Kupiłem nowy router, a router operatora został odłożony do szafy. Teraz mój internet działa szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Wyobraźcie sobie sytuację – macie internet światłowodowy z imponującą prędkością, na przykład 900 Mb/s. Brzmi dobrze? Jednak mimo wysokich parametrów, pobieranie gier wyglądają jak tortura, a Netflix w jakości Full HD w salonie zacina się, czasem gubiąc połączenie. Zanim zadzwonicie do operatora, warto najpierw sprawdzić coś innego. Okazuje się, że problem może tkwić w naszym sprzęcie.
Router jaki jest, każdy widzi – często słabej jakości
W czasach, gdy w moim rodzinnym domu zainstalowano internet bezprzewodowy, myślałem, że szybko zrozumiałem, jak to działa. Mamy router, który rozprowadza sieć po pomieszczeniach, a gdy nie chcemy łączyć się z internetem przez kabel, korzystamy z WiFi. Operator dostarcza zarówno podłączenie do sieci, jak i urządzenie – mamy zatem cały zestaw gotowy do użycia. Młody umysł nie mógł jednak pojąć, dlaczego w sklepach są dostępne routery innych producentów, które można kupić niezależnie od operatora. Skoro nasz usługodawca oferuje router, po co jeszcze jeden?
Niedługo potem zrozumiałem, że choć urządzenie w ramach umowy faktycznie działa, jego możliwości są mocno ograniczone. Dziś, mając znacznie większą wiedzę oraz doświadczenie, mogę stwierdzić, że wymiana routera na lepszy model niż ten dostarczany przez dostawcę internetu to najlepsza decyzja, jaką możecie podjąć w kontekście domowej sieci WiFi.
Często nie zdajemy sobie sprawy z jakości sprzętu, który otrzymujemy w ramach umowy z dostawcą internetu. Router za symboliczną złotówkę lub w ramach miesięcznego abonamentu pozwala na korzystanie z WiFi, ale zazwyczaj jest to sprzęt niskiej jakości. Podstawowe funkcje oraz niższy od rekomendowanego poziom zabezpieczeń to tylko niektóre z problemów charakteryzujących takie domyślne urządzenia. Wiele z nich nie ma nawet anten, a jedna lub dwie ściany w mieszkaniu mogą znacznie pogorszyć jakość sygnału. Nic dziwnego, że streaming nie działa tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, a ostateczny komfort korzystania z internetu często odbiega od oczekiwań – nie mówiąc już o prędkości wskazanej w umowie.

Dobry router zmienia zasady gry
Po przeprowadzce do obecnego mieszkania również otrzymałem router WiFi od operatora po podpisaniu umowy. Z uwagi na mniejszy metraż niż w domu, uznałem, że domyślne urządzenie powinno poradzić sobie bez problemu. Wysoka prędkość (bo to przecież światłowód) i centralne umiejscowienie routera sugerowały mi, że siła WiFi będzie wystarczająca w każdym pomieszczeniu i nie ma potrzeby wymiany sprzętu. Rzeczywiście, przez dłuższy czas nie miałem powodów do narzekania. Usługi VOD działały doskonale, a sypialnia i gabinet również oferowały dobrą jakość połączenia.
Problemy zaczęły się wraz z dodawaniem kolejnych urządzeń do sieci oraz wzrostem moich wymagań. Dodatkowy laptop, telewizor, a w końcu streaming gier przez chmurę uświadomiły mi, że gdzieś w łańcuchu mojego połączenia znajduje się wąskie gardło. Jak wytłumaczyć fakt, że internet obiecujący niemal 1 Gb/s potrafił się krztusić podczas oglądania serialu czy streamowania gier, co samo w sobie wymagało 8 gigabajtów na godzinę?
No cóż, pomyślałem. Nawet jeśli mam nowoczesny sprzęt i najlepszy pakiet, to w środku tego równania znajduje się najprostszy router, jaki można sobie wyobrazić. Zielone lampki LED mrugały, informując mnie, że daje z siebie wszystko. To jednak niewiele, bo został stworzony do obsługi prostego środowiska pracy, z kilkoma telefonami i laptopem, które na co dzień wykorzystują internet do przeglądania maili, dokumentów Google i serwisów newsowych. Moje wymagania szybko zaczęły przekraczać jego możliwości.
I nie zamierzam dzisiaj promować konkretnego urządzenia, bo nie o tym jest ten tekst. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na to, w jak prosty sposób możecie poprawić komfort korzystania z internetu, nie kontaktując się z operatorem, nie podpisując nowej umowy ani nie przemeblowując mieszkania w celu uzyskania lepszej jakości sygnału. Wymiana routera oczywiście wiąże się z kosztami, ale są to wydatki jak najbardziej uzasadnione.
W moim przypadku jakość WiFi wzrosła momentami dwukrotnie w porównaniu do tego, co było wcześniej. Podczas grania w chmurze przestały mnie dręczyć jakiekolwiek spadki jakości czy utrata sygnału. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem problemy z serwisem VOD, a pobieranie gier na Steam odbywało się z prędkością średnio niemal dwa razy wyższą. Nie mam odniesienia do poprawy jakości sieci w tym samym pomieszczeniu, ale najczęściej korzystam z internetu w pokoju oddalonym o jedną ścianę od routera. Sugerując się testami prędkości, uzyskałem wzrost na poziomie 150-200% po wymianie routera. W salonie, czyli najbardziej oddalonym miejscu od urządzenia, prędkość wzrosła wręcz trzykrotnie. Należy również zwrócić uwagę na stabilność połączenia.
Domyślny router radził sobie zawsze gorzej, im dalej znajdowało się urządzenie podłączone do internetu – to logiczne. Po zakupie nowego urządzenia (wyposażonego w cztery antenki i standard WiFi 7) pokrycie mieszkania zwiększyło się do tego stopnia, że odległość od routera nie wpływa zauważalnie na prędkość internetu. Dodatkowo, ping nie przekracza kilkunastu punktów, co stanowi odpowiedź na pytanie, czy warto zainwestować w nowy router. Ja już wiem, że tak.
