Microsoft chce, żebyś potężną sztuczną inteligencję miał w domu. Oto, jak chce to zrobić

Microsoft chce, żebyś potężną sztuczną inteligencję miał w domu. Oto, jak chce to zrobić

Autor:

w

Microsoft pragnie, aby komputery osobiste mogły realizować codzienne zadania związane ze sztuczną inteligencją lokalnie, bez konieczności nieustannego korzystania z mocy obliczeniowej chmur podłączonych do centrów danych. Strategia Microsoftu opiera się na lokalnych modelach, nowoczesnym sprzęcie oraz mechanizmach kontrolnych dla agentów, które są obecnie w fazie rozwoju. Ale co to właściwie oznacza?


Na targach IFA 2026 Mark Linton, wiceprezes Microsoftu odpowiedzialny za sprzedaż systemu Windows, nawiązał do wizji Billa Gatesa dotyczącej komputerów w każdym domu i na każdym biurku. Dziś komputery obecne są nie tylko na biurkach, ale także w kieszeniach, torebkach, w konsolach oraz telewizorach. Dziś ta sama idea dotyczy lokalnej sztucznej inteligencji. Ambicją Lintona jest zapewnienie, aby każdy użytkownik technologii miał nieograniczony dostęp do sztucznej inteligencji.

Korzyści z lokalnej sztucznej inteligencji

Obecnie, aby posiadać zaawansowany lokalny model sztucznej inteligencji w domu – nawet taki, który odpowiada możliwościom zeszłorocznych lub dwuletnich modeli – użytkownik musi zainwestować w potężny sprzęt, co jest dostępne tylko dla nielicznych entuzjastów. Linton wskazuje, że najtrudniejsze problemy będą rozwiązywane przez największe modele w chmurze, podczas gdy reszta obliczeń będzie realizowana na osobistych urządzeniach. Walutą w kontekście dostępu do sztucznej inteligencji są tokeny, które stanowią fragmenty przetwarzanego i generowanego tekstu. Agent realizujący dane zadanie może wielokrotnie odwoływać się do modelu w chmurze, co zwiększa koszty związane z wykorzystaniem tokenów. Przeniesienie części obliczeń na lokalny komputer ma na celu zmniejszenie finalnych kosztów lub ograniczenie wykorzystania limitów zawartych w subskrypcjach.

Tego typu strategia może również zredukować opóźnienia związane z przesyłaniem zapytań do serwera, jednak ostateczny czas oczekiwania zależy od możliwości sprzętowych. Co więcej, wiadomo, że dane, które nie opuszczają lokalnej sieci, są bezpieczne, co z pewnością usatysfakcjonuje zwolenników prywatności. Użytkownik powinien martwić się jedynie o trzy aspekty: zakup odpowiedniego komputera, wykupienie licencji na oprogramowanie oraz zużycie energii. Tak. Co jednak zrobić, aby lokalny model wystarczył do codziennej pracy?

Project Zenith: 64 GB pamięci RAM to minimum

W kontekście tej wizji warto zwrócić uwagę na Project Zenith, zaprezentowany przez Microsoft kilka dni temu. Ten projekt zakłada, że do efektywnego korzystania ze sztucznej inteligencji potrzebny będzie komputer wyposażony w co najmniej 64 GB pamięci współdzielonej między procesor i kartę graficzną oraz przepustowość pamięci na poziomie 250 GB/s lub wyższej. Tego typu urządzenie, przy odpowiednich działaniach, może uruchamiać modele z ponad 30 miliardami parametrów. Nie jest to wizja odległej przyszłości, ponieważ Zenith zadebiutuje na platformie AMD Ryzen AI Halo.

Czytaj dalej poniżej


Microsoft tnie Xboxa do kości! Cztery studia na sprzedaż, tysiące osób bez pracy


NVIDIA z kolei rozwija RTX Spark, którego najpotężniejsza konfiguracja łączy 20-rdzeniowy procesor Grace, układ graficzny Blackwell z 6144 rdzeniami i do 128 GB pamięci współdzielonej. Wydajność wynosi blisko jednego petaflopa i dotyczy obliczeń AI w formacie FP4, przy bardzo niskiej precyzji zapisu liczb. Pierwsze komputery z tym układem mają trafić na rynek w październiku 2026 roku.

Windows stawia na sztuczną inteligencję

W tej wizji warstwa programowa będzie zapewniana przez Microsoft Foundry on Windows, czyli narzędzie do integracji lokalnej sztucznej inteligencji z aplikacjami. Programiści będą mogli korzystać z gotowych modeli lub uruchamiać własne za pośrednictwem mechanizmu Windows ML. Wydajność oraz zgodność zależą od specyfikacji konkretnego komputera, co jest typowe dla sytuacji w systemie operacyjnym Windows, związanej z kompatybilnością środowisk. Jednak jednolita infrastruktura Zenith ma ułatwić tworzenie i korzystanie z codziennych funkcji, takich jak rozpoznawanie mowy, praca z obrazami czy przeszukiwanie treści według kontekstu.

Agent oparty na sztucznej inteligencji może prowadzić autonomiczne działania w programach i plikach, co z kolei wymaga odpowiednich uprawnień. Microsoft rozwija w tym kontekście Microsoft Execution Containers, które zawierają zasady dostępu do plików i sieci oraz mechanizmy rejestrowania działań. Warto jednak zauważyć, że repozytorium projektu na GitHubie zawiera istotne zastrzeżenie: to wczesna wersja, a niektóre regulacje mocno obciążają uprawnienia. Microsoft jasno podkreśla, że obecne profile MXC nie powinny być traktowane jako nieprzenikliwe zabezpieczenia.

Od 8 GB RAM do osobistej infrastruktury AI

Linton zapowiedział również optymalizacje Windowsa dla komputerów z 8 GB RAM. Choć to pozytywna wiadomość, to opóźniona reakcja na fakt, że gigant tak mocno wierzył, iż można na takiej konfiguracji zainstalować „jedenastkę” i korzystać z niej, że wydał nową wersję Surface Laptopa opartą na tej skandalicznej specyfikacji. Prawdopodobnie Microsoft odczuwa presję ze strony Apple’a w tej dziedzinie, dlatego rozwija zarówno lokalną AI na komputerach osobistych, jak i dba o sprawność systemu operacyjnego na urządzeniach, które użytkownicy już posiadają, a które często nie wykorzystują nawet połowy zainstalowanej pamięci RAM w Zenithach.

Czytaj również: Microsoft właśnie chwilowo zniekształcił jedną z najlepszych funkcji XBOXa. Wprowadza limity.

Pierwszymi beneficjentami tego projektu będą programiści, co przywołuje echa ikonicznych słów Ballmera: „Developerzy, Developerzy, Developerzy, Developerzy!”. Szersze grono odbiorców będzie jednak bardziej wymagające, skupiając się na cenach i dostępności różnorodnych zastosowań. A jak będzie w rzeczywistości? Trudno to przewidzieć, ale wyczuwalnie widać, że Microsoft w zakresie sztucznej inteligencji nie zajmuje pierwszej pozycji. Starają się nadążyć, jak tylko potrafią.