W World of Tanks: HEAT rusza drugi sezon. „Ogień i popiół” przynosi wulkaniczną mapę i 40-osobowe bitwy

W World of Tanks: HEAT rusza drugi sezon. „Ogień i popiół” przynosi wulkaniczną mapę i 40-osobowe bitwy

Autor:

w

Drugi sezon World of Tanks: HEAT pod tytułem „Ogień i popiół” zainaugurowano 2 września. Wargaming wprowadził do gry nowego Agenta, trzy nowe pojazdy, mapę ukazującą miasto zniszczone przez wulkan oraz format starć 20 na 20.

Gambit i trzy nowe pojazdy

Gambit to Agent defensywny, którego zadaniem jest utrzymanie linii obrony oraz ukaranie przeciwników, którzy ją naruszą. Jego pasywna umiejętność nakłada narastające osłabienie na pojazdy, które go ostrzeliwują. Po osiągnięciu odpowiedniej liczby warstw, Gambit ma możliwość zablokowania umiejętności przeciwnika. Efekt ten staje się silniejszy, im bliżej znajduje się cel. Jego superumiejętność, Iron Curtain, rozstawia drony, które na krótko zwiększają wytrzymałość Gambita oraz jego sojuszników w pobliżu.

Gambit dysponuje dwoma czołgami, które można odblokować za darmo na torze przepustki. M60A3E2 ma możliwość tymczasowego wzmocnienia pancerza oraz gąsienic. Dzięki dodatkowej zdolności może wystrzelić ładunek ogłuszający pobliskich wrogów, jednak jego użycie naraża maszynę na ostrzał. Z kolei T-72SH skupia się na zakłócaniu, z jedną z jego zdolności zaburzającą działanie systemów namierzania przeciwników oraz drugą, która pozwala na rozstawienie urządzeń zadających obrażenia i blokujących wrogów w zasięgu.

Trzeci pojazd trafia do Ember, agentki dostępnej w grze od jej premiery. M1150 ABV to pojazd bojowy z miotaczem ognia, zaprojektowany do walki na bliskich dystansach, jednak dzięki dwóm umiejętnościom potrafi zadawać obrażenia również na średnim dystansie.

Inferno One i bitwy 20 na 20

Nowa mapa, Inferno One, to alternatywna wersja Islandii, na której miasto zostało zniszczone wskutek wybuchu wulkanu. Płynąca lawa nie jest jedynie tłem; jej rzeki z czasem zmieniają kształt bezpiecznych stref, co zmusza obie drużyny do przestawiania się na nowe pozycje. Przy jednym z punktów kontrolnych lawa napływa w trakcie meczu. Gracze mogą przez nią przejechać, jednak narażają czołg na obrażenia oraz podpalenie.

Czytaj dalej poniżej

MSI rozdaje darmowe gry na Gamesplanet. Oto, co zrobić, aby ją otrzymać

Druga istotna zmiana dotyczy trybu Podboju, który otrzymał nowy format. Bitwy 20 na 20 zbierają w jednym meczu 40 graczy, z tymi samymi zasadami co w wariancie 10 na 10. Obowiązuje przejęcie pięciu baz, a liczba odrodzeń jest nieograniczona. Wargaming nie planuje jednak wprowadzenia tego formatu na stałe. Podobnie jak wcześniej w przypadku trybu Podłożenie/Rozbrojenie, większe bitwy będą dostępne początkowo w weekendy w godzinach szczytu, a ich dostępność ma być stopniowo zwiększana w trakcie sezonu.

Przepustka zostaje po sezonie

Równocześnie z seasonem rusza także przepustka Bitewna „Ogień i popiół”, oferująca nagrody do odblokowania podczas gry. Wariant Premium kosztuje 1000 monet, czyli 36 zł, i umożliwia zbieranie nagród bez konieczności przestrzegania ustalonej kolejności. Co istotne, przepustka nie zniknie po zakończeniu sezonu, lecz trafi do archiwum, gdzie pozostanie dostępna w kolejnych sezonach, wraz ze wszystkimi nagrodami. Analogiczne zasady będą dotyczyć przyszłych przepustek. Status Premium pozostanie przypisany do konkretnej przepustki, za którą został wykupiony.

Jak HEAT wypada po trzech miesiącach?

Miałem okazję spędzić kilkanaście godzin grając przy premierze pierwszego sezonu. Strzelanie w tej grze dostarcza prawdziwej frajdy i jest najsilniejszym elementem HEAT. Wystrzały brzmią potężnie, trafienia w pancerz są wyraźnie odczuwalne, a czołgi sprawiają wrażenie odpowiednio ciężkich. Wargaming znacząco uprościł jednak model walki w porównaniu do klasycznego World of Tanks. Skomplikowane obliczenia penetracji zostały zastąpione celownikiem, który zmienia kolor. Zielony oznacza, że pocisk przebije pancerz, a czerwony, że się odbije.

Wielką zaletą jest również oprawa graficzna. Wargaming stworzył na potrzeby HEAT własny silnik od podstaw. Eksplozje są spektakularne, oświetlenie wygląda znakomicie, a modele pojazdów są bogate w detale. Ponadto, tempo starć jest bardzo dynamiczne. Po zniszczeniu czołgu nie musimy obserwować reszty meczu, gdyż niewielki czas odrodzenia pozwala na szybki powrót do walki. Pojedyncze starcie trwa około 10 minut, a przez większość tego czasu dzieje się coś interesującego.

Jednakże nie wszystko jest idealne; reszta aspektów gry, otaczających samą walkę, wypada znacznie gorzej. Nie możemy wybrać trybu ani mapy, gry losują je za nas. Po wejściu do kolejki nie ma również możliwości zmiany Agenta ani pojazdu. W efekcie możemy trafić na mapę, która zupełnie nie pasuje do wybranej maszyny. Jeszcze gorsza sytuacja występuje w komunikacji. Gra opiera się na współpracy trzech ról, ale brakuje czatu tekstowego oraz głosowego. Pozostaje jedynie system oznaczeń, który nie działa zbyt efektywnie.

Pechowo, ekonomia też budzi wątpliwości. Nowy pojazd kosztuje około 200 tys. kredytów, natomiast za jeden mecz zdobywamy jedynie kilka tysięcy. W związku z tym, aby odblokować pojedynczy czołg, musimy rozegrać kilkadziesiąt bitew. To zdecydowanie zbyt dużo. Na szczęście nie oznacza to oczywistego „pay to win”. Wszystkie moduły można bowiem odblokować w trakcie zwykłej gry, a przepustka Premium jedynie zmienia ich kolejność.

Pierwszy sezon „Lost Eden”, który zakończył się 2 września, wprowadził agentkę, dwa czołgi oraz mapę. Sezon „Ogień i popiół” jest w tej kwestii zdecydowanie bogatszy. Największą nowością są bitwy 20 na 20, jednak do rozegrania takiego meczu potrzeba jednocześnie 40 graczy. Wargaming na razie udostępnia je tylko w weekendowych godzinach szczytu. Jeszcze w tym sezonie przekonamy się, czy tryb będzie dostępny przez cały tydzień.