Ubisoft nie uczy się nawet na własnych sukcesach. Heroes III Remake to obnaża

Ubisoft nie uczy się nawet na własnych sukcesach. Heroes III Remake to obnaża

Autor:

w

Nie będzie to kolejny tekst o tym, że grafika w zapowiedzianym remake’u Heroesów III jest brzydka, a samo odświeżenie gry nie ma sensu. Problem jest znacznie głębszy i dotyka samego DNA tej firmy.

Nie ma co się oszukiwać. Ubisoft od lat nie znajduje się w łaskach fanów i mierz� się z gigantyczną krytyką. Jednak ku zdziwieniu społeczności, ostatnio pokazali, że potrafią zrobić coś dobrze. Heroes of Might and Magic: Olden Era, gra, której od zapowiedzi towarzyszyła nuta sceptycyzmu, przeszła drogę od „wygląda jak produkcja mobilna” do „to naprawdę porządny Heroes”. I nie stało się to przypadkiem. To był efekt konkretnej strategii: słuchania społeczności. A teraz, gdy ta sama firma bierze na warsztat absolutną świętość, jaką jest Heroes III, robi dokładnie odwrotnie. Bolesna konstatacja jest taka, że Ubisoft nie tylko zapomina uczyć się na własnych błędach. Oni często nie wyciągają wniosków nawet ze swoich sukcesów.

Lekcja, której nikt nie odrobił

Tej wiosny dostaliśmy wczesny dostęp ciepło przyjętej części Heroes of Might and Magic: Olden Era. Ale nie było to takie oczywiste, że wyjdzie z tego porządna gra i przyzwoita odsłona serii. Po początkowych zwiastunach nie oczekiwano po niej wiele. Ludzie narzekali, że wygląda, jakby była robiona na smartfony, bez pomysłu, a zamkom i jednostkom brakowało charakteru. Do premiery Early Accessu praktycznie wszystko, o co wcześniej gracze mogli się przyczepić, zostało naprawione.

Ale nie dlatego, że otworzyły się niebiosa i natchnieni łaską deweloperzy z Unfrozen sami wpadli na to, jak naprawić grę. Po prostu spytali graczy, a następnie zastosowali się do najrozsądniejszych sugestii. Było kilka zwiastunów, demo, playtesty, a później wczesny dostęp, czyli nadal etap, w którym duże zmiany są jeszcze możliwe. Studio odpowiedzialne za Olden Erę wystawiało swoje dzieło regularnie na krytykę i wyciągało wnioski. Prosty mechanizm: pokaż, przyjmij feedback, popraw. Działa.

Muzeum, w którym nie wolno dotykać eksponatów

Nie można tego samego powiedzieć o remake’u trójeczki. Ubisoft przede wszystkim powinien zrozumieć, że podszedł do świętości. To tak, jakby wszedł do muzeum, wyjął starożytny eksponat z gabloty i stwierdził, że można go zastąpić rzeźbą stworzoną w zeszły piątek. Heroes of Might and Magic III to gra z być może najbardziej zaangażowaną społecznością w świecie gier wideo. Fani sami się zrzeszają i ulepszają grę poprzez tworzenie własnych map, unikatowych scenariuszy czy organizowanie turniejów. Ta gra żyje od ponad dwóch dekad nie dzięki Ubisoftowi, ale pomimo niego.

Czytaj dalej poniżej


Sieć 10 Gb/s w domu to już nie egzotyka. Na co komu takie prędkości?

Jak zatem zrobić remake takiej gry? Złośliwi odpowiedzieliby lakonicznie, że wcale. Jednak wystarczyło czerpać doświadczeniem z Olden Ery i wystawić się na krytykę. Zamiast tego Ubisoft zorganizował zamkniętą imprezę dla dziennikarzy, gdzie w sterylnych warunkach przedstawiciele wybranych mediów mogli ograć specjalnie przygotowany fragment rozgrywki. Następnie wypuszczono trailer, który widzowie porównują do AI slopu. Zero playtestów, zero dem, zero kontaktu ze społecznością, która przecież doskonale wie, czego od tej gry oczekuje.

Czy da się tę grę odratować? Może być trudno, szczególnie że premiera przewidziana jest już na 2027 rok. Ubisoft nie do końca to przemyślał i zamiast dla fanów Heroesów III robi teraz grę praktycznie dla nikogo. Ci, którzy mają ochotę zagrać w trójkę, po prostu odpalą dobrze znaną, klasyczną wersję. A ci, którzy mają ochotę na lekki powiew świeżości, mają niedawno wypuszczoną Olden Erę. Remake trafia w próżnię rynkową, którą sam sobie stworzył.

Ubisoft miał przepis na sukces w ręce, napisany wcześniej przez Unfrozen. Szkoda, że na niego nie zerknął przed rozpoczęciem gotowania.