Niezwykłe odkrycie polskich naukowców. Myszy mają trik na drapieżników

Niezwykłe odkrycie polskich naukowców. Myszy mają trik na drapieżników

Autor:

w

Nie potrzebują aplikacji, alertów RCB ani powiadomień push. Wystarczy im śpiew słowika, żeby wiedzieć, że mogą spokojnie wyjść na kolację. Polscy naukowcy właśnie pokazali, że gryzonie wsłuchują się w las, by wiedzieć, kiedy jest bezpiecznie.

Bycie myszą leśną nie jest łatwe. W nocy wszystko jest ciemne, liście szeleszczą wokół, a w koronach drzew czai się wiele drapieżników, gotowych do ataku w każdej chwili, a ty masz tylko ograniczone możliwości obrony. Jednak posiadasz coś znacznie cenniejszego: zdolność słuchania innych mieszkańców lasu. I to nie tylko tych, którzy wyraźnie sygnalizują nadchodzące niebezpieczeństwo. Okazuje się, że równie ważne są milczenie, śpiew i zachowanie tych, którzy udają, że nic się nie dzieje.

Badania przeprowadził zespół naukowców z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz Uniwersytetu Anglii Wschodniej. Ich celem było zbadanie, czy gryzonie potrafią rozpoznawać nie tylko „krajobraz strachu”, ale także „krajobraz bezpieczeństwa”. Wyniki tych badań zostały opublikowane w czasopiśmie Behavioral Ecology and Sociobiology.

W lesie nie brakuje podpowiedzi. My nie potrafimy słuchać

Od lat biolodzy poruszają temat „krajobrazu strachu”. To koncepcja, która sugeruje, że zwierzęta nieustannie oceniają ryzyko i unikają miejsc, gdzie czują się zagrożone, nawet jeśli tam znajduje się pożywienie. Prof. Andrzej Zalewski z IBS PAN w Białowieży zauważa, że ta teoria tłumaczyła wiele zachowań zwierząt, ale miała swoje słabości. W komentarzu dla PAP zaznaczył, że zwierzęta nie mogą nieustannie żyć z poczuciem zagrożenia, co oznacza, że muszą mieć jakieś wskazówki sygnalizujące, że w okolicy jest bezpiecznie.

Naukowcy założyli, że jeśli dwa gatunki dzielą wspólnego wroga, spokojne zachowanie jednego z nich może być sygnałem dla drugiego. W przypadku gryzoni takim sygnałem może być śpiew słowika szarego. Ptaki te, wydając dźwięki, ujawniają swoją obecność. W sytuacji zagrożenia raczej by tego nie robiły.

Czytaj dalej poniżej

Naukowcy założyli GPS srokom. To, co zrobiły, zaskoczyło wszystkich

Badanie w mazurskich lasach odkryło tajemnicę myszy

Badania przeprowadzono w mazurskich lasach, w rejonie jeziora Łuknajno. Naukowcy zainstalowali 24 karmniki z pożywieniem dla gryzoni, a przy każdym z nich umieścili fotopułapkę. Przez 12 nocy stosowali trzy różne bodźce: głos puszczyka, śpiew słowika szarego oraz ciszę. Część karmników była również osłonięta z góry siatką maskującą i liśćmi, co miało na celu zmniejszenie ryzyka ataku sowy z powietrza.

Łącznie fotopułapki zarejestrowały niemal 12,8 tys. filmów. Mysz leśna pojawiła się na blisko 9,8 tys. z nich, a nornica ruda na niemal 3 tys. Analiza wykazała, że zachowanie gryzoni było uzależnione zarówno od dźwięków, jak i obecności osłony. Myszy częściej podchodziły do karmników, gdy odtwarzano śpiew słowika, niż gdy słyszały głos puszczyka. Co ciekawe, pomiędzy śpiewem słowika a ciszą nie było dużej różnicy, co sugeruje, że nie jest to uniwersalny sygnał bezpieczeństwa, ale jedynie wskazówka. Szczególnie w przypadku, gdy mysz ma nad sobą osłonę – wtedy inne sygnały tracą na znaczeniu.

Nornice zareagowały nieco inaczej. Chętniej odwiedzały karmniki, jeśli poprzedniej nocy odtwarzano tam śpiew słowika, a nie ciszę. W przypadku tych zwierząt obawa dotyczy nie tylko drapieżników, ale również konkurencji. Myszy leśne są bowiem silniejszymi konkurentami. Badacze zaobserwowali, że nornice rzadziej odwiedzały karmniki, gdy wcześniej pojawiało się tam wiele myszy.

Prof. Zalewski podkreśla, że badanie nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, dlaczego gryzonie reagują na śpiew słowika. Istnieje prawdopodobieństwo, że ptak odciąga uwagę puszczyka lub swoją donośną melodią maskuje dźwięki myszy poruszających się w liściach.