Kategoria: Wiadomości

  • Wraca hit SkyShowtime – drugi sezon jest jeszcze lepszy

    Wraca hit SkyShowtime – drugi sezon jest jeszcze lepszy

    Na SkyShowtime debiutuje drugi sezon „Strefy gangsterów” w reżyserii Guya Ritchiego, ale to niejedyna interesująca nowość na platformach VOD i w kinach.

    W sercu dziczy

    Katastrofa samolotu zmusza byłego oficera sił specjalnych, Jamesa Belmonta, do przetrwania w bezwzględnej dziczy Alaski, gdzie nie ma dróg, schronienia ani szans na szybką pomoc. Towarzyszy mu Odin, wyszkolony pies bojowy, z którym wcześniej służył w wojsku – ich wzajemne zaufanie oraz zdolność do odczytywania sygnałów, które umykają innym, stają się kluczowe dla przetrwania. W główną rolę wciela się Brad Pitt, a reżyserem filmu jest David Ayer.

    W kinach od 25 września

    Hot Spot

    Polski futurystyczny thriller science-fiction w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej, twórczyni „Córek dancingu”. Akcja toczy się w niedalekiej przyszłości, w społeczeństwie kontrolowanym przez świadomą sztuczną inteligencję, znaną jako Głowa, która zarządza władzą, bezpieczeństwem, komunikacją i rozrywką. Mieszkańcy każdego dnia przyjmują specjalne żelki, które utrzymują ich w stałym połączeniu z systemem – zerwanie tej łączności grozi śmiercią. W obsadzie znajdują się Andrzej Konopka, Noomi Rapace oraz Reika Kirishima.

    W kinach od 25 września

    Birthday Party

    Koniec lat 70., prywatna grecka wyspa. Bogaty potentat Marcos Timoleon organizuje ekskluzywne przyjęcie z okazji 25. urodzin swojej córki Sofii, z którą od długiego czasu jest w konflikcie. Sofia przyjeżdża z partnerem Forsterem, biografem piszącym książkę o jej ojcu, ukrywając przed nim ciążę, mimo że Timoleon już o tym wie. Mężczyzna od początku nie akceptuje tego związku, dostrzegając w nim zagrożenie dla rodzinnej fortuny, choć Sofia wierzy, że ojciec z czasem zmieni zdanie. Główną rolę gra Willem Dafoe, a partnerują mu Vic Carmen Sonne, Joe Cole i Emma Suárez.

    W kinach od 25 września

    Amerykański zakładnik

    Serial oparty na prawdziwych wydarzeniach z 1977 roku, gdy w Indianapolis miała miejsce dramatyczna sytuacja z zakładnikiem. Fred Heckman, szanowany prezenter radiowy, podczas audycji zostaje wciągnięty w dramatyczną sytuację, gdy Tony Kiritsis, mężczyzna zadłużony u swojego doradcy kredytowego, porywa go. Kiritsis domaga się od Heckmana czasu antenowego, aby opowiedzieć światu swoją wersję wydarzeń. W rolach głównych występują Jon Hamm jako Fred Heckman i Giovanni Ribisi jako Tony Kiritsis, a w obsadzie znalazły się też Mireille Enos i William Jackson Harper.

    Na HBO Max od 21 września

    Strefa gangsterów – 2. sezon

    Drugi sezon serialu Guya Ritchiego kontynuuje historię rodziny Harriganów, która stoi na skraju wojny domowej we własnych szeregach. Conrad i Meave Harrigan muszą zjednoczyć rodzinę, by odeprzeć ataki coraz silniejszych rywalizujących gangów, które pragną przejąć ich przestępcze imperium w północnym Londynie. W tym trudnym położeniu znajduje się Harry Da Souza, zaufany i bezwzględny człowiek od brudnej roboty, który musi balansować pomiędzy lojalnością wobec rodziny a własnym bezpieczeństwem. W głównych rolach powracają Tom Hardy jako Harry oraz Pierce Brosnan i Helen Mirren jako głowy rodziny Harriganów.

    Na SkyShowtime od 21 września

    Terror: Devil in Silver (3. sezon)

    Trzecia odsłona antologii grozy „Terror” przenosi nas do szpitala psychiatrycznego w New Hyde, pełnego ludzi, o których społeczeństwo wolałoby zapomnieć. Głównym bohaterem jest Pepper, który w wyniku niefortunnych wydarzeń oraz własnego porywczego charakteru zostaje niesłusznie umieszczony w tej placówce. Musi stawić czoła wrogim pacjentom oraz lekarzom, którzy skrywają mroczne tajemnice, a z czasem okazuje się, że w murach szpitala czai się coś znacznie groźniejszego niż ludzkie zło. W roli Peppera występuje Dan Stevens, a w obsadzie znajdują się także Judith Light, CCH Pounder oraz Aasif Mandvi.

    Emisja co poniedziałek na kanale AMC

  • Podatkowy rachunek za elektromobilność. Krajowy budżet zaczyna cierpieć

    Podatkowy rachunek za elektromobilność. Krajowy budżet zaczyna cierpieć

    Cena transformacji energetycznej, przez lata ignorowana, zaczyna ujawniać swoje konsekwencje w najbogatszych gospodarkach Europy.

    Przez długi czas zachęty finansowe, ulgi podatkowe oraz dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych stanowiły fundament polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Jednak dynamiczny rozwój elektromobilności niesie ze sobą skutki uboczne, które bezpośrednio wpływają na budżety państwowe. Najlepszym tego przykładem są Niemcy, w których spadek konsumpcji paliw tradycyjnych doprowadził do poważnych ubytków w dochodach podatkowych.

    Problem u naszego zachodniego sąsiada staje się coraz bardziej oczywisty. Wpływy z niemieckiego podatku energetycznego nakładanego na benzynę oraz olej napędowy zmniejszyły się z 37 miliardów euro w 2016 roku do 33 miliardów euro w 2025 roku. Różnica czterech miliardów euro rocznie stanowi istotny ubytek dla finansów publicznych, zwłaszcza że obciążenia fiskalne związane z litrem paliwa są ogromne – oprócz podatku energetycznego (47,04 centa za litr oleju napędowego i 65,45 centa za litr benzyny) na ostateczną cenę składają się opłaty CO2 oraz 19-procentowy VAT. Analitycy i eksperci z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii wskazują, że spadek sprzedaży paliw kopalnych podważa dotychczasowy model finansowania państwa oraz infrastruktury drogowej. W najnowszych prognozach przewiduje się, że do 2050 roku roczne wpływy z tego tytułu mogą skurczyć się do zaledwie 5 miliardów euro.


    Źródło: Depositphotos

    Sytuację w Niemczech dodatkowo komplikuje fakt, że auta elektryczne korzystają z ulg podatkowych, m.in. w zakresie podatku od pojazdów, które mają obowiązywać aż do 2035 roku. W celu zrekompensowania strat budżetowych, niemiecki rząd będzie zmuszony do wprowadzenia nowych form opodatkowania. W debatach europejskich coraz częściej pojawia się pomysł rezygnacji z tradycyjnych podatków paliwowych na rzecz opłat drogowych uzależnionych od przejechanego dystansu (tzw. podatku od przebiegu) lub obowiązkowych winiet dla wszystkich pojazdów. Przykład Wielkiej Brytanii, która od 2028 roku wprowadza podatek eVED dla aut elektrycznych, pokazuje, że era darmowych przywilejów dla branży EV dobiega końca.

    Kiedy ten problem dotknie Polskę?

    W Polsce perspektywa powstania dziury budżetowej spowodowanej elektromobilnością wydaje się obecnie odległa. Na naszym rynku obecność samochodów elektrycznych nadal stanowi niewielki ułamek całego parku maszynowego. Z danych z drugiej połowy 2026 roku wynika, że po polskich drogach porusza się nieco ponad 147 tysięcy w pełni elektrycznych samochodów osobowych (BEV) oraz około 161 tysięcy hybryd typu plug-in. Mimo rosnącej dynamiki rejestracji nowych aut z napędem elektrycznym, ich udział w całkowitej sprzedaży nowych samochodów osobowych nadal waha się w granicach 4–5%. W efekcie, wpływy do polskiego budżetu z tytułu akcyzy, opłaty paliwowej oraz VAT zawartych w cenie paliwa pozostają na razie stabilne.

    Oszacowanie momentu, w którym polski Minister Finansów odczuje potrzebę sięgnięcia do kieszeni właścicieli samochodów elektrycznych, zależy od tempa wymiany floty. Przy realistycznym scenariuszu, w którym udział aut zeroemisyjnych w nowej sprzedaży przekroczy 20-25% na przełomie lat 2029 i 2030, zauważalny ubytek w dochodach podatkowych może wystąpić około 2032–2035 roku. To właśnie w tej dekadzie Polska prawdopodobnie dołączy do państw wprowadzających powszechne opłaty za kilometr lub reformującego system podatku od posiadania pojazdu. Przejście od etapu zachęt i dopłat do etapu powszechnego opodatkowania samochodów elektrycznych jest nieuniknionym krokiem w procesie globalnej transformacji transportu.

  • Zakaz telefonów w szkołach ma nieoczekiwane skutki. Tego się nikt nie spodziewał

    Zakaz telefonów w szkołach ma nieoczekiwane skutki. Tego się nikt nie spodziewał

    Smartfony zastępują niemal wszystkie urządzenia, których potrzebujemy na co dzień. Aparat fotograficzny, odtwarzacz muzyki, nawigacja czy dyktafon zostały zamknięte w jednym niewielkim urządzeniu. Tymczasem ograniczenia korzystania z telefonów w amerykańskich szkołach wywołują zaskakujący efekt uboczny: uczniowie ponownie sięgają po sprzęt, który wydawał się już całkowicie zapomniany. Odtwarzacze MP3, cyfrowe aparaty, a nawet… walkie-talkie wracają do szkolnych plecaków!

    Jednym z interesujących przykładów jest szkoła średnia w Avon w stanie Indiana. Tamtejsza gazeta uczniowska Avon Echo opisała sytuację, w której ograniczenie używania smartfonów sprawiło, że jeden z uczniów zaczął korzystać z liczącego ponad dwie dekady odtwarzacza MP3, należącego wcześniej do jego ojca. Muzyka została nagrana na kartę SD z płyt CD, dzięki czemu urządzenie zyskało nowe życie. Trudno o lepszy przykład technologicznego paradoksu. Sprzęt, który w czasach swojej premiery był symbolem nowoczesności, dziś okazuje się atrakcyjny właśnie dlatego, że jest technologicznie ograniczony.

    Na takim odtwarzaczu można słuchać muzyki, ale nie ma TikToka, Instagrama, Snapchata ani komunikatorów. Jest to więc dokładnie to, czego uczeń potrzebuje, bez całej reszty funkcji, które mogą rozpraszać.

    Nie każdy uczeń musi jednak przeszukiwać rodzinne szuflady. Część młodzieży nabywa współczesne odtwarzacze MP3. Jeden z uczniów zakupił urządzenie wydane w maju 2026 roku i po prostu skopiował na nie własne pliki muzyczne.

    To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o nostalgię. Dla wielu użytkowników prostota staje się atutem. Odtwarzacz nie wymaga stałego dostępu do internetu, subskrypcji ani ciągłego reagowania na powiadomienia. Ma robić jedną rzecz i robić ją bez zbędnych dodatków.

    Czytaj dalej poniżej


    Mężczyzna podłączyć wieś do internetu. Teraz trafi do więzienia

    Cyfrowe aparaty również wracają

    Podobny trend można zauważyć w fotografii. Uczniowie zaczęli przynosić do szkoły starsze cyfrowe aparaty fotograficzne, aby nadal robić zdjęcia mimo ograniczeń dotyczących smartfonów. Od wielu miesięcy jesteśmy świadkami powrotu elektronicznych gadżetów, a zakazy w szkołach tylko nasilają ten trend.

    Co ciekawe, zainteresowanie fotografią analogową również wzrosło. Zgodnie z raportem, jeden z kursów fotografii analogowej zanotował niemal trzykrotny wzrost liczby uczestników.

    Nawet walkie-talkie znalazło sobie miejsce

    Najbardziej zaskakującym powrotem są jednak… krótkofalówki! Uczniowie szkoły w Nowej Zelandii wykorzystywali walkie-talkie do komunikowania się między sobą, co kojarzy się raczej z placami budowy, harcerstwem czy dawnymi filmami niż ze współczesną szkołą.

    Nie oznacza to oczywiście, że smartfony są w odwrocie. Wręcz przeciwnie. To raczej dowód na to, że gdy jeden uniwersalny sprzęt zostaje wyeliminowany, użytkownicy bardzo szybko odtwarzają jego poszczególne funkcje za pomocą kilku prostszych urządzeń.

    Smartfon wygrał właśnie dlatego, że oferuje wszystko w jednym urządzeniu

    Cała sytuacja pokazuje, dlaczego smartfony tak skutecznie wyparły wcześniejsze gadżety. Jedno urządzenie zastąpiło odtwarzacz MP3, aparat, kamerę, GPS, zegarek i wiele innych sprzętów, które trzeba było nosić ze sobą. Dlatego gdy zniknie z pola widzenia, nagle okazuje się, że każde z tych urządzeń nadal ma swoją konkretną funkcję. Powrót odtwarzaczy MP3 i spółki nie jest więc prawdziwym powrotem do przeszłości. To raczej nieoczekiwany efekt sytuacji, w której jedno urządzenie przez lata robiło wszystko. Gdy smartfon znika ze szkolnej ławki, stare technologie niespodziewanie dostają drugą szansę. Trzeba przyznać, że ta stara technologia ma duszę i korzystanie z niej sprawia znacznie więcej frajdy.

  • Dlaczego dysk twardy to C, a nie A? Wyjaśniamy zagadkę

    Dlaczego dysk twardy to C, a nie A? Wyjaśniamy zagadkę

    Każdy, kto przez lata korzystał z systemu Windows, zna dobrze widok dysku C. To tam standardowo instalowany jest system operacyjny, programy oraz znaczna część danych użytkownika. Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego Microsoft zaczyna numerację od C, mimo że logika wskazywałaby na A? Odpowiedź może Was zaskoczyć: to pozostałość po czasach, gdy komputery nie posiadały dysków twardych.

    Wszystko zaczęło się od dyskietek

    Historia sięga lat 70. XX wieku i systemu CP/M, który wykorzystywał oznaczenia literowe do identyfikacji napędów. Koncepcja ta została później przejęta przez systemy DOS, w tym MS-DOS stosowane w komputerach IBM PC oraz ich kompatybilnych odpowiednikach. W początkach ery komputerów osobistych, dane i programy były przechowywane głównie na dyskietkach, ponieważ dyski twarde były wtedy drogie i niedostępne dla wielu użytkowników. W typowej konfiguracji dwa napędy dyskietek były oznaczane literami A i B. To dlatego osoby pamiętające komputery z lat 80. mogą kojarzyć te dwie charakterystyczne litery: A dla pierwszej stacji dyskietek oraz B dla drugiej.

    Skąd więc wzięło się C?

    W miarę wzrostu popularności komputerów osobistych wraz z pojawieniem się dysków twardych, oznaczenia A i B stały się głęboko zakorzenione jako przypisane do napędów dyskietek. Pierwszy dysk twardy otrzymał więc kolejną wolną literę: C. Z czasem właśnie ta partycja stała się typowym miejscem dla instalacji systemu operacyjnego.

    Nie wynikało to z żadnych technicznych wymogów związanych z budową dysku; była to raczej konwencja przyjęta na bazie wcześniejszego sposobu organizowania komputerów. Microsoft wskazuje, że A i B były zarezerwowane dla stacji dyskietek, a dysk twardy korzystał z kolejnej litery.

    Dlaczego Microsoft tego nie zmienił?

    Dzisiaj nie ma praktycznego powodu, aby rezerwować litery A i B. Dyskietki zniknęły z codziennego użytku, a współczesne komputery technicznie mogą przypisać te litery również innym nośnikom. Problem stanowi jednak kompatybilność wsteczna. Przez dziesięciolecia programy, skrypty oraz systemowe mechanizmy zakładały obecność dysku C. W starszych aplikacjach można znaleźć ścieżki zapisane bezpośrednio jako C:\Windows, zamiast odnosić się do zmiennych systemowych. Nagle wprowadzone zmiany mogłyby spowodować poważne problemy z kompatybilnością.

    Czytaj dalej poniżej


    Dlaczego pierwsze kable sieciowe były żółte? Inżynier ujawnia 40-letnią tajemnicę

    A co właściwie stało się z A i B?

    Współczesny użytkownik systemu Windows zazwyczaj ich po prostu nie widzi. Litery A i B nie mają już specjalnego znaczenia dla dzisiejszych dysków, ale historia tych oznaczeń wciąż jest obecna w systemie. Można nawet przypisać te litery innym nośnikom, chociaż dla głównej partycji systemowej standardem pozostaje C.

    Interesujące jest to, że dzisiaj Windows może działać również wtedy, gdy system znajduje się pod inną literą. Litera C jest przede wszystkim utrwaloną konwencją, a nie fundamentalną właściwością systemu.

    Dysk C stanowi więc jeden z ciekawszych przykładów historii komputerowej, która wciąż wpływa na nowoczesną technologię. Litera nie została wybrana dlatego, że C jest w jakiś sposób lepsza od A czy B. Po prostu została przypisana, gdyż A i B były już zajęte przez dyskietki.

    Obecnie większość użytkowników nie ma już pojęcia, na czym polegała różnica między pierwszą a drugą stacją dyskietek. Windows nadal jednak nosi po nich pamiątkę — za każdym razem, gdy otwieramy dysk C.

  • Bank ING ostrzega swoich klientów. Będą problemy

    Bank ING ostrzega swoich klientów. Będą problemy

    Bank ING ma istotne informacje dla swoich klientów. Część usług będzie niedostępna z powodu planowanych prac serwisowych.

    W nadchodzący weekend klienci banku ING w Polsce doświadczą znaczących utrudnień. Instytucja ogłosiła planowane prace serwisowe, które mogą wpłynąć na działanie niektórych usług. Kiedy dokładnie odbędą się te prace?

    Prace serwisowe w banku ING już w ten weekend

    W ten weekend klienci banku ING będą musieli zmierzyć się z utrudnieniami oraz przerwami w działaniu niektórych usług. Bank poinformował, że w nocy z soboty na niedzielę (20-21 września 2026) między godziną 0:01 a 3:00 nad ranem zaplanowano przerwy techniczne. Jakie dokładnie utrudnienia zostaną wprowadzone?

    • Czasowa blokada transakcji w bankomatach i wpłatomatach sieci ING oraz Planet Cash.
    • Wrzutnie będą działać w trybie offline, co spowoduje opóźnione księgowanie wpłaconych środków.

    Nie należy się obawiać dużej liczby problemów, a całość potrwa tylko 3 godziny. Jednak warto pamiętać, że po północy z soboty na niedzielę napotkamy na blokady transakcji w bankomatach. Zdecydowanie zaleca się wcześniejsze wykonanie ewentualnych niezbędnych transakcji, aby uniknąć niemiłych niespodzianek.

    Warto także wspomnieć o innych nowościach w banku ING, które dotyczą rozszerzenia możliwości inwestycyjnych. Bank wprowadza dwa nowe subfundusze walutowe ING TFI, dostępne w dolarach amerykańskich oraz euro:

    Czytaj dalej poniżej


    Banki 'karzą' klientów za porównywanie ofert? UOKiK z policją wchodzi do BIK, ING i mBanku!
    • ING Obligacji Uniwersalnych w EUR
    • ING Obligacji Uniwersalnych w USD

    Chcemy dać klientom szersze możliwości inwestowania i wspierać ich w realizacji długoterminowych celów finansowych. Wzmocnienie oferty odpowiada na rosnące zainteresowanie klientów inwestowaniem w walutach obcych, umożliwia budowanie bardziej zdywersyfikowanych portfeli inwestycyjnych i jest naturalnym elementem rozwoju naszej oferty inwestycyjnej po przejęciu ING TFI.

    Wojciech Sieńczyk, wiceprezes ING Banku

    Oba subfundusze inwestują w obligacje w (odpowiednio) euro i dolarach. Portfele te będą się składały m.in. z obligacji skarbowych, korporacyjnych oraz samorządowych od różnych emitentów. Zaleca się, aby horyzont inwestycyjny wynosił przynajmniej 2 lata, a minimalna pierwsza wpłata to 500 euro lub dolarów. Następne wpłaty mogą być już mniejsze, wynosząc 100 euro lub dolarów. Do końca 2026 roku oferowana jest promocja, dzięki której nabycie jest możliwe bez opłaty manipulacyjnej.

    Dlaczego banki przeprowadzają prace serwisowe?

    Przerwy techniczne oraz prace serwisowe w istocie oznaczają to samo. To krótki okres, podczas którego niektóre usługi bankowe są wstrzymane, aby przeprowadzić prace konserwacyjne i zapewnić bezpieczne funkcjonowanie infrastruktury. W tym czasie aktualizowane są systemy, wdrażane poprawki bezpieczeństwa, a także planowane są zmiany w oprogramowaniu. Takie działania nie są dziełem przypadku, lecz są starannie planowane przez banki, które wiedzą, że konieczne jest zaktualizowanie określonych programów lub sprawdzenie wszystkich elementów oprogramowania.

    Choć dla klientów może to być niewygodne, prace serwisowe są niezbędne do zapewnienia bezpiecznej bankowości online, bezproblemowego wypłacania pieniędzy z bankomatów, wykonywania przelewów oraz korzystania z funkcjonalnych aplikacji. Bez względu na to, z jakiego banku korzystamy, takie działania są nieodłącznym elementem prawidłowego funkcjonowania instytucji według określonych standardów. Na szczęście prace te planowane są zazwyczaj na noc, głównie w weekendy, gdy zapotrzebowanie na usługi jest najmniejsze, co sprawia, że przerwa techniczna jest uciążliwa dla mniejszej grupy użytkowników niż w innych dniach tygodnia.

  • Ten błąd na iPhone stał się wiralem. To wina nowego iOS 27

    Ten błąd na iPhone stał się wiralem. To wina nowego iOS 27

    Ten błąd zawiesi Twojego iPhone’a. Nietypowy bug odkryty w iOS 27.


    Nie upłynęło zbyt wiele czasu od premiery iOS 27, a już odkryto dość istotny błąd w interfejsie gestów. Może on prowadzić do całkowitego zamrożenia naszego telefonu – na szczęście istnieje sposób na jego odblokowanie.

    iPhone nagle przestał reagować? Znamy przyczynę i rozwiązanie

    Nikt nie jest doskonały, nawet najnowsza wersja systemu od Apple. Choć iOS 27 jest z nami dopiero od kilku dni (i jest to system godny uwagi), użytkownicy już dostrzegli pewne niedociągnięcia. Okazuje się, że system ma dość nietypowy błąd – na tyle nietypowy, że stał się wręcz viralem w sieci. Pojawia się możliwość „zamrożenia”, czyli całkowitego zablokowania telefonu z tą wersją systemu w dość prosty sposób. W Internecie szybko zaczęły pojawiać się nagrania, na których użytkownicy blokują telefony swoich znajomych w ten sposób. Ci nie mogą z nich korzystać do momentu przywrócenia funkcjonalności, co, na szczęście, jest możliwe i stosunkowo łatwe.

    Jak dochodzi do zamrożenia ekranu? Powodem są gesty, a konkretniej dwa z nich, które odpowiadają za otwieranie powiadomień i centrum sterowania. Aby uruchomić tę „blokadę”, postępuj zgodnie z poniższymi krokami:

    • Z ekranu głównego zacznij przeciągać palcem od lewego górnego rogu w dół (w iOS 27 jest to gest otwierający powiadomienia, ponieważ środek ekranu wywołuje wyszukiwarkę/Siri AI).
    • Zanim Centrum Powiadomień otworzy się całkowicie, szybko przeciągnij palcem od prawego górnego rogu w dół (otwierając Centrum Sterowania).
    • Po zamknięciu Centrum Sterowania interfejs przestaje reagować na dotyk – nie można przewijać pulpitów ani klikać elementów w aplikacjach.

    To dla wielu osób świetny sposób na „prank” z przyjaciółmi. Gorzej, gdy ktoś akurat się spieszy i nie zauważy zablokowanego telefonu. Na szczęście można to cofnąć bez twardego resetu czy kasowania danych. Odblokowanie iPhone’a odbywa się w trzech prostych krokach:

    Czytaj dalej poniżej

    Warto pobrać iOS 27 tylko dla tej nowości. Dlaczego musieliśmy na to czekać tyle lat
    • Naciśnij i szybko puść przycisk Zwiększania głośności.
    • Naciśnij i szybko puść przycisk Zmniejszania głośności.
    • Przytrzymaj przycisk boczny (zasilania), aż na ekranie pojawi się logo Apple.

    Ciekawym aspektem tej sprawy są głosy części użytkowników Reddita, którzy testowali system od Apple jeszcze przed premierą. Okazuje się, że błąd ten był już zgłaszany podczas testów beta i wielokrotnie potwierdzany, jednak nie doczekał się skutecznej reakcji. Z jakiegoś powodu firma zignorowała te zgłoszenia, a błąd trafił do finalnej wersji systemu. Czyżby Apple zamierzało wprowadzić element humorystyczny do swojego oprogramowania? W rzeczy samej błąd ten nie jest krytyczny i zapewne będzie wywoływany głównie celowo przez osoby, które wiedzą o jego istnieniu, a przypadkowe natrafienie na ten błąd może być niezwykle trudne. W sieci mamy wiele filmów, w których ktoś robi żarty swoim znajomym z iPhone’ami. Dopóki nie jesteśmy w tej sytuacji sami, można z tego się śmiać, prawda?

    Mimo tego bug’a, sam iOS 27 jest udaną aktualizacją systemu, wprowadzającą kilka przydatnych funkcji, które mogą pozytywnie zaskoczyć użytkowników. Osobiście korzystam z niego i na razie nie mam żadnych powodów do narzekań – dopóki nikt nie zablokuje mojego telefonu…

  • Microsoft zepsuł podstawową funkcję w Excelu. Ostatnia aktualizacja to katastrofa

    Microsoft zepsuł podstawową funkcję w Excelu. Ostatnia aktualizacja to katastrofa

    Microsoft niedawno wprowadził aktualizację systemu Windows 11, a użytkownicy zgłaszają pojawiające się błędy. Tym razem problemy dotyczą Excela, kluczowej aplikacji wykorzystywanej w wielu biurach.

    Ostatnia aktualizacja Windowsa 11 o numerze KB5002914 okazała się poważnym problemem. Większość użytkowników otrzymała ją 8 września, co sprawiło, że od ponad tygodnia napływają raporty o licznych błędach. Wcześniej informowaliśmy, że aktualizacja wpływa na jakość dźwięku – system dostrzega sprzęt audio, ale nie odtwarza dźwięku. Ponadto wiele osób zgłasza problemy z procesem Explorer.exe, który odpowiada za eksplorator plików, pasek zadań oraz menu Start, a także z Historia plików.

    Teraz użytkownicy informują, że napotkali problemy z jedną z podstawowych funkcji Excela.

    Problemy z Excelem – Najnowsza aktualizacja zepsuła jedną z istotnych funkcji

    Aktualizacja KB5002914 jest aktualizacją bezpieczeństwa, która załatała ponad 29 luk. Z tego powodu została automatycznie zainstalowana na komputerach z pakietem Office. Niestety wraz z poprawkami pojawił się poważny błąd: kopiowanie i wklejanie w Excelu przestało działać. Microsoft potwierdził ten problem w oficjalnym dokumencie. Zgodnie z informacjami, w Excelu 2016, 2019, 2021 i 2024 „operacja wklejania może się zakończyć po cichu niepowodzeniem”. Źródłowa komórka pozostaje zaznaczona, a miejsce docelowe nie ulega zmianie, jednak użytkownik nie otrzymuje żadnego sygnału, że coś poszło nie tak, poza tym, że komórka nie została wklejona.

    Co interesujące, problem występuje niezależnie od wersji systemu, zarówno na Windows 10 22H2, jak i Windows 11 25H2. Wygląda na to, że przyczyna leży po stronie Excela. Użytkownicy zgłaszają również, że przestało działać przeciąganie komórek w celu kopiowania formuł. Na razie Microsoft nie potwierdził tej kwestii.

    Czytaj dalej poniżej

    Aktualizacja Windowsa 11 psuje audio. Microsoft potwierdza istnienie błędu

    Firma przyznaje, że na razie nie zna skutecznego sposobu na całkowite naprawienie błędu. Nie zaleca również usuwania aktualizacji, ponieważ zawiera istotne poprawki bezpieczeństwa. Co więc można zrobić? Po pierwsze, warto skorzystać z funkcji Wklej specjalnie (Ctrl+Alt+V) i wybrać opcję „Wartości” lub „Formuły”. Po drugie, można spróbować przekleić dane przez Worda, jednak należy pamiętać, że w takim przypadku możemy stracić część formatowania oraz formuły.

  • Apple nie pokazało iPhone’a 18. Co się z nim stało?

    Apple nie pokazało iPhone’a 18. Co się z nim stało?

    Apple w tym roku zaskoczyło nas znaczną zmianą. Podstawowy model iPhone’a 18 nie zadebiutował równocześnie z modelami 18 Pro i 18 Pro Max. Dlaczego ten smartfon nie pojawił się w ofercie i kiedy można się spodziewać jego premiery? Zebraliśmy najnowsze informacje o iPhonie 18, jego przewidywanej specyfikacji oraz planowanym terminie wydania.

    iPhone 18 – dlaczego nie zadebiutował, co o nim wiemy i kiedy można spodziewać się premiery?

    Podczas corocznej wrześniowej konferencji Apple zaprezentowało iPhone’a 18 Pro, iPhone’a 18 Pro Max oraz składanego iPhone’a Duo. Brakowało jednak podstawowego iPhone’a 18. O zmianie harmonogramu mówiło się od dłuższego czasu, ale ciężko było uwierzyć, że gigant z Cupertino rzeczywiście zrezygnuje z tradycyjnego modelu. Wszystko wskazuje na to, że na nowego następcę iPhone’a 17 będziemy musieli poczekać aż do 2027 roku.

    Dlaczego nie zaprezentowano iPhone’a 18?

    Apple nie ujawniło oficjalnego powodu tej decyzji. Z dotychczasowych doniesień wynika, że firma postanowiła przeorganizować swój kalendarz wydania. Zamiast jednoczesnego prezentowania całej nowej generacji iPhone’ów jesienią, premiery zostały rozdzielone na dwa okresy.

    W jesieni 2026 roku uwagę skupiono na droższych modelach – iPhonie 18 Pro, 18 Pro Max oraz pierwszym składanym iPhonie Duo. Podstawowy iPhone 18 ma się ukazać dopiero wiosną 2027 roku. W tym samym czasie prawdopodobnie pojawi się także tańszy model iPhone 18e.

    Jednym z powodów zmiany może być rosnąca liczba modeli w ofercie Apple. Rozłożenie premier w czasie może ułatwić zarządzanie produkcją, dzięki czemu fabryki nie będą musiały w krótkim czasie uruchamiać masowej produkcji wszystkich nowych urządzeń. Ważnym aspektem są również rosnące ceny pamięci oraz innych komponentów, a także bardziej skomplikowany proces powstawania pierwszego składanego iPhone’a. Apple postanowiło więc w tym roku skupić się na droższych modelach. Na chwilę obecną nie ma jednak potwierdzenia, czy nowy cykl będzie kontynuowany w kolejnych latach, czy może jest to jednorazowa zmiana.

    Czytaj dalej poniżej


    iPhone 18 Pro w Orange. Znamy ceny

    Kiedy nastąpi premiera iPhone’a 18?

    Apple nie ogłosiło jeszcze premiery iPhone’a 18 ani nie podało konkretnej daty. Najbardziej wiarygodne źródła wskazują na pierwszą połowę 2027 roku.

    Według nieoficjalnych informacji podstawowy iPhone 18 ma zadebiutować wiosną 2027 roku. Potwierdzają to także odniesienia znalezione w kodzie iOS 27 beta 5. W plikach systemowych pojawił się identyfikator V67, przypisywany zgodnie z wcześniejszymi przeciekami właśnie do iPhone’a 18. Znany analityk rynku Apple, Ming-Chi Kuo, również przewidywał pierwszą połowę 2027 roku jako termin premierowy dla podstawowego modelu.

    W czerwcu prezes Largan Precision, jednego z dostawców komponentów optycznych do iPhone’ów, poinformował, że duży amerykański klient przesunął debiut nowego modelu na pierwszy kwartał 2027 roku. Chociaż nie wymienił Apple ani iPhone’a 18 z nazwy, termin ten pokrywa się z wcześniejszymi doniesieniami.

    Wszystko wskazuje więc na to, że iPhone 18 zadebiutuje w pierwszej połowie 2027 roku, najprawdopodobniej wiosną. Dokładna data pozostaje jednak nieznana.

    Co już wiemy o iPhonie 18?

    Na temat samego urządzenia wiadomo jak na razie niewiele więcej niż o planowanym terminie jego premiery. Z dotychczasowych przecieków można wywnioskować, że iPhone 18 ma być rozwinięciem obecnej konstrukcji, a nie całkowicie nowym projektem – co oczywiście nikogo nie dziwi.

    Wydajność smartfona ma zapewniać układ Apple A20, który należy do tej samej generacji co A20 Pro zastosowany w tegorocznych modelach 18 Pro. Na chwilę obecną nie wiadomo, ile pamięci RAM otrzyma podstawowy model.

    Ming-Chi Kuo wskazuje na 9 GB, co oznacza jedną gigabajt więcej niż w iPhonie 17. Analityk Jeff Pu prognozuje zaś 12 GB. W przypadku tej drugiej prognozy, podstawowy model zrównałby się pod względem pamięci RAM z tegorocznymi iPhone’ami 18 Pro. Na chwilę obecną nie ma jednak wystarczających dowodów, aby określić, która z prognoz jest bardziej prawdopodobna.

    Sterowanie aparatem ulegnie uproszczeniu

    Już teraz wiadomo, że zmiany mogą objąć również przyciski sterujące aparatem. Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami, Apple planuje zrezygnować z obsługi dotykowej oraz haptycznego sprzężenia zwrotnego. Przycisk nadal będzie służył do wykonywania zdjęć i nagrywania wideo, ale jego konstrukcja ma być uproszczona.

    Jednym z powodów tej decyzji mogą być koszty. Podstawowy iPhone 18 ma być tańszy od już dostępnych modeli Pro, więc uproszczenie konstrukcji przycisku może pozwolić na ograniczenie kosztów produkcji.

    iPhone 18e także dopiero w 2027 roku

    Zmiana harmonogramu dotyczy nie tylko podstawowego iPhone’a 18. Zgodnie z dostępnymi informacjami, wiosną 2027 roku ma także zadebiutować następca iPhone’a 17e.

    Wiosną może pojawić się również druga generacja iPhone’a Air. Informacje na temat tego urządzenia są jednak mniej pewne. Apple pracuje nad kolejnym modelem z tej serii, jednak przed rozpoczęciem produkcji projekt może jeszcze ulec zmianie.

    Czy warto czekać na iPhone’a 18?

    Jeśli planujesz zakup podstawowego iPhone’a, obecna sytuacja jest nietypowa. Następca iPhone’a 17 nie trafił do sprzedaży wraz z modelami Pro, a wszystko sugeruje, że pojawi się dopiero w 2027 roku.

    Na chwilę obecną nie ma jednak wielu powodów do oczekiwań na rewolucyjne zmiany. Dotychczasowe przecieki sugerują raczej kontynuację obecnej konstrukcji – z chipem A20, prawdopodobnie większą ilością pamięci RAM oraz uproszczonym sterowaniem aparatem.

    Znacznie bardziej interesującą kwestią niż sama specyfikacja może się okazać zmiana strategii Apple. Po raz pierwszy podstawowy model nowej generacji ma zadebiutować około pół roku po swoich odpowiednikach z serii Pro. Już za kilka miesięcy przekonamy się, czy taka strategia przyniesie wymierne efekty i czy przyczyni się do wzrostu sprzedaży bardziej zaawansowanych modeli.

  • GTA 6 wyjdzie na płycie. Niestety, tylko soundtrack, a nie gra

    GTA 6 wyjdzie na płycie. Niestety, tylko soundtrack, a nie gra

    GTA 6 jednak wyjdzie na płycie. Co prawda nie gra, lecz soundtrack, ale to lepsze, niż nic…

    19 listopada 2026 roku na rynek trafi nie tylko nowe GTA 6, ale również oficjalny album z muzyką z gry. Soundtrack został właśnie zapowiedziany przez Rockstar jako premiera towarzysząca wyczekiwanej grze i, co ciekawe, te wydawnictwo otrzyma swoją fizyczną wersję. Szkoda, że sama gra już niekoniecznie…

    GTA 6 do pobrania, a muzyka na płycie

    A zatem GTA 6 na płycie stało się faktem – a w zasadzie nie do końca, bo fizycznego wydania doczeka się soundtrack, który aktualnie jest wykorzystywany przez Rockstar jako mocne narzędzie marketingowe. Maszyna promocyjna gry ruszyła już z pełną parą, po dłuższym gameplayu serwując nam kolejne single promujące ścieżkę dźwiękową gry. Tę będziemy mogli zakupić w specjalnym wydaniu, a jej premiera została przewidziana podobnie jak i gry, na 19 listopada 2026 roku. Dodatkowy gadżet wydany z okazji premiery nie dziwi, tym bardziej, gdy jest to soundtrack – wszak muzyka z poszczególnych odsłon serii zawsze cieszyła się dużym uznaniem. Niestety, tym razem informacja o tej premierze wywołała u przynajmniej części graczy spory… niesmak.

    Chodzi oczywiście o to, że skoro muzyka jest w stanie otrzymać nawet nie jedno, a dwa fizyczne wydawnictwa (płyta CD oraz różne warianty płyty winylowej) to dlaczego to samo nie mogło dotyczyć gry na konsole? Na premierę nowe GTA będzie wszak dostępne jedynie w formie cyfrowej do pobrania. Dla wielu graczy jest to fakt nie do zaakceptowania, choć oczywiście przedsprzedaż poszła znakomicie, generując potężne liczby zarówno w przypadku wersji podstawowej, jak i Ultimate.

    Skoro jednak o tych płytkach mowa to przyznam, że wydanie soundtracka będzie naprawdę bogate. W sprzedaży pojawią się bowiem:

    • płyty CD z muzyką z gry
    • różne warianty winyli – m.in. wersje ze wzorem splatter oraz limitowane wydania z płynem wewnątrz płyty, czyli tzw. liquid-filled vinyl (wyglądają cudownie!)
    • specjalne edycje albumu przygotowane dla poszczególnych sieci sklepów

    Można śmiało stwierdzić, że Rockstar podchodzi do tego wydawnictwa równie pieczołowicie, co duzi artyści do premier swoich własnych płyt. Będą limitowane edycje, specjalnie zdobione winyle, a nawet wersje ekskluzywne dla danych punktów sprzedaży. Wprost idealnie, aby zdobyć do kolekcji kilka egzemplarzy w zasadzie tego samego produktu, jednocześnie wydając na niego chore pieniądze…

    Chociaż nie podoba mi się wybiórcze podejście Rockstara do wydań fizycznych przy okazji tej premiery, to oddam im, że ten winyl prezentuje się naprawdę ładnie. Warto też dodać, że na albumie znajdziemy łącznie aż 34 oryginalne piosenki stworzone specjalnie na potrzeby gry. Nie będzie to zbiór znanych i lubianych hitów sprzed lat, lecz nowe piosenki znanych artystów. Na Spotify trafiło już kilka singli promujących płytę autorstwa m.in. Travisa Scotta, PinkPantheress czy Keitha Richardsa.

    Jedyna okazja na płytę z GTA 6

    Płyty z muzyką można już zamówić w pre-orderze na oficjalnej stronie Rockstara. Chociaż oryginalnie dostępne były 3 opcje, to niestety, limitowana edycja płyty winylowej jest już niedostępna (kosztowała 123,99 euro). Aktualnie w sprzedaży znajdziemy:

    • Płyta CD – 16,99 euro
    • Płyta winylowa – 51,99 euro

    Dostawy możemy spodziewać się w okolicach premiery samej gry, czyli 19 listopada. Swoją drogą tak sobie myślę, że dla wielu graczy wydawnictwo będzie ogromnym powodem do narzekań, wszak tu mamy dwa rodzaje płyt, a sama gra ich się na premierę nie doczeka. Z drugiej strony jestem pewien, że wydanie tego soundtracku i tak się obroni i sprzeda się w chorym nakładzie. Finalnie głosy sprzeciwu wobec cyfrowych edycji nie będą mieć żadnego argumentu – zwłaszcza tego finansowego.

  • Chyba wiem, kiedy GTA 6 wyjdzie na PC. Oto moje przeiwdywania

    Chyba wiem, kiedy GTA 6 wyjdzie na PC. Oto moje przeiwdywania

    Kiedy GTA 6 zostanie wydane na PC i jakie będą jego wymagania? Postanowiłem to… przewidzieć.

    Choć do premiery GTA 6 pozostało niewiele czasu, wielu graczy, zwłaszcza tych na PC, wciąż nie wie, kiedy Rockstar zdecyduje się na przeniesienie tej gry. Postanowiłem spróbować przewidzieć, jakie wymagania sprzętowe będą potrzebne do uruchomienia najnowszej odsłony GTA oraz kiedy możemy spodziewać się jej premiery.

    Kiedy GTA 6 na PC? Rockstar każe na siebie czekać

    Rockstar nie spieszy się z wydawaniem nowych gier. Między premierą GTA V a GTA VI minie ponad 13 lat, co pokazuje, że firma nie stawia na szybkie dostarczanie kolejnych tytułów na rynek. Przykład ten dotyczy również portów na PC, co sprawia, że Rockstar jest jednym z ostatnich wielkich wydawców, którzy różnicują daty premier gier na konsolach i komputerach osobistych. Wiemy, że GTA 6 zadebiutuje 19 listopada 2026 roku na PS5 oraz Xbox Series X|S. Ale co z wersją na PC?

    Sprawdźmy kalendarz premier kilku ostatnich gier od Rockstara:

    GTA IV

    • Premiera konsolowa (PS3 / X360): 29 kwietnia 2008 r.
    • Premiera PC: 3 grudnia 2008 r.
    • Czas oczekiwania: ok. 7 miesięcy

    GTA V

    • Premiera konsolowa (PS3 / X360): 17 września 2013 r.
    • Premiera PC: 14 kwietnia 2015 r. (wcześniej wydania na PS4/XOne pod koniec 2014 r.)
    • Czas oczekiwania: ok. 19 miesięcy (ponad 1,5 roku!)

    Red Dead Redemption 2

    • Premiera konsolowa (PS4 / Xbox One): 26 października 2018
    • Premiera PC: 5 listopada 2019
    • Czas oczekiwania: ponad 12 miesięcy

    Przyjmując te dane, można założyć, że na ewentualny port nowej odsłony GTA będziemy musieli czekać około 12 miesięcy. Naturalnie, kilka miesięcy różnicy w jedną lub drugą stronę nie będzie zaskoczeniem. Ciekawostką jest, że najkrócej na premierę PC czekali gracze GTA IV, szczególnie biorąc pod uwagę, jak różna była architektura gier na PS3 w porównaniu do PC. Z drugiej strony, oryginalna wersja gry była katastrofalnie zoptymalizowana, co także może wyjaśniać te różnice czasowe.

    Nowa gra od Rockstar a wymagania na PC

    Teraz spróbujemy zrozumieć, jakie wymagania sprzętowe stawia Rockstar przed komputerami przy premierach swoich gier. Analizując ostatnie trzy duże premiery, można zauważyć, że GTA IV było w katastrofalnym stanie na premierę na PC. Mimo że wymagania sprzętowe były relatywnie normalne (Core 2 Duo 1.8 GHz i 1,5 GB RAM), średni komputer z końca 2008 roku nie był w stanie uruchomić tej gry. To wszystko przez tragiczną optymalizację i wymagania wynikające z architektury konsol, na które gra została pierwotnie zaprojektowana.

    W przypadku GTA V, gracze musieli czekać niemal 2 lata na port PC, ale wydaje się, że się opłaciło. W tamtym czasie popularne były 4-rdzeniowe procesory, a wymagania były znacznie bardziej dostosowane do ówczesnej rzeczywistości, co pozwalało na płynną zabawę w Full HD z przyzwoitymi ustawieniami graficznymi.

    Jak wyglądała sytuacja przy premierze Red Dead Redemption 2? Choć zalecane wymagania nie wydawały się straszne, przeciętny komputer gracza, który miał starsze procesory, mógł napotkać trudności z uruchomieniem gry z satysfakcjonującą płynnością. Zauważalne były także różnice w wymaganiach, co pokazuje, że Rockstar wprowadza na rynek coraz bardziej wymagające tytuły.

    Wymagania sprzętowe GTA 6 na PC – spróbujmy je odgadnąć

    Na podstawie analizy poprzednich premier portów na PC od Rockstara, można wysunąć kilka wniosków:

    1. Rockstar projektuje porty na PC z myślą o mocniejszych maszynach – standard rynkowy może wystarczyć do gry, ale słabsze komputery mogą napotkać problemy.
    2. Architektura bazowa będzie kluczowa – GTA 6 powstaje na nowe generacje konsol, co sugeruje, że będzie wykorzystywać ich pełną moc.
    3. Można spodziewać się powtórki z Red Dead Redemption 2 – unikniemy problemów z GTA IV, a port będzie zoptymalizowany na mocy konsol.

    Jakie mogą być wymagania GTA 6 na PC? Biorąc pod uwagę moc aktualnych konsol, przewiduję takie wymagania:

    Minimalne wymagania GTA 6 na PC (przewidywania):

    • 1080p, 30 FPS, Niskie/Średnie ustawienia, FSR/DLSS Quality
    • Intel Core i5-10400F / AMD Ryzen 5 3600 (6 rdzeni / 12 wątków)
    • GeForce RTX 2060 Super (8 GB) / Radeon RX 6600 (8 GB)
    • 16 GB RAM
    • 8 GB VRAM
    • SSD (ok. 150–200 GB)

    Zalecane wymagania GTA 6 na PC (przewidywania):

    • 1440p, 60 FPS, Wysokie ustawienia, DLSS Quality
    • Intel Core i5-13600K / AMD Ryzen 7 7700X (8 rdzeni / 16 wątków)
    • GeForce RTX 4070 (12 GB) / Radeon RX 7800 XT (16 GB)
    • 32 GB RAM
    • 12–16 GB VRAM
    • SSD (ok. 150–200 GB)

    Osoby posiadające słabsze maszyny mogą znaleźć nadzieję w Xbox Series S, która również musi poradzić sobie z GTA 6. Wersje PC wyposażone w 8 GB VRAM, jak RTX 2060 Super czy RX 6600, będą w stanie zapewnić przyzwoite doświadczenia. Sześciordzeniowe procesory prawdopodobnie wystarczą do osiągnięcia 30 klatek, ale płynna rozgrywka w zatłoczonym centrum Vice City będzie wymagała mocniejszego sprzętu. Biorąc pod uwagę obecne ceny podzespołów, zakup PS5 może okazać się bardziej opłacalny.