Czy czekasz na spadek cen pamięci RAM do poziomów sprzed kilku lat? Możesz się nie doczekać. Eksperci wskazują, że nawet jeśli bańka związana z AI pęknie, to już teraz powstaje nowa, która zdominuje popyt na pamięć.
Od dwóch lat trwają spekulacje, że wkrótce nastąpi koniec boomu na AI, serwerownie zaczną zanikać, a ceny pamięci RAM wrócą do norm. Niestety, rzeczywistość może być znacznie bardziej skomplikowana. Dyskusja dotycząca ewentualnego pęknięcia bańki jest tylko częścią szerszego obrazu; w rzeczywistości kształtuje się już nowy popyt, który również wpłynie na ceny pamięci RAM.
Humanoidy zastąpią serwerownie?
W prognozie finansowej na rok 2027, amerykańska firma technologiczna Micron zapowiedziała, że to nie centra danych, lecz sztuczna inteligencja i humanoidalne roboty będą kluczowymi źródłami wzrostu popytu na pamięć i dyski.
Każdy humanoidalny robot będzie potrzebował co najmniej około 200 GB pamięci DRAM oraz kilku terabajtów przestrzeni dyskowej. To mniej więcej tyle, ile dzisiaj znajduje się w czterech wydajnych laptopach, zintegrowanych w jednym urządzeniu. W kontekście masowej produkcji, której liczba według Morgan Stanley może osiągnąć aż 930 milionów sztuk rocznie do 2050 roku, łatwo dostrzec kierunek, w jakim zmierza popyt.
Niepokojąca wiadomość dla przeciętnych konsumentów, planujących zakup nowego peceta w rozsądnej cenie, jest taka, że problem niedoboru pamięci nie tylko nie zniknie szybko, ale może się nawet pogłębić. Choć branża intensywnie zwiększa moce produkcyjne, Micron podkreśla, że nowo pojawiający się popyt skutecznie udaremni próby zrównoważenia rynku.

