Czy zauważyliście, jak wiele restauracyjnych menu jest obecnie generowanych przez sztuczną inteligencję? To rosnący, globalny problem.
Podczas spacerów, zwłaszcza w miejscowościach turystycznych, nietrudno natknąć się na menu w restauracjach, które zostały stworzone przy użyciu AI. To nie tylko jednostkowe przypadki, lecz coraz większa plaga w Polsce i na świecie. Co sprawiło, że restauratorzy masowo zaczęli korzystać z generowania kart dań? Gdy je widzę, tracę cały apetyt.
To nie jedzenie. To AI slop
Na całym świecie, a szczególnie w wakacyjnych kurortach, widać nowy trend. Tym razem nie chodzi o labubu ani inne chińskie dania, chociaż sytuacja nie jest lepsza. Otóż restauracje, bary i knajpy zaczynają masowo produkować swoje banery, ulotki i menu przy pomocy sztucznej inteligencji. Problem jest jednak znacznie poważniejszy, ponieważ niezależnie od lokalizacji, wszystkie te „dzieła” wyglądają niemal identycznie. Całe karty dań, czcionki, napisy, a nawet ilustracje potraw powstają przy użyciu narzędzi takich jak ChatGPT, Midjourney czy innych podobnych aplikacji. Efekt? Restauracje prezentują się jako jedna, wielka rodzina, która z dumą wykorzystuje AI slop do promocji swoich potraw. A rezultat jest odwrotny do zamierzonego – nie wiem jak wy, ale mnie to po prostu obrzydza.
Dlaczego treści restauracyjne wyglądają tak samo, jakby były opracowywane przez tego samego grafika? Otóż w pewnym sensie tak właśnie jest, a winne temu jest zjawisko konwergencji. Popularne modele były trenowane na zbliżonych bazach danych, głównie zawierających zdjęcia i grafiki z znanych sieci fast-food. Przez to ich grafiki oraz ilustracje dążą do uśrednionej perfekcji, inspirowanej sztampowymi ulotkami barów szybkiej obsługi. Końcowy produkt pozbawiony jest jakichkolwiek uchybień czy wad, ale także charakteru i smaku danego miejsca. O stylu nawet nie wspominam, ponieważ to AI.
Najgorsze jest to, że wygenerowane menu restauracyjne trafia ponownie do sieci – na media społecznościowe, strony internetowe oraz do wizytówek Google. W ten sposób znowu znajduje się w obiegu, z którego czerpią kolejne iteracje modeli AI odpowiedzialne za tworzenie grafik. Widząc tak wielką bazę stosunkowo podobnych grafik, modele dochodzą do wniosku, że to jest jakiś wzór, czyli oczekiwany obraz według użytkowników pod hasłami „menu”, „ulotka” czy „plakat”. Proces się powtarza, a my zagnieżdżamy się coraz głębiej w gastronomicznym AI slopie. Zwłaszcza kiedy restaurator decyduje się na poprawki danej grafiki. Każdorazowa edycja (nawet mająca na celu jedynie zmianę dwóch słów czy koloru) prowadzi do niewielkiej, ale jednak korekty całości. Na platformie X pojawił się filmik prezentujący eksperyment – oto, jak wygląda grafika po 100 niewielkich korektach:

To już wyższy poziom oszustwa
Oczywiście wiem, że Big Mac w pudełku będzie wyglądał trochę inaczej niż na grafice. Ale mam pewność, że będzie miał dokładnie te składniki, które oferuje znany fast-food i które rzeczywiście znajdują się na grafice reklamowej. Duża część tego jest po prostu zgodna, czego nie można powiedzieć o absurdalnych obrazkach menu generowanego przez AI. Co ciekawe, nie jestem osamotniony w swojej niechęci do takich menu – badacze z Uniwersytetu w Duisburgu i Essen w Niemczech potwierdzili, że niemal-idealne potrawy z AI aktywują w mózgu mechanizmy obronne (wstręt), kojarząc się z czymś zepsutym lub syntetycznym. To fałsz, który w kontekście jedzenia jest tym bardziej odrzucający.
Swoją niechęć tłumaczę w ten sposób: jeśli nie potrafisz przeznaczyć pieniędzy na grafika, który przygotuje menu lub identyfikację wizualną marki, i wolisz zrobić to byle jak, korzystając z AI, to boję się pomyśleć, jak podchodzisz do jedzenia. Nie oczekuję nadmiernej pieczołowitości ani dbałości o jakość składników czy uczciwego podejścia do klienta – wybaczcie, restauratorzy. Ceny żywności rosną, a ja nie zamierzam ryzykować. Tym bardziej, że żyjemy w czasach Canvy oraz innych aplikacji dostępnych za darmo. Przecież Twoje menu nie musi być idealne. Wystarczy, że będzie odzwierciedlać Twoją wizję, a wtedy mogę zaufać również Twojej knajpie z zestawem dań. To samo dotyczy artystów, którzy promują swoje koncerty plakatami generowanymi przez AI. Jeśli pasją jest tworzenie muzyki, to jej naturalnym przedłużeniem powinno być graficzne przedstawienie emocji, które w nas, muzykach, tkwią – spróbuj stworzyć coś wizualnego, właśnie plakat lub okładkę. Jeśli nie uważasz tego za naturalną kontynuację swojej twórczości, to ta muzyka raczej mnie nie zainteresuje. I piszę to jako muzyk, który regularnie (i czasem koślawo) wyraża swoją pasję nie tylko w piosenkach, ale i właśnie grafikach.
