Recenzja Turtle Beach Command Series KB7. Klawiatura z ekranem i niewykorzystanym potencjałem

Recenzja Turtle Beach Command Series KB7. Klawiatura z ekranem i niewykorzystanym potencjałem

Autor:

w

Portfolio Turtle Beach od lat koncentrowało się głównie na słuchawkach. Klawiatury i myszy do oferty dodano dopiero po przejęciu marki ROCCAT w 2019 roku, która następnie została wygaszona. Command Series KB7 to pierwsza klawiatura z najwyższej półki, która została wprowadzona wyłącznie pod marką Turtle Beach. Dziedzictwo serii Vulcan jest widoczne już na pierwszy rzut oka – mamy tutaj aluminiową płytę, odsłonięte przełączniki oraz niemal identyczną podpórkę pod nadgarstki.

To nie jest zwykła klawiatura. W miejscu bloku nad strzałkami zastosowano dotykowy ekran o przekątnej 4,3 cala. W KB7 znalazły zastosowanie także magnetyczne przełączniki z regulowanym punktem aktywacji, a całość można rozszerzyć o doczepiany moduł KP7 (sprzedawany osobno). Choć KB7 zadebiutowała w maju, jest stosunkowo trudna do znalezienia w polskich sklepach…

Konstrukcja i ergonomia

W zestawie znajduje się pleciony kabel USB-C o długości 1,8 m, przejściówka na dwa złącza USB-A, silikonowa podpórka pod nadgarstki, ściągacz do keycapów oraz cztery teksturowane nakładki na klawisze WASD. Moduł KP7 należy dokupić osobno.

Górna płyta wykonana jest ze szczotkowanego, anodowanego aluminium w ciemnoszarym kolorze. W lewym górnym rogu znajduje się miedziany akcent oraz plastikowa listwa z pokrętłem, przyciskami sterującymi odtwarzaniem oraz czterema trójkątnymi guzikami funkcyjnymi (tryb gry, przełączanie profilu, włączenie/wyłączenie mikrofonu i podświetlenia). Całość otacza plastikowa ramka, która zakrywa spód.

To teoretycznie klawiatura TKL, ale dość nietypowa, ponieważ prawa strona jest zajęta przez ekran. Klawiatura ma wymiary 399 x 174 x 31 mm i waży 858 g, a po dodaniu podpórki łączna waga wynosi 1,12 kg. Przełączniki pozostają odsłonięte, co jest charakterystyczne dla serii Vulcan, co nie tylko dobrze wygląda, ale również ułatwia czyszczenie.

Keycapy wykonane są z PBT w technologii double-shot. Mają płaski, cylindryczny profil i standardowe niskoprofilowe trzpienie, co pozwala na wymianę na inne alternatywne w razie potrzeby. Podpórka jest półprzezroczysta z poprzecznymi rowkami, mocowana na gumowych klipsach. Producent wykorzystał przezroczyste tworzywo, które efektownie rozprasza światło z dolnej listwy LED.

Dolna część wykonana jest z dwóch elementów – matowej ramki i błyszczącego środka z teksturą w trójkąty oraz logo marki. Zastosowano podwójne nóżki z dwoma kątami nachylenia (5 i 7 stopni) oraz trzy gumowe podkładki.

Na górnej krawędzi znajduje się port USB-C do komunikacji z komputerem oraz USB-A, do którego możemy podłączyć nadajnik myszy lub słuchawek.

Po obu bokach umieszczono szyny do wsuwania modułu KP7. Połączenie zapewniają sprężynowe styki na krawędzi. Co ciekawe, moduł można przymocować zarówno z prawej, jak i z lewej strony, co z pewnością docenią leworęczni gracze. W module znajdują się 28 klawiszy, przycisk trybu oraz pokrętło głośności. KP7 działa także samodzielnie, po podłączeniu własnym kablem.

Konstrukcja sprawia wrażenie solidnej, choć mam kilka zastrzeżeń. Przede wszystkim aluminiowa płyta jest zbyt cienka, co powoduje jej uginanie przy mocniejszym nacisku. Szczególnie widać to przy górnej krawędzi i w centralnej części. Moduł wsuwny mógłby być bardziej stabilny – przy podnoszeniu klawiatury chybocze się na boki, co w praktyce nie jest dużym problemem, gdyż większość czasu będzie leżeć na blacie. Nie podoba mi się także dźwięk klikania górnych klawiszy (trójkątnych oraz sterujących odtwarzaniem) – jest głośny i brzmi nieco tandetnie.

Przełączniki i ekran dotykowy

Titan Low-Profile Hall Effect to autorskie, liniowe przełączniki magnetyczne, fabrycznie smarowane, o skoku 3,2 mm i deklarowanej żywotności 100 milionów naciśnięć. Ich wymiana nie jest możliwa, ponieważ są na stałe wlutowane w PCB. Punkt aktywacji można regulować w zakresie 0,1-3,2 mm dla każdego klawisza z osobna. Oprócz tego znajdziemy mechanizm Rapid Trigger, który jest natychmiastowym resetem klawisza po lekkim zwolnieniu, oraz ReacTap, który przy równoczesnym wciśnięciu dwóch przeciwnych kierunków aktywuje ostatni z nich. Klawiatura komunikuje się z komputerem z częstotliwością do 8000 Hz, co według producenta daje opóźnienie 0,125 ms. Choć brzmi to imponująco, w codziennym użytkowaniu poza scenariuszami turniejowymi może być to bardziej działa z przymrużeniem oka.

Pisanie na KB7 jest przyjemne, klawisze są lekkie, gładkie i nie stawiają wyczuwalnego oporu. Dźwięk jest suchy i stosunkowo cichy jak na odsłonięte przełączniki, choć nie tak głuchy jak w klawiaturach wytłumionych pianką. Klawiatura nie ma tak wyraźnego charakterystycznego dźwięku uderzania o metal, co mi osobiście odpowiada, ponieważ sprawia, że dźwięk staje się subtelniejszy – plastikowa podstawa dobrze działa w tym przypadku.

Punkt aktywacji klawiszy można regulować z poziomu aplikacji lub wbudowanego ekranu. Przy najbardziej czułym ustawieniu, w okolicach 0,5 mm, samo oparcie dłoni na klawiszach potrafi przypadkowo wpisać kilka znaków. Do pisania najlepiej sprawdzają się średnie wartości, a najczulsze ustawienia lepiej pozostawić dla strefy WASD.

Ekran domyślnie zastępuje fisyczne klawisze Insert, Delete, Home, End, Page Up i Page Down. Możemy go jednak użyć jako blok numeryczny, inne polecenia, skróty klawiszowe, makra itp. Do dyspozycji mamy trzy strony po 12 pól, co daje 36 skrótów na profil, a na urządzeniu możemy zapisać pięć profili. Punkty aktywacji, Rapid Trigger i ReacTap można przełączyć bezpośrednio na ekranie, bez potrzeby uruchamiania aplikacji. Dodatkowo dostępne są widżety, takie jak sterowanie odtwarzaniem, wyciszanie mikrofonu w Discordzie, przełączanie scen w OBS-ie czy statystyki meczowe z Counter-Strike’a.

W praktyce ekran sprawdza się jako mały panel sterowania obok klawiatury. Zmiana sceny przed meczem, wyciszenie komunikatora, uruchomienie makra do programu graficznego – wszystko działa sprawnie i ogranicza konieczność przełączania okien. Przewijanie stron jest szybkie i płynne, jednak ściąganie górnego panelu z ustawieniami nie ma animacji, co sprawia wrażenie opóźnienia. Sam panel dotykowy mimo to działa responsywnie i dostatecznie precyzyjnie, chociaż oczywiście wymaga przyzwyczajenia.

Ekran i podświetlenie pobierają sporo energii, dlatego KB7 jest konstrukcją wyłącznie przewodową. Przy porcie USB 3.0 wystarczy jeden kabel, natomiast przy starszym USB 2.0 konieczna jest przejściówka z dwiema wtyczkami.

Oprogramowanie Swarm II

Do zarządzania klawiaturą potrzebujemy dedykowanego oprogramowania producenta – Swarm II. Znajdziemy tutaj możliwość kontroli podświetlenia dla każdego klawisza z kreatorem efektów, opcję tworzenia profili automatycznie przełączanych w zależności od aktywnej aplikacji, menedżera makr z rejestracją w czasie rzeczywistym oraz integracje z OBS-em i Discordem. Dwie reklamowane funkcje, czyli Multi-Input oraz emulacja analogowej gałki kontrolera, mają być dostępne w przyszłości. Aplikacja działa tylko na systemie Windows, natomiast na MacOS klawiatura funkcjonuje jako zwykłe urządzenie bez możliwości konfiguracji.

W praktyce Swarm II należy do najmniej stabilnych aplikacji, z jakimi miałem do czynienia. Wiele funkcji działa nieprzewidywalnie; program uruchamia się długo i często się zawiesza, a sam proces aktualizacji firmware klawiatury trwa znacznie dłużej niż oczekiwano. Problemem jest także sam UX oraz nawigacja po kolejnych ekranach – mam wrażenie, że wiele elementów układu zaprzecza dobrym praktykom projektowania interfejsów.

Możliwości konfiguracji ekranu są względnie duże – mamy wiele (choć wciąż wydaje się ich za mało w porównaniu do np. Stream Decka Elgato) różnych poleceń i funkcji, które możemy przeciągnąć na ekran z podglądem układu. Niektóre kafelki wykonują konkretne zadania, inne wyświetlają informacje (np. o temperaturze GPU i CPU, zajętej pamięci RAM itd.), a jeszcze inne naśladują skróty klawiszowe. Niestety nie mamy możliwości dostosowania wyglądu kafelków, a brak opcji dodawania emoji czy własnych obrazków jest odczuwalny. Szczególnie widać to w przypadku skrótów klawiszowych i kafelków, które wyglądają niezbyt atrakcyjnie.

Producent przygotował również kilka gotowych układów, które możemy zaimportować. Są to między innymi skróty klawiszowe dedykowane Teams, Zoomowi, Photoshopowi lub przeglądarkom internetowym. Mimo wszystko potrzeba sporo czasu, aby skonfigurować ekran, stworzyć odpowiednie profile, makra i układy, by móc z niego naprawdę skorzystać – a zastosowań jest wiele, szczególnie dla twórców internetowych, streamerów i pracowników kreatywnych. Brakuje mi jednak większej liczby gier, które by wykorzystywały ten potencjał – nie każdy gra w Counter-Strike’a, a to prawie jedyna obsługiwana gra. Fajnie byłoby mieć np. wskaźniki stanu surowców w strategiach, cooldowny umiejętności czy nasze statystyki w strzelankach. Potencjał takich ekranów w peryferiach jest ogromny, ale niewiele firm rzeczywiście go wykorzystuje w pełni. I nie inaczej jest tym razem.

Dla kogo jest ta klawiatura?

Turtle Beach Command Series KB7 to jedna z ciekawszych klawiatur roku 2023, jednak wciąż z wieloma niedoskonałościami. Ekran dotykowy w miejscu bloku nawigacyjnego ma realne zastosowania, magnetyczne przełączniki z regulacją per klawisz i Rapid Trigger sprawdzają się w strzelankach, a moduł numeryczny można podłączyć z lewej lub prawej strony, co jest rzadką cechą u konkurencji. Całość dopełniają keycapy PBT i konstrukcja wzmacniana aluminiową płytą.

Naturalnie nie wszystko jest tutaj idealne. Największym problemem pozostaje oprogramowanie, które potrafi się zawieszać, resetować nasze ustawienia i jest trudne do przewidzenia. Niektórzy mogą być także rozczarowani brakiem możliwości wymiany przełączników. Mimo to największym minusem jest niedostateczne wykorzystanie potencjału dodatkowego ekranu. Integruje się on bowiem tylko z jedną grą, a sama liczba dostępnych funkcji i poleceń (oraz ich personalizacji) jest niewystarczająca. Producent mógłby dodatkowo udostępnić SDK czy dokumentację do tworzenia własnych dodatków – tego również brakuje.

KB7 to imponująca konstrukcja, która jest ograniczona przez oprogramowanie. Wiele zależy od producenta. Jeżeli będzie kontynuował aktualizacje aplikacji oraz firmware, za pół roku może to być zupełnie inny produkt.

Cena urządzenia wynosi 210 euro (+100 euro za opcjonalny moduł KP7). Warto również zaznaczyć, że dostępność w polskich sklepach jest ograniczona, co zmusza do składania zamówień bezpośrednio na stronie producenta (na szczęście z darmową przesyłką przy zamówieniach powyżej 50 euro).

Turtle Beach Command Series KB7 (+KP7)



plusy

  • Fajny design
  • Wygodna podpórka pod nadgarstki w zestawie
  • Wbudowany port USB-A
  • Regulowane magnetyczne przełączniki o przyjemnym brzmieniu
  • Rapid Trigger i ReacTap
  • Możliwość podłączenia bloku numerycznego KP7 (po obu stronach!)
  • Duży, jasny i czytelny wyświetlacz…


minusy

  • …którego potencjału jak zwykle nie wykorzystano
  • Aluminiowa płyta powinna być grubsza, bo konstrukcja się ugina
  • Oprogramowanie Swarm
  • Słaba dostępność w polskich sklepach

Urządzenie do recenzji udostępnił producent. Firma nie miała wpływu na treść artykułu przed publikacją.