Wczorajszy lot rakiety Falcon 9 z Florydy, na pokładzie której znalazło się 29 satelitów systemu Starlink, nie był kolejnym rutynowym przedsięwzięciem, lecz formalnym zakończeniem fascynującego rozdziału w historii podboju kosmosu.
Wiceprezes SpaceX ds. startów, Kiko Dontchev, oficjalnie potwierdził koniec pewnej epoki na wschodnim wybrzeżu USA. Ponad 260 dedykowanych misji Starlink, które wystartowały z Florydy, umożliwiło stworzenie największej konstelacji satelitarnej w historii i dowiodło, że wielokrotne użycie rakiet to nie wizja z filmów science fiction, lecz codzienna praktyka. To już jednak koniec – Falcon 9 wkrótce ustąpi miejsca znacznie większemu Starshipowi.
Decyzja o wycofaniu Falcona 9 z misji Starlink na Florydzie jednoznacznie sygnalizuje, że amerykański gigant kosmiczny zmienia priorytety produkcyjne i zasoby inżynieryjne w kierunku znacznie ambitniejszego projektu. Wschodnia infrastruktura kosmiczna SpaceX jest teraz w pełni dostosowywana do obsługi systemu Starship. Oprócz bazy Starbase w Teksasie, SpaceX wkrótce zyska kolejne stanowisko startowe na Florydzie i wygląda na to, że zamierza aktywnie z niego korzystać. Warto jednak zauważyć, że zasłużona rakieta nie znika całkowicie z kosmicznego krajobrazu. Satelity Starlink drugiej generacji wciąż będą wynoszone na orbitę z zachodniego wybrzeża, z bazy Vandenberg w Kalifornii, a sam Falcon 9 pozostanie na Florydzie do realizacji misji załogowych, komercyjnych oraz kontraktów rządowych.
Wielka zmiana architektury i nowa skala kosmicznego internetu
Przeniesienie ciężaru budowy konstelacji Starlink na Starshipa to przemyślana decyzja zarówno pod względem ekonomicznym, jak i technologicznym. Pojedynczy Falcon 9 był w stanie pomieścić na pokładzie początkowo 60 satelitów systemu Starlink, jednak w miarę rozbudowy tej sieci liczba ta spadła poniżej 30 na jeden lot. Starship jest projektowany z myślą o wynoszeniu bardziej efektywnych i znacznie cięższych jednostek V3 o wielokrotnie większej przepustowości. Jeden start nowej rakiety pozwoli umieścić na orbicie około 60 satelitów nowej generacji, które po prostu nie zmieściłyby się w owiewkach rakiety Falcon 9, nie wspominając o wadze.
Przejście na nowy system na Florydzie jasno wskazuje, że komercyjne i regularne loty orbitalne Starshipa są znacznie bliżej, niż mogłoby się wydawać. SpaceX po raz kolejny udowadnia, że nie boi się rezygnować z dojrzałych, niezawodnych rozwiązań, aby zainwestować w nową generację technologii, gdy tylko jest ona gotowa do przejęcia pałeczki. Obserwujemy moment, w którym budowa orbitalnej infrastruktury przechodzi z etapu pionierskiego do industrialnego. Nawet jeśli początkowa kadencja Starshipa będzie niska, to już teraz widać przyspieszenie całego procesu produkcji i składania rakiet. Kolejny testowy lot ma mieć miejsce już w połowie września i nie wykluczamy, że będzie to pierwszy raz, gdy Starship wyniesie na orbitę satelity systemu Starlink.

