Auta elektryczne mogą napotykać poważne wyzwania. Z Chin napływają niepokojące informacje.
Niestety, optymistyczne wieści o rynku używanych aut elektrycznych w Chinach są wciąż rzadkością. Z tamtejszych dealerów coraz częściej słyszy się o odmowach przyjęcia elektryków starszych niż 5 lat. Powód? Stale spadająca wartość używanych samochodów elektrycznych.
Chiny nie chcą używanych aut elektrycznych
Chiny są uznawane za poligon doświadczalny w dziedzinie elektromobilności. Kraj ten od lat lideruje pod względem liczby aut elektrycznych na drogach; obecnie zarejestrowanych jest tam ponad 44 miliony takich pojazdów. Niektóre z nich osiągnęły tzw. wiek emerytalny – ich właściciele, po latach użytkowania, decydują się na nowsze modele, a starsze trafiają na rynek wtórny. Zaskakujące jest jednak, że dealerzy coraz rzadziej decydują się na odkup aut elektrycznych. Według najnowszych informacji, aż 4 na 5 dealerów w Chinach odmawia przyjęcia aut elektrycznych (BEV) starszych niż 5 lat. Głównym powodem są obawy dotyczące stanu baterii oraz ryzyko poniesienia wysokich kosztów w przypadku konieczności jej wymiany. W kontekście kosztów, sytuacja dotycząca odsprzedaży używanych aut BEV również nie jest zachęcająca. Według China Automobile Dealers Association (CADA), 3-letni samochód elektryczny w Chinach obecnie wyceniany jest na około 45% pierwotnej ceny – w porównaniu do 55% jeszcze kilka lat temu.
To zjawisko wynika z podejścia rynku wtórnego do wyceny aut, które uwzględnia m.in. przebieg, wiek, renomę marki i pozostałą długość gwarancji. Istotne jest również dokładne sprawdzenie kondycji baterii za pomocą specjalnych portów diagnostycznych. Na stan baterii wpływa nie tylko wiek czy liczba przejechanych kilometrów, ale także sposób użytkowania, w tym miejsce parkowania oraz sposób ładowania. Ostatecznie jednak, pięcioletni samochód elektryczny przekracza pewną psychologiczną barierę dla potencjalnego nabywcy. Zbliżający się koniec gwarancji (np. 8-letniej) oraz zmniejszający się margines bezpieczeństwa przy dużych kosztach potencjalnej wymiany sprawiają, że zakupu takiego pojazdu dokonuje się z dużą ostrożnością. Dealerzy w Chinach są tego świadomi, przez co coraz rzadziej decydują się na odkupywanie takich pojazdów.
Jak prezentuje się rzeczywista degradacja baterii? Średnio rocznie odnotowuje się utratę pojemności na poziomie 2%, co oznacza, że po dziesięciu latach samochód wciąż powinien mieć większość zasięgu na fabrycznym ogniwie. Większe zużycie, wynoszące około 3% rocznie, obserwuje się przy częstym ładowaniu i w gorącym klimacie.

Drugie życie elektryka – pilna potrzeba
Dane to jedno, natomiast realia rynku motoryzacyjnego to zupełnie inna sprawa. W przypadku braku zainteresowania zakupem, nawet w pełni sprawny samochód elektryczny z dużym zasięgiem stanie się jedynie zestawem metalu przeznaczonego do recyklingu. Producenci, głównie chińscy, którzy eksportują na potęgę do Europy, muszą opracować nową strategię. Tym razem nie chodzi o zwiększenie sprzedaży, ale o zapewnienie właściwego zarządzania rynkiem wtórnym i odpowiednią obsługę pojazdów po kilku latach użytkowania, gdy te trafią w ręce drugiego właściciela. To wyzwanie jest o wiele trudniejsze, ale niezwykle istotne. Nie możemy pozwolić sobie na sytuację, w której kilka milionów aut poruszających się po Europie, za kilka lat będą w 100% na złomie tylko dlatego, że nie udało się zdobyć zaufania konsumentów na rynku wtórnym. A zdobycie takiego zaufania nie zapowiada się na łatwe zadanie. Przy zakupie samochodu z drugiej ręki dąży się do maksymalizacji opłacalności i szans na bezawaryjność – wizja wymiany baterii, która kosztuje 1/3 całej wartości auta, skutecznie zniechęca do takiej inwestycji.
