępność światła słonecznego jest zbyt niska. W Wielkiej Brytanii, gdzie dni zimowe są krótkie, baterie drona szybko się wyczerpują, co zmusza do zakończenia lotu.



    Rozwiązaniem tego problemu ma być technologia przesyłania energii wiązką, znana jako power beaming, polegająca na precyzyjnie kontrolowanych mikrofalach. Stacja naziemna przesyła energię do odbiornika zamontowanego w skrzydle drona, gdzie energia ta jest przekształcana na prąd. Jest on wykorzystany do zasilania silników oraz ładowania baterii. Podobne technologie są już szeroko stosowane w radarach oraz komunikacji satelitarnej, jednak innowacyjnością jest ich zastosowanie w stratosferze.

    Czytaj dalej poniżej

    Zapomnij o autonomicznych samochodach. Pora na samoloty bez pilotów

    Kontrakt o wartości 15,7 miliona funtów (prawie 80 milionów złotych) został zawarty w ramach programu Enduring Atmospheric Platforms brytyjskiej agencji ARIA. Projekt ma trwałość trzy i pół roku i zakończy się demonstracyjnym lotem drona PHASA-35 z technologią zasilania bezprzewodowego.

    PHASA-35 już udowodnił swoją wartość w stratosferze jako tańsza alternatywa dla satelitów. Teraz sprawdzimy, czy możemy uczynić go jeszcze bardziej wydajnym.

    — mówi Bob Davidson, CEO Prismatic.

    Dlaczego ta technologia jest tak istotna? Mniejsza liczba baterii oznacza większą ładowność. Dron będzie mógł przenosić do 15 kg różnorodnych sensorów, takich jak kamery, radary, systemy komunikacji czy urządzenia do obserwacji Ziemi. To z kolei otwiera nowe możliwości zastosowania w obszarach cywilnych i wojskowych. Potencjalne zastosowania drona obejmują monitoring klimatu, wsparcie w przypadku klęsk żywiołowych oraz działania w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Rico Chandra z ARIA podkreśla, że projekt ma na celu wzmocnienie brytyjskiego przywództwa w zakresie platform wysokogórskich.

    Grafika: BAE Systems

  • Dlaczego telefon rozładowuje się w nocy? Te 4 ukryte ustawienia zjadają baterię

    Dlaczego telefon rozładowuje się w nocy? Te 4 ukryte ustawienia zjadają baterię

    Odkładasz wieczorem naładowany telefon, a budzisz się z znaczną utratą procentów baterii, mimo że nikt go przez noc nie dotykał? Okazuje się, że smartfon nie jest tak „uśpiony”, jak byśmy się spodziewali.

    Wiele mówi się na temat nocnego ładowania telefonów. Sam należę do osób, które ładują swojego iPhone’a podczas snu. Często słyszy się, że to niebezpieczne i może negatywnie wpłynąć na żywotność baterii. Warto jednak zauważyć, że nowoczesne smartfony dysponują zaawansowanymi systemami zarządzania energią, które po osiągnięciu pełnego naładowania ograniczają pobór prądu. Znacznie bardziej szkodliwe dla kondycji ogniwa może być przegrzewanie oraz długotrwałe utrzymywanie baterii na poziomie 100%. Co jednak, jeśli nie podłączamy telefonu do ładowarki, a mimo to zauważamy, że w ciągu nocy znika kilka czy nawet kilkanaście procent baterii? Warto przyjrzeć się kilku aspektom.

    Telefon działa, nawet gdy leży na nocnej szafce


    Wyłączenie Wi-Fi czy Bluetooth z poziomu szybkich ustawień nie zawsze oznacza całkowite ich deaktywowanie. W szczególności w urządzeniach z systemem Android, telefon może nadal wyszukiwać pobliskie sieci i urządzenia Bluetooth, co wykorzystuje m.in. do lepszego ustalania lokalizacji. Każde takie działanie może okresowo wybudzać telefon i zużywać jego baterię. Dlatego warto w ustawieniach smartfona sprawdzić opcje skanowania Wi-Fi i Bluetooth oraz wyłączyć je, jeśli nie są nam potrzebne.

    Elementy takie jak zegar, data, powiadomienia i inne informacje wyświetlane przez całą noc również nie są bezkosztowe. Funkcja Always-On Display korzysta z energooszczędnych możliwości ekranów OLED, ale wciąż pobiera energię. W określonych warunkach, może przyczynić się do zauważalnej utraty poziomu baterii w nocy. Nowoczesne urządzenia potrafią rozpoznać, czy niegasnący ekran powinien być aktywny także w nocy, jednak niektórzy producenci wciąż nie udostępniają tej opcji. Najprostszym rozwiązaniem jest całkowite wyłączenie AOD lub ustawienie harmonogramu wygaszania ekranu na czas snu.

    Aplikacje działające w tle


    Źródło: Unsplash

    Aplikacje takie jak komunikatory, poczta, media społecznościowe, usługi chmurowe czy programy do monitorowania aktywności mogą synchronizować dane także wtedy, gdy nie korzystamy z nich aktywnie. W końcu w jakiś sposób muszą sprawdzać, czy pojawiły się nowe informacje. Nawet przy wyłączonych powiadomieniach, aplikacje te nadal działają w tle. Warto odwiedzić sekcję statystyk zużycia baterii, aby sprawdzić, które aplikacje zużywają najwięcej energii w nocy. Można tam zidentyfikować aplikacje, które nieoczekiwanie działały w tle przez kilka godzin i odpowiednio ograniczyć ich działanie lub odświeżanie.

    Czytaj dalej poniżej


    Takich aparatów jeszcze w smartfonie nie było. Znamy datę polskiej premiery

    Miasto, w którym zostawiamy telefon, także może mieć wpływ na szybkość jego rozładowania. Mówiąc dokładnie, modem komórkowy musi intensywnie pracować, jeśli mamy słaby zasięg, próbując utrzymać połączenie z siecią. Jeśli sypialnia znajduje się w miejscu o ograniczonym zasięgu, może to trwać całą noc, co przekłada się na zużycie baterii. W takim przypadku pomocne może być włączenie opcji Wi-Fi Calling, co umożliwia dzwonienie przez sieć Wi-Fi, a jeśli nie musimy być dostępni w nocy, można również skorzystać z trybu samolotowego.

    Normalne jest, że przez noc ubywa kilka procent energii. W końcu smartfon to urządzenie elektroniczne zasilane baterią. Jednak jeśli każdego ranka zauważasz nieproporcjonalnie dużą utratę energii, zanim zdecydujesz się na serwisowanie baterii, warto sprawdzić statystyki zużycia oraz inne ustawienia.

    Stock image from Depositphotos

  • Jeden port HDMI w telewizorze jest lepszy od reszty. Mało kto go używa

    Jeden port HDMI w telewizorze jest lepszy od reszty. Mało kto go używa

    Z tyłu współczesnego telewizora może znajdować się kilka portów HDMI i wszystkie wyglądają niemal identycznie. Łatwo więc uznać, że nie ma znaczenia, …

    Z tyłu współczesnego telewizora może znajdować się kilka portów HDMI, które wyglądają niemal identycznie. W związku z tym, łatwo można uznać, że nie ma znaczenia, do którego z nich podłączymy konsolę, soundbar czy przystawkę. W rzeczywistości jednak różne złącza mogą mieć zupełnie inne funkcje, a wybór niewłaściwego portu może ograniczyć jakość obrazu lub dźwięku.

    Nie wszystkie porty HDMI są takie same

    Kluczowe znaczenie ma standard obsługiwany przez konkretne złącze. W wielu telewizorach część portów może być zgodna z HDMI 2.0, podczas gdy jedno lub dwa mogą oferować HDMI 2.1. To istotne, szczególnie podczas grania, ponieważ HDMI 2.1 pozwala na przesyłanie obrazu 4K przy 120 Hz oraz obsługę technologii takich jak VRR (Variable Refresh Rate) i ALLM (Auto Low Latency Mode).

    Właściciele najnowszych konsol powinni sprawdzić, który port telewizora zapewnia pełną przepustowość niezbędną dla konsoli. Przy podłączeniu do starszego złącza, urządzenie może działać bez problemów, jednak niekoniecznie zaoferuje wszystkie dostępne tryby obrazu.

    Konsolę podłącz do najlepszego HDMI

    W przypadku sprzętu gamingowego warto poszukiwać oznaczeń takich jak HDMI 2.1, 4K 120 Hz, 120 Hz lub Game. Nazewnictwo może się różnić w zależności od producenta, dlatego najpewniejszym źródłem informacji pozostaje instrukcja konkretnego modelu telewizora. Niektóre urządzenia mają tylko jedno pełnoprawne złącze HDMI 2.1, podczas gdy inne dysponują ich kilkoma.

    Jest to szczególnie istotne dla użytkowników konsol nowej generacji. Jeżeli telewizor i gra obsługują 4K/120 Hz, ale konsola zostanie podłączona do portu o ograniczonej przepustowości, potencjał całego zestawu może nie zostać w pełni wykorzystany.

    Soundbar powinien trafić do portu ARC lub eARC

    Nie można zapomnieć o jeszcze jednym porcie, którego nie należy traktować jako „zwykłego” HDMI. Mowa tutaj o złączu ARC (Audio Return Channel) lub eARC (Enhanced Audio Return Channel). To złącze umożliwia przesyłanie dźwięku z telewizora do soundbara lub amplitunera przy użyciu tego samego przewodu HDMI. eARC to bardziej zaawansowana wersja ARC, oferująca większą przepustowość, co pozwala na obsługę bardziej wymagających formatów audio. Dlatego, jeśli posiadasz soundbar z eARC, najlepiej podłączyć go do portu oznaczonego eARC/ARC, a nie do przypadkowego wejścia HDMI.

    Streaming i odtwarzacz Blu-ray nie potrzebują specjalnego portu

    W przypadku urządzeń takich jak przystawka streamingowa, odtwarzacz Blu-ray czy dekoder sprawa jest prostsza. Jeśli sprzęt nie wykorzystuje funkcji wymagających dużej przepustowości, zazwyczaj można skorzystać z standardowego portu HDMI. Na przykład, HDMI 2.0 bez problemu obsługuje obraz 4K przy 60 Hz, co dla wielu zastosowań wciąż jest wystarczające.

    Przed podłączeniem urządzenia: sprawdź wszystkie oznaczenia

    Najlepszy port HDMI nie zawsze znajduje się w oczywistym miejscu. Dlatego nie kieruj się jedynie numeracją HDMI 1, HDMI 2 czy HDMI 3, ale zwróć uwagę na ich oznaczenia oraz specyfikację telewizora.

    Warto zapamiętać, że konsola powinna trafiać do najszybszego portu HDMI 2.1, soundbar do ARC lub eARC, a pozostałe urządzenia można podłączać do dostępnych złączy zgodnych z ich wymaganiami. Te kilka minut poświęconych na zapoznanie się z instrukcją może zdecydować o tym, czy telewizor wykorzysta pełnię swoich możliwości.

  • Masz stary walkman? Za niektóre modele płacą fortunę

    Masz stary walkman? Za niektóre modele płacą fortunę

    Wartość kolekcjonerska starych Walkmanów

    Znalezienie starego Walkmana na strychu może wydawać się jedynie ciekawostką z przeszłości. Jednak niektóre modele Sony cieszą się dzisiaj znaczną wartością kolekcjonerską.

    Ceny poszukiwanych modeli

    W przypadku najbardziej pożądanych wersji ceny mogą osiągać nawet 60 tys. zł i więcej. Oczywiście, nie każdy kasetowy odtwarzacz musi być wart fortunę. Wartość danego egzemplarza zależy przede wszystkim od modelu, stanu technicznego, estetyki oraz kompletności zestawu. Szczególnym zainteresowaniem wśród kolekcjonerów cieszy się model Sony TPS-L2, czyli pierwszy Walkman, który zadebiutował na rynku japońskim w 1979 roku. Jego charakterystyczna niebiesko-srebrna obudowa, dwa wyjścia słuchawkowe oraz kultowe wzornictwo na zawsze wpisały go w historię elektroniki.

    Obecność modelu TPS-L2 w popkulturze dodatkowo podniosła jego popularność. Walkman ten pojawił się m.in. w filmie „Strażnicy Galaktyki”, co jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie tym urządzeniem. Egzemplarze w stanie zwykłym można znaleźć w cenach w przedziale 560-950 dolarów, natomiast modele w idealnym stanie lub po renowacji mogą kosztować nawet 2850 dolarów, co odpowiada około 61 tys. zł. Warto zwrócić również uwagę na inne stare Walkmany od Sony, które przyciągają zainteresowanie kolekcjonerów, takie jak model WM-DC2 z 1984 roku, wyposażony w system redukcji szumów Dolby C, oraz kompaktowy model WM-2 z 1981 roku.

    Ceny ofertowe dla WM-DC2 sięgają około 1099 dolarów, z kolei używany, sprawny WM-2 wyceniany jest na około 925 dolarów. To pokazuje, że na rynku retro wartość urządzeń zależy nie tylko od ich wieku, ale także od konkretnego modelu i jego możliwości technicznych.

    Znaczenie stanu technicznego

    Źródło: Unsplash

    Walkman kolekcjonerski to nie tylko obudowa bez rys. Funkcjonalność mechanizmu ma kluczowe znaczenie. Zużyte paski napędowe, zanieczyszczona głowica, problemy z regulacją prędkości czy uszkodzone sterowanie mogą znacznie obniżyć wartość urządzenia.

    Egzemplarze wyceniane o wiele lepiej to często te po profesjonalnym odnawianiu. Dodatkowo, komplet oryginalnych akcesoriów, instrukcji, słuchawek czy pudełka znacząco podnosi wartość kolekcjonerską. W przypadku sprzętu kolekcjonerskiego każdy szczegół może okazać się ważny.

    Jeżeli posiadasz starego Walkmana, nie zakładaj od razu, że masz w domu cenną niespodziankę. Najpierw poznaj dokładny model i oszacuj jego stan. Następnie porównaj zakończone aukcje i rzeczywiste transakcje, nie ograniczając się jedynie do cen ogłoszeń wystawionych przez sprzedawców.

    Najdroższa oferta może wisieć na stronie miesiącami, nie wzbudzając zainteresowania. Rzeczywista wartość ujawnia się dopiero wtedy, gdy ktoś jest gotów zapłacić konkretną kwotę za dany egzemplarz.

    Retro sprzęt wraca do łask

    Powrót kaset oraz rosnące zainteresowanie sprzętem retro sprawiają, że Walkmany ponownie zyskują na popularności – nie tylko wśród starszych pokoleń, ale także młodszych użytkowników. Dla jednych są one nostalgiczna pamiątką, dla innych sposobem na słuchanie muzyki bez ciągłego sięgania po smartfon. W ostatnich latach regularnie obserwujemy boom na retro sprzęty, które z miesiąca na miesiąc drożeją. Aparaty fotograficzne (zarówno analogowe, jak i małe cyfrówki), odtwarzacze muzyki typu iPod – o grach i konsolach nawet nie wspominając – obecnie potrafią osiągać wysokie ceny.

  • Google rozdaje rabaty z okazji urodziny. Nawet 20% taniej za Pixela

    Google rozdaje rabaty z okazji urodziny. Nawet 20% taniej za Pixela

    Google hucznie obchodzi swoje dwudzieste ósme urodziny i z tej okazji przygotował dla entuzjastów nowych technologii spore zniżki w swoim sklepie.

    W oficjalnym, polskim sklepie Google Store rozpoczęła się okolicznościowa wyprzedaż z okazji urodzin, w której wybrany sprzęt oraz akcesoria można nabyć z dodatkowym rabatem sięgającym nawet 20 procent. Co istotne, w wielu przypadkach specjalny urodzinowy kod promocyjny łączy się z wcześniej obowiązującymi obniżkami, co umożliwia zakup urządzeń w wyjątkowo korzystnych cenach. Największe zainteresowanie wśród miłośników marki budzi bez wątpienia smartfon Google Pixel 10a w wersji z 128 GB pamięci wewnętrznej. Urządzenie, którego standardowa cena wynosiła 2349 zł, doczekało się bezpośredniego rabatu od producenta w wysokości 150 zł, a po zastosowaniu dodatkowego 20-procentowego rabatu urodzinowego jego cena spada do zaledwie 1699,20 zł.

    W przedziale cenowym poniżej 1700 zł Pixel 10a staje się jednym z najbardziej opłacalnych wyborów na rynku. Użytkownicy otrzymują nie tylko czysty system Android z gwarancją wieloletniego wsparcia technicznego i aktualizacji bezpieczeństwa, ale również aparat fotograficzny oferujący wysoką jakość zdjęć, długi czas pracy na baterii oraz praktycznie płaską konstrukcję bez wystającej wyspy aparatów. Co więcej, wersja 256 GB również dostępna jest w promocji. Dodając w koszyku kod rabatowy GBDAY2026, zapłacimy za ten model 2059,20 zł.

    Słuchawki, zegarki i oficjalne akcesoria

    Urodzinowe okazje w Google Store to doskonała okazja, aby uzupełnić osobisty ekosystem o dodatkowe akcesoria. Na wyróżnienie zasługuje flagowy model słuchawek bezprzewodowych Pixel Buds Pro 2 w wariancie szałwiowym. Po uwzględnieniu skumulowanego rabatu ich cena spadła z 1149 zł do zaledwie 869,20 zł. Z kolei entuzjaści urządzeń noszonych mogą zwrócić uwagę na zegarek Google Pixel Watch 4 (45 mm z aluminiową kopertą w kolorze matowej czerni), który w trakcie wyprzedaży kosztuje 1559,20 zł zamiast wyjściowych 1949 zł.

    Promocją objęto również niezbędne akcesoria ochronne i ładujące. Szybka dwuportowa ładowarka Pixel Flex o mocy 67 W została przeceniona na 231,20 zł, natomiast klasyczny zasilacz Google USB-C 45 W dostępny jest w cenie 119,20 zł. Osoby poszukujące etui do swoich smartfonów mogą wybierać między oficjalnym pokrowcem Pixelsnap dla Pixela 11 Pro za 199,20 zł, a supercienkim etui magnetycznym marki Mous do Pixela 9 Pro w cenie 157,59 zł. Wszystkie wymienione oferty są ograniczone czasowo i trwają do wyczerpania zapasów promocyjnych.

    Czytaj dalej poniżej

    Zdjęcia Google z irytującym problemem. Użytkownicy masowo zgłaszają błąd
  • Każda apka bankowa powinna to mieć. Jeszcze bardziej przekonałem się do Revolut

    Każda apka bankowa powinna to mieć. Jeszcze bardziej przekonałem się do Revolut

    Zawsze chcę wiedzieć, na co wydaję swoje pieniądze, ale zdecydowanie nie mam ochoty na prowadzenie tabelek czy analizowanie wykresów – Revolut AIR okazał się asystentem AI, którego z przyjemnością chciałbym mieć w mojej aplikacji bankowej.

    Trendy dotyczące wprowadzania asystentów AI są wciąż na czołowej pozycji, jednak w kontekście aplikacji bankowych to rozwiązanie staje się niezwykle sensowne. Lubię mieć kontrolę nad swoimi wydatkami, ale nienawidzę tworzyć tabelek czy wykresów, a także korzystać z aplikacji do zarządzania budżetem. Tutaj zdecydowanie przydałaby się asysta sztucznej inteligencji, która mogłaby zebrać wszystkie najważniejsze informacje w jednej odpowiedzi. Revolut AIR został stworzony właśnie w tym celu – miałem okazję przetestować nową funkcjonalność tej popularnej platformy finansowej i mogę powiedzieć, że jestem zachwycony. Jeżeli aktywnie korzystacie z Revolut, koniecznie wypróbujcie AIR.

    Revolut AIR – co to jest?

    Dla wielu osób aplikacja Revolut jest jedynie narzędziem do dokonywania płatności za zakupy podczas wakacji, natomiast dla mnie to platforma, z której korzystam częściej niż z mojego głównego banku. Konto do wspólnych transakcji domowych, skarbonka czy nagrody w formie RevPoints – przez lata Revolut wypracował wiele usług, które zachęcają użytkowników do codziennego korzystania. Dla mnie najważniejsze jest wspólne konto, które ułatwia zarządzanie bieżącymi sprawami, ale gdy używa go więcej niż jedna osoba, monitorowanie wydatków oraz oszczędności staje się wyzwaniem. Dlatego czekałem, aż Revolut wprowadzi asystenta AIR – usługa debiutowała w Wielkiej Brytanii w kwietniu, a do pierwszych użytkowników w Polsce trafiła na początku września.

    Czym właściwie jest Revolut AIR? To coś w rodzaju ChatGPT, ale skoncentrowane na sprawach finansowych, związanych z kontem. Może zafundować sobie krótki żart, ale przepisu na sernik nie poda – nie jest to typowe ogólne narzędzie AI. Revolut nie ujawnia, na jakim konkretnym modelu językowym AIR działa, jednak każdy, kto miał1 doświadczenie z czatbotami, poradzi sobie z nim bez problemu.

    W czym AIR może pomóc? Jego możliwości są całkiem szerokie. Podstawowym celem jest analiza finansów – obejmująca bieżące wydatki, dane z ostatniego miesiąca, zaległe płatności, a nawet podsumowanie całej historii konta z dorzuceniem kilku interesujących faktów o użytkowniku. Pomoże również zarządzać subskrypcjami, sprawdzi inwestycje, zaplanuje budżet podróży, a także pomoże w trudnych sytuacjach z kartami płatniczymi.

    Czytaj dalej poniżej

    Apple szykuje najlepszego iPada od lat. Jest jednak jeden problem

    Najciekawszą funkcjonalnością jest analiza wydatków użytkownika – zachęcam do zapytania asystenta o sporządzenie szczegółowej analizy najczęściej odwiedzanych sklepów, najdroższych transakcji oraz okien czasowych, w których wydajemy najwięcej pieniędzy. Można odkryć o sobie wiele interesujących informacji.

    Revolut AIR otwiera oczy – na rzeczy, na które nie zwracamy uwagi

    Nie potrzebujemy sztucznej inteligencji, aby podliczyć ogólne wydatki, lecz klucz tkwi w szczegółach. Gdy zapytałem, na co „najgłupiej” wydaję pieniądze, Revolut wskazał… cyfrową walutę do popularnych gier EA Sports FC oraz zakupy w Żabce. Nie zdawałem sobie sprawy, że na przestrzeni ostatnich lat uzbierała się z tego dość wysoka kwota (którą wolę nie ujawniać). Byłem również zaskoczony liczbą przejazdów za pomocą Ubera/Bolta, za które płaciłem kartą Revolut, a także tym, ile mógłbym zaoszczędzić, gdybym w ostatnim miesiącu włączył opcję zaokrąglania końcówek na swoim koncie domowym.

    Gdybym zaokrąglał tylko końcówki, uzbierałoby się łącznie około 228,71 zł, co z pewnością nie byłoby odczuwalne w trakcie codziennych płatności. To właśnie w przypadku takich finansowych ciekawostek Revolut AIR sprawdza się najlepiej. Potrafi zrozumieć kontekst i odpowiedzieć na bardziej skomplikowane pytania, a nawet te, które zadawane są z błędami, szybko i od niechcenia – w przypadku narzędzi AI wplecionych w platformę, a nie będących typowymi czatbotami, jak Gemini czy ChatGPT, nie jest to wcale takie oczywiste.

    Co najważniejsze, wszystko to jest dostępne za darmo, bez subskrypcji. Wystarczy przeciągnąć ekran w dół, a Revolut AIR otworzy okno czatu. Zachęcam do przetestowania tej funkcji.

  • 300 GB internetu za 30 zł? Sprawdzamy ofertę Plusa bez umowy

    300 GB internetu za 30 zł? Sprawdzamy ofertę Plusa bez umowy

    Plus bez umowy? To możliwe – sprawdziłem, jaką ofertę przygotował popularny operator.

    Setki gigabajtów za kilkadziesiąt złotych, kumulowanie pakietów danych, a także przedłużenie ważności konta za 1 zł – co oferuje sieć Plus dla klientów bez umowy? Dzisiaj przyjrzymy się, jakie pakiety są dostępne bez abonamentu i długoterminowych zobowiązań.

    Plus na kartę: 1 zł za 1 dzień

    Po zapoznaniu się z ofertami T-Mobile oraz Orange, najwyższy czas na weryfikację pakietów dostępnych w sieci Plus. Zielony operator, podobnie jak konkurencja, pozwala użytkownikom na skorzystanie z ofert na telefon bez podpisywania umów i długoterminowych zobowiązań. To świetna propozycja dla tych, którzy poszukują elastyczności i nie chcą wiązać się z danym operatorem na dwa lub trzy lata. Czy jednak takie opcje są rzeczywiście opłacalne? Sprawdźmy, jak to wygląda w Plusie.

    Oferta tego operatora jest stworzona w sposób przejrzysty i nieskomplikowany. Plus postanowił maksymalnie uprościć zasady funkcjonowania, wprowadzając zunifikowany przelicznik: 1 zł = 10 GB = 1 dzień ważności. Czego jeszcze można oczekiwać po ofercie tej sieci bez podpisywania umowy? Zasada działania w Plusie opiera się na pełnej symetrii wydatków. Podstawowym i najbardziej optymalnym wariantem jest zasilenie konta kwotą 30 zł, dzięki czemu w jednym pakiecie zyskujemy:

    • 300 GB pakietu danych internetowych (w tym solidną paczkę 10,31 GB w roamingu UE)
    • nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y do wszystkich sieci
    • 30 dni ważności konta

    Największą zaletą tego pakietu jest z pewnością ciągłość pozostałych gigabajtów, co oznacza, że niewykorzystane megabajty nie przepadają, lecz przenoszą się na kolejny okres rozliczeniowy. Na przykład, jeśli wykorzystamy 200 GB, to na następny okres otrzymamy pozostałe 100 GB, a dodatkowo dostaniemy nową paczkę – oczywiście pod warunkiem, że zachowamy ciągłość ważności konta. Co ciekawe, operator umożliwia również skorzystanie z tzw. nieregularnych wpłat, co pozwala nam na zasilenie karty kwotą np. 15 zł. Wówczas środki te przechodzą na nasze saldo, a po zakończeniu 30-dniowego okresu ważności pakietu, ten zostanie przedłużony „połowicznie” – zyskujemy 15 dni ważności konta i 150 GB internetu w zamian za nasze 15 złotych.

    Czytaj dalej poniżej

    Orange Market nabiera rozpędu. To nie jest kolejny sklep ze smartfonami

    Co zrobić, gdy internetu zabraknie? Sieć Plus proponuje skorzystanie z jednej z trzech dostępnych paczek internetu płatnych dodatkowo:

    • 50 GB za 5 zł (na 5 dni)
    • 150 GB za 15 zł (na 15 dni)
    • 300 GB za 30 zł (na 30 dni)

    Pamiętajmy jednak, że te pakiety nie kumulują się i nie przedłużają ważności naszego konta.

    Czy to się opłaca? Oferta Plusa jest korzystna

    300 GB za 30 zł z kumulacją to świetny stosunek ceny do jakości w ofertach bezterminowych. Ta oferta na pewno przypadnie do gustu osobom, które mają duże potrzeby, jeśli chodzi o mobilny internet. Świetnie nadaje się również do dodatkowego routera lub podobnego urządzenia, ponieważ za sam starter zapłacimy jedynie 5 zł. Starter dostępny jest z darmową dostawą kurierską, oferując na dobry początek 50 GB na 5 dni – to ciekawe rozwiązanie na krótki wyjazd za miasto lub jako internet zapasowy.

    Inaczej sytuacja wygląda, gdy potrzebujemy numeru wyłącznie do „odbierania”, co często jest istotne w przypadku osób starszych. Formuła 1 zł za dzień sprawia, że utrzymanie aktywnego numeru przez rok to koszt rzędu 360 zł. Użytkownicy potrzebujący karty do domofonu, lokalizatora GPS czy telefonu dla seniora, dzwoniącego raz na miesiąc, znajdą na rynku znacznie tańsze oferty z roczną ważnością konta za niewielkie pieniądze. W związku z tym, w takich sytuacjach oferta od Plusa nie jest zbyt opłacalna.

  • Przeoczona funkcja telewizora rozwiązuje częste problemy jednym gestem

    Przeoczona funkcja telewizora rozwiązuje częste problemy jednym gestem

    Mało kto zna tę jedną opcję w swoim telewizorze. Jest bardzo pomocna.

    Telewizory od lat przestały być jedynie urządzeniami do wyświetlania tradycyjnych kanałów telewizyjnych. Nowoczesne ekrany są bogate w elektronikę oraz różnorodne funkcje, które mają na celu ułatwienie codziennego użytkowania. Co ciekawe, istnieją pewne opcje, o których możecie nie mieć pojęcia. Dziś pragnę zaprezentować Wam jedną z takich opcji, która okazuje się niezwykle przydatna.

    Uśpienie telewizora to nie restart

    Co zrobić, gdy nasz telewizor przestaje reagować? Ekran się zacina, przełączanie aplikacji działa wolniej, a niektóre z nich w ogóle się nie uruchamiają – to frustrujące, a naszą pierwszą reakcją często jest sięgnięcie po pilot i naciśnięcie przycisku wyłączania. Choć wydaje się to prostym rozwiązaniem, rzadko przynosi oczekiwane efekty. Wszystko sprowadza się do działania przycisku zasilania – jego jednokrotne wciśnięcie powoduje uśpienie telewizora, a nie faktyczne wyłączenie lub reset. Po chwili, gdy ponownie uruchomimy ekran, możemy nadal zmagać się z zawieszającymi się procesami czy przepełnioną pamięcią RAM, co prowadzi do frustracji w przypadku, gdy coś znowu nie działa poprawnie.

    To wszystko wynika z nie do końca zrozumienia funkcji naszego urządzenia. Aby skutecznie sobie pomóc, musimy wykonać pełny reset systemu. Właśnie wtedy tymczasowa pamięć zostanie wyczyszczona, procesy działające w tle zostaną zamknięte, a występujące błędy usunięte, co pozwoli systemowi na uruchomienie się „na czysto”. Jak to zrobić? To bardzo proste i zasadniczo działa podobnie u większości producentów – kierujemy pilot w stronę telewizora i przytrzymujemy przycisk zasilania przez kilka sekund. Najpierw ekran zgaśnie, a po chwili pojawi się logo producenta; w tym momencie możemy puścić guzik.

    Jeśli jednak, w naszym przypadku, nie dojdzie do resetu, a pojawi się menu kontekstowe, wówczas powinniśmy wybrać opcję „Uruchom ponownie” lub „Resetuj”.

    Czytaj dalej poniżej


    Smart TV podgląda co oglądasz. Jak wyłączyć śledzenie użytkownika?
    Man nervously switching channels, poor quality of digital smart tv connection

    Przydatny trik do twojego TV

    W jakich sytuacjach warto skorzystać z takiego resetu? Cóż, przyda się on za każdym razem, gdy nasz ekran w jakiś sposób przestaje działać lub funkcjonuje znacznie gorzej. Przykładów tych sytuacji jest co najmniej kilka:

    • Aplikacje VOD działają wolniej, mają problemy z odtwarzaniem wideo lub nie chcą się uruchomić
    • Menu i interfejs reagują z dużym opóźnieniem, co utrudnia korzystanie lub wręcz uniemożliwia wybór opcji
    • Telewizor traci połączenie z WiFi mimo sprawnego routera
    • Występują problemy z synchronizacją obrazu i dźwięku
    • Ekran wyświetla anomalie lub zawiesza się
    • Telewizor nie reaguje na polecenia użytkownika

    Opisana powyżej metoda resetowania pomoże w znacznej większości przypadków, gdy codziennie napotykamy trudności z działaniem telewizora, niezależnie od jego klasy. Chociaż telewizory różnią się między sobą (np. pamięcią podręczną, chipem, systemem operacyjnym i innymi parametrami), te same problemy mogą wystąpić w sprzęcie z różnych półek cenowych – nawet drogie urządzenia nie gwarantują, że nigdy nie pojawią się błędy systemowe, zawieszenia czy problemy z uruchomieniem aplikacji. To naturalny stan rzeczy w przypadku elektroniki, ale na szczęście istnieje sposób, aby sobie z tym poradzić.

    Jeżeli jednak taki reset nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, alternatywą pozostaje odłączenie urządzenia od zasilania. W takim przypadku wyłączamy telewizor i wyjmujemy kabel zasilający z gniazdka na co najmniej 60 sekund. To pozwala na całkowite rozładowanie kondensatorów na płycie głównej i może pomóc w najbardziej wymagających sytuacjach, chociaż zazwyczaj pierwsza metoda okaże się wystarczająca.

  • Początek końca Anthropic? Firma odpowiedzialna za model Claude może znaleźć się na czarnej liście

    Początek końca Anthropic? Firma odpowiedzialna za model Claude może znaleźć się na czarnej liście

    Anthropic, firma odpowiedzialna za rozwój modeli Claude, znalazła się w trudnej sytuacji. Administracja prezydenta USA dąży do wpisania przedsiębiorstwa na czarną listę.


    Claude, podobnie jak inne modele językowe, zainaugurował swoje działanie od prostych zadań, takich jak pisanie e-maili, debugowanie kodu czy tworzenie planów treningowych. Była to aplikacja dedykowana do ułatwiania codziennych czynności w sytuacjach, gdy użytkownicy nie mieli ochoty na samodzielne poszukiwania. Po latach intensywnego rozwoju jej możliwości wzrosły w sposób nie do wyobrażenia. W obliczu braku jakichkolwiek ograniczeń, najnowsze wersje Claude’a byłyby w stanie przełamać zabezpieczenia nawet najbardziej chronionych stron internetowych. Dlatego Anthropic, jako odpowiedzialny twórca, wprowadza modele z ograniczonymi funkcjami. W przeciwnym razie każdy użytkownik mógłby stać się „superzłoczyńcą”, niczym z filmów o superbohaterach.

    To podejście nie spotkało się jednak z aprobatą amerykańskich władz, które argumentują, iż Departament Obrony powinien mieć dostęp do wersji nieobciążonej ograniczeniami. Anthropic konsekwentnie broni swojego stanowiska, co może przynieść poważne konsekwencje. Federalny sąd apelacyjny właśnie zatwierdził usunięcie Anthropic z listy dostawców Departamentu Obrony.

    Anthropic w tarapatach – konsekwencje mogą być poważne

    Anthropic przegrał kluczowy etap batalii sądowej z administracją Donalda Trumpa. Sąd apelacyjny w Waszyngtonie orzekł, że amerykański Departament Obrony miał prawo wykluczyć firmę odpowiedzialną za Claude’a z własnego łańcucha dostaw. Powód był nietypowy: Anthropic odmówił zniesienia ograniczeń dotyczących wykorzystywania jego modeli do w pełni autonomicznych działań wojennych i masowej inwigilacji obywateli amerykańskich.

    Wyrok zapadł 25 września stosunkiem głosów 2:1. Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbii uznał, że władze miały wystarczające podstawy, aby uznać Anthropic za potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa łańcucha dostaw. Co istotne, większość sędziów nie stwierdziła, że firma działała w złej wierze lub z zamiarem wyrządzenia szkody. Wystarczyło, że Anthropic miał możliwość wprowadzenia ograniczeń odnoszących się do zastosowań Claude’a.

    Czytaj dalej poniżej

    Claude Opus 5.5 już jest. Anthropic wytacza ciężkie działa przeciwko ChatGPT

    Spór rozpoczął się od zasad, które Anthropic traktował jako fundament swojej działalności. Firma była skłonna na znaczną liberalizację ograniczeń dotyczących wykorzystania Claude’a przez amerykańskie służby i wojsko. Model mógł być wykorzystany m.in. do analizy zagranicznego wywiadu, projektowania bardziej efektywnych systemów uzbrojenia oraz działań w cyberprzestrzeni. Anthropic zachował jednak dwie kluczowe restrykcje i nie godził się na ich usunięcie. Dotyczyły one zakazu wykorzystywania Claude’a do masowej inwigilacji obywateli USA oraz do w pełni autonomicznego użycia śmiercionośnej siły. W kontekście tego drugiego punktu chodziło o sytuacje, w których system AI podejmuje decyzję o samodzielnym ataku na obiekt lub osobę.

    Administracja z kolei dążyła do zapisania w kontrakcie możliwości wykorzystywania AI do „wszystkich zgodnych z prawem zastosowań”. Anthropic odmówił przyjęcia takiego rozwiązania. Po załamaniu negocjacji, Departament Obrony podjął decyzję o usunięciu produktów Anthropic z własnej infrastruktury oraz zakazał kontraktorom korzystania z technologii tej firmy w ramach zamówień rządowych.

    Władze argumentowały, że ponieważ Anthropic ma wpływ na sposób zachowania Claude’a poprzez szkolenie modelu, jego zasady działania oraz dodatkowe zabezpieczenia, istnieje ryzyko, że w przyszłości model odmówi wykonywania zadań, które wojsko uznaje za legalne i niezbędne. Sąd przyjął tę interpretację większością głosów. W uzasadnieniu podano, że wcześniejsze wersje Claude’a rzeczywiście odmawiały wykonania niektórych poleceń użytkowników rządowych, a w jednym przypadku pojawiły się też wątpliwości dotyczące użycia modelu w zagranicznej operacji militarnej.

    Nie oznacza to jednak, że Anthropic całkowicie przegrał swoją batalię w sądach. Co ciekawe, zaledwie kilka tygodni temu federalna sędzia Rita Lin z Kalifornii uznała decyzję administracji o zapisaniu firmy na listę ryzyka łańcucha dostaw za niezgodną z prawem.