GTA 6 będzie miało edycję kolekcjonerską. Choć gra nie jest jej częścią, cena wynosi niemal 1800 zł.
Rockstar usłyszał kiedyś mnie mówiącego, że „twórcom GTA jestem w stanie wiele wybaczyć”, a od tego czasu regularnie wystawia moją cierpliwość na próbę. Teraz ogłoszono, że GTA 6 otrzyma edycję kolekcjonerską z dziwnymi gadżetami, bez gry, a wszystko za jedyne 1800 zł. Szefie, jestem zmęczony…
Rockstar chyba postradał zmysły. Kolekcjonerska edycja GTA 6 kosztuje 1800 zł…
…a w dodatku nie znajdziemy w niej samej gry. Już nie wspominając o tym, że wersja ta będzie dostępna jedynie w dystrybucji cyfrowej, w zestawie „gadżetów” i „pamiątek” z Vice City nie ma nawet karteczki z kodem. Taki ruch zasługuje na krytykę, ale jakoś można by go przyjąć do wiadomości. Zamiast tego, Rockstar oferuje nam kolekcjonerskie pudełko z przedmiotami dla największych fanów gry – te muszą jednak dokupić osobno, co sprawia, że całe to „doświadczenie” budżetowo jest znacznie bardziej uciążliwe. Czyż nie? Możecie nabyć kolekcjonerską edycję GTA 6, która ma stanowić celebrację Vice City i pamiątek ze stanu Leonida. Cena dokładnie wynosi 1740 zł, ale razem z wysyłką do Polski przekracza 1800 zł – to już konkret. Co zatem zawiera zestaw?
Zestaw składa się z eleganckiego pudełka z szufladkami, wypełnionymi zawartością. Całość nie zaskoczy nas jednak potężnym gabarytem, wszystkie gadżety dałoby się pewnie zmieścić w małej torebce foliowej. Kolekcjonerski zestaw „Grand Theft Auto VI: The Goodtime State – Vice City Collection” zawiera:
- 6-calową figurkę aligatora Macca z sekretnym schowkiem w podstawie (na przechowanie resztek godności lub oszczędności);
- Okulary Oakley Frogskins z niebieskimi szkłami Prizm Sapphire i różowym logo GTA VI (podobno blask bogactwa oślepia nawet najbogatszych);
- Czapkę z daszkiem New Era 9FORTY;
- Torebkę na ramię (crossbody bag) oraz zestaw emaliowanych pinów w puszce;
- Magnetyczne lusterko, przy którym – jak ironicznie sugeruje sam opis – nabywca może „przemyśleć swoje życiowe wybory” (szczególnie ten o wydaniu 1800 zł na ten zestaw);
- Kolekcjonerską łyżkę barmańską, pojedynczy (!) kieliszek do napojów (wiadomo jakich) z manatem oraz brelok w kształcie żyletki;
- Dwustronny plakat z mapą stanu Leonida;
- Pakiet naklejek;
Niepokoi mnie dodanie do zestawu lusterka i tylko jednego kieliszka. Czy ktoś jeszcze to dostrzega i czuje się zaniepokojony? Na Boga, nie róbmy tego w samotności…

Znak czasów, czyli nawet nowe GTA nie uchroni się od krytyki
Jako doświadczony gracz, muszę sobie ponarzekać i dodać: „kiedyś to było” – bo rzeczywiście było, a niejedną mapę świata gry mam w swojej kolekcji z premierowych wydań. Nie musiałem za nie dopłacać ani kupować ekstremalnie drogich pakietów kolekcjonerskich, które dodatkowo nie zawierały samej gry. To smutne, że dzisiaj takie dodatki są dostępne jedynie dla najbardziej zamożnych oraz, umówmy się, nieco szalonych graczy. Mając na uwadze, wydanie chociażby drugiego Wiedźmina na PC, wiem, jak twórcy potrafią docenić swoich fanów. A przynajmniej tak było, wiele lat temu.
Sam pakiet gadżetów do GTA 6 budzi we mnie smutek, ale absolutnie nie zaskakuje. Cała maszyna marketingowa Rockstara jest dla mnie ogromnym rozczarowaniem, ponieważ regularnie dowiaduję się, jak bardzo moje oczekiwania różnią się od ich strategii. Gra dostępna tylko w formie cyfrowej (a soundtrack, owszem, na płycie), płatne dodatki i kto wie, co jeszcze może się pojawić. Wszystko to w imię zysku, aby wycisnąć z tej kury znoszącej złote jajka jak najwięcej.

