DJI Romo P2 – test. Najładniejszy robot sprzątający

DJI Romo P2 - test. Najładniejszy robot sprzątający

Autor:

w

DJI jest znane przede wszystkim z dronów, kamer i gimbali. Jednak ROMO P2 pokazuje, że producent pragnie wykorzystać swoje doświadczenie w zupełnie nowej kategorii. To robot sprzątający, który zamiast rywalizować jedynie pod względem mocy, stawia na percepcję otoczenia, precyzyjną nawigację i automatyczne podejmowanie decyzji – dodatkowo wyróżniając się zupełnie inny wyglądem na tle konkurencji!

Po kilku generacjach coraz bardziej zaawansowanych robotów sprzątających, ten kierunek wydaje się być szczególnie interesujący. ROMO P2 nie porusza się bezmyślnie po mieszkaniu, wykonując jedynie zaprogramowaną trasę. Nieustannie analizuje otoczenie, rozpoznaje rodzaj zabrudzenia, reaguje na przeszkody i potrafi zmieniać sposób sprzątania w zależności od sytuacji. Tutaj widać najbardziej „dronowe” DNA firmy.


Przezroczysty robot, którego nie da się pomylić z konkurencją

Jeśli chodzi o wzornictwo, ROMO P2 z całą pewnością nie stara się wtapiać w tło. Przezroczyste elementy obudowy robota ujawniają część przewodów, zbiorników oraz mechaniki urządzenia. Podobną stylistykę przyjęła stacja dokująca. W świecie sprzętu AGD, który zazwyczaj wygląda bardzo podobnie, jest to odważne i charakterystyczne rozwiązanie – dodam, że jestem ogromnym fanem tej estetyki.


Warto jednak zauważyć, że przezroczyste powierzchnie łatwiej uwydatniają kurz, ślady po wodzie czy drobne zarysowania.

Nawigacja to największy atut ROMO P2

Najciekawsza część konstrukcji znajduje się nie na zewnątrz, lecz w systemie nawigacji. DJI połączyło LIDAR, kamery z obiektywami typu fisheye, czujniki 3D ToF oraz dodatkowe sensory rozmieszczone wokół obudowy. Efektem jest system, który pozwala robotowi znacznie dokładniej oceniać przestrzeń niż w przypadku prostszych konstrukcji.

Czytaj dalej poniżej

Recenzja SteelSeries Aeon Pro. Jeden pad do PC i Xboksa z "nieskończonym" czasem pracy na baterii

ROMO P2 potrafi rozpoznawać popularne przeszkody, takie jak przewody, obuwie czy zabawki. Mimo że brzmi to imponująco, nie oznacza to stuprocentowej skuteczności. Robotowi zdarzało się ominąć przeszkodę zbyt szerokim łukiem, przez co pozostawił spory fragment podłogi w pierwotnym stanie, bojąc się podjechać bliżej. Niemniej jednak, jest to zdecydowanie bardziej kontrolowane zachowanie niż chaotyczne odbijanie się od mebli, do którego przyzwyczaiły nas starsze generacje konkurencyjnych robotów.


Duża zmiana to również robotyczne „nogi”. ROMO P2 potrafi pokonać pojedynczą przeszkodę o wysokości nawet 4 cm, a w odpowiedniej konfiguracji nawet do 8,5 cm. To może mieć znaczenie w mieszkaniach z wysokimi progami, prowadnicami drzwi przesuwnych czy innymi elementami, na których tradycyjne roboty często się zatrzymują, a także pomoże w wygodnym dostaniu się na dywan.

Sam robot ma wymiary 351 x 351 x 98 mm, co czyni jego wysokość niespełna 10 cm idealnym rozwiązaniem do podjeżdżania pod większość mebli, co jest dużym plusem.

Jak robot radzi sobie w praktyce?

Na papierze 36 000 Pa prezentuje się imponująco, jednak sama wartość maksymalnej siły ssania niewiele mówi o rzeczywistej skuteczności. DJI zastosowało w ROMO P2 dodatkowo opuszczaną płytę dociskową. Na dywanie zmniejsza ona ilość powietrza uciekającego bokami kanału ssącego, co zwiększa efektywność zasysania zabrudzeń znajdujących się głębiej między włóknami.


W praktyce robot radzi sobie bardzo dobrze zarówno na twardych podłogach, jak i dywanach. W tym pomagają również nowo wprowadzone w tej generacji szczotki, których zadaniem jest ograniczenie problemu plątania włosów i sierści. To ogromny atut dla wszystkich właścicieli zwierząt.

ROMO P2 nie jest jednak magicznym zamiennikiem tradycyjnego odkurzacza. Chociaż naprawdę skutecznie poradzi sobie nawet z krawędziami, od czasu do czasu z pewnością będziemy musieli sięgnąć po klasyczny odkurzacz, aby poprawić efekty sprzątania i dotrzeć do miejsc, które robotowi się nie udało.


Zaskoczyło mnie to, jak robot działa w praktyce. Przyzwyczajony do sprzętów konkurencji, spodziewałem się, że po powrocie do stacji natychmiast opróżni pojemnik na kurz, a gdy tak się nie stało, myślałem, że coś poszło nie tak. Okazuje się, że DJI podeszło do tematu nieco inaczej: po powrocie do stacji najpierw następuje proces suszenia. Opróżnianie ma miejsce przed rozpoczęciem kolejnego cyklu czyszczenia.

Akumulator o pojemności 5000 mAh zapewnia około trzy godziny pracy w trybie cichym. Pełne ładowanie trwa około 2,5 godziny.

Mopowanie ujawnia możliwości konstrukcji

Bez wątpienia elementem, który zrobił największe wrażenie, jest wysuwane ramię mopujące. W ROMO P2 obraca się ono nawet o 123 stopnie i może zwiększyć zasięg czyszczenia o 7,8 cm w porównaniu do poprzednika. Co istotne, LIDAR pomaga mu oceniać odległość od ścian, mebli oraz nóg stołów.

W tym momencie okrągła konstrukcja robota przestaje być ograniczeniem. Mop może dotrzeć bliżej listew, narożników, szafek czy nieregularnych nóg mebli. W praktyce oznacza to mniejszy pas nieumytych powierzchni pozostający zazwyczaj przy krawędziach.


Dwa obrotowe pady radzą sobie dobrze z typowymi zabrudzeniami, takimi jak ślady butów, kawa czy rozlane napoje. W przypadku mocno zaschniętych plam nadal może być konieczne wykonanie kilku przejazdów.

Jest jednak jeden istotny kompromis. Mopy nie mogą być automatycznie odkładane w stacji, jeśli zależy nam tylko na samym odkurzaniu. Robot potrafi unieść je podczas przejazdu po dywanie, ale w przypadku bardzo grubej i delikatnej powierzchni rozwiązanie stosowane przez konkurencję, polegające na fizycznym pozostawieniu mopów w bazie, może być bardziej sensowne.

Stacja nie tylko efektownie wygląda, ale także działa jak należy!

Stacja jest niemal równie ważna jak sam ROMO P2. Urządzenie automatycznie opróżnia zbiornik na kurz, pierze mopy, wykorzystuje gorącą wodę o temperaturze do 80 stopni Celsjusza i następnie je suszy. Mimo że nie wymaga zbyt wiele pracy, regularnie będziemy musieli uzupełniać wodę, opróżniać zbiorniki z brudną wodą, wymieniać worki, płyn do mycia i dezodoryzacji podłóg oraz kontrolować stan filtrów i szczotek. Klasyka typowych robotów sprzątających, które nie są podłączone do kanalizacji.


Ta aplikacja… DJI pokazuje, jak to się robi!

Aplikacja DJI Home umożliwia tworzenie map, ustalanie harmonogramów, definiowanie stref zakazanych oraz niezależne konfigurowanie poszczególnych pomieszczeń. Zdalny podgląd z kamery jest również dostępny – wszystko działa znakomicie. Regularnie chwalę producenta za prostotę i sensowność ich aplikacji, nie inaczej jest w tym przypadku.

Czy warto kupić DJI ROMO P2?

Nie ukrywam, że jest to jeden z najładniejszych gadżetów elektronicznych, które miałem okazję testować w ostatnim czasie. Działa także solidnie – trudno mi znaleźć coś, do czego mógłbym się przyczepić, poza ceną. Ta bowiem wynosi zawrotne 5699 zł. ROMO P2 broni swojej ceny przede wszystkim technologią, a nie samą specyfikacją. Największe wrażenie robi kombinacja precyzyjnego systemu rozpoznawania przeszkód z inteligentnym mopowaniem oraz nietypowym ramieniem z własnym LIDAR-em.


DJI ROMO P2 nie jest konstrukcją pozbawioną kompromisów. Wysoka cena oraz brak możliwości automatycznego odkładania mopów sprawiają, że nie będzie idealnym wyborem dla każdego. Można jednak określić go jako bardzo dobry przykład kierunku, w którym rozwijają się współczesne roboty sprzątające. Najważniejszym parametrem przestaje być sama moc ssania. Coraz większe znaczenie ma to, jak dobrze robot rozumie swoje otoczenie oraz jak trafnie potrafi reagować na to, co napotyka na podłodze. I właśnie w tej dziedzinie ROMO P2 pozytywnie zaskakuje, a przy tym ma nietuzinkowy wygląd!

DJI ROMO P2



plusy

  • Świetna nawigacja i rozpoznawanie przeszkód
  • Bardzo skuteczne odkurzanie
  • Inteligentne wysuwane ramię mopujące
  • Pokonuje wysokie progi
  • Fantastyczna aplikacja
  • Niecodzienne wzornictwo


minusy

  • Wysoka cena
  • Brak odkładania padów mopujących
  • Transparentna obudowa łatwo się brudzi