Jak zapowiedzieli, tak zrobili. Google wprowadza tryb Live do swoich trzech flagowych aplikacji: Gmaila, Dokumentów i notatek Keep. Co to oznacza dla zwykłych użytkowników?
Google intensywnie promuje wykorzystanie rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, zwłaszcza asystenta Gemini Live, który umożliwia płynne prowadzenie rozmów głosowych z AI, eliminując konieczność ręcznego wyszukiwania czy wydawania poleceń. W Gmail Live użytkownicy mogą zadawać pytania dotyczące skrzynki odbiorczej, a wirtualny asystent odpowiada, wskazując konkretne wiadomości lub fragmenty treści. W Dokumentach Live nowa funkcja wspiera użytkowników w tworzeniu pierwszego szkicu tekstu, czerpiąc dane z innych aplikacji Google i prezentując zarys oraz plan przed rozpoczęciem pisania. Natomiast Keep Live przekształca strumień myśli w uporządkowane notatki i ma możliwość dodawania składników do listy zakupów. Potrafi także rozdzielać przepisy na poszczególne pozycje, aby niczego nie przeoczyć i ułatwić organizację zakupów.
Dostępność i ograniczenia: wszystko co trzeba wiedzieć o nowej usłudze
Funkcje Live są obecnie dostępne wyłącznie dla użytkowników płacących za plany Google AI (AI Pro lub AI Plus). Jak na razie, opcja ta nie jest dostępna dla darmowych użytkowników. Nowe funkcje są dostępne już na urządzeniach z systemem Android oraz iOS.
Dla profesjonalistów używających Gmailla na co dzień, funkcja Live może okazać się przydatna jako zaawansowane narzędzie do wyszukiwania głosowego. Natomiast w przypadku Dokumentów, rozwiązanie to wzbudza wiele kontrowersji i pytań dotyczących autorstwa oraz ludzkiego podejścia do tworzenia nowych projektów. Z drugiej strony, funkcjonalność ta w kontekście notatek, list zadań i przypomnień wydaje się najbardziej uniwersalna, szczególnie dla osób, które regularnie korzystają z tych narzędzi. Choć na rynku istnieje już kilka podobnych usług, produkcja Google ma potencjał na ścisłą integrację z pozostałymi elementami ich ekosystemu, co ma ogromne znaczenie. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby część użytkowników zdecydowała się na migrację do Google, a jeśli już płacić, to za ich usługi.

