Kategoria: Wiadomości

  • ChatGPT odpala petardę. Te nowe funkcje to prawdziwy hit

    ChatGPT odpala petardę. Te nowe funkcje to prawdziwy hit

    ChatGPT zadebiutuje w jednej z najpopularniejszych aplikacji Microsoftu – Wordzie, gdzie pomoże w tworzeniu szkiców, streszczeń i korekcie tekstów.

    OpenAI coraz odważniej przekształca naszą codzienność. Mowa nie o kolejnym „rewolucyjnym” modelu, lecz o funkcjach, które mają na celu ułatwienie pracy. Firma odpowiedzialna za ChatGPT zaprezentowała nowe możliwości, w tym integrację modelu z aplikacjami Word, przeglądarką, wtyczkami oraz systemowymi skrótami. Dzięki temu możemy pożegnać się z otwieraniem osobnej karty dla ChatGPT za każdym razem, gdy potrzebujemy odpowiedzi.

    ChatGPT wkracza do Worda i Chrome’a

    Bez wątpienia najważniejszym punktem tej aktualizacji jest ChatGPT dla Microsoft Word. Funkcja ta jest już dostępna we wszystkich planach ChatGPT, łącznie z wersją darmową. Po instalacji, ChatGPT pojawi się w bocznym panelu, a otwarty dokument stanie się kontekstem dla naszych zapytań. Użytkownicy będą mogli łatwo przekształcać polecenia w szkic, streszczać dokumenty, przepisywać zaznaczony tekst, dokonywać korekt, a także poprawiać nagłówki oraz formatowanie. Jeśli preferujesz pracę w Wordzie zamiast korzystania z oficjalnych szablonów, ta nowa funkcjonalność może znacząco ułatwić Twoją pracę. Ponadto, OpenAI wprowadza promocję: klienci korzystający z ChatGPT Business i Enterprise będą mogli od 17 do 30 września korzystać z modelu GPT-5.6 Sol w Microsoft Word bez dodatkowych kosztów, a korzystanie w trybie podglądu nie wpłynie na standardowe limity.

    Źródło: Depositphotos

    Kolejną novum jest wbudowana przeglądarka ChatGPT, która teraz wspiera rozszerzenia Chrome. Wcześniej OpenAI zintegrowało aplikację Codex z desktopowym ChatGPT, co umożliwiło przeglądanie działań asystenta. Teraz wprowadzono możliwość instalacji, przypinania oraz użytkowania popularnych rozszerzeń, takich jak 1Password, które pozwalają na automatyczne wypełnianie danych logowania na stronach. Administratorzy w firmach będą mogli centralnie zarządzać wspieranymi rozszerzeniami.

    Trzecią nowością jest wsparcie dla wielu kont w wtyczkach. Dotychczas funkcja ta działała jedynie dla Gmaila, Kalendarza Google i Kontaktów Google. Obecnie obejmuje większość wtyczek, co pozwala na połączenie konta prywatnego i służbowego z jednoczesnym przesyłaniem informacji do jednej rozmowy. Funkcja działa na wszystkich planach, w wersji webowej, mobilnej oraz desktopowej, a twórcy wtyczek nie muszą przeprowadzać żadnych zmian.

    Czytaj dalej poniżej

    Bill Gates ostrzega. Rządy nieprzygotowane na AI

    Na zakończenie warto wspomnieć o funkcji Appshots, która od maja była dostępna na macOS, a teraz trafia na Windows. Aby otworzyć ChatGPT z zrzutem aktywnego okna i tekstem dostarczonym przez aplikację, wystarczy jednocześnie nacisnąć oba klawisze Alt. Od razu można wpisać swoje zapytanie.

  • Garmin Enduro 4 i Tactix 9 coraz bliżej premiery. Jest nowa wzkazówka

    Garmin Enduro 4 i Tactix 9 coraz bliżej premiery. Jest nowa wzkazówka

    Fani ekstremalnych zegarków mają powody do radości, ponieważ Garmin przygotowuje się do odświeżenia swoich najbardziej wytrzymałych modeli.


    W dokumentach rejestracyjnych zgłoszonych do Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAEU) pojawiły się bezpośrednie wzmianki o modelach Garmin Enduro 4, Tactix 9 oraz Tactix 9 Ballistics Edition. Warto zaznaczyć, że ten sam dokument wcześniej przewidział premiery urządzeń z serii Fenix, co nadaje nowym informacjom wysoką wiarygodność. Choć dokumentacja nie ujawnia szczegółów dotyczących daty debiutu ani pełnej specyfikacji technicznej, oczekuje się, że zaprezentowane modele trafią na rynek jeszcze w tym roku.

    Co sprawia, że nadchodzące premiery wzbudzają tak duże emocje wśród entuzjastów technologii? Zarówno seria Enduro, jak i Tactix bazują na tej samej architekturze i funkcjonalności co flagowa linia Fenix, jednak każde z tych urządzeń zaprojektowane zostało z myślą o zupełnie innych zastosowaniach. Prawdopodobnie dlatego te modele cieszą się tak dużym zainteresowaniem wśród specyficznych klientów o różnych potrzebach.

    Co wyróżnia serię Enduro i Tactix na tle Feniksa?

    Modele Enduro to idealny wybór dla biegaczy ultra, triathlonistów oraz sportowców specjalizujących się w wytrzymałości. W porównaniu do uniwersalnej serii Fenix, Enduro koncentruje się na ekstremalnie długim czasie pracy na jednym ładowaniu i minimalnej wadze. Konstrukcja zegarka wykorzystuje ultralekkie materiały, takie jak tytanowe wykończenia i tekstylne paski, co pozwala na maksymalne odciążenie nadgarstka podczas długich tras. Dodatkowo oprogramowanie tej serii oferuje wyspecjalizowane funkcje optymalizacji zużycia energii oraz zaawansowane wskaźniki do zarządzania siłami w czasie biegów terenowych.

    Z kolei rodzina Tactix adresuje potrzeby użytkowników z zupełnie innych środowisk, takich jak służby mundurowe, pasjonaci militariów, strzelectwa oraz survivalu. Modele te różnią się od Feniksa taktycznym designem z matowym, nieodbijającym światła wykończeniem oraz obecnością dedykowanych funkcji, takich jak tryb widzenia nocnego (Night Vision), tryb ukryty (Stealth Mode) czy przycisk szybkiego czyszczenia pamięci urządzenia (Kill Switch). Wersje z dedykowanym oprogramowaniem balistycznym dodatkowo oferują zaawansowane kalkulatory do obliczeń trajektorii lotu pocisku, co czyni je wyjątkowymi narzędziami na rynku.

    Czytaj dalej poniżej


    Garmin CIRQA Pro już w przygotowaniu. Szykuje się spora zmiana

    Mimo że na oficjalny komunikat od producenta musimy jeszcze poczekać, wpisy w rejestrach są jasnym sygnałem, że rozwój oferty urządzeń ubieralnych do zadań specjalnych postępuje dynamicznie. Wygląda na to, że nadchodzące modele po raz kolejny przełamią bariery czasu pracy na baterii i mogą wprowadzić nowe funkcje, których dotąd brakowało w zegarkach GPS.

    źródło: Gadgets&Wearables

  • Niezwykły eksperyment w 3D. Zobacz teorię względności

    Niezwykły eksperyment w 3D. Zobacz teorię względności

    Co by było, gdyby światło poruszało się z prędkością 5 kilometrów na godzinę? Relativity Park pozwala to sprawdzić.

    Co by się stało, gdyby światło zwolniło do zaledwie 5 kilometrów na godzinę? Choć ciężko jest sobie wyobrazić, jak mogłoby funkcjonować nasze codzienne życie w takiej rzeczywistości, nie musimy polegać tylko na wyobraźni – możemy to zobaczyć niemal na własne oczy, korzystając z przeglądarki. Intrygujący program umożliwia nam zgłębienie tajników Szczególnej Teorii Względności w trójwymiarowej formie.

    Co by było, gdyby światło zwolniło? Fascynujący symulator

    Każdy z nas doskonale zna zasady rządzące naszym światem, które opierają się na określonych regułach i prawidłowościach. Jedną z nich jest prędkość światła, wynosząca oszałamiające 300 000 kilometrów na sekundę. Jest to tak wyśrubowana wartość, że nasze oczy nie są w stanie dostrzec fotonów poruszających się w naszym kierunku; nie doświadczamy również zjawiska dylatacji czasu ani deformacji przestrzeni. W rezultacie Szczególna Teoria Względności autorstwa Alberta Einsteina pozostaje dla wielu z nas zbiorem abstrakcyjnych wzorów, których znaczenia ani nie rozumiemy, ani nie jesteśmy w stanie doświadczyć. Bez względu na to, czy stoimy w miejscu, biegniemy, czy lecimy samolotem – światło jest tak szybkie, że z naszej perspektywy po prostu istnieje, nie zdając się na ruch.

    Co jednak by się stało, gdybyśmy zasadniczo zmienili te parametry i sprawili, że światło poruszałoby się w tempie… zwykłego spaceru? Jak wtedy wyglądałby nasz świat? Na to pytanie postanowił odpowiedzieć Dmitry Brant, twórca projektu Relativity Park. To w pełni trójwymiarowe środowisko dostępne bezpośrednio w przeglądarce internetowej – całkowicie bezpłatnie, bez potrzeby pobierania czy logowania. Znajdziecie je pod tym linkiem – ale co właściwie możemy tam zobaczyć? Relativity Park to wirtualny park rozrywki, w którym znajduje się diabelski młyn, karuzela oraz geometryczne rzeźby, a zasadnicza różnica w stosunku do rzeczywistego świata polega na tym, że prędkość światła to zaledwie 5 kilometrów na godzinę. Dzięki tej „grze” możemy poruszać się po parku w tempie spaceru, zatem zrównujemy się prędkością z samym światłem, co w rzeczywistości jest oczywiście niemożliwe. Efekt jest zaskakujący, a nawet prędkości 2 lub 3 kilometrów na godzinę powodują, że otaczająca nas rzeczywistość zaczyna ulegać dramatycznym zmianom:

    • Świat błękitnieje w oczach – z powodu relatywistycznego efektu Dopplera długość fal świetlnych zostaje skrócona; otoczenie przed nami staje się intensywnie niebieskie, a przy jeszcze większej prędkości zmienia się w ultrafiolet;
    • Zakrzywienie przestrzeni – efektem aberracji światła oraz opóźnień w dotarciu fotonów do oczu obserwatora są nienaturalne zniekształcenia krajobrazu, które zaczynają się wyginać, tworząc psychodeliczne efekty;
    • Tunelowe oślepienie – pojawia się przy prędkości około 4,9 kilometra na godzinę, czyli prawie prędkości światła. Wówczas dochodzi do relatywistycznego ogniskowania (relativistic beaming); prawie całe światło z otoczenia koncentruje się w jednym, oślepiająco białym punkcie na środku ekranu, a peryferia widzenia ogarnia prawie całkowita ciemność;

    Idea i wykonanie tego projektu są wręcz genialne. Nie jesteśmy bombardowani akademickimi definicjami ani żargonem zrozumiałym jedynie dla fizyków. Relativity Park pozwala na własne oczy doświadczyć tego, co opisuje słynna teoria Einsteina, a czego nie mogą zbadac nawet najbardziej zaawansowane laboratoria naukowe. Projekt oferuje również możliwość interakcji z różnymi suwakami, dzięki którym możemy zmieniać zestaw efektów lub samą prędkość światła. Dla mnie najciekawszym aspektem (oprócz wizualizacji) jest licznik czasu – ukazuje nasz czas oraz czas całego wszechświata. To ułatwia zrozumienie zjawiska dylatacji czasu, które polega na tym, że czas nie płynie wszędzie jednakowo. Im szybciej poruszamy się w stosunku do czegoś, tym wolniej biegnie nasz czas, a szybciej tego obiektu. Przy okazji, epicką ilustrację tego zjawiska możemy znaleźć w filmie „Interstellar”.

    Czytaj dalej poniżej


    Patrzymy w gwiazdy i... wszyscy ulegamy złudzeniu. Czego fizyka nam nie mówi?
  • Naprawa Steam Machine to koszmar. 49 kroków w instrukcji

    Naprawa Steam Machine to koszmar. 49 kroków w instrukcji

    Naprawa Steam Machine – droga przez mękę. Opublikowane instrukcje szokują graczy!

    Valve od lat wspiera prawo graczy do samodzielnej naprawy i edycji swojego sprzętu. Doskonałym przykładem jest Steam Deck, w którym bez problemu można wymienić pamięć na większą, bez konieczności zakupu nowej wersji urządzenia. W przypadku Steam Machine również opublikowano szereg instrukcji, jednak wnętrze urządzenia ujawnia inżynieryjny koszmar, z jakim spotkają się gracze planujący samodzielną modernizację.

    Chcesz wymienić RAM w Steam Machine? Uważaj

    W przypadku Steam Machine, gracze mają możliwość samodzielnego dostosowywania swojego sprzętu, na przykład poprzez wymianę pamięci RAM. Zespół iFixit opublikował 18 oficjalnych poradników serwisowych dla tego urządzenia od Valve. Mimo iż jest to pozytywny krok w stronę graczy, ujawniono wiele szczegółów dotyczących trudnego procesu, jakim jest modernizacja sprzętu. Niestety, entuzjaści, którzy pragną „grzebać” w maszynce od Valve, muszą stawić czoła skomplikowanym procedurom.

    Jednym z najbardziej znaczących przykładów jest wymiana pamięci operacyjnej. Domyślne 16 GB RAM nie jest zbyt wiele, co sprawia, że wielu graczy prędko zdecyduje się na upgrade. Problem jednak polega na tym, że dodanie lub wymiana kości RAM nie jest prostą operacją – wręcz przeciwnie. Aby rozbudować pamięć RAM w Steam Machine, należy przejść przez 49 precyzyjnych kroków, a następnie powtórzyć je w odwrotnej kolejności, montując poszczególne elementy z powrotem. Proces wymaga demontażu układu chłodzenia oraz płyty głównej, co może zniechęcić do jakichkolwiek zmian.

    Kontrowersje dotyczące demontażu wentylatora

    Sporo kontrowersji wzbudza również instrukcja dotycząca demontażu wentylatora oraz związanych z nim podzespołów. Aby bezpiecznie odłączyć delikatne przewody anten Wi-Fi, instrukcja zaleca – uwaga – zmiękczenie kleju za pomocą ciepła, na przykład przy użyciu suszarki do włosów. Przypominam, że mówimy o małym urządzeniu napakowanym elektroniką, wartym ponad 4000 zł. Wystarczy chwila nieuwagi, by nieodwracalnie uszkodzić moduł łączności bezprzewodowej. To procedura, która wymaga dużych umiejętności i doświadczenia, a nie jest prostym zadaniem dla przeciętnego gracza.

    Idea cieszy, wykonanie zupełnie nie

    Niewątpliwie cieszy możliwość udostępnienia graczom opcji samodzielnego wdrażania zmian w sprzęcie, co pozwala na większą elastyczność. Niestety, proces inżynieryjny sprawił, że wiele takich modyfikacji jest mocno utrudnionych, a dla większości graczy – praktycznie nieosiągalnych. O ile wymiana dysku SSD czy czyszczenie podzespołów z kurzu są stosunkowo łatwe i intuicyjne, to wymiana pamięci RAM przypomina prawdziwą udrękę. Wystarczy jedno potknięcie w skomplikowanym procesie, żeby narazić swoje urządzenie na poważne kłopoty. Dziwi, że inżynierowie Valve zdecydowali się na tak niewygodne umiejscowienie pamięci RAM, mając na uwadze, że to jeden z pierwszych elementów, którego wymiana będzie interesować wielu graczy.

    Jeżeli rozbudowane instrukcje nie przerażają, to wkrótce na stronie iFixit pojawią się oficjalne zestawy naprawcze dla Steam Machine z częściami zamiennymi. Jeśli jednak nie chcecie na nie czekać, to już teraz warto zaopatrzyć się w tradycyjne narzędzia (najlepiej precyzyjne i w różnych rozmiarach), suszarkę do włosów (na wszelki wypadek) oraz anielską cierpliwość – tej nigdy za wiele.

  • Interfejs mózg-komputer przestaje być ciekawostką. To szansa na godne życie

    Interfejs mózg-komputer przestaje być ciekawostką. To szansa na godne życie

    Interfejs mózg-komputer przestaje być jedynie gadżetem z futurystycznych opowieści. Obecnie kilka osób żyje z czipem w głowie, co otwiera nowe horyzonty w medycynie. Na razie jednak nie ma powodu do obaw, bowiem celem naukowców jest poprawa jakości życia osób borykających się z poważnymi problemami zdrowotnymi.

    Kiedy Elon Musk po raz pierwszy zaprezentował projekt Neuralink, wielu z nas miało w głowach obrazy rodem z „Cyberpunka 2077”. Testy na ludziach były zapowiadane przez lata, ale konkretne dowody były dotąd nieuchwytne. Dopiero w 2023 roku wydano pierwsze pozwolenia na przeprowadzenie testów. To rodzi istotne pytanie: czy naprawdę chcemy, aby ktoś inny grzebał w naszej głowie? Odpowiedź nie jest wcale prosta. Wiele osób z pewnością odpowie „nie”, jednak nasze pierwsze myśli dotyczą nas samych, zdrowych. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy do dyskusji wprowadzone zostają osoby, które nie mogą żyć pełnią życia.

    Dla takich ludzi interfejs mózg-komputer może stanowić prawdziwe wybawienie.

    Najcenniejszą funkcją interfejsu mózg-komputer może być zwyczajna rozmowa

    Łatwo zapomnieć, ile informacji przekazujemy podczas zwykłej rozmowy. Nie tylko poprzez słowa, ale także przez ton głosu, mimikę, gesty, kiwanie głową czy podnoszenie kciuka. Czasami wystarczy spojrzenie lub drobny gest, aby całkowicie zmienić znaczenie wypowiadanego zdania.

    Dla osoby z poważnym paraliżem te wszystkie niuanse mogą zniknąć niemal jednocześnie.

    Czytaj dalej poniżej


    Castorama wyprzedaje sprzęt warsztatowy Mac Allister i Erbauer

    Stąd wyniki badań naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco są niezwykle obiecujące. Opracowany przez nich system BCI nie ogranicza się do odtwarzania mowy. Naukowcy dążą do rekonstrukcji komunikacji bardziej zbliżonej do tej, której używamy na co dzień. Ich rozwiązanie potrafi jednocześnie odczytywać sygnały związane z mową i gestami, a następnie przekładać je na ruchy cyfrowego awatara. Zakładają, co uważam za trafne, że sama syntetyczna mowa nie przywraca naturalnej komunikacji. Człowiek nie rozmawia jak komputerowy terminal, a ekspresja jest kluczowa.

    Naukowcy odkryli także, że podczas jednoczesnego mówienia i gestykulowania, aktywność mózgu jest znacznie bardziej złożona, niż suma dwóch oddzielnych wzorców. Postawienie tylko na mowę, bez gestów, może prowadzić do utraty istotnych informacji.

    Interfejs mózg-komputer przywraca godność

    Niemniej jednak, to, co dzieje się w laboratorium, nie zawsze oddaje rzeczywistość użytkowania tej technologii. W czerwcu głośno było o Casey’u Harrellu, 47-letnim mężczyźnie z Kalifornii, który zmagał się z stwardnieniem zanikowym bocznym. Przez niemal dwa lata korzystał z wszczepionego interfejsu mózg-komputer, aby komunikować się z żoną, pisać e-maile i pracować – a więc nie tylko w laboratorium podczas krótkich eksperymentów, ale w zaciszu własnego domu.

    System pozwalał na odczytywanie wypowiedzi i zamianę ich na tekst oraz mowę syntetyczną. Harrell miał również możliwość sterowania kursorem, przeglądania internetu, wysyłania wiadomości, korzystania z poczty e-mail oraz uczestniczenia w wideorozmowach. Technologia współpracowała ponadto z systemem śledzenia ruchów gałek ocznych.

    Ważyć należy, aby nie postrzegać interfejsu mózg-komputer wyłącznie jako maszyny. Znajduje się za tym coś o wiele bardziej ludzkiego – niezależność.

    Oczywiście nie oznacza to, że obecnie każdy może po prostu udać się do sklepu i nabyć taki implant. Dostęp do tej technologii jest wciąż ograniczony i jedynie nieliczni są wybierani do testów. Warto jednak zauważyć istotną różnicę pomiędzy projektem działającym przez kilka minut w laboratorium a pacjentem, który korzysta z tego rozwiązania codziennie w swoim domu, co ma fundamentalne znaczenie dla dalszego rozwoju tej technologii.

  • Apple nie ma litości. Nowa fala podwyżek: tego się nie spodziewałeś!

    Apple nie ma litości. Nowa fala podwyżek: tego się nie spodziewałeś!

    Serwisowanie nowych iPhone’ów będzie droższe niż w przypadku poprzednich modeli. Ceny właściwie wszystkich usług wzrosły, a chociaż koszty związane z wymianą szyby od zawsze były astronomiczne i mało kto się na nie decydował, niestety, teraz droższa będzie również wymiana akumulatora.

    Apple zaktualizowało cennik napraw dla najnowszych smartfonów i… jak można się domyślić, nie są to dobre wieści dla użytkowników. Wymiana baterii w iPhonie 18 Pro i iPhonie 18 Pro Max będzie kosztować więcej niż w poprzednich generacjach. Choć różnica nie jest ogromna, użytkownicy, którzy zdecydują się na ten krok, zapłacą więcej… no cóż: tanio już było.

    Za nową baterię trzeba zapłacić 629 złotych

    Apple, wprowadzając nowe modele iPhone’ów, ogłosiło nową cenę wymiany baterii dla obu modeli iPhone’a 18 Pro – w Polsce wynosi ona 629 zł. To o 50 zł więcej niż w przypadku dwóch poprzednich generacji. Niby nie jest to ogromna różnica, ale jednak jest to podwyżka, obok której trudno przejść obojętnie. Nowa cena dotyczy napraw poza gwarancją. Apple zastrzega również, że przed wykonaniem usługi urządzenie zostanie sprawdzone przez technika, a ostateczny koszt zależy od stanu sprzętu – jak wiadomo, w przypadku „uszkodzonych” iPhone’ów firma nie oferuje takich usług.

    Większe baterie, wyższa cena naprawy?

    Podwyżka może być związana z zastosowaniem większych akumulatorów. Jak poinformowało Apple, iPhone 18 Pro otrzymał baterię o pojemności 4056 mAh, podczas gdy w iPhonie 17 Pro była to 3988 mAh. Jeszcze większą zmianę widać w modelu Pro Max, którego bateria ma 5391 mAh w porównaniu do 4823 mAh w poprzedniku.

    Apple ustaliło także ceny innych napraw. W przypadku iPhone’a 18 Pro Max wymiana tylnego szkła kosztuje 729 zł, wymiana aparatu: 1299 zł, a ekranu aż 2149 zł. Naprawa określona jako „inne uszkodzenie” to aż 4729 zł – to ceny obowiązujące dla iPhone’a 18 Pro Max, ponieważ część usług serwisowych dla mniejszego wariantu jest nieco tańsza, ale nie jest to istotna różnica.


    Czytaj dalej poniżej


    Premium bez przesady. Takie etui lubię najbardziej

  • Masz Samsunga? Ta kombinacja klawiszy uruchamia menu awaryjne

    Masz Samsunga? Ta kombinacja klawiszy uruchamia menu awaryjne

    Smartfony Samsunga posiadają menu, o którym niewielu użytkowników wie. I może to być lepsze, gdyż menu to ma charakter awaryjny…

    Zapomniany PIN do smartfona Samsung może szybko stać się poważnym problemem. Kiedy standardowe metody odblokowania urządzenia zawodzą, jedynym rozwiązaniem jest przywrócenie telefonu do ustawień fabrycznych. Istnieje jednak specjalna kombinacja przycisków, która umożliwia dostęp do menu odzyskiwania systemu – może się ona okazać nieoceniona, zwłaszcza gdy nie da się normalnie wyłączyć zablokowanego urządzenia. Należy jednak pamiętać, że korzystając z tej opcji, na stałe utracimy wszystkie dane zapisane w pamięci telefonu.

    Najpierw całkowicie wyłącz telefon

    W przypadku zablokowanego Samsunga samo wyświetlenie menu zasilania może być niewystarczające. Zgodnie z instrukcjami dla najnowszych modeli z rodziny Galaxy, należy jednocześnie przytrzymać przycisk zmniejszania głośności oraz przycisk zasilania przez około 7–10 sekund. Ważne jest, aby nie puszczać przycisków od razu po wygaszeniu ekranu, ponieważ może to spowodować ponowne uruchomienie telefonu. Niekiedy należy powtórzyć tę kombinację, aż urządzenie rzeczywiście się wyłączy.

    Kabel USB: kluczowy element procesu

    Następny krok może wielu zaskoczyć. Telefon należy podłączyć kablem USB do aktywnego komputera. Samo podłączenie do ładowarki sieciowej nie zawsze wystarczy do uruchomienia odpowiedniego trybu odzyskiwania. W niektórych sytuacjach analogicznie może zadziałać inne aktywne urządzenie USB. Po podłączeniu telefonu należy przytrzymać przycisk zwiększania głośności i przycisk zasilania. Gdy na ekranie pojawi się logo Samsung, należy zwolnić przycisk zasilania, ale wciąż trzymać przycisk zwiększania głośności, aż ukaże się napis „Android Recovery”.

    Menu Recovery umożliwia wymazywanie danych telefonu

    W menu odzyskiwania poruszamy się za pomocą przycisków głośności. Należy znaleźć opcję Wipe data / factory reset, a następnie potwierdzić wybór przyciskiem zasilania. Kolejne potwierdzenie rozpocznie proces przywracania urządzenia do ustawień fabrycznych.

    Czytaj dalej poniżej

    Nie lubisz etui? Samsung Galaxy S27 Ultra może być dla ciebie

    To jest kluczowy moment całej operacji. Resetowanie usuwa dane z pamięci telefonu, dlatego nie powinno się traktować tej metody jako jednego ze sposobów na zmianę kodu PIN. Samsung również wskazuje, że funkcja resetowania może prowadzić do utraty danych, ponieważ w efekcie „czyścimy” całego smartfona do zera.

    Po resecie telefon uruchomi się jak nowy

    Proces może zająć kilka minut. Po jego zakończeniu w menu Recovery należy wybrać polecenie Reboot system now. Smartfon uruchomi się ponownie i należy postępować według instrukcji konfiguracji, tak jak po wyjęciu urządzenia z pudełka. Wówczas można ustawić nowy PIN oraz ponownie skonfigurować konto i aplikacje.

    Warto pamiętać, że reset fabryczny nie jest mechanizmem do odzyskiwania zapomnianego PIN-u bez konsekwencji. To rozwiązanie awaryjne, które stosuje się w sytuacji, gdy nie ma już możliwości normalnego dostępu do urządzenia. Dlatego przed jego wykonaniem warto upewnić się, że wszystkie najważniejsze zdjęcia, dokumenty i inne dane zostały wcześniej zsynchronizowane lub zapisane w kopii zapasowej, ponieważ w przeciwnym razie zostaną one bezpowrotnie utracone.

  • PKO odcina klientów od aplikacji mobilnej. Bank wydał pilny komunikat

    PKO odcina klientów od aplikacji mobilnej. Bank wydał pilny komunikat

    Klienci PKO Banku Polskiego powinni szczególnie zwrócić uwagę na nadchodzący niedzielny poranek. Bank ogłosił prace techniczne, podczas których przez kilkanaście godzin użytkownicy nie będą mieli dostępu do aplikacji mobilnych oraz serwisów internetowych.

    Wyobraź sobie niedzielny poranek, budzisz się i planujesz wykonać kilka szybkich przelewów. Niestety, w PKO BP w najbliższą niedzielę, 20 września, nie będzie to możliwe. Przyczyną są zaplanowane prace techniczne. Bank wydał specjalny komunikat wyjaśniający okoliczności oraz przewidywane utrudnienia.

    Przerwa techniczna w PKO BP

    PKO Bank Polski poinformował, że w niedzielę, 20 września, od godziny 00:01 do 12:30 jego serwisy internetowe oraz aplikacje mobilne będą niedostępne. W tym czasie nie będzie również funkcjonować serwis telefoniczny banku, co oznacza 12,5 godziny przerwy w dostępności usług. Choć prace zaczynają się w nocy, tym razem ich trwanie będzie obejmować poranek aż do południa.

    Bank podkreśla, że w trakcie prac technicznych użytkownicy będą mogli korzystać z kart płatniczych, z wyjątkiem funkcji wielowalutowej. Klienci będą mogli dokonywać płatności za zakupy w sklepach stacjonarnych oraz wypłacać gotówkę z bankomatów. Dodatkowo, transakcje z wykorzystaniem kodu BLIK również będą możliwe.

    Do zmian dojdzie również w sposobie autoryzacji niektórych operacji. PKO zapowiada, że w trakcie prac, mobilna autoryzacja zostanie zastąpiona kodami SMS. Osoby, które zazwyczaj zatwierdzają operacje w aplikacji, powinny być świadome, że procedura będzie różnić się od standardowej.

    Czytaj dalej poniżej


    Pekao gasi światło. Masz czas do 1 lipca albo pożegnaj się z aplikacją

    Grafika: Kamil Świtalski / Antyweb

  • Zapomnij o ołówkach z Ikei. Zobacz, co ma Parkside!

    Zapomnij o ołówkach z Ikei. Zobacz, co ma Parkside!

    Parkside: Praktyczne Narzędzia dla Majsterkowiczów

    Parkside pokazuje, że nawet zwykły ołówek można zastąpić czymś bardziej funkcjonalnym. W dzisiejszym artykule przedstawiamy cztery produkty, które powinien posiadać każdy majsterkowicz.

    Zastosowanie Nowoczesnych Narzędzi

    W świecie majsterkowania, precyzja i praktyczność są kluczowe. Dzięki innowacyjnym rozwiązaniom oferowanym przez Parkside, możliwe jest skuteczne i wygodne oznaczanie oraz trasowanie. Tradycyjny ołówek, choć nadal użyteczny, ustępuje miejsca narzędziom, które znacznie ułatwiają pracę.

    Produkty Niezbędne w Warsztacie

    1. Elektroniczny Marker
      Zamiast tradycyjnego ołówka, skorzystaj z elektronicznego markera, który umożliwia precyzyjne oznaczanie różnych powierzchni. Jego zastosowanie sprawia, że prace są szybkie i dokładne.

    2. Laserowy Wszechstronny Poziomica
      Odkryj zalety laserowego poziomica, który pozwala na precyzyjne trasowanie poziomów i kątów. Ten produkt przyspiesza proces pracy, a jego efekty są nie do przecenienia.

    3. Szablon do Oznaczania
      Wykorzystaj szablon, który ułatwia oznaczanie skomplikowanych kształtów. To narzędzie jest idealne do precyzyjnego odwzorowania wzorów oraz projektów.

    4. Narzędzie do Wycinania
      Zainwestuj w nowoczesne narzędzie do wycinania, które zapewnia perfekcyjne krawędzie i wykończenia. To nieoceniona pomoc przy wszelkich pracach montażowych i dekoracyjnych.

    Podsumowanie

    Podsumowując, Parkside oferuje szereg narzędzi, które skutecznie zastępują tradycyjne metody, takie jak pisanie ołówkiem. Inwestując w te cztery produkty, każdy majsterkowicz zyska nową jakość pracy oraz zwiększy swoją efektywność. Nie ma wątpliwości, że nowoczesne podejście do trasowania i oznaczania zmienia sposób, w jaki realizujemy projekty DIY.

  • Naukowiec: jeden prosty trik znacznie skróci czas na telefonie

    Naukowiec: jeden prosty trik znacznie skróci czas na telefonie

    Interesujące wyniki badania i zaskakujące wnioski.

    Jeśli pragniesz ograniczyć czas spędzany ze smartfonem, ale tradycyjne metody, takie jak limity i blokady aplikacji, nie przynoszą rezultatów, może warto zastanowić się nad tym, kto ustala cel. Nowe badanie wykazuje, że kluczem do sukcesu może być nie tylko metoda, ale również samodzielne podejmowanie decyzji. Uczestnicy, którzy osobiście wyznaczyli swoje cele dotyczące ograniczenia korzystania z telefonu, osiągali znacznie lepsze rezultaty niż ci, którzy byli poddani z góry ustalonym normom.

    Własny cel okazał się skuteczniejszy od tego narzuconego

    Badanie przeprowadzono w formie 12-tygodniowego eksperymentu z udziałem 149 osób. Uczestników podzielono na trzy grupy. Pierwsza z nich mogła samodzielnie wybrać cel redukcji korzystania ze smartfona: 10, 20 lub 30 procent. Druga grupa otrzymała ustalony z góry cel na poziomie 14 procent, natomiast trzecia nie miała wyznaczonego celu.

    Badacze zadbali o uczciwość porównania, przyznając uczestnikom w każdej z grup te same zachęty finansowe oraz zapewniając porównywalny poziom trudności dla wybranych celów, co pozwoliło ocenić, czy możliwość podejmowania decyzji miała znaczenie.

    Wyniki były zaskakujące. Osoby, które samodzielnie ustaliły swój cel, ograniczyły korzystanie z telefonu średnio o 26 minut dziennie więcej niż uczestnicy z narzuconym celem. To oznaczało redukcję na poziomie około 73 procent. Dodatkowo, ci, którzy wybierali swoje cele, osiągali je częściej, co skutkowało różnicą wynoszącą 11 punktów procentowych. Rezultat ten jest szczególnie interesujący, ponieważ w pierwszej chwili można by sądzić, że ustalony przez specjalistę limit będzie skuteczniejszy. Okazuje się jednak, że poczucie kontroli nad decyzją może zwiększać zaangażowanie i ułatwiać zmianę nawyków.

    Czytaj dalej poniżej

    Dom 120 m2 w 48 godzin. Nowa technologia budowy bez cegły

    Nie chodzi o całkowite odcięcie od smartfona

    Wyniki badania jednoznacznie pokazują, że najlepszym rozwiązaniem nie jest całkowite odcięcie od telefonu ani zablokowanie wszystkich aplikacji. Kluczowe jest wyznaczenie realistycznego, osobistego celu, do którego dążymy.

    Można rozpocząć od analizy statystyk czasu ekranowego i zdecydować, że w nadchodzącym tygodniu zredukujemy czas korzystania z telefonu o 10 procent. Taki cel może być dla niektórych osób zbyt łatwy, a dla innych zbyt ambitny. Wyniki badania wskazują, że możliwość dostosowania wyzwania do własnych potrzeb ma istotne znaczenie.

    Smartfon może zajmować nam mniej czasu – i nie trzeba do tego zmieniać całego życia

    W trakcie badania zauważono, że ograniczenie korzystania z telefonu wiązało się z pozytywnymi zmianami w zakresie ocen dotyczących uzależnienia od smartfona oraz objawów depresji i lęku. Naukowcy jednak podkreślają, że te wyniki miały charakter drugorzędny, a różnice między grupami w tych aspektach nie były statystycznie istotne, co sprawia, że nie można traktować eksperymentu jako dowodu na bezpośrednią poprawę zdrowia.

    Najważniejszy wniosek jest prosty: zamiast zastanawiać się, ile czasu powinieneś spędzać ze smartfonem, sam zdecyduj, o ile chcesz go ograniczyć. Taki mały element wyboru może sprawić, że postanowienie przestanie być kolejnym narzuconym zakazem, a stanie się konkretnym celem, którego naprawdę pragniesz się trzymać.