Gigantyczny rój meduz ponownie zakłócił funkcjonowanie elektrowni jądrowej w Gravelines, prowadząc do wyłączenia większości zainstalowanych w niej bloków. Podobna sytuacja miała miejsce rok temu, a problem nie został rozwiązany ani przez monitoring, ani przez patrole rybackie, ani też przez procedury wprowadzone po wcześniejszym incydencie.
Incydent miał miejsce 10 sierpnia, gdy meduzy zablokowały stacje pobierające wodę z kanału połączonego z Morzem Północnym. Zablokowały one systemy filtrujące, co uruchomiło procedury bezpieczeństwa. Reaktory nr 3 i 4 zatrzymały się „automatycznie”, a personel wyłączył blok nr 2 oraz zmniejszył moc bloku nr 1. Reaktor nr 2 wznowił pracę 13 sierpnia, a dwa bloki, które zatrzymały się automatycznie, pozostały wyłączone.
Znaczenie chłodzenia w reaktorze
Elektrownia jądrowa potrzebuje stałego usuwania dużych ilości ciepła, nawet gdy reakcja rozszczepienia została zatrzymana, co jest kluczowym elementem całej sytuacji. W Gravelines woda morska jest doprowadzana przez kanał, a stacje pomp oraz wirujące bębny filtracyjne usuwają z niej organizmy wodne i zanieczyszczenia. Nagle napływ galaretowatej biomasy może jednak znacznie ograniczyć przepływ wody lub przeciążyć sprzęt. W takiej sytuacji automatyka „odcina” blok, zanim pogorszenie warunków chłodzenia stanie się poważnym zagrożeniem. Zatrzymanie reaktora, choć niekorzystne dla sieci energetycznej, jest w tym kontekście pożądanym efektem, który świadczy o skuteczności zabezpieczeń. Niemniej jednak, fakt, że meduzy blokują pracę reaktora, budzi poważne obawy ekologiczne.
Stacje pomp usytuowane są w strefie „nieaktywnej” elektrowni, dlatego meduzy nie miały kontaktu z paliwem ani materiałami promieniotwórczymi. Nie doszło również do uwolnienia substancji promieniotwórczych ani uszkodzenia reaktorów. Mimo to, trzy bloki o łącznej mocy 2,7 GW przestały produkować energię, a pozostały blok działał czasowo z obniżoną mocą. Ostatecznie meduzy zostały usunięte, między innymi przy pomocy ciężarówek próżniowych, a instalacje przygotowano do ponownego uruchomienia.
Podobny incydent z roku ubiegłego
W zeszłym roku wystąpiła niemal identyczna sytuacja. Meduzy wówczas doprowadziły do automatycznego zatrzymania bloków nr 2, 3, 4 i 6, częściowo zatykały kraty wstępne oraz bębny filtracyjne. Wprowadzono codzienny monitoring morza, współpracując z rybakami oraz francuską służbą ratownictwa morskiego SNSM. Trzyletni program współpracy z organizacją France Pêche Durable et Responsable ma kosztować 1,5 mln euro, a wsparcie SNSM dodatkowe 30 tys. euro rocznie.

Czytaj również: Czy oni oszaleli? Reaktory jądrowe obok domu mają być dla nas ratunkiem.
Media wskazują, że głównym powodem tej sytuacji jest (co nie dziwi) zmiana klimatu, jednak ten wniosek wydaje się zbyt mocny jak na dotychczasową wiedzę naukową. Niewątpliwie temperatura ma wpływ na tempo rozwoju oraz długość sezonu reprodukcyjnego wielu gatunków, a ponadto: ocieplenie mórz może zwiększać ryzyko masowych pojawień się meduz. Na to wpływają także: prądy morskie, zasolenie, dostępność pokarmu, przełowienie, zanik siedlisk drapieżników oraz ekspansja Inwazyjnych gatunków obcych. Warto dodać, że podobne incydenty zakłócały pracę elektrowni w takich krajach jak Indie, Japonia, Chiny, Szkocja czy Izrael, a problem ten jest znany w literaturze naukowej od wielu dekad.
