Korporacyjne życie rządzi się swoimi własnymi zasadami. Historia, którą przeczytacie, ukazuje pewne absurdy tego świata, a jeśli jest prawdziwa, można dostrzec kilka powodów, dla których firmy mogłyby podjąć taką decyzję. I trudno je w takim przypadku całkowicie potępiać.
Trudno wyobrazić sobie bardziej absurdalny sposób na zakończenie działalności firmy niż zniszczenie ponad stu sprawnych komputerów. A jednak ta historia zdobywa popularność w Internecie. Były pracownik dużej firmy technologicznej twierdzi, że podczas likwidacji jednego z zagranicznych biur przedsiębiorstwo podjęło decyzję o zniszczeniu ponad 100 MacBooków Pro wyposażonych w układy M4 oraz 48 GB pamięci RAM.
Sprawa wzbudziła szybkie zainteresowanie, szczególnie że nie chodziło o stare czy uszkodzone urządzenia. Według relacji zamieszczonej przez niego na Reddicie, komputery były w pełni sprawne i miały znaczną wartość rynkową. Zamiast przekazać je pracownikom, darować organizacji charytatywnej czy wykorzystać w innym oddziale, firma miała zdecydować się na ich fizyczne zniszczenie.
Dlaczego firma miałaby niszczyć sprawne komputery?
Na pierwszy rzut oka decyzja ta wydaje się całkowicie nieracjonalna. W rzeczywistości jednak przedsiębiorstwa mogą mieć uzasadnione powody, aby nie przekazywać używanego sprzętu. Jednym z najczęściej przytaczanych powodów jest bezpieczeństwo danych. Komputery firmowe mogą zawierać poufne informacje, konfiguracje systemowe oraz klucze dostępu. Usunięcie danych z dysku twardego nie zawsze jest uznawane przez organizacje za wystarczający krok, zwłaszcza kiedy obowiązują restrykcyjne procedury bezpieczeństwa. Internauci wskazują również na kwestie prawne, podatkowe oraz korporacyjne procedury związane z likwidacją majątku przedsiębiorstwa. Żaden z tych powodów nie został jednak oficjalnie potwierdzony – możemy więc tylko spekulować.
Wartość takiego sprzętu jest niemała
Historia ta staje się jeszcze bardziej zaskakująca w kontekście aktualnych cen komputerów Apple. Obecnie najtańsza dostępna wersja MBP z 48 GB RAM kosztuje około 15,5 tys. złotych. Nawet biorąc pod uwagę, że w poprzedniej generacji ceny były nieco niższe, nadal mówimy o ogromnych kwotach. Nie wiemy też, czy wszystkie z ponad stu urządzeń opisanych w tej historii miały dokładnie taką samą wartość. Opisane komputery korzystały z generacji M4, a ich rzeczywista cena zależałaby od wielu czynników, takich jak konfiguracja, stan techniczny oraz aktualna sytuacja na rynku wtórnym. Mimo to należy podkreślić, że bezsensowne zniszczenie sprzętu może prowadzić do ogromnych strat finansowych.

Historia, która daje do myślenia, ale… warto podchodzić do niej ostrożnie
Najważniejszy szczegół łatwo przeoczyć: nie znamy nazwy firmy, a cała historia pochodzi od anonimowego użytkownika Reddita. Nie mamy także pewności, czy zapowiadane zniszczenie komputerów rzeczywiście miało miejsce – to może być tylko jedna z wielu niepotwierdzonych opowieści. Dlatego nie należy traktować tej relacji jako uznanego przypadku. Niemniej jednak, jeśli jest to prawda, ukazuje to dość… interesującą stronę korporacyjnego zarządzania sprzętem.
Ponad sto wydajnych MacBooków Pro mogło zostać uznanych za mniej wartościowe niż koszt ich bezpiecznego przekazania innym. Dla przeciętnego użytkownika brzmi to absurdalnie. W świecie dużych korporacji bezpieczeństwo danych, procedury oraz odpowiedzialność prawna mogą jednak zupełnie zmienić ekonomiczny bilans – dlatego, jeśli ta historia jest prawdziwa, nie jestem wcale zaskoczony.
