Ładowarka 3 w 1 Nomad Stand One Max 4. generacji, po wyjęciu z pudełka, robi wrażenie sprzętu premium. Jest dość ciężka, łączy szkło ze srebrnym aluminium i doskonale wpisuje się w minimalistyczną estetykę urządzeń Apple. Niestety, jakość wykonania jest odzwierciedlona w stosunkowo wysokiej cenie, która w różnych sklepach waha się od 530 do 700 zł. Zobaczmy, czy warto tyle za nią zapłacić.
Nomad Stand One Max – design na piątkę z plusem
Rozpocznijmy od designu ładowarki Nomad Stand One Max 4. generacji. Cała konstrukcja jest minimalistyczna, bardzo estetyczna i dobrze współgra z zasadami wzornictwa Apple. Aluminiowe ramki harmonizują z białym wykończeniem, a pionowy panel do mocowania smartfona uzupełnia dodatkowa tafla szkła, podczas gdy cała podstawa wykonana jest z satynowego materiału o właściwościach antypoślizgowych.
Producent nie wprowadził zbędnych ozdobników ani agresywnego logotypu, co zasługuje na uznanie. Dzięki temu ładowarka prezentuje się równie dobrze na biurku, jak i na stoliku nocnym, bardziej przypominając element wystroju wnętrza niż typowe akcesorium elektroniczne. Oprócz białego modelu dostępna jest także wersja czarna, jednak osobiście wolę biel z srebrnymi akcentami.
W zestawie znalazłem również niewielką naklejkę wykonaną z tego samego antypoślizgowego materiału, co górna część podstawy. Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, do czego mógłbym ją użyć. Może slużyć jako punkt kontaktowy dla Apple Watcha, ale nie jestem pewien, jaki jest jej rzeczywisty cel.

Waga, którą naprawdę czuć
Na osobny akapit zasługuje waga urządzenia, ponieważ wartość podana w specyfikacji nie oddaje w pełni wrażenia, jakie można odczuć przy pierwszym kontakcie z tą ładowarką. Nomad Stand One Max 4. generacji waży aż 850 gramów. Po wzięciu jej do ręki od razu czuć, że mamy do czynienia z wyjątkowo solidną konstrukcją. Przypomina ciężkie i stabilne oldschoolowe przyciski do papieru.
Na biurku ma to konkretne zalety — ładowarka nie przesuwa się przy przypadkowym trąceniu dłonią i pozostaje na swoim miejscu podczas odkładania telefonu. Oprócz połączenia szkła z aluminium, to właśnie waga najmocniej buduje poczucie obcowania z produktem z wyższej półki.
Ładowanie 3 urządzeń Apple jednocześnie
Pod względem ładowania, urządzenie oferuje maksimum możliwości, jakie można uzyskać bezprzewodowo, gdy mowa o sprzęcie Apple: szybkie ładowanie iPhone’a, Apple Watcha i AirPods w jednej konstrukcji, bez podłączania kabli do każdego z urządzeń.
Moduł odpowiedzialny za ładowanie telefonu jest zgodny ze standardem Qi2.2, oferując moc do 25 W dla kompatybilnych modeli iPhone’ów oraz innych urządzeń obsługujących Qi2 lub MagSafe.
Oprócz tego mamy certyfikowaną ładowarkę do Apple Watcha, która pozwala na zainstalowanie urządzenia pod kątem 90º względem podstawki. Wspiera ona szybkie ładowanie dla modeli Apple Watch Ultra 1-3, Series 7-11 oraz SE 3. Pozostałe zgodne modele zegarków Apple ładują się w standardowym trybie.
Na końcu znajduje się również przestrzeń przeznaczona do ładowania słuchawek AirPods, gdzie maksymalna moc, jaką możemy osiągnąć, to 5 W.
Czas ładowania urządzeń
Specyfikacja to jedno, ale warto znać również rzeczywisty czas ładowania, który może się różnić w zależności od temperatury otoczenia, kondycji akumulatorów czy wykonywanych w tle zadań. Przez kilka dni testowałem ładowarkę Nomad Stand One Max 4. generacji z urządzeniami, których używam na co dzień. W czasie testów urządzenia nie były wykorzystywane.
Apple Watch Series 10 – ładowanie od 0 do 100%
- pełne naładowanie do 100% zajęło 1 godz. 30 min
iPhone 16 Pro – ładowanie od 0 do 100%
- po 10 min 30 s – bateria osiągnęła 20%
- po 42 min – 50%
- po 57 min – 60%
- po 1 godz. 10 min – 70%
- po 1 godz. 42 min – 85%
- pełne naładowanie do 100% zajęło 2 godz. 20 min
AirPods Pro – ładowanie od 0 do 100%
- po 46 min słuchawki były naładowane do 99%, a etui do 18%
- po 1 godz. 44 min – 55%
- po 2 godz. 43 min – 90%
- pełne naładowanie etui do 100% zajęło 3 godz. 10 min
Oczywiście rezultaty mogą się różnić, jednak przytoczone wyniki orientacyjnie pokazują, czego można oczekiwać w codziennym użytkowaniu ładowarki.
Obsługa trybu StandBy
Tym, co nie zawsze działa w tego rodzaju ładowarkach, jest tryb czuwania dostępny w iPhone’ach od iOS 17. Na szczęście, w przypadku modelu Nomad Stand One Max 4. generacji nie było z tym żadnych problemów.
Po odłożeniu telefonu poziomo na magnetyczny uchwyt, ekran automatycznie przekształca się w funkcjonalny panel z zegarem, kalendarzem, widżetami, zdjęciami lub informacjami o odtwarzanej muzyce. Ładowarka zyskuje tym samym dodatkową funkcjonalność, pełniąc rolę praktycznej podstawki, zarówno na biurku, jak i stoliku nocnym.
Magnesy i stabilność urządzeń
Jeśli chodzi o magnetyczne mocowanie, pierścień MagSafe trzyma iPhone’a wystarczająco stabilnie. Nie jest to aż tak mocne, by zdejmowanie lub obracanie telefonu wymagało przymusu, jednak stabilność jest na równi z innymi akcesoriami MagSafe, z którymi miałem do czynienia. Telefon po odłożeniu trafia we właściwe miejsce i pozostaje stabilny zarówno w pionie, jak i poziomie.
W przypadku Apple Watcha, siła przyciągania jest zbliżona do tej, jaką znamy z oryginalnego kabla ładującego Apple. Magnes nie jest przesadnie mocny, jednak sam moduł jest ustawiony pod lekkim kątem, co zapewnia dobrą stabilność zegarka i zapobiega jego zsuwaniu się.
W miejscu ładowania AirPodsów brak magnesu, ale w podstawie znajduje się subtelne zagłębienie, które określa odpowiednie miejsce dla etui.
Gdzie jest zasilacz do gniazdka?!
Największy minus tej ładowarki? W zestawie nie znajdziemy zasilacza sieciowego, a jedynie przewód USB-C o długości 2 metrów. Sam biały kabel w solidnym oplocie ma dobrą jakość, jednak brak zasilacza to poważna niedogodność.
Aby w pełni wykorzystać możliwości ładowarki Nomad Stand One Max, konieczny jest zasilacz o mocy co najmniej 40 W. Tylko wtedy możliwe będzie jednoczesne ładowanie iPhone’a, Apple Watcha i AirPods z maksymalną efektywnością. Jeśli nie dysponujemy odpowiednim zasilaczem, cena zakupu zwiększy się o dodatkowy wydatek, co czyni już i tak wysoką cenę jeszcze wyższą.
W ramach testów otrzymaliśmy zasilacz Nomad 40 W USB-C Slim GaN Power Adapter, który jest bardzo smukły, dzięki czemu nie zasłania sąsiednich gniazd po podłączeniu do listwy zasilającej. Jego cena to około 80 zł. Szkoda jednak, że taki zasilacz nie jest standardowo dołączany do ładowarki 3 w 1. W produkcie kosztującym kilkaset złotych obecność takiego elementu wydaje się wręcz oczywista.
Czy warto kupić ładowarkę Nomad Stand One Max?
Po kilku tygodniach użytkowania nie mam wątpliwości, że to jedna z najlepiej wykonanych ładowarek bezprzewodowych, z jakimi miałem do czynienia. Jeśli podoba Ci się takie wzornictwo i szukasz eleganckiej stacji ładowania dla trzech różnych urządzeń Apple, z dużym prawdopodobieństwem będziesz z niej bardzo zadowolony.
Problemem pozostaje jednak cena. Uważam, że jest po prostu zbyt wysoka, zwłaszcza że w zestawie zabrakło zasilacza USB-C, który powinien zapewniać moc na poziomie przynajmniej 40 W. To oszczędność, której w przypadku tego segmentu naprawdę trudno bronić (wiem, że producenci smartfonów robią to od lat).
Czy sam kupiłbym Stand One Max? Szczerze mówiąc, jedynym czynnikiem, który by mnie powstrzymał, to właśnie cena. Bardzo podoba mi się jej wygląd oraz jakość wykonania, ale przeszło 600 zł za zestaw z ładowarką to naprawdę dużo. Pozostaje mieć nadzieję, że wkrótce pojawią się przeceny.
Sprzęt do testów udostępnił polski dystrybutor.
