To, co dla nas jest ekstremum, dla przyszłych pokoleń może stać się częścią codzienności – naukowcy policzyli, ile dodatkowych lat niebezpiecznej pogody czeka osoby urodzone po 2025 roku.
28 czerwca 2026 roku w Słubicach zanotowano najwyższą temperaturę w historii polskich pomiarów – termometry wskazały 40,5 °C. Tegoroczne lato z pewnością dało się we znaki upałami, a sytuacja ta dotyczy nie tylko Polski, lecz również wielu regionów na świecie. Rekordowa liczba tropikalnych nocy, obciążających organizm, zniszczenie upraw spowodowane intensywnym słońcem oraz pożary w Hiszpanii i Francji są tylko niektórymi przykładami konsekwencji zmian klimatycznych. Sytuacja jest niepokojąca, a prognozy wskazują, że urodzeni po 2025 roku będą musieli stawić czoła niemal dwukrotnie większej liczbie ekstremalnych warunków sprzyjających pożarom niż ich pradziadkowie.
Pokolenie Beta wobec konsekwencji zmian klimatycznych
Pokolenie Beta, obejmujące osoby urodzone w latach 2025–2039, będzie mieć wiele uzasadnionych powodów do krytyki swoich rodziców i dziadków. Takie wnioski płyną z badań przeprowadzonych przez naukowców z Vrije Universiteit Brussel, którzy analizowali wpływ zmian klimatu na warunki sprzyjające pożarom w przyszłości. Wyniki ich badań nie napawają optymizmem – przy obecnym tempie zmian klimatycznych dzieci urodzone dzisiaj będą doświadczać ekstremalnych warunków pogodowych sprzyjających pożarom o 84% częściej niż osoby urodzone w 1950 roku.
Pożary, które tak często dotykają regiony basenu Morza Śródziemnego, powstają w wyniku połączenia wysokich temperatur, suszy oraz wietrznych warunków. Ponad 150-letnia emisja gazów cieplarnianych z paliw kopalnych oraz intensywne niszczenie środowiska przyrodniczego przyczyniły się do wzrostu średniej temperatury Ziemi o 1,4 stopnia Celsjusza. Połączenie tych czynników sprawia, że nie tylko obszar basenu Morza Śródziemnego, ale także Europa Centralna staje się bombą z opóźnionym zapłonem. Stary Kontynent ociepla się bowiem dwukrotnie szybciej niż średnia globalna, co stanowi ogromne wyzwanie dla Pokolenia Beta, które będzie musiało stawić czoła rzeczywistym konsekwencjom tych zmian.
Badania dotyczące dni sprzyjających pożarom
Jak zatem powstały tak konkretne liczby? Naukowcy z Vrije Universiteit Brussel nie prognozowali ilości pożarów, ale zbadali liczbę dni, w których występują warunki sprzyjające ich powstawaniu. Połączyli dane demograficzne z wynikami globalnych modeli klimatycznych, uwzględniając lata 1985–2014 jako punkt odniesienia. Dzień ekstremalny zdefiniowano jako taki, w którym warunki były groźniejsze niż w 5% najgorszych dni tego okresu w danym regionie. Analizowano 21 scenariuszy związanych z ociepleniem, od 1,5 do 3,5 stopnia Celsjusza do końca stulecia, co obejmuje zarówno najlepszy, jak i najgorszy możliwy wariant.

Wspomniane 84 proc. dotyczy obecnej polityki klimatycznej, która prowadzi do ocieplenia o około 2,6 stopnia. Za 86 proc. tego wzrostu odpowiedzialne są zmiany klimatu, a pozostałe 14 proc. to efekt wzrastającej długości życia. W przeliczeniu na całe życie dziecko urodzone w Europie w 2025 roku doświadczy o trzy lata więcej ekstremalnych warunków pogodowych sprzyjających pożarom w porównaniu z osobą urodzoną w 1950 roku, a w basenie Morza Śródziemnego ta różnica wzrośnie do pięciu lat w stosunku do pokolenia baby boomers.
Rosa Pietroiusti, główny autor badania, podkreśla, że ekstremalna pogoda to warunek konieczny, lecz niewystarczający. Zwiększa ona jednak ryzyko zapłonu, szybkiego rozprzestrzeniania się ognia oraz trudności w jego kontrolowaniu – mieliśmy okazję zaobserwować to podczas tegorocznych pożarów we Francji i Hiszpanii.
Gdyby jednak udało się ograniczyć ocieplenie do 1,5 stopnia, dzieci urodzone w 2025 roku doświadczyłyby o 1,3 roku mniej ekstremalnych warunków pogodowych sprzyjających pożarom niż w przypadku obecnej polityki. Problem w tym, że według naukowców, ten cel może stać się nieosiągalny w ciągu najbliższych lat.
