Technics EAH-A800 zadebiutowały w 2022 roku jako ambitna próba wejścia marki do segmentu dużych, bezprzewodowych słuchawek premium z aktywną redukcją hałasu (ANC). Oferowały bardzo dobre brzmienie, długi czas pracy oraz solidne wykonanie, jednak na tle konkurencji, takiej jak Sony czy Bose, nie były oczywistym wyborem, zwłaszcza pod względem efektywności redukcji hałasu.
Cztery lata później sytuacja na rynku stała się jeszcze bardziej konkurencyjna. Wzrosła liczba graczy, ANC zyskało status standardu, a producenci intensyfikują rywalizację nie tylko w zakresie funkcji, ale także jakości przetworników i całej konstrukcji akustycznej. W takich okolicznościach swoje przodownictwo na rynek wprowadza model Technics EAH-A1000, który stanowi znacznie poważniejszą próbę zdobycia miejsca w czołówce.
Design i ergonomia
Słuchawki sprzedawane są w zestawie z twardym etui. W zestawie znajdują się również dwa kable o długości 1,2 metra: USB-C – USB-C oraz USB-C – minijack. Oba kable można schować w specjalnych przegrodach etui.
Dostępne są dwie wersje kolorystyczne – czarna i szaro-beżowa (nazywana przez producenta „greige” – od połączenia gray i beige). Osobiście testowałem model czarny. W zakresie konstrukcji nie ma rewolucji, ale można dostrzec kilka interesujących detali, takich jak finezyjnie profilowany metalowy uchwyt muszli. Całość ma wymiary 165 x 206 x 88 mm i waży 306 g.
Aluminiowy pałąk pokryty jest z zewnątrz plastikową listwą i od wewnątrz pianką pamięciową obitą ekoskórą. Regulacja rozmiaru jest płynna, a mechanizm działa bardzo lekko – osobiście preferuję bardziej wyraźny „schodkowy” ruch.
Muszle obracają się o około 100 stopni w poziomie i około 30-35 stopni w pionie. Na zewnątrz zastosowano metalowe dekielki efektywnie odbijające światło oraz złote logo producenta. Reszta konstrukcji oparta jest na tworzywie sztucznym. W oczy rzucają się otwory i maskownice mikrofonów – tych jest tutaj aż osiem.
Na prawej muszli umieszczono diodę LED oraz panel sterowania składający się z dwóch klasycznych przycisków (zasilanie oraz ANC) oraz dwustronnego przełącznika. Przesuwając go w przód zwiększamy głośność, w tył ją zmniejszamy. Wciśnięcie przycisku służy z kolei do zatrzymywania/wznawiania oraz przeskakiwania utworów (dwa razy w przód, trzy razy w tył). Cieszy fakt, że cała regulacja bazuje na fizycznych przyciskach, a nie na dotykowych panelach.
Słuchawki posiadają jedynie jeden port – USB-C, który służy zarówno do ładowania baterii, jak i do bezstratnej transmisji przewodowej za pomocą wbudowanego DAC. Warto zauważyć, że w czasie korzystania z tej formy połączenia słuchawki muszą być włączone, a co istotne – nie są równocześnie ładowane.
Nauszniki są wymienne i wypełnione tym samym rodzajem pianki co górna część pałąka. Technics poświęcił dużo uwagi temu, jak A1000 leżą na głowie. Producent przeanalizował dane dotyczące około 500 różnych kształtów głowy i na tej podstawie dopracował położenie oraz kąt osi obrotu muszli. Celem było zapewnienie równomiernego przylegania nauszników bez zwiększania siły docisku, której nawet nieco zmniejszono – w modelu A1000 wynosi ona 420 gf, podczas gdy w A800 to 433 gf. Istotne jest, że w połączeniu ze zmienioną geometrią mocowania muszli nacisk rozkłada się bardziej równomiernie, co wpływa także na lepsze uszczelnienie i pasywną redukcję dźwięków otoczenia.
Po kilku godzinach korzystania temperatura wewnątrz nauszników naturalnie rośnie, co jest typowe dla modeli zamkniętych. Jednak nawet po dłuższym użytkowaniu nie odczuwałem dyskomfortu ani nie miałem ochoty zdjąć słuchawek, co świadczy o wysokiej jakości użytych materiałów.
Przetworniki, brzmienie i możliwości
Sercem modelu A1000 jest nowy 40-milimetrowy przetwornik, w którym Technics połączył różne rozwiązania ograniczające zniekształcenia i poprawiające kontrolę nad pracą membrany. Kluczowa jest technologia Magnetic Fluid Driver, która wykorzystuje specjalny płyn wewnątrz przetwornika. Co istotne, nie jest to jedynie ewolucja technologii z dokanałowych AZ100, gdzie zadebiutowała w zeszłym roku. Konstrukcję zaprojektowano specjalnie z myślą o A1000, opracowując nową ciecz i dobierając jej właściwości i ilość z myślą o większym, 40-milimetrowym przetworniku.
Kolejnym elementem jest SST Edge (Symmetrical Surround Technology), które odpowiada za działanie zewnętrznego zawieszenia membrany. Użyto tutaj asymetrycznej geometrii, co sprawia, że podczas wychyleń membrana przemieszcza tę samą objętość powietrza w obie strony. Membrana wykonana jest z włókna węglowego, co w połączeniu ze stożkowym kształtem zapewnia niską masę przy wysokiej sztywności, a tym samym ogranicza odkształcenia membrany podczas szybkich ruchów.
Patrząc na przetwornik, nie kończą się zmiany. Płaska przegroda akustyczna ma zapewnić dźwiękowi niezakłóconą drogę i ograniczyć niepożądane odbicia. Z kolei umieszczona za przetwornikiem komora Acoustic Control Chamber kontroluje przepływ powietrza i głównie wpływa na niskie oraz średnie tony. Oba rozwiązania mają także przyczynić się do uzyskania bardziej naturalnej i przestrzennej sceny dźwiękowej.
Całość dopełniają wsparcie dla popularnych kodeków (SBC, AAC, LDAC i LC3) oraz Dolby Atmos (ze śledzeniem ruchów głowy).
Efekt jest naprawdę znakomity. Słuchawki grają klarownie i równomiernie. Tony są doskonale zbalansowane, a szczegółowość brzmienia robi duże wrażenie. Ciepły, mruczący bas nie dominuje nad resztą pasma, a wysokie tony są odpowiednio kontrolowane, nie rażą w uszy agresywnym sykiem. Szczególnie wyraźnie słychać to podczas korzystania z połączenia przewodowego, gdzie A1000 nie ustępują nawet znacznie droższym modelom, doskonale oddając scenę i głębię utworów. Należy jednak zauważyć, że nie jest to agresywna, ofensywna charakterystyka, w której gustują producenci bezprzewodowych słuchawek nausznych. Osoby szukające dominujących niskich tonów mogą poczuć się lekko rozczarowane zbalansowanym i neutralnym charakterem A1000.
Drugim mocnym punktem jest efektywność ANC, która robi imponujące wrażenie. Technics wyraźnie chciał stanąć w szranki z najlepszymi na rynku, i w mojej opinii mu się to udało. Słuchawki skutecznie izolują od hałasu rozmów, dźwięków ruchliwej ulicy oraz sprawdzają się w samolocie. Co istotne, ANC działa w sposób adaptacyjny, automatycznie dostosowując intensywność tłumienia do otoczenia. W aplikacji dostępny jest również suwak do ręcznej regulacji oraz możliwość aktywacji trybu Ambient Mode, w którym mikrofony rejestrują dźwięki otoczenia i przepuszczają je do naszych uszu.
Mikrofony korzystają z technologii AI Beamforming, co znacznie poprawia przetwarzanie ludzkiego głosu. Efekty są znakomite – nawet w głośnym otoczeniu nasz głos jest skutecznie odseparowywany i przekazywany dalej, zachowując naturalność i eliminując metaliczny pogłos oraz inne niepożądane efekty.
Do zarządzania tym wszystkim służy aplikacja mobilna Technics Audio Connect. Niestety, nie mogłem jej przetestować przed premierą, ponieważ nie była jeszcze kompatybilna z nowym modelem. Miałem jednak krótki kontakt z nią podczas prezentacji produktu. Interfejs nie różni się znacząco od tego, do czego przyzwyczaił nas Panasonic. Prosto zaprojektowany EQ z presetami oraz możliwość sterowania ANC są niewątpliwymi atutami.
Bateria, według deklaracji producenta, ma starczyć na 40 godzin pracy z aktywnym ANC, co jest fenomenalnym wynikiem. Przy bezstratnej transmisji czas ten spada do 30 godzin, a przy korzystaniu z kodeka AAC (np. z iPhonem) wzrasta do aż 45 godzin. Natomiast przy wyłączonym ANC użytkownik może cieszyć się aż 90 godzinami słuchania. Moje doświadczenia w pełni potwierdzają te deklaracje, choć nie mierzyłem czasu co do minuty. Co więcej, wydaje mi się, że czas pracy na baterii w trybie bezprzewodowym może być nawet nieco dłuższy od podanego. Bateria to zdecydowanie mocny punkt tego zestawu słuchawkowego.
Naładowanie do pełna akumulatora o pojemności 500 mAh zajmuje około 3,5 godziny, co wydaje się dość długi czas, biorąc pod uwagę standardy obecne na rynku. Mamy co prawda opcję szybkiego ładowania w ciągu 15 minut, co pozwala na uzyskanie 4 godzin pracy, jednak całkowity czas ładowania powinien być krótszy.
Dla kogo są Technics EAH-A1000?
Technics dzięki A1000 wkracza do najwyższego segmentu słuchawek bezprzewodowych premium. Nowy headset dysponuje wszystkimi cechami do rywalizacji z najlepszymi modelami na rynku. Oferuje świetne brzmienie, znakomitą (i inteligentną) redukcję hałasu otoczenia oraz długi czas pracy na baterii.
Czy są jakieś wady? Z pewnością brakuje szybszego ładowania, które w tej (i nawet w niższej) półce cenowej stało się już standardem. Muszle dość mocno odstają od głowy, co jest częściowo wynikiem powiększonej komory akustycznej wewnątrz – jak widać, coś kosztem czegoś.
Polska cena słuchawek wynosi 1890 zł, co jest relatywnie wysoką kwotą, biorąc pod uwagę konkurencję. W tym segmencie głównymi rywalami są oczywiście Bose QuietComfort Ultra oraz Sony WH-1000XM6. W porównaniu z pierwszymi, Technics oferuje lepszy czas pracy na baterii, podczas gdy Sony przoduje pod względem technologii w przetwornikach i obsługi Bluetooth Multipoint (3 vs 2 urządzenia jednocześnie). Żaden z rywali nie dysponuje również funkcją USB Audio. Pytanie jednak, czy te atuty uzasadniają dopłatę w wysokości 200-300 zł. Nieco trudniej będzie uzasadnić tę różnicę w przypadku Bowers & Wilkins Px7 S3 czy Sennheiser Momentum 5, które również próbują łączyć audiofilskie ambicje z charakterem konsumenckim. Tutaj walka może sprowadzić się do niuansów i osobistych preferencji.
Ostatecznie jednak Technics ma mocny argument w tym segmencie, ponieważ A1000 to całościowo doskonały i starannie dopracowany produkt. Czy obronią się na rynku? To czas pokaże.
plusy
- Metalowe, a przy tym lekkie i bardzo wygodne
- Jakość brzmienia
- Czas pracy na baterii
- Rewelacyjny (adaptacyjny) ANC
- USB Audio
minusy
- Wolne ładowanie
- Dość mocno odstają od ucha
Urządzenie zostało użyczone przez producenta na potrzeby recenzji. Firma nie miała wglądu ani wpływu na treść artykułu przed publikacją.
