Recenzja Resonance: A Plague Tale Legacy. Grecka mitologia w przepięknym wydaniu

Recenzja Resonance: A Plague Tale Legacy. Grecka mitologia w przepięknym wydaniu

Autor:

w

Resonance: A Plague Tale Legacy to jedna z tych gier AA, które potrafią zachwycać. Oferuje niemal wszystko – spektakularne starcia, pomysłowe zagadki, przepiękne widoki i dojrzałą historię. Całość można ukończyć w zaledwie 3-4 wieczory.

Asobo Studio od lat prowadzi podwójne życie – z jednej strony rozwija Microsoft Flight Simulator, a z drugiej wprowadza nas w mroczny świat średniowiecznej Francji, opanowanej przez hordy wygłodniałych szczurów. Tłem dla tych wydarzeń stała się duologia A Plague Tale, która opowiada historię rodzeństwa de Rune. Resonance: A Plague Tale Legacy to spin-off osadzony w tym samym uniwersum, przenoszący akcję na czternastowieczną Kretę. Główną bohaterką jest młoda Sophia – przemytniczka, którą poznaliśmy już w Requiem. Pod niemal każdym względem jest to zupełnie inna produkcja niż poprzednie tytuły, a właśnie to sprawia, że jest tak dobra.

Plague Tale bez plagi

Akcja gry toczy się 15 lat przed wydarzeniami z Plague Tale: Requiem. Młoda Sophia wyrusza na Kretę, aby odkryć tajemnice związane ze zmarłym ojcem, dawnym przywódcą grupy awanturników. Towarzyszy jej przyjaciółka Leni. Bohaterkę od dzieciństwa prześladują wizje z czasów minojskich, będące efektem eksperymentów, jakie przeprowadzał na niej Zakon. Wizje te związane są z mitycznym Minotaurem oraz Tezeuszem, a gra eksploruje także wątki Dedala i nici Ariadny. Osoby, które miały słabość do mitologii greckiej, będą zachwycone.

Największe wrażenie robi stopniowa zmiana klimatu gry. Pierwsze godziny to słoneczna, niemal beztroska przygoda w stylu Uncharted, jednak im głębiej zapuszczamy się w ruiny minojskich struktur, tym silniej gra ewoluuje w kierunku dusznego horroru. Narracja utrzymuje wysoki poziom, do jakiego przyzwyczaiła nas seria, przedstawiając dojrzałą historię o traumie i żałobie. Nie sposób nie docenić znakomitej roli Anny Demetriou w roli głównej.

Miecz zamiast procy

Walka to największa rewolucja w porównaniu do poprzednich gier serii. Sophia uzbrojona jest w miecz, sztylet oraz linkę do przyciągania wrogów. Mechanika starć opiera się na lekkich i ciężkich atakach, parowaniu, unikach oraz kopnięciach, którymi łamiemy gardę przeciwników. Trzy sparowane ciosy ładują pasek ogłuszenia, co pozwala na wykończenie przeciwnika naładowanym ciosem sztyletem. System zdrowia wymusza agresję, ponieważ segmenty życia odzyskujemy tylko za pokonanych wrogów – a tych jest zaledwie trzech (a na trudnym poziomie tylko dwóch), co sprawia, że łatwo o śmierć.

Czytaj dalej poniżej

Wiedźmin 3 wraca z hukiem. Darmowy Remaster i wielkie rozszerzenie nadchodzą

Początkowo system walki dostarcza frajdy – wrogów można spychać z klifów czy rzucać na ściany, ogłuszając poprzez takie działania całe grupy przeciwników. Jednak z czasem starcia stają się trochę monotonne. Problem pojawia się, gdy przeciwnicy otaczają bohaterkę, a kamera gubi się w ciasnych arenach. Jak już wspomniałem, Sophia pada po zaledwie trzech (dwóch) ciosach, przez co większe potyczki potrafią frustrować, nie z powodu trudności, a chaosu.

System rozwoju postaci jest dość prosty, ale pomysłowy – drzewko umiejętności można w każdej chwili za darmo zresetować, a statystyki podnosimy biżuterią znajdującą się w ruinach. Punkty rezonansu zdobywamy za zbieranie muszelek porozrzucanych po lokacjach. Jest to nieco frustrujące, ponieważ przedmioty są bardzo małe i zauważalne dopiero z niewielkiej odległości.

Kula, światło i dziennik pełen szkiców

Drugim kluczowym elementem rozgrywki są zagadki środowiskowe, które opierają się na tajemniczej kuli, jaką znajdujemy na początku gry. Urządzenie to ujawnia ukryte znaki, podświetla bezpieczne strefy na kolczastych posadzkach oraz pełni rolę klucza do kolejnych lokacji. Uzupełnieniem eksploracji jest dziennik, w którym bohaterka szkicuje wskazówki oraz miejsca zasługujące na uwagę – to o wiele lepsze rozwiązanie niż tradycyjne znaczniki na mapie.

Zwiedzanie wyspy to czysta przyjemność. Znajdziemy tu wszystko, co powinno: wspinaczkę, chwytanie gzymsów, prześlizgiwanie się przez szczeliny, a nawet okazjonalne huśtanie na linie. Gra nie oferuje otwartego świata ani możliwości szybkiej podróży – to reżyserowana, korytarzowa przygoda podzielona na rozdziały, co uważam za zaletę. Niestety, w drugiej połowie gra czasami się powtarza, a aren walki czy podobnych łamigłówek robi się zbyt wiele. Przejście całości zajmie nam jednak zaledwie kilkanaście godzin, więc trudno krytykować to jako znaczące wydłużenie czasu gry. Resonance zdecydowanie wypada pod tym względem w sam raz.

Kreta w pełnym słońcu prezentuje się zachwycająco. Białe ruiny, morze oraz gaje oliwne kontrastują z mrokiem podziemi, gdzie króluje gra światła i cienia. To kontrast między tymi dwoma światy stanowi najsilniejszy wizualny atut gry. Najsilniejsze wrażenie pozostawia jednak nie grafika, a muzyka. Ścieżka dźwiękowa oparta na żeńskim chórze oraz etnicznych instrumentach buduje gęsty klimat, a fragmenty związane z Tezeuszem wywołują dreszczyk emocji.

Dla kogo ta wyprawa?

Resonance: A Plague Tale Legacy to najodważniejsza produkcja w historii Asobo, co w dużej mierze opłaciło się. Powstała gra, która zapewnia udaną przygodę, którą można przejść w 3-4 wieczory. Dla posiadaczy Game Passa tytuł ten jest dostępny od premiery, a miesięczna subskrypcja w wysokości 54 zł w zupełności wystarczy, aby ukończyć przygodę.

Fani dotychczasowych gier mogą być rozczarowani. Jeśli kochaliście tę serię za szczury, bezradność głównych bohaterów oraz duszną atmosferę Francji, w tym tytule nie znajdziecie tych elementów. I to w zasadzie dobra wiadomość, ponieważ otrzymujemy zupełnie nową, świeżą konwencję z przekonującą główną bohaterką oraz zamkniętą, silną opowieść, która może na dłużej zapisać się w pamięci niektórych graczy.

Resonance: A Plague Tale Legacy



plusy

  • Dojrzała historia Sophii z doskonałą rolą główną
  • Przepiękna oprawa graficzna
  • Pomysłowe zagadki oparte na sferze i świetle
  • Chóralna ścieżka dźwiękowa


minusy

  • Chaotyczna kamera w większych starciach
  • Przewidywalne zwroty akcji
  • Drobne błędy techniczne przy premierze

Grę na potrzeby recenzji udostępnił wydawca. Firma nie miała wglądu ani wpływu na treść artykułu przed publikacją.