Choć trudno w to uwierzyć, pierwszy smartwatch powstał już w czasach starożytnego Rzymu.
Myśląc o pierwszym smartwatchu, większość ludzi wyobraża sobie stary model Apple Watch lub jakiś egzemplarz od Samsunga. W rzeczywistości jednak, już w czasach starożytnego Rzymu skonstruowano zegarek, który pod względem pomysłowości wyprzedzał swoją epokę.
Miał cztery centymetry. Rzymianie stworzyli własny „smartwatch”
Co zatem definiuje dzisiaj znane nam „smartwatcha”? Jest to z grubsza urządzenie, które poza wskazywaniem czasu w klasyczny sposób, oferuje także szereg dodatkowych funkcji. Dla nas, współczesnych użytkowników, smartwatche są gadżetami umożliwiającymi śledzenie kroków, spalonych kalorii czy monitorowanie parametrów zdrowotnych, a doskonale sprawdzają się zarówno podczas snu, jak i aktywności fizycznej. Warto jednak zauważyć, że aby zegarek mógł być uznany za „smart”, musi oferować coś wyjątkowego. A już w czasach starożytnego Rzymu udało się stworzyć takie niezwykłe urządzenie. Biorąc pod uwagę podstawowe kryteria, mamy do czynienia ze smartwatchem sprzed 1800 lat, który jak najbardziej zasługuje na tę miano.
Głównym powodem, dla którego zyskał miano „smart”, była jego zdolność do rozwiązywania ważnego problemu, który dotyczył Rzymian – polegającego na wskazywaniu prawidłowej godziny niezależnie od miejsca na Ziemi. Obywatele Rzymu, kontrolujący duże terytoria, doskonale zdawali sobie sprawę z faktu, że w różnych częściach ich imperium czas płynie inaczej. Dzień nie zaczynał się w tym samym momencie, a ich zegary słoneczne (dostosowane do stolicy) nie działały prawidłowo, gdy udawali się daleko na wschód. W tamtych czasach nie istniała możliwość synchronizacji zegarków przez GPS. Wprowadzono jednak innowacyjne rozwiązanie – kieszonkowy zegar słoneczny z wymiennymi tarczami dostosowanymi do lokalnych warunków w poszczególnych prowincjach.
Taki mały zestaw był niezwykle praktyczny w podróży, ponieważ średnica zegarka wynosiła zaledwie 4 centymetry. Wewnątrz znajdowały się cztery tarcze, na których grawerowano nazwy konkretnych prowincji, takich jak Brytania czy Egipt. Umożliwiało to wygodną wymianę tarcz oraz łatwą obsługę zegarka w trakcie podróży. Po dotarciu do nowego miejsca wystarczyło zamontować odpowiednią tarczę, a zegarek wskazywał dokładny czas odnoszący się do danej szerokości geograficznej. Precyzyjny cień pozwalał posiadaczowi na dokładne określenie, kiedy jest „teraz” w wybranej lokalizacji na świecie.

W przeciwieństwie do dzisiejszych smartwatchy, starożytny zegar nie był jednak technologią dostępną dla każdego. Georg Plattner, dyrektor Kolekcji Starożytności Klasycznych w KHM, podkreśla, że urządzenie to stanowiło odpowiednik najdroższych szwajcarskich zegarków. Było to zarezerwowane dla najwyżej postawionych urzędników i dyplomatów, którzy często podróżowali. Jego produkcja wymagała precyzyjnej obróbki metalu oraz zaawansowanej wiedzy z zakresu trygonometrii sferycznej i astronomii, rozwijanej przez wieki – co porównywalne jest do wymagań współczesnych zegarków, lecz w tamtych czasach było zdecydowanie bardziej kosztowne.
Faktem potwierdzającym, że te zegarki nie były powszechne, jest ich niska zachowana liczba do czasów współczesnych. Archeologom udało się zidentyfikować około 20 egzemplarzy, z czego większość jest niekompletna i zniszczona. Obecnie najlepiej zachowany egzemplarz można oglądać na żywo w muzeum w Wiedniu. Jest to namacalny dowód pomysłowości i kunsztu inżynierów sprzed niemal 2000 lat, którzy w czasach starożytnego Rzymu potrafili stworzyć tak precyzyjne, innowacyjne i użyteczne narzędzie. Ciekawe, czy mając więcej czasu na zdobycie szczytów swojego imperium, mogliby stworzyć odpowiedniki współczesnych tabletów i smartfonów…
