Mężczyzna postanowił podłączyć wieś do internetu. Teraz może za to trafić za kratki.
Pewien mężczyzna miał dosyć cyfrowego wykluczenia, które dotknęło jego wieś. Wziął sprawy w swoje ręce i zapewnił mieszkańcom dostęp do internetu. W rezultacie grozi mu więzienie, mimo że sprawę zdecydowanie oprotestowała lokalna społeczność oraz część prawników.
Do więzienia za dostęp do internetu na wsi
Cyfrowe wykluczenie pozostaje poważnym problemem, z którym borykają się miliony ludzi na całym świecie. Niedostateczna infrastruktura (lub jej całkowity brak) występuje nawet w dobrze zaludnionych regionach. W 2026 roku dla wielu osób taki stan rzeczy jest po prostu nie do przyjęcia. Swój sprzeciw wobec braku internetu postanowił wyrazić 39-letni mieszkaniec Indonezji, Yogi Gilang Arya Setia, lokalny przedsiębiorca oraz właściciel firmy PT Mentawai Network Provider na Sumatrze Zachodniej. Zdecydował się na zapewnienie dostępu do sieci dla mieszkańców wysp Pagai Utara i Pagai Selatan, wykorzystując popularne urządzenia Starlink.
Warto zadać sobie pytanie, dlaczego lokalne władze nie zająły się tą kwestią. Okazuje się, że obszar, w którym działał przedsiębiorca, to niemalże zapomniane terytoria Indonezji, charakteryzujące się słabo rozwiniętą infrastrukturą. W obliczu takich problemów Starlinki wydają się być idealnym rozwiązaniem. Władze natomiast postanowiły pozwać mężczyznę, co skutkuje groźbą kary pozbawienia wolności za niedostosowanie się do panującego prawa oraz brak uzyskania odpowiednich zezwoleń i licencji na świadczenie takich usług mieszkańcom.
Obrońca mężczyzny zwraca uwagę, że kluczowym problemem w tej sprawie jest właśnie brak stosownych zezwoleń. Uzyskanie ich w wyspiarskich warunkach jest niezwykle trudne, a sama sprawa powinna być traktowana przez władze jako szansa na rozwój i edukację, zamiast jako przykład „demonstracyjnego” działania przeciwko przedsiębiorcy. Nurul Fajri, wykładowca prawa konstytucyjnego z Uniwersytetu Andalas, podkreślił, że podłączenie Starlinków było w zasadzie przysługą wykonaną na rzecz lokalnych władz, a także dodaje, że Minister ds. Komunikacji i Cyfryzacji opowiada się za pomocą w dopełnieniu formalności, by mieszkańcy mogli dalej korzystać z internetu.
Starlink po kosztach, czy dla zysku?
Poszukując informacji o sprawie na portalu X, natrafiłem na komentarz, który rzucił nowe światło na sytuację, wskazując na opłaty pobierane przez Indonezyjczyka. W komentarzu przedstawiono kwoty, jakie mężczyzna pobierał za podłączenie do internetu za pomocą Starlinka, oraz ceny dostępnych pakietów danych. Choć na pierwszy rzut oka mogłoby to sugerować chęć szybkiego zysku z pozycji monopolisty, w rzeczywistości potwierdziły się domysły, że mężczyzna chciał naprawdę pomóc mieszkańcom.
Opłata za instalację (w przeliczeniu na złotówki) wynosiła około 210-315 zł. Każdy użytkownik miał możliwość zakupu pakietów internetu zamiast podpisywania umowy. Ceny pakietów były ustalone na poziomie około 1 zł za 1 GB. Miało to swoje uzasadnienie w lokalnych warunkach rynku, jednak po przeliczeniu całości, Yogi Gilang Arya Setia nie zarabiał zbyt wiele – raczej w granicach przeciętnej pensji, ponieważ sam ponosił koszty abonamentu Starlink i zakupu niezbędnego sprzętu. Ostatecznie można uznać to działanie za odciążenie władz w zakresie cyfryzacji regionu, co z pewnością cieszyło mieszkańców. Komentarze w mediach społecznościowych pełne są głosów rozczarowanych Indonezyjczyków, które narzekają na rząd, który lekceważy kwestie rozwoju ogromnych obszarów kraju, w którym mieszka prawie 290 milionów ludzi.
